Rinuś Posted February 7, 2008 Posted February 7, 2008 A moja rodzina przeżyła wczoraj traumę...dobrze,że mnie nie było przy tym :shake: Pracuję z siostrą w tej samej firmie tylko,że ja w biurze a ona na magazynie.. tym tygodniu tak się złożyło,że ja kończę o 22 a ona akurat zaczyna pracę więc jak idzie od siebie z domu do pracy to mija moje mieszkanie i bierze wtedy Brutusa i na 10 min zostawia go w pracy na dyżurce zawsze..potem ja go odbieram i wracamy sobie do domku...wczoraj tak się nie stało :angryy: Dostałam tylko telefon od mamy,że Sylwia dzisiaj nie przyprowadzi Brutusa bo pies go pogryzł :shake: ja od razu panika,ale po chwili mama powiedziała,że nic mu nie jest...na szczęście... a jaki pies go pogryzł?no oczywiście ONek który mieszka blok za mną...:angryy::shake: rzucił się na Brutusa już 2 razy...jego właścicielami są moi znajomi...ale to nic..moja siostra wzięła Brutusa na smyczy i śmieci i wyszła za róg bloku a tam ten ONek wyskoczył.z opowieści mojej mamy,taty i siostry słyszałam,że był tam nizły kocioł...ONek podobno miał kaganiec,który po chwili mu spadł...w momencie gdy psy się zczepiły podejchał mój tata...3 osoby nie mogły sobie poradzić z ich rozłączeniem :shake: mój siostrzeniec ryczał i się wydzierał na balkonie :shake: wyobraźcie sobie co tam musiało się dziać...dobrze,że tego nie widziałam,ale jestem na nich tak wścieklą,że masakra,niech ja ich tylko spotkam... Ostatnio spotkałam tego chłopaka od tego ONka i pytam się go od kiedy Gandi nosi kaganiec...to mi odpowiedział " odkąd tak pogryzł jamnika,że musieli płacić za operację" :shake: no ręcę opadają... jeszcze jedna taka akcja i dzownię do straży miejskiej,bo w tym momencie prawo jest po mojej stronie...ja mam psa na smyczy,a tutaj dobiega mi agresor i atakuje psa :angryy: Quote
Martens Posted February 7, 2008 Posted February 7, 2008 Na Twoim miejscu nie czekałabym na następny raz. Quote
Rinuś Posted February 7, 2008 Posted February 7, 2008 [quote name='Martens']Na Twoim miejscu nie czekałabym na następny raz. Inaczej to traktuję ze względu na to,że to są moi znajomi...gdyby to był zwykły mieszkaniec bloku to juz dawno bym na nich nasłała policję albo SM... Quote
WŁADCZYNI Posted February 7, 2008 Posted February 7, 2008 akurat patrzenie "to moi znajomi nie zrobie tego" jest bez sensu, jakoś im nie przeszkadza że ich pies stanowi zagrożenie, ani że pogryzł Twojego psa - chyba że przyszli, przeprosili itd Quote
an1a Posted February 7, 2008 Posted February 7, 2008 Rinuś ja miałam zawsze odwrotną sytuację z pewną właścicielką labradora (kompletnie niewychowany i agresywny). Mój pies jest trochę większy od ONka i zawsze ma kaganiec. A pani puszczała swojego luzem i zawsze krzyczała z nadzieją że pies się wróci...Ale nigdy tego nie zrobił. Kobieta widziała mojego w kagańcu, uważała że nic się nie stanie. Przy kolejnej takiej sytuacji zdjęłam swojemu kaganiec i pani była przy swoim piesku jeszcze zanim dobiegł do mojego.. Quote
Rinuś Posted February 7, 2008 Posted February 7, 2008 [quote name='WŁADCZYNI']akurat patrzenie "to moi znajomi nie zrobie tego" jest bez sensu, jakoś im nie przeszkadza że ich pies stanowi zagrożenie, ani że pogryzł Twojego psa - chyba że przyszli, przeprosili itd Przy tej akcji ogólnie mojej siostrze się śmieci rozwaliły,a że szła do pracy do nie zdążyła posprzątać i ta dziewczyna potem wróciła i to sprzątnęła... podobno przepraszała moją siostrę i powiedziała,że sama nie ma już sił na tego psa :shake: ja nie wiem jak oni mogą przy tym psie wychowywać małe dziecko :shake: [quote name='an1a']Rinuś ja miałam zawsze odwrotną sytuację z pewną właścicielką labradora (kompletnie niewychowany i agresywny). Mój pies jest trochę większy od ONka i zawsze ma kaganiec. A pani puszczała swojego luzem i zawsze krzyczała z nadzieją że pies się wróci...Ale nigdy tego nie zrobił. Kobieta widziała mojego w kagańcu, uważała że nic się nie stanie. Przy kolejnej takiej sytuacji zdjęłam swojemu kaganiec i pani była przy swoim piesku jeszcze zanim dobiegł do mojego.. No i Pani miała nauczkę ;) Quote
marmara_19 Posted February 7, 2008 Posted February 7, 2008 agrwsywny peis w stsunku do psow nie oznacza, ze tak smao traktuje male dzieci z ktorymi mieszka... i wlansie patrzenie "bo to znajomi" nie jest na miejscu;/ Quote
an1a Posted February 8, 2008 Posted February 8, 2008 Ja też miałam problemy z agresją swojego psa, ale nad tym pracowałam. Podczas bójki inny pies ściągnął mu kaganiec, więc kupiłam taki którego nie da się zdjąć. Na wszystko można znaleźć sposób. Za mną kiedyś biegał starszy pan z beaglem "żeby pieski się pobawiły", mój najwyraźniej nie miał ochoty i mówiłam żeby pan zabrał psa, odpowiedział że "jego piesek przecież mojemu krzywdy nie zrobi". Nie pomyślał że mój jest 3 razy większy i może być na odwrót... A później byłaby awantura że mam psa potwora.. Quote
lorraine Posted February 8, 2008 Posted February 8, 2008 Moze to nie bylo chamstwo ale jaka bezmyslnosc.... Ide sobie z suka przez osiedle, suka mix owczarka niemieckiego, troche drobniejszej budowy, ale bardzo podobna. Idziemy grzecznie na smyczy i w kantarze (z daleka wyglada jak kaganiec). Nagle z bloku wychodzi baba z pieskiem, maly kundel zanim wyszedl z klatki juz zaczal sie wyrywac, ujadac i szarpac. Fobia nie jest agresywna, ale nie lubi jak ja zaczepiac (kto lubi), cala zjezona, czujna i gotowa. Czujny rzut oka patrze smycz - ufff. Ide spokojnie dalej. Nagle co sie dzieje? Patrze a ten kundel biegnie do nas bo baba go ze smyczy wlasnie puscila! :angryy: Fobia wsciekla. Baba cos tam niby niemrawo wola ale pies oczywiscie nic. Wiec popatrzylam, przytrzymalam Fobie za obroze i mowie badzo grzecznie ze jak ten maly do nas podbiegnie blizej to zdejme mojej kaganiec :diabloti: Podzialalo... Baba wziela psa. I wiecie co? Zdjelabym :roll: Quote
marmara_19 Posted February 8, 2008 Posted February 8, 2008 ja keidys do ciezarnej kobiety krzyknelam "jak ten pies zaraz nie bedzie na smyczy to spuszcze swojego i tez sie pobawi", baba z westikiem byla, moje na smyczy, jeszcze spokojne a westik chcial nas zjesc;/ podzialalo oczywiscie.. Quote
an1a Posted February 8, 2008 Posted February 8, 2008 z doświadczenia wiem że kantar nie jest dobry, widziałam zdanie na allegro 'pies czuje jakby miał na sobie kaganiec i nie atakuje'. Mój chodził w kantarze i zawsze udało mu się złapać, w końcu w bójce to właśnie kantar ściągnął mu ten drugi pies. Teraz ma metalowy, może poobija ale lepsze to niż szczękościsk. Kiedyś pewna babcia spuściła swojego pieska który od razu podleciał do nas i chciał Nera ugryźć w łapę, babcia podbiegła i mnie prosiła żebym pomogła łapać jej pieska (ona już miała całe ręce pogryzione przez niego-tak reagował na karcenie i uspokajanie) Quote
lorraine Posted February 8, 2008 Posted February 8, 2008 U nas kantar sie sprawdza, tyle ze on nie przeciwdziala agresji ale ciagnieciu. Fobia nie jest agresywna, ale zdarza jej sie ciagnac jak chce sie pobawic z innymi pieskami. Niekiedy tez lubi straszyc inne psy, wyrywa sie i ujada :oops: W kantarze za to chodzi przy nodze ;) Nie zawsze tak chodzimy czasem na zwyklej obrozy, zalezy czy ma dzien grzecznego czy niegrzecznego psa akurat :lol: W kazdym razie u nas kantar sie sprawdza super. Quote
an1a Posted February 8, 2008 Posted February 8, 2008 jeśli chodzi o ciągnięcie to tak, ale jako kaganiec słabo. Mój i tak potrafił coś zjeść, najgorzej było jak kantar był wilgotny, materiał się rozciągał i mógł go zdjąć. Quote
akodirka Posted February 8, 2008 Posted February 8, 2008 cos takiego zreszta on nie ma sluzyc jako kaganiec, tylko jako pomoc przy wyprowadzaniu psa (by np. nie ciągał na smyczy lub by odwrocic uwage psa od czegos jest jeszcze kilka zastosowan) Quote
zoil Posted February 8, 2008 Posted February 8, 2008 ja mam taki: zazwyczaj po prostu cwiczymy w nim chodzenie przy nodze. i ogolnie tequila jest bardziej karna, gdy ma to na pysku. na codzien na pysku jest tak luzny, ze spokojnie mozna wziac patyczek do pyska. a wystarczy tylko troche pasek na pysku scisnac [samo pociagniecie smycza nie zaciska paskow wokol pyska tak, jak to jest w niektorych halti -tych zrobionych z samych paskow] i juz moze sluzyc jako kaganiec. te same paski mnie raczej nie przekonywaly, wiec kupilam troche masywniejszy;] a co do przygod.. wczoraj wieczorem poszlysmy sobie z teq na spacer. ona na smyczy i halti. a tu nagle 3 yorki [te zupelne mini] podlatuja i jej miedzy lapami smigaja. wlascicielki psiakow tylko spojrzaly i z txtem: o! kolezanka do zabawy. chyba nie zdawaly sobie sprawy z tego, ze jeden ruch lapa i teq takiego 'szczurka' po prostu zgniecie. a sam pysk ma wiekszy niz taki york w calosci. jak sie tequila zachowala? najpierw oczywiscie przypadla do ziemi i chciala sie bawic. a potem, jak zaczely te malenstwa jej latac miedzy nogami, spojrzala tylko blagalnie i postanowila mi sie na glowe wdrapac. mowie ładnie paniom, ze ona jest za duza dla takich malych pieskow i krzywde moze zrobic, zeby je zabraly. ..dopiero gdy teq troche mocniej jednego z nich pyskiem tracila, zerwaly sie do psin wielce przestraszone. ech.. Quote
WŁADCZYNI Posted February 8, 2008 Posted February 8, 2008 Ja nie wiem czy pani od collaka cierpi na zaniki pamięci czy jest zbyt tępa żeby zapamiętać ze ma agresywnego psa - ciągle suka chodzi bez smyczy (pies nie pani) i próbuje zeżreć moją:angryy: oczywiście na smyczy, kiedy ja łapię su na ręce to bydle skacze po mnie a pani próbuje odwołać. Wczoraj zgarneła psa i nawet go zapieła na smycz, niestety 5 minut później z drugiej strony bloku znów musiałam ją minąć i oczywiście collak bez smyczy:angryy: zgarneła go do klatki i sobie poszła wrrr Quote
an1a Posted February 8, 2008 Posted February 8, 2008 Podziwiam niektórych właścicieli małych psów widzę jaki jest problem i czasem reakcja na większego psa. Na mojego jest taka że ludzie biorą małe psy na ręce bo się boją, a Nero jest na smyczy i w kagańcu. Gdybym była właścicielką małego psa chyba bym dzwoniła do SM.. Quote
zoil Posted February 8, 2008 Posted February 8, 2008 an1a napisał(a):Na mojego jest taka że ludzie biorą małe psy na ręce bo się boją, a Nero jest na smyczy i w kagańcu. sytuacja jest inna, gdy malenstwa smigaja wokol ciebie, ty nie masz jak sie ruszyc, bo przytrzymujesz zawarowanego psa, zeby im krzywdy nie zrobil.. a paniusie tylko szczebiocza jak to slicznie sie ich pieski z moim chca bawic:/ gdyby nie to, ze prawie lezalam na teq i rece mialam zajete, to bym z glana jednej i drugiej paniusi przysunela:mad: Quote
an1a Posted February 8, 2008 Posted February 8, 2008 zoil ja swojego psa nigdy nie trzymam kurczowo jak jest mały pies, mój przeważnie do nich jest nastawiony pokojowo (zmieściłyby się w jego kaganiec). Jeśli pies próbuje się uczepić łapy wystarczy jedno szturchnięcie. Jeszcze parę lat temu pewna pani z małym pieskiem nie mogła zrozumieć że mój pies go nie cierpi. Kiedyś pies znowu podleciał a ja zaczęłam powoli zdejmować mojemu kaganiec i krzyknęłam 'zobacz Nero nie będziesz dzisiaj głodny!' i pani go zabrała. Quote
zoil Posted February 8, 2008 Posted February 8, 2008 utrzymaj spokojnie rozbrykane 5-miesieczne prawie 20 kilogramow;) tu nie chodzilo o rzucanie sie z agresja na psiaka, ale chec do zabawy, czyli walenie lapami na prawo i lewo, skakanie na tamte, chec przeturlania sie nawet po nich. wybacz.. ale nie mam zamiaru patrzec jak przez czyjas glupote moj pies moze stac sie sprawca smierci, kalectwa, czy chociazby zadrapania innego psa. prosilam ladnie, to babki nie reagowaly. dopiero jak jeden z maluchow dostal po uszach [teq pchnela go pyskiem zamknietym w halti], zerwaly sie, zeby mnie oswobodzic ze swoich pociech. na szczescie to jedyny przypadek taki byl;] zazwyczaj jak juz bardzo maluch jakis chce sie poznac, teq jest trzymana praktycznie za obroze. a to i tak przy pilnowaniu ze strony mojej i drugiego czlowieka. jednak wole, zeby teq szalala sobie z psami ciutke wiekszymi od yorka;] Quote
an1a Posted February 8, 2008 Posted February 8, 2008 ja mam rozbrykane 45 kg :D też miał wcześniej dziwne zabawy z turlaniem się po mniejszych psach. Są niestety nieprzyjemności nawet jeśli coś się stało z winy innego właściciela, też wolę ich unikać i być przezorna. Ale swoje wściekłe małe psy puszczają bez smyczy i kagańca a pamiętam że stare baby zagroziły właścicielce 3-miesięcznego bullka że zadzwonią na policję że pies nie ma kagańca.. Quote
zoil Posted February 8, 2008 Posted February 8, 2008 an1a napisał(a): Ale swoje wściekłe małe psy puszczają bez smyczy i kagańca a pamiętam że stare baby zagroziły właścicielce 3-miesięcznego bullka że zadzwonią na policję że pies nie ma kagańca.. bo to przeciez 'pies-morderca':flaming:..rece opadaja:/ Quote
WŁADCZYNI Posted February 8, 2008 Posted February 8, 2008 Żeby nie było - nie łapię Su w sytuacjach w których nie muszę, tylko kiedy coś stanowi dla niej zagrożenie/ona stanowi a pies i tak idzie do nas i nie bardzo mam jak to rozwiązać. A sucz może i miło wygląda ale potrafi być nie miła, a ja nie chce mieć na sumieniu innego psa, nawet tego durnego collaka. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.