Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='saJo']Nie mialam okazji ogladac ataku bullowatego, tzn raz katem oka widzialam na wystawie, ale nie wiem jak doszlo do zajscia, widzial tylko jak suka juz trzymala drugiego psa, a ktos probwal rozewrzec jej szczeki. Dluuugo to trwalo i pelno ludu bylo wokol, wiec niewiele widzialam, zreszta nie przygladalam sie. Natomiast widzialam atak "zwyklego" owczarka i nie mial ochoty kasac i doskakiwac, tylko zlapac i trzymac. Co oczywiscie nie od razu mu sie udalo. Jesli ten amstaff atakowalby na serio a labek lezal juz pod nim to nie skonczyloby sie na rozerwanym uchu, czy to bylby amstaff czy inne "mile" zwierzatko.
Zresztą co za różnica czy na serio czy na "żarty" ? atak to atak,a a ja tam mogałm dostać zawału serca...i na szczęście skończyło się tylko na rozerwanym uchu.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Rinus
Cale szczescie skonczylo jak sie skonczylo! Proboje Ci tylko uswiadomic, ze rodzielenie psa, ktory atakuje na serio jest naprawde trudne, kopniak jest malo skuteczny i z reguly konczy sie na szyciu. Dlatego moim zdaniem BEZ SENSU jest pchanie sie na agresywnego psa, "dla zasady", zeby udowodnic, ze mam prawo tu przejsc, jesli jest inna mozliwosc.

Posted

Ja wiem jedno, żaden lab nie ma szans w starciu z amstaffem, owczarkiem, bokserem, po prostu nie ma. A mój to już na pewno. Bilbo miał rozerwane ucho po ataku małego pierdulka, a ja siniak na udzie w różnych barwach tęczy przez 1,5 miesiąca. Mój był na smyczy, a pierdulka dzieci przebrały za haszczaka... Ja szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie, żeby mój pies w ogóle latał spuszczony po osiedlu. Po prostu nie... To nie jest miejsce do biegania czy chodzenia psów bez smyczy i koniec. Właściciele innych psów, zwłaszcza labów, nie mają takich oporów:angryy:

Posted

saJo napisał(a):
Rinus
Cale szczescie skonczylo jak sie skonczylo! Proboje Ci tylko uswiadomic, ze rodzielenie psa, ktory atakuje na serio jest naprawde trudne, kopniak jest malo skuteczny i z reguly konczy sie na szyciu. Dlatego moim zdaniem BEZ SENSU jest pchanie sie na agresywnego psa, "dla zasady", zeby udowodnic, ze mam prawo tu przejsc, jesli jest inna mozliwosc.


Dokładnie.

Posted

[quote name='Rinuś']Bo kiedyś ktoś musi dać nauczkę temu facetowi...jak by się spieły na dobre to wiem,że Brutus by miał przewagę i ja też...jakbym zadzwoniła na SM bo miałam psa na smyczy..
a poza tym nie jestem osobą,która schodzi ludziom z drogi :)

no tak tylko to nie bylaby nauczka dla faceta tylko dla psa ktory mogl pozniej stac sie bardziej agresywny i juz nie byloby tak slodko moze prosciej byloby usmiechnac sie do tego pana rowniez zaproponowac szkolenie, kastracje?

[quote name='Rinuś']Zresztą co za różnica czy na serio czy na "żarty" ? atak to atak,a a ja tam mogałm dostać zawału serca...i na szczęście skończyło się tylko na rozerwanym uchu.
patrz nizej
[quote name='Greven']Rinuś, w tym przypadku taka różnica, że Twój Brutus żyje ;)

dokaldnie !

Moj pies mial wybrane psy ktorych niecierpial po kastracji jego agresja do innych psow gwaltownie zmalala nie cierpi bezdomnych psow najezy sie max powarczy ale jest odwolywalny na szczescie temte bezdomne ignoruja :)

Posted

[quote name='Vectra']Moja droga koleżanko ... co ma trzech psów co to lubiem :diabloti: jak panienka od Diki (?) co narobiła wiele szumu i nic poza tym ... czepia się bez podstaw każdego bublowatego i czepia się też Ciebie .. i Twoje psy chadzają zgodnie z prawem ,a ona Ci uprzykrza życie , nie daje spokojnie spacerować - sąd kochana SĄD !!! powiedz jej że ją pozwiesz ... z powództwa cywilnego ......

Ha! tutaj sobie poczekam :diabloti: , po czym wystapie na droge cywilną :evil_lol: , a orzechem jestem twardym do zgryzienia, wiec sie spotykać owa pania bed w gmachu:diabloti:
malo tego ktoregos dnia mijalam na przestanku Panią od Diki a jej nowy piesek nacalej dlugosci smyczy ujadal na suke mą, ona tylem w tyle miala pieska....
wiec po co taki dym na dogo?:roll:


Eh.. przykre... Jesli pies jest na smyczy i nie jest spuszczany to po cholere kaganiec (chyba ze sie rzuca na wszystko co sie rusza) nie rozumie tego.. w moim bloku mieszka rottek, jest oaza spokoju... (do czasu oczywiscie ;) ) i nikt sie nie czepia ze pies idzie bez kaganca... :roll:


Jeden zmych psow spuszcany calkiem luzem nie jest biega na lancuchu- wkwestii bezpieczenstwa , ale chodzi w kagańcu bo siegnać sobie pieska oj potrafi , wic kólko sie zamyka , dlatego lazi w kagańcu - ogolnie agresyne , nieobliczalny pies dla innych ziwrat ,raczej ju sie wachac nie chce czy suka w cieczce czy tez szcznie, on roznicy nie widzi, dlatego kagancu non-stop - wiadomo.

Posted

[quote name='Rinuś']jakbyś doczytała to byś wiedziała,że miałam Brutusa na smyczy,więc nie bardzo miał jak uciec.

Nie prowokowałam sytuacji...wolny kraj i każdy może chodzić gdzie chce..to jest nasza codzienna ścieżka spacerowa i nie miałam zamiaru jej zmieniać ze względu na jakiegoś faceta,który nie panuje nad psem...najwyżej ten posokowiec by dostał manto i tyle.

EDIt.gdyby tam biegał doberman to bym się poświęciła i zmieniła drogę.

Rinuś nauczke to Ty bys chciala dac psu, a nie właścicielowi, ale po pogryzieniu ten posokowiec moglby stac sie jeszcze bardzej agresywny na widok Twojego Brutusa... :roll:
Ja przezywalam w domu chwile grozy jak dowiedzialam sie ze moj pies musi miec drugi draz głupego jasia, ledwo otrzasnal sie poporzednim, a utaj znow taki cios dla niego... naprawde gratuluje podejscia do sprawy... :roll::roll:



[quote name='saJo']Rinus
Chyba w zyciu nie spotkalas psa gryzacego na powaznie. Wierz mi, kopem bys nic nie zdzialala, co najwyzej jeszcze bardziej rozjuszylabys psa.

Jak dla mnie bez sensu jest narazac wlasnego psa na chociazby stres zwiazany z atakiem innego psa, dla wlasnego widzimisie: bo nie zejde innemu czlowiekowi z drogi, bo tak, bo mam ochote tedy isc, bo to moja codzienna trasa. Jasne, czasami nie ma mozliwosci pojsc w inna strone, ale jesli taka mozliwosc jest, to po diabla narazac swojego psa?

Dokładnie, kop nic nie zdziala jesli psy gryza sie na powaznie.. :roll:
Moj pies po zajsciu z tamtym, na jego widok dostaje białej goraczki.... :angryy: nigdy go nie lubił, ale nie do tego stopnia ze 7kg pies rzuca mi sie na smyczy :angryy: w ciemnościach potrafi pomylic go z innym sredniej wielkosci rudym psem :angryy:
Na małe psy w ogole nie reaguje, na duze rowniez... :roll:


[quote name='Apbt_sól']Ha! tutaj sobie poczekam :diabloti: , po czym wystapie na droge cywilną :evil_lol: , a orzechem jestem twardym do zgryzienia, wiec sie spotykać owa pania bed w gmachu:diabloti:
malo tego ktoregos dnia mijalam na przestanku Panią od Diki a jej nowy piesek nacalej dlugosci smyczy ujadal na suke mą, ona tylem w tyle miala pieska....
wiec po co taki dym na dogo?:roll:



Jeden zmych psow spuszcany calkiem luzem nie jest biega na lancuchu- wkwestii bezpieczenstwa , ale chodzi w kagańcu bo siegnać sobie pieska oj potrafi , wic kólko sie zamyka , dlatego lazi w kagańcu - ogolnie agresyne , nieobliczalny pies dla innych ziwrat ,raczej ju sie wachac nie chce czy suka w cieczce czy tez szcznie, on roznicy nie widzi, dlatego kagancu non-stop - wiadomo.

Właścicielka Diki jest przedstawicielem osoby ktora mysli ze małym psom wszystko wolno.. a duze czy bullowate trzeba powybijac... :angryy:

Nie powiem podobaja mi się amstaffy, lubie te rase psow, ale gdybym miala psa tej rasy ktory bylby lagodny, nie chodzilby w kagancu na smyczy, bo po jaka cholere? ale jesli potrafilby sie rzucic to dla bezpieczenstwa mialby go na ryjku ;)

Posted

Idąc w stronę tego faceta i tego psa miałam też lekką nadzieję,że on go złapie na smycz,no ale myliłam...
Niestety,ale podejrzewam,że ten posokowiec i tak dostanie manto od takiego ogromnego psa co bardzo często biega luzem po osiedlu i chłopak go odwołuje tylko wtedy jak widzi mnie z Brutusem....
Jak ten posokowiec wystartuje do tamtego psa to już jest po nim...a facet chyba nie wie w co wpakuje psa...
Ta jego żona jest super,chodzi z tym psem na łąki gdzie nie ma w ogóle psów...tylko ja kilka razy ją spotkałam tam,ale złapałyśmy psy i przeszłyśmy obok...natomiast ten facet stanie pod swoim blokiem i rzuca temu psu kamienie w jedną i drugą stronę...a ten pies jak zobaczy innego psa to w ogóle go nie słucha :shake:

Posted

a zamiast miec nadzieje probowalas poprosic z tych 3 m zeby zapial psa na smycz bo sobie nie zyczysz zeby podbiegal ?


Teraz taki off... jakis agresywny wiekszy pies rzuca sie na mojego co mam zrobic zeby moj pies przezyl a ja nie wyladowala w szpitalu a wlasciciela nie ma... nie bede patrzec jak cos mi zagryza psa na moich oczach jakbym miala gaz to spoko ale jak nie ? na szczescie taka sytuacja sie mi nie zdarzyla ale wole byc poinformowana bardziej chociaz i tak czlowiek w takim stresie nie jest do konca swiadomy tego co robi...

Posted

diabelkowa napisał(a):
(...) jakbym miala gaz to spoko ale jak nie?

Jak nie, to kup. Gaz nie jest drogi i nie trzeba na niego pozwolenia.

Jedna osoba praktycznie nie ma szans zdjąć dużego, silnego i nakręconego agresora ze swojego psa. Można próbować chwycić go za tylne łapy i mocno szarpnąć, lub jeśli ma obrożę, to wsunąć pod nią kij i podduszać psa, ale co z tego, jeśli nawet na chwilę puści, jak i tak prawdopodobnie po sekundzie znów doskoczy. Gaz zniechęca skutecznie. A jeśli w tym czasie "odnajdzie się" właściciel, to i jego można poczęstować :p

Posted

Ja wczoraj dostałam manto za to, że przechodzę z psem obok czyjejś posesji i jego psy się tym denerwują :evil_lol:
A zawsze jest tak, że gdy przechodzimy obok domu tych państwa, dwie ich suki ujadają przez siatkę. Mała w typie cocker spaniela przeciska sie pod nią i biegnie z rykiem za moim psem. Moja sunia jest zawsze w tych okolicach spuszczana, nie stanowi zagrożenia, na tę małą zołzę nie reaguje, ale wystarczy że przystanie, a małe wredne z piskiem ucieka :roll: Spanielka boi się ludzi i innych psów, szczeka na wszystko, nie pozwoli do siebie podejść. Wystarczy na nią spojrzeć, zrobić krok w jej stronę, a wieje z wyciem. Wczoraj wypadła z domu jej właścicielka i skoczyła do mnie, że z psem bez smyczy chodzę, że ten pies wystraszył jej sunię, że pewnie nawet ugryzł skoro mała tak to przeżywa :roll:
Ja nie jestem osobą konfliktową, odpowiedziałam pani, że mogę przechodząc obok ich domu psa zapinać, ale to ona powinna sie zainteresować swoimi psiakami, bo ich zachowanie wyraźnie świadczy o zaniedbaniu.
Rok temu ich większa sunia rzuciła sie na Figę, koleżanka nawet nagrała to na filmiku :roll:

Posted

Psy, które się chwyciły bardzo trudno rozdzielić. Wiem to po sobie, kiedy na mojego psa rzucił się bokser, właścicielki nie było, Szarikowa próbowała psa odciągnąć za kolczatkę, ja mojego za smycz. A psy się nie pogryzły tylko były w początkowej fazie - szamotania sie.

Figowa, w Twojej historii nie ma nawet krzty Twojej winy. To ona ma niezabezpieczoną posesję i już sam fakt, że jej psy wybiegają z ogrodu, powinien wystarczyć, żeby kobieta zamiast wydrzeć się na Ciebie, powinna przeprosić.

Posted

No to Rinus, na tym wyjatkowo psiarskim osiedlu tez sie wypadki zdarzaja, no no.. A pomyslalas, moze, ze pan od posokowca ma podobne zdanie do Twojego? A piesek po prostu wyrosl i nabral zachowan samczych i niekoniecznie juz bedzie mial ochote na zabawy, tylko beda proby sil?
Masz ochote dac nauczke wlascicielowi, namierz, gdzie mieszkaja, zadzwon po SM, powiedz o biegajacym luzem psie i podaj adres wlascicieli, czesto nawet takie upomnienie skutkuje.
Natomiast swiadome pozwalanie na probe sil miedzy Twoim Brutusem i jakimkolwiek innym psem (chocbys nie wiem jak zdenerwowana byla) moze doprowadzac do skojarzenia u Brutusa : podbiegajcy pies=zagrozenie i doprowadze w efekcie do atakowania kazdego, nawet "zabawowego" psa. Albo tez wyrobienie urazu na widok okreslonego typu psa. Poza tym majac tak blisko wlasciciela posokowca, to raczej jemu nalezy zwrocic uwage, nawet bardzo glosno ;).
Moj malamut byl kilka razy poharatany przez psa w typie ON, poczekal az dorosnie, spuscil agresorowi lomot (nie udalo mi sie utrzymac psa na smyczy, wlasciciel onkowatego pewien przewagi swojego psa ze smiechem poszczul nas), skonczylo sie na szyciu i wscieklosci wlasciciela.
Ale od tej pory moj jezy sie na kazdego onkowatego samca, gdybym mu odpuscila, skonczyloby sie nieciekawie.
Mielismy tez atak bulowatego, wyskoczyl z krzakow i zlapal za glowe Postiego. Na szczescie zaraz znalazl sie wlasciciel i z moim TZ zastanawiali sie, co zrobic... Sytuacja patowa, psy stoja nieruchomo, juz sie nawet uspokoily, bulek trzyma za glowe od gardla po uszy od strony policzka, Posti trzyma za skore z boku szyi. Krzyki, szarpanie i na sile rozdzielanie skonczyloby sie pewnie duuzymi ranami szarpanymi, albo i lepiej. Panowie chwile odczekali, az bulek chcial poprawic chwyt i na moment zluzowal szczeke, kijem podwazyli i wyjeli wilka z paszczy, ufff. Posti wczesniej na polecenie puscil tamtego. W efekcie kazdy z psow mial tylko po 4 dziury w skorze po klach, Postiemu do dzis zostala dziura na lbie.
Diabelkowa, kup gaz, ale to raczej dzialanie psychologiczne na wlasciciela. Przetestowalam juz kilka, bo mam jakis taki prowokujacy zestaw, albo duzego psa i rower, albo tegoz psa i dziecko, albo dziecko i krolika :diabloti: i stanowia swietny poligon dla innych psow wg ich wlascicieli. Znacznie lepiej nam sie spisywal kawal kija w reku (wygladalo idiotycznie ale dzialalo na wyobraznie bezmyslmych psiarzy) lub najtanszy dezodorant czy lakier do wlosow w sprayu. Nawet agresywne psy wycofywaly sie na dzwiek, intensywny zapach i szczypiace oczy, a nie dziala im sie jakas wieksza krzywda.

Posted

no ja dzis sie dowiedziałam od starszego szanownego pańcia że jestem nienormalna i conajmniej głupia ale opowiem od poczatku...
wracam juz z pól ze swoimi psami shilla jest jeszcze spuszczona a seth jak zwykle na lince widze z daleka jak na pola wchodzi pan z malym psiakiem wiec szybkie przywołanie shilli i zapiecie jej na dwójnik do setha maksymalnie skróciłam linkę i ładnie idziemy po łuku aby psy sie ne mijały na to pan krzyczy:"psy czy suki?" ja mówie ze parka a on an to :"w takim razie niech sie pobawią...!!!"co??????ja znowu krzycze ze seth jest agresorem i zeby nie podchodził bo się pogryzą na to gościu :"nie na pewno nie ..."widze ze seth juz cały chodzi shilla zaczyna sie nakrecać przez setha wiec prawie zaczełam uciekać z tymi moimi psami a szanowny pan do mnie:"pani jest nienormalna ja wiem jakie to psy i chyba pani ich nie zna bo ja wiem ze nie sa agresywne bo ja o nich czytałem bo to sa hiuski (dobrze dobrze czytacie nawet nie husky tylko hiuski...)(choc to nie sa te psy tak dla zrozumienia)"pani jakaś głupia jest ja sie znam na psach...bla bla bla..itd"no mnie juz wyprowadził z równowagii zreszta setha i shille też bo one pewnie czuły napiecie u mnie bo zaczeły sie rzucać a on mi tego malucha dalej pcha pod pyski moich psów ....no i skonczyło sie tym ze właczył sie jeszcze jeden psiarz ktory goscia pogonił i na szczescie ale znerwicowana wróciłam do domu...dla tego pana nie było ważne ze moze w paszczach moich psow stracic swojego z tego co zauwazyłam to mi bardziej na tym maluchu zalezało niz jemu ,po licho sie do nas pchał co on chcial udowodnic?ja jakbym miala takiego maluszka po 1-sze nie podchodziłabym do dwoch bydlaków ,po 2-gie jakbym sie juz zapytała czy moga sie pobawic i usłyszała ze niestety ale jeden z psów nie toleruje innych to n=bym uciekla ze swoim gdzies dalej i po 3-ie nie prowokowałabym calego takiego zajscia bo gdybym była chamem to powinnam była moje spuscic na prosbe pana ale nie wyobrazam sobie zeby moje psy pogryzły tego maluszka koszamr pies odopwiadałby za głupote swojego idiotycznego własciciela

Guest aneta_w
Posted

Boże. Tragedia :shake: :angryy: I jeszcze śmiał Cię obrazić! Cham i prostak :shake:

Dobrze, że narazie się nie zetknęłam z takimi debilami... twu twu twu nie zapeszyć.


[quote name='darunia-puma']widze ze seth juz cały chodzi shilla zaczyna sie nakrecać przez setha
Rozumiem Cię. U mnie to samo - pies jest agresorem, jedna sunia spokojniutka, a druga to szatan :evil_lol:
Jak idę z trzema psami i nagle z nad przeciwka idzie jakiś psiak, to najpierw patrzę na wielkość, a potem się pytam właściciela czy to pies, czy sunia.
Jeżeli:
a) jest to pies malutki - z reguły trzymam Sabę, gdyż jest ona duża i małodelikatna, więc obawiam się, że mogłaby zrobić przez przypadek krzywdę. Chyba, że to maluch "zabawowy" i skory do zabaw. I trzymam oczywiście Oskara agresora.
b) jest to sunia malutka - trzymam tylko dużą Sabą, z przyczyn wyżej wyjaśnionych. Oskar suni nie zrobi krzywdy - może iść.

c) jest to duży pies - OBOWIąZKOWO trzymam Oskara, a Sabę spuszczam.
Dlaczego? Bo Saba będzie się z nim chciała bawić. A jak obcy pies będzie się chciał zbliżyć do Oskara, to Saba go odgoni :loveu: moje psisko kochane.

d) jeżeli jest to duża suczka - to Saba pobiegnie ewentualnie - w zależności jaki ta sunia obca ma charakter. Oskar może iść.

Najlepiej z tego wszystkiego mam z Kropką :loveu: jej żadne pieski nie przeszkadzają :lol:

Guest aneta_w
Posted

[quote name='maciaszek']A ja jak wysiadłam z windy z dwoma psami usłyszałam taki tekst za plecami (pani mówi do pana): "sprawdź czy nie śmierdzi, bo jak śmierdzi to nie wsiadam"....

Tragedia...
Od razu widać, że to są ludzie z jakimiś starowiejskimi przyzwyczajeniami

Posted

oo ja to jestem chamska!! wracalam ze spaceru baaardzo nabuzowana... ajj i dolazl do ans jakis maly kundel.. do suk sie pchal. gosc nie potrafil owolac.. wiec odwrocilam sie, trzymalam smycze tak zbey Cek po sukach mi nie skakal (mam teraz dodatkowa od paru dni) no i peis z zebami.. Cek na lince.. luznej.. na psa z lapami rykiem strasznym i raz klapnal.. pozwolil psu odejsc.. peis nadal chcial mi psa zjesc;/ dopiero spasowal jak koles swojego psa zabral;/ jestem chamska bo nie wkurzalam sie na wlasnego psa, nie wymagalam aby siedizal w miejscu i nie podnioslam ponad glowe, zeby nie mial stycznosic z tym malym psem, ktory jak jzu zaobserwowalam leci do wielu psow z roznymi zamiarami wbrew nawolywaniom opiekuna;/ Cekl jakos zjesc go nei chcial;/ nastraszyl malego.. i zbey nie bylo.. to moje psy sie bronily, byly na smyczy a tamten nie.. wiec w swietle prawa jestem czysta... no i chamska rzezc jasna!

Posted

czesto ludzie sa bezmyslni i przez to cierpia tylko zwierzeta no ale temu panu udalo sie mi podniesc cisnienie z rana i to bez pomocy kawy !!! w moich okolicach niestety czesto sie znajduja tacy mocno uswiadomieni własciciele psów jak sie nie znaja na rasach to sie znaja na ich wychowaniu no po prostu pozal sie boze...
ja mam taki sposob jak widze wolnobiegnacego na nas psa
patrze jakiej plci jest pies jak pies to puszczam zazwyczaj shille by rozładowala napiecie i zeby zatrzymała napastnika przed sethem bo byłaby wojna
jak suka to trzymam shille krótko a seth moze podbiec i sie przywitac oczywiscie na lince no i wielkosc przy naszych psach tez ma znaczenie bo seth nie przepada za duzymi psami swojej postury a shilla za małymi tyle ze ona nie ugryzie tylko jak juz do czegos dochodzi to po prostu pogoni kawałek za psem i na tym sie kończy
a odnosnie pytania zaby - zaba moje psy i tak sa oaza spokoju w porownaniu ich do psa mojej matki wczesniej wspomnianego pinczerka miniaturki i mimo tego ze one moga zrobic krzywde nawet swoja masa to nie rzucaja sie na wszystko co sie wokoł nich dzieje jak to ma w zwyczaju robic borys....one sa odwoływalne i jesli nie wejdzie im pod nogi jakis upierdliwiec zle do nich nastawiony to nie wadzą nikomu zawsze jak widze ze ktos z naprzeciwka idzie to ja zawsze schodze w bok lub na druga strone ulicy bo to jednak ja mam psy ktorych niektorzy maja sie prawo bac nie lubie zarazac ani siebie ani swoich psow ani takze obcych ktore mogłyby ucierpiec na spotkaniu z nami nie rozumiem osob prowokujacych sytuacje stresujace i u wlasciciela i u psa to jest dla mnie szczyt głupoty i brak odpowiedzialnosci

Posted

uff a my po kolejnym spacerq tylko, ze bez sucz.. wiec Cek na psy podobne do tego malego agresora nie reaguje wcale.. na psa obszzcekujacego nas z bliska nie zwrocil uwagi bo szedl przy nodze sepiac pilke... spotkalam babke z peiskiem.. Axel z Cek sie nie poznali i bylo jedno warkneicie a pozniej loozne stanie pyskiem w pysk w momencie gdy my rozmawialysmy... w ogole swieci slonko i po spacerq i ciwczeniach ejstem zadowolona:)) procz spotkania baby , ktora szla ok 20 m od nas rownolegle..w momencie gdy jej peis biegal na odl 200m i nas obszczekiwal a ona tlyko raz zawolala odwracajac sie i nadal rozmawiajac przez tel!!

Posted

Daruniu, aż mnie krew zalewa, jak czytam takie historie :angryy:

Tacy właściciele to po prostu... szkoda słów, szczyt bezczelności :angryy: I pewnie, gdyby Seth rzucił się na jego psa, to byłaby Twoja wina, bo masz agresywnego psa...

Kiedyś Gizmo biegał sobie z kolegą na łące, patrzę, że idzie na nas gościu z psem (labek swoją drogą :evil_lol:), wprawdzie na smyczy, ale prosto na nas. Zapinam psa na wszelki wypadek i odchodzę na bok. Koleżanka zostaje z jej młodym psiakiem, bo facet jest już parę metrów obok nas. Pies koleżanki wącha się z tamtym, merdają do siebie, mój pinczer cały zjeżony, zaczyna szczekać, bo o szczeniaka strasznie zazdrosny. A pan co? Podchodzi do mnie z psem. Ja się cofam, mówię, że mój może ugryźć, a on na to, że na pewno nie, bo merda ogonem... Szkoda, że nie wszyscy ludzie wiedzą, że sztywne poruszanie ogonem, przy napuszonej postawie i zjeżonym grzbiecie wcale nie oznacza radości... Gościu i tak podszedł i potem oddalał się z psem zdziwiony, że mój Gizmo wyszczerzył się na jego psa - przecież merdał ogonem... :shake:


Najgorsze, że takim 'znaffcom' nie wytłumaczysz... :angryy:

Posted

maciaszek napisał(a):
A ja jak wysiadłam z windy z dwoma psami usłyszałam taki tekst za plecami (pani mówi do pana): "sprawdź czy nie śmierdzi, bo jak śmierdzi to nie wsiadam"....

Wierzę, że po Twoich psach nie śmierdziało ;) ale wiem, jak potrafią wyglądać windy (oraz klatki schodowe) po wizycie psa. Są po prostu zasikane. Durni właściciele pozwalają swoim zwierzętom załatwiać się na półpiętrach, w windach. Czy potem trudno się dziwić, że ludzie obwą****ą windę, albo idąc schodami pomstują na posiadaczy psów?

P.S. Proszę, jak już coś piszecie, to róbcie chociaż akapity i uważajcie na literówki... niektóre posty są niemal nieczytelne - zlana masa słów.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...