Basia.sk8 Posted January 14, 2008 Posted January 14, 2008 WŁADCZYNI napisał(a): To że ja tyych ludzi nie znam i nie życzę sobie aby ich psy polowały na mojego psa lub jej zabawki. Nie wiem czy zauważyłaś ale tamte moje zdanie było dłuższe i zachowanie tamtej Pani zawsze mnie denerwowało i wprawiało w osłupienie, bo ja bym po prostu do mojego psa podeszła otworzyła mu mordę i wyciągła zabawkę a ta kobita nic mówiła tylko że "teraz to on jej nie odda " - masakra. agbar napisał(a):ja idac na spacer z psem w miejsce uczeszczane przez psiarzy, zakladam ze sa tam psy....i spodziewam sie wielu rzeczy, malych rozbrykanych szczeniakow,latajacych pileczek i patykow tez-ostatnio nawet takowym oberwalam niechcacy:evil_lol:, duzych psow,brudnych psow,zgubionych psow..itp.itd. JA jak widzę że Ktoś gdzieś jest z swoim psem np. rzuca mu patyki albo robi coś innego to zawsze ide gdzie indziej i dlatego tak bardzo drażni mnie że jak ja coś robie to wiele psiarzy nie potrafi tego uszanować. agbar napisał(a): tak jak powiedzialam zazdroszcze jesli ktos z was ma psa w 100 procentach przewidywalnego, odwolywalnego,poslusznego...ja takiego nie mam wiec nie bede pierwsza rzucac kamieniem:evil_lol: JA też takiego psa nie mam i dlatego mój pies chodzi na smyczy a jak już jest spuszczony to w kagancu a i tak jak widzę z daleka że ktoś idzie to ląduje na smyczy. agbar napisał(a): dobrze ze nie mieszkam tam gdzies skad piszecie....chyba nie wychodzilabym z psem na spacer..chyba ze pod oslona nocy:roll: A widzisz a ja wychodzę pod osłoną nocy bo tylko wtedy nie musze się martwić całą zgrają psów latających po parku bez kontroli podbiegających go każdego psa, Wtedy mój pies może się spokojnie wybiegać, a ja nie muszę jej co chwile wołać i zapinać bo znowu leci jakiś piesek w naszą stronę. Quote
Bzikowa Posted January 14, 2008 Posted January 14, 2008 Ja też wolę chodzić w porach nie "zapsionych". Chociaz teraz będę musiała właśnie w takich pochodzić - żeby pouczyć psa koncentracji w towarzystwie psów. On się wszystkim rozprasza, a zwłaszcza zapachami. Cavisia, co uważasz przez "dopasowywanie psa do siebie"? Pies nieco upośledzony? :crazyeye: Pies który woli pracę z człowiekiem (to do czego go stworzono jakby nie było - wszystkie rasy kiedyś były "do czegoś" a nie do towarszystwa wiec teraz trzeba im jakąś namiastkę chociaż pracy zapewnić) Quote
Basia.sk8 Posted January 14, 2008 Posted January 14, 2008 Cavisia napisał(a): kontakty z psami są niezbędne, inaczej, wybaczcie określenie, ale pies jest nieco upośledzony. I nie gadajcie jak to zastępujecie swojemu psy inne psy, bo to są wasze wyobrażenia i uszczęśliwianie psa tak jak wam wygodnie. Ale mi ( mówie MI) nie o to chodzi by pies nie miał kontaktu z innymi psami i żeby się z nimi nie bawił ale niech to nie będzie jedyna rzecz jaką robi na spacerze a tak niestety często jest że ludzie codziennie spotykają się w grupki puszczają psy one biegają do upadłego następnie państwo po omówieniu polityki, po plotkowaniu i wielu innych ciekawych dyskusjach zapinają swoje pociechy na smycz i wracają do domu. Matra też się spotyka z innymi psami bo uważam że jej też należy się chwila beztroski ( chociaż nie zupełnie bo nawet jak się bawi to jej obowiązkiem jest wrócenie na zawołanie) umawiamy się zawsze na korsiakowe spacerki ( tak jak dzisiaj byliśmy na wieczornym spacerze z drugim cc 6 miesięcznym Kazanem) ale są to spacery raz w tygodniu a nie codziennie bo jk to muwią " co za dużo to niezdrowo" Quote
Basia.sk8 Posted January 14, 2008 Posted January 14, 2008 Bzikowa napisał(a): Chociaz teraz będę musiała właśnie w takich pochodzić - żeby pouczyć psa koncentracji w towarzystwie psów. On się wszystkim rozprasza, a zwłaszcza zapachami. Ja to zawsze robię albo na spacerze porannym albo popołudniowym i wtedy robie z nią zwykle jakieś posłuszeństwo itp, a wieczorem ( 23) ma czas dla siebie może się wybiegać luzem może wywąchać wszystkie zapachy no chyba mam rano chwile wolną to pakuje psa w auto i jedziemy do wielkiego parku gdzie mamy wytyczone szlaki po których mało kto z psami chodzi o 8 rano. Quote
marmara_19 Posted January 14, 2008 Posted January 14, 2008 oo z Kazanem z Kato? co sadzisz o psiaku?:> jak w koncu z jego oczkami po zabiegach? sorrki za off;p Quote
Vectra Posted January 14, 2008 Posted January 14, 2008 Bzikowa , moje psy były wyhodowane do walk :diabloti: więc ja absolutnie ich naturalnych instynktów nie hamuje :evil_lol: więc mają namiastkę ..... tłuką sie całe dnie ;) no fakt zatraciły pewne cechy dlatego walki są pozorowane ...... przecież im nie zabronie .... one mają się kochać i bawić i żyć zgodnie :) mają być stadem , siostrzyczkami i braciszkami - rodzinom. to było po pierwsze ... Po drugie , stworzyłam moim psom takie warunki życia by mogły bawić się jak chcą .. bez obawy że stado rozszalałych paniuś z pieskami wkroczy w miejsce gdzie się bawimy i zacznie siać panike i mi ubliżać ..... Cimi tzn co ? rozwiń myśl ;) Quote
Rinuś Posted January 14, 2008 Posted January 14, 2008 [quote name='WŁADCZYNI'] Byłabym przeszczęśliwa. Nie musiałabym udawać że świetnię się bawię. Mogłabym kwitnąć w domu z dobrą książką. a do tego żeby kwitnąć w domu przed książką potrzebny jest Ci zakaz mamy?:razz: [quote name='WŁADCZYNI'] Ale mi nie zależy na tym żeby mój pies bawił się ze wszystkimi spotkanymi. Ma wąskie grono psów z którymi ostatecznie może połazić, z jedną suczką poprzepychać czy poganiać i jak dla mnie wystarczy. Dobrze napisałas dla Ciebie wystarczy...nie myślisz o psie tylko o sobie... :roll: [quote name='aisak102']Wyjątkowo bezmyślne i okrutne działanie. Zupełnie nie przystoi miłośnikowi zwierząt, chyba że Rinuś jest miłośnikiem/miłośniczką, ale tylko własnych psów... :shake: [quote name='Apbt_sól']Lee poszła tez za sarnamii , ale całkiem przpadkowo :( , nie spodziwałam sie ze w tym lasku są sarny.... Mialam czarny scenariusz a tu zza drzewek wylatuje Lee , biegnać z młodymi, pośród nich . Ale celowe puszczanie psa na jakiekolwiek zwierze jest ponizej krytyki . dla sportu - bo nie chcialo sie z psem biegać.... - żenada... Gdyby nagle znalazł sie lesniczy , to co? byłyby petensje ze psa zastrzelił, jakiż nie dobry leśniczy.. Teraz mam na to inne spojrzenie...oczywiście że teraz bym swojego psa nie puściła na sarny. a to nie było w lesie tylko na polu...mój pies nie miał szans dogonić sarny gdyż ta umykała mu gdzieś w kukurydzy...poszukał jej trochę i wracał padnięty... nigdy żadnej sarnie nic się nie stało.nie dopuściłabym do tego. [quote name='Cavisia']Bzikowa, mnie strasznie denerwuje dopasowywanie psa do siebie. Ja rozumiem, że pies żyje z człowiekiem itp., ale zabawy z innymi psami również są ważne. Dlatego się oburzyłam, bo pies jest zwierzęciem jak najbardziej stadnym. Owszem stado się zmieniło (bo jest nim ludzka rodzina), ale kontakty z psami są niezbędne, inaczej, wybaczcie określenie, ale pies jest nieco upośledzony. I nie gadajcie jak to zastępujecie swojemu psy inne psy, bo to są wasze wyobrażenia i uszczęśliwianie psa tak jak wam wygodnie. Dokładnie,pies nam nie powie co jest dla niego lepsze,ale sami możemy do tego dojść patrząc na to jak się zachowuje.jeśli ktoś miał możliwość posiadania swojego psa od szczeniaka (ja niestety takiej nie miałam),to nie zabraniając mu zabawy z innymi psami dobrze o tym wie,że pies woli bawić się z innymi pieskami ganiając i hasając po krzakach...i to nie oznacza że nie mam z nim więzi...więź można pokazywać w inny sposób,a nie tylko w taki że jeśli podczas superowej zabawy ja nagle krzyknę " Brutus do mnie" to pies na raz dwa ma stanąć na baczność przede mną... dla mnie to jest chore... Quote
zerduszko Posted January 14, 2008 Posted January 14, 2008 Cavisia napisał(a): Może więcej wychowania, ale nie książkowego, a rozsądnego, spokojnego, a przede wszystkim wyrobienia sobie autorytetu u psa. Jak nie książkowego, to jakiego?? Oczywiście nie jestem zwolenniczką ślepego realizowania planu z książki, ale podstawy teoretyczne trzeba skądś znać. Poza tym, lubię jak ktoś napisze: wyrób autorytet u psa, naucz go przywoływania, ale oczywiście, nie podpowie jak to zrobić (skoro nie tak, jak w książkach piszą, to jak?? ). Ja bardzo podziwiam ludzi, którzy mają psy posłuszne, odwoływalne. Niestety nie wszystkim jest to dane, co jednak nie oznacza, że takie osoby z psem nie pracują. Quote
pinczerka_i_Gizmo Posted January 14, 2008 Posted January 14, 2008 [quote name='Berek'] Te psy biora się z takich własnie "grupek towarzyskich" ktore są święcie przekonane że przez pierwszy rok życia idealne spacery maja wyglądać tak: grupa psow się kotluje, własciciele stoją i gadają. :lol: :evil_lol: :roll: A ja ponownie proszę - nie uogólniajcie wszystkich bawiących się na łąkach psów. Skąd macie pewność, że za godzinę taki właściciel nie przyjdzie samotnie z psem i nie będzie ćwiczył posłuszeństwa? [quote name='WŁADCZYNI'] Wychoane w ten sposób? Owszem. Właściwie niewychowane. No właśnie to złego że te psy miały w doopie właścicieli i nie odbiegały za swoją panią/panem. Chyba że je odłowiono, spacyfikowano i upięto. To było te parę egzemplarzy, które spotkałaś na spacerze ze swoją suczką. Ale przecież istnieje mnóstwo psów(choćby psy Cavisi, o których wielokrotnie pisze), które potrafią podzielić zabawę z posłuszeństwem. [quote name='WŁADCZYNI'] Dla mnie to normalne że dorosły pies nie chce się bawić. Marwiłabym się gdyby mój dorosły pies miał mnie w doopie a spuszczony pędził na drugą stronę parku po to żeby pobawić się z psem. A mój dorosły, 7letni pies czasem mimo wszystko chce się bawić. Szaleje z innymi psami, młodszymi, starszymi... a mimo to nie czuję, abym w jakikolwiek sposób go krzywdziła. Powiem 'Gizmo idziemy do domu', zagwizdam i pies idzie za mną. Zabawa z innymi psami nie musi wiązać się z nieposłuszeństwem. Pozwolisz psu się bawić - poleci sie bawić. Pójdziesz w inną stronę - pies pójdzie za Tobą. [quote name='Bzikowa']Wg mnie takie puszczanie psa do innych, żeby się "wylatały" razem to przejaw... lenistwa właściciela:roll: Dlaczego? Nie idę na spacer z drugim psem po to aby porozmawiać z jego właścicielką. Idę przede wszystkim po to, żeby pies mógł zsocjalizować się w grupie, pobawić, mieć odstępstwo od częstych samotnych spacerów, kiedy mamy czas na piłkę, patyki i szkolenie. Spacer nie składa się tylko z zabawy z innymi psami. Jest jeszcze masa czasu na pracę z psem i kontakt z człowiekiem. Pies mimo wszystko jest zwierzęciem stadnym i tego nie zaprzeczysz. Dlatego współpracuje z człowiekiem. I powinno się godzić jego pieskie życie z tą pracą. Jeśli ktoś stawia wszystko na MÓJ PIES I JA, to w moich oczach ma niezwykle egoistyczne podejście. Agbar, podpisuję się pod Twoimi postami, dobrze piszesz! Quote
WŁADCZYNI Posted January 14, 2008 Posted January 14, 2008 Na wstępię przepraszam Basię.sk8 - mea culpa, mea culpa maxima. Wziełam zdanie dosłownie. Vectra przerażasz mnie, ale pozytywnie:evil_lol: Nie mówię nie spuszczać, ale myślec przy tym. Umiesz odwołać, jesteś świadoma etc super. A za popatrzenie na dobrą zabawę TAKICH psów pół królestwa. Cavisiu, ok pójdę na psią łączkę, spuszczę psa, usiądę/będę stać i? Ja się nudzę, pies się nudzi, albo poluje na inne psy tudziez je ustawia. Pełnia szczęścia. Wolę wrócić brudna jak nieboskie stworzenie, opłukać psa, zjeść obiad i mieć te w porywach 40 minut spokoju bo pies ładuje akumulatory w tym czasie. Tak myślę że kontakt ze mną upośledza moją sukę, musze ją wypuścić do lasu, niech będzie wolna:diabloti: a do tego żeby kwitnąć w domu przed książką potrzebny jest Ci zakaz mamy? Nie, kiedyś owszem bo podejmowano próby uspołecznienia mnie. Nie wiem w jakim celu w sumie. Dobrze napisałas dla Ciebie wystarczy...nie myślisz o psie tylko o sobie... yhh więc jeszcze raz. Mój pies spełnia się w tym co robi, jest szczęśliwy, spuszczony ze smyczy na psiej łączce czeka aż ja coś zaproponuje nie idzie się bawić, nie nakręca jej to, ostatecznie jakaś dominacja, tłamszonko innych psów, co mi się nie podoba i nie pozwalam na to. Moja suka jest dorosłą, dojrzałą suką, dominującą wśród psów z rodziny, nie będzie się bawić i przepychac z obcym stadem. Teraz mam na to inne spojrzenie...oczywiście że teraz bym swojego psa nie puściła na sarny. a to nie było w lesie tylko na polu...mój pies nie miał szans dogonić sarny gdyż ta umykała mu gdzieś w kukurydzy...poszukał jej trochę i wracał padnięty... nigdy żadnej sarnie nic się nie stało.nie dopuściłabym do tego. Tak to pole a nie las, to zmienia postać rzeczy. Myślisz że nie był to stres dla sarny? A jak odwołałabyś psa z pogoni jeżeli byłby kilka kilometrów od Ciebie? Siłą woli? Miałam sukę od szczeniaka, generalnie od szczeniaka nie było problemem skupienie jej na sobie (w wieku 4 miesięcy w pełni odwoływalna od zabawy z jakimś psem. Później przywołanie słowne nam się trochę popsuło, na gwizdek 100/100). Wyobraź sobie że mój pies spuszczony przy psach wybierze zabawę ze mną a nie z psami. Wiem okrutna jestem, no normalnie potwór. pies woli bawić się z innymi pieskami ganiając i hasając po krzakach. Dla mnie to porażka wychowawcza, a nie super ekstra więź. Moj pies musi być odwoływalny w każdej sytuacji bez względu na to czy podjeła trop, zbiera się do norowania w kretowisku, postanowiła zjeść jakiegoś psa, czy upolować poruszającą się torebkę. Bez względu na sytuację, miejsce, ludzi, zwierzęta mój pies na komendę "do mnie"/gwizdek ma się zameldować tak szybko jak się da. Inne zachowanie może ją kosztować życie, lub zdrowie. dla mnie to jest chore... Dziecko zatrzymane przed wpadnięciem pod koła bo prawidłowo zareagowało na polecenie "stop" też jest chore? Skąd macie pewność, że za godzinę taki właściciel nie przyjdzie samotnie z psem i nie będzie ćwiczył posłuszeństwa? Stąd jak zachowywały się psy (nie ważne co mówi przewodnik kumple fajni) i co robili właściciele (stali i rozmawiali, czasem podejmowali niemrawe próby okiełznania). zagwizdam i pies idzie za mną. Tamci właściciele mogli by biegać na rzęsach i klaskać uszami, psy nawet na nich nie patrzyły, jedyną interakcją było wpadanie w gonitwie we właścicieli, lub odławianie psa rękoma. Ja chodzę na spacer żeby się czegoś nauczyć od bardziej doświadczonego przewodnika, aby nauczyć czegoś mojego psa, aby zobaczyć jak zachowa się w jakimś tam miejscu, jak zareaguje na jakąś tam sytuację etc Quote
pinczerka_i_Gizmo Posted January 14, 2008 Posted January 14, 2008 WŁADCZYNI napisał(a):Inne zachowanie może ją kosztować życie, lub zdrowie. Co przez to rozumiesz? Przemoc jest według Ciebie dobrym wyjściem przy szkoleniu? Czy chodziło o to, że jeśli nie wróci to może wpaść pod samochód etc.? WŁADCZYNI napisał(a): Stąd jak zachowywały się psy (nie ważne co mówi przewodnik kumple fajni) i co robili właściciele (stali i rozmawiali, czasem podejmowali niemrawe próby okiełznania). Tamci właściciele mogli by biegać na rzęsach i klaskać uszami, psy nawet na nich nie patrzyły, jedyną interakcją było wpadanie w gonitwie we właścicieli, lub odławianie psa rękoma. Ja chodzę na spacer żeby się czegoś nauczyć od bardziej doświadczonego przewodnika, aby nauczyć czegoś mojego psa, aby zobaczyć jak zachowa się w jakimś tam miejscu, jak zareaguje na jakąś tam sytuację etc Widzę, że wciąż idziemy odmiennymi torami myślenia... ;) Ja mówię ogółem o psach bawiących się w takich psich gromadkach. Ty ciągle skupiasz się na tych podrostkach z Pól Mokotowskich. Quote
WŁADCZYNI Posted January 14, 2008 Posted January 14, 2008 To nie są obserwacje jednego spaceru. Na Polu Mokotowskim jestem gotowa dać sobie uciąć rękę że zawsze trafią się takie "posłuszne" pieski. I ich właściciele. Nie, nie przemoc. Samochód,nawiedzony myśliwy, dzikie zwierzęta, trutki,wnyki etc Quote
Berek Posted January 14, 2008 Posted January 14, 2008 " ja ponownie proszę - nie uogólniajcie wszystkich bawiących się na łąkach psów. Skąd macie pewność, że za godzinę taki właściciel nie przyjdzie samotnie z psem i nie będzie ćwiczył posłuszeństwa?" Z obserwacji zachowań psa i właściciela. :lol: Quote
Vectra Posted January 14, 2008 Posted January 14, 2008 aha jedno , nigdy bym nie poszła z moimi psami na Pola Mokotowskie , mimo że z Mokotowem od urodzenia jestem związana - kocham swoje psy i nie chce by miały traumę :diabloti: Quote
ulvhedinn Posted January 15, 2008 Posted January 15, 2008 Malati napisał(a):Mam psa najcudniejszego mojego, który po pogryzieniu przez owczarka jest w połowie sparaliżowany, dokładniej prawą stronę ciała ma nie w pełni sprawną, a że ma ok 17-20 lat sprawności nie odzyska już na pewno, co powoduje, że chodzi w taki dość specyficzny sposób. Mimo tego jest psem pełnym radości i chęci życia. Po prostu porusza się wolniej (w zasadzie poruszał się ale to długa historia) Kiedyś poszłam z nim i z sukami na spacer i pani, najwyraźniej "wielka miłośniczka" zwierząt podeszła do nas spoglądając to na mnie to na Kaja potępieńczo jakbym jakaś złą wywłoką była. Przez chwilę się przyglądała po czym nie owijając w bawełnę rzekła pełnym uniesienia i zbolałego współczucia głosem "- Ojej czy nie byłoby lepiej go uśpić, bo nie chodzi pani w pełni dobrze?" Tego dnia mój humor nie był najlepszy, zresztą takie rady też go nie poprawiają więc niemal natychmiast odpowiedziałam - "A czy pani chciałaby żeby panią uśpić" Pani się zmieszała, spojrzała pod nogi i już bez tego nadęcia w głosie odpowiedziała (przynajmniej tak myślę, ze to to znaczyło bo było bardzo ciche) - nie, nie chciałabym - po czym śpiesznie oddaliła się od nas. Och jak ja takich "miłośników" nie cierpię :mad: i niestety, ale moje odpowiedzi sa znacznie mniej stonowane ( a mam sunię na wózku i drugą niewidomą :diabloti:)... A co do psich łączek. Ja je lubię :evil_lol: Bo taka np. Kra kocha towarzystwo innych psów, wspólne ganianie, zabawy, przeciąganie sznura itp. a w domu zaden pies nie dorównuje jej temperamentem i siłą. I owszem czasem stoję z innymi właścicielami i się gapię jak mój zwierz szaleje :cool3: bardzo się ciesząc, że się może trochę zmęczy. ...a praca ze mną to zupełnie inna sprawa, wtedy pies jest skupiony i stanowię dla niego centrum wszechświata. Faktem jest, że mogę Krakulę odwołać z każdej zabawy, jeśli nie posłucha hasła "do mnie", to mamy jeszcze jedno- "idęę sobieee"- i wtedy lepiej nie stać na linii pies-pańcia :evil_lol: Nie skutkuje tylko w jednym przypadku: JEŻ. Quote
Guest Mrzewinska Posted January 15, 2008 Posted January 15, 2008 Jesli kilka psow bawi sie ze soba i wlasciciele sa z tego zadowoleni - ja nie widze problemu. Ale jesli tych kilka pieseczkow przerywa zabawe aby razem runąc na pojedynczego przechodzacego pieska, ktory niekoniecznie ma ochote - a i jego wlasciciel takze - na wspolne harce - to juz sie nieco zmienia sytuacja. Czyli wracamy do punktu wyjscia - moim zdaniem, obowiazkiem kazdego wlasciciela psa jest taka kontrola nad wlasnym zwierzeciem, aby w publicznym miejscu nie naruszalo przestrzeni osobistej innego psa ani jego wlasciciela. Chcialabym tez niesmialo zauwazyc, ze sa psy ktore po osiagnieciu dojrzalości nie sa sklonne do zwierania nowych znajomosci, i sa psy, dla ktorych praca jest pasją. I szkolenie tych psow potrzebne jest nie tylko po to, aby umialy w sekundzie do wlasciciela wrocic, ale takze, aby mogly swoja doroslosc realizowac bezpiecznie dla siebie i otoczenia. A wiec: chce ktos na spacerze tylko obserwowac poscigi i harce - alez tak, jego problem. Pod warunkiem, ze w miejscu publicznym kontroluje zachowania swoich zwierzat i potrafi odwolac od zainteresowania sie jakimkolwiek innym zwierzakiem i czlowiekiem takze. I to zanim ktos krzyknie "prosze odwolac tego psa!!!!!" Zofia Quote
Cavisia Posted January 15, 2008 Posted January 15, 2008 Władczyni, chyba nie jesteś w stanie zrozumieć, że nasze psy potrafią się bawić ze sobą i sprawia im to przyjemność. I wcale nie polega to na puszczaniu psów samopas, przykre dla ciebie i twojego psa jest to, że nie rozumiesz, że psy potrafią się bawić i z ludźmi, i z psami. Bawić się. Twój pies bawi się tylko z tobą. Ja widzę, że twojemu psu brak socjalizacji i tyle. Owszem ty to ładnie nazywasz - uczysz psa, skupia całą uwagę na tobie itp. Ale czy uwierzysz że pies skupiać może uwagę bez takiej stałej kontroli jaką ty cały czas masz nad swoim psem? I to bez gwizdka ;-). Ja w ogóle nie używam. U mnie wystarcza zawołanie po imieniu, machnięcie ręką i pies wraca. Spróbuj dać swojemu psu troszkę luzu, bo ja mam wrażenie , że działa on troszkę jak robot, a to żywe zwierzę. I pamiętaj, ze to TOBIE wydaje się, że pies jest szczęśliwy. Warto poza tym posłuchać osób, które mają psy dłużej i mają większe doświadczenie. Quote
zaba14 Posted January 15, 2008 Posted January 15, 2008 [quote name='WŁADCZYNI']Cavisiu, ok pójdę na psią łączkę, spuszczę psa, usiądę/będę stać i? Ja się nudzę, pies się nudzi, albo poluje na inne psy tudziez je ustawia. Pełnia szczęścia. Wolę wrócić brudna jak nieboskie stworzenie, opłukać psa, zjeść obiad i mieć te w porywach 40 minut spokoju bo pies ładuje akumulatory w tym czasie. Tak myślę że kontakt ze mną upośledza moją sukę, musze ją wypuścić do lasu, niech będzie wolna:diabloti: a Ty sie dziwisz ze ona z psami bawic sie nie chce? Bo ja w ogóle, Twoj pies od początku był prowadzony tak że ma bawić się tylko z Toba, wiec niby teraz nagle ma miec chec do zabawy z innymi psami? Ona tego nie zna... wiec niczego jej nie brakuje, jest szczesliwa ;) ale dla mnie to i dziwne i smieszne, aby nie pozwalac psu na zabawe z inymi, bo to ja jestem wazniejsza :eviltong:ale kazdy prowadzi swojego psa tak jak chce ;) Quote
saJo Posted January 15, 2008 Posted January 15, 2008 Cavisia napisał(a):Bzikowa, mnie strasznie denerwuje dopasowywanie psa do siebie. Ja rozumiem, że pies żyje z człowiekiem itp., ale zabawy z innymi psami również są ważne. Pokaz mi wilka, ktory na spacerze spotyka wilka z innego stada i sie z nim bawi. Doroslemu psu nie jest potrzebna do szczescia zabawa z czlonkami innego stada i moze normalnie funkcjonowac. Moje psy bawia sie tylko ze soba, inne psy ich nie interesuja,maja kilka znajomych psow,ktore lubia, podbiegna, przywitaja sie i w 95% na tym sie konczy. Wiec wytlumacz mi, po co zmuszac psa do zabaw z innymi psami? Co innego socjalizacja szczeniaka, a co innego dorosly pies. Cavisia napisał(a):I nie gadajcie jak to zastępujecie swojemu psy inne psy, bo to są wasze wyobrażenia i uszczęśliwianie psa tak jak wam wygodnie. Moj pies woli prace ze mna niz zabawe z innymi psami. Ja nie musze go odwolywac od innych psow, gdy cos z nim robie, bo on najzwyklej w swiecie nie pomysli o tym, zeby do tego psa pobiec. Robi to od momentu kiedy do mnie przyjechal w wieku niespelna 3 miesiecy. To jest jego wybor (chociaz nie ukrywam, ze gdyby jego wybor byl inny, nie dopuscila bym do zrealizowania go). Ostatnio dostalam sms od trojki moim kursantow, ze zepsulam im psy. Poszli na trening agility, sami, bo ja musialam wyjechac. Po treningu wyszli z placu, puscili psy zeby sobie pobiegaly a psy....stanely kazdy przy swoim wlascicielu z mina: to co teraz robimy? Zepsulam im psy, bo nie chcialy sie ze soba bawic :evil_lol: Z WLASNEJ NIEPRZYMUSZONEJ WOLI chcialy cos robic, kazdy ze swoim wlascicielem, niz bezstrosko ganiac ze soba. Cavisia napisał(a):Władczyni, chyba nie jesteś w stanie zrozumieć, że nasze psy potrafią się bawić ze sobą i sprawia im to przyjemność. I wcale nie polega to na puszczaniu psów samopas, przykre dla ciebie i twojego psa jest to, że nie rozumiesz, że psy potrafią się bawić i z ludźmi, i z psami. Bawić się. Cavisia, a Ty chyba nie potrafisz zrozumiec, ze sa psy, ktore po prostu nie chca bawic sie z innymi psami. Moge isc na psia laczke, moge puscic mojego mlodszego psa zeby sie pobawil z innymi tylko....po co? Przywita sie, a potem stanie obok mnie: daj pilke, daj pilke, daj pilke, nuuuuuuuuudzeeeeeee sieeeeeeeee. Cavisia napisał(a):Twój pies bawi się tylko z tobą. Moj pies jest tak genetycznie zaprogramowany, zostal stworzony do wspolpracy z czlowiekiem. Quote
Guest Mrzewinska Posted January 15, 2008 Posted January 15, 2008 A ja mam jedno pytanie - czy któraś z Pań zarzucajacych Władczyni brak socjalizacji jej psicy miala do czynienia z doroslym JRT, lub psem innej rasy, ktory moze byc socjalizowany do upojenia, a i tak po osiagnieciu dojrzalości toleruje tylko te psy, ktore poznal w szczeniectwie? Lub toleruje dopiero po okazaniu w dosc brutalny sposob "ja tu rządzę"? Lub na terenie, ktory zawłaszcza od pierwszego wejscia nie toleruje wcale? I co sie stanie, jesli spotkaja sie w celach "socjalizacyjnych" dwa pieski o takim temperamencie??? Naprawde nie wszystkie psy pozostaja po osiagnieciu doroslosci na etapie pogodnego akceptowania wszelkich nowych znajomosci. I kazdy ma prawo zyczyc sobie lub nie, podlatujacych innych psow. Zofia Quote
agbar Posted January 15, 2008 Posted January 15, 2008 ja widze to tak....wiekszosc osob zalogowanych na dogomanii ma monopol na wychowane , posluszne psy -reszta swiata to wlasciciele biegajacych, polujacych, nieposlusznych psow i do tego osoby rownie niewychowane jak ich psy...:roll:jakby ktos nie zrozumial -to bylo ironiczne:diabloti:ale czytajac niektore posty do takich wnioskow mozna dojsc.... teraz dowiaduje sie jeszcze ze jesli pozwalam mojemu psu biegac z innymi to go krzywdze??JA pozwalam na to bo wiem ze moj pies jest na tyle posluszny ze jesli go zawolam badz po prostu odejde to przybiegnie za mna a uczylam go tego od szczeniaka kiedy to biegal z innymi szczeniakami i nie tylko szczeniakami chowajac mu sie, wolajac go i nagradzajac kiedy przyszedl-wiec to bieganie ,zdaniem niektorych bezcelowe-tez uczylo. Mozna chyba pozwolic psu na psie towarzystwo jednoczesnie wykorzystujac je do nauki? Ja tak robie i twierdze ze mozna-cwicze w ten sposob odowlywanie psa, wolam go do siebie ,cwiczymy pare komend, zapinam go na smycz , po czym po chwili odpinam-i moze dlatego nie mam problemu z odowlaniem go bo on po prostu nie kojarzy tego ze odwolanie konczy zabawe a i pani jest fajna bo co tam w kieszeni na pewno ma :)i na pewno ma gdzies tez schowana ukochana zabe ktora pobawimy sie potem... I tu rowniez musze zaznaczyc ze nikt nie rzuca jakich uwag, wrecz przeciwnie czesto patrza z zaciekawieniem a ja jestem dumna ze mam takiego achhhhh madrego psa:evil_lol:czasem nawet ktos popatrzy i probuje tego samego ze swoim psem.Staram sie nie traktowac innych psiarzy jak wrogow moich i mojego psa i moze dlatego nie mam jakich problemow, nie slysze ''chamskich''odzywek.... Owszem mialam nieprzyjemna sytuacje kiedy Dealer zostal pogryziony ale skonczylo sie nie na wyzwiskach tylko na goracych przeprosinach, wymianie numerow telefonow i partycypowaniu w kosztach leczenia.obecnie wlasnie jest to jedna z osob ktora mijamy z daleka z usmiechem....nie przszlo mi do glowy zeby panu nawrzucac bo jego pies zerwal mu sie ze smyczy...a moze tfu tfu tfu mnie tez sie to kiedys zdarzy???? ale moze ja po prostu jakas naiwna jestem i wierze jednak ze trzeba sie do ludzi usmiechac i starac sie zyc z nimi w zgodzie...a wtedy oni beda mnie traktowac tak jak ja ich:) wiecej zyczliwosci dla otoczenia zycze :loveu: Quote
agbar Posted January 15, 2008 Posted January 15, 2008 Mrzewinska napisał(a):A ja mam jedno pytanie - czy któraś z Pań zarzucajacych Władczyni brak socjalizacji jej psicy miala do czynienia z doroslym JRT, lub psem innej rasy, ktory moze byc socjalizowany do upojenia, a i tak po osiagnieciu dojrzalości toleruje tylko te psy, ktore poznal w szczeniectwie? Lub toleruje dopiero po okazaniu w dosc brutalny sposob "ja tu rządzę"? Lub na terenie, ktory zawłaszcza od pierwszego wejscia nie toleruje wcale? I co sie stanie, jesli spotkaja sie w celach "socjalizacyjnych" dwa pieski o takim temperamencie??? Naprawde nie wszystkie psy pozostaja po osiagnieciu doroslosci na etapie pogodnego akceptowania wszelkich nowych znajomosci. I kazdy ma prawo zyczyc sobie lub nie, podlatujacych innych psow. Zofia Wiec pozwolcie Wladczyni prowadzic psa tak, aby mimo niewielkiego wzrostu nie stanowil realnego zagrozenia dla innych. Zofia Pani Zofio nie tylko Wladczyni ma takiego psa...ja rowniez:) Dlatego rozumiem ja czesciowo :)moje psisko z trudem zdobywa nowych znajomych a te z ktorymi sie bawi to wlasnie przyjaciele z dziecinstwa nie tylko szczeniaki z ktorymi sie bawil rowniez dorosle psy.... my jestesmy ciagle na etapie uczenia ze nie wszystko co nowe i ma cztery lapy trzeba zjesc:) Quote
Guest Mrzewinska Posted January 15, 2008 Posted January 15, 2008 Hm, ja Wladczynie rozumiem moze nie tylko cześciowo. Bo w Krakowie dosc dawno temu zginal na miejscu ON, ktory chcial sie zaprzyjaznic z JRT. Tyle ze tamci wlasciciele JRT nie wiedzieli, co maja na smyczy, nie wiedzieli, ze czas akceptacji innych psow juz minal. Zofia Quote
Berek Posted January 15, 2008 Posted January 15, 2008 Dorosłe psy które mają aż tak silną potrzebę "zabawy" (sic!) z psami obcymi i/lub znanymi z psich parków zostaly przez swoich właściieli starannie NAUCZONE, że od nich, tj. od wlascicieli, żadnych atrakcji spodziewać się nie należy. Toteż realizują swoje potrzeby współpracy, integracji ze stadem w sposob zastępczy. :roll: Po prostu. Quote
saJo Posted January 15, 2008 Posted January 15, 2008 agbar Alez jesli ktos ma ochote, zeby jego pies bawil sie z innymi to jego sprawa. Pod warunkiem, ze ten pies nie zaczepia mojego psa, bo ja akurat nie zycze tego sobie. Jedni ucza psa odwolywania od innych psow, inni nie musza tego robic, bo pokazuja psu, ze najfajniej jest u wlasciciela i pies wogole nie biegnie do innych. Jesli jakiemus psu sprawia frajde zabawa z innym, to ich sprawa (psa i jego wlasciciela), ale wciskanie mi na sile, ze mecze mojego psa nie pozwalajac mu bawic seie z innymi psami jest po prostu wkurzajace. Jak ktos przyjdzie, przeprosi to luz, ja nigdy nie powiedzialam niemilego slowa takiej osobie. Wiadomo, kazdemu moze zdarzyc sie wpadka. Ale jak prosze kogos grzecznie zeby zabral swojego psa, a on ma to w dupie, to mi cisnienie skacze. EDIT. Jeszcze jedno, mam dwa psy, dwa pastuchy, jeden wczoraj skonczyl 9 lat, drugi niedlugo skonczy 3. Potrzeba na zabawe z psami u Bolsa znacze wzrosla po przybyciu do nas szczeniaka. Ta potrzebe moj pies realizuje poprzez zabawe z mlodszym psem. Moje psy puszczone z innymi psami bawia sie....ze soba. Z innymi psami owszem, przywitaja sie, ale ganiaja, bawia sie ze soba. A przecierz maja sie na codzien, bawia sie codziennie, zabawa z innymi psami powinna byc atrakcyjniejsza... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.