ulvhedinn Posted January 11, 2008 Posted January 11, 2008 Atak na serio także u innych psów jest bardzo często cichy. Bo co innego "pokazówka", gdzie psy bawią się w gesty grożące, groźne ryki itp, taki teatr, a co innego, kiedy zwierz ma zamiar po prostu zrobic krzywdę. W pierwszym przypadku zazwyczaj chodzi o ustalenie kto tu rzadzi i kto zacz i najczęściej awantura (o ile do niej dojdzie) kończy się na przepychance i obślinieniu, co najwyżej na lekkich skaleczeniach. A atak "zabić" bądź "zranić naprawdę"to inna bajka, tu szkoda czasu i wysiłku na gesty grożące, skoro pies i tak nie oczekuje po przeciwniku poddania się. Przerobiłam to z Misią- atak na dworze (oczywiście powstrzymywany), na obcego psa, a więc taki na poważnie- był poprzedzony jedynie lekkim opuszczeniem łba i zmarszczeniem czoła. Zero szczerzenia zębów, warkotu itp. A z kolei ustalenie w stadku czegoś (ot wytłumaczenie KrA że miska z wodą jest dostępna dla wszystkich), to był raczej konkretny warkot z całym asortymentem (jeżenie, zeby na wierzchu), za to kompletnie bezkrwawy. A walka zabawowo-pozorowana to już w ogóle charakteryzuje się totalną teatralnością, przeciez widać jak psy się na wpół śmieją, na wpół udają dziko-groźne :evil_lol: A jakie strrrrrasznie grrrroźne warrrkoty są :evil_lol: Ja mam takie walki na codzień, jak Gucio i Kra szaleją z piłką albo sznurem; ciekawe co myślą sąsiedzi....:cool3: Quote
sacred PIRANHA Posted January 11, 2008 Posted January 11, 2008 ulvhedinn napisał(a):Ja mam takie walki na codzień, jak Gucio i Kra szaleją z piłką albo sznurem; ciekawe co myślą sąsiedzi....:cool3: jak to co? ze masz starsze psy i uczysz je walk!! uwazaj bo w koncu ktos TOZ nasle:eviltong: u mnie wczoraj byli znajomi (moj Tim ma opinie - zrobioną przez moja mame- psa mordercy, totalnie agresywnego i niepoczytalmego) Abi jak juz obskoczyla wszystkich gosci z miziankiem zaczela sie nudzic i latala za Timem i go podgryzala...Tim nie reagowal (lezal sobie i odpoczywal, nie mial ochoty na zabawe staruszek) ale w koncu wstal i zaczela sie akjca po domu, wszytski chodniki lataly...ja bylam w lazience, moi znajomi mnie w panice wolaja...przychodze a oni z przerazienienm w oczach. ze Tim atakuje Abi i zachwile ją zje heheh owszem bylo duzo warczenia (az gdzies tak z garddla gleboko), marszczenia sie, slinienia, groznego szczekania...ale Abi na to reagowala podskokami i radosnym poszczekiwaniem...i to ma byc walka? do czego zmierzam...ludzie nie potrafia odroznic walki od zabawy, proby ataku od zaczepiania...a niektore psy bawią sie w wybitnie specyficzny ssposob ktory innych przyprawia o zawal serca hehehe Vectra mieszka daleko do ludzi dlatego hihihi dla dobra spoleczenstwa:diabloti: Quote
*Monia* Posted January 12, 2008 Posted January 12, 2008 Jak Hexa kiedyś zaczęła po swojemu podskakiwać i szczekać zapraszając do zabawy, to babka zabrała swojego pekińczykowatego psa na drugą stronę ulicy :cool1:. I do tego rzuciła tekst w stylu: Chodź, bo to psisko jest agresywne :roll:. I mimo moich tłumaczeń, że to tylko zaproszenie do zabawy/ zapoznania, babka i tak sądziła że mam krwiożerczą bestię na smyczy.. No i parę innych nieprzyjemnych rzeczy powiedziała, na które nawet nie zwróciłam uwagi, bo przecież może to ja poprostu nie znam zachowań swojego psa i nie potrafię odróżnić agresji od jej normalnych zabawowych zagrywek :p. Quote
Szarik Posted January 12, 2008 Posted January 12, 2008 Ja spotkałam się z chamstwem tego rodzaju: Gdy Szarik był jeszcze mały, to lubił się bawić z małymi psiakami. Pewnego dnia na łące spotkałam 2 panów: jeden z Westi, drugi z Yorkiem. Psiaki zaczeły się bawić. Panowie kompletnie nie zwracali na mnie uwagi, ale tez nie wymagałam tego od Nich. W pewnym momencie pan od Westi'ego zaczął narzekać, że jego córka kupiła sobie drugiego Doga Niemieckiego. I że psy sie będą meczyć, że jest nieodpowiedzialna etc. W tym momencie pan od Yorka DELIKATNIE wtrącił, pokazując na mnie ręką, że tylko idioci kupują duże psy do mieszkania. Np. taki Owczarek Niemiecki kompletnie się nie nadaje do mieszkania i trzeba byc kretynem (czy jakoś tak, dokładnie epitetu nie pamiętam), żeby takiego psa w bloku trzymać. Poczułam się trochę... zmieszana, nie chciałam panu odszczekiwać, tylko sobie poszłam tłumacząc po drodze, że mój pies na nieszczęśliwego nie wygląda, i że mam dwie duże działki, ale on dalej swoje... A co do nie zapinania psów, to jest u Nas w pobliżu łąka, gdzie ludzie wyprowadzają psy. No i jasne jest dla mnie, ze muszą to być psy łagodne, neiagresywne i w miare słuchające się. A chodzi sobie po tej łące taki pan z amstaffami (na smyczy) no i robi sobie kółeczka dookoła tej łąki z tymi amstaffami bez kagańców, z daleka krzyczy: proszę wziąść psy!, rzucając po drodze mięsem, a jak tylko jaki podleci, to je straszy nogami, przeklina, krzyczy i wogóle. Ja rozumiem, że nie chce, żeby sie psy pogryzły, to ejst dla mnie zrozumiałe, skoro psy są groźne, to jasne. Ale czemu te psy nie mają kagańców? I czemu pan chodzi po łące, po której wie, że biegają psiaki i zawsze może się zdarzyć nieszczęście? Być może jest jakas nieznana Nam przyczyna, dla której jego psy nie moga mieć kagańców (??), ale naprawde kłopotliwe jest chodzenie po łące z ciągłym strachem, że ktoś wrzaśnie za Tobą lub że pies zostanie pogryzony... Quote
WŁADCZYNI Posted January 12, 2008 Posted January 12, 2008 Bo ten pan wymaga myślenia od innych. Ma prawo tam chodzić choćby po to żeby uczyć psa w rozproszeniu, czy uczyć niereagowania na inne. Ma takie samo prawo tam być jak każdy inny człowiek. Ba ma prawo spuścić te psy ze smyczy, pod warunkiem że wracają na komendę. Wystarczy odrobina dobrej woli i wychowania. Drażnią mnie "psie łączki" gdzie biegają stada psów które podbiegają do innych zwierząt (w tym tych na smyczy), nie reagują na wołanie a w końcu są czasem agresywne. Nie uznaje czegoś takiego i podlatujący pies ode mnie dostałby również buta i bluzga. Ja nawet na psiej łączce będąc proszę o odwołanie psów bo nie życze sobie kontaktu, jestem tam po to aby się z psem bawić. A inny pies mi tylko w tym przeszkadza. I komentarze w stylu "po co tu przychodzisz jak nie chcesz żeby pies się bawił z innymi" mnie kładą na łopatki. Bo nikt z tych "psiarzy" nie pomyśli że psu potrzebne są też inne zajęcia po za zabawą z innymi. Jeśli wogóle im ta zabawa potrzebna jest. Przeważnie polega to na gnębieniu słabszych psów. Quote
AngelsDream Posted January 12, 2008 Posted January 12, 2008 No ja też sadystka, bo wilczaka do bloku biorę... Powiedziała osoba, która chce wziąć psa z allegro. Owczarka niemieckiego za 50/500 zł. :/ Quote
zerduszko Posted January 12, 2008 Posted January 12, 2008 Szarik napisał(a):Ale czemu te psy nie mają kagańców? Dlatego, że nie pogryzą żadnego psa, póki ten nie podleci. Uważam, ze powinno być równouprawnienie: wszystkie, mało posłuszne psy na smyczach. A nie te rozbrykane maluchy luzem, a większe nie dość, ze na smyczy, to jeszcze w kagańcach. Ja mam małego, nieposłusznego psa i to w moim interesie jest, żeby go żaden nie pogryzł. Chodzę również w psie miejsca, bo ćwiczę właśnie posłuszeństwo. Ale nie spuszczam tam psa, bo wiem, że różnie może być. Dla mnie jasny jest sygnał, że jak ktos w takim miejscu nie puszcza sa luzem, to nie życzy sobie kontaktu z innymi psami, a jeśli ktoś nie jest w stanie odwołać w takiej sytuacji psa, to może zamiast innym truć o kagańcu, to sprawiłby psu smycz, a lepiej popracował nad przywołaniem. Quote
Szarik Posted January 12, 2008 Posted January 12, 2008 Gdybym miała groźnego psa, to osobiście bałabym się z Nim chodzic bez kagańca. Zawsze znajdzie się jakiś mały (czy większy) psiak, który podleci i może byc niefajnie. Czy pies wychowany, czy nie, to nie zasługuje na los obiadu. Zerduszko, potraktowałaś mój post jak bym tylko o sobie mówiła. Mój pies akurat nie podleciał do tych psów, choć nie ręczę, że nie zrobiłby tego gdyby mu coś odbiło, pewnie dlatego się tego boję. No i myślę też, że mało jest właścicieli, którzy mogą być w 100% pewni, że ich pies zawsze do Nich przyjdzie, to nieco zwiększa ryzyko. Mam smycz ;) Quote
marta925 Posted January 12, 2008 Posted January 12, 2008 AngelsDream napisał(a):No ja też sadystka, bo wilczaka do bloku biorę... Powiedziała osoba, która chce wziąć psa z allegro. Owczarka niemieckiego za 50/500 zł. :/ sorry za offa: chcesz wziac "owczarka" z pseudohodowli na allegro? dlaczego? ne powinnas wspomagac rozmnazaczy Quote
kasiah72 Posted January 12, 2008 Posted January 12, 2008 Z tego co ja zrozumialam to nie AngelsDream kupuje owczarka za 50zl, tylko osoba, ktora zwrocila jej na cos uwage. AngelsDream ma/bedzie miala wilczaka :) BTW,a mozna w Polsce spotkac juz wilczaki dez rodowodu? Bo ja o takich nie slyszalam. Quote
marta925 Posted January 12, 2008 Posted January 12, 2008 kasiah72 napisał(a):Z tego co ja zrozumialam to nie AngelsDream kupuje owczarka za 50zl, tylko osoba, ktora zwrocila jej na cos uwage. AngelsDream ma/bedzie miala wilczaka :) BTW,a mozna w Polsce spotkac juz wilczaki dez rodowodu? Bo ja o takich nie slyszalam. A to przepraszam AngelsDream - myslalam ze o sobie pisze:oops: a wilczak - to literowka od wilczek = ON/ w kręgach osob kupujacych z pseudo, choc nie tylko;) nieporozumienie Quote
zerduszko Posted January 12, 2008 Posted January 12, 2008 Szarik napisał(a): Zerduszko, potraktowałaś mój post jak bym tylko o sobie mówiła. Nie. Ja po prostu uważam, że nie tylko właściciele agresywnych psów powinni się martwić czy psy się pogryzą, jeśli maja swojego na smyczy i są go w stanie utrzymać na niej. Często niby nie agresywne psy, sprowokowane przez warczenie "agresora" wyskakują z zębami pierwsze. Jeśli ktoś nie może być pewien czy jego pies nie podleci do innego, to tez nie może być pewien czy innego nie zaatakuje, a jeśli tamten "agresor" będzie w kagańcu, to nie będzie się miał jak bronić. Dokładnie wczoraj miałam taką sytuację, a co najlepsze moja suka nie zaczęła pierwsza warczeć, tylko wskoczyła na tamtą <nie wiem po co>. A tamta suczka była przez 1,5 roku uległa w stosunku do mojej, podbiegała, moja strasznie ma nią warczała, a tamta się kładła i ogólnie czysta pokora. Także nie można być niczego pewnym. Quote
AngelsDream Posted January 12, 2008 Posted January 12, 2008 Angels popiera akcje r=r. Angels kupuje wilczaka czechosłowackiego z hodowli. Angels nie lubi psów z allegro ;) Szersze wyjaśnienie na PM. Kurcze o to się trochę martwię. Jak to będzię z małym B. Nie chcę być postrzegana jako cham, a przecież czasami jednak chciałoby się, żeby ten pies pobiegał. No ale od tego będą treningi ;) I częste wyjazdy. Owszem można spotkać. Z tego co wiem był jeden lewy miot. Quote
WŁADCZYNI Posted January 12, 2008 Posted January 12, 2008 Marta wilczak to nie literówka ani błąd tylko osobna rasa. Ja mam w doopie - mój pies na smyczy jak inny podleci i zostanie zagryziony to jak by nie mój problem. Tylko ze zanim mój pies się dobierze do tamtego, podlatujący dostaje buta. Za chwile przylatuje oburzony właściciel który usłszy parę miłych słów. Rozważam zakup gazu. Nawet jak mam psa luzem, to nie życzę sobie podchodzących innych psów, przeszkadzających w zabawie, polujących na moją sukę ani kradnących nasze zabawki. Quote
AngelsDream Posted January 12, 2008 Posted January 12, 2008 Gaz już dawno mam. Taka dzielnica, że trzeba było kupić no i eks trochę niespełna rozumu, więc dostałam pieprzówkę w prezencie. Mi czasami jeszcze głupio zwrócić komuś uwagę. W końcu psa oficjalnie jeszcze nie ma... Ale chyba czas się odważyć, bo to co czasami ludzie wyprawiają, to przechodzi ludzkie pojęcie. Quote
Szarik Posted January 12, 2008 Posted January 12, 2008 zerduszko napisał(a):Nie. Ja po prostu uważam, że nie tylko właściciele agresywnych psów powinni się martwić czy psy się pogryzą, jeśli maja swojego na smyczy i są go w stanie utrzymać na niej. Często niby nie agresywne psy, sprowokowane przez warczenie "agresora" wyskakują z zębami pierwsze. Jeśli ktoś nie może być pewien czy jego pies nie podleci do innego, to tez nie może być pewien czy innego nie zaatakuje, a jeśli tamten "agresor" będzie w kagańcu, to nie będzie się miał jak bronić. Dokładnie wczoraj miałam taką sytuację, a co najlepsze moja suka nie zaczęła pierwsza warczeć, tylko wskoczyła na tamtą <nie wiem po co>. A tamta suczka była przez 1,5 roku uległa w stosunku do mojej, podbiegała, moja strasznie ma nią warczała, a tamta się kładła i ogólnie czysta pokora. Także nie można być niczego pewnym. No pewnie. Ja tez uważam, że to przede wszystkim właściciel luźno-biegającego ma sie martwić o swojego psa, jednak nie chciałabym zobaczyć pogryzionego choćby najupierdliwszego psiaka z mojego osiedla. Szczególnie przez mojego. To, że mam spokojnego psiaka, to nie znaczy, że jestem po przeciwnej stronie barykady. Tez kiedyś szłam z Szarikiem, a był już na tyle wysoki, żeby skaczący mu do gardzieli Pinczer miniaturowy zdołał uwiesić sie na Niej. Na szczęście mój nie zareagował. Dopiero zdyszany właściciel rozwierał mu szczenkę, by się odchaczył od mojego. Gdyby zaczął gryść inne psy, nie chodziłabym z Nim na łąkę na której zawsze jest sporo psów. Poszłabym chocby na pobliskie lotnisko, gdzie znajde mnóstwo przestrzeni dla ja+pies. Zreszta wcale nie wiem kiedy przestanie mu sie podobać poddańcza rola, wszystko może się zdarzyć. Pozdrawiam. Quote
Basia.sk8 Posted January 12, 2008 Posted January 12, 2008 Ja dzisiaj natknęłam się na takiego idiote że szkoda słów. Wracaliśmy z koleżanką z spaceru psy zadowolone bo znaleźliśmy na końcu parku skrawek gdzie nikogo nie było i mogły trochę pobiegać luzem ( aż do momentu w którym kumpela 3 sarenki zauważyła ). Wracaliśmy alejką i widzimy na przeciwko idzie pani z beglem ( na smyczy) i pan z labradorem z lewej bez smyczy labek podlatuje do begla i się zaczynają bawić my w tym czasie bez problemów skręciliśmy w lewo (nasze psy nawet nie zwróciły uwagi na tamte) skąd wcześniej szedł pan z labkiem i kierowaliśmy się w stronę domu. W tym czasie pani begla spuściła my byliśmy już na końcu tej alejki w miejscu gdzie kończy się polanka i zaczyna lasek odległość między nami a nimi była z jakieś 50 m jak nie więcej. I nagle obracamy się a tu leci w naszą stronę bigiel a dokładnie leci na Bona ( Bonek nie lubi innych samców a już na pewno ich nie lubi jak idzie z suką) więc jak pies do niego podszedł chciał go zjeść i chciał dostać się do tamtego tamten na szczęście szybko nie szybko się wycofał ale to nic po chwili podlatuje labek który już taki szybki do odwrotu nie był kumpela stara się utrzymać swojego 50 kg-mowego psa jednocześnie krzycząc do właściciela by zawołał swojego a pan co ... stoi jak stał macha sobie smyczą i ma to wszystko w d... Jakimś cudem w końcu labek sobie poszedł i nie doszło do walki, jednak głupota ludzi nie zna granic. Quote
kasiah72 Posted January 12, 2008 Posted January 12, 2008 marta925 napisał(a):a wilczak - to literowka od wilczek = ON/ w kręgach osob kupujacych z pseudo, choc nie tylko;) nieporozumienie Ze co? Ja z tych kregow nie pochodze, ich slangu nie znam :) Znam natomiast rase czechoslowacki wilczak. Quote
Basia.sk8 Posted January 12, 2008 Posted January 12, 2008 Ja mam w doopie - mój pies na smyczy jak inny podleci i zostanie zagryziony to jak by nie mój problem. [/quote] Dokładnie. Albo tak samo mnie denerwuje że ktoś ubierze psu kaganiec i go spuści pies lata a to do jednego psa a to do drugiego ( ostatnio do nas tak wyżeł podleciał) a pan ma to w dupie bo przecież ma kaganiec. Matra też jest spuszczana w kagańcu ale jak widzę z daleka innego psa to i tak ląduje na smyczy Quote
darunia-puma Posted January 12, 2008 Posted January 12, 2008 a mnie jednak jest szkoda psów ktore podbiegaja do innych i zostaja pogryzione ja mam troszke inna pozycje w tej sprawie choc sama do konca sie jeszcze zastanawiam jak ze mna jest naprawde : ja mam 2 duze prawie 40kg psy i jak do nas podbiega maly psiak to mi cisnienie podskakuje bo znam az za dobrze setha i wiem ze moze w kazdej chwili zaatakowac i nie chcialabym widziec jak mój pies zagryza innego psa pomimo tego ze moje sa na smyczy i tamten podbiega do nas i zaczepia bo to jest w koncu tylko pies i kazdego byłoby szkoda,no chyba zeby zaatakowal moje i byl nastawiony agresywnie ale to wina zawsze wlascicieli a nie psow Quote
Guest aneta_w Posted January 12, 2008 Posted January 12, 2008 [quote name='Basia.sk8'] Albo tak samo mnie denerwuje że ktoś ubierze psu kaganiec i go spuści pies lata a to do jednego psa a to do drugiego ( ostatnio do nas tak wyżeł podleciał) a pan ma to w dupie bo przecież ma kaganiec. Zgadzam się. U mnie jest taki pan, który tak spuszcza swojego psa. Raz zwróciłam uwagę. Nie chodzi mi już o wystąpienia jakiejś bójki (już się raz, jak nie więcej, zdarzyła) Chodzi też o to, że wtedy właściciele suk w okresie cieczki mają straszny problem. Bo pan psa idzie i nie pilnuje pupila "bo psiak ma kaganiec" więc po co na niego patrzeć, a właściciele suk się użerają. Na szczęście wyrozumiały Pan i teraz pilnuje. Quote
Basia.sk8 Posted January 12, 2008 Posted January 12, 2008 darunia-puma napisał(a):a mnie jednak jest szkoda psów ktore podbiegaja do innych i zostaja pogryzione ja mam troszke inna pozycje w tej sprawie choc sama do konca sie jeszcze zastanawiam jak ze mna jest naprawde : ja mam 2 duze prawie 40kg psy i jak do nas podbiega maly psiak to mi cisnienie podskakuje bo znam az za dobrze setha i wiem ze moze w kazdej chwili zaatakowac i nie chcialabym widziec jak mój pies zagryza innego psa pomimo tego ze moje sa na smyczy i tamten podbiega do nas i zaczepia bo to jest w koncu tylko pies i kazdego byłoby szkoda,no chyba zeby zaatakowal moje i byl nastawiony agresywnie ale to wina zawsze wlascicieli a nie psow Mi też by było szkoda i też nie chce żeby do takiej sytuacji doszło ale co mam zrobić uciekać jak jakiś pies do nas leci ?? Ubrać Matrze kaganiec a co jeśli Matra będzie mieć kaganiec i tamten to wykorzysta ? Niestety ale każdy właściciel odpowiada za swojego psa i jeśli by się zdarzyło że mój jakiegoś pozbawi życia ( chociaż w to wątpię) to wina jest tylko i wyłącznie po stronie Pana czy Pani która pieska spuściła i pozwoliła mu podbiec do mojego. Ale musze tu wyjaśnić że Matra nie jest taka że rzuca się na każdego psa który podbiegnie, małe psy w ogóle olewa chyba że próbuje na nią wskoczyć i pokryć albo jak już nie wytrzymuje szczekania do ucha, Większe psy hmm to zależy na jakiego trafi z regóły powącha się i koniec ale od czasu do czasu pojawia się taki którego na dzień dobry chce zjeść. Ja nad nią mam kontrole nawet jak szarpnie już w stronę psa a ja ryknę to się kładzie ( przynajmniej jak jest na smyczy). Nigdy nie gryzła się na poważnie z reguły chodziło o ustalenie hierarchii czyli obalała psa z warkotem i przygniatała klatą. Quote
pinczerka_i_Gizmo Posted January 12, 2008 Posted January 12, 2008 WŁADCZYNI napisał(a):Ja mam w doopie - mój pies na smyczy jak inny podleci i zostanie zagryziony to jak by nie mój problem. Patrząc na to ze strony prawa, niestety większą winę ponosi ten, którego pies był agresywny i zaatakował (bo powinien mieć kaganiec), niż właściciel psa, który był bez smyczy. Co do psów w kagańcach biegających luzem to całkowicie się zgadzam. I w namordniku pies potrafi być agresywny i zadać poważne rany. Quote
marmara_19 Posted January 12, 2008 Posted January 12, 2008 Pinczerka.. to zalezy od lokalnych przepisow.. np w Kato psy maja meic i kaganiec i smycz.. jak suka znajomego znokautowala kagancem malego psa, ktory nie mial kaganca ale byl an smyczy.. to wlasciciele malego ujadacza, ktorzy smai policje wezwali dostali mandat... Quote
sacred PIRANHA Posted January 12, 2008 Posted January 12, 2008 pinczerka_i_Gizmo napisał(a):Patrząc na to ze strony prawa, niestety większą winę ponosi ten, którego pies był agresywny i zaatakował (bo powinien mieć kaganiec), niż właściciel psa, który był bez smyczy. Co do psów w kagańcach biegających luzem to całkowicie się zgadzam. I w namordniku pies potrafi być agresywny i zadać poważne rany. marmara_19 napisał(a):Pinczerka.. to zalezy od lokalnych przepisow.. np w Kato psy maja meic i kaganiec i smycz.. jak suka znajomego znokautowala kagancem malego psa, ktory nie mial kaganca ale byl an smyczy.. to wlasciciele malego ujadacza, ktorzy smai policje wezwali dostali mandat... ja mialam sytuacje, ze moj byl na smyczy bez kaganca a maly psiak podlecial i zaatakowal mojego, wlasciciel stal i ...poszedl do sklepu (swtierdzil ze jak dostanie po dupie to nauczy sie nie zaczepiac) trzymalam swojego w gorze zeby malucha nie zlapal ale niestety raz zlapal...i raz wytsarczyl zeby gryzon byl zszywany...pan wezwal policje...ja dostalam mandat i on...malo sądem sie nie skonczylo... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.