Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

ja mialam taka sytuacje ze szlam ze swoim na smyczy...podbiegl maly pekinczyk (moj nienawidzi pekinczykow) zaczal najpierw zachecac do zabawy mojego (moj sie juz zapienil) mowie do wlascciiela zeby zawolal psiaka, bo moj nie lubi pekinczykow i juz jest wpieniony...on nic...mowie mu drugi raz zeby zabral pieska, bo moj sie juz kiedys z nim zlapal (jak ten pekinczyk byl z zona tego pana na spacerze)...pan do mnie "jak dostanie po dupie to sie nauczy, zeby nie zaczepiac wiekszych a pani powinna miec swojego w kagancu" ...w koncu pekinczyk zaczal podgryzac mojego po lapach, moj sie zajezyl zaczal warczec sliinic sie, trzymalam go blisko nogi i wysoko leb zeby nie zlapal tej malej zarazy...a facet co? poszedl do sklepu!!!
pekinczyk wlazl mojemu pod nogi i Tim go ugryzl...piekinczyk narobil pisku, pan wypadl zabral psa, wezwal straz...dostalam mandat....

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Martens napisał(a):
:-o :wallbash: A facet?? Ja bym nie darowała, złożyłabym skargę.

odwolalam sie...zlozylam skarge na niego, ze nie kontrolowal psa...on zlozyl na mnie o odszkodowanie (Tim rozwalil temu pekinczykowi morde trzeba bylo zszywac), ja na niego ze przezylam stres ...traume...a jestem chora na serce ...hehehe...paranoja...ale na koncu wyszlo tak,ze ja dostalam mandat za brak kaganca (100zl), on dostal za brak smyczy i kaganca i...uwaga uwaga...brak szczepienia aktualnego i oplaty podatku za psa (450zl)i dodali mu jeszcze umyslne doprowadzenie do sytuacji nebezpiecznej (to wszytsko bylo na osiedlu przed sklepem miedzy ludzmi)...i zadnego odszkodowania nie placilam...odstapil od odszkodowania jak ja chcialam tez odszkodowania:diabloti:

Posted

Brawo! :evil_lol::evil_lol::evil_lol:

Ale tak przy okazji to za bardzo sobie nie wyobrażam jak facet miałby założyć kaganiec pekińczykowi, zwłaszcza że np. w lato mogłoby to stanowić zagrożenie życia dla psa. Ach polskie przepisy... :p

Posted

Martens napisał(a):
Brawo! :evil_lol::evil_lol::evil_lol:

Ale tak przy okazji to za bardzo sobie nie wyobrażam jak facet miałby założyć kaganiec pekińczykowi, zwłaszcza że np. w lato mogłoby to stanowić zagrożenie życia dla psa. Ach polskie przepisy... :p

nie no wiadomo, ze nikt nie czepilby sie ze nie ma kaganca jak mialby go na smyczy...ale skoro sie facet sadzil to juz go potraktowali z gornej polki...i czepiali sie wszytskiego...mial pecha bo zapomnial o szczepieniu i podatku za psa, nie zorientowal tez sie ze moj tato to funkcjonariusz sluzby wieziennej ktory zna kadzego ze strazy miejsciek i policji w tym miescie a pan ktorego dziecko zostalo tydzien wczesniej ugryzione przez tego wlasnie pekinczyka to glowny prokurator tego rejonu...moj nowy siasiad hehehe...czepil sie mnie nawet od tej strony, ze ja zmieniam psy jak rekawiczki ze je maltretuje dlatego sa agresywne albo bojazliwe i ze nie place za nie podatku napewno hehe
a moj pies ma wszystkie szczepienia,podatek,nigdy nie jest spuszczony w miescie ze smyczy, zwykle jest ze mna a jak jest wyjatkowo z kims innym to wychodzi na krotkiej smyczy w kolczatce i w kagancu ...a wszystkie moje psy ktore rzekomo wykanczam i zmieniam jak rekawiczki to psy ktore ja szkole i czasem u mnie bywaja w ramach socjalizacji...
pan nie wiedzial z kim zadziera i tyle...o...a moje serce ledwo tą sytuacje wytrzymalo...malo nie peklam ze smiechu jak dochodzily nowe okolicznosci:evil_lol:

Posted

[quote name='Niki-lidka']nie no wiadomo, ze nikt nie czepilby sie ze nie ma kaganca jak mialby go na smyczy...ale skoro sie facet sadzil to juz go potraktowali z gornej polki...i czepiali sie wszytskiego...mial pecha bo zapomnial o szczepieniu i podatku za psa, nie zorientowal tez sie ze moj tato to funkcjonariusz sluzby wieziennej ktory zna kadzego ze strazy miejsciek i policji w tym miescie a pan ktorego dziecko zostalo tydzien wczesniej ugryzione przez tego wlasnie pekinczyka to glowny prokurator tego rejonu...moj nowy siasiad hehehe...czepil sie mnie nawet od tej strony, ze ja zmieniam psy jak rekawiczki ze je maltretuje dlatego sa agresywne albo bojazliwe i ze nie place za nie podatku napewno hehe
a moj pies ma wszystkie szczepienia,podatek,nigdy nie jest spuszczony w miescie ze smyczy, zwykle jest ze mna a jak jest wyjatkowo z kims innym to wychodzi na krotkiej smyczy w kolczatce i w kagancu ...a wszystkie moje psy ktore rzekomo wykanczam i zmieniam jak rekawiczki to psy ktore ja szkole i czasem u mnie bywaja w ramach socjalizacji...
pan nie wiedzial z kim zadziera i tyle...o...a moje serce ledwo tą sytuacje wytrzymalo...malo nie peklam ze smiechu jak dochodzily nowe okolicznosci:evil_lol:

a fe, prywata i jeszcze się tym chwalisz?

Posted

jestem na spaczerze z moim psem ( na smyczy) z daleka idzie maly kundelek na smyczy i w kagancu nagle podbiega do niego duzy owczarek rzuca sie na tego w kagancu przybiega wlasciciel owczarka odciaga psa przeprasza...
Ide dalej ten sam owczarek z wlascicielem biegnie maly kundelek (bezpanski) wlasciciel do owczarka: Bierz go!! owczarek wykonuje polecenie rzuca sie na maluszka:shake: Bylam z Tztem porozmawialismy sobie z wlascicelem (odciagnal w koncu owczarka) ale do niego to jak do sciany wiec zadzwonilismy po policje, Powiedzieli ze za chwile przyjada czekalismy 40 min na mrozie na nich nie przyjechali:angryy:
Pozniej okazalo sie ze przyjechali a facet(wlasciciel owczarka) zaczyna im opowiadac jak to my niby kazalismy mu sprzatac po jego psie i ze jego pies tresowany i nikomu krzywdy nie zrobi:roll:

Posted

ja wam opowiem ostatnie zdarzenie w pierwszy dzien swiat
ide z psami na polach shilla spuszczona seth na 10-metrowce z daleka idzie facet z mastiffem bez smyczy bez kaganca pies luzem facet gada przez komórke wolam do niego zeby zapiał psa ja zabralam shille na dwojnik sciagnelam smycz krotko bo pies biegnie truchtem w naszym kierunku a gosciu do babki przez telefon ze konczy bo zaraz bedzie jatka z jego psem tu mnie juz rozłozyl na łopatki pies coraz blizej jezy sie zeby pokazuje wiec szybko odpielam shille i kazalam jej odejsc od nas a sama zostalam z sethem na smyczy mastiff nawet sie shilla nie zainteresowal tylko do nas dalej szedl z zebami na wierzchu a ze byl tez to pies a nie suka wiec awantura gotowa krzycze do goscia zeby zabral psa a on do mnie ze jego pies nie zaatakuje jesli nie zostanie sprowokowany a moj seth nie byl mu dłużny i tez zeby szczerzyl ale zeby sie bronic dre sie nadal pies jakies 3 metry od nas gosciu idzie spacerkiem rece za soba zalozone i stanal i sie przyglada z braku szans po prostu sie rozplakalam i mowie ze psa kopne jak sie jescze zblizy a on zeby sobie kopala (zrobilabym jakby nas zaatakowal)ale przyjelam taka pozycje ze tzrymalam setha za szelki sama stojac miedzy psami z noga podniesiona w razie czego jakby sie rzucil na nas i dopiero wtedy facet raczyl go zawolac a okazalo sie ze pies jak uslyszal komende odszedl ale powiedzcie mi po co on to zrobil dziad chcial rozlewu krwi czy chcial zeby sie bala w koncu pies odszedl ale tyle ile mi nerwow zepsul ile lez bo ja juz widzialam siebie wracajaca z sethem na rekach zabitego z shilla pogryziona i sama nie wiem jakby sie to skonczylo ze mna na pewno sama tez bym polegla bo bym swoich bronila nie wiem czy nasza trojka by z tego calo wyszla pewnie nie....

Posted

aha odpowiem jeszcze na pytanie dlaczego seth nie nosi kaganca?bo sie o niego boje ze jak powtorzy sie sytuacja ze swiat i nie zdarze mu sciagnac kaganca to nie bedzie mial zadnych szans na obrone a on zawsze jest na smyczy wiec nie widze powodow dla ktorych mialby miec kaganiec na mordce

Posted

ja niedawno widziałam, jak szedł facet z suką a z na przeciwka szedł inny facet z suką, ten co ma troche wieksza podpią ją na smycz, a tamta mała już z daleka zaczęła się jeżyć, twarda postawa itp. pozniej psy sie do siebie rzuciły, ale nie gryzły tylko obszczekiwały (a pewnie gdyby wieksza byla bez smyczy to by zjadła ta mała, bo ona wielkosci moze pinczerka jest), ten facet z większą trzyma swoją, a tamten od małej która skacze w kolo idzie dalej i nawet nie porbowal swojej przywołać, później widziałam, że doszło do wymiany zdań, a gdy ten z większą podszedł do nas (bo maluch się przyczaił) i odrazu ukłony i chcieli się bawić i usłyszałam takie słowa: "przynajmniej ten się normalnie zachowuję" :)

Posted

darunia-puma współczuję :shake:

Co to w ogóle za teksty, że jego pies niesprowokowany nie ugryzie?? Dopóki Twój Seth jest na smyczy, może sobie prowokować inne psy ile wlezie, może sobie nawet stawać na rzęsach, ale w świetle prawa to inni mają trzymać psy z dala od Twojego, a nie Ty wkładać go sobie na głowę, bo jakiś półgłówek nie pilnuje swojego psiska.

Posted

darunia-puma napisał(a):
ja wam opowiem ostatnie zdarzenie w pierwszy dzien swiat
ide z psami na polach shilla spuszczona seth na 10-metrowce z daleka idzie facet z mastiffem bez smyczy bez kaganca pies luzem facet gada przez komórke wolam do niego zeby zapiał psa ja zabralam shille na dwojnik sciagnelam smycz krotko bo pies biegnie truchtem w naszym kierunku a gosciu do babki przez telefon ze konczy bo zaraz bedzie jatka z jego psem tu mnie juz rozłozyl na łopatki pies coraz blizej jezy sie zeby pokazuje wiec szybko odpielam shille i kazalam jej odejsc od nas a sama zostalam z sethem na smyczy mastiff nawet sie shilla nie zainteresowal tylko do nas dalej szedl z zebami na wierzchu a ze byl tez to pies a nie suka wiec awantura gotowa krzycze do goscia zeby zabral psa a on do mnie ze jego pies nie zaatakuje jesli nie zostanie sprowokowany a moj seth nie byl mu dłużny i tez zeby szczerzyl ale zeby sie bronic dre sie nadal pies jakies 3 metry od nas gosciu idzie spacerkiem rece za soba zalozone i stanal i sie przyglada z braku szans po prostu sie rozplakalam i mowie ze psa kopne jak sie jescze zblizy a on zeby sobie kopala (zrobilabym jakby nas zaatakowal)ale przyjelam taka pozycje ze tzrymalam setha za szelki sama stojac miedzy psami z noga podniesiona w razie czego jakby sie rzucil na nas i dopiero wtedy facet raczyl go zawolac a okazalo sie ze pies jak uslyszal komende odszedl ale powiedzcie mi po co on to zrobil dziad chcial rozlewu krwi czy chcial zeby sie bala w koncu pies odszedl ale tyle ile mi nerwow zepsul ile lez bo ja juz widzialam siebie wracajaca z sethem na rekach zabitego z shilla pogryziona i sama nie wiem jakby sie to skonczylo ze mna na pewno sama tez bym polegla bo bym swoich bronila nie wiem czy nasza trojka by z tego calo wyszla pewnie nie....


To chamisko!
Jeszcze się z takim aroganckim burasem nie spotkałam. Chyba należałoby się jednak zastanowić, czy na duże - potencjalnie agresywne psy - nie trzeba mieć specjalnego pozwolenia.
Musiałaś przeżyć ogromny stres!
:glaszcze:

Posted

aisak102 napisał(a):
Chyba należałoby się jednak zastanowić, czy na duże - potencjalnie agresywne psy - nie trzeba mieć specjalnego pozwolenia.

Ja tam uważam, że na każdego psa powinno się mieć pozwolenie :evil_lol:
Nie każdy nadaje się na psiego przewodnika. A jak ktoś raz oddał psa do schroniska, to dożywotni zakaz :evil_lol:

Posted

dokladnie nerwy mi puscily i z tego wszystkiego poplynely lzy nie wyobrazalne bylo dla mnie to ze przez niego moglam stracic swoje psy one nie mialyby zadnych szans przy tak silnym i ogromnym psie jakim jest mastiff nie pozwolilabym na to by on je skrzywdzil wiec sama najprawdopodobniej marnie bym wyszla na tym broniac swoich psow wlasnym cialem a tak bym postapila stalam miedzy ogromnym mastiffem a swoim sethem i nie balam sie o siebie w tej chwili tylko o moje ukochane psy

Posted

Myslalam O Gazie Ale Zastanawialo Mnie To Co Ja Zrobie Jak Wiatr Nie Bedzie Wial Na Agresywnego Psa Tylko Na Nas .....?nie Wiem Czy To Takie Dobre Rozwiazanie Ale Pewnie Kupie Bo Naprawde Zejde Na Serce....przy Kolejnej Takiej Sytuacji

Posted

Muszę przyznać się ze wstydem, że raz kopnęłam psa.
Mój Kajtuś był u mnie dopiero kilka dni (Kajtuś to dogomaniacka przybłęda) i szliśmy właśnie grzecznie na smyczy do weterynarza (badania, szczepienia i inne odrobaczenia) kiedy z naprzeciwka spotkał nas pies idący z mocno starszym panem. Pies był bez smyczy i tylko trochę większy od Kajtusia a pan nie wydawał się zaniepokojony spotkaniem, więc myślałam że wszystko jest ok. Niestety, ten obcy pies w okamgnieniu zamienił się w szlejącą furię i zębami wpił się w kark Kajtusia. Pan nie zareagował kompletnie tylko minął nas i szedł dalej. Nie zamierzałam dawać psu okazji do ugryzienia mnie w rękę, więc aby zniechęcić go do żerowania na Kajtusiu (który zupełnie zgłupiał i tylko skomlił), wymierzyłam psu silnego i celnego kopniaka w podbrzusze. Uciekł za swoim panem, który dalej nie reagował i na dobrą sprawę zadawał się nie rozumieć sytuacji.
Niej jestem dumna z tego kopniaka, ale nie po to przygarnęłam bezdomnego pieska, żeby go inne obryzały :shake:

Posted

[quote name='Niki-lidka']odwolalam sie...zlozylam skarge na niego, ze nie kontrolowal psa...on zlozyl na mnie o odszkodowanie (Tim rozwalil temu pekinczykowi morde trzeba bylo zszywac), ja na niego ze przezylam stres ...traume...a jestem chora na serce ...hehehe...paranoja...ale na koncu wyszlo tak,ze ja dostalam mandat za brak kaganca (100zl), on dostal za brak smyczy i kaganca i...uwaga uwaga...brak szczepienia aktualnego i oplaty podatku za psa (450zl)i dodali mu jeszcze umyslne doprowadzenie do sytuacji nebezpiecznej (to wszytsko bylo na osiedlu przed sklepem miedzy ludzmi)...i zadnego odszkodowania nie placilam...odstapil od odszkodowania jak ja chcialam tez odszkodowania:diabloti:
ale w prawie nie ma takiego nakazu że pies ma być na smyczy i w KAGAńCU prawda?
wiesz jak już się uczepią to wycisną człowieka do końca...nie zostawią na nim suchego śladu...w przypadku tego faceta należało mu się,ale w Twoim przypadku...no sory...Ty miałas psa na smyczy i go kontrolowałaś,to ten mały pierdziel wlazł pod Twojego psa niepilnowany przez opiekuna..

a co do gazu to jest to legalne?

Posted

[quote name='Rinuś']ale w prawie nie ma takiego nakazu że pies ma być na smyczy i w KAGAńCU prawda? ...

Nie chcę Cię martwić, ale w Warszawie psy muszą chodzić i na smyczy i w kagańcu, a jak straż miejska stwierdzi, że jest inaczej, to karze mandatami.
Jest to regulowane przepisami władz lokalnych, więc sprawdź jak to jest w Toruniu.

Posted

[quote name='aisak102']Nie chcę Cię martwić, ale w Warszawie psy muszą chodzić i na smyczy i w kagańcu, a jak straż miejska stwierdzi, że jest inaczej, to karze mandatami.
Jest to regulowane przepisami władz lokalnych, więc sprawdź jak to jest w Toruniu.
Kiedyś za czasów mojego psa spytałam się czy można spuszczać psy..pytałam się SM,powiedzieli mi że tak ale w kagańcu i w bardziej odludnych miejscach..a na smyczy nie muszą mieć kagańca...tzn psy agresywne nie muszą mieć...
nie raz spotkałam straż miejską jak Brutus był bez kagańca ( on nigdy nie nosi kagańca) i nawet jak był spuszczony...może w Toruniu po prostu prawo lubi psy :evil_lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...