Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Rinuś']Heh idę sobie z Brutusem na spacerek ( to było jakieś 20 min ,Brutus był spuszczony,bo na osiedlu przeważnie chodzi luzem) i widzę z daleka jak idzie kobieta z mężczyzną i mają jamnika na smyczy który już z daleka wieszał się na smyczy jak zobaczył Brutusa.Jak zbliżaliśmy się do siebie to kobieta do mnie powiedziała,że takie duże psy to się trzyma na smyczy i w kagańcu ,zaznacza,że Brutus nie podszedł do tego jamnika na 5 metrów..a ja do niej na to "a czyj pies się wiesza na smyczy i ujada?i czyj pies powinien mieć kaganiec?" :evil_lol: i poszłam :evil_lol:
eehh Ci ludzie...
tiaaa Ci lduzie.. maja psa na smyczy i niewazneczy sie rzuca czy nie... mogli meic pretensje bo Twoj byl bez smyczy!

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

[quote name='Martens']Może kobieta miała jakieś nieprzyjemne doświadczenia..?
Może i miała,nie mówię,że nie...tyle że jeśli mój pies nawet się nie zbliża do niej to nie musi panikować...
[quote name='marmara_19']tiaaa Ci lduzie.. maja psa na smyczy i niewazneczy sie rzuca czy nie... mogli meic pretensje bo Twoj byl bez smyczy!
Każdy człowiek może mieć pretensje...nawet wtedy kiedy mój pies byłby na smyczy i w kagańcu (niewykonalne:diabloti:) mogłaby powiedzieć,że takie psy 3ma się na wioskach...:evil_lol:

Posted

Hmm, trochę empatii może? Panikować ma prawo każdy, bo przecież kobieta Twojego psa nie zna. A wiadomo, może jej pies wczoraj miał zdjęte szwy po ataku agresywnego labka bez smyczy..?

Posted

[quote name='Martens']Hmm, trochę empatii może? Panikować ma prawo każdy, bo przecież kobieta Twojego psa nie zna. A wiadomo, może jej pies wczoraj miał zdjęte szwy po ataku agresywnego labka bez smyczy..?
No tak ale Brutus szedł przy nodze mojej,jakieś 10 metrów od tej Pani...to tak jakbym miała go na smyczy...np z nitki...ona by jej nie widziała,ale ja panuję nad psem...

Posted

rinuś tylko pamietaj ze ona miała prawo sie bać duzego psa bez smyczy i bez kagańca tym bardziej że go nie znała a w każdej chwili mógł doskoczyć do jej małego psa to tylko ułamek sekundy i nie dziwie sie tej pani tym bardziej ze jej sie rzucał i mógł twojego sprowokować ja również bym tak zareagowała jak ona nie dziw sie jej tylko ty wiesz ze twoj pies jest opanowany i sie nie zblizy ale inni tego nie wiedza...

Posted

[quote name='darunia-puma']rinuś tylko pamietaj ze ona miała prawo sie bać duzego psa bez smyczy i bez kagańca tym bardziej że go nie znała a w każdej chwili mógł doskoczyć do jej małego psa to tylko ułamek sekundy i nie dziwie sie tej pani tym bardziej ze jej sie rzucał i mógł twojego sprowokować ja również bym tak zareagowała jak ona nie dziw sie jej tylko ty wiesz ze twoj pies jest opanowany i sie nie zblizy ale inni tego nie wiedza...
Powiedziałam jej że mój pies nie podejdzie i że nie musi panikować...no to on na to że na smyczy i w kagańcu powinien być...czemu właściciele małych psów myslą,że każdy duży pies jest agreswyny?:shake:

Posted

wiesz to chyba jest z góry ich założenie że taki pies to agresor ja mam to razy dwa codziennie tyle że moje nie chodzą bez smyczy ale też sie ludzie krzywo patrza ze sa bez kagańców nie warto sie przejmować uwierz mi panika jest czasami wpisana w charakter danego osobnika i nic na to nasze zapewnienia...

Posted

darunia-puma napisał(a):
rinuś tylko pamietaj ze ona miała prawo sie bać duzego psa bez smyczy i bez kagańca tym bardziej że go nie znała a w każdej chwili mógł doskoczyć do jej małego psa to tylko ułamek sekundy i nie dziwie sie tej pani tym bardziej ze jej sie rzucał i mógł twojego sprowokować ja również bym tak zareagowała jak ona nie dziw sie jej tylko ty wiesz ze twoj pies jest opanowany i sie nie zblizy ale inni tego nie wiedza...


Ja w takiej sytuacji odwołuje psice - i tak zawsze w kagańcu chodzi i każe jej równać....

Posted

Rinuś napisał(a):
czemu właściciele małych psów myslą,że każdy duży pies jest agreswyny?:shake:

darunia-puma napisał(a):
wiesz to chyba jest z góry ich założenie że taki pies to agresor

Duży pies nie musi być agresorem, żeby uszkodzić małego psa.
Nie musi być też agresorem, żeby się zdenerwować na szczekanie i pomrukiwanie mojego psa na smyczy. ;)


A nie sądzicie, że byłoby miło, jakby właściciel psa spuszczonego bez smyczy (naswet jeśli idzie przy nodze) złapał za obrożę swojego pupila, tak przez grzeczność? ;)
Ja bym się czuła bardziej komfortowo i bezpieczniej w takiej sytuacji ;)

Posted

madzaisto-4 zgadzam sie z toba w 100% masz racje ja mam dwa duze psy i one nie chodza w miejscu publicznym bez smyczy puszczam je tylko w lesie albo na polach ale tylko po uprzedzeniu sie ze nie a innego psa albo czlowieka zawsze jak widze kogos na horyzoncie psy leca na smycz i koniec tutaj nie ma dyskusji ze shilla podbiegnie do psa albo do kogos innego (setha nigdy nie puszczam bo jest agresor) nie chce ryzykowac...
zawsze byłoby miło nie chodzi tu tylko o małe psy ale ogólnie żeby w momencie mijania sie ludzi z psami były one zapięte albo złapane za obroże mi również spada wtedy ciśnienie i jestem milej nastawiona do danej osoby jeśli ta zachowa sie właśnie w ten sposób...

Posted

[quote name='Rinuś']Heh idę sobie z Brutusem na spacerek ( to było jakieś 20 min ,Brutus był spuszczony,bo na osiedlu przeważnie chodzi luzem) i widzę z daleka jak idzie kobieta z mężczyzną i mają jamnika na smyczy który już z daleka wieszał się na smyczy jak zobaczył Brutusa.Jak zbliżaliśmy się do siebie to kobieta do mnie powiedziała,że takie duże psy to się trzyma na smyczy i w kagańcu ,zaznacza,że Brutus nie podszedł do tego jamnika na 5 metrów..a ja do niej na to "a czyj pies się wiesza na smyczy i ujada?i czyj pies powinien mieć kaganiec?" :evil_lol: i poszłam :evil_lol:
eehh Ci ludzie...


Ja miałam prawe identyczną sytuacje tyle że w moim przypadku małym pieskiem nie był jamnika a pekińczyka a mój pies szedł przy nodze na smyczy.
Szliśmy z Matrą normalnie chodnikiem ( droga w stronę parku do którego chodzimy na spacery) przez ulice przechodzą na "nasz" chodnik dwie panie z pekińczykiem i z ryjem na mnie że taki pies powinien mieć kaganiec że jak tak można z tym że Matra nawet na kurdupla nie spojrzała a jej ujadał jak dziki. Powiedziałam babie że to jej pies chyba kaganiec powinien mieć bo to nie mój się żuca ale ona dalej ma jakieś ale więc stwierdziłam że nie ma co z idiotami dyskutować i poszłam. Jednak ciśnienie mi skoczyło nieźle.

Rinuś szczerze powiedziawszy to ja też mam nerwy jak ktoś idzie z dużym psem i mija mnie nawet psa nie chwytając za obroże. Nigdy nie możesz mieć pewności że twój pies nie podleci może cię zawsze słuchać a kiedyś będzie moment że jednak podleci i co wtedy ?? Lepiej nie ryzykować.

Posted

[quote name='Rinuś']Powiedziałam jej że mój pies nie podejdzie i że nie musi panikować...no to on na to że na smyczy i w kagańcu powinien być...czemu właściciele małych psów myslą,że każdy duży pies jest agreswyny?:shake:

[quote name='madziasto4']Duży pies nie musi być agresorem, żeby uszkodzić małego psa.
Nie musi być też agresorem, żeby się zdenerwować na szczekanie i pomrukiwanie mojego psa na smyczy. ;)


[quote name='darunia-puma']
zawsze byłoby miło nie chodzi tu tylko o małe psy ale ogólnie żeby w momencie mijania sie ludzi z psami były one zapięte albo złapane za obroże mi również spada wtedy ciśnienie i jestem milej nastawiona do danej osoby jeśli ta zachowa sie właśnie w ten sposób...
dokladnie...ja rozumiem z jednej striny Ciebie, ze Ty wiesz rinuś ze Twpj pies jest spokojny...ale ona o tym nie wiedziala...tymbardziej jesli jej pies sie rzucal na smyczy to prowokowal...wiec jaka ona moze miec pewnosc ze twojemu nerwy nie puszcza...zreszta ty tej pewnosci tsuprocentowej miec tez nie mozesz...a zanim zareagujesz...wystarczy kilka sekund zeby wielki labek zrobil malemu jamniczkowi krzywde...tymbardziej ze jest bez kaganca...
nie chce tutaj wytykac nikomu bledow, ale trzeba sie umiec postawic po tej drugiej stronie...fakt kobieta mogla kulturalnie poprosic ciebie o przytrzymanie na chwile psa bo sie boi...ale Ty tez sprobuj ją zrozumiec...
ja mialam taka sytuacje ze swoim Timem jak byl mlody...mial z 7 miesiecy, chodzil w skorzanym kagancu bo zjadal wszystko...na osiedlu mieszkal bokser...doroslu, idealnie ulozony...reagowal blyskawicznie na kazda komende wlasciciela...zawsze...legendy o nim krązyly...cud nie pies...
ktoregos razu bylam z Timem pod sklepem(na smyczy i w kagancu) a ten bokser z jakas suczka i wlascicielami (bez smyczy i kagancow)...moj zaczal piszczec do nich bo chcial sie glupek bawic...oni przeszli,zawolali psy do nogi i poszli dalej...gdy nas juz mineli nagle bokser sie odwrocil i w ulamek sekundy podbiegl do Tima i go zaatakowal...chlopak zareagowal blyskawicznie...odciagnal swojego (i za sekunde ten pies spokojnie obok niego stal jak ogladalismy mojego psa)...wszytsko trawlo pare sekund...a moj maila rozwaloną tchawice...dwie operacje...rudych bokserow nienawidzi do tej pory...
nie wiem, czy zostane dobrze zrozumiana...nie chce zaczynam jakiejs klotliwej duskusji...ale chodzi mi o to, ze nie mozna byc psa w stu procentach pewnym...bo kazda sytuacja jest inna...i tak jak sami nie wiemy do konca jak sie zachowamy w danej systuacji dopoki sie w niej nie znajdziemy tak samo z naszymi psami...ale odpowiedzialnosc za to co one robia spoczywa na nas...
smiszy mnie jak ktos wezmie psa ze schroniska (przyklad z mojego osiedla...pani przygarnelam malamuta) ma go dwa tygodnie u siebie...podchodzi pani z dziueckiem i pyta czy moze poglaskac...odpowiedz pada "tak on jest lagodny nie gryzie, lubi dzieci"...a jak dlugo ona go zna? w ilu sytuacjach go widziala? moze on nie lubi dzieci w zoltych czapkach akurat? nei zna go wiec nie zauwazy po zmianie jego postawy, po zmianie miny ze cos mu sie nie podoba...nie zdazy nawet zareagowac zanim nie zdarzy sie tragedia...
moze uznacie to za chamstwo, ograniczanie wolnosci psiej itp itd...ale kjazdy ma prawo do wlsanego zdania...dla mnie w miejschach publicznych kazdy pies bez wzgledu na wielkosc powinien byc na smyczy...
to tyle:) dziekuje za uwage i czekam na ostre komentarze:)

Posted

madziasto4 napisał(a):
Duży pies nie musi być agresorem, żeby uszkodzić małego psa.
Nie musi być też agresorem, żeby się zdenerwować na szczekanie i pomrukiwanie mojego psa na smyczy. ;)


A nie sądzicie, że byłoby miło, jakby właściciel psa spuszczonego bez smyczy (naswet jeśli idzie przy nodze) złapał za obrożę swojego pupila, tak przez grzeczność? ;)
Ja bym się czuła bardziej komfortowo i bezpieczniej w takiej sytuacji ;)


Nie wiem czy wiesz ale ściągnięcie złapanie psa za obroże może być "komendą" do agresywnego zachowania??


Nigdy tego nie robie.

Posted

madziasto4 napisał(a):
1 Duży pies nie musi być agresorem, żeby uszkodzić małego psa.
2 Nie musi być też agresorem, żeby się zdenerwować na szczekanie i pomrukiwanie mojego psa na smyczy. ;)


Co do tego pierwszego to faktycznie duży pies może się tylko chcieć pobawić z małym i go nadepnie albo walnie łapą i może się stać krzywda, przez to właśnie Matra ma zakaz zabawy z małymi pieskami chyba że jest na smyczy.

Z tym drugim też się muszę zgodzić Matra tak jak pisałam małe psy akceptuje i nie zwraca na nie uwagi nawet jak szczekają ale wszystko też ma swoje granice i niekiedy jak już mały jest na prawdę upierdliwy i leci za nami i szczeka i próbuje łapać to potrafi się odwinąć - na szczęście jednak nie zdarzyło się żeby Matra była luzem.
Szkoda tylko że większość właścicieli małych psów nie wyznaje zasady że jak się mija z innym psem to swojego należy złapać ( tym bardziej jak jest agresywny) tylko idą sobie o nie zwracają uwagi co ich pociecha robi.

Posted

BeataSabra napisał(a):
Nie wiem czy wiesz ale ściągnięcie złapanie psa za obroże może być "komendą" do agresywnego zachowania??
Nigdy tego nie robie.


Tak to fakt ale....
ja zawsze wole swoją sukę mieć na napiętej smyczy przynajmniej na początku i obserwować jej reakcje bo jeśli ona zechce się rzucić to jak będzie poluzowana to te parę centymetrów luzu może zdecydować o tym czy dojdzie do walki.

Posted

BeataSabra napisał(a):
Nie wiem czy wiesz ale ściągnięcie złapanie psa za obroże może być "komendą" do agresywnego zachowania??


Nigdy tego nie robie.

Nie chodzi mi o nerwowe i gwałtowne "zawieszenie"/podciągnięcie szyi psa na obroży, żeby mu zwrócić uwagę, że sytuacja jest niewiadomo jaka i pies ma zareagować,
tylko zwykłe złapanie i przytrzymanie za obrożę/szelki jednocześnie przyjaźnie coś do niego powiedzieć nie zawadzi ;)

Albo na przykład wydać komendę siad i przytrzymać psa dłonią za klatkę piersiową.
Ja się czuję bezpieczniej, jeśli widzę, że właściciel jest w kontkcie ze swoim psem.

Posted

Ja też zdecydowanie wole jeśli właściciel ma jakiś kontakt fizyczny z psem, bo moja suka jest mocno prowokacyjna często. Wczoraj spotkałam pana joggingującego sobie z psem (pies luzem) na widok mojej suki, która postanowiła pana upolować (mamy z tym problem wieczorem) pan się zatrzymał wziął psa do lewej nogi (ja sukę też) kazał mu wyrównać i trzymał dłoń na karku - uśmiechneliśmy się do siebie i każde z nas poszło w swoją stronę. Było miło.
Niestety nie zawsze tak jest często na prośbę o odwołanie można usłyszeć "mój nic nie zrobi" tylko że najczęsciej miałam problemy z takimi psami - albo szły za nami, albo gwałciły moje nogi, albo atakowały (prowokowane albo i nie). :angryy:

Posted

madziasto4 napisał(a):
Nie chodzi mi o nerwowe i gwałtowne "zawieszenie"/podciągnięcie szyi psa na obroży, żeby mu zwrócić uwagę, że sytuacja jest niewiadomo jaka i pies ma zareagować,
tylko zwykłe złapanie i przytrzymanie za obrożę/szelki jednocześnie przyjaźnie coś do niego powiedzieć nie zawadzi ;)

Albo na przykład wydać komendę siad i przytrzymać psa dłonią za klatkę piersiową.
Ja się czuję bezpieczniej, jeśli widzę, że właściciel jest w kontkcie ze swoim psem.


Ja nie mam takiej potrzeby....
Mam z nią kontakt wzrokowy to w jej przypadku wystarczy.
Komendę siad często stosuje....
Nawet mogę się pochwalić...:oops::oops:
Często chodzę z Sabrą na spacery w miejsce gdzie jest masa ludzi biegających....
Zawsze jak widze nadbiegająca osobę to przywołuje Sabrę i daje jej komende siad...
Ona siada i wpatruje się we mnie bo wie że jak osoba przebiegnie to dostanie smakołyk lub rzut zabawką....
Na początku ludzie zwalniali jak widzieli psa....
Potem już nikt nie zwalniał bo poznali ją ze ona nie ściga ich i nie ujada...
Parę razy mi pan podziękował że psa mam takiego mądrego i grzecznego:oops::oops:


Moja Sabra ma w poważaniu psy....
A zwłaszcza małe.....
Ostatnio ją broniłam bo jej się uwiesił zębami miks pekina....
Stanęła i patrzyła na mnie....
Taka doopa grochowa....

Wyobraźcie sobie 25 kg psa wnoszonego do klatki schodowej na rękach....
Bo pseudo York ją gryzie....
Boi się go i nie ruszy się z miejsca....

Posted

WŁADCZYNI napisał(a):
Ja też zdecydowanie wole jeśli właściciel ma jakiś kontakt fizyczny z psem, bo moja suka jest mocno prowokacyjna często. Wczoraj spotkałam pana joggingującego sobie z psem (pies luzem) na widok mojej suki, która postanowiła pana upolować (mamy z tym problem wieczorem) pan się zatrzymał wziął psa do lewej nogi (ja sukę też) kazał mu wyrównać i trzymał dłoń na karku - uśmiechneliśmy się do siebie i każde z nas poszło w swoją stronę. Było miło.
Niestety nie zawsze tak jest często na prośbę o odwołanie można usłyszeć "mój nic nie zrobi" tylko że najczęsciej miałam problemy z takimi psami - albo szły za nami, albo gwałciły moje nogi, albo atakowały (prowokowane albo i nie). :angryy:


Jak widze że pies jest luzem i zbliża się do Sabry to albo daje jej komendę naprzód tak aby odgrodzić Sabrę od psa sobą....
Lub daje równaj i zapinam na smycz i odchodzę.....

Posted

Tylko u mnie na osiedlu wszystkie psy tak chodzą luzem ...może dlatego ja też mam Brutusa luzem jak idę z nim na chwilę na spacer...u nas wszystkie psy się znają i wiemy jakie psy się lubią a jakie nie...prawie wszystkie chodzą luzem..a ja widzimy że nasze psy się nie lubią to łapiemy je na smycz i przechodzimy dalej...
u nas luzem chodzi owczarek niemiecki suka z która Brutus uwielbia się bawić,i małe kundelki...na które Brutus nie zwraca uwagi...
i nagle trafiła się Pani którą widziałam pierwszy raz na oczy i od razu z takim tekstem do mnie...tez byście byli w szoku na moim miejscu...
logiczne że w centrum bym nie puściła swojego psa bez smyczy...nie znając innych psów...

Posted

nie chce sie czepiac, dla mnie logiczne jest to, ze jak widze obcego psa i nie wiem jak moj na niego zareaguje to go lapie, by nie doszlo do zadnego spiecia, pomimo, ze moj pies na podobne nie zwraca uwagi

Posted

dokładnie zgadzam sie z tym zawsze powinnismy na widok innego obcego psa łapać nasze bez względu na wszystko i dla naszego i dla tej drugiej strony spokoju...jakby było miło wracać po kazdym spacerze z uśmiechem na twarzy a nie wyprowadzonym z równowagi przez jakiegoś gutka bo nie zapiął psa i sie na siebie rzuciły...mi ciśnienie podchodzi na widok każdego psa bez smyczy i nie ważne czy jest to psiak mały czy duży nie znam go i nie mam ochoty sprawdzac swoich psów w sytuacjach jak do nas podbiega jakis pies...
ja mam swojego malamuta od wrzesnia i zawsze jak ktokolwiek do nas podchodzi i chce mi głaskać psy zawsze mowie ze niestety mi przykro ale nie sa to psy do glaskania bo moga ugryzc (nie bede ryzykowala jakaś tragedia tym bardziej ze setha mam za krotko) moze mu cos do lba strzelić i wtedy taka osoba może mnie zwyzywać (a mialaby racje) ze nie powiedzialam ze pies moze zaatakowac
ja tez nie wpycham łąp do wózka każdej babki z dzieckiem!!!
Ostatnio moja shilla co jest tak bardzo opanowanym psem (przeciwienstwo setha) skoczyła późnym wieczorem na babkę (była od nas spory kawałek i nic sie nie stało)zastanawiałam sie co ją moglo sprowokować i może to ze babka szła i sobie podśpiewywala nie wiem ale to taki przykład psa opanowanego a 100% pewnym na psa pamietajmy to tylko zwierze i wystarczy mały impuls do dzialania

Posted

Zauważyłam, że właściciele dużych psów nie rozumieję właścicielów małych psów. Ja gdy dajmy przykład idę z moją sunia (sznaucer minatura) na smyczy, a na przeciwko idzie facet z lużno biegającym owczarkiem, to serce mi wali, boję się że coś mojej Korze zrobi. Bo nie raz tak było, że Kora była na smyczy, a jakiś lużno biegający pies ją zaatakował. I teraz sunia jest strasznie nieufna w stosunku do obcych psów, więc muszę zacząć ją odczulać na to. Więc zrozumcie, że pies nie musi być agresywny, czasem może podeptac Yorkshire. Dlatego nie powinniście się czepiać jak właściciele małych psów Wam panikują, oni po prostu nie wiedzą, nie znają Waszego psa.

Posted

Kora- napisał(a):
Zauważyłam, że właściciele dużych psów nie rozumieję właścicielów małych psów.

I wzajemnie ;)

Ja tam mam małego psa, a jakoś nie panikuję. Jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby jakiś agresor luzem biegający nas zaatakował, a ślepa nie jestem i widzę czy pies biegnie z miłymi zamiarami. Choć tak czy siak muszę sukę na ręce wziąć w takiej sytuacji. Drażni mnie to, ale w histerię nie wpadam i psa od morderców nie nazywam. W drugą stronę tak samo jest to wnerwiające. Po prostu sa tacy ludzie i bez różnicy jak dużego mają psa, ich postępowanie jest denerwujące.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...