Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Moderna, gdybyś czytała uważnie to zobaczyłabyś, że to "nasze" chamstwo nie bierze się znikąd. Nie mam nic przeciwko spotkaniom psów i ich właścicieli, ale pod warunkiem, że obie strony się na to zgadzają, a żaden z psów nie ma zapędów bojowych... Większość opisywanych tu przypadków dotyczy sytuacji, w których jedna ze stron nie chce (z różnych przyczyn, ale często ważnych), żeby do takich spotkań dochodziło, a druga ma to w d...
Jeśli 10 razy proszę sąsiadów z upierdliwym psem, żeby nie podbiegał on do mojego, bo mój ma ograniczoną cierpliwość i pewnego dnia na jazgot koło swoich nóg i próbę gryzienia go się odwinie (a jest sporych gabarytów), a sąsiedzi mają te prośby w głębokim poważaniu to nie widzę nic złego w odgonieniu atakującego delikwenta. I wszystko jedno czy nogą (nie robiąc mu oczywiście krzywdy), czy gazem (po wcześniejszym ostrzeżeniu, jeśli jest na nie czas). I to nie ja jestem tu chamem, bo po 10 razach nie wytrzymałam ,ale ludzie, którzy nie słuchają grzecznych, gdy się ich o coś prosi...
Widocznie w Niemczech jest większa kultura, zazdroszczę...

Posted

Moderna gdyby inne psy nie próbowały zjeśc mojego, ukraśc naszych zabawek, podeptać mojej suki w ramach chamskiej dominacji, gwałcić jej lub moich nóg etc to moze byłabym inaczej nastawiona, niestety nie jestem. Jeżeli podbiega pies który wiem że ma normalnych właścicieli to przeważnie nie reaguję tylko czekam na zabranie psa, jednak kiedy inny biegnie z darciem pyska na nas /nic mnie nie interesuje że ma kaganiec jest bez kontroli/ i rzuca się w moją stronę dostanie z buta.
A rady w stylu "pyszczek w siuśki" ewentualnie "warto rozmnożyć,bo ładna" to niech sobie w buty wsadzą, tak jak numer do "zielonych" których namiętnie chcą na mnie nasłac bo mój pies chodzi na smyczy i jeszcze się musi biedactwo słuchać:evil_lol:

Posted

Moderna,

jak idę z łagodnymi psami, to super - pogadam z innymi właścicielami psów, wspólnie puścimy je ze smyczy (cii... w Szczecinie nie wolno), pośmiejemy się, a psy mają socjalizację.

ALE

jeżeli mam akurat ze sobą rottweilery (z tej parki samiec nie toleruje niczego, co się rusza, a co nie jest człowiekiem), lub pitbulla i bullteriera (tu akurat suka jest agresorem), albo każdą inną konfigurację, lub po prostu psa na DT czy psa znalezionego

WTEDY

nie życzę sobie, żeby podchodziły do mnie obce psy bez opieki właściciela, psy biegające samopas, na smyczach flexi, lub po prostu takie, których opiekun nie chce, lub nie umie odwołać

BO DOJDZIE DO NIESZCZĘŚCIA

Czy to trudno zrozumieć?
Trudno uszanować?

Posted

Moderna napisał(a):
Skąd tyle agresji w Was?

Jak tak czytam co niektóre wypowiedzi, to strach mam w oczach żeby w ogóle wyjść z domu ... (mogę narazić się na obelgi, na potraktowanie kopniakiem, smyczą czy co gorsza sprejem pieprzowym mojego psa).
Czasem pies ma ochotę szczekać, zdarzy się, że odbiegnie do innego psa, podejdzie się przywitać itd.. ale, żeby za to potraktować go w ten sposób??

Czy to jest właśnie ta okazywana miłość do psów? Solidarność z innymi psiarzami?

Wychodząc na spacer mam zawsze nadzieje na spotkanie kogoś z psem. Zawsze psy się witają a my rozmawiamy o swoich pociechach, wymieniamy się poglądami, radami na temat wychowania itp. Często później spotykam te same osoby, umawiam się na wspólne spacery.. NIGDY nie spotkałam się z chamstwem.
Ten wątek niby jest o chamstwie innych psiarzy, ja natomiast czytając wypowiedzi mogłabym nadać inny temat tej dyskusji: nasze chamstwo wobec innych!

Przykre jest to jak niektórzy podchodzą do tematu pies. Jako najgorszy wróg - wróg naszego psa!


Juz było pisane sto razy , ok jeśli mój pies jest łagodny , nie ma problemu , pozwalam się przywitać

ale mam jednego psa , dużego , silnego i zapewniam cię że byś nie chciała by Twój pies spotkał się z jego zębami.
To co skor ja bym cie poprosiła w takiej sytuacji o zabrani swojego psa ,co by ocalić mu życie ,dyskutowała byś na temat mojego stosunku do psów ?
Wolisz żebym solidarnie puściła swojego psa ? :cool3: jemu napewno by się spodobało ,ale nie wiam czy lubisz krwawe sporty , bo ja osobiście nie.I tylko nie pisz mi prosze , że mogłam wychować psa by był miły i potulny .. niestety czasem zdarza się psia indywidualność która nie koniecznie lubi swój gatunek zwłaszcza jeśli okaże się kolegą.

Posted

Polska, nie Polska... chamstwo jest wszędzie :angryy:
Ja mieszkam w USA - i fakt, większość ludzi przynajmniej sprząta po psach, ale z wychowaniem sierściuchów to czasem ciężko...

Byliśmy ze Spykerem w niedzielę w jednym z parków stanowych. Idziemy sobie grzecznie ścieżką, a tu na nas wychodzi wesolutka grupka z niezindentyfikowanym psem tak wielkości goldena... Mijamy ich, Spyker nie zwraca uwagi na psa, a pies rzuca się do niego z zębami :angryy: bez najmniejszego warknięcia czy innego ostrzeżenia.
Na szczęscie Spajkun ma szybki refleks i odskoczył, bo nie wiem, co by było :shake:
Mój mąż zwrócił ludziom uwagę, a on na to w śmiech :-o i komentarz, że jak się ma takiego małego psa, to trzeba na niego uważać (czyżby jakieś kompleksy wielkości?!) No po prostu :mad: :mad: :mad:

Pomijam już, że ich pies był cały mokry, więc pewnie pływał w jeziorku... sęk w tym, że tam jest pełno aligatorów... Gratuluję inteligencji :angryy: :angryy: :angryy:

Posted

Moderna napisał(a):
Skąd tyle agresji w Was?

Jak tak czytam co niektóre wypowiedzi, to strach mam w oczach żeby w ogóle wyjść z domu ... (mogę narazić się na obelgi, na potraktowanie kopniakiem, smyczą czy co gorsza sprejem pieprzowym mojego psa).
Czasem pies ma ochotę szczekać, zdarzy się, że odbiegnie do innego psa, podejdzie się przywitać itd.. ale, żeby za to potraktować go w ten sposób??

Czy to jest właśnie ta okazywana miłość do psów? Solidarność z innymi psiarzami?

Wychodząc na spacer mam zawsze nadzieje na spotkanie kogoś z psem. Zawsze psy się witają a my rozmawiamy o swoich pociechach, wymieniamy się poglądami, radami na temat wychowania itp. Często później spotykam te same osoby, umawiam się na wspólne spacery.. NIGDY nie spotkałam się z chamstwem.
Ten wątek niby jest o chamstwie innych psiarzy, ja natomiast czytając wypowiedzi mogłabym nadać inny temat tej dyskusji: nasze chamstwo wobec innych!

Przykre jest to jak niektórzy podchodzą do tematu pies. Jako najgorszy wróg - wróg naszego psa!


ooo witaj i tu, na dogomanii ;)
komentarze przede mną już wyjaśniły.
sama też, jeśli spotykam przyjazne psy - mogą się witać, bawić, obśliniać [z kolegą dogue de bordeaux ;)] i co tylko chcą.
ale czasami te psy nie sa przyjazne, a ich wlasciciel nie uzywa smyczy i nie widzi problemu.
albo te psy lataja wokol mnie a ja chce ZWYCZAJNIE przejsc i nie moge, bo moj lata wokolo i sie dusi na smyczy bo on chce do psa. a wlasciciel nie raczy psa zawolac zeby nie latal wokol mnie :)
albo ja spaceruje po malym parku otoczonym ruchliwymi ulicami, w ktorym bardzo rzadko spuszczam psa i dostaje zyczliwe rady zebym swojego tez puscila i niech pogania a nie go torturuje na smyczy.
ludzie niestety bywaja chamscy, niestety sie wtracaja, i niestety zawsze wiedza lepiej ;)

Posted

Rozumiem, że niektórzy maja psy troszkę "agresywne" w stosunku do innych. Szanuje to jak najbardziej.. ale naprawdę czasem zdarzy się, że pies odbiegnie od właściciela..
Ja swojego psa wtedy zapinam na smycz jak tylko do niego dobiegnę i wtedy pytam właściciela czy mogą się przywitać, jeżeli nie - idziemy dalej.

Boli mnie tylko taka wrogość od samego początku. Boje się, że mój pies kiedyś dostanie kopniaka czy sprejem w mordę, bo najzwyczajniej w świecie mi uciekł.. (ciężko opanować towarzyskiego młodego beagla)..
Najczęściej jestem szybsza i jak widzę z daleka psa to zapinam mojego, ale są sytuacje gdzie to pies jest szybszy.

Przeglądam ten wątek czasem i mam przerażenie w oczach jak wymieniane są poglądy, który sprej lepszy, kto dał kopniaka itd. albo że w takiej sytuacji strzelił by drugiego że by poleciał..

..a przecież można wyjaśnić drugiej osobie żeby zabrała psa w sposób grzeczny.
A poza tym, kurka przecież to właściciel powinien widząc swojego psa jazgoczącego czy rzucającego się co gorsza na innego zareagować i sam go zabrać. I jeszcze wstyd powinno mu być i szczere przepraszam (ja się wstydzę zawsze jak mi pies nawet ucieknie :oops:)

W Polsce tez bywam i miło wspominam spotkania z innymi, nawet z tymi "jazgotliwymi" ;) jedyne co mnie denerwuje to bezpańskie psy.. te niestety sa poza kontrolą..
Ale co jak co w DE nie spotkałam się z podejściem, chodź Szarik bo się kłakami udławisz itd.


Pauli noo czasem i tu zaglądam... ;)

Posted

ale to z tymi kłakami to chyba, przynajmniej jak dla mnie, taki głośny żart dla odstraszenia ;)
wiesz moderna.. myślę, że to nie tylko moje podejście ;) ale nikt z nas tutaj przyjaźnie podbiegającego, z zamiarem zabawy psiaka nie zamierza traktować "z buta" czy gazem.
ale jak podbiega wielki pies cały sztywny zjeżony i zero właściciela obok - ja czuję się w obowiązku przynajmniej wkurzyć ;)
ja nie narzekam na ludzi, którym młode rozbrykane psy zwieją bo chcą się bawić z innymi psami. ja narzekam na takich, co nie używają smyczy z zasady i nie interesują się losem psa - czy ich pies pogryzie innego, czy ten inny ich własnego, czy może wpadnie pod samochód.. bo to jest chamski właściciel, a nie taki którego psiak nie posłucha bo się rozbryka ;)
ja tu motam.. ale niestety, byłam dla żartów ja i kubuś szczuta amstafem [mili młodzi kulturalni panowie sobie szczuli słownie, pies się prężył i wyrywał, byli na tyle uprzejmi że go nie spuścili ze smyczy], spotykam się ciągle z mało przyjemnymi właścicielami. nieestety.
na miłych nie narzekam, wręcz przeciwnie, byle ich więcej, a spacer będzie przyjemniejszy :)

Posted

Moderna napisał(a):


..a przecież można wyjaśnić drugiej osobie żeby zabrała psa w sposób grzeczny.
A poza tym, kurka przecież to właściciel powinien widząc swojego psa jazgoczącego czy rzucającego się co gorsza na innego zareagować i sam go zabrać. I jeszcze wstyd powinno mu być i szczere przepraszam (ja się wstydzę zawsze jak mi pies nawet ucieknie :oops:)


cały czas tu własnie piszemy , że są tacy którzy na grzeczną prośbę nie reagują niestety , uważasz że to miło jest się denerwować i używać paskudnych zwrotów by komuś zwoje w mózgownicy zaiskrzyły :razz:
Właśnie jak napisałaś , właściciel poproszony by zabrał psa , powinien to zrobić z uśmiechem na ustach jeśli jego pies jazgocze to nawet powiedzieć przepraszam.I nie było by chamstwa , a jesli ja proszę by ktoś zabrał psa , słyszę że nie bo on nic nie zrobi , bo sie chce tylko przywitać , bo mały , bo coś tam , że ma prawo , że jak mam głupiego psa to lepiej z nim z domu nie wychodzić itp itd to wybacz ,ale nie można czasem grzeczności w kieszeni utrzymać.
Do niektórych widac inna forma próśb nie dociera tylko chamstwo. Muszą usłyszeć kilka "innych" słów by zrozumieli co znaczy "proszę odwołać psa"

Guest Mrzewinska
Posted

Vectra, ale cos niedobrze jest z nami, jesli ktos odwaza sie tu pisac, ze pobil do krwi dziecko wolajace jego psa. I nie spotkal sie z powszechnym potepieniem jak na razie.
A to juz nie jest reakcja w obronie swego zwierzecia, tylko zwyczajny bandytyzm.

Jesli na brak wychowania czy nawet prymitywne zaczepki bedzie sie odpowiadac bandytyzmem, to nie dojdziemy do ładu ze soba.

Zofia

Posted

O to chyba przeoczyłam tą wypowiedź o pobiciu , nie no bez już przesady , biciem to nikt jeszcze nikogo nie wychował . Ja miałam na myśli tylko chamstwo słowne , bez przemocy fizycznej.Takie zachowanie potępiam , to samo z biciem obcego psa , można odgonić nawet popychając nogą - nie kopiąc - odpychając , bo to zasadnicza różnica.
Sama bym sobie nie życzyła by ktoś obcy pobił mojego psa ...

Raz co opisałam sytuacje o psie agresywnym który zagryzał szczeniaka , wtedy faktycznie oberwał ,ale to było by ratowac psiaka malutkiego , właścicielka nie umiała swojego psa odwołać ani odciągnąć ... nie było to wzorowe zachowanie wiem ,ale inaczej się nie dało.Dodam że właścicielke i tak nic to nie nauczyło ten pies wiele razy oberwał od obcych jak się rzucał dziko na ich psy , a paniusia stała i cichutko woła "zostaw , chodź do mnie , chodź .."

Ja w ogóle obserwuje że w naszym społeczeństwie za dużo jest agresji i nie tylko w psiej społeczności , na ulicach , na drogach w sklepach , w parku , urzędach.
Bardzo mało jest życzliwości , zrozumienia ... od razu atak .


Dlatego kocham swoją wieś i jestem szczęśliwa że mogłam tu zamieszkać :)

Posted

Mrzewinska napisał(a):
ktos odwaza sie tu pisac, ze pobil do krwi dziecko wolajace jego psa. I nie spotkal sie z powszechnym potepieniem jak na razie


o matko, gdzie ktoś tak napisał? tutaj, na dogomanii?? :crazyeye:

Vectra napisał(a):

Raz co opisałam sytuacje o psie agresywnym który zagryzał szczeniaka , wtedy faktycznie oberwał ,ale to było by ratowac psiaka malutkiego , właścicielka nie umiała swojego psa odwołać ani odciągnąć ... nie było to wzorowe zachowanie wiem ,ale inaczej się nie dało.Dodam że właścicielke i tak nic to nie nauczyło ten pies wiele razy oberwał od obcych jak się rzucał dziko na ich psy , a paniusia stała i cichutko woła "zostaw , chodź do mnie , chodź .."


mam suczę która jest łagodna do innych psów i nie odpowiada na zaczepki. a zaczepek jest sporo, na zwykłym spacerze na flexi wokół osiedla zdarza się kilka psów (na szczęscie na smyczach), które zupełnie bez powodu startują z zębami do Rasty (mimo że ona zupełnie je ignoruje). i cóż, nie ukrywam, że jeśli taki pies rzuciłby się na mojego psa a mój pies nie miałby z nim szans (bo Rasta się bić nie umie ;) ), to nie miałabym ŻADNYCH skrupułów, zeby przeszkodzić atakującemu psu butem. na szczęście nigdy nie było takiej sytuacji i mam szczerą nadzieję, że nie będzie.

Guest Mrzewinska
Posted

Tu powinien dotknac absolutny ostracyzm. Poza Dogomania - wyrok sądu. Bez zawieszenia.

Zofia

Posted

Bakura napisał(a):
@up

Ja :) Owszem, pobiłem tego bachora, ktoś chce mnie dotknąć? O.o


Czujesz się dumny bo wprałeś słabszemu od siebie? Kompleksy proponuję leczyć u psychologa, a losowi dziękować za szczęście na miejscu rodziców tego dziecka dokonałabym obdukcji zaraz po powrocie do domu, a o całej sprawie poinformowała policję.

Moderno mnie naprawdę nie kręci kopanie psów, ani kłotnie z właścicielami, ale kiedy na moją prośbę ktoś mówi że nie zapnie psa bo nie, bo ma prawo chodzić bez smyczy, bo chce się pobawić bo bo itd to coś mnie trafia. Mój pies też był szczeniakiem i dawał się odwołać od zabawy i co słyszałam? Że dręcze, że przeszkadzam, że jak tak mogę. Ostatnio ćwiczę chodzenie przy nodze z siadem przy zatrzymaniu to też dręczę. Rzucam frisbee to ktoś na mnie krzyczy z okna żebym oddała psu zabawkę a nie sama się bawię /suka slalomowała między nogami/ sprzątam po psie ktoś na mnie krzyczy że po co jeśli to nawóz:cool3: chciałabym choć jeden spacer na którym spotkam świadomych posiadaczy psów, na którym nie będę musiała dać z buta jakiemuś agresorowi bez smyczy, na którym nikt nie będzie ganiał mojego psa w nadzieji pociągnięcia za ogon:angryy: taki zwykły spacer, nie koniecznie opłotkami i w środku nocy żeby mieć święty spokoj. To naprawdę tak wiele?

Posted

Byłam z Sabrą na spacerze na łączce pusto ani żywego ducha bo lało.
No to ją puściłam.
Zrobiłam powtórke: siad, waruj, noga, do mnie, siad zostań.......... i parę sztuczek.
Zawsze mam oczy dookoła głowy bo nie wiadomo skąd wypadnie jakiś pies.....
No i zobaczyłam z daleka goldasek i labeczek :mad::mad::diabloti:.Wlaścicielka gdzieś chet za nimi..........:mad::mad:
Zawołałam do właścicielki żeby psy odwołała bo galopem, leciały do Sabry.
Na co właścicielka cieniutkim głosem wola raz psy nic wola drugi dalej nic......
Tak kilka razy.
Posadziłam Sabrę na siad zostań podniosłam smycz zapięłam ją powiedziałam fuj bo się zjeżyła ciut dałam piłkę w paszcze i szybko opuściłam łączkę.....
Wkurza mnie ciągłe ustępowanie i schodzenie z drogi ale zbyt cenie swojego psa i prace w niego włożoną........

Oczywiście jeszcze po drodze spotkałam biglaka luzem mającego właścicielkę w doopie......

Czy nauka przywołania jest tak koszmarnie trudna???
Czy tak trudno jest zająć psa by do każdego nie latał??
Czy ludzie mający labki i goldeny uważają że te psy mogą wszystko zero posłuszeństwa??

I jak tu czasem chamskim nie być......

Posted

BeataSabra wierz mi ze nauka przywolywania u psa indywidualisty jest bardzo trudna i moj mimo tak wielkiej pracy nie wraca 100/100 co nie znaczy ze mnie nie slucha. Ja jak ide z psem bez smyczy a jest inny pies to przywoluje mojego a jesli on za wszelka cene chce do niego leciec to ja tez robie wszystko zeby go odwolac i PRAWIE zawsze sie udaje. Dlatego nie lubie jak ja mam psa na smyczy albo jestem w tracie odwolywania i prosze o zapiecie psa a ktos to lekcewarzy...

Posted

diabelkowa napisał(a):
BeataSabra wierz mi ze nauka przywolywania u psa indywidualisty jest bardzo trudna i moj mimo tak wielkiej pracy nie wraca 100/100 co nie znaczy ze mnie nie slucha. Ja jak ide z psem bez smyczy a jest inny pies to przywoluje mojego a jesli on za wszelka cene chce do niego leciec to ja tez robie wszystko zeby go odwolac i PRAWIE zawsze sie udaje. Dlatego nie lubie jak ja mam psa na smyczy albo jestem w tracie odwolywania i prosze o zapiecie psa a ktos to lekcewarzy...


Ja też o tym wiem :cool3:.Początki są trudne moja długo chodziła na 10 m. lince.

Chcieć to móc .....
Ty chcesz-> więc to robisz-> więc coraz lepiej wychodzi-> w końcu dojdziesz do 100 na 100.
a wiele osób nie chce psa uczyć.

Ja też nie lubię jak pies podlatuje do mojej Sabry.
Ona ma swoich psich znajomych z obcymi psami nie chce by się bawiła

Posted

no niestety moj pies jest agresorem tylko w niektorych przypadkachale jest :shake:
No i niepotrafie go tego odluczyc :-(
Ale za kazdym razem jak go puszczam mam oczy otwarte ale ktosmusipojsc tu gdzioe ja z usmiechem n twarzy o pobawiam sie"!!!!!!
No to jawam powiem taka 1 historie...

czekam z moim psem przed sklepem na kolezanke czekamy czekamy i ona wychodzi bierze swojego psa i idziemy (ja z moim kundelkiem ona ze sznaucerem mini) i nagle napada nas malamut ja przewrocil gryzl po rekach do mojego potem skakal a moj agresor wiec sie odwzajemniej tamten go chlapnol zebami...(moj piesio byl u mnie na rekach bo inaczej by go juz nie bylo...) naszczescie nie powaznie ja mialam plecy podrapane kolerzanka pogryziona reke.... moja kurtka nadawala sie do wyzucenia... I TU MUSZE POGRATULOWAC panom na ktorych potocznie mowi sie menele spod sklepu....
gdyby nie oni to zaostalabym tam poprostu zagryziona!!!! :shake:

No i tu musze sie poprostu przemuc po raz 1 kopnelam psa niemoglam patrzc jak gryzie moja kol i jej psa... dostal w zebra.... nawet nie pisnal... patrzyl.... i patrzyl.... i odbiegl.... a ja sie czulam jak ostatni zwyrodnialec... do tej pory mama jego wzrok przed oczami...


Hm... a taka zagadka dla was gdzie byl wlasciciel.... jak myslicie strzelajcie...

Posted

DuDziaczku zapewne 20 metrów dalej i krzyczał że piesek się tylko pobawi lub w domu a wypuścił pupila żeby sobie pobiegał:diabloti:
Ja niestety mam bardzo złe doświadczenia z malamutami - właścicielka jednego który po mnie skakał (sucz na rękach, nie chce myślec co by mu zrobiła gdyby była na ziemi) wyskoczyła do mnie z mordą że z sukami się do parku nie przychodzi:diabloti:
Ja jestem świadoma tego że mój pies nie lubi większości innych psów, tak jak świadomi są tego ludzie z którymi trenuję agility, ale przy zachowaniu wszelkich środków ostrożności (po za kagańcem bo ona w nim nie biega) żyjemy sobie bezkolizyjnie, prawie i nikt nie ma pretensji o małego agresora, ba nawet ostatnio nie zjada innych psów, zajmuje się mną i dobrze nam z tym, nie wiem czemu inni tak uparcie chcą się z nią bawić:mad: ani to ładne, ani to miłe tak samo jak właścicielka:evil_lol:

Posted

[quote name='Moderna']Rozumiem, że niektórzy maja psy troszkę "agresywne" w stosunku do innych. Szanuje to jak najbardziej.. ale naprawdę czasem zdarzy się, że pies odbiegnie od właściciela..
Ja swojego psa wtedy zapinam na smycz jak tylko do niego dobiegnę i wtedy pytam właściciela czy mogą się przywitać, jeżeli nie - idziemy dalej.



Moderna, widzisz... nie wiem na przykład dlaczego piszesz "agresywne" (w cudzysłowie). Mam wrażenie, że nie do końca po prostu wierzysz w tę agresję. Otóż, fakt jest taki, że niektórzy mają psy agresywne - po prostu. Na przykład sporo dogomaniaków przygarnia psy po przejściach z większymi lub mniejszymi problemami, ratując im tym samym życie. I sobie robiąc tym samym pod górkę. Czasem niewiele da się wypracować i pozostają spacery w miejsca odludne, czasem da się sporo wypracować - w jednymi drugim przypadku ludzie mają święte prawo do spokojnego spaceru, bez zaczepiania przez inne psy, prowokowania bójek i nawet bez "on chce się tylko przywitać i pobawić" - bo ich pies może nie chcieć się przywitać, a oni nie chcą się użerać i znowu rok odkręcać, tego, co w pocie czoła wypracowali.
I jeżeli już po podbiegnięciu psa gonisz i dopiero potem pytasz, czy może się pobawić,to robisz to o całą akcję za późno - kiedyś pies może z tego powitania nie wrócić.


[quote name='Moderna']
Boli mnie tylko taka wrogość od samego początku. Boje się, że mój pies kiedyś dostanie kopniaka czy sprejem w mordę, bo najzwyczajniej w świecie mi uciekł..


Sprejem w mordę, moim zdaniem, akurat najmniejsza krzywda. Pokicha, posapie i mu przejdzie. Nie nabierze lęku do ludzkich nóg, jakby mógł nabrać po kopniaku, sprej nie połamie mu żeber;) itp, no i co najważniejsze - nie zagryzie go. Dziwię się, że nie boisz się, że zostanie zagryziony przez innego psa (ale faktem jest, że ludzie, którzy nie mają psów po przejściach zupełnie nie biorą takiej możliwości pod uwagę).


[quote name='Moderna']
(ciężko opanować towarzyskiego młodego beagla)..



No właśnie beagle. Akurat raz była taka akcja, właśnie przywołałaś mi wspomnienie spacerowe, spotkaliśmy się z 2 znajomymi na spacerze, jeden ma malamuta, drugi hasiora, ja mam Urwisa :) (to taka specyficzna rasa, dosyć szpicowaty) psy się obwąchały, długo i uważnie, ze wszystkimi wyjaśnieniami na początku, jak to szpice i zaległy w kółeczku, każdy sobie coś tam wąchał, my chwilkę rozmawialiśmy - staliśmy pod lasem w oddaleniu od osiedla. Wszystkie psy na smyczach, ogólnie relaks, malamut od czasu do czasu rzucał okiem wokół. I wychodzi pani z beaglem z bloku, zobaczyła nas (jakieś 60 m od nas) i od razu puszcza psa. Robi to na widok innych psów zawsze. Pies wesolutki, zobaczył nasze stado i leci. I im bardziej on do nas leciał, tym bardziej malamut usztywniał uszy, ciało, prostował szyję i piorunował wzrokiem, pozostała dwójka zerkała, co wkurza szefa i co się będzie działo. Beagle oczywiście leciał, żadnych uprzejmości z daleka i w pełnym rozpędzie wbiegł malamutowi na łeb. Zdumiewające, jak szybko potrafi się poderwać i wbić w ziemię delikwenta taka wielka misiowata góra futra. I, oczywiście, dalej schematycznie - malamut odpuścił, stoi i patrzy z góry miażdżąco, beagle leży, wrzeszczy i zawodzi, pańcia wrzask i płacz, że jej pieska pogryziono. I, oczywiście, właściciel malamuta, bo przecież nie ona, oddaje mi rower, a koledze swojego psa i ogląda spokojnie beagla i to on przeprasza, a ona wyzywa jego psa od nienormalnych. Pies jest zupełnie normalny, socjalny i nieagresywny, tylko już bardzo dojrzały i domaga się rytuału powitalnego. Nawet beagla nie drasnął. Facetowi było bardzo przykro potem. I po co to było?



[quote name='Moderna']
Najczęściej jestem szybsza i jak widzę z daleka psa to zapinam mojego, ale są sytuacje gdzie to pies jest szybszy.


To dobrze, że z reguły zapinasz. Jesteś w mniejszości. W tych przypadkach, kiedy się spóźnisz ryzykujesz po prostu jego zdrowiem lub życiem - choćby zwykły bieg do kolegi przez ulicę (plus ewentualny wypadek samochodowy przy okazji).


[quote name='Moderna']
Przeglądam ten wątek czasem i mam przerażenie w oczach jak wymieniane są poglądy, który sprej lepszy, kto dał kopniaka itd. albo że w takiej sytuacji strzelił by drugiego że by poleciał..


O, spokojnie, wiele osób by czasem chętnie przylało, jednak z reguły ludzie tego nie robią, tylko po prostu odreagowują swój stres po czasie. Ja jeszcze żadnemu gryzącemu psu nie wlałam (dwa razy żałowałam po czasie), przyjacielskie acz napastliwe i uciążliwe odprowadzam i nie wkurza mnie pies tylko jego pańcio. Przyjacielskich, nieuciążliwych nie odprowadzam, pozwalam się bawić (jeżeli to zwykły spacer, nie trening). Małych jazgotów nawet nie strofuję (za co strofują mnie grupowicze w tym wątku;)). W ogóle dosyć długo byłam wręcz bezgranicznym oceanem tolerancji :) Aczkolwiek,ta tolerancja pomału mi się wyczerpuje.

U mnie na osiedlu,do użycia gazu kwalifikuje mi się tylko jedna ONeczka ( a psów jest mnóstwo) i niestety, będę musiała ten gaz zakupić na wszelki wypadek. Ponieważ, po ostatnich nieprzyjemnych wydarzeniach, kiedy to mojego psa podziurawiła labradorka, widzę, że jest pewien problem z opanowaniem zawziętego, gryzącego psa. Człowiek wychodzi z tego z powykręcanymi rękami, połamanymi głęboko paznokciami (choć i tak króciutkie były) i jednak za późno to wszystko, bo dziura już jest. Albo ja straciłam wprawę (zdobytą wcześniej na ONce) albo labradory są bardziej śliskie. I zawsze ale to zawsze (no prawie) jest tak, że szarpie się z agresywnym psem akurat ten właściciel, którego pies został zaatakowany.
Potem się słyszy, że pies nigdy do tej pory...

A ONka ma sporo pogryzień na sumieniu (mniejszych psów, bo to tchórzliwa suka), wybiegnięcie z głębokiego lasu i wykonanie na dzień dobry dziury w głowie Urwisowi, który ćwiczył warowanie w odległości na oddalonej polanie - żadnej zadymy wtedy nie zrobiłam, bo właścicielka była w zaawansowanej ciąży i sukę wyprowadzała jej 15-letnia siostra, która się okropnie spłakała w trakcie całej akcji i przepraszała, no ale psa musiałam łapać ja:cool1: i potem kolejną próbę ataku po biegu przez całe osiedle ale już zdążyłam ją pogonić przed akcją i wtedy właścicielom pogroziłam policją. Teraz ją odwołują, pani puszcza psa w kagańcu (nylonowym poskramiaczu weterynaryjnym - ok,przynajmniej nie uszkodzi żadnego psa kagańcem), a pan uważa, że kaganiec jest poniżej jego godności - a suka dojrzewa i jest coraz gorsza. I wiesz - nie mam ochoty się z nią szarpać, jakby coś.

No, ponadto, z atrakcji jest spaniel sąsiadów, który zawsze, po prostu zawsze wybiega im spod ręki i leci na nasz próg, czasem grzebie mi w siatkach, wkurzając mojego psa i to znowu ja muszę uspokoić Urwisa i odsuwać spaniela, a właściciele stoją w progu i tylko krzyczą "Leo, Leo, nie wolno, choć tu, no chodź tu, Leo" a Leo ma ich gdzieś. Ciężko im przejść te 5 metrów i go zabrać - no przecież tylko się chciał przywitać (mój pies, dziwnym trafem, nigdy się nie chciał witać z nimi na progu ich mieszkania - nie mówiąc o grzebaniu im w zakupach - nawet jakby chciał, to nie miałby takiej możliwości). A, no i jeszcze drobiazg - raz nam Leo wbiegł do mieszkania, kiedy wychodziliśmy na spacer i zaczął obwąchiwać, musiałam posadzić Urwisa na progu, wrócić i wyprowadzić spaniela, bez żadnej kary się obeszło.
Tylko widzisz, w międzyczasie mi się optyka lekko zmieniła, bo mam w domu młoda kotkę po przejściach i jeżeli jeszcze raz ten numer wystąpi i, nie daj Boże, ten pies mi uszkodzi kota, to naprawdę nie ręczę za siebie.



[quote name='Moderna']
..a przecież można wyjaśnić drugiej osobie żeby zabrała psa w sposób grzeczny.



I tak robię - tylko, że drugi właściciel najczęściej po prostu nie potrafi tego wykonać.


[quote name='Moderna']
A poza tym, kurka przecież to właściciel powinien widząc swojego psa jazgoczącego czy rzucającego się co gorsza na innego zareagować i sam go zabrać.

Nooo, powinien... niestety, z reguły tego nie robi.



[quote name='Moderna']
W Polsce tez bywam i miło wspominam spotkania z innymi, nawet z tymi "jazgotliwymi" ;) jedyne co mnie denerwuje to bezpańskie psy.. te niestety sa poza kontrolą..



Ja nie mam żadnych problemów z bezpańskimi - nie podchodzą, obiegają szerokim łukiem, starają się nie prowokować. Problemy miewam z "pańskimi" - rozpuszczonymi, jak dziadowski bicz, nieusłuchanymi, bo przecież kochanym Leosiom itp wolno wszystko. Tak więc różnie bywa.

Nie jestem agresywna - jestem po prostu zmęczona. Zapewne, jak większość dyskutujących tutaj.

BeataSabra - tak, właściciele psów "łagodnych" ras, z reguły tak właśnie uważają.


A z tym pobiciem dziecka, to mam nadzieję, że jednak nieprawda:crazyeye:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...