Vectra Posted September 9, 2007 Posted September 9, 2007 Greven napisał(a):Agresją na chamstwo...? nie, bez sensu :shake: na chamstwo najlepsza jest złośliwa odpowiedź :cool3: tak by "cham" nie wiedział co odpowiedzieć , jak się zapowietrzy to i pójdzie bez dyskusji :diabloti: Quote
Rafal84 Posted September 9, 2007 Posted September 9, 2007 u mnie na osiedlu jest taki gosciu chodzi z zupelnym kundelkiem(pies moze i fajny) i jak widzi innego psa, ktory tego kundelka nie trawi na przykład moj pseudojamnik(bez papierowy) to idzie coraz wolniej a jak dochodza to wrecz sie zatrzymuje. Nie wiem czy facet czeka na jakies nie szczescie czy cos ? Ale ja zawsze staram sie odejsc od tego faceta jak moge najdalej,zeby nie wywolywac afer ktorych nie lubie bo wtedy obydwa robia bla bla bla i ja swojego wrecz na sile odciagam bo facet ma w dupie,ze obydwa sie blablaja :(.Drugi taki facet to wlasciciel dwoch samcow dobermana i jednego amstafka, kiedys szedl otwarcie na nas z tymi dobermanami bez kagancow i skrajnie pobudzone tak,ze jedyna ucieczka bylo wycofanie sie dalej bo nikt by nie potwierdzil tego, bo to bylo po 6 rano. Quote
Gosia>>> Posted September 9, 2007 Author Posted September 9, 2007 umok napisał(a): :(.Drugi taki facet to wlasciciel dwoch samcow dobermana i jednego amstafka, kiedys szedl otwarcie na nas z tymi dobermanami bez kagancow i skrajnie pobudzone tak,ze jedyna ucieczka bylo wycofanie sie dalej bo nikt by nie potwierdzil tego, bo to bylo po 6 rano. Niebardzo rozumiem... Szedł w Waszą stronę tak? A to jest zabronione? Quote
Dorkaa Posted September 9, 2007 Posted September 9, 2007 Vectra napisał(a):na chamstwo najlepsza jest złośliwa odpowiedź :cool3: tak by "cham" nie wiedział co odpowiedzieć , jak się zapowietrzy to i pójdzie bez dyskusji :diabloti: No co ty! I co, chcesz się zniżać do poziomu tego chama? Przynajmniej my zachowujmy się jak nalezy, bo jak tak będziemy postępować to pokazuje że sami jesteśmy chamscy i wątek nie ma sensu :roll: :shake: Quote
Vectra Posted September 9, 2007 Posted September 9, 2007 Napisał umok :-(.Drugi taki facet to wlasciciel dwoch samcow dobermana i jednego amstafka,na nas z tymi dobermanami kiedys szedl otwarcie bez kagancow i skrajnie pobudzone tak,ze jedyna ucieczka bylo wycofanie sie dalej bo nikt by nie potwierdzil tego, bo to bylo po 6 rano. ja też nie rozumiem zwłaszcza tego co podkreśliłam to jak było doberman i amstaf czy dwa dobermany ? i jak to skrajne pobudzenie wyglądało ? pytam bo chadzam czasem z dobermanem i pitbullem :diabloti: Quote
Dorkaa Posted September 9, 2007 Posted September 9, 2007 Słuchajcie jak ktoś ma psy, które nie lubią psów innych, i nie ważne czy to pitbull czy york nie powinien przechadzać się tam gdzie jest dużo psów i ludzi, poza tym taki pies powinien mieć kaganiec bo to nie jest zabawa w klocki. Quote
Vectra Posted September 9, 2007 Posted September 9, 2007 Dorkaa napisał(a):No co ty! I co, chcesz się zniżać do poziomu tego chama? Przynajmniej my zachowujmy się jak nalezy, bo jak tak będziemy postępować to pokazuje że sami jesteśmy chamscy i wątek nie ma sensu :roll: :shake: jak zniżać ? ja nigdy się nie zniżam :cool3: ja po prostu odpowiadam tak by nie padało kolejnych setek pytań ;) Są osoby do których normalne odpowiedzi nie trafiają ....... Jeśli ktoś grzecznie zapyta czy moje psy są agresywne , odpowiadam zgodnie z prawdą że tak lub nie - zależy którego psa mam ze sobą , znaczy który komplet psów ;) Ale jeśli ktoś z góry zaklada że mam na smyczy maszyny do zabijania i mam najlepiej zniknąć z ziemi by jego pupil mógł robic co chce - odpowiadam że moje psy byle czego nie dotykają ;) zawsze grzecznie i z uśmiechem na ustach odpowiadam :diabloti: Quote
Dorkaa Posted September 9, 2007 Posted September 9, 2007 Ale wy się tym przejmujecie. Rozumiem, że się można wkurzyć, ale ja tam bym go miała w nosie, szkoda nerwów i strun głosowych na odpowiedź. Quote
Gosia>>> Posted September 9, 2007 Author Posted September 9, 2007 Dorkaa napisał(a):Słuchajcie jak ktoś ma psy, które nie lubią psów innych, i nie ważne czy to pitbull czy york nie powinien przechadzać się tam gdzie jest dużo psów i ludzi, poza tym taki pies powinien mieć kaganiec bo to nie jest zabawa w klocki. po pierwsze- skąd wiesz, że tamte psy były agresywne w stosunku do innych? niektóre psy są niezwykle specyficzne i to co dla Ciebie wydaje czymś, co oznacza, że pies zaraz się rzuci, żeby zabic w rzeczywistości może być poprostu jego naturalnym zachowaniem, które z agresją nie ma nic wspólnego. a po drugie- nawet jeśli były to psy agresywne ( czego absolutnie nie jestes w stanie potwierdzic, bo to teza oparta tylko i wyłącznie na Twoich własnych przypuszczeniach:roll:) to niby jak ktos ma takie psy wyprowadzać? w klatce? Czy 50 km w las wywozic, zeby się wysikały? Quote
Vectra Posted September 9, 2007 Posted September 9, 2007 Dorkaa napisał(a):Słuchajcie jak ktoś ma psy, które nie lubią psów innych, i nie ważne czy to pitbull czy york nie powinien przechadzać się tam gdzie jest dużo psów i ludzi, poza tym taki pies powinien mieć kaganiec bo to nie jest zabawa w klocki. zapytam masz psa ? :razz: to co piszesz jest zgodne z prawdą ,ale agresywny jak nazywasz pies mimo wszystko też ma swoje prawa.Gdy ja idąc ze swoimi psami widziałam że na łące bawią się jakieś psy swoich nie puszczałam , zwłaszcza jak były dla nas to obce psy ,idę w inną stronę ale często ludzie pozbawieni wyobraźni widząc że moje psy się bawią , bez zastanowienia na siłę pakowali się na droge moim psom , ba puszczali swojego psa ... a mój doberman nie jest towarzyski ;) mimo że ja zawsze odwołuje psy jak widzę obcego .... inni tego nie czynią , tylko glupio dyskutują , że pitbull to powinien to ,a doberman tamto ..... Quote
Dorkaa Posted September 9, 2007 Posted September 9, 2007 Gosia ja mówię ogólnie a nie wymieniam poszczególne psy ;-) Vectra, nie mam psa ;-) Oczywiście że nie powinniśmy wywozić psa 50 km za miasto żeby się wysikał - ale jak już bierzemy psa który jest agresywny w stosunku do innych to musimy się liczyc z konsekwencjami (i nie mówię że ma to być doberman czy pit bull może to być njazwyklejszy, maly yoreczek) Oczywiście z obu stron powinna być zachowana ostrożność a ludzie którzy tego nie przestrzegają są po prostu głupi Quote
Vectra Posted September 9, 2007 Posted September 9, 2007 No i właśnie tu rozmawiamy o tych "głupich" jak tu nazwałaś ;) bo takich nie brakuje , niestety .... a czym pies mniejszy tym jego pan bardziej kłótliwy - mowa to tych głupich ;) Quote
Dorkaa Posted September 9, 2007 Posted September 9, 2007 Oj tak tak... jaki pies taki pan - jaki pan taki pies :D Najgorsze są damulki z yorkami, ktore na widok jakiegokolwiek wielkiego psa biora pupilka na ręce (oczywiście całego ubranego w wełniany sweterek, najplepiej różowy) :P Quote
Greven Posted September 9, 2007 Posted September 9, 2007 I znów wracamy do braku wyobraźni, co ja roboczo nazywam głupotą :razz: Gdy napotykam kulturalnych, taktownych i rozsądnych właścicieli psów - niezależnie od tego, jakiej są rasy, wielkości i jaki jest ich stopień zachowań agresywnych - grzecznie mijamy się w dystansie, mówiąc sobie "dzieńdobry", lub jeśli wiemy, że psy się znają i tolerują, pozwalamy na zabawę. Natomiast, gdy moja droga przecina się z drogą człowieka bez wyobraźni, to nic nie daje, że ja mam psy na smyczy. Ba, mogą być nawet w kagańcu, a i tak nic to nie da, bo york albo sznaucer miniatura w konfrontacji z łapą pitbulla, czy rottweilera, jest po prostu bez szans... nawet, jeśli ta łapa pacnęła tylko w celach kontrolno - zapoznawczych. Wielu ludzi ma psy po prostu niewychowane. Ich psy nie potrafią się normalnie bawić, taranują, przewracają (często również ludzi), obszczekują, próbują kopulować. Mój pitbull i bullterier to nie są darmowi sparing-partnerzy, a chartodalmatynka mojej Mamy to nie zabawka dla wielkich pseudo ONków, które dymają wszystko, co się rusza... Często chodzę z psami, które mam na przetrzymaniu, tymczasie, w hotelu. Spacer z rottweilerem zamienia się w koszmar. Pies na solidnej obroży, w kagańcu, a dookoła sfora ujadających kundelków i zadowoleni właściciele... Bo ich Misio, albo Azorek taki dzielny :mad: Ja po takim spacerze to jak po siłowni. No i czuję się jak zacięta płyta "proszę wziąć psa, proszę zabrać psa, proszę zawołać psa".... ILEŻ MOŻNA?! Ostatnio testuję inną metodę, mianowicie mówię do psa przyciszonym głosem "nie wolno, nie rusz jak ostatnim razem" i hm... na razie wiem jedno - to działa lepiej niż prośby o zapanowanie nad pieskiem. Nagle znajduje się smycz i chęci, by na nią psa upiąć. Quote
Dorkaa Posted September 9, 2007 Posted September 9, 2007 Najlepiej nic sie nieodzywać i iść z psem na jekieś zakuprze, na jakieś pole i tyle. Jeśli oczywiście mozliwości są... No a jesli nie no to już musimy się pogodzic z tym że ludzie są różni. Quote
Vectra Posted September 9, 2007 Posted September 9, 2007 Dorkaa napisał(a):Najlepiej nic sie nieodzywać i iść z psem na jekieś zakuprze, na jakieś pole i tyle. Jeśli oczywiście mozliwości są... No a jesli nie no to już musimy się pogodzic z tym że ludzie są różni. wiesz co , weź sobie psa ,zmienisz zdanie , bo łatwo się mówi ;) dla mnie teraz też to co przeżyłam z psami i opisy innych to abstrakcja , bo mieszkam właśnie na zadupiu , psy mają swoje pole do ganiania , nie ma bezmózgich ludzi , moje psy mogą robić co chcą i jak chcą - inny świat ,a psów też jest od ciorta , tylko ludzie bardziej myślący ... ale mieszkałam w wielkim mieście , z milionem psów i ludzi .. i przeważnie każdy spacer to było że tak powiem "piekło" Jak pisała Greven , mały pies który lata luzem i rzuca się na mojego dobermana w kagańcu , kolczatce nie jest bezpieczny , bo mój pies jest cały silny , on nie musi ugryźć by zrobić krzywde ... a dlaczego ja mam obrywać za to że mam silniejszego psa ? bo ktoś nie ma mózgu ? Spuszczenie wzroku i odejście bez słowa tylko dopinguje takiego głupka w tym co robi .... Jak obskoczy pare słodkich zdań potem trzyma się z daleka :evil_lol: no co prawda potem powstają tematy 'chamy z dużymi psami" :evil_lol: ale ja sobie na głowe wejść nie dam , też mam prawo spokojnie spacerować. Quote
Dorkaa Posted September 9, 2007 Posted September 9, 2007 Oj tam, oj tam :D Rozumiem doskonale, ale nie uważasz że ci ludzie nie są tego warci? Quote
Vectra Posted September 9, 2007 Posted September 9, 2007 Dorkaa napisał(a):Oj tam, oj tam :D Rozumiem doskonale, ale nie uważasz że ci ludzie nie są tego warci? no w sumie nie są ,ale ja nie lubie się bez przerwy szarpać z jakimś ludziem który mimo że racji nie ma stara się ją udowodnić ... ale żeby nie było , moje psy w sumie ludzi rozumiem , etykietka mają , niech im będzie :evil_lol: Moi rodzice mają dwa urocze foksteriery , dwa samce w tym jeden nie kocha psów ,a z sukami to by się zabawiał tylko inaczej ;) oba są ładne , biale w łatki , ładne obróżki , smyczki , wyglądają jak odbicia lustrzane , różnią się tylko ogonami. I też ileż ja się muszę nieraz napluć , że one tylko pozornie łagodnie wyglądają i potrafią dać w skórę psu jeśli tamten się postawi .... i mój tato miał przypadek , idzie z psami wyskakuje z krzaków wielki ONek , pan z daleka krzyczy , on nic nie zrobi , tata no to lux poszedł dalej ,ale ONek ruszył w stronę foksów celem ich zjedzenia, pan pękał z dumy - dosłownie , tata prosił by odwołał , on mu na to że jego ONek sobie poradzi .... No i sobie nie poradził , troche się mu słabo zrobiło jak foksiki złapały ONka, foksiki działały zespołowo i Onka lekko pokancerowały , pan chyba w szoku był i tata rozdzielał trzy psy i kto był winien całego zajścia wg właściciela ONka ? oczywiście mój tata :evil_lol: była policja - tato zadzwonił .... iod tamtej pory pan z Onkiem chodzi na smyczy a jak widzi foksy ucieka w drugą strone .. a wystarczyło by go odwołał ONka na pierwszą prośbę. Quote
Apbt_sól Posted September 9, 2007 Posted September 9, 2007 najsmutniejsze jest to ze czesc tych "mardalińskich" jesli pieska , piesek nie przesrysuje :roll: , nie zrozumieją - smutne ale to prawdziwe... A jesli już tfu tfu nie daj moze sie cos zdarzy to nikt Ci nie pomoze w rozdzielaniu - na moje kilka tyg. temu napadły bezdome?- psy i coz suka 23 kilo dała niestety rade psu 30 kg - ja mam mandat i wyrok smierci na dzielnicy - bo moje były na smycze o 23.50 .... nie ma prawa bym chodziła bez kagańców - moje psy mozna gryźć a jak walnmie auto -rewelka..... tak powiedziała moja "sasiadka" - kilka blokowo dalej... gdy jej piesek próbował za łape złapać Halfa... :mad: Ja mam sie chowac - ja mam z drogi zchodzic bo ona idzie z rozjuszonym kurduplem łapiacych ludzi na za nogawki..... raz suka ta wyleciała zza bloku do załatwiającej sie Limki i siersc w pysku..... i kupa pisku - smycz w uzyciu owej pani od tego epizodu.. :diabloti::roll: A wiecie vo jest najgorsze ze czasami tkie rzeczy ryja psia psychike od szczeniecia - i jakbyś na głowie czleku nie stawal to nie zaradzisz :roll::angryy: Przykre to ale coż toż to codziennosc gdy w głwie sieczka...:diabloti: Quote
Dorkaa Posted September 9, 2007 Posted September 9, 2007 Ty mi tu nie mów o użeraniu się z człowiekiem ktory stara się udowodnuić ze ma rację a jej nie ma bo cię wyslę do Mariuszka! Cały czas muszę się użerać z chłopakiem który ,,wie wszystko o psach" choć nie wie co to ZK. I jemu nie da się nic powiedzieć, wierz mi ;-) Quote
Apbt_sól Posted September 9, 2007 Posted September 9, 2007 łoł Mariuszek ma moc ;) kimkolwiek jest :roll: Quote
Vectra Posted September 9, 2007 Posted September 9, 2007 Dorkaa napisał(a):Ty mi tu nie mów o użeraniu się z człowiekiem ktory stara się udowodnuić ze ma rację a jej nie ma bo cię wyslę do Mariuszka! Cały czas muszę się użerać z chłopakiem który ,,wie wszystko o psach" choć nie wie co to ZK. I jemu nie da się nic powiedzieć, wierz mi ;-) Daj mi go , ja go przekonam :loveu: :diabloti: Quote
Rafal84 Posted September 10, 2007 Posted September 10, 2007 ja generalnie nie mam nic do dobermanow i amstaffow bo uwazam,ze fajne psy. Ale ten gosciu jest nieodpowiedzialny i wie,ze jego psy sa do kazdego psa agresywne i zaden pies na osiedlu ich nie lubi. A szedl wtedy ze swoimi dwoma dobermanami i wygladalo to tak,ze wyszedl z domu z dobermanami w kaganacach i poszedl w inna strone po czym sie zatrzymal zdjal pieskom kagance i wydaje mi sie a wrecz jestem pewien,ze chcial mnie nastraszyc bo szedl z tymi dobermanami w moja strone a one ledwo sie go sluchaly bo juz byly tak naladowane, wiec stwierdzilem,ze nie ma co czekac az podejdzie tylko zawrocilem i poszedlem w inna strone. Teraz mam nadzieje,wszystko jasne. Nie komentuje to zadnych ras bo uwazam,ze wszystkie rasy sa potrzebne tylko niektore nie powinny trafiac do takich ludzi. Ja na przyklad wiem ktorych psow moj pies nie lubi(jamnik to niby nie lubi wszystkich :D ale nieprawda) i unikamy kontaktow z tymi psami,zeby wlasnie nie doprowadzac do sytuacji niebezpiecznych. Jak widze,ze Rudolf bedzie probowal szczekac i zaczepiac innego psa to albo staram sie pojsc w inna strone albo jezeli sie nie da to kontroluje psa i prowadze go na takiej odleglosci,zeby nie mial szans podejsc i zaczepic, bo uwazam,ze o wiele fajnie jest jak pies idzie sobie na smyczy i wita sie z psami ktore zna i ja tez wtedy witami sie z wlascicielami tych psow i mozna nawet pogadac o pupilach. Quote
Cavisia Posted September 10, 2007 Posted September 10, 2007 Przeczytałam cały temat, od deski do deski. I niestety wszystko co jest tu opisane przeraża i niestety potwierdza, że najgorsza jest ludzka głupota. Sama mam i duże psy, i dwa maluchy, do pół łydki. Więc zależnie, z którymi idę na spacer mam problem. Duże - to mordercy małych pieseczków, pogromcy dzieci, i w ogóle. Przy małych muszę przede wszystkim uważać na inne małe, bo to niestety one są największym zagrożeniem.Nie wiem z czego to wynika, ale chyba z tego że właściciel małego pieska nie widzi powodu nauki tego psiaka, nauczenia jakichkolwiek komend. Poza tym właściciele małych piesków nie potrafią poradzić sobie z "rozdarciem" tych kurdupli. Ja może przez to, ze mam też duże psy i kontakt z psem jest dla mnie przyjemnością małe też nauczyłam posłuszeństwa i kultury. Nie ma z ich strony szczekania, skakania na inne psy itp. No i moja wetka stwierdziła, że uwielbia moje maluszki. Bo dadzą sobie zrobić wszystko, ewentualnie popiszczą jak boli, ale nigdy nie startują z ząbkami. A niestety są psy, które wybitnie są takie. Najlepszy przegląd ozdóbek mam na wystawach - do tej pory moje suczydła próbowały pogryźć buldogi francuskie, pudle miniaturowe, chihuahua . Za buldoga to jestem z wystawy pewnej pani wdzięczna,bo w ostatniej chwili szarpnęła moją sukę do siebie, bo buldożek już się szykował.A co do dużych - są grzeczne, posłuszne, niemniej zdarzają się oszołomy którym przeszkadza, że chodzi się z psem obok nich, lub ich psa. Albo nie reaguję, albo w ostateczności mówię,że jak tak przeszkadza, to zaraz nie będzie i tej smyczy. Quote
Eriu Posted September 10, 2007 Posted September 10, 2007 Ja wprawdzie nie mam jakiejś szokującej historii, ale też się zdenerwowałam jakiś czas już temu. Byłam na spacerze z moją sunią i spotkałyśmy drugiego szczeniaka. Zwierzaki się znają, więc puściłyśmy małe do zabawy. Nagle przyszła suczka, której wtedy jeszcze mi się nie zdarzyło widzieć w obroży, a tymbardziej na smyczy. Psina zaczęła warczeć na moją Bezę, a babka do mnie, że mam psa na smycz wziąć. I tak bym wzięła dla bezpieczeństwa mojej suni, ale wypadałoby się zastanowić kto tu kogo powinien mieć na smyczy? Niedawno widziałam tą suczkę na smyczy z właścicielem. Ciekawe czy coś się wydarzyło, czy po prostu zaczęli myśleć. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.