Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

magdabroy, dziwi mnie zachowanie właściciela małego agresora. Nie puszcza się agresywnego psa do kogoś idącego z małym dzieckiem (!). Nie powinno się puszczać luzem do nikogo, ale do malucha? :roll: Straszne.

No i trzeba chyba nie lubić swojego psa, żeby pozwalać mu atakować innego (inny może się w końcu zdenerwować).  :siara:

 

Ja absolutnie nie pozwalam podchodzić moim psom do dzieci. Mogą je niechcący wystraszyć. Właściwie to przywołuję psy za każdym razem, jak kogoś mijam. Z psem czy bez. Moje nie atakują/oszczekują nikogo, ale przed kontaktem z innym psiakiem pytam o pozwolenie właściciela. Nie każdy musi chcieć. Do ludzi bez psa nie pozwalam podchodzić wcale (no chyba, że ktoś bardzo chce i się upiera).

 

Z zaprzyjaźnionymi psami moje kontaktują się swobodnie. Znam właścicieli i wiem, że nie mają nic przeciwko temu. Nawet lubią wspólnie spacerować. :smile:

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Akurat wtedy nie byłam z dzieckiem ;) Ale to jest nasza codzienna trasa spacerowa. Chodzę tamtędy zarówno z samym psem, jak i z psem + synem.

I dokładnie, psa który leci do kogoś z zębami nie powinno się puszczać luzem. Ani do ludzi, ani do zwierząt.

Moje dziecko kocha wszystkie zwierzątka, każde chce całować i przytulać. Nawet spotykane na ziemi ślimaki czy dżdżownice :loveu:

Uczę moje dziecko, że ma nie podchodzić do obcych psów. Wtedy byłam sam z psem, ok :)

Ale nie wiem co by było, gdybym szła też z dzieckiem. Jeden dziwny ruch (według psa) mojego dziecka i mogłoby dojść do tragedii.

Do tego był świadek, który potwierdził, że pies jest agresywny. Ale przecież ja się czepiam i jestem wariatką :loveu: No bo myślę o bezpieczeństwie swojego dziecka, swoim, no i swojego psa ;)

Posted

Jasne, straszliwa 3 kg bestia rzuciła się na ciebie w zamiarze rozszarpania i pożarcia. Tak jak tutaj:

 

https://www.youtube.com/watch?v=tgj3nZWtOfA

 

Jedyne co Cię mogło uratować to święty granat ręczny z antiochii :)

Posted

A ja nie widzę w tym nic dziwnego. Nie przeszkadza mi nawet 60-kilowe bydlę puszczone luzem o ile jest odwoływalne. Natomiast nawet 3-kilogramowy pies, który jazgocze i nie daje mi przejść z moimi psami, bo robi dookoła nas kółka irytuje mnie bardzo. Pisałam już wielokrotnie, że Baldur ma gdzieś inne psy dopóki nie są "nachalne". Chłopak był już parę razy pogryziony i dlatego nie cierpi gdy obcy pies pakuje mu się pod nogi. Tłumaczenia ludzi, że ich pies chcę się tylko pobawić nic dla mnie nie znaczą. Naprawdę nie wymagam dużo. Jakiś czas temu opisywałam tu sytuację gdy zaatakowały nas dwa małe psy bez smyczy, a nawet obroży. Jeden pogryzł łapy Baldurowi, ten się odgryzł. Pani oczywiście uważała, że winna jestem ja bo co z tego, że miałam psa na smyczy, a chłopak jedynie się bronił. Przecież "jest duży" = winny.

Posted

Spike, zdecyduj się w końcu czy Ci takie wolno latające pieski przeszkadzają czy nie :eviltong:

 

Jak ktoś napisze, że jakiś piesek wolno latający, podlatuje, szczeka itp. to jedziesz po takich osobach i według Ciebie taki piesek może tak robić i nie musi być na smyczy. No bo po co?!

 

W taki razie, czemu sam jakiś czas temu byłeś niezadowolony z wolno latającego pieska:

 

parę dni temu bylem u siebie w parku, na takiej gorce. no i bęc. gorke zajela sobie pani z niewychowanym owczarkiem ktory na widok mojego psa ruszyl w jego kierunku. moj oczywiscie w nogi a tamten za nim. jak dobiegly do mnie to go dopiero przepędzilem. no ale jak tak mozna robić? jak się nie umie odwolać wlasnego psa i to psa agresywnego to sie go nie puszcza bez smyczy i kaganca. ale babsko zadowolone bo pies przegania wszystkie inne i ona sama sobie na gorce stoi. jak sie w koncu wkurze to tak opieprze ze z beretki wyskoczy.

 

Przecież piesek nikogo nie ugryzł, to czemu ma być na smyczy? co Ci piesek przeszkadzał? :diabloti:

  • Upvote 1
Posted

A ja nie widzę w tym nic dziwnego. Nie przeszkadza mi nawet 60-kilowe bydlę puszczone luzem o ile jest odwoływalne. Natomiast nawet 3-kilogramowy pies, który jazgocze i nie daje mi przejść z moimi psami, bo robi dookoła nas kółka irytuje mnie bardzo. Pisałam już wielokrotnie, że Baldur ma gdzieś inne psy dopóki nie są "nachalne". Chłopak był już parę razy pogryziony i dlatego nie cierpi gdy obcy pies pakuje mu się pod nogi. Tłumaczenia ludzi, że ich pies chcę się tylko pobawić nic dla mnie nie znaczą. Naprawdę nie wymagam dużo. Jakiś czas temu opisywałam tu sytuację gdy zaatakowały nas dwa małe psy bez smyczy, a nawet obroży. Jeden pogryzł łapy Baldurowi, ten się odgryzł. Pani oczywiście uważała, że winna jestem ja bo co z tego, że miałam psa na smyczy, a chłopak jedynie się bronił. Przecież "jest duży" = winny.

 

z twoich poprzednich postow wynikalo, ze twoje dwa psy husky i wilczak laza na linkach (nie wiem, czy dobrze kojarze, ale wydaje mi sie, ze tak).

jak to jest mozliwe, ze majac psa ciagle jedynie w 5metrowej odleglosci od siebie, zostal on kilka razy pogryziony?

 

ja mam 3 psy mysliwskie, ktore na spacerach nie trzymaja sie kolo tylka, wiec mam w razie czego znacznie gorzej jesli chodzi o szybkie reagowanie, a jednak nie wyobrazam sobie, zeby ktorys z moich pieskow zotał  kilkukrotnie pogryziony.

 

bez jaj.

 

wiekszosc psow, ktore napadaja na innych maja mentalnosc putina: napadaja na slabszych od siebie mimo sygnalow od drugiego psa "nie chce z toba walczyc, jestem pokojowy", a jesli okaze sie, ze pies, na ktorego napady wcale nie jest mieczakiem, to faja mieknie. 

jesli jednak pies okazuje sie od nich slabszy to go atakuja.

 

ale jednak...sa jeszcze wlasciciele czyli sily nato, ktore w raie czego powinny zareagowac, bo od tego sa.

dlatego my z moimi starszymi dziewczynami w ogole nie przebieramy w srodkach, gdy jakis putin dokonuje agresji na naszego maluszka.

mowy nie ma, zbym pozwolila na to, aby ktos ja pogryzl.

Posted
Przecież piesek nikogo nie ugryzł, to czemu ma być na smyczy? co Ci piesek przeszkadzał?

 

 

Choćby dlatego że ten pies nie ważył 3 kg tylko 30-40 jak to spory owczarek niemiecki. To jest jednak zasadnicza różnica. Gadanie że to "wszystko jedno" czy pies ma 3 kg czy 30 jest naprawdę głupotą. Ewentualne niebezpieczeństwo jest wręcz nieporównywalne.

Dwa to że ten pies nie próbował odstraszać mojego tylko ruszył w jego kierunku i ścigał go dopóki ten nie przybiegł do mnie. A było to kilkadziesiąt metrów od jego właścicielki a nie kilka/kilkanaście. W zasadzie nawet jej uwagi zwrócić nie mogłem bo bym się musiał drzeć na całe gardło.

A po trzecie to ja jednak w odróżnieniu od ciebie nie wezwałem policji, prawda? Trochę więc się różnimy.

Gdybym miał wzywać policję na każdego szczekającego malucha to bym co drugi dzień ją wzywał.

Posted

Widzę że trafiłam na osobę "wszystkowiedząca". To niemożliwe, żeby mój pies został pogryziony więcej niż raz, a jeśli już to dlatego, że zła pani go nie obroniła. Wynika, że naprawdę paskudna ze mnie właścicielka. Baldur został pogryziony pierwszy raz gdy był szczeniakiem, pani nie utrzymała agresywnego onka na smyczy. Wierz mi, że ciężko jest walczyć z nakręconym onkiem bez szkody. Oberwało się mnie i mojemu psu. Drugi raz (co też opisywałam), niefrasobliwa kobieta wpakowała się do małej windy. Pies chapnął mojego za ogon i nie puszczał :/ Natomiast ten mały pies, bez smyczy który pogryzł łapy Baldura miał może 3 kg i nie była to oczywiście rana śmiertelna. Długo się jednak goiła i ślimaczyła. Mój pies zareagował agresją dopiero gdy go zabolało, odgryzł się raz i odpuścił. Uważam, że zrobiłam wszystko aby Baldur nie został wtedy pogryziony. Próbowałam odejść, wołałam by zapiąć tamte psy na smyczy, odwracałam uwgę moich ale cudotwórcą nie jestem. Mogłam jeszcze ewentualnie kopnąć tamtego gdy widziałam, że się zbliża. Nie wszystko jest zawszę takie oczywiste. Małego psa łatwiej spacyfikować ale krzywdę potrafią zrobić. Nawet kot może dać się we znaki ;)

Posted

Merrick, milosinczko Sagi :calus: , niestety obawiam sie ze malego pieska trudniej kontrolowac, w sensie pochwycic gdy ten bez smyczy szarzuje. Tak jak kota (zreszta wscieklego kota, to prawie niemozliwe).

Maly piesek podbiegl do moich suczek z zamiarem niewiadomym, bo ogon miedzy nogami, powarkiwanie, ale tez z ciekawoscia. Kazalm psiakom usiasc i czekam co bedzie (wlasciciela nie ma). Piesek obwachal sunie, oddalil sie odrobine i zaczal szczekac (ujadac). Sara stanela deba i zaczela te swoje tance :nonono2: . Skarcilam ja i chcialam odejsc, ale piesek biegl za nami szczekajac i skaczac. Niezle sie nasilowalam, bo ciezko utrzymac Sare, gdy ktos ja zaczepia. Wlasciciel pojawil sie po okolo 5 minutach, krokiem spacerowym i probowal odwolac psiaka. Gdy to nie pomoglo, chcial go zlapac, ale piesek jak waz, miedzy moimi nogami, nogami psiakow, trwalo to okolo 5 minut. Koniec koncow panu udalo sie zlapac psa za szelki. Zapial na smycz i poszedl bez slowa. Coz.

Posted

Myśmy z małą ost. mieli akcję właśnie z małymi psami..na podwórku zawsze bawił się z dwoma 'ratlerkami' - starsza to matka młodszej. Traktowały moją collaczkę jak koleżankę, zabawy, wygłupy, biegi...a ostatnio podeszły do Siebie, wąchały Sobie okolice ust i nagle ta jedna mała dziabnęła małą w nos, tak ni z tego ni z owego.
Mała w nogi, a ten a'la ratlerek za nią, ja tupnąłem, pies odskoczył, ale starsza Pani zanim go złapała, to minęło 15minut, po czym tłumaczyła się, że pies 'jakiś dziś nerwowy'.

8 miesięcy wspólnej znajomości i nagle..bum.
Także pogryzienia często są bardzo przypadkowe, psy się akceptują, znają, bawią, a nagle BUM.

Posted

8 miesięcy wspólnej znajomości i nagle..bum.
Także pogryzienia często są bardzo przypadkowe, psy się akceptują, znają, bawią, a nagle BUM.

Po prostu collaczka ze szczeniaka i podrostka, przekształca się w dorosłą sukę. Zaczynają obowiązywać inne zasady, pachnie już dorosłym psem i coraz częściej będzie tak , przez inne traktowana.

Posted

U psa to może być chwila. Odmienne postawienie uszu, łap, ogona, zmrużenie oczu, pokazanie zębów i sytuacja z pokojowej może zamienić się w próbę sił. Obserwuję to u mojej collie, bardzo szybko zmienia się jej nastrój a okazuje to niezwykle subtelnie - może to być delikatne podniesienie warg niezauważalne dla innego człowieka zaś dla psów niezwykle czytelne aczkolwiek zdarzają się osobniki zupełnie nieczułe na takie sygnały. Staram się obserwować swoje psy i odwoływać w momencie gdy widzę, że może być niefajnie. Też miałam sytuację z moim szetlandem. To pies wybitnie spokojny i nieskory do konfliktów. W okolicy mamy takiego, małego białego "mopa", który jak widzi szetlandkę to wpada w euforię. Skacze, piszczy, liże po pysku. Przez ostatni rok szetland bardzo ładnie unikał tego pieska aż pewnego dnia nie wytrzymał i pokazał zęby z głuchym warkotem, piesek nie zaregowal więc został przegoniony nieco dobitniej. Nauka z tego taka, że nawet bardzo spokojne i ugodowe psy też mają granice swojej wytrzymałości.
Nawet między psami, które się lubią i spędzają ze sobą całe lata może dojść do konfliktu. Obserwuję to w przypadku swoich suk. Coś im czasami odpali i potrafią pokazać sobie zęby przy misce czy starając się zająć dogodną pozycję przy mnie. Nie jest to proste rozsądzić, kiedy chodzi o zwykłe przewodnictwo, walkę o zasoby czy chęć wymuszenia przez jednego psa na drugim pewnych zachowań. Po latach spędzonych z psami udaje mi się wprowadzać zasady, dzięki którym nigdy nie doszło do żadnego starcia ale zdaję sobie z tego sprawę, że nie można bazować na przyzwyczajeniach. Relacje w stadzie są płynne, zmienne i trzeba trzymać rękę na pulsie.

Posted

Spike - a ja mam na osiedlu 3 rozszczekane "ratlerki", które widząc dużego psa marzą tylko o tym, żeby go zaatakować z każdej strony - złapać za ogon, za łapę itp. 

I również jest to niebezpieczne. 

Nie dość, że ja próbując to to odpędzić mogę zrobić krzywdę, bo nie da się ich złapać, więc pozostają tylko nogi i niby ostrzegawcze kopniaki a i mój pies - rozmiaru L może je w końcu chwycić za tą rozszczekaną paszczę w geście obrony własnego interesu. 

No i powiedz mi, kto za to odpowie? 

Zaręczam, że nie właściciel psycho-sarenek. 

Więc chyba nieważne ile pies waży a jak się zachowuje. ;)

 

A poza tym nie zapominajmy, że to zwyczajnie wk*rwia.

Posted

Jaki właściciel taki pies. I to często widać. Na szczęście jeszcze mi się nie przydażyło by mojego psa zaatakował inny pies. A miałem w swoim życiu 4 psy teraz mam piątego 1.5 rocznego ze schroniska. Mieszaniec owczarka niemieckiego i albo z labradorem jest albo z jakimś amstafem. Charakter ma wilczura na szczęście, inteligentna bestia jest choć energii ma w sobie strasznie dużo a prawie całymi dniami lata po podwórku luzem. Agresywny nie jest i nie jest chowany na agresywnego. Dzieciaki sąsiada często mu kije rzucają przez ogrodzenie by aportował. Jednak byłem i prosiłem by rodzice pilnowali dzieciaki by te nie przekładały rąk przez ogrodzenie itp. I to mnie właśnie denerwuje u ludzi że nie rozumieją jak im się mówi normalnie. Na bramie jest tablica że jest pies i każdy wchodzi na własną odpowiedzialność. Rodzice dzieciaczków nie widzą problemu że dzieci zaczepiają mojego psa, a ja widzę bo to jest zwierzę a taki dzieciak może złapać go przez płot np. za ucho i jemu się to nie spodoba.

Plus oni mają swojego psa, suczkę która jest dość zaniebnana, nie widziałem by ktoś czesał u nich tego psa bądź przemywał oczy. Więc nie chciałbym by coś przenieśli na mojego. Cóż uroki polskiej wsi. Większość ludzi nie chce zrozumieć do póki coś się nie stanie komuś.

Strasznie mnie to razi a propo dzieciaków bo ja nie widzę non stop psa jak lata po moim zamkniętym podwórku więc nie wiem czy czasem dzieci nie wpadną na jakiś głupi pomysł.

Druga sprawa, ludzie z psami bez kagańców w mieście. To chyba najgorsza zmora jak idziesz spokojnie chodnikiem a pies idzie sobie luźno na smyczy i wten zaczyna próbować Cię ugryźć w kostkę bo właściciel w ogóle nad nim nie panuje. Miałem takie sytuacje kiedy wracałem często ze stajni.
 

Posted

Jaki właściciel taki pies. I to często widać. Na szczęście jeszcze mi się nie przydażyło by mojego psa zaatakował inny pies. A miałem w swoim życiu 4 psy teraz mam piątego 1.5 rocznego ze schroniska. Mieszaniec owczarka niemieckiego i albo z labradorem jest albo z jakimś amstafem. Charakter ma wilczura na szczęście, inteligentna bestia jest choć energii ma w sobie strasznie dużo a prawie całymi dniami lata po podwórku luzem. Agresywny nie jest i nie jest chowany na agresywnego. Dzieciaki sąsiada często mu kije rzucają przez ogrodzenie by aportował. Jednak byłem i prosiłem by rodzice pilnowali dzieciaki by te nie przekładały rąk przez ogrodzenie itp. I to mnie właśnie denerwuje u ludzi że nie rozumieją jak im się mówi normalnie. Na bramie jest tablica że jest pies i każdy wchodzi na własną odpowiedzialność. Rodzice dzieciaczków nie widzą problemu że dzieci zaczepiają mojego psa, a ja widzę bo to jest zwierzę a taki dzieciak może złapać go przez płot np. za ucho i jemu się to nie spodoba.

Plus oni mają swojego psa, suczkę która jest dość zaniebnana, nie widziałem by ktoś czesał u nich tego psa bądź przemywał oczy. Więc nie chciałbym by coś przenieśli na mojego. Cóż uroki polskiej wsi. Większość ludzi nie chce zrozumieć do póki coś się nie stanie komuś.

Strasznie mnie to razi a propo dzieciaków bo ja nie widzę non stop psa jak lata po moim zamkniętym podwórku więc nie wiem czy czasem dzieci nie wpadną na jakiś głupi pomysł.

Druga sprawa, ludzie z psami bez kagańców w mieście. To chyba najgorsza zmora jak idziesz spokojnie chodnikiem a pies idzie sobie luźno na smyczy i wten zaczyna próbować Cię ugryźć w kostkę bo właściciel w ogóle nad nim nie panuje. Miałem takie sytuacje kiedy wracałem często ze stajni.
 

Posted

choć energii ma w sobie strasznie dużo a prawie całymi dniami lata po podwórku luzem.


Myślę ze dla psa latanie po jego wlasnym podworku jest tak samo meczace jak dla Ciebie przejscie z kuchni do lazienki ;) moze wydluz mu spacery?
Posted

Choćby dlatego że ten pies nie ważył 3 kg tylko 30-40 jak to spory owczarek niemiecki. To jest jednak zasadnicza różnica. Gadanie że to "wszystko jedno" czy pies ma 3 kg czy 30 jest naprawdę głupotą. Ewentualne niebezpieczeństwo jest wręcz nieporównywalne.

Dwa to że ten pies nie próbował odstraszać mojego tylko ruszył w jego kierunku i ścigał go dopóki ten nie przybiegł do mnie. A było to kilkadziesiąt metrów od jego właścicielki a nie kilka/kilkanaście. W zasadzie nawet jej uwagi zwrócić nie mogłem bo bym się musiał drzeć na całe gardło.

A po trzecie to ja jednak w odróżnieniu od ciebie nie wezwałem policji, prawda? Trochę więc się różnimy.

Gdybym miał wzywać policję na każdego szczekającego malucha to bym co drugi dzień ją wzywał.

 

Bo gryzą/atakują tylko psy 30kg :evil_lol:  Te małe, to nie posiadają zębów, więc są nie groźne :peace:

I tak, wszystko jedno czy pies ma 3 czy 30kg, bo i jeden i drugi jak ugryzie, to skończy się to szyciem, leczeniem ran itp.

 

Dla Ciebie 30kg ONek jest dużym psem, a dla mojego dziecka właśnie taki 5kg też jest wystarczająco duży, żeby zrobić mu krzywdę :mad:

 

Ja uwagi też nie zwracałam tylko się darłam, bo właściciel był za daleko, żeby mnie usłyszał gdybym normalnie mówiła.

Więc nie wiem skąd wytrzasnąłeś te kilka/kilkanaście metrów jeśli chodzi o moją osobę :eviltong:

 

Różnimy się tym, że ja zamiast olać durnego właściciela psa, to zadzwoniłam na policję. I jeśli to go nie nauczy trzymać agresora na smyczy, to następnym razem zarobi mandat :loveu:

I wcale nie jest mi przez to smutno, głupio czy wstyd. Wręcz będę z siebie dumna, jeśli ten pies będzie prowadzany na smyczy!

 

 

Spike - a ja mam na osiedlu 3 rozszczekane "ratlerki", które widząc dużego psa marzą tylko o tym, żeby go zaatakować z każdej strony - złapać za ogon, za łapę itp. 

I również jest to niebezpieczne. 

Nie dość, że ja próbując to to odpędzić mogę zrobić krzywdę, bo nie da się ich złapać, więc pozostają tylko nogi i niby ostrzegawcze kopniaki a i mój pies - rozmiaru L może je w końcu chwycić za tą rozszczekaną paszczę w geście obrony własnego interesu. 

No i powiedz mi, kto za to odpowie? 

Zaręczam, że nie właściciel psycho-sarenek. 

Więc chyba nieważne ile pies waży a jak się zachowuje. ;)

 

A poza tym nie zapominajmy, że to zwyczajnie wk*rwia.

 

Onomatopeja, Ty się nie znasz :eviltong:  "Ratlerki" i tego typu podobne pieski mogą wszystko :loveu: :evil_lol:

Posted

U psa to może być chwila. Odmienne postawienie uszu, łap, ogona, zmrużenie oczu, pokazanie zębów i sytuacja z pokojowej może zamienić się w próbę sił. Obserwuję to u mojej collie, bardzo szybko zmienia się jej nastrój a okazuje to niezwykle subtelnie - może to być delikatne podniesienie warg niezauważalne dla innego człowieka zaś dla psów niezwykle czytelne aczkolwiek zdarzają się osobniki zupełnie nieczułe na takie sygnały. Staram się obserwować swoje psy i odwoływać w momencie gdy widzę, że może być niefajnie. Też miałam sytuację z moim szetlandem. To pies wybitnie spokojny i nieskory do konfliktów. W okolicy mamy takiego, małego białego "mopa", który jak widzi szetlandkę to wpada w euforię. Skacze, piszczy, liże po pysku. Przez ostatni rok szetland bardzo ładnie unikał tego pieska aż pewnego dnia nie wytrzymał i pokazał zęby z głuchym warkotem, piesek nie zaregowal więc został przegoniony nieco dobitniej. Nauka z tego taka, że nawet bardzo spokojne i ugodowe psy też mają granice swojej wytrzymałości.
Nawet między psami, które się lubią i spędzają ze sobą całe lata może dojść do konfliktu. Obserwuję to w przypadku swoich suk. Coś im czasami odpali i potrafią pokazać sobie zęby przy misce czy starając się zająć dogodną pozycję przy mnie. Nie jest to proste rozsądzić, kiedy chodzi o zwykłe przewodnictwo, walkę o zasoby czy chęć wymuszenia przez jednego psa na drugim pewnych zachowań. Po latach spędzonych z psami udaje mi się wprowadzać zasady, dzięki którym nigdy nie doszło do żadnego starcia ale zdaję sobie z tego sprawę, że nie można bazować na przyzwyczajeniach. Relacje w stadzie są płynne, zmienne i trzeba trzymać rękę na pulsie.

 

 

o czym ty mowisz?:)))

 

wyskakujaca na samca suka sheltie to nie jest zadna proba sil.

tylko komunikat "nie zagladaj mi chamie pod kiece".

 

prawdziwy zolnierz nie pokazuje broni.

 

 

 

nie wiem, jak bardzo trzeba byc slepym, zeby nie zauwazyc "subtelnych sygnalow", o ktorych piszesz.wiekszosc psow to nie psychopaci tylko normalne psy.

Posted

o czym ty mowisz? :)))

 

wyskakujaca na samca suka sheltie to nie jest zadna proba sil.

tylko komunikat "nie zagladaj mi chamie pod kiece".

 

prawdziwy zolnierz nie pokazuje broni.

 

 

 

nie wiem, jak bardzo trzeba byc slepym, zeby nie zauwazyc "subtelnych sygnalow", o ktorych piszesz.wiekszosc psow to nie psychopaci tylko normalne psy.

Ten biały mop to nie samiec a suka. Nie pisałam w tym przypadku o próbie sił tylko granicach cierpliwości nawet spokojnych psow w obliczu skaczących, rozbawionych upierdliwców. Sygnałów nie zauważają zazawyczaj ludzie i potem dziwią się, że zrobił się dym. Bywają też psy, które nie zważają na sygnały - albo ich nie czytają albo robią to świadomie.

Posted

 

 

Nie dość, że ja próbując to to odpędzić mogę zrobić krzywdę, bo nie da się ich złapać, więc pozostają tylko nogi i niby ostrzegawcze kopniaki a i mój pies - rozmiaru L może je w końcu chwycić za tą rozszczekaną paszczę w geście obrony własnego interesu. 

 

Co innego jest gdy psy próbują ewidentnie gryźć, w dodatku są w trójkę. No ale chyba sam przyznasz że gdyby to były trzy dorosłe i agresywne owczarki niemieckie to niebezpieczeństwo było by radykalnie innego rozmiaru. W związku z tym gadanie że to "wszystko jedno jaki" bo "pies to pies" jest czymś absurdalnym. W przepisach nie ma różnicy ale moim zdaniem ustawodawca często zakłada że ludzie będą wykazywali choćby minimum zdrowego rozsądku tylko że idiotów jednak nie brakuje.

 

A w przypadku koleżanki magdy trafił się jeden, mały szczekacz na którego ta wezwala policję. Ciekawe kogo wezwie jak zostanie "zaatakowana" przez "wyjątkowo agresywnego gołębia".

No i dodatkowo wysmarowała pod moim adresem coś takiego:

 

 

 

Jeśli się jeszcze o tym nie przekonałeś, to z całego serca życzę Ci, żebyś został przez takiego małego pieseczka pogryziony 

 

Jeżeli dodać jedno do drugiego to dla mnie oczywiste jest że jej reakcje są histeryczne i nieproporcjonalne i to nie tylko w tamtej sytuacji "straszliwego zagrożenia" ze strony wściekłej bestii ale również i tutaj na forum.

 

Ja sobie zdaje sprawę z tego że nawet mały pies może być niebezpieczny (do pewnego stopnia) i nie wykluczam, że mogły by zdarzyć się okoliczności w których sam zaatakowany przez takiego psa zadzwonił bym po jakieś służby. Ale jakoś nie wierzę że tak było w tamtej sytuacji. Małej wiary jestem widocznie.

Posted

jak wiadomo z tego wątku i z codziennych obserwacji, małe pieski zwykle nieskalane są smyczą. taki też był dzisiejszy york, który... szedł środkiem ulicy :look3: prosto pod nasze jadące w jego kierunku auto... oczywiście zwolniłyśmy, a właściciel łaskawie zabrał pieska z jezdni. ten pies był chyba ślepy, nie mówiąc o właścicielu... dobrze, że nie trafił na jakieś rozpędzone auto z kierowcą mającym gdzieś pieski

Posted

I tak źle i tak niedobrze... jadąc ostatnio samochodem zobaczyłam babę, która tak szarpnęła szczeniakiem beagla na obroży, że mały wywiną orła w powietrzu. Moja matka akurat prowadziła więc kazałam jej zwolnić, otworzyłam okno i nieźle (mam nadzieję) babę wystraszyłam drąc się do niej "że jak pani nie wstyd tak szarpać psem" baba na to mnie "ja go szarpie, żeby go pani nie przejechała!" XD Niestety dalsza riposta była niemożliwa, bo mama dodała gazu i odjechała... Może to i dobrze, bo jeszcze chwila i bym wysiadła do tipsiary. Maniery i delikatność mastodonta. Ciekawe czy dzieciom też urywa raczki jak z nią idą po chodniku.
Mam nadzieję, że chociaż coś ją to nauczyło i nie będzie więcej tak traktowała psa. Mimo wszystko postronni ludzie też mają oczy.

Posted

 

Ja sobie zdaje sprawę z tego że nawet mały pies może być niebezpieczny (do pewnego stopnia) i nie wykluczam, że mogły by zdarzyć się okoliczności w których sam zaatakowany przez takiego psa zadzwonił bym po jakieś służby. Ale jakoś nie wierzę że tak było w tamtej sytuacji. Małej wiary jestem widocznie.

Magdabroy wyraźnie pisała, że sytuacja z tym konkretnie małym agresorem zdarza się często. Po prostu w końcu straciła cierpliwość. Nie sądzę, żeby bała się o siebie i swoją sunię, ale o dziecko. Bo w odróżnieniu od tamtego właściciela i ciebie, spike, ma wyobraźnię i jest świadoma zagrożenia (mimo niewielkich rozmiarów psa).

Czy to, że ''ratlerek'' nie zagryzie jej dziecka, ''tylko'' ugryzie, lub lekko pogryzie oznacza, że ma się na to godzić?

Posted

"Wyobraźnię" którą tutaj tak zachwalasz ja nazwałbym raczej "fantazją" a jeszcze dosadniej "urojeniami" które każą jej widzieć w podbiegającym małym szczekaczu śmiertelne zagrożenie dla niej, dla jej psa i dziecka. No żeby ich czasem nie rozszarpał. Dokładnie tak jak na filmach które wkleiłem.

No ale to jest moja opinia i mogę sobie przy niej pozostać. Szczególnie że utwierdza mnie w tej opinii jej histeryczna reakcja na moje słowa tu na forum, a chyba nie powiecie że napisałem cokolwiek co by uzasadniało jej życzenia żebym został pogryziony przez takiego małego psa, no i niedorzeczne, moim zdaniem, twierdzenie że to wszystko jedno czy pies ma 5 czy 50 kg.

Nie chcę jej napadać personalnie pisząc o niej że jest taka czy taka ale jestem przekonany że jej reakcje są nieproporcjonalne do sytuacji tak na forum jak i w rzeczywistości.

I tak jak pisałem wcześniej - przypadków że podbiegnie do mnie mały szczekacz zdarza się całkiem sporo, to nie jest tak że mnie to nie spotyka i nie wiem o czym piszę. Zresztą są to przypadki na tyle częste że spotykają każdego. I o osobie która w takich sytuacjach wpada w histerię i dzwoni po policję to się wolę nie wypowiadać. No ale są ludzie gotowi dzwonić na policję bo ktoś im szpilkami na górze stuka.

Zresztą przekonuje mnie spokojna reakcja tego faceta: "Niech pani tak nie robi bo panią ugryzie". Idiotyczne wymachiwanie smyczą do tego właśnie mogło doprowadzić.

Posted

Przypuszczam Spike, że gdybyś miał warcząco- szczekającego małego podbiegacza to dostawałbyś notorycznie zj...kę od ludzi, do których by on podbiegał. A kto wie czy nieraz by się to kopem dla psa nie skończyło.
I co, raczyłbyś każdego tekstem że by nie machać smyczą, rękami, nie kopać bo ugryzie?
Jakiś czas temu moja sucz puszczona ze smyczy biegła za mną i dwa razy szczeknęła.Nie szczekała na nikogo, ot po prostu z zadowolenia, że jej pani chce się bawić. Pech chciał, że przechodząca kobieta szczeknięcie psa odebrała bardzo personalnie.
Krzyknęła do mnie, że powinnam przeprosić i psa trzymać na smyczy bo jej przeszkadza jak pies koło niej przebiega.

Nie mam ochoty wysłuchiwać takich komentarzy- nawet niesłusznych, więc staram się by pies nie podbiegał nawet w przyjaznych zamiarach do tego kto sobie nie życzy.Spaliłabym się ze wstydu gdyby mój pies kogoś oszczekiwał a ja nie mogłabym go odwołać.
A mój pies jest jamnikiem
Dziecko może bać się każdego psa więc mimo, że mój dzieci uwielbia zawsze jest brany na smycz gdy widzę dziecko na horyzoncie.
Podobnie dorosły- ma prawo spokojnie przejść bez psiego jazgotu czy nawet podłażenia pod nogi.Bo ktoś może psów zwyczajnie nie lubić.
Nie wiem czy wezwałabym za pierwszym razem policję ale gdyby właściciel małego szczekacza trafiał na mnie codziennie i po codziennym zwracaniu mu uwagi nie reagował to z pewnością po upomnieniach miałby policję na karku.

Z góry jesteś skazany na porażkę bo nie przekonasz wszystkich, że mały jazgot może biegać luzem i straszyć zębami. ;)

Tak się od tematu odżegnywałeś więc może dla równowagi kontynuuuj swój temat o przyjemnych spacerach z psem.Czyżby nic miłego Cię od czasu założenia topiku nie spotkało?
Kg

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...