Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

isabelle301...jest coś takiego, jak pewne niepisane prawa, zwyczaje, zasady społeczne, które służą m.in. temu, aby żyło się przyjemnie i bezkonfliktowo. Niektórzy się do nich stosują, inni nie. Nikt nikogo nie zmusi, aby ustąpił miejsca w tramwaju osobie starszej, czy ciężarnej.

Oprócz tego jest jeszcze coś takiego jak kodeks cywilny, regulujący obowiązujące w naszym kraju prawo, do którego stosować się musimy. Możesz w nim przeczytać, że odpowiedzialność za szkody wyrządzone przez psa ponosi jego właściciel. Wniosek z tego prosty- moje zniszczone rajstopy, buty, czy cokolwiek innego są problemem właściciela tamtego psa.

Czy wg. Ciebie jeżeli wyjdę na spacer z dzieckiem, zostanie ono pogryzione przez Twojego psa, Twoją wiewiórkę, czy cokolwiek Twojego innego- czyj to problem? Nie Twój bo nie Twoje dziecko?

A tak na marginesie- co konkretnie trzeba ubierać na spacer z psem?

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Mój pies niszczy komuś ubranie i to jest jego problem, bo do niego pies podszedł.
Moje dziecko kradnie coś w sklepie i to jest właciciela problem, bo miał w sklepie fajki.
Mój mąż potrącił kogoś samochodem i to jest pieszego problem, bo przechodził na zielonym.
Podoba mi się Twoje podejście, chyba zacznę się stosować!!! :loveu:



Podoba mi się :loveu:
Posted

Dzisiejszy wieczór. Idę z dziećmi i psami. Szarżuje na nas sznaucer. Pan blisko. Grzecznie pytam "Czy może Pan zabrać psa"? :smile:

Pan bez słowa podchodzi, wali  pięścią w psi kark, łapie pupila (?) za fraki i odchodzi. :shock:  :shake: Pies niby próbował się odgryźć, ale się nie odważył. Cios mocny. :-(

 

Okropna sytuacja. Ciemno, druga część miasta, ja sama z dziećmi... Zanim znalazłam telefon, pana już nie było. :-(

Tak się zastanawiam, czy warto się czasem odzywać. Z drugiej strony dzieci się przestraszyły.

Tylko, że to nie ja potem będę miała kłopot. Odbije się na psie. Ech. I to właśny Pan potrafi tak potraktować psa. Już lepiej ostatecznie samemu się bronić. Jak szła bym sama, wyszłoby inaczej. Na pewno byłoby to z korzyścią dla psa. Ode mnie by nie oberwał. :-(

 

Wspolczuje sytuacji, wiem jak bezsilnie sie musialas czuc...my mielismy taka sytuacje, ze facet odbieral pieska z hoteliku. Piesek dosc napalony, ale tak pozytywnie, ot, podekscytowany widzac "pana" (piesek byl narzeczonej tego faceta, on tylko odbieral), i ten, jak "JEGO" pies zaczal swirowac...sprzedal mu kopniaka. My z Tz bylismy w takim szoku, ze po prostu nas zatkalo! Taka sytuacja zdarzyla sie pierwszy raz, i po prostu, no nie wiem...Wyjakalam ze prosze jego narzeczona o telefon, bo chcialam zdac relacje z pobytu, a przez ten okres nikt nie dzwonil do nas, nie widzial zdjec ani filmikow, dziewczyna zadzwonila z pretensja, ze pies ma ranke na karku...Zakonczylismy wspolprace.

I taka refleksja, tylko JEDEN pies na tych kilkoro ktore hotelowalismy przejawial jakikolwiek smutek, kiedy panstwo wyszli za drzwi, reszta olala sprawe, jakby wlasciciel nigdy nie istnial, nawet nie spojrzala w strone klatki schodowej.

Posted

Mój pies niszczy komuś ubranie i to jest jego problem, bo do niego pies podszedł.

Moje dziecko kradnie coś w sklepie i to jest właciciela problem, bo miał w sklepie fajki.

Mój mąż potrącił kogoś samochodem i to jest pieszego problem, bo przechodził na zielonym.

Podoba mi się Twoje podejście, chyba zacznę się stosować!!! :loveu:

 

A jak spotkasz na ulicy szalenie przystojnego faceta to możesz go z czystym sumieniem klepnąć w tyłek. Tylko nie zapomnij dodać w razie jakichkolwiek pretensji, że przecież tylko zachęcałaś do zabawy.

  • Upvote 1
Posted

ja nikogo nie klepie po dupie, bo niespecjalnie widze przyjemnosc w klepaniu obchych ludzi w tylki, ale skoro juz pozwalamy obie na takie analogie...

 

nie klepne obcego goscia w tylek ani tez on mnie nie klepnie, ale jak obcy goc podejdzie do mnie na ulicy i powie "czesc" oraz cos tam zagada to nie bede ie darla jak wariatka "kuuur!! zabieraj sie stad!! wypier!!!" itd tylko mu odpowiem i sobie pojde lub nie. 

 

tak samo to powinno dzialas wsrod psow.

 

moje psy maja stosunek do psiego swiata zmienny, ale na skutek madrego socjalu i odpowiedniego wychowania wiem, ze zadna nie wywinie mi numeru, bo po prostu umieja sie z tymi psami porozumiewac i maja poukladane w glowie.

a jesli podbiegajacy pies ma zle zamiary to moja w tym glowa, zeby dostal kopa.

 

co ciekawe takie sytuacje zdarzaja mi sie tylko jak ide z czescia stada, bo jak mam 3 na raz...psy maja instynkt samozachowawczy.

Posted

ja nikogo nie klepie po dupie, bo niespecjalnie widze przyjemnosc w klepaniu obchych ludzi w tylki, ale skoro juz pozwalamy obie na takie analogie...
 
nie klepne obcego goscia w tylek ani tez on mnie nie klepnie, ale jak obcy goc podejdzie do mnie na ulicy i powie "czesc" oraz cos tam zagada to nie bede ie darla jak wariatka "kuuur!! zabieraj sie stad!! wypier!!!" itd tylko mu odpowiem i sobie pojde lub nie. 
 
tak samo to powinno dzialas wsrod psow.
 
moje psy maja stosunek do psiego swiata zmienny, ale na skutek madrego socjalu i odpowiedniego wychowania wiem, ze zadna nie wywinie mi numeru, bo po prostu umieja sie z tymi psami porozumiewac i maja poukladane w glowie.
a jesli podbiegajacy pies ma zle zamiary to moja w tym glowa, zeby dostal kopa.
 
co ciekawe takie sytuacje zdarzaja mi sie tylko jak ide z czescia stada, bo jak mam 3 na raz...psy maja instynkt samozachowawczy.


Ależ właśnie dziewczynom o to w tym wszystkim chodzi - nawet jeśli Twoje psy są mega łagodne i potrafią się porozumiewać z innymi psami, to niekoniecznie obce psy muszą takie być, a Ty wcale nie musisz o tym wiedzieć.
Posted

ja nikogo nie klepie po dupie, bo niespecjalnie widze przyjemnosc w klepaniu obchych ludzi w tylki, ale skoro juz pozwalamy obie na takie analogie...

 

nie klepne obcego goscia w tylek ani tez on mnie nie klepnie, ale jak obcy goc podejdzie do mnie na ulicy i powie "czesc" oraz cos tam zagada to nie bede ie darla jak wariatka "kuuur!! zabieraj sie stad!! wypier!!!" itd tylko mu odpowiem i sobie pojde lub nie. 

 

tak samo to powinno dzialas wsrod psow.

 

moje psy maja stosunek do psiego swiata zmienny, ale na skutek madrego socjalu i odpowiedniego wychowania wiem, ze zadna nie wywinie mi numeru, bo po prostu umieja sie z tymi psami porozumiewac i maja poukladane w glowie.

a jesli podbiegajacy pies ma zle zamiary to moja w tym glowa, zeby dostal kopa.

 

co ciekawe takie sytuacje zdarzaja mi sie tylko jak ide z czescia stada, bo jak mam 3 na raz...psy maja instynkt samozachowawczy.

 

No i spoko - "coś tam zagada" - jak do nas podejdzie jakiś zwyczajny pies to też jest spoko, psy się przywitają, młoda zwykle zaprasza do zabawy, starsza jak wiadomo zachwycona nie będzie, ale trudno, postoimy chwilę i się rozejdziemy każde w swoją stronę. Inaczej jest, jak coś leci do nas z daleka z ryjem. A tu się dowiaduję, że zamiast wysłać takiego psa na orbitę mamy mu rzucać ciastka. W zasadzie jakby na mnie biegł prosto jakiś podejrzany typ machając rękami, wrzeszcząc i bluzgając to tak sądzę, że właśnie zaproponowałabym mu Big Maca, coby se chłop przegryzł w wolnej chwili... 

Posted

 

 

isabelle301...jest coś takiego, jak pewne niepisane prawa, zwyczaje, zasady społeczne, które służą m.in. temu, aby żyło się przyjemnie i bezkonfliktowo.

 

słusznie. ja na przykład uważam że "niepisanym prawem", przejawem kultury i dobrego wychowania jest pomóc komuś kto nie potrafi sobie poradzić z własnym psem. o ile oczywiście potrafimy. i gdy taki pies do nas podbiegnie z zamiarem zabawy czy nawet ze szczekaniem to nie pokazujemy swojego chamstwa wrzeszcząc i ubliżając temu człowiekowi, wszczynając awanturę i żądając zabrania psa tylko staramy się pokojowo sytuację rozwiązać.

kilka osób zrozumiało co miałem na myśli ale wciąż jak widzę jest na forum spora grupa która uważa że ich "ja sobie nie życzę" jest prawem najwyższym do którego "chamy" się stosować muszą i już.

oczywiście również w moim przekonaniu są "chamy" na tym świecie z którymi się w żaden sposób porozumieć nie da i nic nie pomoże nawet najlepsza nasza wola. ale po pierwsze jest ich mało i naprawdę nie stanowią rzeczywistego problemu a po drugie wdawanie się z nimi w awantury to misja raczej trochę samobójcza bo tylko się człowiek zdenerwuje a bydlak bydlakiem pozostanie i nic się nie zmieni. natomiast absolutnie nie zgadzam sie z tym żeby robić awanturę każdemu człowiekowi którego pies do nas podbiegnie czy zaszczeka. nawet jeżeli ten człowiek nie podskoczy na ten widok jak pchła na grzebieniu i nie poleci zaraz swojego psa zabierać.

trochę luzu, "normalności" i wyrozumiałości by sie niektórym przydało, sądzę. nie tak z grubej rury walić od razu tekstami o "chamstwie innych psiarzy" nawet jak nie do końca ich zachowanie aprobujemy.

trochę to jest moim zdaniem "znak czasów" że ciągle i dla każdego liczy się tylko "ja, ja , ja i nikt poza mną" a jak ktoś nie postępuje tak jak mi się podoba to wściekam się i tupię jak rozpuszczone dziecko które nie dostało zabawki.

Posted

Ja zaczęłam mieć w nosie podbiegające psy jak wrzuciłam na luz. Mój gnojek został dwa razy pogryziony (nie jakoś mocno, ale bez szycia się nie obyło, a i blizny zostały), więc miałam awersję i spinałam się na widok każdego dużego psa luzem. Mam psa mega empatycznego, strasznie przejmuje moje emocje, więc jak się spinałam na widok podbiegacza - on też. Efekt był taki, że rzucał się na nich na smyczy, nie żeby zjeść, ale odstraszyć.

Staram się być otwarta i rozumiem punkt widzenia obu stron, ale u nas to o czym pisze spike kompletnie by się nie sprawdziło. Według mnie - w przypadku mojego psa, który pilnuje zasobów przed obcymi + bardzo różnie reaguje na pewne siebie samce - pchanie żarcia czy piłki w pysk innemu psu jest proszeniem się o kłopoty, niepotrzebną konfrontacją. Na moim osiedlu zresztą tylko w niedziele wychodzą debile z niezbyt fajnymi psami, więc w tygodniu pełna kulturka i jak ludzie widzą, że mam psa na smyczy - swoje też wołają i zapinają. Dlaczego? Widzą, że nie życzę sobie kontaktu - czy to ze względów zdrowotnych mojego psa czy behawioralnych. I nikt nie ma o to pretensji. Sama też psa odwołuję jak widzę innego na smyczy. Jak jest luzem to pozwalam się przywitać i wszyscy są szczęśliwi ;) U nas po prostu przyjęło się: "jeśli pies jest na smyczy to widocznie jest ku temu powód" i tyle w temacie.

Posted

słusznie. ja na przykład uważam że "niepisanym prawem", przejawem kultury i dobrego wychowania jest pomóc komuś kto nie potrafi sobie poradzić z własnym psem. o ile oczywiście potrafimy. i gdy taki pies do nas podbiegnie z zamiarem zabawy czy nawet ze szczekaniem to nie pokazujemy swojego chamstwa wrzeszcząc i ubliżając temu człowiekowi, wszczynając awanturę i żądając zabrania psa tylko staramy się pokojowo sytuację rozwiązać.

kilka osób zrozumiało co miałem na myśli ale wciąż jak widzę jest na forum spora grupa która uważa że ich "ja sobie nie życzę" jest prawem najwyższym do którego "chamy" się stosować muszą i już.

Ależ ja bardzo chętnie pomagam innym ludziom, jeżeli zostanę o tą pomoc poproszona, nie tylko w ''psich sprawach''.
Czasem zdarza się, że jakiś psiak podbiegnie do mojego, a właściciel prosi o złapanie go, bo jego nie słucha i nie chce przyjść- nie widzę problemu, jeżeli mogę to chętnie pomogę. Nie drę się na ludzi bez powodu ( mając powody też raczej się nie drę), nie jest dla mnie problemem, że jakiś miły pies przyjdzie się przywitać. Ale co innego przywitanie, a co innego szaleńcze skakanie na ludzi, czy wykazywanie agresji.

Między czernią a bielą jest jeszcze cała gama kolorów, a Ty jakoś dziwnie sztywnio szufladkujesz...

Posted

Co do skarmiania podbiegajacych psow, nie dosc, ze ów pies moze miec uczulenie na jakis skladnik jak wspomniala Ladys, to na dodatek podlatujacy pies uczy sie "o podlece, dostane milion smakow, super!" Mysle ze pozniej bedzie bardzo trudno to odkrecic, jezeli juz mamy sie martwic o cudze psy.

Posted

Ale Twoje rajstopy i Twoje nowe buty to jest TWÓJ problem, wyłacznie TWÓJ... a nie połowy świata!

I chmstwem jest wymaganie aby obcy facet przejmował od ciebie ten problem skoro Ty w inteligencji swojej wielkiej wyszłas z psem na spacer w stroju wyjściowym i nowych butach."

 

 

CZAD.

 

Do perełek! Do perełek!

 

:smile:

Posted

Spike, przestaje mi się chcieć kopać z koniem.

 

Sorry wielkie za nieprecyzyjne wyrażenie w ktorymś z postów - ogólnie przyjęte normy - chodziło mi w tym momencie o zasady życia społecznego.

 

To, co piszę o "normie" w ujęciu psiego charakteru - jest de facto bardzo płynne, choćby pojęcie psa socjalnego (Knut Fuchs na przykład uważa że za takiego można uznac psa ktory bardzo mocno wpiera innym :smile:).

 

Czego w dyskusji nie akceptuję, to wciskanie rozmówcy czegoś, czego NIE powiedział, nie twierdził - NIGDZIE nie piszę, nie sugeruję nawet że reakcją na podbiegacza ma być "zrobienie awantury".

 

Ponieważ to kolejna taka Twoja manipulacja, okrutnie prymitywna zreszta - z przyjemnością uruchamiam działającą na Dogo instytucję tzw. plonka. :smile:

 

No i w związku z tym nie dowiem się, ileż to psów wyszkoliłeś.

 

Zresztą nie miałeś ochoty odpowiadać na to pytanie, co doskonale rozumiem po lekturze Twoich postów w innych topikach - jeśli chodzi o to, to po prostu "i śmieszno, i straszno" jak dalece można się nie znać i... być dumnym z tego, jak bardzo "się zna". Chyba znak naszych czasów.

 

NIe pozdrawiam :smile:. PLONK.

 

Uff.

Posted

A co za różnica jaki strój? 
Pies go niszczył. 
Takie zachowanie jest  niedopuszczalne. 
Ja bym się spaliła ze wstydu, gdyby mój pies podbiegł do kogoś, wybrudził, zniszczył ciuch. 

Zniszczył pies czy ona sama zniszczyła tańczac i podskkując jak idiotka? 

Bo to jest znczna różnica...

 

Ponadto tak - to jest wyłacznie jej sprawa w jkim stroju wychodzi, i cłemu otoczeniu nic do tego. Zaraz dowiemy się że panienka uciekła przed idącym psem (w jej kierunku do drzewka), połamała obcsy i jest to wina... faceta albo psa albo kosmitów... zalezy od kogo da się kasę wyciągnąć

Posted

Mój pies niszczy komuś ubranie i to jest jego problem, bo do niego pies podszedł.

Moje dziecko kradnie coś w sklepie i to jest właciciela problem, bo miał w sklepie fajki.

Mój mąż potrącił kogoś samochodem i to jest pieszego problem, bo przechodził na zielonym.

Podoba mi się Twoje podejście, chyba zacznę się stosować!!! :loveu:

Od podchodzenia nic się nie niszczy - nie fantazjuj

Posted

ale dyskusja :jumpie:

 

mam cztery, bardzo różne psy. Pusia ma jakieś 15 lat i generalnie nie zwraca uwagi na otaczający ją świat ;) Sonia kocha wszystkie pieski, nawet te, które pokazują jej ząbki. przy takich psach można nie przejmować się podbiegaczami, chociaż gdyby któryś wskoczył na stary, wychudzony grzbiet Pusi, to odleciałby na kopie :)

ale mam też drugą stronę medalu ;) Etna generalnie jest ugodowym psem, ale jak któryś kozaczy, to dostanie od niej reprymendę. radzi sobie sama w razie potrzeby, a ogólnie lubi zapoznawać nowe pieski i sama wykazuje żywe zainteresowanie gdy jakiś przechodzi, więc nie miewam pretensji. jak się akurat bawimy i jakiś podbiegnie, to od niej oberwie. ale przecież to nie mój problem? :)

Timi jest bardzo specyficznym pieskiem. z mało kim się dogaduje, ale póki pies tylko podbiega i się wita, a potem się rozchodzimy, to problemu nie ma.

 

nie przejmuję się psami, które biegają luzem, czy nawet podbiegają, jeśli faktycznie chcą się tylko przywitać,a nie skakać po moich psach. natomiast jak jakiś wylatuje z mordą, a ja jestem akurat z Timim, to odleci na kopie. nie mam zamiaru pozwalać na zepsucie mojej długiej pracy z psem. skoro właściciel niewychowanego psa "nie ma problemu", tylko ja mam problem, to proszę bardzo, rozwiążę go po swojemu :) kiedyś szłam z TŻ z Etną i Timim i taki jeden piesek usiłował nas zaatakować. poluzowaliśmy Etnę i problem się skończył. tak samo jak szłam z 3 psami na raz, ludzie magicznie łapali swoje szczekacze na rączki w popłochu :) ewentualnie wystarczyło spytać, czy swoje też mam puścić?

 

łatwo się mówi, że podbiegacze to nie problem ich właścicieli, kiedy ma się stabilnego psa. ale skoro to problem właściciela psa lękliwego, to można nam rozwiązywać ten problem. kopem, czy gazem. bo własny pies jest ważniejszy niż czyjś. raz w życiu mój pies był pogryziony do krwi. serio miałam gryzącego smaczkami uraczyć? tylko przechodziliśmy chodnikiem...

Posted

Kiedyś pies zaatakował mojego ojca i potargał mu spodnie. 
Wina ojca, bo szedł koło ogródka, którego pilnował pies? (brama oczywiście otwarta na oścież) 


Moi też sie czasem witaja z psami, bawią z nimi na łące. 
Tylko bardzo nie lubię jak coś się nas uczepi i łazi cała drogę za nami drażniac psy. 
Arni kocha inne pieski i bardzo się nimi ekscytuje, dlatego obowiazują ścisłe reguły i nie może bez mojego pozwolenia podejść do psa. Jetsu za to pilnuje Arnika i często staje w jego obronie, ale ogólnie to ugodowy wielkopies i socjalizuje każdego szczeniaczka :P 

Raczej schodzę ludziom z drogi, odwołuję swoje psy. No i raczej nie wkurzam się na podbiegaczy, staram się być spokojna, zresztą mnie trudno wyprowadzić z równowagi. 

Posted

Naklejko - a czy potrafisz odróznić "podbiegł i skkał wokówl nas" od "podbiegł i poszrpał spodnie zebami/skoczył ubloconymi łpami/ dowolnie?"?

 

Motyleq - umówmy się.... podbiegczy z chęci mordu sa jakieś promile... na 10 lt zdarza się jeden jednemu człowiekowi.

W tym wątku natomiast są osoby które mają TAKIE przypadki na kazdym spacerze - 4 razy dziennie. Fantazja? Choroba psychiczna? Jak to nazwiesz?

Posted

o tym tu juz tyle razy bylo, ze serio ten temat jest przegadany we wszystkie mozliwe strony.

 

ze tez komu sie jeszcze chce...

 

prawda jest taka, ze jak ktos ma problem ze swoim psem, to nie moze oczekiwac, ze caly swiat bedzie mu ulatwial rozwiazac ten problem. jesli twoj pies jest agresywny, to powinien nosic kaganiec, bo liczenie na to, ze zaden pies do was nie podbiegnie moze byc bardzo zgubne itd itp.

Posted

 

 

Motyleq - umówmy się.... podbiegczy z chęci mordu sa jakieś promile... na 10 lt zdarza się jeden jednemu człowiekowi.

W tym wątku natomiast są osoby które mają TAKIE przypadki na kazdym spacerze - 4 razy dziennie. Fantazja? Choroba psychiczna? Jak to nazwiesz?

 

masz rację, ale czasem nawet chęć poskakania, bez mordowania, stanowi dla kogoś problem. i wtedy mamy obowiązek chronić swojego lękliwego psa. oczywiście wszystko w granicy rozsądku...

miałam na DT pieska z pseudo, który w ogóle bał się wychodzić, nie znał świata. podbiegł do nas między innymi pies, który zawsze podbiegał do Etny, znali się, ale ten mój mały wpadł w panikę. na szczęście właściciel podbiegacza był miłym człowiekiem i szybko zabrał psa, jak zobaczył że nie jestem tylko z Etną. natomiast na innym spacerze podbiegł do nas pies, również chciał się przywitać, właściciela nie widać, mały w panice mało się nie udusi(chociaż podbiegacz naprawdę nic wielkiego nie robił, próbował tylko wąchać)... puściłam Etnę i obroniła kolegę. ale nie każdy ma drugiego psa, który umie załatwić sprawę bez szkody dla wszystkich wokół

Guest Aleksandra Paras
Posted

Naklejko - a czy potrafisz odróznić "podbiegł i skkał wokówl nas" od "podbiegł i poszrpał spodnie zebami/skoczył ubloconymi łpami/ dowolnie?"?

 

Motyleq - umówmy się.... podbiegczy z chęci mordu sa jakieś promile... na 10 lt zdarza się jeden jednemu człowiekowi.

W tym wątku natomiast są osoby które mają TAKIE przypadki na kazdym spacerze - 4 razy dziennie. Fantazja? Choroba psychiczna? Jak to nazwiesz?

Sama w tym wątku pisałam o niemiłych sytuacjach, których w większości nie uważam za chamstwo. Jeśli właściciel psa go odwoła, a pies nie wyrządzi szkody - OK. 

 

Na moim osiedlu mieszka trochę psów. Z większością nie ma problemu, jednak są przypadki niefrasobliwości czy też chamstwa. Bo jak nazwać sytuację, w której kobieta pozwala swojemu psu skakać na obcych ludzi i ławki w parku zajęte przez innych? Ten sam pies w krótkim czasie zaczął łapać ludzi zębami. Znajomej zniszczył kurtkę, a prośby o zabranie psa nie skutkowały. Był też facet, który uważał, że musi "wychowywać" psy innych. Cudzego psa, który w zabawie powarkiwał chciał stłuc na kwaśne jabłko i gdy właściciel zaczął bronić swojego psa - tamten zaczął rzucać się do niego  :look3:

 

To są skrajne sytuacje, które zapadają na długo w pamięć. A czasem rozstrajają nas zupełne pierdoły... Wychodząc z psem na spacer nie zastanawiam się, co mi się dziś przytrafi, tylko jak spędzimy ten czas. Może być też tak, że im dłużej siedzi się na tym wątku, tym bardziej jest się "wyczulonym"?

 

Coś w tym musi być, bo gdy konfigurowałam bloga, szukając informacji weszłam na kilka wątków dotyczących awarii. Dzisiaj wchodzę do panelu i co? Awaria - nie mogę dojść do tego, co jest nie tak, a hostingodawca pomocny za bardzo nie jest  :evil_lol:

Posted

 

 

Między czernią a bielą jest jeszcze cała gama kolorów, a Ty jakoś dziwnie sztywnio szufladkujesz...

 

a co ja takiego konkretnie "szufladkuję"?

bo odnoszę wrażenie że jest wręcz przeciwnie. że to co tu piszę odnosi się wlasnie do ludzi którzy nie potrafią zrozumieć że nie każdy musi się z nimi zgadzać i postępować tak jak oni chcą. że nazywanie kogoś "chamem" dlatego że postępuje zgodnie ze swoimi a nie z naszymi przekonaniami jest co najmniej przejawem braku kindersztuby. że wlasnie z tego rodzaju "szufladkowaniem" ludzi przyszlo mi się tu zmierzyc. więc jezeli możesz to napisz mi co ja takiego "szufladkuję".

 

i nie mamy się "martwić o cudze psy". mamy się martwić jedynie o obecną sytuację. o to żeby zamias strachu, warczenia i zdenerwowania (i włascicieli i psow) osiągnąć spokój i porozumienie. o to się mamy martwić. pisałem to już kilka razy a do niektorych ciągle nie dociera. ja nie wiem czy faktycznie poziom intelektualny współczesnej młodzieży jest tak nędzny że nie potraficie zrozumieć paru prostych zdań. trochę mnie to już oslabia że ciągle muszę tlumaczyć to samo a i tak znajdzie się następny/a krytykujący mnie za rzeczy ktorych nigdy nie powiedzialem.

 

 

a panu, panie berek to juz podziękuję za dyskusję. wydaje mi się pan raczej przypadkiem beznadziejnym, żeby nie użyć dosadniejszych określeń na reprezentowaną przez pana mizerię.

 

 

 

serio miałam gryzącego smaczkami uraczyć?

 

no to chyba jest oczywiste. TAAAAAAAK. mój pies został niedawno ugryziony. gdybym byl w stanie "spacyfikować" napastnika przy pomocy smakolyka albo czegokolwiek innego i uniknąl w ten sposob pogryzienia mi psa to OCZYWISCIE ZE TAK.

ale ja w ogole nie o tym pisalem. jeżeli obcy pies jest tak agresywny ze rzuca sie wprost do gryzienia to zaden smakolyk tu nie pomoze, gdzie wyczytalas ze ja cos takiego proponuję? natomiast proponuje taką reakcje gdy obcy pies podchodzi do nas w napięciu ktore moze przerodzic się w atak czy awanturę, gdy obcy pies przychodzi sie bawic i skacze po naszym ktoremu sie to nie podoba i moze zareagowac nerwowo i w innych tego rodzaju sytuacjach. jedną z nich świetnie opisala pani profesor dając dowod że wbrew temu co twierdzi pan pseudofachowiec berek takie postępowanie ma sens.

i oczywiście nie tylko o smakolyki chodzi. ja staram sie raczej przekazac generalną zasadę postępowania a nie precyzyjną instrukcję. chodzi o to żeby nie eskalować konfliktu, nie zwiększać nerwowości tylko rozładować napięcie.

w jaki sposob to zrobicie to juz sprawa konkretnej sytuacji i konkretnej decyzji ktorą chyba jesteście w stanie podjąć skoro, jak sądzę, w większości uważacie się za osoby potrafiące postępować z psami. nie musi to być smakolyk, może być zabawka albo (co robię najczęściej) odpowiednie przywolanie obcego psa i poglaskanie go. ale to trzeba zrobić umiejętnie bo w odroznieniu od podania smakolyka niewlasciwe zblizenie się do psa zamiast napięcie rozladować może przyczynić się do "wybuchu". a tego nie chcemy.

 

 

 

miałam na DT pieska z pseudo, który w ogóle bał się wychodzić, nie znał świata. podbiegł do nas między innymi pies

 

no tak, ale oczekiwanie że caly swiat będzie przejmowal się tym że ty masz pieska strachliwego i przestaną puszczac swoje psy z tego powodu to zdecydowanie zbyt wiele. a określanie chamstwem postępowania czlowieka ktory puscil spokojnego psa zeby sobie pobiegal i ten pies podbiegl do ciebie stawiając cię faktycznie w trudnej sytuacji to chyba zbyt wiele jednak.

oczywiście zgadzam się ze dobrze by bylo zeby psy byly odwolywalne ale sami wiecie ze tak nie jest. większość ludzi ma problemy z przywolaniem swoich psow i okreslanie ich przez "chamstwo" dlatego ze my mamy psa wrazliwego ktory takie spotkania ciężko znosi to naprawdę olbrzymi egocentryzm pol na pol z megalomanią.

a już zwlaszcza mnie to wnerwia jezeli takie opinie są wypowiadane na zasadzie "mam nerwowego psa i MNIE NIE OBCHODZI że inny chce się bawić oraz NIE ŻYCZĘ SOBIE żeby podbiegał". na takiego bęcwala to szczerze mowiąc sam chętnie wypuscil bym swojego żeby się zesral w portki ze strachu i odpowiedzialbym mu ze MNIE NIE OBCHODZA jego zasrane portki.

Posted

a już zwlaszcza mnie to wnerwia jezeli takie opinie są wypowiadane na zasadzie "mam nerwowego psa i MNIE NIE OBCHODZI że inny chce się bawić oraz NIE ŻYCZĘ SOBIE żeby podbiegał". na takiego bęcwala to szczerze mowiąc sam chętnie wypuscil bym swojego żeby się zesral w portki ze strachu i odpowiedzialbym mu ze MNIE NIE OBCHODZA jego zasrane portki.


A mnie nie obchodzi że piesek nieodwoływalny musi sobie pobiegać, bo ja chcę spokojnie przejść z psem na spacer, bez towarzystwa innych. Chodzę nieraz w grupie psów, i takie super podbiegnięcie byłoby ostatnią rzeczą co "muszący pobiegać piesek" by zrobił. Niestety, ale mogłaby to być ostatnia wędrówka pieska. I wtedy właściciela zacznie obchodzić, że nie wszystkie psy są spokojne i miłe- tylko szkoda że musi ucierpieć niewinna istota. To jest proste równanie- pies nieodwoływalny idzie na smyczy. I tyle w temacie. Na szczęście prawo jest po stronie większości wypowiadającej się. Dla mnie psy mogą latać swobodnie luzem, wcale mi to nie przeszkadza. Ale niech się nie zbliżają do nas, bo chodzę z różnymi psami i sobie tego nie życzę.
Posted

 

no tak, ale oczekiwanie że caly swiat będzie przejmowal się tym że ty masz pieska strachliwego i przestaną puszczac swoje psy z tego powodu to zdecydowanie zbyt wiele. a określanie chamstwem postępowania czlowieka ktory puscil spokojnego psa zeby sobie pobiegal i ten pies podbiegl do ciebie stawiając cię faktycznie w trudnej sytuacji to chyba zbyt wiele jednak.

oczywiście zgadzam się ze dobrze by bylo zeby psy byly odwolywalne ale sami wiecie ze tak nie jest. większość ludzi ma problemy z przywolaniem swoich psow i okreslanie ich przez "chamstwo" dlatego ze my mamy psa wrazliwego ktory takie spotkania ciężko znosi to naprawdę olbrzymi egocentryzm pol na pol z megalomanią.

a już zwlaszcza mnie to wnerwia jezeli takie opinie są wypowiadane na zasadzie "mam nerwowego psa i MNIE NIE OBCHODZI że inny chce się bawić oraz NIE ŻYCZĘ SOBIE żeby podbiegał". na takiego bęcwala to szczerze mowiąc sam chętnie wypuscil bym swojego żeby się zesral w portki ze strachu i odpowiedzialbym mu ze MNIE NIE OBCHODZA jego zasrane portki.

 

wiesz, skoro świata nie obchodzi mój piesek, to mnie nie obchodzą pieski całego świata. działa w dwie strony :) i kiedy mój pies jest zagrożony, nieważne czy fizycznie czy psychicznie, to będę go bronić. skoro świat ma prawo puszczać swoje pieski do mojego, to ja mam prawo je odesłać w jakiś sposób tam, skąd przyszły :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...