Handzia55 Posted September 1, 2014 Posted September 1, 2014 U nas jest sklep zoologiczny z wielkim napisem na drzwiach ZAKAZ WPROWADZANIA PSÓW :diabloti: Szelki czy obrożę trzeba kupować na oko bo przymierzyć też nie dają, bo się pobrudzi.:shake: Quote
Ryss Posted September 1, 2014 Posted September 1, 2014 Madie, dorzuć do tego jeszcze matki z małymi dziećmi, które to dzieci bezczelnie szczają i srają w pampersy w restauracji (a nawet w warsie), gdy przy sąsiednim stoliku jakieś ministry delektują się ośmiorniczkami i mogą akurat nie lubić małych zasrańców. A w domach z takimi dziećmi to jeden syf i malaria byłaby dla sanepidu, gdyby go tam wpuścić. Quote
zmierzchnica Posted September 1, 2014 Posted September 1, 2014 Madie napisał(a):Generalnie moje zdanie jest takie, że sklep (nie licząc zoologicznego) nie jest miejscem dla zwierząt. Tak samo jak nie jest nim wnętrze restauracji ani przedział WARSu. Dla żadnych psów, począwszy od yorków skończywszy na dogach. I żadnych wyjątków, bo są ludzie, którzy mają prawa nie lubić psów, nie lubić kłaków w swoim jedzeniu, a gdyby to sanepid zobaczył....:roll: Restauracja nie jest miejscem dla psów? Do kuchni też psa nie wpuszczasz? A jeśli jedziesz z psem do innego miasta, jest już chłodno i chcesz coś zjeść - to co z psem, przywiązać go do barierki czy lampy i niech czeka na właściciela godzinę? No takich rzeczy to się na dogomanii nie spodziewałam. Jeszcze ten tekst o sanepidzie - mam cztery psy, więc pewnie u mnie jest pełno zarazków i jakby się zdarzyło, że będę mieć dziecko to powinni mi je odebrać, bo żyje w brudzie? :evil_lol: Ok, ja rozumiem restauracje ekskluzywne. Albo takie, które mają dywany, wyjątkowy wystrój, gdzie sierść czy brud na łapach mogłyby przeszkadzać (z drugiej strony, ludzie i błoto na butach wnoszą i włosy też gubią). Ale stwierdzenie, że żadna restauracja nie powinna psów przyjmować? Co z tego, że ktoś nie lubi psów, jeżeli takiego psa nawet nie zauważa, skoro leży on na ziemi przy właścicielu lub pod stołem? Ile razy jestem z psem we Wrocławiu i - tak, tak - jestem w jakiejś knajpie. Ludzie nas mijają, łażą, my kończymy posiłek i wstajemy... I słyszymy "o, zobacz, tam był pies!". Nawet nie zauważyli. Na pewno więc bardzo przeszkadzał ludziom nielubiącym psów :evil_lol: Dla mnie idealną sytuacją byłoby albo oznaczenie knajp psiolubnych specjalnym znakiem (i niech sobie ci sławetni "nielubiący psów" tam nie chodzą) albo wyznaczenie stolika lub dwóch dla ludzi z psami. Mogłyby być oddzielone jakimś niewielkim parawanem czy być w rogu, trochę dalej od innych stolików - ok. Ja wolę się czuć chciana w danym miejscu, nawet mogę za to zapłacić. Nie do końca rozumiem, dlaczego mój czysty i wychowany pies miałby być dyskryminowany, bo ktoś nie lubi psów. Jak dla mnie czyjeś nielubienie nie jest zupełnie powodem do dyskryminacji. Dana osoba ma prawo nie życzyć sobie kontaktu z psem. Ale jej niechęć nie powinna wpływać na przestrzeń publiczną, bo to już zakrawa na jakąś chorobę - troska o pieniaczy, do czego to doszło :roll: Miejmy nadzieję, Madie, że się nigdy nie spotkamy - tym bardziej w restauracji. Jeszcze polecisz do kierownika, że nie życzysz sobie z paskudnym kundlem jeść :diabloti: Handzia55 - ja na wszelkie takie sklepy czy instytucje antypsie mam sposób - nie wydaję na nie pieniędzy. Nie kupuję tam, nie jadam w takich miejscach, nie pojadę na wakacje do antypsiego miejsca, nawet jeśli jadę akurat bez psa. Oczywiście, że moja kasa to niewiele, ale przynajmniej mam satysfakcję, że nie daję im zarobić :diabloti: Quote
ailema Posted September 1, 2014 Posted September 1, 2014 Madie napisał(a):Generalnie moje zdanie jest takie, że sklep (nie licząc zoologicznego) nie jest miejscem dla zwierząt. Tak samo jak nie jest nim wnętrze restauracji ani przedział WARSu. Dla żadnych psów, począwszy od yorków skończywszy na dogach. I żadnych wyjątków, bo są ludzie, którzy mają prawa nie lubić psów, nie lubić kłaków w swoim jedzeniu, a gdyby to sanepid zobaczył....:roll: Jeśli chodzi o przepisy to sanepid nic nie ma do psów w sklepach czy restauracjach wszystko zależy od wlaściciela danego obiektu ..... http://www.podrozezpsem.pl/2012/06/rozmowa-co-ma-sanepid-do-psa-w.html Quote
Madie Posted September 1, 2014 Posted September 1, 2014 Ej, dziewczyny, wrzućcie na luz. Napisałam tylko, że moim zdaniem miejsce psa nie jest ani w sklepie ani w restauracji. Nie dlatego, że mnie to przeszkadza, bo nie przeszkadza więc proszę darować sobie takie komentarze, ale dlatego, że rozumiem, że ludzie w miejscu gdzie kupują rzeczy spożywcze, albo po prostu jedzą mogą nie życzyć sobie towarzystwa zwierząt ( mówimy oczywiście o miejscu w środku, nie np. w ogródkach barowych itd). Po drugie, nigdzie nic nie pisałam o dzieciach, a może powinnam, bo mnie akurat psy nie przeszkadzają wcale w ww. miejscach (chociaż uważam, że nie powinny mieć wstępu poza psami specjalnie do tego przeznaczonymi, patrzcie pies przewodnik) a rozwydrzeni gówniarze, już tak. I to w każdym wieku poza niemowlęctwem i okresem typowo przejściowym. Uważam natomiast, że jeśli rodzice nie potrafią upilnować 2/3/4/ 18 latka to powinni nie zabierać go w miejsca, gdzie może on stanowić problem dla innych ludzi ( plucie do wazonów w restauracjach, bieganie wokoło stolików i wrzaski itd). Są przecież knajpki dla dzieci, albo dzieciolubne miejsca ze specjalnymi kącikami. Tak samo z psami, są miejsca gdzie wstęp mają zwierzaki - chwała im za to. Ale to oznacza, że przeciętny zjadacz chleba wchodząc do takiego miejsca godzi sie na obecność czworonogów, o czym przy "normalnej" knajpie mowy nie ma. I ostatnie - z sanepidem. Ciotka pracuje w mięsnym, czy też pracowała. Weszła Pani z kotem na smyczy, na ramieniu. Kierownik sklepu wyprosił, bo strasznie bał się kontroli sanepidu, i ludzie w kolejce niemiłe uwagi rzucali. Pozdrawiam Quote
Berek Posted September 1, 2014 Posted September 1, 2014 "Generalnie moje zdanie jest takie, że sklep (nie licząc zoologicznego) nie jest miejscem dla zwierząt. Tak samo jak nie jest nim wnętrze restauracji ani przedział WARSu." Jak miło, że większość restauratorów w Mordorze nie nadąża za tym tokiem rozumowania. :lol: :lol: :lol: Kiedy otwierają gdzieś nową knajpę, wchodzę zazwyczaj żeby spytać, czy wpuszczają z psami. W przeważającej większości przypadków obsługa wybałusza na mnie oczy: a o co chodzi? A czemu mielibyśmy nie wpuszczać? Na podłodze zaś dostrzegam ustawioną miskę z wodą... :lol: Co do Sanepidu, przepisy mówią że zwierzęcia nie powinno się wprowadzać do miejsc gdzie jedzenie jest PRZYGOTOWYWANE - a więc do restauracyjnej kuchni. Do psa na sali żaden inspektor nie powinien się przyczepić. :roll: Quote
Madie Posted September 1, 2014 Posted September 1, 2014 Do mięsnego też nie? :crazyeye: Spróbowałabym u siebie, ale mam tylko jeden w okolicy. I dziewczyny, tak serio, od razu zaznaczam, że mi to nie przeszkadza. Ale...Jeśli ktoś ma alergię, on sam, dziecko w sklepie, babcia w restauracji. Albo się dusi przez astmę a zwierzaki to nasilają. I to wcale nie chodzi, że to musi być w momencie kiedy jesteście z psem/otem w danym miejscu, ale później. Sierść zostaje na podłodze/posadzce/siedzeniach. W ostateczności jeśli ktoś nie chce kłaków na swoim ubraniu, bo ma rozmowę o prace, albo jedyny garnitur. Naprawde, ja wiem, że większość nas tutaj jest zwierzolubna, ale czy naprawdę nie możemy zwracać uwagi na ludzi, którzy zwierząt nie lubią/nie mogą być z nimi kontakcie? Z jakiegokolwiek powodu? Tylko święte oburzenie? :shake: Ja już nie mówię o jeżdżeniu z ubłoconym Bernardynem w środkach komunikacji w szczycie albo pozwalaniu żeby pies tego typu (sama takiego mam) wycierał sobie mordkę o innych pasażerów... Quote
Berek Posted September 1, 2014 Posted September 1, 2014 Słowem, psy won z każdego miejsca publicznego. Bo ktoś może mieć alergię. :lol: Nie przesadzajmy - bo naprawdę Bareja się przypomina (to a 'propos rozmowy o pracę - "a jakby wasza matka tu przechodziła?" :-) ). Alergik może mieć uczulenie na tysiąc różnych rzeczy, także i na to, co w jedzonku w tej czy innej knajpie dostanie. Dużo "brudniejsze" od psów są banknoty, którymi obracamy codziennie a które przechodzą przez setki rąk. Nie wspomnę o poręczach w komunikacji miejskiej. Ot, ryzyko. "Ale to oznacza, że przeciętny zjadacz chleba wchodząc do takiego miejsca godzi sie na obecność czworonogów, o czym przy "normalnej" knajpie mowy nie ma." Cieszę się coraz bardziej, że żyję tu, gdzie żyję. Naprawdę znam mało knajp które nie pozwalają na wejście z psami. A, jedną, tak. W parku. Argument: bo u nas kiedyś pies ugryzł dziecko. Rozumiem - szef knajpy ma traumę od czasu tego przypadku. :diabloti: To, że niektóre psy niektórych właścicieli zachowują się źle - fakt. Ale równie dobrze możemy, o, właśnie, generalizować sobie opinie o "wstrętnych dzieciakach" które źle się zachowują w publicznych miejscach. A wcale nie wszystkie... Protestuję przeciwko skuwaniu rąk kajdankami wszystkim bo a nuż kto złodziej. Jak pies zachowuje się źle, zwracamy uwagę właścicielowi (albo wywalamy go z miejsca w ktorym się znajduje). Jeśli pies jest dobrze wychowany, problem nie istnieje. Nie widzę nic złego w zjedzeniu posiłku w knajpie z leżącym pod stołem psem. Quote
LadyS Posted September 1, 2014 Posted September 1, 2014 Madie, jakby sanepid zobaczył psa w restauracji czy w sklepie, to by nic nie zrobił. Nie ma legendarnego przepisu, który zakazuje psom wchodzić do tych przybytków - nie mogą wchodzić jedynie tam, gdzie jedzenie jest przygotowywane. W kwestii małych sklepików wchodzenie z psem leży w gestii właściciela sklepu - jak wisi zakaz, to wejść nie można. Bez zakazu wg prawa można i sanepid moze sobie nadmuchać. Jadąc na wakacje, nie wyobrażam sobie nie zabrać psa do knajpy, gdzie idę na obiad - a zawsze staram się wybierać miejsca na uboczu i pytam, czy z psem można (możliwie - w ogródku, bo przyjemniej). U nas jest super sklep-hurtownia zoo, też jest zakaz wchodzenia z psem. Na pytanie, czy z psem można - jeśli nie nasika. Czyli zdarzało się, że ktoś wchodził z psem, a pies sikał w sklepie. Dla mnie to wstyd. Madie, nie pisz też głupot - ja mam alergię "na psa i kota" i do tego astmę. To, że jakiś pies przebywa w tym samym pomieszczeniu, którym jest sklep czy knajpa, w ogóle nie wpływa na moje objawy, ani to, czy w nim był godzinę temu. Za krótko był, za mało zostawił alergenów, za bardzo jest to "nośne" środowisko, aby coś się utrzymało. Niemniej - ja psa do sklepu nie zabieram, jeśli nie ma z kim zostać pod tym sklepem. Nie rozumiem zostawiania psa przy wejściu do marketu czy jakiegokolwiek innego sklepu, to proszenie się o kłopoty. Chodzę natomiast z psem do różnych knajp w różnych miastach (zawsze pytając, czy można - zwykle dostaję miskę z wodą dla psa), wchodziłam też do jednego sklepu we Wrocławiu, właścicielka sama zachęcała, a jak ktoś z psem czekał, to wychodziła pogłaskać psa. Na tych wakacjach byliśmy w Bieszczadach, w jednej knajpie zaproszono nas z psem do środka lokalu, potem siedzieliśmy kilka razy na ogródku, pies spał zwinięty na moich kolanach albo krześle obok, tudzież pod stołem - zależy o jakiej porze byliśmy. Obsługa nie miała problemu, właścicielka również - głównie dlatego, że najpierw w ogóle go nie zauważono, a potem wszyscy przychodzili go miziać :diabloti: Quote
badmasi Posted September 1, 2014 Posted September 1, 2014 Ja też nie mam nic przeciwko psom w sklepach czy knajpach. Warunek jeden - pies musi być dobrze ułożony i spokojny co niestety jest rzadkością. Nasze przygody z parków z nieogarniętymi psami przekładają się na stopień zaufania ogólnie do psów w przestrzeni publicznej. Chodzę a właściwie chodzilam z psem do zwierzolubnej knajpy moich znajomych. Tam psy są mile widziane bo sama właścicielka posiada kilka "owczarków polskich" krotkonożnych. Jednak nie raz i nie dwa zdażyło się, że klient z psem zamiast usadzić psa grzecznie pod stołem puszczał go luzem. Nie musze mówić co się działo jak delikwent dorwał tego czy tamtego psa odpoczywającego pod stołem czy krzesłem. Przestałam zabierać psa ze sobą bo nie po to idę do knajpy żeby się stresować i narażać swojego psa na "pożarcie". Moj pies jest dobrze wyszkolony, chodzi w całkowitym kontakcie przy nodze a wśrodkach komunikacji miejskiej czy sklepie "przykleja się" wręcz do niej i wie, że jest całkowity zakaz niuchania ludzi, podchodzenia, reagowania. Fakt, widuję też takie psy ale gro sytuacji jest takich, że wchodzi do zatłoczonego sklepu człowiek z psem podekscytowanym lub rozdrażnionym tłumem. Dla mnie kontakt z rozdrażnionym amstaffem w totalnie zatłoczonym sklepie jest średnio przyjemny. Widziałam też ostatnio dziewczę w parku z dwoma haski. Psy podbiegły do pary na kocu i zeżarły jedzenie piknikowe. Dziewczę wołało a pieski sobie. Owszem, w końcu chwyciła psy, przeprosiła, odeszla kilka metrów, puściła psy a one wróciły i dalej po chamsku przeszukiwać koc i torby młodych ludzi. Dziewczę znowu woła a psy plądrują. Podziwiam anielską cierpliwość tych ludzi. Już widzę tę panienkę z psami w restauracji czy sklepie. Quote
Madie Posted September 1, 2014 Posted September 1, 2014 LadyS co do alergii i astmy, wiemy obie, że jedno drugiemu nie równe. Moja kuzynka ostatnio witając się ze mną zaczęła się dusić, bo nawdychała sie kłaków Dante z mojej koszuli. W domu nie może mnie odwiedzić. I nie mówię, że nigdzie z psem wejść nie można czy być, bo wszystko to przestrzeń publiczna. Mówię, że ludzie bez psów też mają swoje racje i prawa. Nie chciałam rozpętać tutaj kolejnej "dyskusji" o rację. Tylko zwrócić uwagę, że mimo tego, że ja rozumiem pewne rzeczy i mnie mogą one nie przeszkadzać, to staram się traktować z szacunkiem ludzi, którzy myślą inaczej. Wszystkich. To jest jak być palącym w świecie niepalących. I tak jak kiedys Zofia pisała w swoim "Po obu końcach smyczy" i w kilku innych miejscach, to pies i jego właściciel ma się dostosować do miasta, a nie odwrotnie. Sprawiedliwie to czy nie - nieważne. Ja nie prezentuję tutaj ( pewnie na szczęście) ogólnego prawa czy widzenia świata. Tylko swój własny pogląd. Nikomu go nie narzucam. Quote
ulvhedinn Posted September 1, 2014 Posted September 1, 2014 Ano właśnie, ja jestem niezłym nośnikiem alergenów zwierzęcych (mając duuuże stadko zawsze, niezależnie od higieny mam na sobie futro, naskórek itp psów i kotów)- też mam nie wchodzić do knajp? :diabloti: Bardzo mi przykro, ale... czyjaś choroba jest czyimś problemem. Brutalne ale prawdziwe. I nie można w imię mikro procenta populacji narzucać całemu otoczeniu swojego stylu bycia. Ktoś może mieć alergię na pyłki- wyciąć kwiaty, wybetonować trawniki? Pozabijać pszczoły i osy, bo dla ułamka ludzkości są śmiertelnym zagrożeniem? Oczywiście taka osoba ma prawo oczekiwać, że mój pies nie będzie do niej podchodził, wąchał itd, ale nie ma prawa oczekiwać, że przestaniemy istnieć w tej samej rzeczywistości. Jeśli specjalnie wybieram się do sklepu, to futer nie biorę, ale.. często podróżuję z psami, nie zawsze autem. Jeśli chcę coś zjeść, czy muszę coś kupić, to przecież nie zostawię cziłek przed sklepem. A knajpek zawsze szukam psiolubnych, szczególnie, że psiakom też nieraz coś zamawiam "psio-jadalnego". Z zabawnych spraw, to jakiś czas temu wracałam z Wawy autobusem, z cziłką. W transporterku. W autobusie były w sumie trzy psy- cziłek, toy i york, czyli same najmniejsze "potwory". Większość ludzi w ogóle nie zauważyła obecności psów ;) za to w przeciwnym kierunku jazdę umilał wyjący dzieciak..... Quote
Evelason Posted September 1, 2014 Posted September 1, 2014 [FONT=Calibri]Poprawnosc polityczna w koncu nas zgubi i mam wrazenie, ze w dzisiejszych czasem coraz trudniej normalnie porozumiec sie z ludzmi. Wezmy na ten przyklad Londyn. Kto zainteresowany moze sobie wygooglac mase artykulow na temat wlascicieli psow, ktorzy zostali wyproszeni z autobusu przez muzulmanskiego kierowce lub po protestach muzulmanskich pasazerow. Bardzo czesto to byly osoby niepelnosprawne z psami przewodnikami. [/FONT] Quote
Ejre Posted September 1, 2014 Posted September 1, 2014 Madie napisał(a):[...](chociaż uważam, że nie powinny mieć wstępu poza psami specjalnie do tego przeznaczonymi, patrzcie pies przewodnik) [...] Pozdrawiam Madie napisał(a):[...]...Jeśli ktoś ma alergię, on sam, dziecko w sklepie, babcia w restauracji. Albo się dusi przez astmę a zwierzaki to nasilają. I to wcale nie chodzi, że to musi być w momencie kiedy jesteście z psem/otem w danym miejscu, ale później. Sierść zostaje na podłodze/posadzce/siedzeniach. [...] Znaczy, pies przewodnik nie uczula, nie traci kłaków, nie ślini się i zawsze pachnie kwiatkami? Jeżeli ktoś ma uczulenie na sierść albo fobię, która nie pozwala mu przebywać obok psa to nie ma różnicy czy będzie to zwykły pies czy pies przewodnik. Quote
Berek Posted September 1, 2014 Posted September 1, 2014 Ejre, w punkt! :-) Ulv, piszesz: Ktoś może mieć alergię na pyłki- wyciąć kwiaty, wybetonować trawniki? Pozabijać pszczoły i osy, bo dla ułamka ludzkości są śmiertelnym zagrożeniem? Czy przypadkiem Mr Hołowczyc nie jest w zarządzie takiej fundacji która domaga się wycinania wszystkich drzew rosnących wzdłuż dróg, bo o nie rozbijają się samochody? Nic to, że wypadki są najczęściej spowodowane przez nadmierną prędkość (albo brawurę, wyprzedzanie na trzeciego, czwartego i co tylko) - i że na odcinku na którym obowiązywało, powiedzmy, 60 albo 70 ktoś popylał 120 i się rozbił na poboczu - drzewo, drzewo winne! ściąć! Quote
Merrick Posted September 1, 2014 Posted September 1, 2014 Mnie zwierzęta wszelakiej maści nie przeszkadzają w sklepie, restauracji czy środkach komunikacji oczywiście mam na myśli te wychowane). Tylko denerwuje mnie na maxa segregacja psów na małe, duże, słodkie i mniej słodkie. Pies to pies i ewentualne zakazy powinny obejmować wszystkie zwierzaki :p Gdy widzę ludzi z małymi psami na rękach w hipermarketach to zwyczajnie jestem zła. I to wcale nie dlatego, że pies mi przeszkadza. Po prostu wiem, że gdybym była zmuszona wyższą koniecznością wejść do sklepu, z którymś z moich burych, to na wstępie dostałabym ochrzan i wyleciała ze sklepu :/ Quote
a_niusia Posted September 1, 2014 Posted September 1, 2014 na szczescie pies w knajpie, sklepie, hotelu itd na swiecie staje sie norma i nie ma co sobie jezyka strzepic. my w tym roku bylismy na wystawie swiatowej w helsinkach. spalismy w hiltonie. i caly ten hotel byl po prostu pelen psow. byly wszedzie. jedynie na basenie zadnego nie mozna bylo spotkac. normalnie bywaly na sniadaniu, wieczorem chodzily na drina do baru i nikt nie robil z tego zadnego problemu. po prostu norma, ze kundel sobie przychodzil potowarzyszyc w restauracji czy barze. serio nam sie zdarzylo siedziec przy stoliku z 8 gordonami, 4 pudlami malymi, 3 duzymi i jeden nawet stracil kieliszek z winiem i co z tego. przyszedl pan, posprzatal to i zostawilismy mu napiwek. ej serio: psy w miejscach publicznych to jest NORMALNA SPRAWA. Quote
chounapa Posted September 1, 2014 Posted September 1, 2014 Mnie najbardziej drażni nie pies ogólnie, a pies na rękach gdzie dla psów jest zakaz wstępu. I tyle. Sama z psem chodzę praktycznie wszędzie, pies jest z nami w pracy, wita klientów, stali klienci z psami wchodzą, jak Lilo nie wyjdzie, wołają ją by się przywitać. Stolarz w lokalu obok, często swojego psiaka też ze sobą bierze ... ale nie lubię wnoszenia psów tam, gdzie inne psy są niemile widziane, bo niezależnie od tego czy pies jest owczarkiem czy maltańczykiem, zęby i sierść posiada. Wyżej podany przykład sklepiku osiedlowego, ciasny, mały, na wpół samoobsługowy .. tam taki pies czy na rękach czy przy nogach masakrycznie przeszkadza. Quote
Pani Profesor Posted September 1, 2014 Posted September 1, 2014 a ja tak bardzo lubię psy, że wręcz przepadam za spotkaniem czworonoga w nietypowym miejscu ;) jak na chamstwo/buractwo/brak umiejętności koegzystencji narzekam jak stara baba, tak psy się nie zaliczają do moich utrapień. obcy pies w restauracji musiałby mi wsadzić nos w talerz, żeby mnie to poirytowało, albo zesrać się przy moim stoliku. przebywać sobie może, baaa, pewnie bym podeszła i wypytała właściciela o wszystko po kolei :evil_lol: Quote
Bandyta Posted September 1, 2014 Posted September 1, 2014 Ja jestem zdania, że pies w różnych miejscach jak najbardziej tak, ale tylko wtedy kiedy ten pies czuje się tam komfortowo a nie trzęsie się ze strachu i myśli tylko jaky się wydostać z tego miejsca. Jestem też przeciwna rasizmowi i dyskryminacji ze względu na wygląd i uważam, że jeżeli w danym miejscu może przebywać york to takie samo prawo ma też dog niemiecki. Quote
Evelason Posted September 1, 2014 Posted September 1, 2014 chounapa napisał(a):Mnie najbardziej drażni nie pies ogólnie, a pies na rękach gdzie dla psów jest zakaz wstępu. I tyle. I tu masz racje. W Polsce to bardzo czesto jest tak, ze jest problem z egzekwowaniem przepisow. Ludzie czesto nie znaja swoich praw, ani praw innych i czepiaja sie tam gdzie absolutnie nie powinni. Bardzo czesto naginaja sobie prawo do swoich potrzeb i maja tu przyzwolenie niektorych. I tu przykladem wlasnie wnoszenie psow na rekach bo male i "nieszkodliwe". Quote
Beatrx Posted September 1, 2014 Posted September 1, 2014 chounapa napisał(a): Wyżej podany przykład sklepiku osiedlowego, ciasny, mały, na wpół samoobsługowy .. tam taki pies czy na rękach czy przy nogach masakrycznie przeszkadza. Wiesz, sa ludzie ktorym masakrycznie przeszkadza mij pies idacy spokojnie po ulicy przy nodze:D hmm... a do jakiegos centrum handlowego w Krakowie nie wpuszczaja z psami? Quote
Pani Profesor Posted September 1, 2014 Posted September 1, 2014 Beatrx napisał(a): hmm... a do jakiegos centrum handlowego w Krakowie nie wpuszczaja z psami? tak, galeria handlowa Bonarka, można wejść z czworonogiem :) Quote
chounapa Posted September 1, 2014 Posted September 1, 2014 Beatrx napisał(a):Wiesz, sa ludzie ktorym masakrycznie przeszkadza mij pies idacy spokojnie po ulicy przy nodze:D Są, ale nie popadając w skrajności .... Miejsce, gdzie żeby wyjść po zakupach, musisz przeciskać się przez kolejkę ( codziennie jestem szturchana torbą czy plecakiem, bo nie mają się ludzie jak obrócić, znaczy że jak wejdziesz przodem, tyłem musisz wyjść ;) ) a w kolejce stoi kobita, obładowana zakupami z jednej strony i z psem z drugiej. Quote
Vailet Posted September 1, 2014 Posted September 1, 2014 Beatrx napisał(a):Wiesz, sa ludzie ktorym masakrycznie przeszkadza mij pies idacy spokojnie po ulicy przy nodze: Taak to ja ostatnio zostalam "zastraszona" ze psa mi policja zaraz zabierze i uspi bo szedl obok nogi na kontakcie wzrokowym (mialam patyczek w reku) po czym jak odpowiedzialam ze moze dzwonic na policje uslyszalam ze jestem bezczelną gowniarą :cool3: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.