Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Za co kocham komunikację miejską :D
Siadam z psem z tyłu autobusu, naprzeciwko siedzi jakiś facet też z psem. Podchodzi konduktorka i zaczyna się przedstawienie.
K: Proszę założyć temu psu kaganiec
F: Nie mam
K: To proszę z nim wyjść
F: Dlaczego?
K: Bo nie ma kagańca, takie są przepisy. Pies w autobusie musi mieć kaganiec.
F: Ale on nie potrzebuje kagańca. To jest pies przewodnik! On ma CZIP! (:D)
Pan poproszony o papiery potwierdzające że jego pies jest przewodnikiem musiał zmienić taktykę. Pokazał paluchem na nas.
F: Czemu pani się tak mnie uczepiła?! Tamten pies też nie ma kagańca.
K: Tamten piesek jest na rękach, nie musi mieć kagańca.
F: Jak on nie musi to mój też nie! To jest moja rodzina!
K: Musi mieć kaganiec, jeszcze skoczy na jakieś dziecko. Proszę wyjść z autobusu.
W międzyczasie jakiś pijak z przodu zaczął się awanturować, kierowca wyrzucił go za szmaty z autobusu i podał mu parasolkę, którą pijaczek w tej samej chwili rzucił w autobus. Wkurzony kierowca podszedł do pana z psem. Powtórzył mu że pies musi mieć kaganiec. Facet znowu powtórzył oburzony że mój też nie ma. Ostatecznie pan z pieskiem musiał wyjść klnąc pod nosem. Z opowieści innych pasażerów to nie jest 1 raz tego pana i zawsze się kłuci z konduktorami. A mój pies? No cóż, są równi i równiejsi :D
Możecie mnie teraz hejtować za trzymanie mojej krwiożerczej bestii bez kagańca jak już kiedyś na tym wątku było :eviltong: Nikt nigdy nie miał problemów a jeździmy razem dosyć regularnie.

Posted

Ja jeszcze nie jeździłam ani autobusem ani niczym innym miejskim z psem.
Ale jak już wypróbuję to tylko sobie kupie bilet, bo pies w autobusie miejskim do 20 kg nie musi mieć biletu.
A moja sucz waży 15-16 kg :)
Nigdy nie masz problemu że nie masz kagańca dla psa? ;)

Posted

Ja uważam że York to też pies i jak każdy pies, może ugryźć. Powinien być traktowany na równi z innymi psami. A już szczególnie, że większość Yorków które widuje u siebie na osiedlu, są zwyczajnie agresywne.

Kaganiec kagańcem, ale okropnie irytuje mnie York na rękach w spożywczaku czy w szkole córki, gdzie wiszą jak wół zakazy wprowadzania psa. Na rękach czy nie, pies i koniec.

Posted

chounapa napisał(a):
Kaganiec kagańcem, ale okropnie irytuje mnie York na rękach w spożywczaku czy w szkole córki, gdzie wiszą jak wół zakazy wprowadzania psa. Na rękach czy nie, pies i koniec.

Mnie tez to wkurza. Nie tylko yorki wnoszą. shi-tzu, westy i inne małe pieski...

Posted

Przed staffikiem miałam pudla (5 kg) który również jeździł na rękach bez kagańca i nikt nigdy mi uwagi nie zwrócił .
Teraz mam staffika i miałam przykrą sytuacje w Białymstoku związaną z autobusem .
Szłyśmy na autobus z psem, autobus właśnie podjechał , w obawie że nam ucieknie podbiegłyśmy i wsiadłyśmy z psem bez kagańca (kaganiec miałam przywiązany przy torbie widoczny) i miałam zamiar go założyć w środku po prostu .
Jeszcze nie ruszyliśmy więc najpierw skasowałam bilety (od wejścia do akcji nie minęła nawet minuta) i jak już wracałam do psa i miałam zakładać kaganiec wysiadł kierowca i zaczął się na nas wydzierać ...
Kazał założyć kaganiec albo wysiadać , mimo tłumaczenia że właśnie chciałam to zrobić i mam kaganiec w ręku dalej coś tam gadał .
Dopiero jak już pies miał kaganiec na sobie wrócił do siebie i ruszyliśmy .
Normalnie szopka , ludzi sporo wszyscy się gapili .
Potem jakieś dwie kobiety siedzące blisko powiedziały żebym się nie przejmowała bo pewnie miał zły dzień :) .
Zdenerwowałam się , byliśmy po ponad 8 godzinach w pociągu i serio ostatnią rzeczą na jaką miałam ochote to głupia pogawędka z kierowcą .
Oczywiście nie twierdze , że źle że zwrócił uwagę , ale mógł to zrobić w inny sposób .
A tak poczułam się głupio , i jakbym wsiadła co najmniej z lwem do tego autobusu .
Tak to jest , nie ma równości :)

Posted

Większe przywileje mają nie tylko małe rasy, ale i te z reklam, do dzieci, co już się rodzą mądre i nauczone zasad współżycia wśród ludzi i psów;)
Miałam kilka sytuacji, gdzie mój pies w kaganie a beagle nie. Na mojego wzrok pełen nienawiści a na beagle titanie.
Raz wsiadłam do pociągu na ostatnią chwilę, nie zdążyłam więc wcześniej założyć kagańca. Od pierwszego kroku nasłuchałam się komentarzy ludzi z drugiego końca przedziału mimo że mój pies był trzymany przy tyłku i miał do nich 10m. Oczywiście, zaraz też pojawiła się konduktorka z wielkimi pretensjami. Mój pies nie mógł być 2 sekund bez kagańca, ale psy które również jechały tym pociągiem miały ten przywilej i bez kagańców nie przeszkadzały dlaczego? bo to były św. goldeny.:roll:

Posted

W autobusach to rzeczywiście bardzo pilnują. Natomiast w pociągach do tej pory nie miałam problemów. Wiele razy jechałam z psami i tylko raz sunia miała kaganiec przez całą podróż. Jedynie co wsiadałam zawsze i wysiadałam w kagańcu a tak to zależnie od ludzi wcześniej lub później kaganiec był zdejmowany. Raz facet w przedziale mówił z początku, że się boi, później sam zaproponował, żeby psu zdjąć kaganiec, bo mu nie wygodnie a na końcu miał mojego psa na kolanach. Więc to chyba bardziej w pociągach zależy od ludzi obok, (bo konduktor raczej mało zwraca uwagę jeśli pies siedzi spokojnie i nie jest na siedzeniu) a nie tylko od rasy.

Posted

Do autobusu (z Białegostoku do Gdańska) nie chcieli mnie wpuścić z psem również i tekst który mnie rozbroił " gdyby był yorkiem to co innego " , jakoś wyprosiłam ...
Nie widziało mi się czekać całą noc na dworcu na pociąg który miałam dopiero po 5 rano (a autobus o 20.30 był ) .

Jednak w pociągu do Białegostoku było miło .
Nikt nie zwracał uwagi że pies nie ma kagańca , sprawdzający bilety poprosili tylko o pokazanie książeczki jednak nawet w nią nie zajrzeli tylko na zasadzie takiej że zobaczyli czy mamy .
A co lepsze kilka tygodni później jechałam do Gdańska (tylko 1,5 godziny jazdy) i Pani sprawdzająca bilety zrobiła akcje, gdzie kaganiec , i waliła teksty " jak ten pies na mnie szczeknie to będe musiała was wywalić " lub " ten pies na mnie dziwnie patrzy " .
Obok dosłownie była znajoma ze swoją suką 3 razy większą niż mój pies na którą nawet nie zwróciła uwagi , nic , zero , bała się tylko mojego psa .
Ok moja wina pies faktycznie nie miał kagańca gdyż było bardzo gorąco a w pociągu wiadomo jeszcze cieplej niż na zewnątrz i było mi zwyczajnie psa szkoda .
Tkże co do pociągów mam mieszane uczucia :)
8 godzin jechałam miło i przyjemnie a przy 1,5 godziny jazdy trafiła mi się nie przyjemna sytuacja .

Posted

nichya&nazir napisał(a):
Większe przywileje mają nie tylko małe rasy, ale i te z reklam, do dzieci, co już się rodzą mądre i nauczone zasad współżycia wśród ludzi i psów;)
Miałam kilka sytuacji, gdzie mój pies w kaganie a beagle nie. Na mojego wzrok pełen nienawiści a na beagle titanie.
Raz wsiadłam do pociągu na ostatnią chwilę, nie zdążyłam więc wcześniej założyć kagańca. Od pierwszego kroku nasłuchałam się komentarzy ludzi z drugiego końca przedziału mimo że mój pies był trzymany przy tyłku i miał do nich 10m. Oczywiście, zaraz też pojawiła się konduktorka z wielkimi pretensjami. Mój pies nie mógł być 2 sekund bez kagańca, ale psy które również jechały tym pociągiem miały ten przywilej i bez kagańców nie przeszkadzały dlaczego? bo to były św. goldeny.:roll:

To fakt. Taką "świętą krową" jest mój szetland. Wszyscy titają ciumkają choć szetland bez kagańca jeździ a owczarek niemiecki mojej koleżanki, zawsze uzbrojony w kaganiec i uwielbiający ludzi jest zawsze traktowany jak morderca. Wiele razy słyszałyśmy, że do czego to podobne aby jeździć z "Taaakim " psem autobusem.

Posted

nichya&nazir napisał(a):
No to muszę przyznać, że spotykam innych konduktorów, bo zawsze ale to zawsze zwracają mi uwagę na psa nawet jak widzą, że już ten kagan mu zakładam. Potrafią nawet o książeczkę pytać.


Rzeczywiście wiele od tras/przewoźnika zależy. Chociaż powiem, że trochę się dziwię, bo zawsze wydawało mi się, że weimary raczej pozytywne skojarzenia budzą.

Posted

Wiecie, ale jednak JEST dość zasadnicza różnica między malutkim psem na rekach, a dużym na smyczy na ziemi. Zarówno w sklepie, jak i w autobusie. Co tu dużo mówić- pies na rękach nie ma możliwości ani nic obwąchiwać (w domyśle- opluć), ani obsikać, a i jest pod znacznie większą kontrolą- nie zostanie przypadkiem nadepnięty, a żeby użarł, to trzeba mu łapę podetknąć....

Owszem, mając duże i bardzo małe psy, z malutkim pod pachą czasem wchodzę tu i tam. Z dużym- niekoniecznie.

BTW, nie ma wygodnych kagańców na psa wielkości małego yorka czy chihuahua. Jedyne co znalazłam w "naszym" rozmiarze, to bezsensowną filcową tubę. Jak zaczną produkować fizjologi na kufę długości 2,5 cm, to pogadamy o kagańcu. :p

Posted

Ja do dziś pamiętam jak jadąc ładnych parę lat temu na zajęcia w psim przedszkolu, zostałam wyrzucona z autobusu :/ Wcześniej nikt mi nie robił problemu, że 4 miesięczny husky jeździ bez kagańca. Nie pomogły prośby innych pasażerów. Na czyjeś stwierdzenie, że to tylko szczeniak, konduktor odpowiedział, że też ma zęby. Powiedziałam, że mogę go trzymać na rękach i właśnie wtedy się dowiedziałam, że według pana konduktora to przywilej jedynie yorków :D

Posted

ulvhedinn, czyli York to nie pies i można go sobie wnosić gdzie się chce ? W szkołach zakaz palenia dotyczy również elektronicznych papierosów, a zakaz wprowadzania psów nie dotyczy ras mieszczących się na rękach ? A co jeśli piesek wystraszy się dzwonka, wyrwie się i zeskoczy z rąk a po drodze, w panice ugryzie jakiegoś 6cio latka ? Nierealna sytuacja ? Nie wydaje mi się...

Sytuacja z mojego osiedla: Pani w sklepie sobie zakupy wybiera, pod jedną pachą trzyma Yorka, ten się wije, piszczy, jęczy, bo mu niewygodnie a Pańcia z tym Yorkiem w jednej ręce i zakupami w drugiej ciśnie się w kolejkę. Sklepik mały, kolejka ciasna, York może dziabnąć każdego który przechodzi obok Pani by wydostać się ze sklepu po zakupach, bo żeby się tam zmieścić, trzeba się przy sobie dosłownie prześlizgiwać...

Inna, z jakimś małym czarnym cudem, uznała że nie może pomieścić na rękach zakupów i psa, więc odłożyła go zwyczajnie pod nogi, nie interesując się zakazami.

Jeśli nie jest zamknięty w transporterze, ma prawo uciec, wyrwać się i zrobić dokładnie to samo co duży pies mógłby zrobić jakby się zerwał ze smyczy. Nie widzę różnicy, zakazy wprowadzania psów powinny obowiązywać wszystkie rasy, a nie tylko wybrane. Ludzie traktują Yorki i im podobne jak pluszowe zabawki. Służą do noszenia na rączkach, ciągania, tiutania...

Mi pies jako pies nie przeszkadza. Przeszkadza mi brak szacunku do tych psów. Zrobiono z nich zabawkę, która z psem nie ma nic wspólnego. Nie doceniają możliwości małych psów i dlatego przymykają oczy. A właściciele takich psiaków, czują się lepsi (?), bo ich zakaz nie dotyczy. Ich pies zębów nie ma, sra tęczą i nie sika, nie tarza się w brudach a już zdecydowanie nie posiada za grosz inteligencji i wolnej woli i z tego powodu na bank się nie wyrwie, nie zrobi nic złego, bo jest taki przewidywalny ... no lalka barbie obrośnięta futrem.

Posted

W autobusach ludzie baaardzo różnie reagują i niestety wszystko zależy od tego, jakie pies robi wrażenie ;) My zazwyczaj jeździmy z dwoma - owczarkiem niemieckim i kundlicą wielkości spaniela. Poczwar zawsze uzbrojony w kaganiec (tylko raz nam się zdarzyło, że pod koniec trasy zostaliśmy sami w autobusie i kierowca powiedział, żeby psu zdjąć) a i tak ludzie są zniesmaczeni, natomiast mała jeździ bez. Bo jest fajna słodziutka, lubi zwiedzać autobus i porobić sztuczki, a owczar się TAK patrzy i w ogóle to jakim prawem jedzie.

Posted

A ja ostatnio z piczbullem trochę pociągami pojeździłam. Nikt nie miał żadnego "ale". Wszyscy się zachwycali, ze grzeczny, wychowany i tititi piesełku. Oczywiście na wejściu kaganiec pies miał, tak samo przy wysiadaniu i jak było sporo ludzi w przedziale. Ale większość naszych podróży wyglądała tak:



Ewentualnie pies sobie spał pod fotelami. Konduktorzy nie mieli żadnych pretensji, że pies nie ma kagańca, jedna pani po prostu nie chciała podejść do niego i tyle, żadnych uwag, docinków, fochów. A jechaliśmy przez prawie cała Polskę. Widocznie ślasko-dolnośląsko-wielkopolscy konduktorzy mają do czynienia z samymi fajnymi wychowanymi "psimi obywatelami" :diabloti:

Chociaż prawda tez taka, że jak jedziemy godzinkę pociągiem to pies po prostu kaganiec ma. Przy podróży 8h wykazuję litość względem rudego.

Komunikacji miejskiej bez kagańca sobie nie wyobrażam-bo na ogół jest sporo ludzi, do tego duzo się dzieje, ktos wchodzi, wychodzi, wózki, dzieci itd. Nie ufam mu na tyle, żeby pchać się bez kagana na mordzie.

A małe pieski na rączkach w sklepie nadal mnie wpieniają nieziemsko :eviltong:

Posted

O przypomniała mi się śmieszna (dla mnie śmieszna jako obserwatoru z boku) sytuacja .
Wskoczyłam szybko do biedronki po napoje , psy miałam pod biedronka i akurat najmniej osób było w kolejce przy półkach z alkoholami .
Widze kontem oka faceta z yorkiem na rękach który ogląda wina , jakaś kobitka już z winem w ręku mija go i w tym momencie york się zaczął wyrywać i szczekać , ale ewidentnie chciał użreć kobiete .
Kobieta chyba wcześniej nawet tego psa nie zauważyła bo tak się wystarszyła (myślę że bardziej hałasu niż samego psa) że upuściła właśnie wybrane wino które się rozwaliło i czerwienią zalało podłoge :lol:
Ochrona wyprosiła tego mężczyzne ze sklepu , ale kobieta nie usłyszała nawet "przepraszam" .
To był taki normalny , przeciętny facet koło 50tki .

Ja nie wymagam kagańców u yorków , jednak jeśli jest możliwość zostawienia go w domu czy z kimś pod sklepem to po co pchać się z nimi wszędzie .


Jeszcze mi się przypomniało jak poszłam z mamą na rynek i wzięłyśmy psa (kiedyś chodziło o socjal bo masa ludzi , zapachów i hałas a teraz tak fajnie się zachowuje że idzie z nami o tak po prostu jako dodatkowe wyjście z domu) mieliśmy zaliczyć 3 sklepy (rzeźnik , piekarnia i z gazetami) stoję sobie z psem pod rzeźnikiem jakieś 5 m od wejścia ale już poz chodnikiem na trawie , jakaś kobieta (wyglądała jak ta ze 101 dalmatyńczyków , serio :p ) zwraca mi uwagę a właściwie robi to bardzo nie mile na zasadzie " weź tego psa dalej bo ja chcę przejść " , na takich ludzi reaguje inaczej niż by chcieli więc uśmiechnęłam się i cofnęłam kolejne 2 metry wgłąb trawnika , spojrzała krzywo i przeszła .
Idziemy pod piekarnie i nie uwierzycie ;D ona idzie za nami , tym razem staje jeszcze dalej po co mam kobiete prowokować a ona i tak posyła mi groźne spojrzenie i mówi że ten pies powinien mieć kaganiec .
Idziemy po gazete ona za nami :p zaczęłam się zastanawiać czy nie robi tego specjalnie .
Tym razem mam ją gdzieś i staje normalnie na trawniku ale nie mocno w głębi , jednak każdy bez problemu minie nas i nie musi tego robić pod nosem psa .
Cała oburzona staje w bezpiecznej odległości 5 metrów od nas i krzyczy czemu stoję tak blisko i gdzie mam kaganiec , facet który handluje warzywami i owocami obok (zna nas bo moja mama 20 lat miała sklep z ciuchami na rynku) powiedział do tej kobiety " Pani by się przydał kaganiec" .
W końcu sobie poszła .
Ja przez calutki ten czas nie odezwałam się słowem ;D
Moja mama pochłonięta zakupami jak wyszła pyta co to był za hałas a facet od warzyw mówi " jakaś głupia baba czepiała się naszego świniaka ":loveu: .
Mam wyszkolone pół rynku , ludzie go głaszczą , facet od jajek daje mu jajko które mu się rozbiło , prawie nikt się już go nie boi .
Bardzo mnie to cieszy bo ludzie którzy idą obok i widzą że ktoś go głaszcze i się nie boi sami zmieniają nastawienie .

Posted

Asiak_kasia, my podobnie podróżujemy z dwoma psami. Ale np. konduktor by nam nie przepuścił siedzącego " z brudnymi łapami" psa na siedzenia dla pasażerów. Dlatego zawsze bierzemy dwa czyste kocyki na 3 godzinna podróż. A jak jeszcze ze swoim DONkiem - Harleyem- jeździłam IC to kupiliśmy mu buty żeby nie daj Boże niczego nie podrapał...:roll:

Posted

"czyli York to nie pies i można go sobie wnosić gdzie się chce ? W szkołach zakaz palenia dotyczy również elektronicznych papierosów, a zakaz wprowadzania psów nie dotyczy ras mieszczących się na rękach ? A co jeśli piesek wystraszy się dzwonka, wyrwie się i zeskoczy z rąk a po drodze, w panice ugryzie jakiegoś 6cio latka"


Przepraszam, ale tak mi się jakoś skojarzyło:

https://www.youtube.com/watch?v=bGcTsG6zxZs

:-)))

Posted

Berek :lol:
chounapa zapewniam cię że pies wielkości yorka nie ma siły się wyrwać dorosłej osobie choćby nie wiem jak chciał :eviltong:. Ale fakt że zabieranie psa na duże zakupy jest co najmniej bez sensu bo i pies się męczy i człowiek. Zresztą we wszystkich większych sklepach psy są wypraszane i to nie ważne jakie to psy ;) Ale wejścia do małego sklepiku na chwilę z psem nie uważam za coś złego, sprzedawcy też nie więc nie ma z tym problemu. Do większości małych sklepów w mojej okolicy można spokojnie wejść z psem nawet jeśli nie jest wielkości yorka ;). Czasami idąc z 2 psami kundla zostawiam na zewnątrz bo on by umarł ze strachu w sklepie a yorka biorę ze sobą bo on by umarł zostawiony sam na dworze i mogłabym już go nie zastać po wyjściu ze sklepu bo za bardzo podoba się ludziom.

Posted

Generalnie moje zdanie jest takie, że sklep (nie licząc zoologicznego) nie jest miejscem dla zwierząt. Tak samo jak nie jest nim wnętrze restauracji ani przedział WARSu. Dla żadnych psów, począwszy od yorków skończywszy na dogach. I żadnych wyjątków, bo są ludzie, którzy mają prawa nie lubić psów, nie lubić kłaków w swoim jedzeniu, a gdyby to sanepid zobaczył....:roll:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...