kamila-te Posted August 20, 2014 Posted August 20, 2014 Ja też mam często problem z dziećmi, które chcą pogłaskać mojego psa, a on niestety za dziećmi nie przepada. Najbardziej w tym wszystkim irytujący są właśnie rodzice, którzy często w ogóle nie zwracają uwagi na to, że ich dziecko biegnie do obcego psa, a jak zwrócę uwagę, żeby jednak nie podchodzić, to wielce obrażeni. Quote
ailema Posted August 21, 2014 Posted August 21, 2014 [quote name='kamila-te']Ja też mam często problem z dziećmi, które chcą pogłaskać mojego psa, a on niestety za dziećmi nie przepada. Najbardziej w tym wszystkim irytujący są właśnie rodzice, którzy często w ogóle nie zwracają uwagi na to, że ich dziecko biegnie do obcego psa, a jak zwrócę uwagę, żeby jednak nie podchodzić, to wielce obrażeni.[/QUOTE] ja zawsze zwracam uwagę w mało kulturalny (ale tak aby dziecko się nie wystraszyło ) opiekunom ...a przeżyłam np jak obcy bachor bo dzieckiem go nie można nazwać podszedł mi do psa od tyłu i z całej siły zaczął ciągnąć psa za ogon .A matka stała i gapiła się na sytuacje jak krowa na pastwisku .Albo inteligentne inaczej ;przedszkolanki ktore nie reaglowały gdy dzieciaki z piskiem otoczyły nas na spacerze i chciały wszystkie naraz głaskać mi sukę ....a moja jest po przejściach z schroniska .... Quote
zmierzchnica Posted August 21, 2014 Posted August 21, 2014 A ja byłam dzisiaj zaskoczona pozytywnie: zarówno sobą, jak i panem, który chciał być pieniaczem, ale mu nie wyszło :diabloti: Ćwiczę z całą czwórką psów na bocznej ścieżce w parku. Jadą dwa rowery z daleka, więc wołam psy na bok i każę siadać, żeby rowerzystów przepuścić. W trakcie mijania słyszę "bla bla kagańców nie mają, jak tak można bla bla"...:roll: Jakiś pan w średnim wieku. Pytam głośno: ale o co chodzi? Pan daje po hamulcach i zaczyna mi coś mówić, że jak tak mogę, bo psy bez kagańców, bo niebezpiecznie... Przerywam mu, mówiąc: "no ale niech pan spojrzy, wychowane są" i pokazuję jak psy synchronicznie wykonują: siad, leżeć, siad, foczka, potem wołam Frotka i pokazuję obroty, stanie na tylnych łapkach itd. :diabloti: Facet wyraźnie pod wrażeniem, zaczyna się jąkać i mówi, że "no ale kagańce powinny być", na co odpowiadam: ale to jak mam je nagradzać? I pokazowo rzucam Frotkowi kawałek ciastka. Pan sięgnął po ostatni oręż: "ale mi to nie przeszkadza! Tylko policja się czepia! Jak was złapią to na pewno mandat dadzą...", na co odpowiadam, że nas codziennie policja mija, nieraz sami są z psem i nigdy nie mieliśmy problemów (co jest prawdą) :cool3: Na tak postawiony argument pan tylko odpowiedział, że fajne psiaki (!), pogłaskał Frotka (!!) i pojechał dalej :loveu: A że ja zwykle się pienię, jak coś takiego słyszę, to sama się zdziwiłam swoją reakcją :evil_lol: Ale na pewno ma to bardziej edukacyjny wymiar i mniej nerwów kosztuje niż pyskówka... Quote
Pani Profesor Posted August 21, 2014 Posted August 21, 2014 ...offtop, ale...co to za komenda "foczka"? :D Quote
Wola istnienia. Posted August 21, 2014 Posted August 21, 2014 [quote name='Pani Profesor']...offtop, ale...co to za komenda "foczka"? :D[/QUOTE] Myśle, że coś podobnego do "poproś" :lol: Quote
chounapa Posted August 21, 2014 Posted August 21, 2014 [quote name='Wola istnienia.']Myśle, że coś podobnego do "poproś" :lol:[/QUOTE] Tylko klaszcze łapkami ? :P Quote
zmierzchnica Posted August 22, 2014 Posted August 22, 2014 [quote name='chounapa']Tylko klaszcze łapkami ? :P[/QUOTE] Nie klaszcze, tylko prosi :evil_lol: Foczka to najbardziej rozczulająca komenda ever, właśnie z tą nazwą :diabloti: Jak powiesz "poproś" i pies prosi.. No to spoko. Ale jak powiesz "foczka", to widz sobie wyobraża słodką foczkę i przenosi to na proszącego psa... Działa zawsze :cool3: Quote
maxishine. Posted August 26, 2014 Posted August 26, 2014 Nie wiem czy tak się dzieje tylko u mnie...? Dość często atakują mnie i psy małe pieski. Najczęściej luzem. No i sfora zaczyna się bronić. Co robi właściciel? Wpada w śmiech, śmieje się, no normalnie kabaret. Co w takiej sytuacji zrobić? Jak zareagować? Quote
Talia Posted August 26, 2014 Posted August 26, 2014 Ja wtedy tupię. Tina zawsze odgania kłapiąc zębami psiaka, który nas zaczepia. Jak jest zbyt nachalny to go łapie w pysk i wyrzuca obok. Już dawno przestałam się martwić o pieski które nas zaczepiają. Jak właściciel się nie martwi to czemu ja mam. Quote
evel Posted August 27, 2014 Posted August 27, 2014 Jeżeli pies tylko drze jadaczkę to po prostu idę dalej, ale jeśli doskakuje z zębami to albo odganiam psa sama (ale wtedy moje laski się włączają i zaczyna się robić niemiło), albo jak zdarta płyta powtarzam "proszę zabrać psa, proszę zabrać psa, [tu jakaś debilna uwaga w stylu: ale on ma tylko dwa latka/chce się bawić/nie mogę go złapać etc.] nie interesuje mnie to, proszę zabrać psa"... Zwykle wtedy taki właściciel "odważnego Pikusia" się obraża (bo nie chcę dać pieskom się "pobawić", względnie nie doceniam brawury małego futrzaka) i łapie swojego karakana. Quote
motyleqq Posted August 27, 2014 Posted August 27, 2014 nie chciałoby mi się stać i czekać, aż właściciel łaskawie zabierze psa :evil_lol: po prostu idę dalej ;) Quote
a_niusia Posted August 27, 2014 Posted August 27, 2014 mnie to w ogole nie interesuje, jak przyczepia sie do nas jakis mikrowypierd. co on moze zrobic moim psom? nic. tylko je rozbawic. ostatnio szlam juz do chaty, psy na smyczach, a tu taki ratler podbija. serio...mikro sarenka idzie jak lew na 3 prawie 30 kg psy. a jego pancia "lejdi, lejdi"... lejdi wiadomo, ze nic z panci sobie nie robila. juz widze, ze moje pieski merdaja kitami i maja zamiar sobie urzadzic z lejdi niezla zabawe:))) wiec tyko powiedzialam do nich, ze lejdi chyba nie przezyje tego i poszlismy dalej:))) Quote
Ryss Posted August 27, 2014 Posted August 27, 2014 I takie Niusie pewnie uważają się za zajebiste zalkinaczki zajebistych trzech psów, nie mając przy tym pojęcia, że dla psa na spacerze tak naprawdę liczą się dwie rzeczy: nowe zapachy i nowi pobratymcy. A jeszcze zabraniać samcom towarzyskich kontaktów z chętnymi panienkami, to już skaranie boskie a nie pańcia. Dla psów. Quote
ailema Posted August 27, 2014 Posted August 27, 2014 ja zazwyczaj mówię że moja się rzuca ,gryzie itp zazwyczaj działa ....i moja suka nie lubi natrętnych podbiegaczy więc jak szczeknie albo próbuję kłapnąć to właściciel momentalnie się pojawia ....... Ostatnio wracałam z wózkiem i z psem z porannego spaceru padało .Patrze pies siedzi przed blokiem i patrzy w górę a tu jego właściciel wychyla się przez okno i tak z nim "spaceruje " Ryss tobie naprawdę się to jeszcze nie znudziło .... Quote
a_niusia Posted August 27, 2014 Posted August 27, 2014 Ryss napisał(a):I takie Niusie pewnie uważają się za zajebiste zalkinaczki zajebistych trzech psów, nie mając przy tym pojęcia, że dla psa na spacerze tak naprawdę liczą się dwie rzeczy: nowe zapachy i nowi pobratymcy. A jeszcze zabraniać samcom towarzyskich kontaktów z chętnymi panienkami, to już skaranie boskie a nie pańcia. Dla psów. to ja ci powiem tak: mam trzy psy, ktore tworza zgrane stado. na spacerze W OGOLE nie szukaja kontaktu z innymi psami. jesli to nie sa ich kumple, to po prostu mijaja te psy bokiem. najbardziej lubia bawic sie razem. to jest chyba oczywiste, co? i nie trzeba byc zajebistym zaklinaczem, zeby wiedziec, z czego to wynika. Quote
badmasi Posted August 27, 2014 Posted August 27, 2014 Moje psy też nie lubią kontaktu z innymi psami, omijają po luku i idą w swoją stronę. Ostatnio musiałam to tłumaczyć pewnej pani, która przyczepiła się do mnie i szetlanda z dwoma dużymi psami, które próbowały skakać po szetlandzie. Kobieta cały czas próbowała mnie przekonać, że mój pies chce się bawić z jej psami bo przecież się czai… nie docieralo, że to ostateczny sposób szetlandki na odgonienie namolnych psów. Potem wysłuchałam wykładu, że ona zna się na psach bo ma je od dziecka i lepiej wie czego chce mój pies. Na koniec zwyzywała mnie od wariatek choć w zasadzie to ja dużo się nie odzywałam. Chyba zdenerwowała się zwróciłam jej uwagę, że mój pies nie jest borderem (twierdziła że jest) i że border to nie rasa australijska. Dziwny jest ten świat... Quote
omry Posted August 27, 2014 Posted August 27, 2014 Ryss napisał(a):I takie Niusie pewnie uważają się za zajebiste zalkinaczki zajebistych trzech psów, nie mając przy tym pojęcia, że dla psa na spacerze tak naprawdę liczą się dwie rzeczy: nowe zapachy i nowi pobratymcy. A jeszcze zabraniać samcom towarzyskich kontaktów z chętnymi panienkami, to już skaranie boskie a nie pańcia. Dla psów. Hahahahhahah, mów mi jeszcze, co dobre dla moich psów :cool3: Quote
a_niusia Posted August 27, 2014 Posted August 27, 2014 moje psy ich nie nie lubia, bo nie maja za co. po prostu wiekszosc z nich maja w dupie. Quote
asiak_kasia Posted August 27, 2014 Posted August 27, 2014 Ryss napisał(a):I takie Niusie pewnie uważają się za zajebiste zalkinaczki zajebistych trzech psów, nie mając przy tym pojęcia, że dla psa na spacerze tak naprawdę liczą się dwie rzeczy: nowe zapachy i nowi pobratymcy. A jeszcze zabraniać samcom towarzyskich kontaktów z chętnymi panienkami, to już skaranie boskie a nie pańcia. Dla psów. Od dzisiaj pozwalam mojemu pieskowi na własną łapę zawierac znajomości :loveu: Wszystkie "panienki" i nowe pieski będą zachwycone jego stylem bycia i zabawą w śmierć :p Quote
a_niusia Posted August 27, 2014 Posted August 27, 2014 ja w sumie pozwalam psom to robic na wlasna lape. wlasciwie malo sie przejmuje innymi psami na spacerach. moje psy rowniez. Quote
gops Posted August 27, 2014 Posted August 27, 2014 Mam cieczke własnie w klatce obok , mój pies bardzo by chciał A) wpieprzyć wszystkie psy koczujące pod blokiem B) zapłodnić suke . Chyba go zaraz wypuszczę z klatki i wrócę do domu wypić herbate , niech się dzieje co chce . Mój pies na pewno po wszystkim czułby się bardzo spełniony , miałby najlepszą zabawe ever czyli mógłby bezkarnie pozabijać inne psy a jeszcze by sobie ulżył . A tak serio to mój sąsiad od haskiego jakiś rok temu zrobił dokładnie to co napisałam wyżej . Miał dosyć wycia psa w domu . Skutkiem czego było pogryzienie dwóch mniejszych psów , ucieczka na 3 dni i w międzyczasie zabicie yorka kilka ulic dalej . Najważniejsze że pies już nie wył w domu co nie ... Na szczęście zrozumiał jak wielką głupote zrobił bo więcej tego nie powtórzył . Może moje nastraszenie , że jak go spotkam luzem to będę miała wszystko gdzieś tak jak on i puszczam mojego coś dało , to największy wróg mojego psa i chyba tylko jakimś cudem w ciągu tych 3 dni jego wolności go nie spotkaliśmy . Quote
Ryss Posted August 27, 2014 Posted August 27, 2014 asiak_kasia napisał(a):Od dzisiaj pozwalam mojemu pieskowi na własną łapę zawierac znajomości :loveu: Wszystkie "panienki" i nowe pieski będą zachwycone jego stylem bycia i zabawą w śmierć :p Psy powinny w jak najszerszym zakresie mieć kontakt ze swymi pobratymcami. To się nazywa, Asiu, socjalizacja. Samcom z samcami kontaktować się na własną łapę może pozwolić - ze zrozumiałych dla psiarzy względów - tylko pańcia, która jest mądrzejsza od swojego psa. Ale psom z sukami (nie będącymi z cieczką, rzecz jasna) - jak najbardziej, gdy tylko suka nie jest ruda. Bo rude, wiadomo, są wredne i poza cieczką potrafią nieszczęsnemu absztyfikantowi dać do wiwatu. Spotkałem w życiu tylko jednego psa-samca, który atakował suki. Wszystkie inne samce, Kasiu, zachowywały się wobec panienek z pełną galanterią i z całkowitym zrozumieniem przyjmowały fochy panienek kłapiących na nich zębami. Samiec, który atakuje sukę tak jak innego samca, ma na pewno coś z głową, bo w psim swiecie jest to nienormalne. Quote
Czaki Posted August 27, 2014 Posted August 27, 2014 Ryss napisał(a):Bo rude, wiadomo, są wredne i poza cieczką potrafią nieszczęsnemu absztyfikantowi dać do wiwatu. Spotkałem w życiu tylko jednego psa-samca, który atakował suki. Wszystkie inne samce, Kasiu, zachowywały się wobec panienek z pełną galanterią i z całkowitym zrozumieniem przyjmowały fochy panienek kłapiących na nich zębami. Samiec, który atakuje sukę tak jak innego samca, ma na pewno coś z głową, bo w psim swiecie jest to nienormalne. W ludzkim też, i wydaje mi się, że powinieneś uczyć się od swojego psa zachowania w stosunku do pań na forum :) P.S. Nie wiem co masz do rudych, ale ruda suczka mojej cioci jest w takim wypadku zaprzeczeniem tego co mówisz, a raczej piszesz. Quote
motyleqq Posted August 28, 2014 Posted August 28, 2014 niektóre rude są tak wredne, że nawet w cieczce kłapią zębami :evil_lol: patrz: moja suka :evil_lol: Quote
asiak_kasia Posted August 28, 2014 Posted August 28, 2014 Ryss napisał(a):Psy powinny w jak najszerszym zakresie mieć kontakt ze swymi pobratymcami. To się nazywa, Asiu, socjalizacja. Samcom z samcami kontaktować się na własną łapę może pozwolić - ze zrozumiałych dla psiarzy względów - tylko pańcia, która jest mądrzejsza od swojego psa. Ale psom z sukami (nie będącymi z cieczką, rzecz jasna) - jak najbardziej, gdy tylko suka nie jest ruda. Bo rude, wiadomo, są wredne i poza cieczką potrafią nieszczęsnemu absztyfikantowi dać do wiwatu. Spotkałem w życiu tylko jednego psa-samca, który atakował suki. Wszystkie inne samce, Kasiu, zachowywały się wobec panienek z pełną galanterią i z całkowitym zrozumieniem przyjmowały fochy panienek kłapiących na nich zębami. Samiec, który atakuje sukę tak jak innego samca, ma na pewno coś z głową, bo w psim swiecie jest to nienormalne. Niestety nie każdy piesek jest colakiem, i niestety nie każdy ma to szczęście posiadać pieska od szczeniaka. A są na tyle nienormalne osobniki, które mają głęboko pod ogonem płeć, wiek, rozmiar i intencje drugiego psa-patrz moja bestyjka. Zapewne ktoś miał ogromną frajde ze szczucia pieseczka na inne pieseczki, wiec no jakby to ująć-lepiej żeby takie osobniki się mimo wszystko nie kontaktowały na własną łapę z innymi. Kontakt pod kontrolą paniusi sprowadza się do tego, że piesek potrafi mieszkać w jednym domku, z 11 obcymi psami i się nie pozabijać :cool3: I ja osobiście sama nakręcam pieska na zabawki, do stopnia fiksacja-obsesja, właśnie po to, żeby pieseczki olewał. Ale teoria o rudości pasuje- bo Rudy jest rudy z charakteru. :diabloti: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.