Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Yuki_']Juna jest z nami od 8 mc ;)
Figa jest wychowywana przeze mnie od małego i nie boi się czesania, leży/stoi spokojnie. Nie wyrywa się przy dawaniu kropli.
A Kena z kolei przy czesaniu zachowuje się jakby ze skóry ją obdzierali. i co? od małego ją uczymy, ale nie ona wie swoje. I smaczki nie pomagają jak Twoim psom.[/QUOTE]

no to robicie to nieudolnie i trzeba sie do tego przyznac:))) wiesz pokora itd:))

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

[quote name='Yuki_']Nie robimy nieudolnie. chcesz to ci nagram w następnym tygodniu.
Zrozum że nie każdy piesek jest taki jakie twoje.[/QUOTE]

no coz...skoro nie ma efektow to jak to robicie? NIEUDOLNIE, bo przeciez nie SKUTECZNIE.

Posted

[quote name='isabelle301']Podczas gdy własciciel siedzi sobie wygodnie 2 metry dalej?
...spokojnie siedzacemu (bez trzymania)[/QUOTE]
A te Twoje wypowiedzi świadczą jak dla mnie źle o Tobie, bo swojego psa u weterynarza powinnaś pilnować.

Posted

najlepszym przykładem na to, że psu w stresie i bólu może odbić, jest nieżyjący ast tż-ta, o którym pisałam tysiąc razy.
mądry, usłuchany i totalnie posłuszny misiek bez cienia agresji (no, piesków nie lubił,ale jedno "nie" i ignorował), miał ropiejącą ranę z gronkowcem nie do usunięcia i dodatkowo po którejś operacji z kolei złapał kleszcza (kroplony, nie wiadomo jakim cudem) i miał objawy babeszjozy.

w połączeniu z gronkowcem wykończyło to psa bardzo szybko, w ostatnie dni już leżał na posłaniu i nieśmiało machał ogonem,ale zdarzyło się, że warknął na właściciela (tż-ta) przy zmienianiu opatrunku. dodam, że nie warczał nigdy, a jeśli już,to na psy i to naprawdę groźnie. zdechł w drodze na uśpienie, został tylko "dobity" bo tak naprawdę już nie kontaktował, co nie zmienia faktu, że ostatnie dni przeplatał smutnym merdaniem ogona i pokazywaniem zębów na zmianę. tż i rodzina też daliby sobie uciąć rękę, że Brutek nie ugryzie (bo nigdy nie dał powodów ku temu, by myśleć inaczej), a jednak w takim bólu był przez weta podłączany do kroplówek w kagańcu. to był amstaff i każdy myślący człowiek zdaje sobie sprawę z naturalnych reakcji i nie będzie wmawiał światu wokół, że "piesek nie wie, że tak można" i jest wychowany od szczeniaka jak robot, więc "na pewno nie ugryzie".

nie ugryzł, ale gdyby nie kaganiec, to wet/tż mógłby stracić rękę, bo to TYLKO pies i nie wiadomo, jak zareaguje.

Posted

[quote name='Kesja']A te Twoje wypowiedzi świadczą jak dla mnie źle o Tobie, bo swojego psa u weterynarza powinnaś pilnować.[/QUOTE]
Ja swojego psa nie dostępuję na krok u weta, i nie rozumiem jak można zostawić u weta psa a samemu siedzieć w poczekalni. Wyjątkiem są operacje. ;)

Posted

[quote name='Yuki_']Ja swojego psa nie dostępuję na krok u weta, i nie rozumiem jak można zostawić u weta psa a samemu siedzieć w poczekalni. Wyjątkiem są operacje. ;)[/QUOTE]
Dokładnie, pies jest przy mnie i go pilnuję.
A u mnie operacja nie była wyjątkiem, bo przy sterylizacji Ajry byłam, no ale to w moim przypadku z racji zawodu do jakiego się uczę;) sterylka była w lecznicy gdzie mam praktyki, więc mogłam przy niej być.

Posted

[quote name='a_niusia']no moze byc mega grzeczny u weta, ale co z tego, jak tobie strzelil zebami w glowe?
lepiej zmqalpuj fryzure od swojego idola, ona cie w razie czego ochroni:)))[/QUOTE]
No właśnie. Co z tego? ;) To z tego, że psy są różne i rożnie reagują w zależności od sytuacji. Moje jamnice są jak twoje gordonki, nudne i przewidywalne w większości reakcji (mimo, że mają taaakie różne charaktery :eviltong:), ale to nie jest zasługa wychowania, tylko tego co im we łbie siedziało od zawsze. Trzon charakterologiczny twoich suk to nie jest twoja zasługa, tylko pokolenia hodowców, które zajmowało się gordonkami.

Gadanie, że coś nigdy albo coś zawsze, jest pięknym przykładem twojej ignorancji, bo wiadomo, że pewne na tym świecie są dwie rzeczy: śmierć i podatki jak mawia mój kolejny idol B. Franklin. Owszem są jw psy nudne i przewidywalne, ale po to jest tyle psich ras, żeby każdy wybrał sobie stopień trudności jaki mu odpowiada. Ja tam lubię wyzwania, czaszkę mam mocną, tak więc łotewer, drugi raz nie zrobię takiej głupoty.

Posted

bierny odruch obrony

krople do oka mieliśmy raz, pierwsze 2 dni to wyrywanie się, zwiewanie, miotanie pyskiem, dzikie mruganie - nie znał tego i się po prostu bał, a oko go bolało okrutnie, przy czym musiałam mu otwierać powiekę na maxa. późniejsze dni to tylko wycofywanie się na widok kropli, ale dzielnie siadał na dupie i mimo małych odruchów (cofanie łba) dawał zakroplić oczy

aktywny odruch obrony:
złamał mu się pazur, chciałam mu go zabandażować na żywca tak jak stał, ale miazga pazura jest niesamowicie wrażliwa, poruszyłam mu ją, pies zawył z bólu, podskoczył do góry i odwinął się, kłapiąc zębami w to co miał najbliżej, a była to akurat moja głowa

Poważnie, nie widzą co poniektórzy różnicy? (akurat nie kierowane jest to do osób przeze mnie cytowanych).

A czego na 90% nie widzieliście u weta? Pies daje sobie pobrać próbkę z bolącego ucha, dał sobie owo ucho zakroplić i rozmasować aby się preparat rozszedł, dał się zaszczepić. Na próbę poprawienia obroży przeciwkleszczowej chwycił przedramię wetki. A mnie g obchodzi jak cudze psy się zachowują i na co sobie pozwalają. Ja jakoś nie mam wyrzutów sumienia i nie jest mi głupio, że mój pies nie sra tęczą na wszystko co się do niego mówi i co się z nim robi.

Posted

[quote name='Dardamell']bierny odruch obrony
aktywny odruch obrony:
Poważnie, nie widzą co poniektórzy różnicy? (akurat nie kierowane jest to do osób przeze mnie cytowanych).

A czego na 90% nie widzieliście u weta? Pies daje sobie pobrać próbkę z bolącego ucha, dał sobie owo ucho zakroplić i rozmasować aby się preparat rozszedł, dał się zaszczepić. Na próbę poprawienia obroży przeciwkleszczowej chwycił przedramię wetki. A mnie g obchodzi jak cudze psy się zachowują i na co sobie pozwalają. Ja jakoś nie mam wyrzutów sumienia i nie jest mi głupio, że mój pies nie sra tęczą na wszystko co się do niego mówi i co się z nim robi.

i u nas jest właśnie to, o czym piszesz - można psa wykąpać, w wannie nosić i obracać jak szmacianą lalkę, można zaszczepić, zrobić zastrzyk, pobrać skalpelem zeskrobinę ze skóry i wszystko to robi względnie spokojnie, tj. po prostu odruchowo cofa łapę albo coś, ale żadnej tam agresji czy wyrywania się. jeśli zaś obcy człowiek złapie go za obrożę i pociągnie znienacka, jakby chciał przeprowadzić, dostanie zębami.
nienawidzi tego i odwrażliwiam go od roku na obrożę, dalej mu się zdarzy zapomnieć i kłapnąć nawet na mnie, oczywiście ostrzegawczo, żaden tam atak. stąd właśnie potrzeba kagańca, bo nie wiadomo, czy pies akurat na to nie zareaguje agresją.

mój dał wetce grzebać w dupie przy gruczołach, a kłapał zębami przy... ścinaniu pazurów, następnie wrzeszczał jak opętany, jakby to był jakiś koszmarny ból. wg. mnie "pierwszy raz" trzeba zawsze zabezpieczyć, tj. przy robieniu czegoś, czego do tej pory się nie robiło z psem.

Posted

[quote name='Kesja']Widziałam dużo psów i dużo ich reakcji, dlatego wiem, że do każdego z osobna trzeba podchodzić z odpowiednią rezerwą. I każdy wet powinien to wiedzieć. To że twój pies tak reaguje to nie znaczy, że każdy jest taki. To jest zależne od psa.
Z racji że mam labradora, który nigdy nie przejawiał najmniejszego objawu agresji zarówno do psa jak i do człowieka wiem, że są psy, którym można zrobić wszystko i sobie na to pozwolą. Ale jestem też świadoma, że są psy zupełnie inne.[/QUOTE]

To była odpowedx na Twoje stwierdzenie, że w praktyce wet jeszcze nie widziałas aby pies spokojnie pozwalał sobie oczy zakraplać... :-)

Posted

[quote name='Kesja']A te Twoje wypowiedzi świadczą jak dla mnie źle o Tobie, bo swojego psa u weterynarza powinnaś pilnować.[/QUOTE]

Ależ ja go pilnuję... czy pilnowanie Twoim zdaniem oznacza trzymanie w żelaznym uścisku? Skoro tak - jakos mnie nie dziwi brak widzenia spokojnie pozwalających sobie zrobić to czy tamto

Posted

[quote name='Amber']No właśnie. Co z tego? ;) To z tego, że psy są różne i rożnie reagują w zależności od sytuacji. Moje jamnice są jak twoje gordonki, nudne i przewidywalne w większości reakcji (mimo, że mają taaakie różne charaktery :eviltong:), ale to nie jest zasługa wychowania, tylko tego co im we łbie siedziało od zawsze. Trzon charakterologiczny twoich suk to nie jest twoja zasługa, tylko pokolenia hodowców, które zajmowało się gordonkami.

Gadanie, że coś nigdy albo coś zawsze, jest pięknym przykładem twojej ignorancji, bo wiadomo, że pewne na tym świecie są dwie rzeczy: śmierć i podatki jak mawia mój kolejny idol B. Franklin. Owszem są jw psy nudne i przewidywalne, ale po to jest tyle psich ras, żeby każdy wybrał sobie stopień trudności jaki mu odpowiada. Ja tam lubię wyzwania, czaszkę mam mocną, tak więc łotewer, drugi raz nie zrobię takiej głupoty.[/QUOTE]

nie masz pojecia o moich gordonkach, wiec nie porownuj ich do swoich jamnikow, ktore maja cie totalnie gdzies, o czym wielokrotnie pisalas.

wiec...odpusc sobie, zajmij sie jamniczkami, justine bieberem itd.
z dobermanem ci nie wyszlo.

pozdro&nara

enilej&lotewer.

Posted

[quote name='Yuki_']Ja swojego psa nie dostępuję na krok u weta, i nie rozumiem jak można zostawić u weta psa a samemu siedzieć w poczekalni. Wyjątkiem są operacje. ;)[/QUOTE]

To może rozwine temat...
Aby siedziec dwa metry od psa któremu jest pobierana krew nie musze siedzieć w poczekalni,.... nasza pani wet ma bardzo wygodnie urzadzony, obszerny gabinet w bardzo fajnej klinice. Tak więc ja sobie siedzę na wygodnym krzesełku a pies siedzi sam z własnej, nieprzymuszonej woli obo swojej ukochanej pani wet-cioci, od której zawsze dostaje cosik smacznego, jest wygłaskany i wydrapany i jeszcze sobie moze zabawke wyciagnąć z wielkiego pojemnika...
Ja piszę o sytuacji kiedy jest to zwykłe pobranie krwi,,, zakraplanie oczu czy czyszczenie uszu - to nie sa bolesne zabiegi. zastrzyk tez nie jest...
Natomiast gdy miał dłubane przy bardzo rozwalonej łapie - kleczałam przy nim i go przytrzymywałam - lekko aby być dla niego wsparciem. Bo wiedziałam, ze boli.
Przy wydłubywaniu szwów z powieki - tez pies siedział spokojnie tuż obok moich nóg a ja jedyne co robiłam to trzymałam na nim reke.
To wystarcza... po prostu wystarcza w tym przypadku mój spokój i brak spinki... ja jestem wyluzowana on też jest. Nie ma w tym żadnej magii...
Gdy ja się spinam - Brutus ma zeby na wierzchu.
To oczywiste

Posted

[quote name='isabelle301']To była odpowedx na Twoje stwierdzenie, że w praktyce wet jeszcze nie widziałas aby pies spokojnie pozwalał sobie oczy zakraplać...:-)
Moja praktyka była krótka, więc wiem, że jeszcze mało widziałam. Jednak każdy pies któremu kropi się oczy odwracał się, zamykał oczy bo to normalny odruch.
[quote name='isabelle301'] Ależ ja go pilnuję...
Da się psa pilnować "siedząc wygodnie 2m od psa", jak to sama napisałaś?
[quote name='isabelle301']czy pilnowanie Twoim zdaniem oznacza trzymanie w żelaznym uścisku?
Gdzie tak napisałam? Pilnowanie psa oznacza dla mnie trzymanie go na smyczy przy sobie (mowa tu o wizycie u weta).
Edit.
[quote name='isabelle301']
Ja piszę o sytuacji kiedy jest to zwykłe pobranie krwi,,, zakraplanie oczu czy czyszczenie uszu - to nie sa bolesne zabiegi. zastrzyk tez nie jest...
Przy wydłubywaniu szwów z powieki - tez pies siedział spokojnie tuż obok moich nóg a ja jedyne co robiłam to trzymałam na nim reke.

Sama sobie przeczysz, bo wcześniej pisałaś, że:
[quote name='isabelle301']
Natomiast okulistka ściągająca szwy z powieki Brutusowi spokojnie siedzacemu (bez trzymania) już była nieco zdziwiona...

Posted

[quote name='a_niusia']nie masz pojecia o moich gordonkach, wiec nie porownuj ich do swoich jamnikow, ktore maja cie totalnie gdzies, o czym wielokrotnie pisalas.

wiec...odpusc sobie, zajmij sie jamniczkami, justine bieberem itd.
z dobermanem ci nie wyszlo.

pozdro&nara

enilej&lotewer.[/QUOTE]
Niczego konstruktywnego nie ma w tej wypowiedzi. Jak zresztą w 98% wszystkich twoich postów. No ale nic dziwnego, skoro stwierdziłaś, że swojej wielkiej wiedzy nie udostępnisz za darmo :evil_lol:. Szkoda, że tylko bzdury produkujesz darmowe. No ale w końcu nie bierzesz za nie odpowiedzialności bo to "tylko" forum.

Głupotki może wplatać, ale wtedy kiedy reszta wypowiedzi ma jakiś sens. Gorzej, jak składa się z samych głupotek. Wtedy jest to trolling, w którym jesteś mistrzynią.

Posted

[quote name='Amber']Niczego konstruktywnego nie ma w tej wypowiedzi. Jak zresztą w 98% wszystkich twoich postów. No ale nic dziwnego, skoro stwierdziłaś, że swojej wielkiej wiedzy nie udostępnisz za darmo :evil_lol:. Szkoda, że tylko bzdury produkujesz darmowe. No ale w końcu nie bierzesz za nie odpowiedzialności bo to "tylko" forum.

Głupotki może wplatać, ale wtedy kiedy reszta wypowiedzi ma jakiś sens. Gorzej, jak składa się z samych głupotek. Wtedy jest to trolling, w którym jesteś mistrzynią.[/QUOTE]

noo do ciebie to mi jednak daleko:))

szkoda, ze kumple z dogo juz mniej cie lubia, to nie bedziesz mogla poprzezywac w galerii jak zwykle:)))

Posted

[quote name='a_niusia']bo nie poznalas jej osobiscie:smile:)))) haha[/QUOTE]
A co ma pienik do wiatraka??
Jest spoko, jej pies mi się podoba i kiedyś nadejdzie czas na spotkanie w realu :)
A zresztą, skąd wiesz że się nie spotkałyśmy? :eviltong:

Posted

[quote name='Kesja']Moja praktyka była krótka, więc wiem, że jeszcze mało widziałam. Jednak każdy pies któremu kropi się oczy odwracał się, zamykał oczy bo to normalny odruch.[/QUOTE]
Zamykanie oczu podczas zakraplania kropli to jak sama wspomniałas odruch. Jednak można zamykac oczy siedząc spokojnie...

[quote name='Kesja']Da się psa pilnować "siedząc wygodnie 2m od psa", jak to sama napisałaś? [/QUOTE]
Tak. Wystarczy mu powiedzieć że ma siedziec spokojnie i podac łapę...wystarczy na niego patrzeć i korygować jego zachowanie słownie... na przykład powiedzieć mu aby nie wkładał jęzora pani doktor do oczu bo nie moze wcelowac w żyłę... :-)

[quote name='Kesja']Gdzie tak napisałam? Pilnowanie psa oznacza dla mnie trzymanie go na smyczy przy sobie (mowa tu o wizycie u weta).
Edit.[/QUOTE]
I nie jesteś w stanie przyjąć że pilnowanie psa można wykonac zdalnie, bez trzymania go na smyczy, sciskania go, wglebiania i przyduszania? Sorry... ja uważam inaczej i może dzieki temu mam superpsa...

[quote name='Kesja']Sama sobie przeczysz, bo wcześniej pisałaś, że:[/QUOTE]
Nie... trzymanie ręki na karku psa nie oznacza wcale to samo co trzymanie psa... szczególnie że mój pies jest raczej spory a moja dłoń nie zakrywa nawet połowy jego karku.

Posted

to jest normalne, ze psa trzeba przytrzymywac przy bolesnych zabiegach u weta. szczegolnie jesli pies swoje u niego przecierpial.
nie jest jednak normalne, zeby pies strzelal wlascicielowi w glowe, bo bazur go zabolal.

Posted

[quote name='a_niusia']to jest normalne, ze psa trzeba przytrzymywac przy bolesnych zabiegach u weta. szczegolnie jesli pies swoje u niego przecierpial.
nie jest jednak normalne, zeby pies strzelal wlascicielowi w glowe, bo bazur go zabolal.[/QUOTE]
Jak najbardziej normalna reakcja

Posted

a_niusiu wiem, że nie masz nic do powiedzenia w omawianym temacie i punktuje ci to tak skutecznie, że zaczynasz pluć jadem na wszystkie strony (niekoniecznie celnie), ale nie pogadamy ani o spotkaniach, ani o galerii, ani o kinie, ani i sytuacji na Ukrainie, bo po prostu nie ma takiej potrzeby ;) Kończ waść wstydu oszczędź.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...