isabelle301 Posted July 15, 2014 Posted July 15, 2014 No cóż... Dardamell... szkoda czasu. Przeciez ona nie wie co czyta. Niech mi ktoś pokaże gdzie ja napisałam choć raz że Brutus chodzi na smyczy i w kagańcu? błehehehe Powtórze jeszcze raz Mój pies chodzi luzem a kagańca nigdy na pysku nie miał :-) I wszystko zaczęło się od tego, że w sposób niewłasciwy wydawało ci się że znasz przepisy dotyczące Wawy odnośnie opieki i sprawowania kontroli nad psem Quote
omry Posted July 15, 2014 Posted July 15, 2014 isabelle, Yavanna to osoba prawdziwa, potwierdzam :lol: Na szczęście nikt swojego psa, tylko dlatego, że jest duży, prowadzac na smyczy nie musi. Jeśli się ktoś boi, to warto się odezwac i poprosic o zapięcie psa na chwilę. Nas niektórzy proszą, jeśli Iwan jest luzem. Nikt nie umarł, jeszcze :cool3: Quote
Zosia-Samosia Posted July 15, 2014 Posted July 15, 2014 Yavanna napisał(a):Całe oburzenie na moje posty wzięło się stąd, że oczekuję iż duże psy będą na smyczy lub przy właścicielu w miejscach publicznych. I to wywołało wielkie oburzenie, bo ktośtam wie jakie pies ma zamiary. Ja nie wiem i wiedzieć nie muszę. I tu nastąpiło udowadnianie, że duży pies puszczony samopas jest mniej groźny niż mały. No cóż dla mnie jednak nie jest. I jednak z małym atakującym łatwiej sobie poradzić. Nigdzie też nie napisałam, że małe agresywne psy bez smyczy mi nie przeszkadzają, a i to mi tu próbowano wmówić. Tak jak i bicie psów. o.O Ot założyłyście że mam "małego dziamgota" i lata po okolicy siejąc spustoszenie. Rzeczywistość jest jednak inna, a ja staram się żeby mój pies nie był uciążliwy dla otoczenia. I nie widzę nic niestosownego w tym, ze mam podobne oczekiwania w stosunku do innych psiarzy. Super że piszecie teraz, że Wasze pieski chodzą na smyczy. A jeszcze 2 strony tego wątku wcześniej tak Was oburzało, że ktoś może nie czuć się komfortowo widząc dużego psa bez smyczy i kagańca i bez jego właściciela w pobliżu. Nie wiem isabelle301 kogo ci przypominam, ale musisz mieć manię prześladowczą. Wystarczy kliknąć w mój podpis i już widać jakiego mam psa. Labradora nigdy nie miałam i raczej mieć nie będę. ;) Widzisz u mnie w miescie jest absolutny nakaz trzymania psow na smyczy. Sa trzy wydzielone miejsca,gdzie psiaki mozna spuszczac. Z racji,ze moj malolat zrobil sie dosyc agresywny w stosunku do innych psow - takie psie wybiegi omijamy z daleka. I teraz teoretycznie psu swojemu kaganca zakladac nie musze.Do ludzi jest mega lagodny,a inne psy MUSZA byc na smyczy,a wiec i kontaktu z innymi oprocz spokojnego mijania miec nie musi. I tu jest wlasnie problem.Bo o ile jeszcze nigdy (!) nie spotkalam duzego psa bez smyczy,o tyle malych biegajacych luzem jest pelno - i wlasciciele jedynie tych malych maja w glebokim powazaniu ten zakaz!Dlaczego???? I niestety przez chamstwo i nieodpowiedzialnosc wiekszosci wlascicieli malych psow (do kolanka) moj pies musi na kazdym spacerze nosic kaganiec,choc spokojnie moglibysmy sobie schowac go w kieszen :( Bo on sie chetnie pobawi,powacha - ale zaskakiwany od tylu,kiedy ktos mu nochal w tylek wklada to on nie lubi :( (Pomijajac pytania - w wypadku kiedy inny pies zrywa sie ze smyczy czy tez sie z niej zgrabnie wyslizguje - jestem w stanie nad swoim psem zapanowac i nie dopuscic do odgryzienia sie). W tej chwili doszlo do tego,ze jezdzimy na poranne spacery do ptasiego parku,ktory jest pod ochrona.Przy wejsciu stoi wielki szyld gdzie pisze,ze psy moga wejsc jedynie na smyczy.I owszem wchodza,ale nie ma dnia,abym nie musiala krzyczec kiedy jakis JR czy inny maluch jednak takowej smyczy nie ma.Smutne i chamskie niestety :( Quote
Yavanna Posted July 15, 2014 Posted July 15, 2014 omry napisał(a):isabelle, Yavanna to osoba prawdziwa, potwierdzam :lol: Na szczęście nikt swojego psa, tylko dlatego, że jest duży, prowadzac na smyczy nie musi. Jeśli się ktoś boi, to warto się odezwac i poprosic o zapięcie psa na chwilę. Nas niektórzy proszą, jeśli Iwan jest luzem. Nikt nie umarł, jeszcze :cool3: Ale dla mnie nawet duży pies nie musi być na smyczy, jeśli właściciel jest obok. Oczywiście mówię o psie nad którym właściciel panuje. Natomiast zdarzyło mi się, że wielki pies lata sobie samopas, a właściciela nie widać. Zazwyczaj na próby upomnienia takiego właściciela psa (jak już się pojawi), słyszę że piesek łagodny i ot tak sobie lata i wącha i jeszcze nikogo nie ugryzł. Jest sporo opcji, żeby wyprowadzić psa nie narażając przechodniów na nieprzyjemności. I wcale nie jest prawdą, że osoba która się boi psów sama pójdzie inną drogą. Mam na osiedlu kobietę, która panicznie boi się psów. Widząc mojego 6 czy 7 miesięcznego bordera stanęła i zaczęła przeraźliwie wrzeszczeć. Pies był przy mnie (dokładniej ćwiczyliśmy siad przy nodze, także pies stykał się niemal z moją nogą), do niej miał dobre 30m. I co według Was powinnam zrobić? Opieprzyć kobietę, bo wystraszyła mi psa? Powiedzieć, żeby sobie zmieniła trasę? Wdać się w bezsensowny konflikt? Bo ja zapięłam psa na smycz, przeprosiłam babkę i powiedziałam, że pies się mnie pilnuje, ale rozumiem że ona się może bać. Okazało się, że kobietę pogryzły kiedyś psy i teraz boi się każdego większego od yorka. I ma prawo do tego, żeby czuć się bezpiecznie! Zasady mamy ustalone, ja chodzę po osiedlu z psem bez smyczy tylko wcześnie rano i w nocy, a jak ją widzę to od razu pies na smyczy. Korona mi z głowy nie spadła i nie upieram się, że czyjś strach jest nieważny. Mimo że mam psa który jest bardzo łagodny, praktycznie nie szczeka, zawarczał kilka razy w życiu i wygląda jak poczciwy ciapek. Niesamowite jest to, jak tu zostały przekręcone moje słowa. Quote
Yavanna Posted July 15, 2014 Posted July 15, 2014 Zosia-Samosia napisał(a):Widzisz u mnie w miescie jest absolutny nakaz trzymania psow na smyczy. Sa trzy wydzielone miejsca,gdzie psiaki mozna spuszczac. Z racji,ze moj malolat zrobil sie dosyc agresywny w stosunku do innych psow - takie psie wybiegi omijamy z daleka. I teraz teoretycznie psu swojemu kaganca zakladac nie musze.Do ludzi jest mega lagodny,a inne psy MUSZA byc na smyczy,a wiec i kontaktu z innymi oprocz spokojnego mijania miec nie musi. I tu jest wlasnie problem.Bo o ile jeszcze nigdy (!) nie spotkalam duzego psa bez smyczy,o tyle malych biegajacych luzem jest pelno - i wlasciciele jedynie tych malych maja w glebokim powazaniu ten zakaz!Dlaczego???? I niestety przez chamstwo i nieodpowiedzialnosc wiekszosci wlascicieli malych psow (do kolanka) moj pies musi na kazdym spacerze nosic kaganiec,choc spokojnie moglibysmy sobie schowac go w kieszen :( Bo on sie chetnie pobawi,powacha - ale zaskakiwany od tylu,kiedy ktos mu nochal w tylek wklada to on nie lubi :( (Pomijajac pytania - w wypadku kiedy inny pies zrywa sie ze smyczy czy tez sie z niej zgrabnie wyslizguje - jestem w stanie nad swoim psem zapanowac i nie dopuscic do odgryzienia sie). W tej chwili doszlo do tego,ze jezdzimy na poranne spacery do ptasiego parku,ktory jest pod ochrona.Przy wejsciu stoi wielki szyld gdzie pisze,ze psy moga wejsc jedynie na smyczy.I owszem wchodza,ale nie ma dnia,abym nie musiala krzyczec kiedy jakis JR czy inny maluch jednak takowej smyczy nie ma.Smutne i chamskie niestety :( Ale ja się tu absolutnie zgadzam, że tak nie powinno być. Gdzieś w sklepie widziałam szyld, że "york to tez pies" i jak najbardziej je wszystkie przepisy powinny obowiązywać. Ja duże psy bez smyczy widuję, ale to też dla mnie nie jest nic złego, pies musi się wybiegać. Za to warto jakby jednak właściciel był przy nim, a nie pies sobie a pan sobie. Ja mieszkam na totalnym wypizdowie i tam jak jest mały pies, to zawsze na smyczy podrywany do góry jak tylko jakiś większy nadchodzi (co jest dla mnie totalnym bezsensem tak swoją drogą). Na Polu Mokotowskim za to latają różniste bez smyczy i Muffin bawi się także z tymi wielkimi psami (których tak podobno nie lubię). ALE właściciel jest obok i kontroluje swojego psa. Małych jest mnóstwo i jakoś nie drę się na nie i ich nie kopię (kto chodzi na PM to może mnie kojarzy, bo co najmniej raz w tygodniu tam z psem jestem dla socjalizacji i żeby poznał zrównoważone psy ras wszelakich). Akurat tam jeśli jest spina, to tylko z JRT i tych psów już unikam, bo kilka razy wystartowały do Muffina z zębami. Ale tu reakcja właścicieli była natychmiastowa i mimo że mój znacznie większy, to jednak potrafili ocenić który pies zawinił. Nie muszę się ukrywać za anonimowym nickiem, kilka klików i już widać moją twarz, a dalsze kilka również imię i nazwisko. I nie dam sobie wmówić, że biję małe psy, a przed dużymi "sram w portki" jak tu ktoś ładnie napisał. Quote
omry Posted July 15, 2014 Posted July 15, 2014 Ja bym na pewno nie przepraszała tej babki. Przepraszam zawsze, jeśli wina jest po mojej stronie. Jeśli kobieta ma problem, to niech się uda do specjalisty. Takim zachowaniem może tylko sprowokowac lub przestraszyc psa. Ja bym odeszła bez słowa, moje psy nie zwracają na ludzi najmniejszej uwagii. A jej fazy, to jej sprawa. Jeśli nie może wybrac innej drogi - zawsze może się odezwac, a nawet krzyczec już z daleka. Quote
isabelle301 Posted July 15, 2014 Posted July 15, 2014 zawsze można takze taką wrzeszczącą babe wykorzystac do socjalizacji psiaka - niech sobie popatrzy i nauczy się, że ludzie często dziwni są. Natomiast przepraszać? No sory... Fobie sie leczy a nie pielegnuje Quote
Yavanna Posted July 15, 2014 Posted July 15, 2014 No widzisz, a ja nie chciałam mieć z nią problemów, przeprosiłam i mam z nią spokój, bo chociaż aż tak panicznie się nie drze. A krzyczała przeraźliwie i widać było że naprawdę bardzo się boi (jakkolwiek irracjonalny ten lęk by nie był). Do tego nie wiem jak na Waszych osiedlach (o ile ofc nie mieszkacie w domkach), ale u mnie regulamin jest dla psiarzy bardzo niekorzystny, włącznie z tym że mieszkańcy mogą zażądać usunięcia przeszkadzającego psa. Co prawda pewnie nie do realizacji, ale zapisy są. Do tego można się później bujać z TOZem i innymi organizacjami, bo życzliwy sąsiad wysłał donosik. A znam sytuację, gdzie sąsiedzi piszą już takie głupoty jak to, że psy wychodzą na dwór ze związanymi łapkami. I do właścicielki przyjeżdża regularnie inspekcja. Ja wychodzę z założenia "żyj i daj żyć innym". Obczaiłam miejsca, gdzie mój pies może polatać bez smyczy bo ludzi brak, póki się nie odwoływał 100/100 to chodził na lince etc. I jak idę z psem, to nigdy go z oczu nie tracę (teraz jak dorósł i zmądrzał, to sam się pilnuje). Jak na odludziu zobaczę na horyzoncie ludzi, to pies jest zawsze odwoływany. Za to mogłabym książkę napisać o tym, jak ludzie mi szkolenie psa utrudniają. Quote
Zosia-Samosia Posted July 15, 2014 Posted July 15, 2014 Ja rozumiem,ze wiekszosc ludzi boi sie wiekszych psow.Ja mam dwa duze psiska i bardzo zadko kiedy ktos chce wsiasc z nami do windy,a wiekszosc nawet ma postawe roszczeniowa i nalega,nawet kiedy juz jestesmy w srodku,abysmy to MY zaczekali dluzej. Poza tym pomijajac temat maly vs duzy. Czy tylko mi sie wydaje,ze coraz wiecej jest niezrownowazonych JRT??I o ile York szczeka,podbiega i prowokuje o tyle JRT zaczynam sie ostatnio powaznie obawiac bo kilka atakow utwierdzilo mnie w przekonaniu,ze one .... tak na serio ;) Quote
Dardamell Posted July 15, 2014 Posted July 15, 2014 Do mnie panowie niebiescy raz zapukali, jak się ktoś poskarżył, że z niebezpiecznym psem chodzę i szczuję na ludzie. I co? I nic, bo panowie niebiescy przeszli się po sąsiadach i zrobiwszy wywiad okazało się, że pies nie dość, że spokojny, nie zaczepia nikogo, to zawsze na porządnej smyczy, kaganiec przy właścicielce a jak ktoś się boi albo chce przejść to właścicielka miejsca ustępuje i czeka aż ktoś przejdzie, a dodatkowo zawsze można podejść spokojnie do nich i porozmawiać o pierdołach a pies grzecznie obok siedzi. I właśnie dlatego, że tak postępuję i tak jesteśmy z psem postrzegani wymagam od innych, w szczególności właścicieli tych małych dziamgotów, zaprzestania durnego zasłaniania się wielkością psa. Bo u nas w uchwale gminy nie ma rozróżnienia na wielkość psa, tylko jest zapis, że w miejscach publicznych pies musi być na smyczy. A przyjechali, bo na tego psa musiałam uzyskać pozwolenie z gminy, a w pozwoleniu mam zapis o cofnięciu go jeżeli pies będzie uciążliwy dla otoczenia. Quote
Yavanna Posted July 15, 2014 Posted July 15, 2014 U znanych mi JRT jest krótka droga od warczenia do zębów. A już zabranie zabawki JRT jest szybką drogą do spięcia, a ja nie wypracowałam z Muffinem tego, żeby tylko za swoimi zabawkami ganiał. Mój refleks przy tym nie wyrabia, więc grzecznie je omijam. Do tego mam wrażenie, że JRT nie do końca zdaje sobie sprawę ze swoich gabarytów. Ale poza tym silnym instynktem, to świetne psiaki, takie małe torpedy. Na agi z nami chodzi taka mała dziewczynka, kapitalna jest. :) Quote
Maron86 Posted July 15, 2014 Posted July 15, 2014 Masakra jaki śmietnik zrobiliście w bezsensownej dyskusji, hahahaha :lol:... Quote
Ejre Posted July 15, 2014 Posted July 15, 2014 (edited) Maron86 napisał(a):w policach też jest wpis że psy z listy i ich mieszańce oraz psy agresywne, żaden tekst typu 'ja mam kundla' nie przejdzie. Aczkolwiek u nas to różnie bywa, mało kto psu kubeł na paszcze zakłada, nawet takim agresorom co na ludzi z zębami lecą :roll: Tylko, że taki w wpis, że mieszańce psów z listy muszą być w kagańcu ma średni sens. Z tego względu, że nie jesteś w stanie udowodnić, że dany pies jest mieszańcem pita (czyli psa z listy) a nie asta (którego na liście nie ma). Tak samo zresztą z mieszańcem doga argentyńskiego może być czy mix moskiewskiego stróża może być uznany za mix bernardyna, pewnie każda z ras z listy ma jakieś podobne rasy, których na liście nie ma i nie da rady udowodnić właścicielowi, że to mix psa z listy a nie czegoś innego. Edited July 15, 2014 by Ejre literówka Quote
Maron86 Posted July 15, 2014 Posted July 15, 2014 Inaczej, to właściciel nie jest w stanie udowodnić że dana rasa nie jest mixem rasy z listy. U nas jeśli ktoś psa szczuje, a pies jest podobny do tych z listy do SM jest mocno niemiła dla takiego osobnika jeśli ofc ktoś to zgłosi Quote
Talia Posted July 15, 2014 Posted July 15, 2014 Maron86 napisał(a):Inaczej, to właściciel nie jest w stanie udowodnić że dana rasa nie jest mixem rasy z listy. U nas jeśli ktoś psa szczuje, a pies jest podobny do tych z listy do SM jest mocno niemiła dla takiego osobnika jeśli ofc ktoś to zgłosi A tu nie podpada wtedy po prostu pod psa agresywnego? Quote
Maron86 Posted July 15, 2014 Posted July 15, 2014 Teoretycznie podpada, praktycznie każdy wie jak jest puki pół ręki lub nogi nie odgryzie to tylko tak o chciał się przywitać :roll: Quote
maxishine. Posted July 15, 2014 Posted July 15, 2014 A ja zwykle olewam zakaz spuszczania psa, i jak wiem że na 100 % mam psa pod kontrolą to spuszczam. Na widok innego psa i dzieci (małych dzieci), pijanych ludzi i innych niepokojących przywołuję psa do sb i czekam aż obiekt nas minie. ;) I do tej pory nie miałam żadnego problemu. A i nie spuszczam psa w mieście w godzinach szczytu, tylko w tych wczesno porannych i wieczornym ;) Quote
Beatrx Posted July 15, 2014 Posted July 15, 2014 Przepraszac, ze zyje jeszcze mi sie nie zdarzylo. A raz to nawet takim chamem straszliwym bylam, ze jak baba zaczela sie na mnie drzec na pol ulicy o kaganiec to sama jej uwage zwrocilam, zeby sie nie darla. Rozumiem przprosic jak pies podbiegnie czy zaszczeka, ale jak totalnie ignoruje i jest pod kontrola? Quote
LadyS Posted July 16, 2014 Posted July 16, 2014 Niestety na JRT jest moda jak na labradory i border collie, i coraz trudniej jest znaleźć zrównoważonego psa. A większość tych, które są niezrównoważone, pochodzi z pseudo ;) Akurat tej rasie pseudo może zrobić wiele złego. Też bym kobiety z fobią nie przepraszała. Niestety, ale z zaburzeniami zachowań należy sobie radzić, i to radzenie nie należy do reszty świata. Quote
Maron86 Posted July 16, 2014 Posted July 16, 2014 Ja tak samo, szczerze nie mój problem i jak mam zupełnie szczera to nie wiem czy bym jeszcze jej nie powiedziała co nieco w stylu żeby mi psa nie straszyła. Na zdrowy rozum jak ktoś drze japę to spora większość psów zareaguje mało pozytywnie, stąd się biorą w dużej mierze pogryzienia. Jak kobieta ma traumy i zaburzenia to niech idzie do specjalisty się leczyć.... Ja nie ufam małym psom, byłam kilka razy przez małego wypierda pogryziona (w wieku dziecięcym do 8roku życia - pies kobity z żółtymi papierami...). Nie ufam małym psom, czy to znaczy że mam prawo każdego małego np gazem potraktować czy kijem, drzeć się i wkurzać psy? Każdy oczywiście czyni co chce, jeśli czułaś się winna tylko dlatego że znalazłaś się w tym miejscu o tej porze to przepraszaj że żyjesz. Nie każdy ma taki charakter, a pewnym sensie podziwiam i współczuje. PS. Ja znam tylko pracujące bordery więc nie wypowiem się o zrównoważeniu czy też jej braku przy tej rasie ;) Quote
Soko Posted July 16, 2014 Posted July 16, 2014 No ja się tutaj trochę nie zgadzam, czytałam kiedyś o kobiecie, która była w obozie koncentracyjnym jako mała dziewczynka, i tam miała rozwścieczone psie pyski na wysokości swojej twarzy. Do teraz się boi psów. Nie można do takiej osoby powiedzieć "idź się leczyć". Nie sądzę, żeby histeryzowała na ich widok, zresztą nie wiem, ale pamiętajcie, że ludzie w emocjach to jak psy w emocjach - nie myślą, reagują, i mają do tego prawo, jeśli mają doświadczenia takie a nie inne. Skąd też wiecie, że ktoś nie pracuje nad pozbyciem się swojej fobii, że nie próbuje przestać tak reagować? No ale co ma robić na początku do końca trwania terapii, nie wychodzić na zewnątrz, żeby nie spotkać psa? No i gdzie mają to leczyć - nawet nie mówię o funduszach, ale serio, dobrych psychologów jest chyba mniej niż psich szkoleniowców.. Quote
Dardamell Posted July 16, 2014 Posted July 16, 2014 Soko, ale jeżeli lęk uniemożliwia prawidłowe funkcjonowanie to powinno się go leczyć. Dla własnego dobra. Co innego lęk przed aligatorami w Polsce a co innego taka reakcja na widok wszechobecnego psa. Ktoś, kto ma takie lęki nie może wymagać od ludzi aby Ci mu schodzili wiecznie z drogi i przepraszali, że lubią psy. Quote
Maron86 Posted July 16, 2014 Posted July 16, 2014 Dla mnie to jest takie samo przyzwalanie jak z małymi ujadaczami. Ile ludzi ma faktycznie fobię, a ilu podpuszcza ci psa i szuka zadymy. Ja przez całe życie spotkałam się tylko zadymiarzami, jeśli ktoś jest w stanie zachować się jak wyżej i w przypadku zignorowania osoby przez psa i opiekuna psa zaczyna drzeć japę o to że pies ma za długą smycz, czy za duży kaganiec to sorry. Quote
omry Posted July 16, 2014 Posted July 16, 2014 To wciąż nie jest powód, by wymagac od innych, by przepraszali za to, że tego psa mają. Przecież nikt tu nie namawia to wyzywania tej kobiety, więc o co w ogóle chodzi? :lol: Innaczej sprawa wyglądałaby też, gdyby pies nie był pod kontrolą. Ja rozumiem paniczny lęk przed psami. Ja, gdy szerszeń podleci zbyt blisko, od razu zaczynam płakac, krzyczec i uciekac i nie przetłumaczysz mi, że lepiej by było owada nie prowokowac. Na szczęście na szerszenie trafiam raz na kilka miesięcy czy nawet raz na rok, a mieszkając na dużym osiedlu widzę psy na każdym kroku. Każdy sobie ze swoimi problemami musi radzic sam, a nie wymagac, by wszyscy się dostosowali i najlepiej jeszcze przeprosili. Gdybym się miała tak każdym przejmowac, to by mi życia nie starczyło. Quote
a_niusia Posted July 16, 2014 Posted July 16, 2014 ja mam 3 duze psy i chodze na spacery z 3 na raz, wiec istotne jest dla mnie to, zeby moje psy byly dobrymi obywatelami i tak wlasnie je wychowuje. nie mam zamiaru przepraszac za to, ze zyje, bo mam mniej standardowa rodzine niz przecietny czlowiek. mieszkamy nad rzeka. najpierw jest park, przez ktory trzeba prejsc, a pozniej za walem przeciwpowodziowym dzika laka, ktora jest idealnym miejscem, aby psy mogly sobie pobiegac. na sppacery chodzi tam z psami mnostwo osob. jakis czas temu moje psy biegly sobie sciezka kiedy to nagle z trawy rozlegl sie wrzask jaby kogos obdzierali ze skory. dwa z moich psow pobiegly dalej, a jeden zatrzymal sie na sciezce, aby obczaic co to. spowodowalo to znaczne natezenie poziomu decybeli, wiec odwolalam psa, ktory natychmiast do mnie przybiegl. razem minelysmy miejsce, z ktorego dobiegal wrzask i wrzask ten oczywiscie ponownie sie rozlegl. z trawy wyskoczyla jakas wariatka, ktora zaczela drzec morde i wyklinac. generalnie puenta byla taka, ze ona boi sie psow, a tu psy, a ona taka straumatyzowana, z zaraz umrze i mam zabrac tego psa. moj pies grzecnie siedzial kolo mnie i gapil sie na nia podobnie zreszta jak ja...w sumie pies moj w zyciu spotkal juz troche wariatow, wiec rozdarta baba nie zrobila na nim wrazenie. oczywiscie zaraz przybiegly dwa moje pozostale psy i tez sobie usiadly patrac na to przedstawienie. to naslilo atak tej baby. zapytalam sie jej, czemu skoro boi sie psow, przesiaduje w krzakach w miejscu, o ktorym kazdy w miescie wie, ze psa mozna tu spotkac amiast isc sobie np do pobliskiego parku, gdzie raczej mialaby mniejsza szanse na kontakt z nimi. no to odpowiedziala "bo mam prawo". no to spoko. ma prawo:)) ja tam mam totalnie wywalone na wariatow i nawet troche mnie smiesza:))) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.