Yavanna Posted July 14, 2014 Posted July 14, 2014 Tak w skrócie, ktoś tu napisał, że tylko rodowodowy pies musi chodzić w kagańcu, a jak jest bez rodowodu, to już nie musi. Napisałam, że wydaje mi się, że mieszańce też muszą. Ty napisałaś że źle mi się wydaje. Odkopałam listę i z niej wynika, że każdy agresywny pies ma mieć kaganiec w Warszawie. Czyli jednak nie jest tak, że tylko biedne rodowodowe psy z listy agresywnych muszą. I tyle. Reszta to Twoja dziwna interpretacja. Podbiega, czy przechodzi obok mnie, jeśli bez właściciela w pobliżu, to czuję się niekomfortowo. Ale widzę, że niekoniecznie mam do tego prawo. Tak, taki ze mnie bohater, że jak będzie mnie gryzł mały pies, to go kopnę. Jak będzie mnie gryzł 50kg, to pewnie też będę próbowała, ale skutek może być nieco inny. Rozumiem, że Ty w takiej sytuacji byś patrzyła i próbowała nawiązać rozmowę z właścicielem. Ja mimo że kocham psy, to jednak bardziej cenię swoje życie i zdrowie. Twój przykład jest totalnie od czapy, bo NIGDZIE nie pisałam o kopaniu psa, który tylko szczeka. Źle myślisz, nie mam ani mikropsa, ani psa dziamgającego. Nikt mojemu psu z drogi schodzić nie musi, bo: - mój pies w miejscach publicznych chodzi na smyczy - jak jest bez smyczy (łąka, las), to nigdy nie oddala się na tyle, żebym straciła go z oczu i odwołuję go jak widzę ludzi w pobliżu - bez smyczy w parkach gdzie można psy spuszczać - tam odwołuję jak próbuje do człowieka podbiec - rozumiem, że mimo tego jak wygląda mój pies, ktoś może się go bać i staram się takim ludziom życia nie utrudniać. I to moja ostatnia wypowiedź w tym wątku. Rozmowa z kimś, kto uznaje bicie kobiety jako skuteczne rozwiązanie problemu, to dla mnie total. I nie wiem czego się spodziewałam po kimś takim jak ty isabelle301. Quote
Zosia-Samosia Posted July 14, 2014 Posted July 14, 2014 Dlatego tak jak pisalam wczesniej takie tematy podnosza mi cisnienie.Bo bardzo zadko kiedy wlasciciel 'malego,sympatycznego' psa zrozumie wlasciciela z 'tym duzym i agresywnym'. I o ile czasami wlasciciel 'DUZEGO i sympatycznego' prawdopodobnie psa odwola ,o tyle z tymi 'malymi sympatycznymi i mniej sympatycznymi' radz sobie sam. Dlatego ja od pewnego czasu daje obojetnie z jakim zamiarem podbiegajacemu psu i obojetnie jakiej wielkosci wybor - albo pieprz na nos,albo smycz na dupe,albo powalenie na ziemie przez mojego psa. I dobra,niech bedzie - moge byc chamem,ale przez te kasajace w lapy podbiegacze moj pies zrobil sie agresywny i w tej chwili moge liczyc w stowkach euraczy ile mnie jego naprostowanie kosztuje i jeszcze bedzie kosztowalo. Quote
Dardamell Posted July 14, 2014 Posted July 14, 2014 I tak, życzę ugryzienia przez małego dziamgota (zanim go kopniesz to jesteś pogryziona a jeżeli ucieka na wydarcie na niego gęby to ugryźć nie chciał) bo wtedy może ludzie przestaną te małe dziamgoty lekceważyć. Bo to z takiego lekceważenia bierze się ciche przyzwolenie na ich puszczanie luzem. Quote
zmierzchnica Posted July 14, 2014 Posted July 14, 2014 Dla mnie to naprawdę niesamowite, jakim cudem w cywilizowanym społeczeństwie nadal mogą budzić kontrowersje tak podstawowe sprawy jak: niepodbieganie psa do ludzi/psów bez pytania; zapewnienie bezpieczeństwa ludziom i innym zwierzętom, jeśli nasz pies jest agresywny; zbieranie kup po psach itd.? Każda rzecz, która wydawałaby się oczywista, jest szeroko dyskutowana i przemienia się na dogo w kłótnię i obrzucanie się wyzwiskami. Chyba my Polacy nie jesteśmy jednak tak cywilizowani jak myślimy. Zresztą, na Zachodzie szkolenie psa jest normą, a u nas nadal to "sztuczki" bądź "męczenie psa"... No to o czym my tu mówimy. Słoma nam z uszu wystaje :) Quote
maxishine. Posted July 14, 2014 Posted July 14, 2014 zmierzchnica napisał(a):Dla mnie to naprawdę niesamowite, jakim cudem w cywilizowanym społeczeństwie nadal mogą budzić kontrowersje tak podstawowe sprawy jak: niepodbieganie psa do ludzi/psów bez pytania; zapewnienie bezpieczeństwa ludziom i innym zwierzętom, jeśli nasz pies jest agresywny; zbieranie kup po psach itd.? Każda rzecz, która wydawałaby się oczywista, jest szeroko dyskutowana i przemienia się na dogo w kłótnię i obrzucanie się wyzwiskami. Chyba my Polacy nie jesteśmy jednak tak cywilizowani jak myślimy. Zresztą, na Zachodzie szkolenie psa jest normą, a u nas nadal to "sztuczki" bądź "męczenie psa"... No to o czym my tu mówimy. Słoma nam z uszu wystaje :) Dlatego jak biorę Figę na miasto zawsze jest na smyczy, kagańca nie ma. Za to jak idę na miasto między 6:00 a 8:00 i 20:00 a 21:30 to Figa może spokojnie iść luzem. Na widok innego psa zatrzymuję się i czekam aż on nas minie. Psie kupy sprzątam, psa nie uczę sztuczek tylko dobrego zachowania i psi sport (agi, dogtrekking). I nie rozumiem po co ludzie spuszczają swoje psy skoro są nieodwoływalne i na dodatek większość z nich agresywnych/nachalnych. :roll: Quote
isabelle301 Posted July 14, 2014 Posted July 14, 2014 Bo u nas wszyscy mają same prawa... obowiązków nie ma nikt... Ponadto istnieje przyzwolenie na dzielenie społeczenstwa na kategorie. Ci co mają psy sa niższej rangi. Przy czym ci od mikrusków w tej niższej randze są jednak wyzej a ich wypierdy paszcące na wszystko z pianą na pyskach wzbudzają tylko uśmiech. I tak można by wymieniać długo. Quote
evel Posted July 14, 2014 Posted July 14, 2014 Ja się zastanawiam, czy moje psy niedługo nie zaczną prewencyjnie kasować "pekińczyków". Co jakiegoś spotykamy to co najmniej fuczy i warczy, bywa, że się miota, ale ostatnio nastąpił hit miesiąca - suka luzem, z wrzaskiem i zębami na wierzchu podleciała do moich suk, Raven chciała ją powąchać, bo ogólnie nie wiedziała, o co kaman, a agresorka zaczęła wydawać ultradźwięki i miotać się między właścicielką ("Huehuehue, ale jesteś odważna!") a moimi sukami (Raven: WTF, Zu: ależ jej zaraz wypier...). Pani na moją uwagę, że takie psy to się na smyczy trzyma odparła, że "ona JESZCZE nikogo nie ugryzła!" i w ogóle o co chodzi... :roll: Quote
maxishine. Posted July 14, 2014 Posted July 14, 2014 Moja Figa już by dawno złapałaby takiego psa zęby i by nim odrzuciła. :evil_lol: Quote
Talia Posted July 15, 2014 Posted July 15, 2014 Yuki_ napisał(a):Moja Figa już by dawno złapałaby takiego psa zęby i by nim odrzuciła. :evil_lol: Tina pozbawiła by jej kępy futra... o ile nie brzydziłaby się złapać. Quote
Maron86 Posted July 15, 2014 Posted July 15, 2014 Mój przygniata kagańcem (chopo nowofundland) do chodnika i czyści nim posadzki :diabloti: Quote
Dardamell Posted July 15, 2014 Posted July 15, 2014 zmierzchnica, bo wielu osobom przeszkadza niesamowicie mijający ich olbrzym. Mijający, czyli przechodzący obok, nie zwracający uwagi, etc. Ale już mniej mały dziamgot ich atakujący bo takiego to kopną i będzie spokój. A ja mam już dość reżimu małych piesków i ich durnych właścicieli i ogólnego przyzwolenia otoczenia na takie zachowanie. Quote
LadyS Posted July 15, 2014 Posted July 15, 2014 Boże, kolejna dyskusja, której powstania zupełnie nie rozumiem. ŻADEN pies nie powinien podbiegać do innych psów/ludzi. Jeśli to robi, powinien być na smyczy - zawsze. Albo powinno się zastosować takie metody panowania nad psem, aby ten nie podbiegał. Tutaj nie chodzi o to, że mały pies zrobi mniej, a duży więcej. Z mojej obserwacji, również schroniskowej, wynika jasno - duże psy owszem, mają większe zęby, ale i mniej palą się do ataku, bo zwykle wystarczy warkot i postawa i każdy odpuszcza. Małe psy jak zawarczą, to ludzie się pośmieją, a i postawy zastraszającej nie mają - i gryzą o wiele częściej. Ale nie zmienia to faktu, że tutaj nie chodzi o statystyki czy wielkość zębów, ale o kulturę. Kulturalny człowiek panuje nad swoim psem. Jeśli nad nim nie chce albo nie umie zapanować odwołaniem, to niech ma w zapasie jakieś fizyczne możliwości. Jeśli ich nie ma - to niech nie ma psa. Posiadanie psa nie jest obligatoryjne ;) Ja generalnie nie mam lęków odnośnie tego, czy pies jest mały, czy duży - patrzę na jego postawę i zachowanie. Kiedyś wyskoczył na mnie bernardyn, na szczęście jedyne co zrobił, to szczeknął tuż za moimi plecami, tak że aż zadudniło mi w płucach. Ostatniej zimy kobieta z CC została dosłownie przeciągnięta po całym chodniku przez psa, który wyraźnie, z zębami na wierzchu, próbował dopaść mojego psa. Innym razem, jeszcze w czasach studenckich, kiedy własnego psa nie miałam, skoczył na mnie dość duży kundel, bo - jak to powiedział jego pan - jadłam drożdżówkę, a pies jest głodny... Z drugiej strony - któregoś lata u rodziców szłam z psem na smyczy i doleciały do nas 2 czy 3 psy, nieduże - najwyższy z tego co pamiętam do połowy łydki. Właścicieli nie widać, potem wyszło na jaw, że psy sobie same wychodzą. Psy były z każdej strony i nie miałam szansy obronić się kopniakiem, choć próbowałam. W końcu wzięłam swojego psa na ręce, ratując go przed pogryzieniem, bo on zupełnie nie odpowiadał wówczas na ataki - był jeszcze bardzo uległym podrostkiem - i musiałam naprawdę zedrzeć sobie gardło niecenzuralnymi słowami, aby odgonić psy. Nagle znalazła się właścicielka, oczywiście zero słów przeprosin. Gdyby nie fakt, że miałam wysokie, trekkingowe buty, to pewnie musiałabym jechac na szycie - jeden z psów wczepił mi się tuż przy kostce, na szczęście w buta. Na osiedlu, gdzie teraz mieszkam, też spotykam małe psy, które furkolą na smyczy - póki są na smyczy i nikt z nimi nie idzie w moją stronę, to niech się nawet wiją w spazmach nienawiści, wisi mi to. Sama mam małego pieska, który kocha generalnie inne psy i ludzi. Dużo mi zajęło oduczenie go podbiegania do każdego napotkanego psa i człowieka, a nadal ma czasami zrywy, jak ktoś mu się wyraźnie spodoba czy siedzi np. na trawniku. To, że on ma zrywy, nie znaczy, że może je realizować, to dla mnie normalne. W znanych i opuszczonych miejscach chodzi sobie luzem w zasięgu mojego wzroku i dostaje ode mnie zajęcia. W miejscach, gdzie są bodźce go rozpraszające - chodzi na lince. Nikogo nie obszczekuje. I chyba dlatego, jak o nim mówię, nie wspominając o jego wielkości, wszyscy uważają, ze mam dużego psa - bo jest posłuszny. Nie wiem, skąd to się ludziom bierze... Quote
Czaki Posted July 15, 2014 Posted July 15, 2014 Boże, kolejna dyskusja, której powstania zupełnie nie rozumiem. ŻADEN pies nie powinien podbiegać do innych psów/ludzi. Jeśli to robi, powinien być na smyczy - zawsze. Albo powinno się zastosować takie metody panowania nad psem, aby ten nie podbiegał. Tutaj nie chodzi o to, że mały pies zrobi mniej, a duży więcej. Z mojej obserwacji, również schroniskowej, wynika jasno - duże psy owszem, mają większe zęby, ale i mniej palą się do ataku, bo zwykle wystarczy warkot i postawa i każdy odpuszcza. Małe psy jak zawarczą, to ludzie się pośmieją, a i postawy zastraszającej nie mają - i gryzą o wiele częściej. Ale nie zmienia to faktu, że tutaj nie chodzi o statystyki czy wielkość zębów, ale o kulturę. Kulturalny człowiek panuje nad swoim psem. Jeśli nad nim nie chce albo nie umie zapanować odwołaniem, to niech ma w zapasie jakieś fizyczne możliwości. Jeśli ich nie ma - to niech nie ma psa. Posiadanie psa nie jest obligatoryjne ;-) Ja to nazywam kompleksem Napoleona (często widziane u mikro i małych psów) :p Z drugiej strony - któregoś lata u rodziców szłam z psem na smyczy i doleciały do nas 2 czy 3 psy, nieduże - najwyższy z tego co pamiętam do połowy łydki. Właścicieli nie widać, potem wyszło na jaw, że psy sobie same wychodzą. Psy były z każdej strony i nie miałam szansy obronić się kopniakiem, choć próbowałam. W końcu wzięłam swojego psa na ręce, ratując go przed pogryzieniem, bo on zupełnie nie odpowiadał wówczas na ataki - był jeszcze bardzo uległym podrostkiem - i musiałam naprawdę zedrzeć sobie gardło niecenzuralnymi słowami, aby odgonić psy. Nagle znalazła się właścicielka, oczywiście zero słów przeprosin. Gdyby nie fakt, że miałam wysokie, trekkingowe buty, to pewnie musiałabym jechac na szycie - jeden z psów wczepił mi się tuż przy kostce, na szczęście w buta. Na osiedlu, gdzie teraz mieszkam, też spotykam małe psy, które furkolą na smyczy - póki są na smyczy i nikt z nimi nie idzie w moją stronę, to niech się nawet wiją w spazmach nienawiści, wisi mi to. Mnie i mojego piesa raz na osiedlu zaatakował pies do łydki. Co najlepsze, że właściciele nic nie robili. Syn przejechał koło nas ze dwa razy na rowerze z kolegami i zero reakcji... A pani stała w bramie i się przyglądała... :crazyeye: Quote
Yavanna Posted July 15, 2014 Posted July 15, 2014 [quote name='Dardamell']zmierzchnica, bo wielu osobom przeszkadza niesamowicie mijający ich olbrzym. Mijający, czyli przechodzący obok, nie zwracający uwagi, etc. Ale już mniej mały dziamgot ich atakujący bo takiego to kopną i będzie spokój. A ja mam już dość reżimu małych piesków i ich durnych właścicieli i ogólnego przyzwolenia otoczenia na takie zachowanie. To jest już Twoja mocna nadinterpretacja. Nigdzie nie napisałam, że przeszkadza mi mijający mnie duży pies, tylko że czuję się niekomfortowo jak taki pies lata sam, a właściciela nie widać w pobliżu! Nigdzie nie napisałam, że nie przeszkadza mi mały atakujący dziamgot! To już w ogóle jest kuriozum, żeby taki wniosek wyciągnąć. Dość zabawny jest ten "reżim małych piesków" tak tu opisywany, tyle czasu z psem chodzę na spacery i z małym dziamgotem ani razu problemu nie było (a jak chodzę bez psa, to jakoś nie palą się do tego, żeby mnie ugryźć). Za to spotykam ludzi z małymi psami, którzy wpadają w panikę widząc mojego bordera (17kg wagi, na smyczy, nie szczekający), a jak pytam się w czym problem, to okazuje się że już niejednego dużego i podobno spokojnego psa spotkali i teraz ich psy reagują histerią na wszystko większe od szczura. Tak więc albo macie tak odmienne doświadczenia, albo mocno koloryzujecie żeby usprawiedliwić to, że Wasze psy latają samopas a Wy macie gdzieś to, że są ludzie którzy dużych psów się boją i wypadałoby w miejscach publicznych trzymać psa na smyczy ALBO tak kontrolować, żeby chodził PRZY właścicielu, a nie latał poza zasięgiem jego wzroku. Całe szczęście, że jednak dogo nie jest wyznacznikiem kultury psiarzy. I w moich spacerowych okolicach właściciele dużych psów zdają sobie sprawę z tego, że nie każdy zna rasę, psie zachowania i wie że pies nie chce zaatakować. I jakoś ten rottek (nota bene mega sympatyczne psisko) i dwa amstaffy chodzą na smyczy, a spuszczane są w miejscach nie uczęszczanych często przez ludzi i da się. Raz do mnie w lesie podbiegł duży samiec ONka, właściciel momentalnie odwołał i przepraszał że nie zauważył nas wcześniej. I tak mogę mnożyć przykłady. Tymczasem tu jest promowane chamstwo z serii: "mam dużego pieska i co mi zrobisz? on jeszcze nie ugryzł, co mnie obchodzi że się boisz?". Kultura psiarzy z tego wątku dopuszcza pobicia, życzenie pogryzienia też jest super... I ci sami ludzie narzekają na chamstwo innych. Bezcenne. Jedna z Was już bana na innym koncie wyhaczyła, a teraz obraża ludzi z kolejnego tylko 1 dodana na końcu. ;) Zaraz pewnie mój post znów zostanie przekręcony i wyjdzie na to, że małe agresywne psy mi zupełnie nie przeszkadzają, za to pozbyłabym się każdego większego niż 10kg. :cool3: Quote
Dardamell Posted July 15, 2014 Posted July 15, 2014 (edited) Jakbym miała nadinterpretować to bym napisała, że duże mijające (zobacz co owa zbanowana na innym koncie napisała o słowie mijać) Cię psy Ci przeszkadzają, bo im nic nie zrobisz ale małego mijającego Cię psa już kopniesz żeby odleciał piszcząc z bólu. Jeżeli chcesz wypisywać o uskutecznianiu Twojego hobbystycznego sadyzmu to chyba pomyliłaś fora. Co do dalszego wywodu, ja uparcie twierdzę, że w czereśniach nie ma robaków, bo nigdy w żadnej robaka nie widziałam i nie ważne, że nigdy nie zaglądam do środka. Nie widziałam, więc nie ma. albo mocno koloryzujecie żeby usprawiedliwić to, że Wasze psy latają samopas a Wy macie gdzieś to, że są ludzie którzy dużych psów się boją i wypadałoby w miejscach publicznych trzymać psa na smyczy ALBO tak kontrolować, żeby chodził PRZY właścicielu, a nie latał poza zasięgiem jego wzroku. w szczególności, że mojego agresywnego acz bardzo spokojnego i o anielskiej cierpliwości psa nigdy nie puszczam ze smyczy, bo ma bardzo silnie rozwinięty instynkt łowiecki, a jak przechodzi ktoś obok to zachowuje dystans między nami. Edited July 15, 2014 by Dardamell Quote
Yavanna Posted July 15, 2014 Posted July 15, 2014 Dardamell napisał(a):Jakbym miała nadinterpretować to bym napisała, że duże mijające (zobacz co owa zbanowana na innym koncie napisała o słowie mijać) Cię psy Ci przeszkadzają, bo im nic nie zrobisz ale małego mijającego Cię psa już kopniesz żeby odleciał piszcząc z bólu. Jeżeli chcesz wypisywać o uskutecznianiu Twojego hobbystycznego sadyzmu to chyba pomyliłaś fora. O patrz czyli jednak to multikonto? Tak jakby nielegalne na dogo. :) Quote
isabelle301 Posted July 15, 2014 Posted July 15, 2014 A tak obiecywałaś że zamilkniesz... echhh... dlaczego nikt nie szanuje tych co robią z własnej gęby cholewę? [quote name='Yavanna']To jest już Twoja mocna nadinterpretacja. Nigdzie nie napisałam, że przeszkadza mi mijający mnie duży pies, tylko że czuję się niekomfortowo jak taki pies lata sam, a właściciela nie widać w pobliżu! Nigdzie nie napisałam, że nie przeszkadza mi mały atakujący dziamgot! To już w ogóle jest kuriozum, żeby taki wniosek wyciągnąć. Napisałaś: [quote name='Yavanna']Ja się czuję mocno niekomfortowo, jak mija mnie TTB, ONek (a nie ma go na tej czarnej liście) czy rottek bez smyczy i kagańca a właściciela nie ma tuż przy nim. A cóż to znaczy "tuz przy nim"? Dla mnie to oznacza 20-30 cm... a 10 metrów już może być? [quote name='Yavanna']Dość zabawny jest ten "reżim małych piesków" tak tu opisywany, tyle czasu z psem chodzę na spacery i z małym dziamgotem ani razu problemu nie było (a jak chodzę bez psa, to jakoś nie palą się do tego, żeby mnie ugryźć). Za to spotykam ludzi z małymi psami, którzy wpadają w panikę widząc mojego bordera (17kg wagi, na smyczy, nie szczekający), a jak pytam się w czym problem, to okazuje się że już niejednego dużego i podobno spokojnego psa spotkali i teraz ich psy reagują histerią na wszystko większe od szczura. Ja też spotykam codziennie takich ludzi. Niektórzy nawet wykonują swoim piesiem rzut na smyczy w górę i łapanka w powietrzu... spotykam ich całą masę. Jednak wiem doskonale, że te ich dziamacze nigdy nie miały żadnych złych doświadczeń z dużymi psami a właściwie rzec by trzeba - żadnych z żadntymi psami. Bo głównie fruwają i robią salta w powietrzu... aż dziw że im główek nie purywają. [quote name='Yavanna']Tak więc albo macie tak odmienne doświadczenia, albo mocno koloryzujecie żeby usprawiedliwić to, że Wasze psy latają samopas a Wy macie gdzieś to, że są ludzie którzy dużych psów się boją i wypadałoby w miejscach publicznych trzymać psa na smyczy ALBO tak kontrolować, żeby chodził PRZY właścicielu, a nie latał poza zasięgiem jego wzroku. Zebyś tu nie wiem jak krzyczała... nie zapne spokojnego acz dużego psa na smycz i nie zakagańcuję, nie będe go także na spacerze prowadzić 10cm ode mnie bo ktoś ma problem... alejek jest dużo... można sobie wybrac inną niż tą którą ja akurat idę. Bo jest spokojny, bo nie atakuje i nie interesują go ludzie których mija. Ot tak, po prostu. Rozumiem, że mając BC nie jesteś w stanie zrozumiec definicji "spokojny, zrównoważony pies bez petardy w dupie" [quote name='Yavanna']Całe szczęście, że jednak dogo nie jest wyznacznikiem kultury psiarzy. I w moich spacerowych okolicach właściciele dużych psów zdają sobie sprawę z tego, że nie każdy zna rasę, psie zachowania i wie że pies nie chce zaatakować. I jakoś ten rottek (nota bene mega sympatyczne psisko) i dwa amstaffy chodzą na smyczy, a spuszczane są w miejscach nie uczęszczanych często przez ludzi i da się. Raz do mnie w lesie podbiegł duży samiec ONka, właściciel momentalnie odwołał i przepraszał że nie zauważył nas wcześniej. I tak mogę mnożyć przykłady. I jak to się stało że go nie skopałaś? czyżby strach ma pełne gacie???? tylko minipieski mozna kopać? W sumie dzięki, że potwierdziłas to co wczesniej napisałam na twój temat... [quote name='Yavanna']Tymczasem tu jest promowane chamstwo z serii: "mam dużego pieska i co mi zrobisz? on jeszcze nie ugryzł, co mnie obchodzi że się boisz?". Kultura psiarzy z tego wątku dopuszcza pobicia, życzenie pogryzienia też jest super... I ci sami ludzie narzekają na chamstwo innych. Jak dodamy do tego sprzedawanie kopniaków żeby maluch zaskowyczał, albo wrzeszczenie to mamy kwintesencje super chama... szkoda tylko że żadna z nas nie wali po pysku, psem nie szczuje, nie wymusza na innych podległości itd... ty za to sama przyznajesz i podkreślasz swoją gotowość do kopania (jednak nalezy zaznaczyc że chęć jest odwrotnie proporcjonalna do wielkości pieska) [quote name='Yavanna']Bezcenne. Jedna z Was już bana na innym koncie wyhaczyła, a teraz obraża ludzi z kolejnego tylko 1 dodana na końcu. ;) A ty sie juz czujesz obrazona? Bo ja naprawdę świetnie się bawię... jakieś to społeczeństwo takie obecnie cienkie psychicznie jest... ciekawe z czego to wynika? [quote name='Yavanna']Zaraz pewnie mój post znów zostanie przekręcony i wyjdzie na to, że małe agresywne psy mi zupełnie nie przeszkadzają, za to pozbyłabym się każdego większego niż 10kg. :cool3: Twoje posty są zbyt proste aby je przekrecać. Natomiast można sie nimi swietnie bawić. Twoje wypowiedzi tak bardzo przeczą sobie... że z jednego zdania można zbudowac komedię na 100 fajerek I tak na koniec [quote name='Yavanna']O patrz czyli jednak to multikonto? Tak jakby nielegalne na dogo. Żadnej nielagalności tu nie ma... mam tylko jedno aktywne konto na dogo... :-) Ale tu sie kłania umiejetność rozumienia słowa pisanego. Quote
Yavanna Posted July 15, 2014 Posted July 15, 2014 Widzisz isabelle301 jednak problemy z czytaniem masz. Bo nigdzie nie napisałam o tym, że kopię psy czy wydzieram się na nie bez powodu. Ty za to napisałaś, że bicie ludzi jest jak najbardziej akceptowalne. Sprawa multikonta idealnie to obrazuje, zgodnie z regulaminem: "Każdy użytkownik ma prawo do jednego konta (nicka) na forum. Używanie jednocześnie dwóch kont jest zabronione i grozi usunięciem obydwu. Założenie nowego konta (nicka) jest dozwolone tylko w przypadku rezygnacji z poprzedniego i za zgodą Admina." Czyżby Admin wyraził zgodę na założenie przez ciebie nowego konta, mimo że poprzednie zostało zbanowane? Bo żadnej rezygnacji przecież nie było, za chamstwo zostałaś zbanowana. Nie tylko na tym forum zresztą. :) Quote
Wasylek Posted July 15, 2014 Posted July 15, 2014 A mnie zastanawia po cóż ciągniecie ten temat (zaśmiecająć po części wątek :roll:) , niektórzy są już niereformowalni i nie zmieni się ich toku myślenia :razz: Yavanna Twoje posty są trochę niedopowiedziane i zarzucasz osobom z dużymi psami brak kontroli nad psami, weź pod uwagę co Ci piszą = pies odwoływalny, mający w dupsku całe otoczenie, spokojny. Jednak Ty dalej uparcie brniesz w swoje mniemanie (które jest poniekąd mało logiczne i wykluczające się), aż szkoda prądu na taką dyskusję :p . Wiem że niektórzy ludzie boją się psów, ale takie osoby omijają psy szerokim łukiem, nawet te na smyczy ... Jeśli ktoś coś napisze do mnie będzie musiał poczekać, bo wyjeżdżam na brak zasięgu ;) Quote
isabelle301 Posted July 15, 2014 Posted July 15, 2014 [quote name='Yavanna']Widzisz isabelle301 jednak problemy z czytaniem masz. Bo nigdzie nie napisałam o tym, że kopię psy czy wydzieram się na nie bez powodu. Ty za to napisałaś, że bicie ludzi jest jak najbardziej akceptowalne. Jednak napisałas... [quote name='Yavanna']Małe dziamgoty też mnie wkurzają, ale tu chociaż mam tą pewność, że krzyknę głośniej a w najgorszym razie kopnę i dziamgot odleci z piskiem. [quote name='Yavanna']Ty za to napisałaś, że bicie ludzi jest jak najbardziej akceptowalne. Nie napisałam... napisałam: "Pańcia od laba zrobiła starszną awanturę... i dostała w gębę. Od faceta który wygrzebawszy się ze śniegu miał pianę na ustach" Oraz "Baba dostała lekko... tyle żeby się wywaliła w ... zaspe sniegu twarza w dół" W żadnym momencie owych wypowiedzi nie ma ani poklasku, ani pojarania, ani pochwały zaistniałego czynu. Rozumienie kobieto - rozumienie! [quote name='Yavanna']Sprawa multikonta idealnie to obrazuje, zgodnie z regulaminem: "Każdy użytkownik ma prawo do jednego konta (nicka) na forum. Używanie jednocześnie dwóch kont jest zabronione i grozi usunięciem obydwu. Założenie nowego konta (nicka) jest dozwolone tylko w przypadku rezygnacji z poprzedniego i za zgodą Admina." Czyżby Admin wyraził zgodę na założenie przez ciebie nowego konta, mimo że poprzednie zostało zbanowane? Bo żadnej rezygnacji przecież nie było, za chamstwo zostałaś zbanowana. Nie tylko na tym forum zresztą. :) Powtarzam jeszcze raz... nie używam dwóch kont. Uzywam tylko jednego konta. Nie mam problemów natury psychicznej, nie czuję się obrazona bo ktoś raczy się ze mna nie zgodzic, nie potrzebuje kilku bytów aby dyskutowac ze sobą... jak wielu tutaj obecnych na chwilkę Quote
isabelle301 Posted July 15, 2014 Posted July 15, 2014 I już aby zakończyć ten off top... aczkolwiek mający wiele wspólnego z chamstwem psiarzy (kopanie innych psów tylko dlatego że nas mijają zakrawa na ekstra chamstwo) Yvanno - podaj te inne fora (wszystkie) gdzie zostałam zbanowana... az jestem ciekawa co znajdziesz. Jakoś mi sie twoje słowa słowa kojarzą z pewną osóbka ktora banowana zostaje wszędzie gdzie się nie zagniexdzi... nawet po kilka razy. Tylko jeszcze niedawno osóbka ta miała laba...a nie BC. Natomiast poziom wypowiedzi bardzo pasuje. Taki sam beton. Quote
Yavanna Posted July 15, 2014 Posted July 15, 2014 isabelle301 napisał(a): Powtarzam jeszcze raz... nie używam dwóch kont. Uzywam tylko jednego konta. Nie mam problemów natury psychicznej, nie czuję się obrazona bo ktoś raczy się ze mna nie zgodzic, nie potrzebuje kilku bytów aby dyskutowac ze sobą... jak wielu tutaj obecnych na chwilkę Trudno używać konta isabelle30, które zostało zbanowane. A po zbanowaniu kolejnego konta zakładać nie można. Po to jest właśnie ban. Quote
Yavanna Posted July 15, 2014 Posted July 15, 2014 Wasylek napisał(a): Yavanna Twoje posty są trochę niedopowiedziane i zarzucasz osobom z dużymi psami brak kontroli nad psami, weź pod uwagę co Ci piszą = pies odwoływalny, mający w dupsku całe otoczenie, spokojny. Jednak Ty dalej uparcie brniesz w swoje mniemanie (które jest poniekąd mało logiczne i wykluczające się), aż szkoda prądu na taką dyskusję :p . Wiem że niektórzy ludzie boją się psów, ale takie osoby omijają psy szerokim łukiem, nawet te na smyczy Całe oburzenie na moje posty wzięło się stąd, że oczekuję iż duże psy będą na smyczy lub przy właścicielu w miejscach publicznych. I to wywołało wielkie oburzenie, bo ktośtam wie jakie pies ma zamiary. Ja nie wiem i wiedzieć nie muszę. I tu nastąpiło udowadnianie, że duży pies puszczony samopas jest mniej groźny niż mały. No cóż dla mnie jednak nie jest. I jednak z małym atakującym łatwiej sobie poradzić. Nigdzie też nie napisałam, że małe agresywne psy bez smyczy mi nie przeszkadzają, a i to mi tu próbowano wmówić. Tak jak i bicie psów. o.O Ot założyłyście że mam "małego dziamgota" i lata po okolicy siejąc spustoszenie. Rzeczywistość jest jednak inna, a ja staram się żeby mój pies nie był uciążliwy dla otoczenia. I nie widzę nic niestosownego w tym, ze mam podobne oczekiwania w stosunku do innych psiarzy. Super że piszecie teraz, że Wasze pieski chodzą na smyczy. A jeszcze 2 strony tego wątku wcześniej tak Was oburzało, że ktoś może nie czuć się komfortowo widząc dużego psa bez smyczy i kagańca i bez jego właściciela w pobliżu. Nie wiem isabelle301 kogo ci przypominam, ale musisz mieć manię prześladowczą. Wystarczy kliknąć w mój podpis i już widać jakiego mam psa. Labradora nigdy nie miałam i raczej mieć nie będę. ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.