Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Handzia55']Maron86, Czaki a młodych chamów nie spotykacie czasem? Tak się składa, że ja spotykam młodą chamówę, która chodzi z dwoma psami bez smyczy. Właśnie wczoraj wieczorem, jej labowata suka przewróciła na ulicy mojego sąsiada.:angryy: Młoda dama tylko się ironicznie roześmiała i poszła dalej.
Młode chamówy i młodych chamów również spotykam, ale nie są oni dla mnie młodzi, bo przeważnie są mniej więcej w moim wieku :P
Chociażby jedna dziewczyna szła z joreczkiem oczywiście bez smyczy, on wielki agresor, podbiega do mojego psa i się na niego rzuca (bez ostrzeżenia). Ja się nogą od tego szczura, a szczęśliwa dziewczyna próbuje odwołać swojego pirdka. W końcu pofatygowała się po niego. Ale co było najlepsze, że przed chwilą jej gagatek zrobił to samo tylko, że z innym psem...
Druga sytuacja, niedawna, podobna do tamtej, tylko, że z małym kundlem za którym wlokła się smycz. Dziewczyna dobiegła do swojego plującego jadem i siarką smoka i... przeprosiła - to była pierwsza taka sytuacja w moim życiu :loveu:

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

LadyS napisał(a):
Nie bardzo rozumiem, o co Ci chodzi? Przecież Maron napisala, że nie chodzi o wiek. O młodszych chamach pisze gówniarze. To Cię nie razi? Czy to tylko taka wybiórcza empatia i poczucie przyzwoitości? ;)

Dla mnie cham jest chamem bez względu na wiek, płeć i inne kryteria. W wypowiedzi Maron86 zdenerwowało mnie podkreślanie w każdym zdaniu wieku tej kobiety.
Żyję na tym świecie już bardzo długo, na spacery z psami chodzę więcej lat, niż żyją piszące tu osoby.
Widziałam i słyszałam niejedno:shake: Przed laty straciłam sunię, zagryzioną przez ONkę.:placz: Moja była na smyczy, tamta też, tylko tamta się wyrwała...Zawsze dbałam i dbam o to, aby mój pies nie stanowił zagrożenia dla innych ludzi i psów i tego samego chcę dla siebie i dla swojego psa.

Posted

[quote name='Handzia55']Dla mnie cham jest chamem bez względu na wiek, płeć i inne kryteria. W wypowiedzi Maron86 zdenerwowało mnie podkreślanie w każdym zdaniu wieku tej kobiety.
Żyję na tym świecie już bardzo długo, na spacery z psami chodzę więcej lat, niż żyją piszące tu osoby.
Widziałam i słyszałam niejedno:shake: Przed laty straciłam sunię, zagryzioną przez ONkę.:placz: Moja była na smyczy, tamta też, tylko tamta się wyrwała...Zawsze dbałam i dbam o to, aby mój pies nie stanowił zagrożenia dla innych ludzi i psów i tego samego chcę dla siebie i dla swojego psa.

Jak to się ma do postu Maron86, bo chyba się pogubiłam?? Mam wrażenie, że oceniłaś ją przez pryzmat swojego doświadczenia, którego oczywiście współczuję. Jednak w przypadku Maron86 sytuacja wyglądała zupełnie inaczej: Jej pies był pod pełną kontrolą, spokojnie minął tamtego drugiego, który sam do niego wyskoczył, więc zupełnie nie rozumiem, o co bijesz pianę? Maron miała grzecznie znosić zachowanie tej kobiety? A może jeszcze ją przeprosić:roll:?

Posted

Jestem bardzo wyrozumiała jeśli chodzi o psy, ale ostatnio wyszłam z siebie. Wracaliśmy ze spotkania w dwa motocykle. Centrum Warszawy, skrzyżowanie. Ruszamy pomału, na poboczu zobaczyłam parę z psem (na moje oko owczarek szwajcarski - piękny). Z mowy ciała psa wyczytałam, że zafiksował się na nas. Ostrzegłam męża, pies ruszył w naszym kierunku, ale uciekliśmy. Kolega za nami już nie miał tyle szczęścia i pies się na niego rzucił. Dobre opanowanie sprzętu i odpowiednia prędkość sprawiła, że motocykl się nie wywrócił. Zatrzymaliśmy się. Właściciel podbiegł do nas z tekstem "on nigdy tego nie robił, to pierwszy raz". Naprawa sprzętu to jakieś 1200 zł. Jakby pies go wywrócił kumpel mógł zginąć lub ciężko się poranić. To było centrum miasta, ruchliwa droga. Ja chciałam dzwonić na policję, ale kumpel odpuścił. Nie wiem czy słusznie.

Posted

Handzia55 napisał(a):
Dla mnie cham jest chamem bez względu na wiek, płeć i inne kryteria. W wypowiedzi Maron86 zdenerwowało mnie podkreślanie w każdym zdaniu wieku tej kobiety.
Żyję na tym świecie już bardzo długo, na spacery z psami chodzę więcej lat, niż żyją piszące tu osoby.
Widziałam i słyszałam niejedno:shake: Przed laty straciłam sunię, zagryzioną przez ONkę.:placz: Moja była na smyczy, tamta też, tylko tamta się wyrwała...Zawsze dbałam i dbam o to, aby mój pies nie stanowił zagrożenia dla innych ludzi i psów i tego samego chcę dla siebie i dla swojego psa.


Moi rodzice są już na emeryturze, ojciec od hohohoho czasu tak więc wiek w jakim są łatwo sobie obliczyć. Naprawdę nie kieruję swojej złości do każdego z wyższym wiekiem od siebie, kieruję złość konkretnie na tamtego babiszona. Nie dość że psa nie wychował, nie upilnował, nie zabezpieczył to jeszcze ze szczekaczką wyskoczył babiszon jeden. Jak by była młodsza w około mojego wieku to by dostała w gębę i tyle było by z dyskusji, tak więc jakieś tam poszanowanie mam.
I naprawdę nie bierz moich słów do siebie, to są zupełnie inne sytuacje... wręcz odwrotne. Mój pies w kagańcu, na smyczy, spokojny po seminarium z ratownictwa, przyjaźnie nastawiony zignorował paszczura pod ławką i poszedł dalej. Paszczur mu wleciał pod 'jajka' bez smyczy, kagańca z ewidentnym zamiarem dziabnięcia. To że babiszon sam na mnie z japą wyskoczył to już naprawdę nie moja wina :roll:.
Mam nastawienie że jeśli mój pies chodzi zabezpieczony i zabije podbiegaczo-gryzacza to naprawdę będzie mi to latało koło .... Ja nie jestem odpowiedzialna za głupotę innych ludzi, od tego są przepisy prawne które jasno mówią w jaki sposób psy mają być zabezpieczone (mój pies np nie musi chodzić w kagańcu, ale wolę mu chopo na ryj założyć). W przepisach tych nie ma odniesienia o wielkości psa, czyli mały ciułała też będąc agresywnym powinien chodzić wyłącznie na smyczy i w kagańcu, psy w miejscach publicznych NIE mogą być spuszczane - blokowisko to miejsce publiczne, itp itd.

Posted

Maron86, pięknie napisałaś w powyższym poście.:loveu: O to mi właśnie chodziło, aby nie uogólniać, bowiem chamstwo jest niezależne od wieku.:angryy: A jako ciekawostkę, dodam, że właścicielka labowatej suki (tej, która przewróciła mojego sąsiada) była baaardzo zdziwiona wizytą policjanta u siebie w domu. :shake: Jej słowa, że przecież facetowi nic się nie stało, zamurowały nawet policjanta.:mdleje:

Posted

Jakby się coś stało, to by powiedziała "oj tam, oj tam, kilka zadrapań i połamany kręgosłup? z czym do ludzi" :???: Pisko mniejsze od laba skoczyło na mnie i czułam to przez kilka dni. Karma jednak wraca (że tak się wyzłośliwię), bo inny pies właścicielce skoczka połamał nogę takim samym zachowaniem... Chyba dotarło do niej, czemu sobie tego nie życzymy, ale z nogą w gipsie trudno z psem na spacer chodzić i to jeszcze na smyczy. Więc teraz ona idzie jakieś 0,5 km za nim. Na pewno ma czas i możliwości reakcji :roll:

Posted

Mnie taki rozanielony radosny piesek połamał nogę 2 lata temu...
Kość piszczelowa - trzon z przemieszczeniem plus spiralnie do kolana.
Skończyło się 9 dniowym pobytem w szpitalu, operacją, gwoździem śródszpikowym na całej długości piszczela, czterema srubami grubości małego palca... które noszę do dziś dnia. 12 tygodni w łóżku plus 5 mcy rehabilitacji (7 mcy zwolnienia i siedzenia dupą w domu). Do tego mój własny pies na wygnaniu 4 miesiące...
Potem jak zaczęłam chodzić - słabo, kiwajac się jak kaczor... na spacerku w parku pewien lab najpierw przywitał się z facetem przewracając go w zaspę śniegu a potem wyrwał do mnie. Brutus go przechwycił w locie i przeorał nim pół metrową warstwe śniegu aż do gleby.
Pańcia od laba zrobiła starszną awanturę... i dostała w gębę. Od faceta który wygrzebawszy się ze śniegu miał pianę na ustach. Facet chadza po parku z małym spokojnym sznupkiem
Kto był chamski?

Posted

[quote name='isabelle301']Mnie taki rozanielony radosny piesek połamał nogę 2 lata temu...
Kość piszczelowa - trzon z przemieszczeniem plus spiralnie do kolana.
Skończyło się 9 dniowym pobytem w szpitalu, operacją, gwoździem śródszpikowym na całej długości piszczela, czterema srubami grubości małego palca... które noszę do dziś dnia. 12 tygodni w łóżku plus 5 mcy rehabilitacji (7 mcy zwolnienia i siedzenia dupą w domu). Do tego mój własny pies na wygnaniu 4 miesiące...

Potem jak zaczęłam chodzić - słabo, kiwajac się jak kaczor... na spacerku w parku pewien lab najpierw przywitał się z facetem przewracając go w zaspę śniegu a potem wyrwał do mnie. Brutus go przechwycił w locie i przeorał nim pół metrową warstwe śniegu aż do gleby.
Pańcia od laba zrobiła starszną awanturę... i dostała w gębę. Od faceta który wygrzebawszy się ze śniegu miał pianę na ustach. Facet chadza po parku z małym spokojnym sznupkiem
Kto był chamski?

:roll:... cóż to był za bydlak? trudno mi sobie wyobrazić takie spustoszenie, współczuję.
ubiegałaś się o jakieś zadośćuczynienie od właściciela terminatora? ciekawi mnie, jak to wygląda prawnie, czy w ogóle idzie coś ugrać w związku z unieruchomieniem na tak długi czas.

a co do bicia kobiet, to bym sobie darowała na miejscu tego faceta, ale nie miałabym nic przeciwko soczystej, mięsnej litanii ;)

Posted

To była suczka koleżanki. Nie wyciągałam wiec konsekwencji... Miała wtedy 30kg. Tylko... wystarczyło ze biegli z Brutusem z górki. Brutus wyhamował, ona odbiła się od jego grzbietu i wpadła mi w nogi. A ja... no cóż - nie należy odwracać się za siebie nie zmieniając połozenia stóp... Uderzyłam w kolezankę i skręciło mnie spiralnie wokół własnej osi.
Facet się wkurzył bo bydlę skoczyło na niego znienacka od tyłu i wpadł w ten śnieg głeboko twarzą w dół... podejrzewam, że nie było to przyjemne.
Gdyby nie Brutus, któremu się wtedy włączyła naopiekuńczość, i lab skoczyłby na mnie... wróciłabym do szpitala i nie jestem pewna czy byłabym dziś sprawna

Posted

isabelle301 napisał(a):
To była suczka koleżanki. Nie wyciągałam wiec konsekwencji... Miała wtedy 30kg. Tylko... wystarczyło ze biegli z Brutusem z górki. Brutus wyhamował, ona odbiła się od jego grzbietu i wpadła mi w nogi. A ja... no cóż - nie należy odwracać się za siebie nie zmieniając połozenia stóp... Uderzyłam w kolezankę i skręciło mnie spiralnie wokół własnej osi.
Facet się wkurzył bo bydlę skoczyło na niego znienacka od tyłu i wpadł w ten śnieg głeboko twarzą w dół... podejrzewam, że nie było to przyjemne.
Gdyby nie Brutus, któremu się wtedy włączyła naopiekuńczość, i lab skoczyłby na mnie... wróciłabym do szpitala i nie jestem pewna czy byłabym dziś sprawna


no to fakt, w przypadku psa znajomej wygląda to trochę inaczej, żadne to niedopilnowanie (jak w przypadku faceta w śniegu), taki po prostu durny wypadek, trudno tu mówić o "zadośćuczynieniu", myślałam, że to obcy podbiegacz Cię tak przyatakował.

Posted

Ja to nazwałam szczytem pierdołowatości.
W szpitalu poznałam wiele ciekawych przypadków pierdołowatości.. trudno sobie wyobrazić w jakich okolicznościach ludzie robią sobie krzywde.
Kobieta która przestraszyła się wróbla i spadła z tarasu na budowie...
Facet który uciekał od kochanki nocą przez okno i połamał sobie obie dłonie... a głupia żona siedziała w szpitalu 18 godzin na dobę i wysadzała jak małego chłopczyka....
Kobieta która szła na pogrzeb męża i potknęła się o wycieraczkę - połamana pięta i kolano
Kobieta która ścierała kurz z pólki nad kanapą... obsunęło jej się kolano z tej kanapy, Kolano połamane - 20 odłamków.
I wiele wiele innych...

Posted

Zaczynam powoli nie ogarniać ludzi...
Siedzimy sobie wczoraj ze znajomymi na działkach, wzięłam ze sobą Boykę. Młody zadowolony bo w centrum uwagi :)
Ścieżką obok przechodziła akurat starsza pani z średniej wielkości agresorem. Boyka jak zauważył psa od razu podleciał do furtki żeby się przywitać (już do niego podchodziłam żeby go odciągnąć). Agresor na widok mojego od razu piana w pysku i leci, babcia prawie się przewróciła i puściła smycz. Już miałam pytać czy wszystko ok a ta nagle do mnie, żebym 'przywiązała gdzieś tego pier****nego kundla a nie będzie sobie biegał'. Mnie zamurowało a ona znowu "no zabieraj tego kundla". Ja bym odpuściła bo kłócić się nie lubię, ale moja koleżanka nie wytrzymała i powiedziała jej co o niej myśli...
A więc uwaga, teraz już psy nie mogą sobie na działkach swobodnie biegać:angryy:

Posted

Mała Nika napisał(a):
Zaczynam powoli nie ogarniać ludzi...
Siedzimy sobie wczoraj ze znajomymi na działkach, wzięłam ze sobą Boykę. Młody zadowolony bo w centrum uwagi :)
Ścieżką obok przechodziła akurat starsza pani z średniej wielkości agresorem. Boyka jak zauważył psa od razu podleciał do furtki żeby się przywitać (już do niego podchodziłam żeby go odciągnąć). Agresor na widok mojego od razu piana w pysku i leci, babcia prawie się przewróciła i puściła smycz. Już miałam pytać czy wszystko ok a ta nagle do mnie, żebym 'przywiązała gdzieś tego pier****nego kundla a nie będzie sobie biegał'. Mnie zamurowało a ona znowu "no zabieraj tego kundla". Ja bym odpuściła bo kłócić się nie lubię, ale moja koleżanka nie wytrzymała i powiedziała jej co o niej myśli...
A więc uwaga, teraz już psy nie mogą sobie na działkach swobodnie biegać:angryy:

No a co ty sobie myślisz. To ty i tylko wyłącznie ty jesteś odpowiedzialna za zachowanie psa tej pani, w ogóle ciesz się, że Cię do sądu nie podała :evil_lol:

Co do skakania, u mnie w mieście jest facetka z labkiem, który na wszystkich mijanych ludzi (kiedyś) skakał, teraz facetka z nim pracuje, a jeśli coś nie wyjdzie (jak na razie widziałam tylko jedno wyłamanie tego psa) to przeprasza, mówiąc, że on się jeszcze uczy :lol:

Posted

Po działkach, po chodniku na smyczy i w kagańcu, ogólnie nie mogą z domu wychodzić :roll:... I jak tu jadem nie pluć w koło na takie nieogarniętych idiotów którzy nie potrafią swojego frędzla agresywnego ogarnąć...

Posted

Maron86 napisał(a):
Po działkach, po chodniku na smyczy i w kagańcu, ogólnie nie mogą z domu wychodzić :roll:... I jak tu jadem nie pluć w koło na takie nieogarniętych idiotów którzy nie potrafią swojego frędzla agresywnego ogarnąć...

W dodatku taka osoba myśli, że problemu nie ma, mają go tylko ci, którzy się jej czepiają...:roll:
A po co na spacer wyprowadzać kundla, niech siedzi koło domu, biega po ogrodzie, a jak mieszkasz w bloku to, na balkon go :diabloti:

Posted

To najlepiej zamknij go w piwnicy (chyba, że nie masz to na strychu, albo przywiąż go do kaloryfera w odludnym pomieszczeniu) i pamiętaj o zasłonięciu okien i zamontowaniu dźwiękoszczelnych ścian, bo tak to ktoś się przestraszy tej 'krwioźerczej bestyii ' :diabloti:

Posted

Oj tak tak, kennelówka najlepiej o 2 rozmiary za mała i przykryta kocem, tak ażeby nikt go nie mógł zobaczyć, do tego morda obklejona w koło taśmą by szczekać też nie mógł.

Mnie to zawsze zastanawia dlaczego ci ludzie tak samo szczekają jak te ich wypierdy, czy to człek uczy się od psa dziamdziania jadaczka czy odwrotnie :evil_lol:

Posted

Maron86 napisał(a):
Oj tak tak, kennelówka najlepiej o 2 rozmiary za mała i przykryta kocem, tak ażeby nikt go nie mógł zobaczyć, do tego morda obklejona w koło taśmą by szczekać też nie mógł.

Mnie to zawsze zastanawia dlaczego ci ludzie tak samo szczekają jak te ich wypierdy, czy to człek uczy się od psa dziamdziania jadaczka czy odwrotnie :evil_lol:

Mówisz, że dziamga jadaczką, a może to jego wołanie o pomoc :evil_lol:

Posted

Maron86 napisał(a):
Oj tak tak, kennelówka najlepiej o 2 rozmiary za mała i przykryta kocem, tak ażeby nikt go nie mógł zobaczyć, do tego morda obklejona w koło taśmą by szczekać też nie mógł.

Mnie to zawsze zastanawia dlaczego ci ludzie tak samo szczekają jak te ich wypierdy, czy to człek uczy się od psa dziamdziania jadaczka czy odwrotnie :evil_lol:


Oj poco kennel, wystarczy przykryć drewnianą skrzynką (np. po jabłkach), a jak masz dużego psa, to zrób dla niego podkop i też nakryj skrzynką :evil_lol:

Wydaje mi się że to pies uczy się od fłaścieciela

Posted

Tak czytam ten wątek i nie wiem czy się śmiać czy płakać.Ludzka bezmyślność i chamstwo nie zna granic.Miałam ostatnio sytuację mrożącą krew w żyłach.mieszkam na wsi,są tu domki letniskowe przy jeziorze i jak to bywa latem jest pełno turystów również z psami.Jest państwo z mieszańcem wilczaka.Pies ogromny.Mój psiak to mieszanieć huskiego z owczarkiem z tym ,że posturę ma huskiego a charakter owczarkowy.Pani wczasowiczka wypuszcza tego swojego wilczaka luzem.Idąc ze swoim psem tamten nie wiedziałam nawet skąd się pojawił nagle ....zobaczyłam tylko jak skacze na mojego psa łapie za gardło i do ziemi przyciska.Mój pieseł zaczął sie wić i skomleć,nikogo nie było z właścicieli wiec zaczełam smyczął tłuc po grzbiecie tamtego żeby nie zdusił mi psa.Z domku wyszła pani i tamten puścił.Oczywiście zrobiłam awanture,że takiego agresora to na smyczy sie prowadza bo tu jest miejsce publiczne pełno dzieci lata i innych ludzi.Nawet nie spytała czy mój pies cały, czy ja cała,nie przeprosiła tylko powiedziała ze to moja wina jest bo mam niewychowanego psa który musi chodzić na smyczy...stwierdziłam,że dyskusja nie ma sensu bo ta baba jest chora umysłowo.Postraszyłam tylko,że jeszcze raz i dzwonie na policje.Narazie pies jest zamkniety w ogródku.Ale stracha mam za każdym razem jak wychodze na spacer..

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...