Wola istnienia. Posted July 8, 2014 Posted July 8, 2014 Ja w sumie nigdy nie trafiłam na żadne niemiłe komentarze, ale już udało mi się trafić na bezmyślnych rowerzystów. Na spacer chodzimy zawsze tam, gdzie jadący samochód jest jakąś nowością, ale za to raz na jakiś czas pojawi się ktoś na rowerze. Wiem, że Brok uwielbia ludzi i wiem, że widząc jakiegoś człowieka najchętniej by do niego podbiegł i go zalizał na śmierć, a jeśli ktoś jest na rowerze, to niestety, ale pojawia się jeszcze większy problem. Taka sytuacja miała miejsce dwa razy. Brok biega luzem, w między czasie uczymy się wracania na komendę (choć narazie to taki typowy mami synek, który ciągle obraca się gdzie jest jego "mama"). Odwracam się, widzę, że jadą rowery. Myślę sobie, że pewnie jakaś wycieczka rodzinna. Wołam Broka, mówię żeby usiadł, daje smakołyk i łapie za obrożę. Brok zmieszany, bo dlaczego ona łapie mnie za obroże?! Szamotamy się chwile, w końcu się uspokoił. Przejeżdża ostatnia osoba na rowerze- mama- i zaczyna cmokać na niego :shake: Bo gdyby się zatrzymała, to okej, nie byłoby problemu, ale po co cmokała i jechała dalej? Myślę, że nie trzeba mieć za dużej wiedzy o psach, żeby wiedzieć, że nie cmoka się na kogoś psa jadąc na rowerze. :roll: Tylko czekać jak Brok będzie już wielkim, nieładnym owłosionym kundlem i już nas nikt nie będzie zaczepiał, żeby pogłaskać i zacmokać, jadąc na rowerze. Quote
maxishine. Posted July 8, 2014 Posted July 8, 2014 Ja też nieraz jak jestem z psem na mieście, to ludzie cmokają do moich. wtedy mówię "Proszę o nie cmokanie" albo coś w tym guście. Quote
Maron86 Posted July 8, 2014 Posted July 8, 2014 Ja nie zwracam uwagi na cmokanie, mój pies sieje taką panikę gdy się rozpędzi (nawet w dobrymi zamiarami) że naprawdę moje komentarze są zbędne :lol:. Rowerzystę też kiedyś odhaczył, jak był młody i mały jakieś 30+kg, cmokał sobie do psa, aż pies na niego skoczył do zabawy - kilka razy jeszcze widziałam gościa, ale zawsze schodził z roweru przy nas, witał się z psem i spokojnym krokiem odchodził dopiero kawałek od nas już jechał dalej. U nas laba na balkonie 'sąsiedzi' z bloku dalej zamykają, sami idą na spacer gdzie lab w pełnym słońcu na balkonie, idą na sanki, lab na mrozie jajka odmraża ofc na balkonie... Siedzi tak od rana do wieczora, nie wpuszczają go do domu w dzień bo 'pies się sypie i ślini się też'. Z psem 'biegną' na spacer byle nie zdążył na nic spojrzeć i chodu do domu... Smutne to jak nie wiem co, kiedyś jak był młodszy pozwalali mu się bawić, chcieli wychowywać. Z czasem jak ciągnął witać się do psów to 'właścicielka' psu ucho wykręcała, ucho w którym miał wieczne zapalenie i sam delikatny dotyk sprawiał mu wielki ból............................. OFC nasza organizacja pro zwierzęca nic nie zrobi, a do ludzi nic nie dociera. Smutne to... Quote
Beatrx Posted July 9, 2014 Posted July 9, 2014 na mojego niektórzy cmokają i teraz. znajdują się i tacy, co nawet cześć mu mówią:cool3: Madie napisał(a): Panda była na kolcach ( ćwiczyłyśmy w lesie) nie chciałam jej szarpać za bardzo, taka mała uwaga: jak masz kolce to zawsze musisz mieć psa też w obroży. obroża jest normalnie na szyi, kolce tuż za uszami i pies idzie normalnie na obroży, a kolce są do samych korekt. już na żywo miałaś przykład, czemu nie powinno się zakładać kolcy samych, bo gdybyś miała psa w obroży to problemu by nie było, bo tylko byś trzymała smycz z obrożą, a kolce by były nieużywane. Quote
Czekunia Posted July 9, 2014 Posted July 9, 2014 Beatrx napisał(a):na mojego niektórzy cmokają i teraz. znajdują się i tacy, co nawet cześć mu mówią:cool3: taka mała uwaga: jak masz kolce to zawsze musisz mieć psa też w obroży. obroża jest normalnie na szyi, kolce tuż za uszami i pies idzie normalnie na obroży, a kolce są do samych korekt. już na żywo miałaś przykład, czemu nie powinno się zakładać kolcy samych, bo gdybyś miała psa w obroży to problemu by nie było, bo tylko byś trzymała smycz z obrożą, a kolce by były nieużywane. O! Ja mam psa, do którego mówię: "cześć". Mam jedną trasę spacerową, biegnącą chwilowo wzdłuż domków jednorodzinnych. W jednym z domów po podwórku lata sunia berneńczyka, z którą moje zawsze się witają przez ogrodzenie, więc czemu ja mam być niekulturalna:eviltong:. Przechodząc mówię do niej: "cześć księżniczko", kiedyś akurat na podwórku kręcił się właściciel, chyba pomyślał przez chwilę, że to do niego, bo minę miał bezcenną:diabloti:. Quote
maxishine. Posted July 9, 2014 Posted July 9, 2014 Ja też mam Miśka : Którego nieraz widzę za płotem i zawsze się z nim witam. ;) Quote
Wasylek Posted July 10, 2014 Posted July 10, 2014 YHHH ! Szłam z siostrą ,ona prowadzi psa już wracamy. Czarek miał "gorszy dzień" ,więc idzie na kontakcie .Na horyzoncie pojawia się facetka z collie, idzie z psem po drugiej stronie ulicy po trawce. Czaks ma problemy z większymi piesami, zwłaszcza przy gorszych dniach, więc siostra go posadziła i pcha w niego kuraka. A pani z collie oczywiście idzie tak, że przez środek ulicy wleczącym krokiem (było późno nic nie jechało) przechodzi na naszą stronę, trzymając krótko collaka... Czarek nie wytrzymał i wydarł ryja ... Czy to tak trudno zauważyć że ktoś pracuje z psem :angryy: ?! I nie laźć tam ?!! Zrozumiałabym jakby musiała przejść na tę stronę ulicy, ale ona się tylko tak odbiła i zaraz już na drugiej stronie była ... :watpliwy: ehhh Quote
gojka Posted July 10, 2014 Posted July 10, 2014 To posadzenie psa przez siostrę i pchanie w niego kuraka to była praca? :) No,mogła nie skapować kobita.Ulica czy chodnik nie jest dobrym miejscem do "pracy" z psem i nie możesz wymagać by inni ludzie z innymi psami nie chodzili jak wychodzi ze swoim psem siostra. Ja zawsze zakładam,że jak ktoś ma problem ze swoim psem to jest to jego pies i jego problem. Ostatnio drobna kobiecina zrobiła mi jazdę,że o godzinie 23 wychodzę z psem i mijam ją a jej pies- ,malamut szarpie się na smyczy mało nie wyłamując jej rąk ze stawu.Mój pies grzecznie szedł przy nodze a gdy mijaliśmy panią z psem usunął się na koniec trawnika bo zwyczajnie boi się dużych psów.Pani zrobiła mi uwagę,że po to wychodzi o 23 bo wtedy już nikt nie chodzi z psami a tu ja śmiałam także wyjść... no, skandal. Quote
badmasi Posted July 10, 2014 Posted July 10, 2014 Wasylek napisał(a):YHHH ! Szłam z siostrą ,ona prowadzi psa już wracamy. Czarek miał "gorszy dzień" ,więc idzie na kontakcie .Na horyzoncie pojawia się facetka z collie, idzie z psem po drugiej stronie ulicy po trawce. Czaks ma problemy z większymi piesami, zwłaszcza przy gorszych dniach, więc siostra go posadziła i pcha w niego kuraka. A pani z collie oczywiście idzie tak, że przez środek ulicy wleczącym krokiem (było późno nic nie jechało) przechodzi na naszą stronę, trzymając krótko collaka... Czarek nie wytrzymał i wydarł ryja ... Czy to tak trudno zauważyć że ktoś pracuje z psem :angryy: ?! I nie laźć tam ?!! Zrozumiałabym jakby musiała przejść na tę stronę ulicy, ale ona się tylko tak odbiła i zaraz już na drugiej stronie była ... :watpliwy: ehhh Jeśli kobieta trzymała krótko psa i nie podeszła aby "pieski się poznały" to w czym problem? Miałyście okazję sprawdzić, że wasza "praca" nie przynosi zamierzonych efektów i tyle... Quote
badmasi Posted July 10, 2014 Posted July 10, 2014 gojka napisał(a):Pani zrobiła mi uwagę,że po to wychodzi o 23 bo wtedy już nikt nie chodzi z psami a tu ja śmiałam także wyjść... no, skandal. Powinnaś iść za to do piekła, ewentualnie do czyśćca ale tylko pod warunkiem, że już nigdy nie wyjdziesz z psem o 23 ;) Quote
gojka Posted July 10, 2014 Posted July 10, 2014 Kurczę a co jest zamiast piekła dla innowierców?:) Quote
badmasi Posted July 10, 2014 Posted July 10, 2014 gojka napisał(a):Kurczę a co jest zamiast piekła dla innowierców?:) Może niebo i hór aniołów? :) Quote
Wasylek Posted July 10, 2014 Posted July 10, 2014 Pchanie kuraka to skrót myślowy?! badmasi napisał(a):Jeśli kobieta trzymała krótko psa i nie podeszła aby "pieski się poznały" to w czym problem? Miałyście okazję sprawdzić, że wasza "praca" nie przynosi zamierzonych efektów i tyle... Nie to właśnie było żeby pieski się poznały i w dodatku jej pies skrócony na maksa że miał nienaturalną postawę ciała w dodatku był najezony, ale to tak poza rozmową bo to mój pies ma przecież problem... Ahhh i na koniec bo bym zapomniała Badmasi skąd wiesz że nasza praca, przepraszam "praca" nie przynosi efektów, znalas mojego psa przed naszą "pracą", nie? więc proszę nie pisz takich bzdur bo mi podnosisz ciśnienie ;) Quote
badmasi Posted July 10, 2014 Posted July 10, 2014 Wasylek napisał(a):Pchanie kuraka to skrót myślowy?! Nie to właśnie było żeby pieski się poznały i w dodatku jej pies skrócony na maksa że miał nienaturalną postawę ciała w dodatku był najezony, ale to tak poza rozmową bo to mój pies ma przecież problem... Ahhh i na koniec bo bym zapomniała Badmasi skąd wiesz że nasza praca, przepraszam "praca" nie przynosi efektów, znalas mojego psa przed naszą "pracą", nie? więc proszę nie pisz takich bzdur bo mi podnosisz ciśnienie ;) Strasznie emocjonalnie do tego podchodzisz. Baba miała psa na smyczy, chyba że wolałabyś aby był luzem albo na flexi? Ludzie podłażą z psami, są niegramotni. Jeśli nie wiem jak mój się zachowa to robię w tył zwrot a nie tkwię w miejscu i czekam na zmiłowanie. No nie wiem, skoro twój pies pałaszuje kurczaka a mimo wszystko się ciska to coś tu nie gra i tyle w temacie :) Quote
Wasylek Posted July 10, 2014 Posted July 10, 2014 badmasi napisał(a):Strasznie emocjonalnie do tego podchodzisz. Baba miała psa na smyczy, chyba że wolałabyś aby był luzem albo na flexi? Ludzie podłażą z psami, są niegramotni. Jeśli nie wiem jak mój się zachowa to robię w tył zwrot a nie tkwię w miejscu i czekam na zmiłowanie. No nie wiem, skoro twój pies pałaszuje kurczaka a mimo wszystko się ciska to coś tu nie gra i tyle w temacie :) Ja wiem jak mój pies się zachowuje (na ogół) jednak wracaliśmy z zastrzyku a to dla niego stresująca sytuacja (o rano było pobranie krwi) ;). Ależ ja wiem że jest coś nie tego dlatego pracujemy (nie nie tylko zajadaniem kurczaka). Tyle że ta babka była naprawdę wkurzająca bo to nie jej pierwszy raz kiedy tak się zachowuje. Do innych psów też tak podlazi, nawet jak jakiś wiesza się na smyczy a na prośbę właściciela by odeszła śmieje się i powolutku odchodzi... Robi to chyba żeby się dowartościować. I wolałabym żeby był na luzie bo wtedy ona nie "zrobiłaby mu postawy ciała " Kiedy widzę że pies nie da rady też zmieniam kierunek ale to jest taka uliczka że nie bardzo się da a kawałek za nami szło stado podchmielonych mężczyzn (z panem drazniacym Czarka na czele - zawsze szczeka i gwizdze na psy) więc wybralyśmy mniejsze zło ;) I byłoby pięknie gdyby nie zachowanie tej pani :/ Cały spacer pięknie barował ale tu nie wyszło Quote
badmasi Posted July 10, 2014 Posted July 10, 2014 Wasylek napisał(a):Ja wiem jak mój pies się zachowuje (na ogół) jednak wracaliśmy z zastrzyku a to dla niego stresująca sytuacja (o rano było pobranie krwi) ;). Ależ ja wiem że jest coś nie tego dlatego pracujemy (nie nie tylko zajadaniem kurczaka). Tyle że ta babka była naprawdę wkurzająca bo to nie jej pierwszy raz kiedy tak się zachowuje. Do innych psów też tak podlazi, nawet jak jakiś wiesza się na smyczy a na prośbę właściciela by odeszła śmieje się i powolutku odchodzi... Robi to chyba żeby się dowartościować. I wolałabym żeby był na luzie bo wtedy ona nie "zrobiłaby mu postawy ciała " Kiedy widzę że pies nie da rady też zmieniam kierunek ale to jest taka uliczka że nie bardzo się da a kawałek za nami szło stado podchmielonych mężczyzn (z panem drazniacym Czarka na czele - zawsze szczeka i gwizdze na psy) więc wybralyśmy mniejsze zło ;) I byłoby pięknie gdyby nie zachowanie tej pani :/ Cały spacer pięknie barował ale tu nie wyszło Ludzie są głupi. Ja po wielu latach zdecydowanie mam dość spacerów z psami w mieście. Można się by było w takiej sytuacji zastanowić nad odwróceniem psa tyłem do baby w pozycji siad. Jeśli byłyście dwie to jedna powinna stanąć między psem a psem baby, odgrodzić go tak aby nie doszło do jakiejkolwiek interakcji. Dla psa odwróconego tyłem podejście innego to sytuacja bardzo niekomfortowa. Ja nauczyłam sukę takiej sztuczki - siada przy nodze i jak robię krok do przodu lub tyłu to przemieszcza się wraz z ze mną, jak stanę (zrównam nogi) to znowu siada i patrzy na mnie nie na psa. Zazwyczaj po takim "tangu" ktoś kto podchodzi z psem sam się ulatnia bo nie ma ochoty bawić się w ganianego :) Ważne żeby trzymać kontakt wzrokowy z psem, zerkanie na boki przez psa grozi zerwaniem komendy a wtedy to tylko szybka ewakuacja. Quote
gojka Posted July 11, 2014 Posted July 11, 2014 Mam pytanie do Wasylka: co oznacza,że pies "baruje" i "idzie na kontakcie"? Quote
maxishine. Posted July 11, 2014 Posted July 11, 2014 No sory, ale ja na ulicy też pracuję z Figą, tzn. na widok psa sadzam ją i ma być spokojna i nie rzucać się szczekiem do psa. I bardzo nie lubię jak ktoś leci na nas z psem, albo zaczyna cmokać na psa, albo pozwala swojemu psu przywitać się z moim, kiedy ja nie chcę. Quote
gojka Posted July 11, 2014 Posted July 11, 2014 Ok Yuki ale chyba nie masz pretensji,że ktoś inny akurat przechodzi z psem ta ulicą? Bo mam wrażenie- po pierwszym opisie,że autorka miała po prostu pretensje,że kobieta z psem przechodziła.Napisała,że na krótkiej smyczy a potem- żeby się już nikt nie czepiał i także jej powspółczuł dopisała,że pani specjalnie podłazi do wszystkich psów ze swoim,mało tego smieje się jak się zwraca uwagę i uwaga- celowo powoli odchodzi.Czasem mam wrażenie,że niektórzy kreują swoją rzeczywistość i niezależnie od tego co się dzieje oni widzą coś zgoła innego.Sorki,niektórzy z Was w każdej historyjce widzą ściemę a ja ją widzę w takich opisach właśnie. Quote
maxishine. Posted July 11, 2014 Posted July 11, 2014 NIe o to mi chodzi. Chodzi mi o to że mogliby nie rozpraszać psa, wziąć na psa w drugą rękę tak aby nie miał kontaktu z moim. Albo nie puszczali swojego do mojego. Czy proszę o tak wiele? Ja nie podchodzę ze swoim psem do ujadaczy, do płochliwych psów i do tych co widzę że właściciel ćwiczy. ;) Quote
Dardamell Posted July 11, 2014 Posted July 11, 2014 gojka, tak zasadniczo, jak idę z psem po ścieżce, i widzę innego psa, na którego mój pies niekoniecznie dobrze reaguje, ja nie mam się gdzie wycofać, więc schodzę jak najbardziej na bok i skupiam psa na sobie a ktoś podchodzi ze swoim psem (pomimo, iż ewidentnie widać, że staram się nie dopuścić do kontaktu psów), to nie jest to mój problem. Co innego, jak pies idzie po drugiej stronie chodnika i ma nas głęboko w poważaniu a mój pies się wydrze to mówię "przepraszam". Ale to są różne sytuacje, więc nie wiem co Twoja sytuacja z malamutem ma do tego co opisała Wasylek. Quote
Wasylek Posted July 11, 2014 Posted July 11, 2014 [quote name='gojka']Ok Yuki ale chyba nie masz pretensji,że ktoś inny akurat przechodzi z psem ta ulicą? Bo mam wrażenie- po pierwszym opisie,że autorka miała po prostu pretensje,że kobieta z psem przechodziła.Napisała,że na krótkiej smyczy a potem- żeby się już nikt nie czepiał i także jej powspółczuł dopisała,że pani specjalnie podłazi do wszystkich psów ze swoim,mało tego smieje się jak się zwraca uwagę i uwaga- celowo powoli odchodzi.Czasem mam wrażenie,że niektórzy kreują swoją rzeczywistość i niezależnie od tego co się dzieje oni widzą coś zgoła innego.Sorki,niektórzy z Was w każdej historyjce widzą ściemę a ja ją widzę w takich opisach właśnie. Taaak wszędzie są teorie spiskowe i ja sobie zmyślam, dobrze jeśli tak sobie myślisz to nie będę się wysilać żeby było inaczej, nie zależy mi na tym ani troszeczkę. I nie chodzi mi żeby mi ktoś współczuł :crazyeye:!? Dobrze, od tej pory na chamstwie nie napiszę już nic, na co nie będę miała dowodów rzeczowych ,ok :roll: . Bo ta facetka jest na prawdę stuknięta i nie mam zamiaru z powodu jakiegoś babsztyla nie chodzić do miasta bo to przecież mój pies i mój problem... Barowanie :Wzięło się to z terminu "bar open" - "bar closed". A polega na tym, że w momencie, gdy chcesz skojarzyć doświadczenie dotąd odbierane przez psa jako nieprzyjemne z nowym - przyjemnym bodźcem po prostu otwierasz bar, czyli karmisz psa smakołykami, a zamykasz bar w momencie, gdy ustaje ta sytuacja.Jest trochę o tym w necie, jak chcesz się więcej dowiedzieć poczytaj. Idzie na kontakcie : na luźnej smyczy, przy nodze z komendą patrz (w sensie że ma nie zatrzymywać się węszyć czy siurać) Ja uważam tę dyskusję za zakończoną, cześć :shiny: Quote
gojka Posted July 11, 2014 Posted July 11, 2014 Ma to,że pani twierdziła,że ja także specjalnie przechodzę o godzinie 23 ze swoim psem a jej pies się denerwuje.No bo według opinii pani nie powinnam chodzić o tej godzinie i do tego tą ulicą bo "normalni" ludzie psa wyprowadzają o 20.A ona jest na tyle dobra,że z psem,który może stanowić zagrożenie dla mojego jamnika dla BEZPIECZEŃSTWA MOJEGO PSA i innych psów poświęca się i wychodzi tak późnej godzinie.Sama/sam więc widzisz,że ile osób tyle interpretacji/nadinterpretacji. Quote
Dardamell Posted July 11, 2014 Posted July 11, 2014 Nie, nie ma nic. Bo Twój pies po prostu szedł a pretensje babeczki były bo wyszłaś. Natomiast Wasylek opisała, że pies został odciągnięty na bok i skupiany na właścicielce a tamten podchodził. To są dwie różne sytuacje. I nie widzę w nich za bardzo wspólnego mianownika, oprócz tego, że dotyczą psów. I szczerze mówiąc to mam wrażenie, że czepiasz się Wasylek, bo ktoś Ciebie ochrzanił bezpodstawnie. Quote
Anecioreczek Posted July 11, 2014 Posted July 11, 2014 gojka napisał(a):Ma to,że pani twierdziła,że ja także specjalnie przechodzę o godzinie 23 ze swoim psem a jej pies się denerwuje. ja tez tak wychodzę :D tyle że jak idzie jakieś cudo o tej porze to ja robie stanowczy wielki krok w bok i patrze sie spod byka. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.