Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ale się dzisiaj wkurzyłam na spacerze :angryy: . Szliśmy z Czaksem, wszysko pięknie, ładnie, ignoruje inne psy, ciężarówki itp.itd... Aż nagle wracająć już przechodzimy koło pewnego domku, brama roztwarta i wylatuje jamnik, powąchał się i od razu chce atakować, wtedy pan siedzący na schodkach wypuszcza drugiego psa, którego trzymał za obrożę do tej pory. Oczywiście jamnior poczuwszy wsparcie jeszcze bardziej się zaciął, jednak po kilku machach mojej nogi odpuścił... A pan, jego córka i wnuczka oczywiście patrzą się jak idioci .... :angryy: zamiast zabrać tego burka...
Oczywiście na moje : Nie ma to jak psy bez smyczy póścić (co powiedziałam z irytacją i złością w głosie) pan : No bo co...
Wyprowadziło mnie to z równowagi, myślałam że wbiegnę pod rozpędzony samochód :wallbash:
Szkoda tylko że ja z tych "myślących później" co dopiero po fakcie sobie wymyśla co mogłam powiedzieć temu gburowi... mogłam go policją postraszyć.. YHHH ! :bad-word:

A później Czaks mi się na innym psie wyżył .... :scream7: (spokojnie "tylko" poszczekał na niego ...) a było tak pięknie, jak to jeden człowiek może popsuć dzień :nonono2:

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Ja w takiej sytuacji pozwalam Fidze się bronić (jak to jest duży pies to nie dopuszczam) ale jak mały i luzem-jak najbardziej. Wtedy ludzie szybko zabierają swoje widząc jaką przewagę ma moja :p

Posted

Yuki_ napisał(a):
Ja w takiej sytuacji pozwalam Fidze się bronić (jak to jest duży pies to nie dopuszczam) ale jak mały i luzem-jak najbardziej. Wtedy ludzie szybko zabierają swoje widząc jaką przewagę ma moja :p


Ależ ja mu się pozwalam bronić ale ten pies był taki upierdliwy że po prostu .... jeszcze jak się tamten drugi dołączył (był większy od Czaksa) a właściciel miał to wszystko daleko w poważaniu :angryy:

Posted

Yuki_ napisał(a):
Ja w takiej sytuacji pozwalam Fidze się bronić (jak to jest duży pies to nie dopuszczam) ale jak mały i luzem-jak najbardziej. Wtedy ludzie szybko zabierają swoje widząc jaką przewagę ma moja :p

My mamy z Tiną swój trik. Jak tupnę na takiego burka to ona wie, że ma pozwolenie na odgonienie go. Już sąsiedzi nie puszczają swojej atakującej suczki po tym jak Tinka złapała ją za karczek.

Posted

Ja już dawno mam w głębokim poważaniu bezpieczeństwo innych podgryzaczo-podbiegaczy, moje psy mają przyzwolenie je 'zeszmacić'. Nie będę niszczyć psu psychiki i zmuszać silnego psychicznie i fizycznie psa do uległości w stosunku do burkających szczotek (w 99% podbiegają z zębami 'ozdóbki'). Oczywiście nie chcę mieć na sumieniu żadnego szczekacza więc moje chodzą w kagańcu, zapewniam że efekt wycierania sobie kagańca szczekającą szczotką przez Szamana jest bezcenny.
Od tego też czasu mój pies potrafi zaakceptować inne samce o ile same nie dążą do spięcia, wysyła masę CSów mówiących 'podskocz i ci łeb urwę :diabloti:' po czym czeka na reakcję gotowy do skoku. Zapewniam ze jest to o niebo przyjemniejsze niż trzymanie wkurzonego 50+kg psa stojącego na 2 łapach i wydającego odgłosy jak gryzli.

Posted

Maron, dzięki takiemu postępowaniu jak Twoje moja suka nauczyła się, że nie musi reagować na każdą zaczepkę, bo jak zajdzie taka potrzeba to pańcia pozwoli się bronić.
Problem mam tylko z malusieńkimi psami, bo tak jak w zabawie suczydło potrafi być delikatna tak broniąc się ma pomysł staranowania i przygniecenia do ziemi. Czasami z doskoku na nich siada. A przy wadze 1 kg (tak, taki właśnie pies atakuje ją najczęściej a właściciele nie rozumieją, że w uchwale rady gminy stoi zapis o psach agresywnych ale bez podziały na ich wielkość) może psa niechcący zabić.

Posted

zmierzchnica napisał(a):

A w ogóle, wczoraj miałam sytuację, że opadła mi szczęka i nie umiałam jej podnieść długo. Tym razem w temacie.
Byłam z mamą i psami na pewnym osiedlu, uzupełniać dyspensery na woreczki na psie kupy, bo jako organizacja to robimy.
Potem puściłam psy luzem, jakieś ćwiczenia, piłka... Podbiega spasiona bigla. Szczeka. Odchodzimy, psy za nami, olały biglę koncertowo. Za minutę znowu podbiega i drze japę. Znowu odchodzimy, już daleko, bigla dalej za nami, sztywne łapy, warczy, ale się nie rzuca do ataku - ewidentnie chce nas przegonić, ale boi się ruszyć na stado :shake: Zlokalizowałam właścicielkę, babkę pod 40, kiedy podniosła cztery litery z ławki, widząc, że jej pies lezie za nami już daleko. Pooowoooli idzie. My dalej odchodzimy, bigla za nami, więc w końcu zatrzymuję psy, zapinam. Kobieta przychodzi. Próbuje złapać psa, on oczywiście ze wsparciem zaczyna nas napastować bardziej :roll:Nie wytrzymuję i proszę o zabranie psa.
Ona (warczy): No już! Poza tym psy trzeba wychować, skoro są agresywne!
Ja (w pierwszym momencie zatkana zupełnie): Ale przecież to pani pies za nami biegnie, szczeka i nas napastuje!
Ona: Te psy są głupie! Moja nie atakuje, jest grzeczna, jak w ogóle się odzywasz do ludzi, młoda. Te psy są agresywne!
Ja: Bez żartów, to pani pies ciągle za nami idzie!
Ona (do mamy): Jak ty wychowałaś dziecko, takie beznadziejne, wulgarne i pyskate (...). A te psy są głupie! Głupie są!
Mama: Niech pani nie dyskutuje, tylko zapina psa i odejdzie.
Ona (śmieje się): Wy chyba nienormalne jesteście. Te psy są agresywne.
Ja: Pani pies następnym razem dostanie gazem po oczach i się skończy.
Baba dalej nie zapina psa, wyraźnie jej sprawia przyjemność cała ta akcja, coś pyskuje. W końcu próbuję złapać tego kundla, mówię jej, że ma go zabrać i to trwało długo... Aż nie zapięłyśmy psów i poszłyśmy, a ją już zgasiło, kiedy jej powiedziałam, że pies dostanie albo kopniaka albo gazem i będzie żałować.

Powiem wam szczerze, że nigdy nie widziałam czegoś takiego: totalne zaprzeczenie rzeczywistości. Żaden z moich psów nawet nie warknął na tego psa! Hera raz do niej podeszła na sztywnych łapach i ją powąchała, suka się wycofała, a jak Hera się odwróciła na moje wołanie - z rykiem zaatakowała znowu. Kobieta ewidentnie chora albo świadomie robi takie akcje, zaprzeczając zdrowemu rozsądkowi, żeby człowieka wyprowadzić z równowagi :shake: Kwa mać, naprawdę czasem mam ochotę się ogrodzić trzymetrowym murem, odchodzę, omijam, łapię psy, a ta jeszcze z mordą.. A może powinnam od razu kopać i walić gazem po oczach takim psom, nie wchodząc w dyskusje z idiotami :roll:
Proponuję nagrywać sytuacje. Lub udawać, że się nagrywa.

Posted

Dardamell napisał(a):
Maron, dzięki takiemu postępowaniu jak Twoje moja suka nauczyła się, że nie musi reagować na każdą zaczepkę, bo jak zajdzie taka potrzeba to pańcia pozwoli się bronić.
Problem mam tylko z malusieńkimi psami, bo tak jak w zabawie suczydło potrafi być delikatna tak broniąc się ma pomysł staranowania i przygniecenia do ziemi. Czasami z doskoku na nich siada. A przy wadze 1 kg (tak, taki właśnie pies atakuje ją najczęściej a właściciele nie rozumieją, że w uchwale rady gminy stoi zapis o psach agresywnych ale bez podziały na ich wielkość) może psa niechcący zabić.


Prawda ryzyko jest, jamnikowi można przetrącić kręgosłup, mniejsze psy staranowaniem zabić (no jednak 54kg rozpędzonych z blachą na mordzie....). Tylko bądźmy szczerzy czy ja mam się martwić chorym światem w który mnie otacza, czy psami którymi ja się zajmuję. Czy lepiej żeby mój pies znów próbował wszystko co się rusza zabić (nie, nie tylko poturbować, ale zabić), czy lepiej żeby zeszmacił tylko te agresywne?
SM nie ma co wołać, jak wołałam wprost mi powiedzieli żeby mój pies sam się bronił, a jak zabije to pech bo ma kaganiec i smycz. Więc tak też postępuję, nie będę doprowadzać mojego psa do niestabilności psychicznej i chęci zabicia każdego psa.

Posted

[quote name='DagaK']Proponuję nagrywać sytuacje. Lub udawać, że się nagrywa.

Gdybym wiedziała, że kobieta zacznie pyskować, a nie zabierze swojego psa po prostu to bym nagrywała... Zwykle nagrywam, jak tylko widzę, że coś się dzieje, to najlepsza metoda ;)

Wczoraj znowu ten sam starszy pan z yorkiem. Idę z moimi psami - oczywiście na smyczy, po drugiej stronie ulicy niż ów człowiek. Oczywiście jork luzem i już się postanawia na mnie rzucić. Pan łapie jorka na ręce, wchodzi na swoje podwórko, puszcza go i mówi: no zagryź je, zagryź!
Powiedziałam mu tylko, że jak jest tak głupi, to niech puści pieseczka luzem... Zobaczymy, jak zagryza moje :loveu:

Posted

[quote name='zmierzchnica']Gdybym wiedziała, że kobieta zacznie pyskować, a nie zabierze swojego psa po prostu to bym nagrywała... Zwykle nagrywam, jak tylko widzę, że coś się dzieje, to najlepsza metoda ;)

Wczoraj znowu ten sam starszy pan z yorkiem. Idę z moimi psami - oczywiście na smyczy, po drugiej stronie ulicy niż ów człowiek. Oczywiście jork luzem i już się postanawia na mnie rzucić. Pan łapie jorka na ręce, wchodzi na swoje podwórko, puszcza go i mówi: no zagryź je, zagryź!
Powiedziałam mu tylko, że jak jest tak głupi, to niech puści pieseczka luzem... Zobaczymy, jak zagryza moje :loveu:
U mnie spaceruje facet ze sznaucerem (miniaturka), oczywiście wyprowadzany na flexi... Pies mały agresor (ale hojrak, typowy podbiegacz, ale na smyczy :evil_lol:). Facet sobie nic nie robi z tego, że jego psisko z 7m przednim atakuje innego psa, tylko idzie dalej. Jak go teraz widzę to zwiewam (aż się za mną kurzy) na drugą stronę ulicy.

Dodatkowo 'pochwalę' się chamstwem, ale z mojej strony. Mianowicie, na pobliskim osiedlu jest taka babeczka, która wyprowadza psa córki (jak jej nie ma), oczywiście bez smyczy. Rudy biega sobie itp. ale, rzecz jasna jest w ogóle nie odwoływalny przez starszą panią :shake:. Już raz się na nich natknęłam, chwilę pogadałam z nią, psy się powąchały, w końcu (wiedziałam, że będzie darcie się, bo to psisko straszny dominat, a mój tego nie lubi :p) mój pies nie wytrzymał i zaczął się drzeć. Jak chciałam odejść, to oczywiście nie mogłam, bo tamten bez smyczy...
No i do sedna, ostatni znów ją widzę, wiec ja obrót na pięcie i się chowam (przed tamtym psem), następnym razem znowu to samo, a ta facetka krzyczy do mnie "Spokojnie, pani idzie, ja już wracam do domu". Ale mi się głupio zrobiło, nie wiedziałam, że to aż tak widać :oops:

A i jeszcze jedno (może nie chamstwo). Jest taka pani, na innym osiedlu, chodzi z jorkiem na flexi (oczywiście:cool3:). No, i ten pies też leci przednią na całą smycz, a lubi sobie zejść z krawężnika i tam sobie coś niuchać, a tam oczywiście jeżdżą samochody... już kilka razy widziałam, jak ona w pośpiechu próbowała zwinąć smycz i zabrać psa z ulicy (oczywiście z marnym skutkiem i kierowca 'ratuje' życie psa - omija go) :shake:

Posted

Ja widziałam idąc z mamą i czarnymi do kawiarnio-lodziarni, jak babka z dwoma psami na flexi szła 2gą stroną ulicy. Jeden z psów wleciał pod auto, facet fuksem wyhamował, baba nic bo nie widzi, ten trąbi - ta wielkie zdziwienie i zwija swoje 8m smyczy z psem, na co ten drugi stwierdził że ulica jest super i też wparował. Babka dwa flexi nie potrafiła na raz ogarnąć więc poszła za psami na 2gą stronę - centralnie na nas. Szaman krótkie zmierzenie przeciwnika, tamten jej kundel z zębami na mojego no to oczywiści mój go kagańcem, między łapy. Baba w panikę, zablokowała 2 psy i .... na ulicę chodu.
Masakra jakaś!

Posted

Maron86 napisał(a):
Ja widziałam idąc z mamą i czarnymi do kawiarnio-lodziarni, jak babka z dwoma psami na flexi szła 2gą stroną ulicy. Jeden z psów wleciał pod auto, facet fuksem wyhamował, baba nic bo nie widzi, ten trąbi - ta wielkie zdziwienie i zwija swoje 8m smyczy z psem, na co ten drugi stwierdził że ulica jest super i też wparował. Babka dwa flexi nie potrafiła na raz ogarnąć więc poszła za psami na 2gą stronę - centralnie na nas. Szaman krótkie zmierzenie przeciwnika, tamten jej kundel z zębami na mojego no to oczywiści mój go kagańcem, między łapy. Baba w panikę, zablokowała 2 psy i .... na ulicę chodu.
Masakra jakaś!


:crazyeye: Niesamowite, jak ludzie nie potrafią durnego mechanizmu flexi opanować... Ja czasem 3 psy na flexi prowadzę (nie na ulicy oczywiście!) i nie mam problemu. Za to TZ nie umie ogarnąć jednego psa na flexi.. Może to faktycznie nie takie proste? :evil_lol:

Posted

Ja 2 flexi ogarnę, ale przy wielkości moich psów nie odważę się na 3 :eviltong:. Aczkolwiek ja mam wrażenie że ludzie myślą że tą smycz to się siłą umysłu obsługuje, zapominają o magicznych 'guziczkach' :evil_lol:

Posted

Ja to się w ogóle dziwię, bo dla mnie Flexi na takie spacery po mieście, gdzie nie ma tłumów, to super wynalazek - zależnie od potrzeb, albo długie, albo krótkie. Jedną ręką obsłużyć można i psa skrócić, nic się nie ciągnie, nie trzeba zwijać ręcznie. A niektórzy to jakby im nie wiem, koło młyńskie ktoś do ręki przyczepił :diabloti:

Posted

Ja mam z kolei hasło "Nie daj się"
Kiedyś miałam śmieszną sytuację bo słuchałam piosenki Dody nie daj się i leciał refren. Figa usłyszała hasło i zaczęła swoje. Na szczęście szybko ją uspokoiłam. :D

Posted

zmierzchnica napisał(a):
:crazyeye: Niesamowite, jak ludzie nie potrafią durnego mechanizmu flexi opanować... Ja czasem 3 psy na flexi prowadzę (nie na ulicy oczywiście!) i nie mam problemu. Za to TZ nie umie ogarnąć jednego psa na flexi.. Może to faktycznie nie takie proste? :evil_lol:

Ja z kolei prowadzę na dwa hasiory na flexi (na miasto nigdy!) i daję radę nawet w jednej dłoni a w drugiej na smyczy kundel. Albo luzem i dwie flexi.
I nieraz mam takie sytuacje że idzie sobie człowiek z małym psem na flexi który drze morde na moje, patrzy na mój zestaw i MINA BEZCENNA :diabloti: Ja drobna nastolatka z trzema psami, opanowanymi, i trzeci luzem odwoływalny :evil_lol:

Posted

a ja flexi nie lubię :watpliwy: umiem tym ustrojstwem operować, ale nie wyobrażam sobie korekty - moją liną robię elegancko, jak mi pies odstawia szopki to strzelam jak biczem i od razu go "szarpnie", więc mogę też odciągnąć w razie wu.
samo "wsuwanie" taśmy od flexi to za mało, żeby mojego pieseczka uspokoić jak się rozkręci ;) więc nie używam tego wynalazku, bo bym trafiła na ten wątek jako cham, który nie panuje nad pieskiem :eviltong:

Posted

Ja przyznam że kiedyś tak mi pies smycz napiął na flexi że nie dało się korekty zrobić (no mimo wszystko masa robi swoje), zawinęłam taśmę w koło ręki i go strzeliłam przez łeb 'rączką' - jakież było jego zdziwienie :diabloti:

Posted

Maron86 napisał(a):
Ja przyznam że kiedyś tak mi pies smycz napiął na flexi że nie dało się korekty zrobić (no mimo wszystko masa robi swoje), zawinęłam taśmę w koło ręki i go strzeliłam przez łeb 'rączką' - jakież było jego zdziwienie :diabloti:

Jak to przeczytałam to aż ekran oplułam ze śmiechu :evil_lol:

To ja też coś dodam:

Wiecie że w zależności od tego co pies ma na sobie, zależy czy jest rasowy??:loveu:
Figa miała te szelki z tchibo, norwegi i wywiązuje się rozmowa między mną, a właścicielem shar pei którego swojego psa miał na kolcach :roll:
-Czy pies jest rasowy?
-nie, dlaczego?
-no bo ma takie coś na sobie (wskazał na jej grzbiet-z odległości)
-To są szelki norweskie :evil_lol:

:mdleje: :roflt:


Idę dalej a tam pies również luzem, przeczuwałam że spokojnie nastawiony to on nie bardzo jest. Zawołałam do sb Figę, posadziłam ją (dalej luzem ;) ) i poszłam wydając komendę zostań. I zawołałam tak, aby ona przebiegła szybko do mnie nie zwracając uwagi na psa. :loveu: Kochany piesek właśnie tak zrobił. W drodze powrotnej również.

Wracając idziemy dalej, idzie babka z psem mixem labka na flexi i standardowo kolcach. Nie wiem jakim cudem, ale wogle nas nie zauważyła. Posadziłam Figę i czekam. Baba leci prosto na nas, a ja się pytam
-może do cholery pani nie lecieć na nas?
A ta ocknęła się dopiero jak doszło do spotkania SUCZEK. Dziękować bogu że nie doszło do awantury. :modla:

Posted

E to ja z labami mam w 90% złe doświadczenia.
Mam taką babę co prowadzi sukę na flexi z szelkami (opisywałam ją już), ostatnio idę z czarnymi, mama z 2ma małymi i ... na podwórku baba z tą suką na flexi i .... wózkiem z dzieciaczkiem! Suka na 5m do naszych, kobieta złapała się wózka z dzieckiem(!), prawie wózek wywaliła, w ostatniej chwili puściła i ... łapie się drzewa na siedząco (suka już ją przewaliła).
Takie akcje to już normalna norma :shake:

Posted

U nas to się nie sprawdza, ludzie są tak tępi że do nich nie dociera :roll:... U mnie za to w większości działa tekst 'Szaman przekąska na ciebie szczeka.' :diabloti:

Posted

Maron86 napisał(a):
U nas to się nie sprawdza, ludzie są tak tępi że do nich nie dociera :roll:... U mnie za to w większości działa tekst 'Szaman przekąska na ciebie szczeka.' :diabloti:


U mnie też, jak prowadzę Kenę, albo Junę. Ludzie patrzą na mnie jak na psychopatkę i o dziwo potrafią bardzo szybko złapać swojego kurdupla od mojego psa. Mało tego, jak mam haszczaka na flexi pozwalam psu "posmakować śniadania" :diabloti:

Posted

a ja swoim kundlem nie sieję respektu na dzielni :eviltong: ale jak parę razy ktoś się lazł zapoznać mimo moich usilnych protestów i poluzowałam smycz, to odchodzili kręcąc łbami z niedowierzaniem, jak te małe ciałko umie głośno drzeć ryja w szale :eviltong:

miałam ostatnio akcję od "ukrytej psiary", zaangażowanej w los biednych zwierzątek.
Patryk mi wyrywał naprzód bo widział psa, więc dostał korektę pro forma, zanim się rozdarł.
nie posłuchał, więc jeszcze raz - mocniej.
przechodziły dwie panie, po 30-tce, z czego jedna wyraziła swoją opinię przez głośne ŁOBOOOŻE... i przewróciła oczami dodając teatralnym głosem do koleżanki "ale go szarpie" :shake: odpowiedziałam jej, czy chce sobie go chwilę poprowadzić :diabloti: to odpuściła, ale czekam na kontrolę z TOZ-u...
dziwne to to, jak jestem łagodna i miła, to dostaję ochrzan, że nie panuję nad pieskiem i w ogóle bydlę się rzuca jak nienormalne, a jak strzelę smyczą,to oprawca który się wyżywa, pewnie za problemy w domu :shake: :evil_lol:

Posted

Dziś rano w czasie powrotu z lasu starsza sucz w typie ON ( oczywiście bez smyczy) zaczęła lecieć w stronę moich choler z warkotem.
Dziś byłyśmy tylko we trzy, a już czułam, że mi się Panda spina na smyczy, więc zawołałam do babki żeby odwołała psa.
Odwoływała...Bezskutecznie...Krzycząc, że jej pies "nie gryzie".
Suka podbiegła, obwąchały się we trzy bardzo spięte i ONka zaczęła drzeć japę i pokazywać zęby. I to był koniec. Panda była na kolcach ( ćwiczyłyśmy w lesie) nie chciałam jej szarpać za bardzo, ale dostała takiej paniki, że musiałam Sadzę luzem puścić ( ona nie ucieka, nie gryzie) i pomóc sobie 2 ręką. W końcu babka doleciała, pies się jeszcze jej wywinął 2 razy, zapięła na smycz, przeprosiła i odeszła.

Poza tym mamy okresowe kłopoty z sąsiadami z kamienicy obok, którzy w sobotę i niedzielę rano ( naprawdę rano) wystawiają swojego psa w typie JTR na balkon i zamykają go na nim...Czasami na 20 minut, czasami po kilka godzin. Pies szczeka i wyje jak potępiony i wszystkie psy w okolicy też ( wcale im sie nie dziwie) Moje sucze oczywiście też chcą mieć po jakimś czasie coś do powiedzenia...Poszłabym tam pogadać, ale w kamienicy obok kwiat elementu ulicy mieszka i trochę się waham

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...