gojka Posted June 8, 2014 Posted June 8, 2014 Ponieważ moje teściowa jest "psiarą" postanowiłam tu umieścić pytanie. "Psiarą" jest jedynie z racji posiadania psa- bo o psach pojęcia nie ma choć to już,odkąd ją znam czwarty czy piąty jej pies.Otóż teściowa to typowa wsiowa kobieta trzymająca psa na łańcuchu w budzie.Jeszcze jakiś czas taemu psa wypuszczała,chodziła z nim po posesji,potem wypuszczała na noc,czasem pies nie wracał parę dni.Od jakiegoś czasu nie puszcza go wcale bo jak twierdzi on jej nie słucha i nie przychodzi.Kobieta nie rozumie,że psa tego trzeba nauczyć.Ona go puszczała,potem biegała za nim i jak się udało to łapała go na łańcuch i prowadziła do budy.Uważa,że jej pies jest głupi bo miała takie dwa kiedyś co przychodziły.Jej psiak jest młody,ma ponad rok i potrzebuje spacerów.Kiedy jeszcze nie mieliśmy psa a jej był jeszcze dość ufny córka namawiała babcię by chodziły z psem na spacery-pies jest za duży i za silny by prowadziła lub ewentualnie łapała go dziewięciolatka.Opowiadała,że dochodziły do lasu-przechodziły 200 m i wracały.Córka jej mówiła,że z psem trzeba dłużej pochodzić ale babcia nie słuchała.Ja raz zrobiłam jazdę kiedy któregoś razu przyjechałam tam i zobaczyłam młodego labka na łańcuchu.Powiedziałam,że zabieramy tego psa bo to jest nieludzkie.Tak naprawdę nie wiem jaki był los psa,w następny weekend już go nie było.Mąż powiedział mi,że psa przywiózł mamie jego brat,który go znalazł.Podobno znalazł się właściciel i pies został oddany.Pewności nie mam-może tak mi powiedział bym nie robiła afery.Kiedy planowaliśmy psa teściowa wyrzucała mi,że mamy przeciaż dziecko i pracę i nie będziemy mieć czasu dla psa a przecież pies nie może 6 godzin zostawać.Powiedziałam,że pies woli zostać 6 godzin w domu niż cały dzień być na łańcuchu-w upalne lato,zimę,deszcz i wiatr.Na to moja teściowa,że przecież przynajmniej jest "na powietrzu".Powiedziałyśmy wtedy sobie parę niezbyt miłych słów i od tamtej pory się nie wtrącam. Ale muszę zaregować.Mamy dla siebie górę domu teściów i przyjeżdżamy tu w weekendy.Od paru weekendów widzę,że jej pies nie jest spuszczany,wyje,piszczy.Dziś w południe było ze 40 stopni a ten psiak siedział w budzie na słońcu.Pies nie ma stałego dostępu do wody-nalewam mu jak widzę pustą miskę ale ja jestem w weekendy i to nie każdy.Teraz na szczęście tam gdzie jest ma cień ale on tak cały dzień siedzi na dwumetrowym łańcuchu. Dziś opowiadała mi jak dwa miesiące temu spuściła psa z łańcucha a on się w czymś cuchnącym wytarzał.Nie dała rady go wykąpać więc przed dwa miechy rzucała mu miskę żeby jej nie dotknął.Potem- jak powiedziała były deszcze więc się pies trochę "umył" i już nie śmierdział. Co ja powinnam w takiej sprawie zrobić? Czy kontaktować się z lokalnym TOZem czy może z kim innym? Pamiętam,że kiedyś w sytuacji psów wyrzuconych z auta pomagała mi fundacja EMIR.Jestem z lubelskiego,moja teściowa mieszka pod Szczebrzeszynem.Proszę,jeśli możecie dajcie namiary co mam robić.Myślę,że gdyby ktoś parę razy się u niej pojawił sprawdzić czy pies jest spuszczany,czy ma wodę i zagroził jej odebraniem psa to ona być może o to by zadbała.Kiedy ja jej mówię,że nie może cały czas trzymać psa na łańcuchu,że dostanie za to karę to mnie olewa. Quote
Maron86 Posted June 8, 2014 Posted June 8, 2014 Masakra, sytuacja dość patowa... Możesz sporo sama zrobić np kupując chociażby parasol żeby pies miał cały dzień cień, kupić wielki gar by miał wodę, ale będąc weekendami nie jesteś w stanie zapewnić mu opiekę :shake:. Przy takiej temperaturze grozi psu przegrzanie, chyba najlepiej wziąć i zgłosić tą sytuację. Quote
Pani Profesor Posted June 8, 2014 Posted June 8, 2014 jeśli chodzi o próby przemówienia teściowej do rozsądku, to bym sobie darowała - szkoda nerwów. od strony 'prawnej' niech się wypowie ten, kto się mocno zna - ja za to się wtrącę od strony ludzkiej. babka tż-ta ma dwa psy, niby DON-kę (przepiękną, ale z "wiejskiej hodowli", usłuchana, mądra, charakter trochę jak tybek) i małego farfocla niby-corgi, typowy burek wiejski na krótkich łapach, przewspaniały i wesoły. DON-ka siedzi w kojcu, a od zmierzchu do świtu lata luzem, czasem idą z nią do lasu, "bo to wilk", to przecie się dobrze czuje w swoim otoczeniu :roll: mały bąbel jest prześmieszny, próbuje sztuczek, tańczy, charakterek pudlowaty, no ale ucieka przez ogrodzenie - wzmacniać siatki dla psa nie będą, bo po co generować koszty, skoro można zapiąć psa na łańcuch :loveu: no i siedzi sobie taki bąbel na łańcuchu, sika pod siebie kiedy ktoś podchodzi, wywala się do głaskania, liże - euforia. dodam, że "rasowa" sucz ma kojec na widoku, od strony ulicy, zaś kundel przytwierdzony jest do ściany na tyłach domu, gdzie ludzi widuje od okazji (typu karmienie, albo wywalenie kompostu). argumenty za łańcuchem: - ucieka - skacze (dostaje pie**lca, to fakt, ale trudno, żeby nie dostawał, skoro to ulotne momenty obcowania z człowiekiem) - przekopuje rabatki (jak wyżej) jak tylko napomknęłam, że może dałoby się nieco przeorganizować ogród (kawałek siatki wokół rabatek, to mały piesek + kawałek siatki pod ogrodzeniem, koszt kuźwa prawie żaden), to zostałam potraktowana jako świruska aka "wam młodym to się w dupach poprzewracało", nikt nawet nie zrozumiał motywacji i w ogóle dlaczego ja zaczynam gadkę o PSIE :crazyeye: przy stole. żal mi małego, ale co poradzę - to babka tż-ta, widzę ją 1-2x w roku, DONka ma fory, bo jest ładna, a mały bubek spędzi życie w oczekiwaniu na uwagę. odpięłam go jak byłam na wsi i aportował patyczek, wylatał się za wszystkie czasy. w dalszej rodzinie tż-ta jest jedna stara ciotka, która trzyma młodego mieszańca na łańcuchu, bo "skacze" a w domu "są dzieci" - no ok, tylko że ten pies skacze, bo się wita, syndrom szaleńca i wcale nie tak znowu mocno - wystarczyłoby przyciąć pazury... ...myślicie, że gadka coś zmieni? psy mają łańcuchy 'przepisowe', woda jest, jakieś ochłapy też lecą, więc co tu zgłaszać, pączki w maśle.. Quote
gojka Posted June 8, 2014 Posted June 8, 2014 Maron86 napisał(a):Masakra, sytuacja dość patowa... Możesz sporo sama zrobić np kupując chociażby parasol żeby pies miał cały dzień cień, kupić wielki gar by miał wodę, ale będąc weekendami nie jesteś w stanie zapewnić mu opiekę :shake:. Przy takiej temperaturze grozi psu przegrzanie, chyba najlepiej wziąć i zgłosić tą sytuację.Psiak miał parasol- niestety parę razy zaplątał się w niego łańcuch,teściowa wyrwała i zdezelowany już wywaliła- "bo on durny jest".Dziś byłam nalać mu wody ale co z tego kiedy ona twierdzi,że jak mu da wody to on i tak wyleje,więc nie będzie mu co chwilę nalewać.Dodam,że na zimę ocieplaliśmy z mężem budę,kupiliśmy psiakowi wygodną obrożę i smycz by teściowa mogła z psem jeździć do weta. Ja bym chętnie psiaka brała na spacery jak jestem tam bo i tak z naszym chodzimy ale pies mnie nie słucha,zresztą nie słucha nikogo i ma pchły-mój psiak momentalnie od niego łapie no i najważniejsze- mój pies się go boi bo ten-wielki skacze i tratuje mojego jamnika lub próbuje ją gwałcić... Quote
Maron86 Posted June 8, 2014 Posted June 8, 2014 Tego pierwszego to bym najarała rodzinkę że fajny prawie rasowy pies, może by zmienili podejście :razz:. Moim zdaniem to są różne przypadki bo tam pies wody nima, cienia nima i to już można zgłosić. Chociaż ja osobiście sama bym starała się poprawić psu byt, bo jak wiadomo 'to rodzina' i 'kablując' na nią my możemy mieć naprawdę przerąbane. Jeśli się nie da to cóż tylko taka droga zostanie... Quote
Maron86 Posted June 8, 2014 Posted June 8, 2014 gojka napisał(a):Psiak miał parasol- niestety parę razy zaplątał się w niego łańcuch,teściowa wyrwała i zdezelowany już wywaliła- "bo on durny jest".Dziś byłam nalać mu wody ale co z tego kiedy ona twierdzi,że jak mu da wody to on i tak wyleje,więc nie będzie mu co chwilę nalewać.Dodam,że na zimę ocieplaliśmy z mężem budę,kupiliśmy psiakowi wygodną obrożę i smycz by teściowa mogła z psem jeździć do weta. Ja bym chętnie psiaka brała na spacery jak jestem tam bo i tak z naszym chodzimy ale pies mnie nie słucha,zresztą nie słucha nikogo i ma pchły-mój psiak momentalnie od niego łapie no i najważniejsze- mój pies się go boi bo ten-wielki skacze i tratuje mojego jamnika lub próbuje ją gwałcić... A wkopać wielką michę wody w ziemię, parasol bezpośrednio przy budzie tak żeby pies nie mógł się wkręcić i nie miał szans na to, zrobić psu dłuższy łańcuch (a nawet linkę zamiast łańcucha)? Rozumiem że psa nie wyprowadzisz bo zwyczajnie jest za duży, ale może będąc na ogrodzie spuścić go na jakieś dłuuuugieeeej lince żeby nie mógł nawiać? Skoro pies życie spędza na 2m łańcuchu to się wcale nie dziwię że tak nie słucha i odwala, jest niewyżyty i frustracja z niego kipi... Quote
gojka Posted June 8, 2014 Posted June 8, 2014 Widzisz- tylko moja teściowa uważa mnie za kretynkę co się czepia zamiast swojego psa pilnować "bo całymi dniami w domu siedzi".Jak kupiłam dwie miski plastikowe- bo pies miał jakiś jeden garnek to ta jedną rozdeptała a drugą dała kotom- "a bo one nie mają".Nie mam ochoty na finansowanie jej wszystkich zwierzaków bo one są JEJ-jak sobie radzi niech wysterylizuje.Jej kotka ciągle rodzi małe- przeżywają zazwyczaj dwa lub jedno. Myslę,że gdy na nią gdzieś donieść to miałoby to skutek natychmiastowy. Quote
Maron86 Posted June 8, 2014 Posted June 8, 2014 To faktycznie nie ma co się wygłupiać przy takiej osobie, ja bym w takim układzie zgłosiła ją do jakieś 'zaprzyjaźnioną' fundacji żeby ją 'nastraszyli' mandatami i pouczyli co ma zrobić. Quote
gojka Posted June 8, 2014 Posted June 8, 2014 (edited) Maron- to wszystko trzeba kupić.A mnie szlag trafia jak widzę,że ona ma to w d...,nie szanuje niczego (miskę rozdeptała,smycz gdzieś zgubiła) więc nie mam już na to ochoty zwyczajnie.Raz kupiłam kropelki od pcheł i obrożę od kleszczy i żałuję,że nie skropiłam psa i nie założyłam obroży bo "gdzieś się zapodziały".Fakt,jest bałganiara... Edited June 8, 2014 by gojka Quote
gojka Posted June 8, 2014 Posted June 8, 2014 (edited) Maron86 napisał(a):To faktycznie nie ma co się wygłupiać przy takiej osobie, ja bym w takim układzie zgłosiła ją do jakieś 'zaprzyjaźnioną' fundacji żeby ją 'nastraszyli' mandatami i pouczyli co ma zrobić.No właśnie dlatego szukam namiarów na fundację z mojego regionu,która by przyjechała nie mówiąc jej,że dostali informacje o tym,że źle opiekuje się psem tylko,że to zaobserwali.Co wcale nie jest trudne- wystarczy przyjechać w południe,kiedy słońce bardzo operuje,zobaczyć jedną miskę- bez wody,krótki poplątany łańcuch i obesrane całe psie otoczenie. Edited June 8, 2014 by gojka Quote
gojka Posted June 8, 2014 Posted June 8, 2014 [quote name='Pani Profesor']jeśli chodzi o próby przemówienia teściowej do rozsądku, to bym sobie darowała - szkoda nerwów. od strony 'prawnej' niech się wypowie ten, kto się mocno zna - ja za to się wtrącę od strony ludzkiej. babka tż-ta ma dwa psy, niby DON-kę (przepiękną, ale z "wiejskiej hodowli", usłuchana, mądra, charakter trochę jak tybek) i małego farfocla niby-corgi, typowy burek wiejski na krótkich łapach, przewspaniały i wesoły. DON-ka siedzi w kojcu, a od zmierzchu do świtu lata luzem, czasem idą z nią do lasu, "bo to wilk", to przecie się dobrze czuje w swoim otoczeniu :roll: mały bąbel jest prześmieszny, próbuje sztuczek, tańczy, charakterek pudlowaty, no ale ucieka przez ogrodzenie - wzmacniać siatki dla psa nie będą, bo po co generować koszty, skoro można zapiąć psa na łańcuch :loveu: no i siedzi sobie taki bąbel na łańcuchu, sika pod siebie kiedy ktoś podchodzi, wywala się do głaskania, liże - euforia. dodam, że "rasowa" sucz ma kojec na widoku, od strony ulicy, zaś kundel przytwierdzony jest do ściany na tyłach domu, gdzie ludzi widuje od okazji (typu karmienie, albo wywalenie kompostu). argumenty za łańcuchem: - ucieka - skacze (dostaje pie**lca, to fakt, ale trudno, żeby nie dostawał, skoro to ulotne momenty obcowania z człowiekiem) - przekopuje rabatki (jak wyżej) jak tylko napomknęłam, że może dałoby się nieco przeorganizować ogród (kawałek siatki wokół rabatek, to mały piesek + kawałek siatki pod ogrodzeniem, koszt kuźwa prawie żaden), to zostałam potraktowana jako świruska aka "wam młodym to się w dupach poprzewracało", nikt nawet nie zrozumiał motywacji i w ogóle dlaczego ja zaczynam gadkę o PSIE :crazyeye: przy stole. żal mi małego, ale co poradzę - to babka tż-ta, widzę ją 1-2x w roku, DONka ma fory, bo jest ładna, a mały bubek spędzi życie w oczekiwaniu na uwagę. odpięłam go jak byłam na wsi i aportował patyczek, wylatał się za wszystkie czasy. w dalszej rodzinie tż-ta jest jedna stara ciotka, która trzyma młodego mieszańca na łańcuchu, bo "skacze" a w domu "są dzieci" - no ok, tylko że ten pies skacze, bo się wita, syndrom szaleńca i wcale nie tak znowu mocno - wystarczyłoby przyciąć pazury... ...myślicie, że gadka coś zmieni? psy mają łańcuchy 'przepisowe', woda jest, jakieś ochłapy też lecą, więc co tu zgłaszać, pączki w maśle.. Pani profesor- mam wrażenie,że im jestem starsza tym mniej we mnie potrzeby nagłej pomocy,tym jaśniej świeci mi po oczach ta beznadzieja.... Quote
Beatrx Posted June 8, 2014 Posted June 8, 2014 co z tego, ze ona psu łańcuch wydłuży, miski kupi, parasol poprawi, dobrobyt na pięć minut poprawi jak zaraz teściowa przylezie gdy ona pojedzie i to wszystko zepsuje. tak to można kombinować jak się w pobliżu mieszka i ma nad tym wszystkim stałą pieczę, jeśli nie to trzeba sięgnąć po ostrzejsze środki i się nie certolić z kimś, kto psu nawet wody nie potrafi do miski nalać "bo wyleje"... Quote
evel Posted June 8, 2014 Posted June 8, 2014 gojka napisał(a):No właśnie dlatego szukam namiarów na fundację z mojego regionu,która by przyjechała nie mówiąc jej,że dostali informacje o tym,że źle opiekuje się psem tylko,że to zaobserwali.Co wcale nie jest trudne- wystarczy przyjechać w południe,kiedy słońce bardzo operuje,zobaczyć jedną miskę- bez wody,krótki poplątany łańcuch i obesrane całe psie otoczenie. Może LSOZ? Gdyby ktoś od nich przyjechał i choćby pogadał, uświadomił jakie są konsekwencje zaniedbania itd. ... Quote
zmierzchnica Posted June 8, 2014 Posted June 8, 2014 Kurczę, próbować trzeba, a nuż się uda. gojka, poszukaj w necie organizacji, zgłoś, prosząc o anonimowość. Jak my robimy interwencje, to patrzą na nas jak na wariatów - ale zaczynamy gadkę od innej strony. "Taki ładny ogród pan ma, a ten pies na łańcuchu, jak to paskudnie wygląda... Chodzimy do biednych ludzi i psy ładnie mają, a tutaj u pana śliczna altana, kwiatki, a pies okropnie, straszny ten kojec, miski brudne, jakby pies zaniedbany był" - to baaardzo działa na ego gospodarzy! Ostatnio facet po kilkunastu (!) latach psu z łańcucha świetny kojec wybudował, ładną budę postawił. Jak mówimy, że "ale ten pies odżył, inaczej mu z oczu patrzy, jest radosny!" to koleś nic nie mówi, tylko kręci głową - on ma to w doopie, że pies ma się lepiej. Jednak nadepnęliśmy mu na odcisk - zarzuciliśmy zaniedbanie gospodarstwa - i to go ubodło, psu warunki poprawił. Czasem trzeba wyczuć ludzi, może i z Twoją teściową się uda. Quote
Pani Profesor Posted June 8, 2014 Posted June 8, 2014 zmierzchnica napisał(a): Jak my robimy interwencje, to patrzą na nas jak na wariatów - ale zaczynamy gadkę od innej strony. "Taki ładny ogród pan ma, a ten pies na łańcuchu, jak to paskudnie wygląda... Chodzimy do biednych ludzi i psy ładnie mają, a tutaj u pana śliczna altana, kwiatki, a pies okropnie, straszny ten kojec, miski brudne, jakby pies zaniedbany był" - to baaardzo działa na ego gospodarzy! Ostatnio facet po kilkunastu (!) latach psu z łańcucha świetny kojec wybudował, ładną budę postawił. Jak mówimy, że "ale ten pies odżył, inaczej mu z oczu patrzy, jest radosny!" to koleś nic nie mówi, tylko kręci głową - on ma to w doopie, że pies ma się lepiej. Jednak nadepnęliśmy mu na odcisk - zarzuciliśmy zaniedbanie gospodarstwa - i to go ubodło, psu warunki poprawił. Czasem trzeba wyczuć ludzi, może i z Twoją teściową się uda. ekstra!!! :D Quote
Maron86 Posted June 9, 2014 Posted June 9, 2014 Świetne :loveu:, ale niestety na niektórych nawet to nie działa. Ja jak chodzę bez soczewek (a zdarza mi się gdy oczy opalę lub przy mocnej alergii itp) to powiem szczerze nie łapię ostrości. Pewnego dnia idąc właśnie 'na ślepo' z 4psami i mamą (ja 2, mama 2), zatrzymałam się niedaleko naszej bramy i mówię do mamy: czekaj bo tam jakiś bezpański kundelek jest, nie chcę się szarpać z Szamanem jak podejdzie (myślałam że samiec). Mama na mnie dziwnie spojrzała i mówi 'to nie bezpański tylko sąsiadów', ja zdziwiona do niej mówię że nie możliwe przecież wygląda gorzej od psów które ze schroniska do nas trafiają. Wtedy wynurzyła się z za krzaków sąsiadka (ofc koty karmi, ale psa never...) z miskami dla kotów, my poszłyśmy do domu. Następnego dnia pies z brudno szarego zrobił się biały, a i troszkę jak by pełniejszy. Po 2 tygodniach znów był brudny, znów wychudzony, znów się drapał co kilka kroków... Ogólnie strasznie mi szkoda tego psa (suki) bo bardzo ich kocha, a i oni kieeedyyyyyyyś o psa dbali, co weekend zabierali na wyjazd, chodzili do lasu na spacery. Teraz ona wychodzi 4x na dwór i to tylko dlatego że babka koty karmi, a jak chce podeżreć kotom to w pysk dostaje, jest wychudzona, ma za długie pazury, brudna, śmierdząca, odparzony ma cały 'spód' (babka mówi że to alergia na trawę, tylko gdzie ta trawa w zimie przy śniegu :shake:). Najgorsze że nic z tym zrobić nie można, bo 'organizacja pro zwierzęca' ma to w czarnej D.... Nawet nie podeszli sprawdzić czy pies ma szczepienia, a idę o zakład że nie ma. Quote
89ola Posted June 9, 2014 Posted June 9, 2014 Maron86 napisał(a):Teraz ona wychodzi 4x na dwór i to tylko dlatego że babka koty karmi, a jak chce podeżreć kotom to w pysk dostaje, jest wychudzona, ma za długie pazury, brudna, śmierdząca, odparzony ma cały 'spód' (babka mówi że to alergia na trawę, tylko gdzie ta trawa w zimie przy śniegu :shake:). Najgorsze że nic z tym zrobić nie można, bo 'organizacja pro zwierzęca' ma to w czarnej D.... Nawet nie podeszli sprawdzić czy pies ma szczepienia, a idę o zakład że nie ma. takie rzeczy trzeba zgłaszać i po kilka razy. ho ho czasu temu zgłaszałam trzykrotnie fatalny stan suki sąsiadów. dopiero za trzecim razem zjawili się z łaski swojej bo mówiłam ze pies już się nie rusza. wszystko trwało prawie miesiac. ich tłumaczenie: mają za mało ludzi, za dużo interwencji. ale kiedy przyjechali z policją, zabrali psa od razu, a potem na pierwszej stronie toz-u i policji można było poczytać o ich wspaniałej akcji. szkoda ze nie dodali iż miesiac ociągali sie z przyjazdem i gdyby nie ponaglenia suka zdechła by po prostu z głodu ja przy takich "donosach" zadaje sobie jedno, proste pytanie: czy w schronisku taki pies bedzie miał lepiej. jeżeli tak to nie waham się dzwonić w innym przypadku daje sobie spokój Quote
Maron86 Posted June 9, 2014 Posted June 9, 2014 Będzie miał lepiej pomimo sędziwego wieku, dostanie karmę, zostanie objęty opieką wolontariuszy, znajdzie nowy dom. Tylko że... ja tego psa zgłaszałam XX razy, schronisko nie przyjmie bo tylko bezpańskie, 'organizacja' nie zrobi nawet interwencji 'bo nie mają miejsca' (ale szczeniaki ze schroniska WYKUPIĆ mieli miejsce :shake:). Kiedyś jak im jeszcze stronę prowadziłam to przychodząc do mnie widzieli tą sukę, sami mówili że ten pies wychudzony, że pazury za długie, że ma coś ze skóra - a jak im zwróciłam uwagę że zgłaszam im tego psa od nie wiem kiedy to 'no tak, ale właścicielka twierdzi że to starszy już pies, my miejsca nie mamy, adopcje stoją, starsze psy nie są chodliwe' .... Między innymi dlatego zerwałam z nimi współpracę, nie cierpię zakłamania :angryy:. Tak czy inaczej pies sobie 'radzi' zżerając ze śmietników kości, śmieci, resztki, dach nad głową ma, jak deszcz pada to i się brud zmywa - żyć nie umierać :shake:. Tylko że nikt z tym nic nie zrobi :-( Quote
89ola Posted June 9, 2014 Posted June 9, 2014 wiem bo u mnie w sąsiedztwie większość psów tak żyje, z tym że one tak źle nie wyglądają. ale są jeszcze młode. a nie ma u was innych organizacji? moze coś w okolicy. warto napisać choć maila moze ktos sie zainteresuje? dla mnie to chory system i podejście. jak nie mają miejsca to niech wywiozą do schroniska. z tego samego powodu cierpią dzieci w rodzinach patologicznych (głodne, brudne, "dzikie") bo za mało jest rodzin zastępczych. masakra Quote
Maron86 Posted June 9, 2014 Posted June 9, 2014 No właśnie tu jest problem. Są 2 schroniska, ale żadne nie interweniuje w przypadkach zwierząt domowych, organizacja szczecińska rozkłada ręce bo nie ich rejon, a ta z mojego 'zadupia' ma wszystko w 'dupie'... Przecież nie dam w paszczę sąsiadowi i nie zabiorę mu psa... Quote
zmierzchnica Posted June 9, 2014 Posted June 9, 2014 Kurczę, dziewczyny, mnie to dobija, co piszecie :( U nas tak nie działa, fakt - nieraz ociągamy się z interwencjami. To wina tego, że jest w samej organizacji (był toz, ale zakłada się nowe stowarzyszenie niezależne) niewiele osób, a osób z samochodem - dwie. No i wtedy każda interwencja w nawet bliskiej wsi to akcja logistyczna...:roll: Ale ja powtarzam i będę powtarzać jak mantrę: zgłaszajcie fakt zaniedbania psa do gmin, sołtysów, wójtów! Nie zliczę, ile mieliśmy interwencji na polecenie gminy lub prośbę jakiegoś urzędnika. A tego się nie ignoruje. Wysyłajcie oficjalne pisma na papierze z prośbą o interwencję. I czasem bądźcie upierdliwe, czasem powiedzcie, że chcecie zainteresować tym media: wtedy przyspieszą. Ale akurat mało ludzi do roboty to fakt niezaprzeczalny. Przyznam, że i mnie doprowadza do szału zgłoszenie: biedny pies wyje, chyba go nie karmią, chyba jest zamknięty, proszę o interwencję - wioska 50 km od mojego miasta. Odpisuję: proszę popytać sąsiadów o stan faktyczny psa i zgłosić sprawę ewentualnie do sołtysa, jeżeli będzie bardzo źle, przyjedziemy. Odpowiedź: ale ja nie mogę, ja mam dziecko/ale nie mogę, bo jadę do rodziny/nie mogę, pracuję... I tak dalej. Ale my też pracujemy, studiujemy, wyjeżdżamy, niektóre osoby mają dzieci albo stado psów/kotów :roll: Ktoś pisze na kogoś anonim i czuje się dobrze, że pomógł. Tylko dla organizacji to jest robota po robocie, kilka interwencji w tygodniu to zawalony egzamin, terminy w robocie, zaniedbana rodzina...:shake: Także znam sprawę od dwóch stron i wiem, że wcale nie jest łatwo. A do interwencji nikt się nie pali, bo to bardzo nieprzyjemna robota... Quote
Maron86 Posted June 10, 2014 Posted June 10, 2014 U nas wszyscy wiedzą że organizacja szemrana, ale nikt tego głośno nie mówi zwyczajnie siedząc z nimi dłużej widzi co i jak i się zmywa. Pisanie do 'wyższych' kończy się odpowiedzią że jest organizacja pro zwierzęca, proszę do nich zgłosić problem, dale jest jak to gmina daje pieniądze itp. Tu jest jak walka z wiatrakami, niektórych spraw mam wrażenie się nie przeskoczy :shake:. No skoro pies jeszcze nie umiera to znaczy że ma dobrze, z takiego założenia wychodzą, no chyba że pies jakiś medialny czy też szybko-adopcyjny. Wtedy to tak biorą interwencje, zabierają psa i robią wielkie wydarzenie klepiąc się po plecach. Dla mnie jest to nie smaczne i w złym tonie... Widziałam że nie da się tam nic zmienić więc poszłam pomagać innym zwierzętom, nikt nie powiedział że z nimi muszę 'współpracować' by pomagać. Quote
ewunian Posted June 10, 2014 Posted June 10, 2014 Sąsiad mi wczoraj ciśnienie podniósł... albo może nie on, tylko sytuacja z jego psem... Szłam do znajomych po świeże mleko. Z własnym psem. Idę wzdłuż płotu sąsiada, skręcam w pola - leci pies, ogromne bydle. Wiem że mój wypierdek nie za bardzo toleruje psy większe, no to swojego w tył, a tego patrzę co zrobi. Stanął, popatrzył, przyskoczył do mojego. Ja smyczą intruza przez grzbiet, odwrócił się. No to poznałam tego psa. Jest to pies z drugiej części wsi, w typie charta polskiego. O co najmniej połowę chudszy niż powinien ważyć chart. Pan nie ma pozwolenia, nasyłana policja była - nic nie zrobili, bo papierów, że to rodowodowy, brak (chyba przepisy mówią o mixach też). Pan to znany w okolicy pijaczyna, psa zmienia średnio raz na rok. Ten o którym pisze jest u chłopa już jakieś 10 miesięcy, 2 razy u niego kontrola policji była, wodę miał, jedenie (rozmoczony chleb) miał, a że z 10 kilo niedowagi? No, taka budowa. Wiem że do konca wakacji pies zniknie, albo się rzekręci, albo pójdzie dalej za flaszkę wódki... Organizacje ani policja problemu nie widzą... Quote
LadyS Posted June 10, 2014 Posted June 10, 2014 Skoro lata luzem i nieoznakowany - zorganizować DT i zabrać. Chyba ktoś sobie zdaje sprawę, że jak puszcza wolno psa bez oznaczeń, to ten może się w końcu zgubić... ;) Quote
ewunian Posted June 10, 2014 Posted June 10, 2014 Własnie poszłam po całej tej sytuacji do domu obok, bo ludzie mnie zawołali, powiedzieli o sytuacji konkretniej - były już próby odłowienia tego psa, ale pies podchodzi tylko to tego chłopa, czysta patologia to jest... Chłop nawet nie przejąłby się jakby mu pies zginął, nie ten, to kolejny będzie. Już go wydał jakiemuś innemu gościowi pół roku temu, ale pies wrócił do pijaka, sam. Nasza gmina ma umowę z Cieszynem. Szczyt marzeń to nie jest, ale lepszy Cieszyn niż Olkusz... Tylko że jak psa odłowią i znajdzie się w Cieszynie, to nie będzie wiadomo, gdzie poszedł... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.