Naklejka Posted April 17, 2014 Posted April 17, 2014 Kurde no, mam dużego, agresywnego psa i nikt do tej pory nie robił jakiś wielkich problemów. Tylko jeden sąsiad narzekał, ale nawet reszta sąsiadów staje w "obronie" Jetsana :eviltong: Quote
Patmol Posted April 17, 2014 Posted April 17, 2014 (edited) na niektórych osiedlach są kartki na trawnikach, że nie wolno przechodzić z psami mnie to ostatnio rozśmieszyło bardzo, bo szłam gdzieś z psem i akurat przechodziłam przez takie osiedle - no i co mam zrobić jak idę do kogoś z wizytą albo tam mieszkam? przenieść psa na rękach przez to osiedle? w sumie, po przemyśleniu, uznałam, ze ostrzeżenia sa tylko na trawnikach -więc szłam tak z psem, żeby nawet łapą nie wszedł na trawnik szczerze -jest to bez sensu mój pies sika ze dwa razy na dwu godzinnym spacerze-lepiej jak nasika na chodnik? takie zastrzeżenia mają sens -jeśli obok jest informacja, gdzie jest ta trawa dla psa a kiedyś nawet widziałam w parku miejskim zwykłym, nieogrodzonym napisy na trawnikach -zakaz wchodzenia z psem czyli mam go samego puszczać luzem do parku? bo z psem ja nie mogę wejśc? czy mam go po parku na rekach nosić mój pies trochę na to za ciężki ( w szkole podstawowej, do którego chodziło moje dziecko był kiedyś napis zakaz wchodzenia z dzieckiem do szatni czyli dziecko szło samo do szatni, a rodzic wracał do domu i te napisy zakaz wchodzenia z psem zawsze robi wrażenie na mnie, ze powinnam puscic psa, a sama tam nie wchodzić -że ten zakaz jest dla osoby towarzyszacej psu;) Edited April 17, 2014 by Patmol Quote
Amber Posted April 17, 2014 Posted April 17, 2014 Ja mam dużego, agresywnego psa i mieszkam na wielkim osiedlu. Niektórzy mnie lubią, a niektórzy nie. Ci, którzy mnie nie lubią skarżą się do ADM, że uwaga, pies jest głośno... To akurat skrajna bzdura, bo psy są cicho jak mnie nie ma, wiem bo nagrywałam, ale to jest jedyna rzecz jaką mogą zrobić, żeby naskarżyć ;). Ran szarpanych ani wybitych zębów nie mogą pokazać, więc są pewnie niepocieszeni. Całe szczęście skargi były dwie i na razie cisza. Reszta nie ma się o co przyczepić, bo pies jest wyprowadzany na smyczy i w kagańcu oraz jest zawsze pod kontrolą. Jari aniołkiem nie jest, ani do ludzi ani do psów, ale przy odrobinie chęci można zrobić tak, żeby nikomu życia nie uprzykrzać. Jeżeli ktoś ma cały czas problemy mimo to, to moim zdaniem albo trafił na naprawdę wrednych ludzi, albo (skoro w 3 miejscach zamieszkania historia się powtarza) jednak coś z nim jest nie tak :eviltong: Quote
Pani Profesor Posted April 17, 2014 Posted April 17, 2014 ...dalej z pełną świadomością podtrzymuję, że są na mapie naszego kraju miejsca, w których psia etykieta nie obowiązuje :cool3: i nie mówię o czepianiu się do mnie (tutaj akurat fakt, trzeba mieć pecha, żeby ciągle trafiać na problemy), ale o puszczanie psów luzem, agresory bez smyczy, obsrane po kolana wszelkie kawałki zieleni na osiedlu, itd., itd. jakbym miała opisywać spacery na moim osiedlu w rodzinnym mieście, to też bym dostała łatkę mitomanki, dlatego wrzucam tylko wybrane smaczki, jak np. sąsiad - katatonik, który staje dęba z ujadającym bokserem wyrywającym mu się ze smyczy i nie reaguje na żadne "idź pan w cholerę", bo etap "czy może pan za mną nie iść?" przerabiałam bardzo krótko :loveu: Quote
sleepingbyday Posted April 17, 2014 Posted April 17, 2014 [quote name='jaddi']U mnie także na osiedlu jest jazda, co chwilę ludzie wywieszają na klatkach że na terenie osiedla nie można wyprowadzać psiaków na tereny zielone itd. Po prostu jakaś nagona na czarownice. Dodam że osiedle ma 4-5 lat dopiero i wszyscy są przewrażliwieni.[/QUOTE] to jakis standard, nowe osiedle na przedmieściach, kredyt na 30 lat, poczucie elitarności i kombinacje- co by tu jeszcze uregulować, bo inaczej wyjdziemy na wieśniaków. Quote
Patmol Posted April 17, 2014 Posted April 17, 2014 to piszcie od razu gdzie te miejsca będę omijać Quote
zmierzchnica Posted April 17, 2014 Posted April 17, 2014 Kurczę, może dogomaniacy powinni zorganizować cohousing :D Spiknąć się, wyłożyć kasę i razem wybudować osiedle dog-friendly, małe domki naokoło dużego zielonego terenu z torem agi, wydzielonym ogrodzonym miejscem na wybieganie trudniejszych psów i tak dalej :diabloti: Tylko znając życie i tak pewnie byśmy się o wszystko gryźli mimo wszystko :evil_lol: Quote
Patmol Posted April 17, 2014 Posted April 17, 2014 u nas (Legnica- ja mieszkam w samiutkim centrum) jest całkiem dobrze ludzie mili tereny zielone (kilkanaście kilometrów łąk nadrzecznych - wystarczy 20 minut z centrum, żeby dojść z psem - i idzie się najpierw deptakiem, a potem przez park) dużo fajnych ludzi z psami - Sudety w miarę blisko Quote
Czekunia Posted April 17, 2014 Posted April 17, 2014 [quote name='zmierzchnica']Kurczę, może dogomaniacy powinni zorganizować cohousing :D Spiknąć się, wyłożyć kasę i razem wybudować osiedle dog-friendly, małe domki naokoło dużego zielonego terenu z torem agi, wydzielonym ogrodzonym miejscem na wybieganie trudniejszych psów i tak dalej :diabloti: Tylko znając życie i tak pewnie byśmy się o wszystko gryźli mimo wszystko :evil_lol:[/QUOTE] Oczyma wyobraźni już widzę ten armagedon:evil_lol::evil_lol:, bo ten źle rzucił frisbee, a tamten ma za dużo szelek i obróżek:diabloti:... Quote
sunshine Posted April 17, 2014 Posted April 17, 2014 [quote name='Dardamell']Sunshine, to że ludzie boją się psów to nie jest tylko ich problem. To jest problem większości psiarzy. Gdyby to był tylko problem bojących się to nie było by tylu nakazów i zakazów dotyczących psów. Tak samo można powiedzieć, że to, że Twój pies gaśnie jak ma kaganiec to jest Twój problem i nikt nie widzi powodu abyś obarczała nim wszystkich dookoła.[/QUOTE] proszę Cię nie rozśmieszaj mnie, wystarczy że pies jest na smyczy w miejscu publicznym... człowiek bojący się zmusza mnie do krzywdzenia psa a do czego ja zmuszam tych ludzi? Jeśli się boją mogą odejść, ominąć a nie wymyślać jakiś głupich nakazów... cioci amstaff anioł w psiej skórze dostawał odparzeń od wszelkich kagańców... otwarte rany na pysku... z resztą ematii troszkę... jestem tak bardzo anty ludziom z paranojami że aż się we mnie gotuje Quote
Amber Posted April 17, 2014 Posted April 17, 2014 To chyba miał źle dobrany kaganiec :evil_lol: Mój pies chodzi na spacery zawsze w kagańcu i jedyne co to mu się powycierała sierść na nosie trochę. No ale to jest najmniejszy problem dotyczący jego urody :diabloti: Ja jestem bardzo pro-kagańcowa, gdyby więcej piesków je nosiło było by duuuzo mniej pogryzień. Ale ludzie wychodzą z założenia "że mój piesek nigdy" no i tak to później jest... Quote
sunshine Posted April 17, 2014 Posted April 17, 2014 No są psy które mają różnie w głowie, i właściciel z góry wie co ma drugim końcu smyczy. Pewnym w życiu można być tylko śmierci ale jeżeli ktoś ma całe życie psa super socjal i wgl (chociażby psy do dogoterapii i inne zwierzaki ułożone pod miśki i dobrane) to na cholerke im klatki na pysk? Nasz ast mial kagol dobrze dobrany bo miał różne wypróbowane nawet fizjologi, szmaciaki, skórzane serio wiele pieniędzy i kagańcy poszło w kubły. Trudno, ja jestem zdania że trzeba mieć mózg ze sobą i nic się nie stanie ;) Uważam że moją sucz sprowokować do jakiegokolwiek ataku to serio ktoś zdolny musiał by być. Socjal poziom ekspert praca wybitna i nie robię tego wszystkiego żeby mi ktoś psa w kagańce pakował czy zarzucał mi jakieś kosmiczne rzeczy.Brrr zuo:P Quote
Obama Posted April 17, 2014 Posted April 17, 2014 [quote name='Pani Profesor']. sąsiad - katatonik, który staje dęba z ujadającym bokserem wyrywającym mu się ze smyczy i nie reaguje na żadne "idź pan w cholerę", bo etap "czy może pan za mną nie iść?" przerabiałam bardzo krótko :loveu:[/QUOTE] Same here. Na Lelewela w Krakowie, spaceruje taka pani z pieskiem. Piesek widząc innego wpada w szał. Pani stoi spokojnie i czeka. Jakby to nie jej pies zachowywał się w ten sposób tylko jakis inny podstawiony.:evil_lol: Quote
Pani Profesor Posted April 17, 2014 Posted April 17, 2014 [quote name='Obama']Same here. Na Lelewela w Krakowie, spaceruje taka pani z pieskiem. Piesek widząc innego wpada w szał. Pani stoi spokojnie i czeka. Jakby to nie jej pies zachowywał się w ten sposób tylko jakis inny podstawiony.:evil_lol: ja o tym sąsiedzie pisałam wielokrotnie, to taki typowy "dziad" (w sensie - nie staruszek, a obdarty, zaniedbany, osiedlowy pieniacz) przy czym lezie z tym boksem tam, gdzie pies prowadzi - mieszka niestety w klatce obok, więc siłą rzeczy się nieraz mijamy, choć schodzę z drogi, jak umiem. Patryk burczy na boksa, bo ten straszliwie ujada, odciągam więc swego zwierza, zmieniam trasę, kierunek... a sąsiad za mną :loveu: i jak coś do niego mówię, to tylko mruży oczy, aż słyszę te trybiki w głowie :loveu: i NIC, zero reakcji, zawsze to samo - albo staje i spokojnie znosi wyrywanie ręki przez boksa, albo idzie dokładnie za mną, na ten sam trawnik - to jest parodia, nie widziałam nigdy takiego typa i nie uwierzyłabym, jakbym przeczytała, że tacy ludzie istnieją :loveu: Quote
Faustus Posted April 18, 2014 Posted April 18, 2014 [quote name='rosa']Może im się wydaje, że jak będą tak stali albo uparcie leźli za obiektem zainteresowania swojego psa to on się w końcu znudzi, albo zmęczy i się uspokoi? ;)[/QUOTE] Przerabiałem to. Tudzież i to, że ktoś widząc jaką drogą/alejką idę stara się tak wmanewrować, aby trafić ponownie na mnie z psem. Nie ogarniałem tego. W każdym razie skończyło się jak odwróciłem się i zacząłem iść centralnie na upierdliwca, czyli babkę z husky. Quote
Pani Profesor Posted April 18, 2014 Posted April 18, 2014 [quote name='rosa']Może im się wydaje, że jak będą tak stali albo uparcie leźli za obiektem zainteresowania swojego psa to on się w końcu znudzi, albo zmęczy i się uspokoi? ;)[/QUOTE] nie nie, w przypadku tego sąsiada "wydaje mu się" to posądzanie go o myślenie i wnioskowanie - mi jego zachowanie przypomina reakcję małego dziecka na coś zadziwiającego, co wmurowuje małolata w ziemię, otwiera mu buzię i sprawia mimowolny spływ śliny na ziemię. tyle że ten facet ma pewnie z 50-kilka lat, co dodatkowo potęguje we mnie agresora - wiem jednak że nie jest upośledzony ani chory (znam go od dziecka), to po prostu niezaradna życiowo melepeta, której się nudzi, więc szuka takich form rozrywki. Quote
gojka Posted April 18, 2014 Posted April 18, 2014 Heh,ciekawe co by sąsiad zrobił jakbyś nagle zaczęła uciekać? Myślisz,że by Cię gonił? :) Quote
Koszmaria Posted April 18, 2014 Posted April 18, 2014 albo jakbyś Ty zaczęła za nim chodzić i przedrzeźniać jego gesty... Quote
Pani Profesor Posted April 18, 2014 Posted April 18, 2014 [quote name='gojka']Heh,ciekawe co by sąsiad zrobił jakbyś nagle zaczęła uciekać? Myślisz,że by Cię gonił? :)[/QUOTE] [quote name='Koszmaria']albo jakbyś Ty zaczęła za nim chodzić i przedrzeźniać jego gesty...[/QUOTE] to nie taki typ człowieka, że zrozumie żart/ironię - jak za nim polazę, to pewnie rozpocznie gadkę "o niczym" z mówieniem na ty + bluzgi. z resztą trudno, żebym za nim lazła z ujadającym Patrykiem - pewnie wystawiłby się drugą stroną i popuścił boksera, bo skoro lazę, to pewnie chcę zapoznać pieski (kij, że się drą na siebie nawzajem). on mi jakoś strasznie nie zawadza, bo już przywykłam i traktuję jako pewien skansen/ciekawostkę ;) nie mniej jednak jest ciekawym przypadkiem "chamstwa psiarzy". Quote
zmierzchnica Posted April 19, 2014 Posted April 19, 2014 [quote name='sunshine']No są psy które mają różnie w głowie, i właściciel z góry wie co ma drugim końcu smyczy. Pewnym w życiu można być tylko śmierci ale jeżeli ktoś ma całe życie psa super socjal i wgl (chociażby psy do dogoterapii i inne zwierzaki ułożone pod miśki i dobrane) to na cholerke im klatki na pysk? Nasz ast mial kagol dobrze dobrany bo miał różne wypróbowane nawet fizjologi, szmaciaki, skórzane serio wiele pieniędzy i kagańcy poszło w kubły. Trudno, ja jestem zdania że trzeba mieć mózg ze sobą i nic się nie stanie ;) Uważam że moją sucz sprowokować do jakiegokolwiek ataku to serio ktoś zdolny musiał by być. Socjal poziom ekspert praca wybitna i nie robię tego wszystkiego żeby mi ktoś psa w kagańce pakował czy zarzucał mi jakieś kosmiczne rzeczy.Brrr zuo:P[/QUOTE] Oo, to, to. Właśnie. Jeżeli mnóstwo czasu, pieniędzy i energii poświęcam na to, żeby mój pies był wychowany, wyszkolony i dobrze zsocjalizowany, to odgórny nakaz traktujący go jak potencjalną bestię jest dla mnie krzywdzący. Trochę tak, jakby prawo zakazało wchodzić na trawniki, bo niektórzy wyrzucają tam papierki. Nawet dużo ludzi wyrzuca tam papierki. A na przykład ja nie wyrzucam, mój TZ nie wyrzuca, moje (hipotetyczne) dziecko nie wyrzuca. Ale "ludzie wyrzucają", więc nam też nie wolno. Z góry jesteśmy traktowani jak potencjalni złoczyńcy. Ja tak właśnie odbieram prawo, które każe nosić psu kaganiec w każdym miejscu. Nie mówię o środkach transportu publicznego itd., bo tu jest tłok, zamieszanie, a jazda zwykle trwa dość krótko. Jeśli ktoś non stop każę mojemu psu nosić kubeł, bo to pies i może ugryźć, to po pierwsze: uważa, że nie umiem wychować psa. Po drugie: wrzuca do kosza całe moje starania, pieniądze wydane na szkolenie, spotkania socjalizacyjne, czas psu poświęcony. Po trzecie: daje sygnał, że społeczeństwo traktuje psa jako potencjalne niebezpieczeństwo i prawdopodobnie najchętniej by się go pozbyło. Czyli niefajnie :diabloti: Nieco podobnie, jakby mężczyznom nakazać nosić kajdanki czy pas cnoty (:evil_lol:), bo mogą zgwałcić. Gwałtów jest dużo. Są dokonywane tylko (głównie?) przez mężczyzn. Ale przecież takie prawo byłoby absurdalne... Dlatego ja pieję na lewo i prawo o tej tzw Karcie Psiego Obywatela, która nadawałaby psom więcej praw, jeżeli są wyszkolone i zsocjalizowane. Nawet mogłoby być ileśtam stopni. 1 stopień - podstawowe posłuszeństwo = trochę więcej praw. 2 - np. spokój w tłumie ludzi, wytrzymywanie dzieci, wracanie z dużej odległości= jeszcze więcej praw. I tak dalej. Najwyższy poziom zwalniałby z kagańca nawet w środkach transportu. Napisałam nawet o tym do Wyborczej (opolskiej), opublikowali, potem obiecali wybiegi... Nie ma kart, nie ma wybiegów, a psy w Oppeln dalej są potencjalnymi bestiami :loveu: Quote
Vailet Posted April 20, 2014 Posted April 20, 2014 A ja kocham wprost jak na spacerach jakis maly agresywny pies podbiega do mojego niezbyt przyjacielskiego zakagancowanego psa I rzuca mu sie do gardla gryzac, a jest jeszcze lepiej gdy O ZGROZO mojego ZAKAGANCOWANEGO psa nie podniose duszac za obroze do gory I poobija agresora, a wlasciciel na mnie z morda ze co ja robie w ogole I zebym go zabrala,bo to moja wina :loveu: Quote
motyleqq Posted April 20, 2014 Posted April 20, 2014 [quote name='klaki91']20 lat mieszkałam (i od 4 lat regularnie bywam) na wsi i mam zupełnie inne odczucia ;) wręcz WOLĘ żeby leciał w moją stronę wiejski pies niż te "miastowe". Mi nie przeszkadzają biegające luzem na wsi psy i przede wszystkim- nie boję się. Żadna z moich suk nigdy nie została poważnie pogryziona (nawet do kropli krwi!) i z doświadczenia wiem, że te wiejskie burki są mocne w gębie dopóki się nie zorientują, że się ich nie boisz ;) nigdy w żadnego nie rzucałam kamieniami czy nie psikałam gazem, żeby się natręta pozbyć. [/QUOTE] no cóż, a mnie właśnie na wsi spotkała przykra historia, gdzie moja suka została ugryziona do krwi. tylko sobie przechodziliśmy obok otwartej bramy. a ponieważ było to w Halloween, to krew ładnie ozdobiła nam schody przed domem :diabloti: psa więcej nie spotkałam ;) ale z drugiej strony, teraz wprawdzie nie mieszkam na wsi, ale w takim dziwnym miejscu i są tu takie pieski co sobie żyją swoim życiem. no i odwiedzał nas teraz z okazji cieczki jeden taki i jest mistrzem dogadywania się z psami, ponieważ porozumiał się z moim Timeczkiem :evil_lol: Quote
katasza1 Posted April 20, 2014 Posted April 20, 2014 [quote name='Obama']Same here. Na Lelewela w Krakowie, spaceruje taka pani z pieskiem. Piesek widząc innego wpada w szał. Pani stoi spokojnie i czeka. Jakby to nie jej pies zachowywał się w ten sposób tylko jakis inny podstawiony.:evil_lol:[/QUOTE] No i? ;) ja tak robie z Frodem i to przynosi najlepsze efekty. Probowalam juz miliona rzeczy i nic. A jak mam tylko dwa wyjscia, odciagnac Froda napinajac smycz ( czyli automatycznie wlacza sie agresor) albo stanac i czekac az zwroci na mnie uwage, wtedy go chwale iodchodzimy. teraz zazwyczaj odwraca leb w moja strone na sam widok psa, rownamy i odchodzimy, ale na poczatku tak to wygladalo. Ja stalam a pies sie rzucal na smyczy ;) Quote
czi_czi Posted April 20, 2014 Posted April 20, 2014 [quote name='katasza1']No i? ;) ja tak robie z Frodem i to przynosi najlepsze efekty. Probowalam juz miliona rzeczy i nic. A jak mam tylko dwa wyjscia, odciagnac Froda napinajac smycz ( czyli automatycznie wlacza sie agresor) albo stanac i czekac az zwroci na mnie uwage, wtedy go chwale iodchodzimy. teraz zazwyczaj odwraca leb w moja strone na sam widok psa, rownamy i odchodzimy, ale na poczatku tak to wygladalo. Ja stalam a pies sie rzucal na smyczy ;)[/QUOTE] a czemu go nie opieprzysz? Quote
katasza1 Posted April 20, 2014 Posted April 20, 2014 [quote name='czi_czi']a czemu go nie opieprzysz?[/QUOTE] Z prostego powodu - bo nie dziala ;) probowalam go opieprzac i korygowac smycza przez jakies 2 miesiace. I jasne, jak opieprzylam to odpuszczal ale potem szedl kolejny piesek, znowu zaczynal, ja znowu musialam opieprzac i tak wkolko, 5 razy podczas jednego spaceru, trzy razy dziennie. To tez nie jets tak, ze ja zaczelam stosowac te metode i sobie stalam na srodku parku z rzucajacym sie psem przez 15 min, nie jestem taka sierotka osiedlowa, ktore czesto widuje ;) na niego to super zadzialalo, bo jak stalam to on juz pierwszego dnia po gora 20 sekundach odwrocil sie z pytaniem ' no co? Nie idziemu mu spuscisz wpier..? I nie krzyczysz?' , wtedy dostal nagrode i od tamtej pory jakie kolwiek rzucanie sie trwala pare sekund, przez pare pierwszych dni. teraz mam spokoj i moge sie minac z psem na chodniku pol metrowym. Niestety jak ide z dwojka to tylko opieprz dziala, dlatego ze jakbym stala i czekala na rozwoj akcji to bym sobie stala godzine z dwoma tlukacymi sie kundlami na smyczach. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.