Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='darunia-puma']ja mam problem bo mam ogrodzony teren, psy są pod stałą kontrolą, ( wychodzą na taras tylko jak ja jestem z nimi )mieszkam w kamienicy 6-cio rodzinnej, mam wyjście na taras bezpośrednio z mieszkania, mam tabliczkę " uwaga agresywne psy" a mimo to mam problem z jednym z sąsiadów ... ma wielkie halo że duże psy biegają po ogrodzonym terenie ... koszmar nie może znieść że zamiast dzieci ( a tak powiedział ) mam "zapchlone" kundle !!! prosiłam żeby uważał na to żeby dzieci nie wpychały rąk przez ogrodzenie ( dla ich tylko dobra) kontra - " te kundle trzeba uśpić i na zebraniu wspólnoty o tym porozmawiamy....."
co mam z tym dziadem zrobić - macie jakieś rady?[/QUOTE]

olać, olać, ale miec uszy otwarte. i być przydatna dla wspólnoty ;-). być na zebraniach itd :-).

[quote name='Ejre']Tak. U mnie, jeszcze za poprzednich psów była policja a później dzielnicowy, wezwani przez sąsiadów, bo podobno psy były głodzone, przywiązywane do czegoś i "wydawały dźwięki"... Policjantka jak przyszła to nie chciała wejść do domu (mimo, że ją zaprosiłam do środka) powiedziała, że nie ma takich uprawnień a jak jej pokazałam psy i spytałam, jak je ocenia (czy zagłodzone, przestraszone) to to stwierdziła, że ona się nie zna... Później był dzielnicowy, wszedł do środka, zobaczył psy leżące w legowiskach a, że akurat były po jedzeniu to w miskach leżało jeszcze trochę karmy. Stwierdził, że musiał przyjść bo miał zgłoszenie i, że wszystko jest ok.
Więcej nie przyszedł, chociaż wiem, że na pewno jeszcze zgłaszali. Wiec wydaje mi się, że to zależy po pierwsze od sąsiadów no i po drugie od władz w danej dzielnicy. Tyle, że mając praktycznie od zawsze więcej niż jednego psa i czasem jeszcze jakiegoś na przechowaniu, widzę że ludziom się to nie podoba...[/QUOTE]

i faktycznie, nie policjant powinien oceniać stan psów, tylko poprosić jakiegoś inspektora z uprawnieniami i do was wpaść. byłaby miła herbatka z kims znajomym może ;-).

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

[quote name='rosa']Wiesz gdyby facet faktycznie robił aferę na zebraniu to mogłabyś mu grzecznie powiedzieć, że też mógł sobie mieszkanie z tarasem kupić to by mu żal d... nie ściskał .[/QUOTE]

A ja bym niekoniecznie wchodził na wojenną ścieżkę takimi stwierdzeniami. W takich sytuacjach włącza mi się tryb, że to ja mam więcej do stracenia (psa) niż ten ktoś. I...nigdy nie wiemy z kim tak de facto mamy wątpliwą przyjemność i jak daleko ten ktoś się posunie. Póki tylko gada i ewentualnie zgłasza na policje/straż to pół biedy. Gorzej jak wpadnie na pomysł podrzucić coś psiakom do zjedzenia. A i takie sytuacje bywają i nie trudno je sobie wyobrazić.
Dlatego jak dla mnie najlepsze wyjście: olać, ale nie eskalować problemu. Nerwy na wodzy.

Posted

źle nastawieni sąsiedzi to koszmar - sama jestem taką sąsiadką :diabloti: ale tylko w domu rodzinnym, gdzie bywam 3-4x w roku - mam tam babkę z mega agresywną suką w typie corgi (do ludzi miziak, do psów - morderca, aż dziw bierze, ile taka parówa ma zaciętości w sobie) i babka puszcza tę sukę na osiedle w ramach 'samopasu', ewentualnie wyprowadza ją małolata w wieku podstawówkowym (bez smyczy).

suka raz dożarła się do Patryka (zmęczonego, był wtedy chory i zarzygany wracał ze spaceru, a sucz wgryzła się w kark znienacka), sąsiadka zebrała ochrzan i szukała dzielnie zaświadczenia o szczepieniu p.wściekliźnie, jednak kiedy znikam na długo i pojawiam się ponownie, to znów widzę sucz luzem albo z małolatą (chyba z raz na smyczy, ale takie dziecko nie utrzyma parówy na 100%, bo walczy naprawdę zajadle).
teraz jadę na święta i nie odpuszczę, jak zobaczę przez okno parówę luzem - nie mam zamiaru patrolować osiedla jak kaktus w oknie, zanim wyjdę z psem, czy przypadkiem nie spotkamy suki (mieszka w mojej klatce...)

Posted (edited)

[quote name='zmierzchnica']Z tego co wiem, to Gliwice i Katowice są skrajnie nieprzyjazne dla psów. Jest tam jakiś zapis o tym, że nawet na swoim terenie pies może być puszczony luzem tylko, jeżeli teren jest oznakowany (coś o niebezpieczeństwie) i zabezpieczony i tak dalej.. Wiadomo, że tak powinno być, że teren powinien być zabezpieczony ;) Ale w innych miastach jakoś nie wyszczególnili tego w przepisach. Tak jakby pies był potencjalnym zabójcą i bestią. Moja znajoma mieszka w Gliwicach i zapłaciła za brak kagańca na spacerze, nie było zmiłuj, mimo że psy ułożone i na smyczy...
Na Śląsku jest dziwny stosunek do psów, moja znajoma musiała się tłumaczyć policjantom z tego, że jej sunia biegała luzem bo JEJ ogrodzonym terenie :roll: Sąsiadka zgłosiła, że się boi... Sama ma psy na łańcuchach w makabrycznych warunkach :loveu:[/QUOTE]

Miala psy na smyczach i placila za brak kaganca? Bzdura! Moje laza na 8m flexi. Jest kawal niuzytku, zielonej laki po starych dzialkach. SM wprost mowi "tu mozesz psa spuszczac". Jest to centrum :) Widok psa biegajacego bez smyczy i bez kaganca na "polach" nie robi na nich wrazenia.

Mam dom i podworko. Teren jest tak ogroszony.. ze maly pies wyjdzie;p Owczar jakby mial super stawy i pstro pod czaszka to tez by wyszedl. Bo "brama" jets otwarta. Tzn otwarty jest wjazd do garazu- tym smaym czesc "wyzszego" trawnika jest za plotkiem wiec pies nie skacze. Czesto stoi w rogu i drze morde na innego psa. Reakcja SM? Zadna. Bo pies po zaincydentem 8.5 roku temu okolo kiedy wyszedl inna droga i naszczekal jako szczeniak na innego psa- nie rusza sie. A mialby spsobnosc jakby chcial;p

Gliwice nie sa zle dla psiarzy. Mowie to jako wlasciciel psow malych jak i duzego-od prawie 9 lat razem.


Darunia-puma, mam wrazenie, ze albo lubisz sie zalic albo masz powazny problem w relacjach miedzyludzkich. Nowe miejsce zmaieszkania i znowu prolemy. Podejrzewam, ze sama dolewasz oliwy do ognia zamiast zalagodzic sytuacje. Nie jestem psychologiem.. Ale widze nawet u mnie w domu taki typ osoby. Moja matka chcac tego samego co ja - zrobi to w taki sposob, ze wywola burze. Taki typ. Nie potrafi sie dogadac, glownie problem lezy w zbyt duzym ego i duzej niewiedzy oraz braku uprzejmosci-przynajmniej tej wyczuwalnej dla drugiej strony!

Ja chca tego samego- osiagam efekt duzym spokojem. Jestem chamska, wredna, nieczula itp. Ale wystarczy, ze poprosze np panow zlomiarzy zeby mi nie wynosili tej super ciezkiej wanny, ktora zostala z remontu lazienki(bo ciocia do niej deszczowke zbiera..)- i ok, pani potrzebuje to zostawimy, ok, pani mowi, ze jak cos bedzie to postawi przy plocie i bedziemy mogli zabrac. Dziekujemy, dowidzenia- ladny piesek(o Cekinie trzymanym za obroze, ktory udawal groznego psa). Zlomiarzy u nas wielu. Na podworko a w sumie to jeden do drzwi zadzwonil- weszlo dwoch. Wanna stoi prawie 2 lata. Gdyby wtedy w domu byla moja matka i wyszla do nich ze swoja gadga.. Nie miala bym wanny jak i wielu innych rzeczy stojacych za domem :)

Edited by marmara_19
Posted

Darunia-puma, mam wrazenie, ze albo lubisz sie zalic albo masz powazny problem w relacjach miedzyludzkich. Nowe miejsce zmaieszkania i znowu prolemy. Podejrzewam, ze sama dolewasz oliwy do ognia zamiast zalagodzic sytuacje. Nie jestem psychologiem.. Ale widze nawet u mnie w domu taki typ osoby. Moja matka chcac tego samego co ja - zrobi to w taki sposob, ze wywola burze. Taki typ. Nie potrafi sie dogadac, glownie problem lezy w zbyt duzym ego i duzej niewiedzy oraz braku uprzejmosci-przynajmniej tej wyczuwalnej dla drugiej strony!

Kochana nie rozumiesz jak to jest u nas , mając trzy psy duże psy w tym asta jesteś zawsze na be... mam wielu przyjaciół, sąsiedzi są super ale zawsze w każdym miejscu znajdzie się menda i tyle ;-) gdybym miała gromatkę dzieci i była matką polką a nie 31-letnią babą z trzema psami byłabym super i to jest problem plebsu który nas niestety otacza
rosa, sleepingbyday dzięki macie rację olać i tyle bo nie warto ;-) szkoda zdrowia ...

Posted

bzdury gadasz.
moja siostra ma np. 2 bullteriery na nowiutkim osiedlu, gdzie mieszka pelno rodzin z dziecmi i wszedzie sa zakazy wyprowadzania psow. i wiesz co? NIKT NIC DO NICH NIE MA. ludzie ich lubia, sa dla nich grzeczni, wymieniaja sie pozdrowieniami i nie lapia dzieci i swoich yorkow na rece, gdy ich widza. wiesz czemu? bo moja siora zrobila WSZYSTKO, aby w sposob bezkolizyjny funkcjonowac ze swoimi psami w takich warunkach.

ja sama mam 3 duze czarne psy i rowniez wszyscy sasiedzi nas lubia.

tez widzac twoj wpis pomyslalam "znowu sie zaczyna", bo to tak wyglada-gdzie nie mieszkasz, tam masz klopoty.
to nie przypadek.

Posted

to nie tkwi we mnie tylko w moim mężu który jest b.bardzo nerwowy i wybuchowy a ja na tym niestety cierpię ...
łatwo kogoś oceniać na odległość :-( wiem on broni naszych psów ale podchodzi do tego zbyt emocjonalnie ... niestety
temat zakończony innym dziękuję za odpowiedź

Posted

To ja może z innej beczki, ale o chamstwie.


Mieszkam na wsi. Może się wydawać, że to idealne miejsce do mieszkania z czterema psami, bo wokół pola, lasy, łączki. Ale tak nie jest. teoretycznie godzinny spacer z psem zamienia się w 1,5 h, bo musimy chodzić "na około", bo nagle wyskakuje jakiś podbiegacz, a ja nie jestem pewna co do jego intencji ( ani do tego, jak zareaguje mój pies). Wprawdzie wiem, gdzie znajdują się "punkty strategiczne", ale i tak muszę miec oczy "dookoła głowy". Ostatnio spotkały mnie dwie bardzo nieprzyjemne sytuacje. Szłam z jedną z moich dwóch suk collie (ogółem pies bardzo cierpliwy, jakiś pies za ogrodzeniem po drugiej stronie ulicy może miotać się i ujadać, a ona nawet nie szczeknie), w stronę "centrum wsi", niestety jedyna droga, jaką mogę dam dojść zawiera pewien "punkt strategiczny", koło którego zawsze musimy przejść, bo nie ma jak inaczej. Jest to gospodarstwo, gdzie mieszkają dwa agresywne psy podwórkowe (jamnikowaty i burek wielkości mojej suki), na szczęście są dwie bramy. Gdy szłyśmy na spacer, obydwie były zamknięte, gdy wracałyśmy - niesety juz tylko jedna, za którą ujadały psy. W którymś miejscu musiała być niedomnknięta, bo jamnikowaty kundel wyleciał. Szybko poebiegłam z suką do domu (miałam bardzo blisko), przy furtce pies nas dogonił, ale jak na niego krzyknęłam, żeby poszedł, to chyba sobie uśiwadomił, że suka jest od niego dwa/trzy razy wieksza i wrócił do sb.
Niestety, kilka dni później okazało się, że drugi pies tez umie wyjść i nim się spostrzegłam, wybiegł za nami ujadający, wściekły pies wielkości mojej suki i szybko dogonił. Trzymał się na odległość kilku metrów i chciał zaatakować, puściłam smycz i suka ustawiła się między nami, więc pies nie był pewny czy się rzucić, a ja się bałam, że za chwilę przybiegnie mały kurdupel i psy będą miały przewagę, ale udało mi się z psem na tyle odejść od podwórza psa, że ten, jak skumał, że nie jest u sb, tylko na środku ulicy, a jeszcze na niego krzyknęłam, to poszedł.
Najlepsze byo to, że moja suka nawet nie szczeknęła O_O Tylko obserwowała mnie i moją reakcję, cała napięta. Nie rozumiem, jak można zostawić otwarta bramę, wiedząc, że psy potrafią przejść, są agresywne, a ta drogą codziennie wracają dzieci ze szkoły. Sama mam agresywnego psa i nie pozwalam mu biegac po otwartym podwórku/ogrodzie. Rozumiem, że pies może się zgubić, uciec, ale świadome otwieranie bramy przy agresywnych psach ? Właściciele wiedzą, że psy wybiegają na ulicę, bo ostatnio właścicielka nawet wołała na psa, który miał ją w głębokim poważaniu, gdy wyleciał z 'japą' na moją mamę idącą po prostu chodnikiem :shake:

Jeszcze jest druga "wiejska" sprawa, wypuszczanie nawet łagodnych psów 'na spacerek'. Regularnie widuję może 5 osób, które wychodzą z psami średnimi lub dużymi na spacer, reszta albo tego wgl nie robi, albo otwiera bramę na oścież i piesek biega sobie gdzie chce i kiedy chce :shake: Większość jest nauczona, że auta się omija, a do domu i tak wróci zjeść - więc dla właścicieli problemu nie ma. Podbiegacze w obrożach z adresówkami, więc nikt nie weźmie takiego psa za bezdomnego, nie zadzwoni do schronu. Ja dotąd też nie dzwoniłam, bo jeśli jest to mały i łągodny psiak, z którym nie ma problemu to ok, rozumiem, że ma skłonność do ucieczki. Ale jeśli widzę, że pies lata po wsi regularnie, wiem, gdzie mieszka...To chyba zapiszę sobie w telefonie nr schroniska i kupię gaz pieprzowy na agresywne burki :diabloti:

Posted

Mary&Shena wiem co czujesz :roll: Nie mieszkam na wsi, ale moi teściowie już tak ;) Akurat jutro do nich jedziemy na 2 tyg. I znowu będzie ten sam scenariusz: pies 3 domy dalej, będzie chciał nas pożreć przez płot, jak będziemy szli na spacer :mad: Najgorsze jest to, że szpary w ogrodzeniu są takiej wielkości, że pies swobodnie się nich mieści i wylatuje na ulicę :mad:

Posted (edited)

[quote name='Mary&Shena']To ja może z innej beczki, ale o chamstwie.


Mieszkam na wsi. Może się wydawać, że to idealne miejsce do mieszkania z czterema psami, bo wokół pola, lasy, łączki. Ale tak nie jest. teoretycznie godzinny spacer z psem zamienia się w 1,5 h, bo musimy chodzić "na około", bo nagle wyskakuje jakiś podbiegacz, a ja nie jestem pewna co do jego intencji ( ani do tego, jak zareaguje mój pies). Wprawdzie wiem, gdzie znajdują się "punkty strategiczne", ale i tak muszę miec oczy "dookoła głowy". Ostatnio spotkały mnie dwie bardzo nieprzyjemne sytuacje. Szłam z jedną z moich dwóch suk collie (ogółem pies bardzo cierpliwy, jakiś pies za ogrodzeniem po drugiej stronie ulicy może miotać się i ujadać, a ona nawet nie szczeknie), w stronę "centrum wsi", niestety jedyna droga, jaką mogę dam dojść zawiera pewien "punkt strategiczny", koło którego zawsze musimy przejść, bo nie ma jak inaczej. Jest to gospodarstwo, gdzie mieszkają dwa agresywne psy podwórkowe (jamnikowaty i burek wielkości mojej suki), na szczęście są dwie bramy. Gdy szłyśmy na spacer, obydwie były zamknięte, gdy wracałyśmy - niesety juz tylko jedna, za którą ujadały psy. W którymś miejscu musiała być niedomnknięta, bo jamnikowaty kundel wyleciał. Szybko poebiegłam z suką do domu (miałam bardzo blisko), przy furtce pies nas dogonił, ale jak na niego krzyknęłam, żeby poszedł, to chyba sobie uśiwadomił, że suka jest od niego dwa/trzy razy wieksza i wrócił do sb.
Niestety, kilka dni później okazało się, że drugi pies tez umie wyjść i nim się spostrzegłam, wybiegł za nami ujadający, wściekły pies wielkości mojej suki i szybko dogonił. Trzymał się na odległość kilku metrów i chciał zaatakować, puściłam smycz i suka ustawiła się między nami, więc pies nie był pewny czy się rzucić, a ja się bałam, że za chwilę przybiegnie mały kurdupel i psy będą miały przewagę, ale udało mi się z psem na tyle odejść od podwórza psa, że ten, jak skumał, że nie jest u sb, tylko na środku ulicy, a jeszcze na niego krzyknęłam, to poszedł.
Najlepsze byo to, że moja suka nawet nie szczeknęła O_O Tylko obserwowała mnie i moją reakcję, cała napięta. Nie rozumiem, jak można zostawić otwarta bramę, wiedząc, że psy potrafią przejść, są agresywne, a ta drogą codziennie wracają dzieci ze szkoły. Sama mam agresywnego psa i nie pozwalam mu biegac po otwartym podwórku/ogrodzie. Rozumiem, że pies może się zgubić, uciec, ale świadome otwieranie bramy przy agresywnych psach ? Właściciele wiedzą, że psy wybiegają na ulicę, bo ostatnio właścicielka nawet wołała na psa, który miał ją w głębokim poważaniu, gdy wyleciał z 'japą' na moją mamę idącą po prostu chodnikiem :shake:

Jeszcze jest druga "wiejska" sprawa, wypuszczanie nawet łagodnych psów 'na spacerek'. Regularnie widuję może 5 osób, które wychodzą z psami średnimi lub dużymi na spacer, reszta albo tego wgl nie robi, albo otwiera bramę na oścież i piesek biega sobie gdzie chce i kiedy chce :shake: Większość jest nauczona, że auta się omija, a do domu i tak wróci zjeść - więc dla właścicieli problemu nie ma. Podbiegacze w obrożach z adresówkami, więc nikt nie weźmie takiego psa za bezdomnego, nie zadzwoni do schronu. Ja dotąd też nie dzwoniłam, bo jeśli jest to mały i łągodny psiak, z którym nie ma problemu to ok, rozumiem, że ma skłonność do ucieczki. Ale jeśli widzę, że pies lata po wsi regularnie, wiem, gdzie mieszka...To chyba zapiszę sobie w telefonie nr schroniska i kupię gaz pieprzowy na agresywne burki :diabloti:[/QUOTE]



20 lat mieszkałam (i od 4 lat regularnie bywam) na wsi i mam zupełnie inne odczucia ;) wręcz WOLĘ żeby leciał w moją stronę wiejski pies niż te "miastowe".

Mi nie przeszkadzają biegające luzem na wsi psy i przede wszystkim- nie boję się. Żadna z moich suk nigdy nie została poważnie pogryziona (nawet do kropli krwi!) i z doświadczenia wiem, że te wiejskie burki są mocne w gębie dopóki się nie zorientują, że się ich nie boisz ;) nigdy w żadnego nie rzucałam kamieniami czy nie psikałam gazem, żeby się natręta pozbyć.

Generalnie to im bardziej drący sie pies tym większe prawdopodobieństwo, że to zwykły pieniacz, który 10 razy głośniej będzie zawodzić uciekając z powrotem na podwórko jak nagle ruszysz w jego stronę. Z kolei im bardziej będziesz się wycofywać, uciekac, krzyczeć czy pokazywac, że się boisz tym bardziej dodasz mu energii i może posunąć się do ataku.

Jeśli Ty się obawiasz, uciekasz (?) to niestety ale spacery rzeczywiście nie będą dla Ciebie przyjemne. Mentalności ludzi puszczających psy luzem/ nie potrafiących zabezpieczyć ogrodzenia nie zmienisz.

Edited by klaki91
Posted

[quote name='a_niusia']bzdury gadasz.
moja siostra ma np. 2 bullteriery na nowiutkim osiedlu, gdzie mieszka pelno rodzin z dziecmi i wszedzie sa zakazy wyprowadzania psow. i wiesz co? NIKT NIC DO NICH NIE MA. ludzie ich lubia, sa dla nich grzeczni, wymieniaja sie pozdrowieniami i nie lapia dzieci i swoich yorkow na rece, gdy ich widza. wiesz czemu? bo moja siora zrobila WSZYSTKO, aby w sposob bezkolizyjny funkcjonowac ze swoimi psami w takich warunkach.

ja sama mam 3 duze czarne psy i rowniez wszyscy sasiedzi nas lubia.

tez widzac twoj wpis pomyslalam "znowu sie zaczyna", bo to tak wyglada-gdzie nie mieszkasz, tam masz klopoty.
to nie przypadek.[/QUOTE]

widzisz - "na nowym osiedlu" często implikuje tzw. 'nowobogackich' i 'młodych, wykształconych z wielkich miast', są różne typy ludzi i różne metody 'dogadywania się'.

znam - nawet z autopsji - miejsca, do których określenia inne niż 'paskudna dziura' nie pasuje i nie ma to nic wspólnego z moim brakiem umiejętności dogadywania się, bo raczej należę do osób podchodzących 'sposobem' (nawet do psa :diabloti:) i znam miejsca, w których nie szło by się dogadać z kimkolwiek w kwestiach 'psich' - nie znam Wałbrzycha, skąd jest darunia, więc kto wie - może trafia na osiedla z dużą ilością 'cebulaków', że pozwolę sobie nie rozwijać tego terminu.
w moim rodzinnym mieście, na blokowisku, nie obowiązuje JAKAKOLWIEK psia etykieta, co się w domu nie pojawię, to mam terror ze strony podbiegaczy, agresorów, samowyprowadzających się parówek i wszelkiej maści bezmózgich posiadaczy zwierząt.

Posted

trzeba mieć wybitnego pecha, żeby w każdym miejscu, gdzie się mieszka mieć wojne z sasiadami o psy. Albo mieć niewychowane psy, albo byc chamem i burakiem. Albo wszystko naraz :roll:

Ja mieszkałam z 3 dużymi psami, niekoniecznie bezproblemowymi i zawsze udało się dogadać i jeżeli jakikolwiek konflikt się pojawiał, zwyczajnie go rozwiązać. A mieszkałam i na wsi i w mieście, i na osiedlach i w blokach. Widać wielkopolska kraina mlekiem i miodem płynąca :evil_lol:

Natomiast czytając co niektóre wypowiedzi i tu na dogo i na fb mam wrażenie, że mitomania zatacza coraz szersze kręgi. Jednego goni sąsiad z siekiera, inny spotyka na spacerach same agresywne dogi, trzeci ma pitbulla w wersji mikro... Serio tak nudne życie mają ludzie, ze muszą je ubarwiać na dogo? :diabloti:

Nie mam nic przeciwko lekkiemu podkoloryzowaniu, lepiej się to czyta- i wiadomo, że czasami trzeba opisać konkretny obrazek, w celu lepszego zrozumienia historii. Tyle, że niejednokrotnie miałam "WTF?" wymalowane na twarzy, bo serio brakowało tylko na końcu klaskającego kierowcy autobusu :evil_lol:

Posted

[quote name='asiak_kasia']
Natomiast czytając co niektóre wypowiedzi i tu na dogo i na fb mam wrażenie, że mitomania zatacza coraz szersze kręgi. Jednego goni sąsiad z siekiera, inny spotyka na spacerach same agresywne dogi, trzeci ma pitbulla w wersji mikro... Serio tak nudne życie mają ludzie, ze muszą je ubarwiać na dogo? :diabloti:
[/QUOTE]

Z jednej strony tak, ale z drugiej...Uwielbiam rozmowy z stylu: ja wiem lepiej, bo ja tak mam/nie mam. A moi znajomi to tak też nie mają/mieli/nie mieli, więc nie masz racji, Ja widziałem więc wiem itd itp etc ;)
Koloryzowanie swoją drogą, ale ile ludzi tyle przypadków. Plus...zauważ, że raczej nie opisuje się kolejnego spokojnego spaceru i kolejnego sympatycznego dnia, tylko właśnie te specyficzne, kiepskie sytuacje. A że ludzie o tym coraz chętniej piszą to powoduje wrażenie, że jest tego cała masa...

Posted

[quote name='Faustus']Z jednej strony tak, ale z drugiej...Uwielbiam rozmowy z stylu: ja wiem lepiej, bo ja tak mam/nie mam. A moi znajomi to tak też nie mają/mieli/nie mieli, więc nie masz racji, Ja widziałem więc wiem itd itp etc ;)
Koloryzowanie swoją drogą, ale ile ludzi tyle przypadków. Plus...zauważ, że raczej nie opisuje się kolejnego spokojnego spaceru i kolejnego sympatycznego dnia, tylko właśnie te specyficzne, kiepskie sytuacje. A że ludzie o tym coraz chętniej piszą to powoduje wrażenie, że jest tego cała masa...[/QUOTE]
Myślę, że gdybyś poczytał wątek Daruni to jednak też przeszłoby ci przez myśl, że coś tutaj nie pasuje ;) Bo było gonienie siekierą, próba rozjechania na parkingu, przebita opona, próba zatrucia i Bóg wie co jeszcze.

Posted

[quote name='Faustus']Z jednej strony tak, ale z drugiej...Uwielbiam rozmowy z stylu: ja wiem lepiej, bo ja tak mam/nie mam. A moi znajomi to tak też nie mają/mieli/nie mieli, więc nie masz racji, Ja widziałem więc wiem itd itp etc ;)
Koloryzowanie swoją drogą, ale ile ludzi tyle przypadków. Plus...zauważ, że raczej nie opisuje się kolejnego spokojnego spaceru i kolejnego sympatycznego dnia, tylko właśnie te specyficzne, kiepskie sytuacje. A że ludzie o tym coraz chętniej piszą to powoduje wrażenie, że jest tego cała masa...[/QUOTE]

wszystko się zgadza, tyle, że ja tu nie "piałam" do wątku o chamstwie, a raczej do całości, to trzeba sobie poczytać w galeryjkach, a są takie, które serio dostarczają mi ogromu radości, bo co historia to bardziej barwna i kolorowa. ;)


[quote name='dog193']Myślę, że gdybyś poczytał wątek Daruni to jednak też przeszłoby ci przez myśl, że coś tutaj nie pasuje ;) Bo było gonienie siekierą, próba rozjechania na parkingu, przebita opona, próba zatrucia i Bóg wie co jeszcze.[/QUOTE]


no i przeciez były badania zlecone przez szefa, dot. poziomu agresji w internecie :diabloti:

Posted

[quote name='asiak_kasia']trzeba mieć wybitnego pecha, żeby w każdym miejscu, gdzie się mieszka mieć wojne z sasiadami o psy. Albo mieć niewychowane psy, albo byc chamem i burakiem. Albo wszystko naraz :roll:

Ja mieszkałam z 3 dużymi psami, niekoniecznie bezproblemowymi i zawsze udało się dogadać i jeżeli jakikolwiek konflikt się pojawiał, zwyczajnie go rozwiązać. A mieszkałam i na wsi i w mieście, i na osiedlach i w blokach. Widać wielkopolska kraina mlekiem i miodem płynąca :evil_lol:

Natomiast czytając co niektóre wypowiedzi i tu na dogo i na fb mam wrażenie, że mitomania zatacza coraz szersze kręgi. Jednego goni sąsiad z siekiera, inny spotyka na spacerach same agresywne dogi, trzeci ma pitbulla w wersji mikro... Serio tak nudne życie mają ludzie, ze muszą je ubarwiać na dogo? :diabloti:

Nie mam nic przeciwko lekkiemu podkoloryzowaniu, lepiej się to czyta- i wiadomo, że czasami trzeba opisać konkretny obrazek, w celu lepszego zrozumienia historii. Tyle, że niejednokrotnie miałam "WTF?" wymalowane na twarzy, bo serio brakowało tylko na końcu klaskającego kierowcy autobusu :evil_lol:

Dawno już to mówiłam, że mieszkam w jakimś dziwnym miejscu, zwanym rajem:evil_lol:.
Psy mam od jakichś 20 lat, a musiałabym bardzo długo i intensywnie myśleć, żeby znaleźć choć kilka chamskich sytuacji.
Owszem, kilka by się znalazło, ale albo niektórzy z dogomaniaków mają sporego pecha, albo wybujałą fantazję.

Posted

[quote name='Czekunia']Dawno już to mówiłam, że mieszkam w jakimś dziwnym miejscu, zwanym rajem:evil_lol:.
Psy mam od jakichś 20 lat, a musiałabym abardzo długo i intensywnie myśleć, żeby znaleźć choć kilka chamskich sytuacji.[/QUOTE]

:loveu:
ja bym może kilka znalazła, ale to takie pierdółki, ze zapominam o nich szybciej niż się wydarzą. Nie mam się czym chwalić, nikt mnie palcami nie wytyka ( a mogli by :evil_lol:) nikt nie ucieka, nikt mi psów nie próbuje skrócić o głowę. A mało tego czasami to nawet z obcymi ludźmi pogadamy, pośmiejemy się mimo, ze ich okropny piesek podbiegł do mojego, albo zarąbał nam piłeczkę :razz:

Posted

[quote name='asiak_kasia']

no i przeciez były badania zlecone przez szefa, dot. poziomu agresji w internecie :diabloti:[/QUOTE]

Oczywiście, ale raczej miałam na myśli "przykre Daruni przypadki" :eviltong: Jesli chodzi o zmyślanie to badanie internetowe jak najbardziej można dodać do listy :D



A na nas dzisiaj zaszczekał pies z balkonu. Woof woof :diabloti: Skrajne chamstwo :diabloti:

Posted

Kwestia psa , miasta i osoby prowadzącej psa .
Ja slysze co chwile jakieś durne komentarze (nie przjemuje się już , minęło mi to ) i nie starczyło by w tym wątku miejsca jakbym miała je wszystkie opisywać .
Z tym samym psem wychodzi moja mama która faktycznie czasem coś usłyszy ale nie takie jak ja no i dużo rzadziej ( ona częściej słyszy coś o groźnych psach) mój brat też wychodzi z tym samym psem i nie słyszy nic pewnie dlatego że odstrasza ludzi , chłop jak dąb .
Więc dlaczego ja ciągle coś słysze na nasz temat ? Ano dlatego że jestem raczej drobna , wyglądam na mniej niż mam w dowodzie i ludzie się mnie nie obawiają , wyglądam grzecznie . Ja nie raz już słyszałam " Taka gówniara z takim psem " albo " Pani tego psa nie utrzyma " .
A hitem było " Tatuaże , taki pies , na pewno jakaś patologia " :loveu: a usłyszałam to mijając przy kościele dwie starsze panie .
No ale nikt mi psa nie chce truć ani nikt nas nie wyzywa , tylko nie groźne głupie gadki .

Posted

[quote name='dog193']Oczywiście, ale raczej miałam na myśli "przykre Daruni przypadki" :eviltong: Jesli chodzi o zmyślanie to badanie internetowe jak najbardziej można dodać do listy :D



A na nas dzisiaj zaszczekał pies z balkonu. Woof woof :diabloti: Skrajne chamstwo :diabloti:[/QUOTE]

I nie wezwałaś policji? SM? Nie zbluzgałas właściciela jazgota? :shake:

Posted

[quote name='Czekunia']Dawno już to mówiłam, że mieszkam w jakimś dziwnym miejscu, zwanym rajem:evil_lol:.
Psy mam od jakichś 20 lat, a musiałabym bardzo długo i intensywnie myśleć, żeby znaleźć choć kilka chamskich sytuacji.
Owszem, kilka by się znalazło, ale albo niektórzy z dogomaniaków mają sporego pecha, albo wybujałą fantazję.[/QUOTE]

ja też mam total spokój. ee, czasem psy sie spotkają niespodziewanie i afera i czasem jest tekst: prosze trzymać na smyczy!, ale to tyle, tyle, więcej nic. pomyślał by kto, ze to raj, ale ludzie ubrani, więc chyba nie ;-)

Posted

Asiak kasia- mnie zdarzyło się dwa razy,że ktoś na mnie bluzgał ale byli to pijani faceci więc można zakładać,że zbluzgaliby każdego kto byłby na moim miejsca.Personalnie nic nie było.Mało tego- mój pies jest lubiany,nikomu nie przeszkadza gdy załatwi się na trawniku a ja posprzątam. Więc w zasadzie mogę stwierdzić,że te historie o drących ryja sąsiadach,że pies defekuje a właściciel trzyma w ręku woreczek i czeka a ten wredny sąsiad/sąsiadka oczywiście tego nie widzi,o tych ludziach co to uśpić chcą Wasze pieski- też być może wyssane z paluszka,nieco brudnego? Ale zakładam,że takie rzeczy się dzieją i mnie szczęśliwie omijają.Kto wie czy z Darunią nie jest tak samo? Gdybym Wam opowiedziała o mojej teściowej to nie uwierzylibyście,że tacy ludzie istnieją,hehe :)A ja przyjeżdżam,otwieram oczy i wiem,że istnieją:)

Posted

[quote name='gojka']Asiak kasia- mnie zdarzyło się dwa razy,że ktoś na mnie bluzgał ale byli to pijani faceci więc można zakładać,że zbluzgaliby każdego kto byłby na moim miejsca.Personalnie nic nie było.Mało tego- mój pies jest lubiany,nikomu nie przeszkadza gdy załatwi się na trawniku a ja posprzątam. Więc w zasadzie mogę stwierdzić,że te historie o drących ryja sąsiadach,że pies defekuje a właściciel trzyma w ręku woreczek i czeka a ten wredny sąsiad/sąsiadka oczywiście tego nie widzi,o tych ludziach co to uśpić chcą Wasze pieski- też być może wyssane z paluszka,nieco brudnego? Ale zakładam,że takie rzeczy się dzieją i mnie szczęśliwie omijają.Kto wie czy z Darunią nie jest tak samo? Gdybym Wam opowiedziała o mojej teściowej to nie uwierzylibyście,że tacy ludzie istnieją,hehe :)A ja przyjeżdżam,otwieram oczy i wiem,że istnieją:)[/QUOTE]


:evil_lol:
serio polecam sobie poczytać i samodzielnie ocenić. ;)

Posted

[quote name='marmara_19']Miala psy na smyczach i placila za brak kaganca? Bzdura! Moje laza na 8m flexi. Jest kawal niuzytku, zielonej laki po starych dzialkach. SM wprost mowi "tu mozesz psa spuszczac". Jest to centrum :) Widok psa biegajacego bez smyczy i bez kaganca na "polach" nie robi na nich wrazenia.

Mam dom i podworko. Teren jest tak ogroszony.. ze maly pies wyjdzie;p Owczar jakby mial super stawy i pstro pod czaszka to tez by wyszedl. Bo "brama" jets otwarta. Tzn otwarty jest wjazd do garazu- tym smaym czesc "wyzszego" trawnika jest za plotkiem wiec pies nie skacze. Czesto stoi w rogu i drze morde na innego psa. Reakcja SM? Zadna. Bo pies po zaincydentem 8.5 roku temu okolo kiedy wyszedl inna droga i naszczekal jako szczeniak na innego psa- nie rusza sie. A mialby spsobnosc jakby chcial;p

Gliwice nie sa zle dla psiarzy. Mowie to jako wlasciciel psow malych jak i duzego-od prawie 9 lat razem.
[/QUOTE]

Nah, może znajoma ma schizofrenię :diabloti: Nie wiem, gdzie to było, bo ja do Gliwic tylko do Forum jeżdżę czasem. Może macie jakiś park, gdzie jest nakaz trzymania psów w kagańcu? W każdym razie mandat dostała. Ale na lotnisko chodzi i psy luzem puszcza i tam nie ma problemu podobno. Ma straszne problemy z sąsiadami, dostała pogróżki, że jej psy otrują, zgłaszała to na policję. Zgłoszenie przyjęli, ale zainteresowali się średnio z tego, co pamiętam. To już nie jest raczej kwestia Gliwic jako takich, tylko akurat jej konkretnego sąsiedztwa.

Ja mam 4 psy, w porywach do 5, sąsiedzi mnie nie lubią (za sam fakt posiadania psów, bo nigdy nie są na podwórku same, nie drą mordy, zbieram po nich)... No ale właśnie, nie daję nikomu powodów, żeby mnie jakoś wyjątkowo nienawidził, więc eskalacji problemu nie ma. Mieszkam w bliźniaku z ogrodem między dwoma blokami. Jako dziecko słyszałam od mieszkańców bloku: "won na swoje podwórko!", mimo że przecież trawników nie obsrywałam :diabloti: Także wiem, że z czystej zawiści ludzie potrafią być bardzo chamscy. Jednak jeśli nie daje się powodów do nienawiści, to zwykle konflikt nie eskaluje. Tylko trzeba mieć nerwy na wodzy, nie kłócić się z każdym i robić swoje. (U nas jak któryś sąsiad, który nas tak "kocha", znajduje psa albo ma problem z psem, to zgadnijcie do kogo leci pierwszy...)

A że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i progu wrażliwości na pewne sytuacje i rzeczy, to wiadomo ;) Dla kogoś będzie strasznym chamstwem usłyszenie, że ma "utopić te cholerne kundle", dla kogoś innego takie coś jest nawet niewarte uwagi. Dla mnie pies luzem, który do nas podbiega to żaden problem (chyba że gryzie na serio), ale dla kogoś to już tragedia.. No i stąd te tragiczne opowieści w stylu "pies podbiegł-nagadałam właścicielowi-on mnie sklął-ja jego sklęłam-cóż za chamstwo" :cool3: Czasem, jeśli nic złego się nie dzieje, lepiej się nie odezwać i mieć nadal dobry dzień :eviltong:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...