gojka Posted April 6, 2014 Posted April 6, 2014 Rudamaruda napisała,że była "obyta z psami'' w wieku 10 lat.No cóż,moja córka ma lat dziewieć i też ''obyta" i może o sobie powiedzieć: "swego pierwszego psa miałam zanim się urodziłam''. Z tym,że to nie był jej pies tylko mój- podobnie jak u Ciebie Marudo.To,że ktoś jest "obyty'' z psami wcale nie oznacza,że potrafi ich czegokolwiek nauczyć lub zrozumieć ich zachowanie.Przykład: moja teściowa.Ma sześćiesiąt lat,miała z pewnością więcej niż 15 psów w swoim życiu ale co z tego? Nie potrafiła nauczyć żadnego ze swych psów by przyszedł na komendę,ba,nawet nie potrafiła wydać mu komendy.Teraz ma psa,którego spuszcza z łańcucha i modli się by nie wpadł pod samochód i dał się złapać...Do niej nie dociera gdy próbuję tłumaczyć jak ma zachęcić psa by przychodził bo weług niej są takie psy co od razu same się uczą i są takie...durne jak ten jej... Quote
rudamaruda Posted April 6, 2014 Posted April 6, 2014 Gojka, ja w żadnej swojej wypowiedzi nie napisałam, że mam super-hiper doświadczenia z psami, tylko,że ciągle się dokształcam a to zasadnicza różnica. Nie chcę mi się dalej drążyć tematu, bo tu i tak każdy wie lepiej, więc zachowam zasadę "bądź mądrzejsza i odpuść" :) Quote
Berek Posted April 6, 2014 Posted April 6, 2014 "Ja nie podważam czyichś metod i proszę o to samo, bez dyskryminacji ze względu na wiek." Ja z lubością stosuję dyskryminację ze względu na wiek, wiedząc doskonale i z doświadczenia :lol: że w wieku lat 18 - 20 - 22 jest się świetnym fachowcem w każdej dziedzinie do której się dotknie, zna się znakomicie świat i mechanizmy nim rządzące i w ogóle daje się radę z każdym tematem w odróżnieniu od tych nudnych zgredów którzy marudzą i tworzą problemy. To wspaniałe poczucie mija (najczęściej) z czasem, na szczęście. :lol: Quote
rudamaruda Posted April 6, 2014 Posted April 6, 2014 [quote name='Berek']Ja z lubością stosuję dyskryminację ze względu na wiek, wiedząc doskonale i z doświadczenia [/COLOR]:lol: że w wieku lat 18 - 20 - 22 jest się świetnym fachowcem w każdej dziedzinie do której się dotknie, zna się znakomicie świat i mechanizmy nim rządzące i w ogóle daje się radę z każdym tematem w odróżnieniu od tych nudnych zgredów którzy marudzą i tworzą problemy. To wspaniałe poczucie mija (najczęściej) z czasem, na szczęście. :lol:[/QUOTE] Życzę w takim razie, by kiedyś ktoś Ciebie np. Na stare lata dyskryminował, boś stary :* Quote
Berek Posted April 6, 2014 Posted April 6, 2014 A to się oczywiście zdarza, podobnie jak dyskryminacja osób w średnim wieku. Dyskryminacja to mechanizm odwieczny i nie do wyeliminowania, tyle, że akurat w przypadku tej tu dyskusji w ogóle trudno zastosować to pojęcie. Chyba że będziemy usilnie wszystkim wpierać że człowiek w wieku lat osiemnastu czy dwudziestu ma identyczny zasób doświadczeń, co czterdziesto- czy pięćdziesięciolatek. :roll: Zazwyczaj jednak życie daje nam w cztery litery i z każdym rokiem nabieramy więcej pokory (przynajmniej mam taką nadzieję bo to naturalny mechanizm). Osiemnastolatek ma jeszcze niesłychanie uproszczoną wizję świata. I niech ma - to jego przywilej. :evil_lol: Quote
rudamaruda Posted April 6, 2014 Posted April 6, 2014 Och, Złociutka ! :* W swojej pierwszej wypowiedzi miałam na myśli to, że z każdym psem próbuje tych samych metod, a w drugim, że.nie każdy pies jest taki sam i jak dana metoda nie działa to szukam drugiej... A teraz pozwól, że przestanę odpowiadać na tak głupie teksty, bo do niczego nie prowadzą. Quote
zmierzchnica Posted April 7, 2014 Posted April 7, 2014 [quote name='Berek']A to się oczywiście zdarza, podobnie jak dyskryminacja osób w średnim wieku. Dyskryminacja to mechanizm odwieczny i nie do wyeliminowania, tyle, że akurat w przypadku tej tu dyskusji w ogóle trudno zastosować to pojęcie. Chyba że będziemy usilnie wszystkim wpierać że człowiek w wieku lat osiemnastu czy dwudziestu ma identyczny zasób doświadczeń, co czterdziesto- czy pięćdziesięciolatek. :roll: Zazwyczaj jednak życie daje nam w cztery litery i z każdym rokiem nabieramy więcej pokory (przynajmniej mam taką nadzieję bo to naturalny mechanizm). Osiemnastolatek ma jeszcze niesłychanie uproszczoną wizję świata. I niech ma - to jego przywilej. :evil_lol:[/QUOTE] Jak wlazłam na to forum, miałam chyba 16 albo 17 lat i wierzyłam w teorię dominacji :diabloti: Cieszę się, że tu trafiłam, bo byłoby źle ze mną i z moimi psami, gdybym nie zaczęła się uczyć ;) Chociaż czsem mi brakuje tego takiego świętego przekonania o swojej racji, bo teraz zwykle na każdy problem odpowiedź brzmi: w sumie to nie wiadomo, zależy od konkretnego przypadku :evil_lol: Gnojka z atakującą mnie suką nie spotkałam, za to zrobił krecią robotę, wraz z innymi właścicielami atakujących, obszczekujących ludzi psów: prawdpodobnie w naszym parku nie będzie można puszczać już w ogóle psów :roll: Ale oczywiście wybiegów nie zrobią, bo to za małe miasto. Nieczynne od lat boisko to też "nie wybieg dla psów", jak się dowiedziałam (oczywiście, że nie, to miejsce popijaw okolicznej młodzieży i rozwalania butelek o stare trybuny). Też macie czasem takie poczucie, że posiadanie psa to tak, jakby być potencjalnym przestępcą? Niezależnie od tego, co się robi, ile się szkoli, zbiera po psach, działa w organizacjach, ciągle samo posiadanie psa/psów jest źle widziane w miastach. W Opolu była burza, że psy biegają luzem, obiecali wybiegi... Zakaz puszczania jest, wybiegów nie ma. U mnie w mieście dzieje się podobnie ostatnio. Czasem mam wrażenie, że za bardzo się staram nikomu nie przeszkadzać, dlatego mnie takie niesprawiedliwe sankcje dotykają i bolą. Ciągle jestem w rozdarciu między dobrobytem psów, które wymagają biegania, aportowania, ćwiczeń, a oczekiwaniami tak zwanego społeczeństwa, które najchętniej moje "bestie" widziałoby tylko na smyczy i w kagańcu :roll: Dobrobyt psów wygrywa :diabloti: Ale mam jakieś poczucie, że to nie fair, że dostaję w tyłek za wszystkich innych. Quote
Pani Profesor Posted April 7, 2014 Posted April 7, 2014 [quote name='zmierzchnica']Jak wlazłam na to forum, miałam chyba 16 albo 17 lat i wierzyłam w teorię dominacji :diabloti: Cieszę się, że tu trafiłam, bo byłoby źle ze mną i z moimi psami, gdybym nie zaczęła się uczyć ;) Chociaż czsem mi brakuje tego takiego świętego przekonania o swojej racji, bo teraz zwykle na każdy problem odpowiedź brzmi: w sumie to nie wiadomo, zależy od konkretnego przypadku :evil_lol: Gnojka z atakującą mnie suką nie spotkałam, za to zrobił krecią robotę, wraz z innymi właścicielami atakujących, obszczekujących ludzi psów: prawdpodobnie w naszym parku nie będzie można puszczać już w ogóle psów :roll: Ale oczywiście wybiegów nie zrobią, bo to za małe miasto. Nieczynne od lat boisko to też "nie wybieg dla psów", jak się dowiedziałam (oczywiście, że nie, to miejsce popijaw okolicznej młodzieży i rozwalania butelek o stare trybuny). Też macie czasem takie poczucie, że posiadanie psa to tak, jakby być potencjalnym przestępcą? Niezależnie od tego, co się robi, ile się szkoli, zbiera po psach, działa w organizacjach, ciągle samo posiadanie psa/psów jest źle widziane w miastach. W Opolu była burza, że psy biegają luzem, obiecali wybiegi... Zakaz puszczania jest, wybiegów nie ma. U mnie w mieście dzieje się podobnie ostatnio. Czasem mam wrażenie, że za bardzo się staram nikomu nie przeszkadzać, dlatego mnie takie niesprawiedliwe sankcje dotykają i bolą. Ciągle jestem w rozdarciu między dobrobytem psów, które wymagają biegania, aportowania, ćwiczeń, a oczekiwaniami tak zwanego społeczeństwa, które najchętniej moje "bestie" widziałoby tylko na smyczy i w kagańcu :roll: Dobrobyt psów wygrywa :diabloti: Ale mam jakieś poczucie, że to nie fair, że dostaję w tyłek za wszystkich innych.[/QUOTE] ...i właśnie dlatego kupiłam Patrykowi fizjologa, żeby trochę zmniejszyć te krytyczne spojrzenia - w niedzielę na 'moich rewirach' były TAAAKIE tłumy, a Patryk się zdenerwował przez kilka wydarzeń (u mnie w wątku więcej o tym super dniu), w wyniku wymęczenia, stania w miejscu i wynudzenia się zestresował i darł ryja na każde przechodzące zwierzę, zawlokłam go do domu, żeby odpoczął, ale ile 'przychylnych' zebrałam spojrzeń... :cool3: faktycznie się miotałam, bo w pewnym momencie skończyły mi się smaczki i nie miałam już żadnej karty przetargowej, żeby odciągać psią uwagę, więc tak szedł i darł ryja na coraz to kolejne przechodzące psiury... no i mam nadzieję, że porządny kagan na mordzie trochę zdejmie te krytyczne spojrzenia "kijkarek" i innych weekendowych poszukiwaczek wrażeń... Quote
zmierzchnica Posted April 7, 2014 Posted April 7, 2014 [quote name='Pani Profesor']...i właśnie dlatego kupiłam Patrykowi fizjologa, żeby trochę zmniejszyć te krytyczne spojrzenia - w niedzielę na 'moich rewirach' były TAAAKIE tłumy, a Patryk się zdenerwował przez kilka wydarzeń (u mnie w wątku więcej o tym super dniu), w wyniku wymęczenia, stania w miejscu i wynudzenia się zestresował i darł ryja na każde przechodzące zwierzę, zawlokłam go do domu, żeby odpoczął, ale ile 'przychylnych' zebrałam spojrzeń... :cool3: faktycznie się miotałam, bo w pewnym momencie skończyły mi się smaczki i nie miałam już żadnej karty przetargowej, żeby odciągać psią uwagę, więc tak szedł i darł ryja na coraz to kolejne przechodzące psiury... no i mam nadzieję, że porządny kagan na mordzie trochę zdejmie te krytyczne spojrzenia "kijkarek" i innych weekendowych poszukiwaczek wrażeń...[/QUOTE] U mnie kaganiec potęguje te wrażenie "złego psa" ;) Jak kiedyś Frotka wyprowadziłam w kagańcu, to ludzie wręcz odskakiwali od niego. A jak idę z 4 -5 psami bez kagańców to nie ma problemu, przechodzą obok, zagadają. Ale to małe miasto, pies w kagańcu tu jest taką rzadkością, że się wydaje, że widocznie musi być straszny, skoro musi nosić :diabloti: Oj, tak, ja uwielbiam weekendy i te tłumy ludzi ;) Najgorsze zawsze dla mnie jest przejście z zimy do ładnej wiosny. Nagle ludziom się przypomina, że można iść na spacer, widzą PSY (!!!) i im nie pasuje, że takie zwierzęta istnieją. Mimo że przez całą zimę jakoś psy były, żyły, chodziły na spacery. No, ale oni przed tv ich nie widzieli i żyli sobie miło :loveu: Teraz jakiś radny wyszedł w niedzielę na spacer, zobaczył owe straszne PSY i robi nagonkę na właścicieli "w imię dobra naszych dzieci"! Póki pan radny na spacer nie wylazł, dzieci w parku były (plac zabaw zawsze jest zajęty, jak jest śnieg to tym bardziej), psy w parku były i nikt wrzasku nie robił. Teraz nagle dzieci są w niebezpieczeństwie :evil_lol: Domyślam się, że ów pan wlazł w kupę i się zezłościł, a "dobro dzieci" to idealny pretekst do zakazywania mnóstwa rzeczy, które się władzom nie podobają, bo nie. Co nie zmienia faktu, że niewychowane psy luzem i niezbierający właściciele mnie denerwują, bo robią zły PR psom... Jednak wydaje mi się, że odbieranie psom jakiejkolwiek swobody nie jest rozwiązaniem. Możnaby jakąś część parku poświęcić psom, na zasadzie "tu ludzie puszczają psy i jak tu włazisz to musisz to uwzględnić" (co i tak nie znaczy, że psy mają prawo do kogoś podbiegać), a w innych częściach nakazać smycz. Lub zrobić te nieszczęsne wybiegi. Ale komu się chce ;) Lepiej ustanawiać uogólnione zakazy i zmuszać ludzi do łamania prawa. Quote
Pani Profesor Posted April 7, 2014 Posted April 7, 2014 niby pies w kagańcu potęguje wrażenie 'nienormalnego agresora', ale w wydaniu patrysiowym niezbyt jest co potęgować, bo jego darcie ryja i rzucanie się na smyczy potrafi wyglądać naprawdę nieciekawie (choć wiem, że to w 90% tylko kozaczenie i buractwo) - z tym kagańcem to chodzi mi o fakt, że zebrałam ostatnio od kijkarek (wiecie, nordik łoking, fit na wiosnę, te sprawy) spojrzenia z 'bardzo niewymownym' ŁOJESSUUSS MARIA:roll:... więc może ten kaganiec mi doda kilka punktów do pozorów kontroli nad pieseczkiem :loveu: (a tak serio, to miał wybitnie zły dzień po prostu) Quote
omry Posted April 7, 2014 Posted April 7, 2014 [quote name='zmierzchnica']Możnaby jakąś część parku poświęcić psom, na zasadzie "tu ludzie puszczają psy i jak tu włazisz to musisz to uwzględnić" (co i tak nie znaczy, że psy mają prawo do kogoś podbiegać), a w innych częściach nakazać smycz. Lub zrobić te nieszczęsne wybiegi. Ale komu się chce ;) Lepiej ustanawiać uogólnione zakazy i zmuszać ludzi do łamania prawa.[/QUOTE] W Szczecinie jest Psia Polana w Parku Kasprowicza mimo, że jest pięć ogrodzonych wybiegów i budują szósty. Ostatnio jest taki szał, że aż budki z żarciem tam przyjeżdżają. W weekendy biega kilkadziesiąt najróżniejszych psów spokojnie. Ja byłam tam raz, ale nie na długo, bo trochę mnie to przeraża. Nie sposób nad tym zapanować, a ja mam małe suki i dumnego samca, który nie pozwoli molestować swoich lasek, a z racji swojego wieku nie może już tyle, ile mu się wydaje. Wolę nie ryzykować :evil_lol: Quote
Brezyl Posted April 7, 2014 Posted April 7, 2014 [quote name='omry']W Szczecinie jest Psia Polana w Parku Kasprowicza mimo, że jest pięć ogrodzonych wybiegów i budują szósty. Ostatnio jest taki szał, że aż budki z żarciem tam przyjeżdżają. W weekendy biega kilkadziesiąt najróżniejszych psów spokojnie. Ja byłam tam raz, ale nie na długo, bo trochę mnie to przeraża. Nie sposób nad tym zapanować, a ja mam małe suki i dumnego samca, który nie pozwoli molestować swoich lasek, a z racji swojego wieku nie może już tyle, ile mu się wydaje. Wolę nie ryzykować :evil_lol:[/QUOTE] Dlatego, my preferujemy wyprawy do Puszczy. Ostatnio byliśmy w 15-tkę, licząc same psy. Od 6-8 kg kundelka do berneńczyka. Wersja optymalna to jednak 5-9 psów, wystarczająco dużo, aby samce nie koncentrowały się na sobie, a na tyle mało aby jednak to ogarnąć. No i na wybiegu się stoi, a ty robi kilometry, pełno nowych miejsc, zapachów, jezior w których można popływać (tzn. psy), wzgórz na które psy mogą zrobić wyścig, który pierwszy. I nie trzeba się bać, ze nagle do naszego psa podbiegnie jakiś blabladorek z postawionym ogonem, czy rozszczekany yorkuś. Quote
omry Posted April 7, 2014 Posted April 7, 2014 [quote name='Brezyl']Dlatego, my preferujemy wyprawy do Puszczy. Ostatnio byliśmy w 15-tkę, licząc same psy. Od 6-8 kg kundelka do berneńczyka. Wersja optymalna to jednak 5-9 psów, wystarczająco dużo, aby samce nie koncentrowały się na sobie, a na tyle mało aby jednak to ogarnąć. No i na wybiegu się stoi, a ty robi kilometry, pełno nowych miejsc, zapachów, jezior w których można popływać (tzn. psy), wzgórz na które psy mogą zrobić wyścig, który pierwszy. I nie trzeba się bać, ze nagle do naszego psa podbiegnie jakiś blabladorek z postawionym ogonem, czy rozszczekany yorkuś.[/QUOTE] Ja z drugiego końca Szczecina jestem i nawet w tej Puszczy nie byłam jeszcze, ale wszyscy polecają. Bliżej mamy Las Arkoński, ale teraz to tam ludzi jest od groma i już tam nie jeździmy. Wielokilometrowych wycieczek to my sobie nie robimy niestety, bo wiadomo jak dziadziu kończy na drugi dzień. Zazwyczaj po prostu biorę psy w nocy na osiedle jak już nikogo nie ma (za niedługo będę się zbierać właśnie) i wtedy mogę spokojnie bez oczu dookoła głowy pomęczyć dziewczyny, a Iwan sobie hasa swoim tępem dookoła, albo jeździmy gdzieś na pola za miasto. No i od jutra zaczynamy rower z Kurą :loveu: Jak jest w Puszczy? Spokój czy sporo ludzi? Policja na konikach się nie czai jak w Lasku? :evil_lol: Quote
dance_macabre Posted April 7, 2014 Posted April 7, 2014 [quote name='omry']W Szczecinie jest Psia Polana w Parku Kasprowicza mimo, że jest pięć ogrodzonych wybiegów i budują szósty. Ostatnio jest taki szał, że aż budki z żarciem tam przyjeżdżają. W weekendy biega kilkadziesiąt najróżniejszych psów spokojnie. Ja byłam tam raz, ale nie na długo, bo trochę mnie to przeraża. Nie sposób nad tym zapanować, a ja mam małe suki i dumnego samca, który nie pozwoli molestować:roll: swoich lasek, a z racji swojego wieku nie może już tyle, ile mu się wydaje. Wolę nie ryzykować :evil_lol:[/QUOTE] Ostatnio jak byłam na tej polanie to laska od koników do oprowadzanek obwieściła mi że to jej polana i mam sobie iść i psom nie wolno. Trochę przystopowała jak zapytałam czy mam zgłosić do związku jeździeckiego że oprowadza dzieci bez toczków i jeszcze dziewuszki lat 13 bez uprawnień. Ale psy fuj ale wielka kupa końskaw worku na środku polany jest bardzo ok. Quote
omry Posted April 8, 2014 Posted April 8, 2014 [quote name='dance_macabre']Ostatnio jak byłam na tej polanie to laska od koników do oprowadzanek obwieściła mi że to jej polana i mam sobie iść i psom nie wolno. Trochę przystopowała jak zapytałam czy mam zgłosić do związku jeździeckiego że oprowadza dzieci bez toczków i jeszcze dziewuszki lat 13 bez uprawnień. Ale psy fuj ale wielka kupa końskaw worku na środku polany jest bardzo ok.[/QUOTE] Nieposprzątane końskie kupy też widziałam :evil_lol: A tych koni to mi szkoda zawsze, takie bez życia są zupełnie.. Quote
rudamaruda Posted April 8, 2014 Posted April 8, 2014 [quote name='dance_macabre']Ostatnio jak byłam na tej polanie to laska od koników do oprowadzanek obwieściła mi że to jej polana i mam sobie iść i psom nie wolno. Trochę przystopowała jak zapytałam czy mam zgłosić do związku jeździeckiego że oprowadza dzieci bez toczków i jeszcze dziewuszki lat 13 bez uprawnień. Ale psy fuj ale wielka kupa końskaw worku na środku polany jest bardzo ok.[/QUOTE] Ciekawe czy laska odprowadzająca te dzieci miała uprawnienia, skoro dzieciaki bez toczków. Każda szanująca się stajnia takowe zapewnia :) Swoją drogą, kiedyś byłam konno w lesie, nad jeziorem to banda piesków nas pogoniła w zastraszającym tempie. Więc jak konik nie był socjalizowany z psami to pewnie się bała, że Twoje psy pogonią konika, a może nad nim nie panowała :) Quote
Beatrx Posted April 8, 2014 Posted April 8, 2014 [quote name='zmierzchnica'] Też macie czasem takie poczucie, że posiadanie psa to tak, jakby być potencjalnym przestępcą? .[/QUOTE] ja się czasem śmieję, ze jestem złym człowiekiem i muszę uciekać przed policją, bo psa puszczam:evil_lol: ale spiny żadnej nie mam, park w sezonie raczej omijam z powodu tłumów ludzi, a psa jest gdzie wybiegać, trzeba tylko pokombinować;) Quote
Pani Profesor Posted April 8, 2014 Posted April 8, 2014 [quote name='Beatrx']ja się czasem śmieję, ze jestem złym człowiekiem i muszę uciekać przed policją, bo psa puszczam:evil_lol: ale spiny żadnej nie mam, park w sezonie raczej omijam z powodu tłumów ludzi, a psa jest gdzie wybiegać, trzeba tylko pokombinować;) echh... i tu jest problem - pokombinować :roll: ja też się czuję czasem jak przestępca, jak spuszczam psa żeby poleciał na koo (bo na smyczy się modli pół godziny) i rozglądam się wokół czy SM nie jedzie, makabra :diabloti: Quote
Beatrx Posted April 8, 2014 Posted April 8, 2014 [quote name='Pani Profesor']echh... i tu jest problem - pokombinować :roll: ja też się czuję czasem jak przestępca, jak spuszczam psa żeby poleciał na koo (bo na smyczy się modli pół godziny) i rozglądam się wokół czy SM nie jedzie, makabra :diabloti:[/QUOTE] no pokombinować, znaleźć jakaś nieoczywistą trasę, wykorzystać niepozorny kawałek terenu, może się gdzieś przejść dalej noi oczywiście mieć oczy z tyłu głowy i w razie czego psa zapiąć i udawać, ze nie wie się o co chodzi:evil_lol: Quote
Kasi i Lena Posted April 8, 2014 Posted April 8, 2014 U nas to samo niestety. Też puszczam psy luzem. Raz dostałam pouczenie że psy na smyczy ale bez kagańców. (u nas musi być jedno i drugie:shake:) Quote
Beatrx Posted April 8, 2014 Posted April 8, 2014 mi też raz pan z SM zwrócił uwagę, tyle tylko, ze wtedy się wcale nie czaiłam z puszczaniem psa;) powiedział, ze widz, ze pies w kagańcu, widzi, że się słucha i wykonuje komendy, ale niestety przez park przechodzą dzieci i muszę mieć psa na smyczy żeby się nie bały. Quote
Dardamell Posted April 8, 2014 Posted April 8, 2014 Moja suka zawsze musi być na smyczy i w kagańcu. Dopóki nie ma ograniczenia długości smyczy to problemu z nią nie widzę, bo jest na 20 metrowej lince. Kaganiec zakładany jest tylko w miejscu, gdzie wiemy, że będą upierdliwcy. Quote
Pani Profesor Posted April 8, 2014 Posted April 8, 2014 mnie jak SM dorwała (ok, MIELI powód jeśli odnieść się do przepisów, ale 'po ludzku' powodu absolutnie nie było) to nie chcieli słuchać tłumaczeń, że pies przecież lezie przy nodze ("ale odszedł" - fakt, wysrać się odszedł, to chyba dobrze :diabloti:) i nie stwarza zagrożenia, a kagańca mu teraz nie zasadzę, bo jest upał i dyszy a to lipna tuba (fizjolog w drodze), generalnie przy wypisywaniu tych swoich papiurków pan podał za powód interwencji brak kagańca i "psa, który nie wykazuje znamion posłuszeństwa" :diabloti: nawet jak pokazałam jego cyrkowe sztuczki to się nie złamali :( no ale na szczęście mandatu nie było, bo to pierwszy raz - pominę fakt, że chodzą po krzaczorach jak leśni onaniści i szukają, komu by tu wlepić mandat :angryy: (a yorasy latają główną ścieżką luzem, a jaaak!) Quote
Parysio Posted April 8, 2014 Posted April 8, 2014 (edited) A u mnie w mieście na szczęście straży miejsckiej nie ma bo zlikwidowali. Edited May 29, 2014 by Parysio Quote
gops Posted April 8, 2014 Posted April 8, 2014 My tez dostaliśmy upomnienie , mimo że park był pusty , pies miał 8 miesięcy i był w kagańcu nic ich to nie obchodziło . Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.