devoner Posted March 24, 2014 Posted March 24, 2014 nie chcę się wcinać,ale czy nie widzicie,że Golson tylko czeka na wasze wpisy,najbardziej wkurza człowieka jak się go lekceważy więc doradzam inaczej nigdy nie przestanie Quote
Golson Posted March 24, 2014 Posted March 24, 2014 [quote name='devoner']nie chcę się wcinać,ale czy nie widzicie,że Golson tylko czeka na wasze wpisy,najbardziej wkurza człowieka jak się go lekceważy więc doradzam inaczej nigdy nie przestanie Myślę, że zdecydowanie bardziej skuteczna będzie strategia gdy przestaną wypisywać dyrdymały o "plecach na osiedlu" i "rycerskich braciach tropiących podpitych typków spod sklepu"... wtedy zlikwidują przyczynę zamiast skutku Quote
Bandyta Posted March 24, 2014 Posted March 24, 2014 To jest jeszcze forum o psach czy jakieś inne już? Quote
Golson Posted March 24, 2014 Posted March 24, 2014 [quote name='Bandyta']To jest jeszcze forum o psach czy jakieś inne już? Niestety, chwilowo jest to "kącik osiedlowego mściciela" :evil_lol: Aktualnie trwa debata "komu w mordę dać trzeba by byc bardziej męskim" Quote
Golson Posted March 24, 2014 Posted March 24, 2014 [quote name='rosa']Jak najbardziej o psach tylko jakiś troll się wciął obrażając pewną osobę, która będąc z psem na spacerze została zaatakowana przez innego psa i jego opiekunów i ośmieliła się bratu poskarżyć. ;) Doprecyzujmy - ośmieliłem się zakwestionować "powszechny zachwyt" nad takim rozwiązaniem. Z uwagi, że gmin błysnął również tekstami o "plecach", czymś tam o "męskości" itd. to wyraziłem również na ten temat stosowną opinię :smokin: A, że nie zmieściła się ona (opinia rzecz jasna) w kanonie przyjętych norm przez bywalców tutejszych salonów to już nie moje zmartwienie Quote
Dardamell Posted March 25, 2014 Posted March 25, 2014 To ja wam braci zazdraszczam, bo mojego (starszego) to w takich sytuacjach ja bym bronić musiała. Quote
gojka Posted March 25, 2014 Posted March 25, 2014 Dajcie już spokój z tymi braćmi i tatusiami. No chyba, że tu granica wiekowa jest 3-15 lat. Dorosły człowiek odpowiada za siebie, nie musi napuszczać rodzeństwa czy rodziców by swoje problemy z blokowym menelstwem rozwiązać,nie potrzebuje duchowego wsparcia męża czy chłopaka by przegonić onanistę.Naprawdę- trzeba to zamknąć-bo każde słowo na poparcie SWOJEJ JEDYNIE SŁUSZNEJ RACJI sprawia,że tracicie wiarygodność...Gimnazjalne dylematy... Quote
evel Posted March 25, 2014 Posted March 25, 2014 Czasem się zastanawiam, czy spotykane przeze mnie przypadki naprawdę mają coś z głową czy o co chodzi. Idę sobie z dziewczynkami (fotka poglądowa) w pola, widzę, że w oddali idzie jakiś facet z beżowym psem wielkości sporego labradora, więc zmieniam trasę tak, żeby się na niego nie natknąć. Idziemy sobie, idziemy, przechodzimy przez wąską uliczkę z mnóstwem zapłotowych ujadaczy, nagle widzę, że w uliczkę z drugiej strony wchodzi ten facet, a pies go szarpie na wszystkie strony świata, mimo kolczatki (oczywiście wiszącej niemal na obręczy barkowej, congrats). Schodzę więc w krzaki, śmieci, g... i ogólny syf, bo stwierdzam, że mi się nie chce pacyfikować mojej młodszej, która zaraz będzie skakać po wszystkich, żeby się bawić i czekam, aż koleś przejdzie. Koleś idzie jak mucha w smole, jego pies się miota jak szatan, ujadacze oczywiście jazgoczą jak wściekłe, wszystko to trwa i trwa, moja Raven zaczyna piszczeć, bo nie wie, o co chodzi, a koleś się przy nas zatrzymuje i coś tam sobie pod nosem gada, z czego oczywiście nie słyszę ani słowa, bo kundle za płotem się drą jak opętane. Jego pies w tym czasie wisi na kolcach z przednimi nogami w górze, wgapia się w moje suki i ślina mu kapie z mordy. Osiągając mistrzostwo zen mówię mu stanowczo PROSZĘ NIE PODCHODZIĆ. Pomamrotał coś jeszcze i polazł. WTF? Quote
Beatrx Posted March 25, 2014 Posted March 25, 2014 może on wcale nie mówił do Ciebie?;) u mnie też jest taki typ (tylko, że bez psa) co potrafi stanąć i się gapić, gadając do siebie, coś sobie tłumacząc i jak sobie to wytłumaczy to dopiero idzie dalej. Quote
Baski_Kropka Posted March 25, 2014 Posted March 25, 2014 A ja się dzisiaj zdenerwowałam... Emergency sytuejszyn! Rozcięta ręka na spacerze... Nie przywykłam do zostawiania psa pod sklepem apteką czy gdziekolwiek, ale na spacerze przy wygłupach nieźle rozwaliłam sobie rękę więc w drodze do domu weszłam do sklepu po jakieś plastry cokolwiek, żeby trochę krew przyhamować. Przed sklepem stała kobieta i widzę, że zanim psa dobrze zapięłam, łapy wyciąga do czarnucha... Mówię stanowczo, proszę go nie zaczepiać i nie wyciągać do niego rąk. Wchodzę do sklepu pies na przeciwko drzwi mam na niego dobry widok a babsko znowu łapy ciśnie do psa, wyszłam i już zdenerwowana mówię, że prosiłam żeby nie wyciągała rąk do psa bo on tego nie lubi stresuje go to i ja sobie również nie życzę... z urażoną miną oddaliła się trzy kroki, łap nie wyciągała ale ciuciać musiała bo by ją chyba poskręcało... Pies nie jest groźny ani agresywny, ale denerwuje mnie kiedy ludzie nie słuchają co się do nich mówi... Zresztą to się tyczy różnych innych sytuacji... Np. jadę pociągiem, dla psa pierwsze podróże to duży stres, dopiero się uczy socjalizuje (całe życie w schronie). Ludzie upierdliwcy i tak muszą cmokać ciuciać i łapska pchać...pomimo, że proszę, żeby psa nie zaczepiać i nie zwracać uwagi... ale co tam ludzie wiedzą lepiej, ludzie mogą gwizdać na moje prośby... Denerwuje mnie to cholernie! Najlepsze jest to, że jak w pierwszym miesiącu pobytu Dexa u nas, przechodziłam obok 3 bezdomnych, którzy zagadywali mnie i psa bo im się podobał, zapamiętali i się zastosowali do prośby żeby psa nie zaczepiać bo to go stresuje... i teraz po kilku miesiącach nadal psa nie zaczepiają, mnie się ukłonią i jest OK. Ale pańciostwo nie rozumie jak się prosi.... Quote
gojka Posted March 25, 2014 Posted March 25, 2014 Mnie jeszcze nigdy nikt ni zapytał czy może pogłaskać mojego psa.Po prostu pchają łapy,gwiżdża,przywołują jak idzie bez smyczy.No bo mały jamniczek na ulicy,na przystanku,w autobusie to własność publiczna,więc po cholerę pytać.Wkurza mnie to bo mam lekką obsesję na punkcie brudnych łap i przenoszenia na nich różnych świństw więc jak ktoś widać,że czyścioszkiem nie jest to wolę by psa nie dotykał.Mój pies to straszny przymilak ale są ludzie,którym psy przeszkadzają i robią dziką jazdę jak pies w parku wejdzie im pod nogi więc uczę psinę by nie podchodziła do każdego. Quote
4Łapki Posted March 25, 2014 Posted March 25, 2014 Ja po dzisiejszym spacerze mam już dość. Czy ludzie naprawdę chcą żyć wśród stert śmieci? Jeśli tak, to czemu się po prostu nie przeprowadzą na wysypisko? :angryy: Psioczą, że trawniki zasrane, ale resztki z obiadu to hyc! przez okno :angryy: A odkurzacz jak się zepsuje, to nie do punktu, tylko hyc! 50 metrów dalej jest przecież nasyp kolejowy i krzaczki. Quote
Baski_Kropka Posted March 25, 2014 Posted March 25, 2014 Ja mam inny problem, mój przylepą nie jest, jest lękliwy i nieufny w stosunku do obcych, do tego całe życie podobno w schronie spędził i do dobrej socjalizacji potrzeba mi spokoju i ignorowania nas a nie pchała łap i ciuciania.. jak potrzebuje żeby ktoś kucnął i dął parówkę to nikogo nie ma, ale jak potrzebuje spokoju to każdy się wpiernicza :P Quote
Sybel Posted March 25, 2014 Posted March 25, 2014 Czuję się, jakbym o mojej teściowej czytała. Idzie pies, a najlepiej szczeniak, a ona małpiego rozumu dostaje, ciucia, leci z łapami, od razu daje rady wychowawcze, a ma najbardziej niewychowanego psa, jakiego znam :| Mnie krew zalewa, bo wiem, ze ludzie nie lubią, jak się bez pytania do psó startuje, sama do tego grona należę, a ta w ogóle bez pytania, bez niczego, tylko łapy pcha. Zawsze zaklinam, zeby w końcu coś ją ugryzło... Quote
Golson Posted March 25, 2014 Posted March 25, 2014 [quote name='Sybel']Zawsze zaklinam, zeby w końcu coś ją ugryzło... Ta... A potem pies zdechnie bo nie szczepiona i będzie problem Quote
katasza1 Posted March 25, 2014 Posted March 25, 2014 Uhu, mamy sasiadke jamniczke ktorej pani nie uzywa smyczy,a ajamnica mimo ze nie agresywna to na widok psa drze jape i biegnie z drugiego konca parku. Pancia jest mila i glupio bylo mi zwracac uwage, a i do tej pory natknelam sie na nia tylko z Bluesem, nie moge sie doczekac az wleci na Froda, a on jej zrobi 'GLEBA!' Quote
Pani Profesor Posted March 25, 2014 Posted March 25, 2014 4Łapki napisał(a):Ja po dzisiejszym spacerze mam już dość. Czy ludzie naprawdę chcą żyć wśród stert śmieci? Jeśli tak, to czemu się po prostu nie przeprowadzą na wysypisko? :angryy: Psioczą, że trawniki zasrane, ale resztki z obiadu to hyc! przez okno :angryy: A odkurzacz jak się zepsuje, to nie do punktu, tylko hyc! 50 metrów dalej jest przecież nasyp kolejowy i krzaczki. resztki to jeszcze nic - co się dzieje w moich okolicach w 'sezonie' (czyli jak się zrobi ciepło, a małolaty wyłażą ze szkół i idą w krzaki na winko), to po prostu horror - są między ścieżkami leśnymi śmietniki, ale takie 'miejskie', a ludzie tam wywalają całe wory, oczywiście to się wysypuje, więc wokół jest burdel kosmiczny. następni przechodnie uznają, że w śmietniku nie ma miejsca i kolejne tony odpadów lądują w 'okolicy' (bliżej lub dalej kosza). do moich 'ulubionych' sytuacji należy puszczenie psa w pozornie głuchą dzicz, np. kiedy mu miotnę piłkę hen, daleko, a on wraca z rozwaloną łapą, bo nadepnął na szkło... np. takie z butelki po browarze :roll:... Majkowska ostatnio na wspólnym spacerze znalazła na polanie pięknego tulipanka z butelki... Quote
4Łapki Posted March 25, 2014 Posted March 25, 2014 Zeszłej zimy Viki dość poważnie się przecięła i potrzebne było szycie. Gdy wracałyśmy od weterynarza ze ściągania szwów, chciała sobie siknąć i... znów prawie weszła w rozbite szkło. Na dzień wagarowicza przyjechała SM, to się pilnowali, ale na co dzień trzeba mieć oczy dookoła głowy. Pisałam gdzieś wcześniej, że ma manię brania do pyska szkła i memlania go. Na szczęście puszcza na komendę :roll: Quote
zmierzchnica Posted March 25, 2014 Posted March 25, 2014 4Łapki napisał(a):Zeszłej zimy Viki dość poważnie się przecięła i potrzebne było szycie. Gdy wracałyśmy od weterynarza ze ściągania szwów, chciała sobie siknąć i... znów prawie weszła w rozbite szkło. Na dzień wagarowicza przyjechała SM, to się pilnowali, ale na co dzień trzeba mieć oczy dookoła głowy. Pisałam gdzieś wcześniej, że ma manię brania do pyska szkła i memlania go. Na szczęście puszcza na komendę :roll: Ja nie dalej jak przedwczoraj szłam sobie do zoo wrocławskiego (taaak, mimo tej ulewy :diabloti:) i to na piechotę z Traugutta, mijając wały rzeczne, mostem itd... No i widok, który zastałam, mnie przeraził. Ja wiem, że był dzień wagarowicza, ale jakim cudem ludziom udało się wytworzyć tak ogromne sterty śmieci, że obok śmietników leżały 3-4 hałdy śmieci butelkowo-pojedzeniowych wyższych niż sam pojemnik? Wiatr to rozwiał na wszystkie strony i czułam się, jakbym odwiedziła wysypisko śmieci, a nie szła brzegiem rzeki... (A byłam w ramach terenówki na wysypisku i tam przynajmniej, choć to ironicznie brzmi, jakiś porządek wśród tych śmieci panuje :evil_lol:). Makabra :roll: Ostatnio u mnie w mieście też nie ma chodnika, na którym nie leżałoby rozbite szkło. Nie wiem, może gimbaza ma nowy zwyczaj, rozbić butelkę na każdej ulicy, którą przechodzą? :shake: Jak idę z piątką psów to nie jest łatwo na czas to zauważyć i ogarnąć towarzystwo, żeby któreś nie wdepnęło w wystający na sztorc odłamek szkła... Quote
4Łapki Posted March 25, 2014 Posted March 25, 2014 Ul. Traugutta to nie najlepsze okolice do zwiedzania są. Ale w innych częściach miasta nie lepiej :diabloti: 20 lat temu to u mnie wygwizdów był, cisza, spokój, rzadko kto się zapuszczał - mieszkam na granicy dwóch dzielnic, jak mam lepszy dzień to i na Bielany piechotką pójdę. Cywilizujemy się jednak i betonujemy powoli. Niby dużo terenów zielonych, ale jakby coraz ich mniej. Ileż można jeden i ten sam krzaczek w kółko wąchać, bo znów jakieś osiedle wybudowali... Nic tylko uciekać z miasta :roll: No i od 1,5 roku żarciem z KFC śmierdzi na całej ulicy. O dziwo, Viki wcale chętki na niego nie ma, nie wiedzieć czemu :razz: A rozbite butelki jakoś mi wrosły w krajobraz. Nie wierzę już, że ludzie się opamiętają. Mój TZ jak do mnie przyjechał, był bardzo zdziwiony, że tyle ich leży na ulicach, bo u niego za każdą (nawet bez paragonu) kaucję oddają. Quote
zmierzchnica Posted March 25, 2014 Posted March 25, 2014 [quote name='4Łapki']Ul. Traugutta to nie najlepsze okolice do zwiedzania są. Ale w innych częściach miasta nie lepiej :diabloti: 20 lat temu to u mnie wygwizdów był, cisza, spokój, rzadko kto się zapuszczał - mieszkam na granicy dwóch dzielnic, jak mam lepszy dzień to i na Bielany piechotką pójdę. Cywilizujemy się jednak i betonujemy powoli. Niby dużo terenów zielonych, ale jakby coraz ich mniej. Ileż można jeden i ten sam krzaczek w kółko wąchać, bo znów jakieś osiedle wybudowali... Nic tylko uciekać z miasta :roll: No i od 1,5 roku żarciem z KFC śmierdzi na całej ulicy. O dziwo, Viki wcale chętki na niego nie ma, nie wiedzieć czemu :razz: A rozbite butelki jakoś mi wrosły w krajobraz. Nie wierzę już, że ludzie się opamiętają. Mój TZ jak do mnie przyjechał, był bardzo zdziwiony, że tyle ich leży na ulicach, bo u niego za każdą (nawet bez paragonu) kaucję oddają. Ależ ja Traugutta nie zwiedzam, tam znajomych mam i tam się zatrzymuję, gdy jestem we Wro ;) Ale blisko do Niskich Łąk, fajnych terenów zielonych, z psami fajnie się tam chodzi. No i do ZOO bliziutko :) Wrocław cenię za Vegę i za Starbucksa, gdzie spokojnie z psem można wchodzić do środka ;) Niestety, przynajmniej we Wrocku zostawia się trochę zielonego, a Opole tak zabudowują, że jest JEDEN park na całe miasto, i to taki park, gdzie są kamery i nie można z psami wchodzić bez kagańca i smyczy :roll: Kaucja to moje marzenie, może ci ludzie w końcu by się opanowali i przestali rzucać butelki za siebie :roll: Quote
4Łapki Posted March 25, 2014 Posted March 25, 2014 Jeden? Przestraszyłaś mnie teraz, bo ja będąc w Opolu puściłam Viki wolno w jakimś parczku. Dowiedziałam się później, że tuż koło komendy - TZ lepiej zorientowany w mieście powiedział mi o tym, gdy już wróciłam ze spaceru :roll: Starbucksa omijam szerokim łukiem odkąd obsługa w Dublinie kazała mi i koleżance czekać na Polkę, która akurat była na przerwie, gdy usłyszeli, jak rozmawiamy między sobą po polsku stojąc w kolejce. Mimo że problemów z angielskim nie mamy, nie mogli łaskawie przyjąć zamówienia. W Dwóch Małpach na Ruskiej mają całkiem fajną (mocną) kawę, ale to taka klitka, że pies to by musiał po suficie chodzić, by się tam w ogóle zmieścić. Sama obsługa robi tłok :evil_lol: Quote
Felicity Posted March 25, 2014 Posted March 25, 2014 Dokładnie, szlag mnie trafia na idiotów, którym psia kupka przezkadza ale syf wyrzucanych przez okna już nie. Mój młody wszystko wpieprza co napotka i nie ma dnia żebym mu jakiegoś mięsa, brudnych chustek, resztek po konserwach czy innego dziadostwa nie wyciągała z pyska. Musiałam kupić mu kaganiec bo jakiś bałwan truje psy na osiedlu. Quote
asiak_kasia Posted March 26, 2014 Posted March 26, 2014 W Poznaniu za to znowu afera-bo nad Rusałką jakiś mądry porozrzucał mieso z gwoździami, jakies kiełbasy z trutką i cholera wie co jeszcze :loveu: Także jeżeli ktoś czyta i w okolicach tamtych pieska puszcza to uważać radzę :roll: Quote
Felicity Posted March 26, 2014 Posted March 26, 2014 U nas jest taki problem, że sąsiad postawił sobie na cel pozbycie się wszystkich psów. Stoi z lornetką na balkonie i wypatruje co ludzie z psami robią, jak np. ktoś siądzie na ławce i weźmie psa na kolana a nie dajboże psiak siadłby na ławce - dzwoni po straż miejską. To samo jak zobaczy psa luzem czy robiącego kupę. Robi zdjęcia kameruje ludzi i non stop do sądu pozywa. Na sprawie ponoć stwierdził, że on tym wszystkim starym "ku**om" które pobrały psy ze schronisk, potruje kundel. No i faktycznie już 2 podtruł. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.