Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

5 tygodni to może lekka przesada, ale 8-10 już nie. Moje jagi (siostry) gryzły się do zabicia w wieku trzech/czterech miesięcy, i to tak, że wrzucone do stawu dalej się gryzły. Około 2 miesięcy jeszcze reagowały na ostrą reprymendę.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Dzisiaj pierwszy raz byłam z Młodym na lotnisku, które jest bardzo fajnym terenem na wybieganie psa. Dość dużo psiarzy spotkaliśmy, ale wszystkie przechodzące niedaleko nas były pod kontrolą właściciela. Aż nagle przyjeżdża samochód. Wysiada z niego facet, za nim dwa pieseczki - bez smyczy oczywiście. Jako, że byłyśmy blisko "parkingu" jeden z nich od razu do nas ruszył... Zatrzymał się tak z 15m przed nami. Po chwili facet zagwizdał, pies przybiegł, ale trzymał się tak z 5m od właściciela. Także ciężko stwierdzić czy były w stu procentach odwoływalne - wolałyśmy wrócić do domu niż mieć niepotrzebną zadymę. Ogólnie rzecz biorąc to ten facet wparował na łączkę, jak pan i władca - posuńcie się wszyscy, bo oto nadchodzę z moimi psami! :roll: Jak wsiadaliśmy do samochodu to tylko bez przerwy było słychać jego gwizdanie, pewnie pieseczki postanowiły pognać do drugiego czworonoga, który na łączce był...

Posted

Dioranne napisał(a):
Dzisiaj pierwszy raz byłam z Młodym na lotnisku, które jest bardzo fajnym terenem na wybieganie psa. Dość dużo psiarzy spotkaliśmy, ale wszystkie przechodzące niedaleko nas były pod kontrolą właściciela. Aż nagle przyjeżdża samochód. Wysiada z niego facet, za nim dwa pieseczki - bez smyczy oczywiście. Jako, że byłyśmy blisko "parkingu" jeden z nich od razu do nas ruszył... Zatrzymał się tak z 15m przed nami. Po chwili facet zagwizdał, pies przybiegł, ale trzymał się tak z 5m od właściciela. Także ciężko stwierdzić czy były w stu procentach odwoływalne - wolałyśmy wrócić do domu niż mieć niepotrzebną zadymę. Ogólnie rzecz biorąc to ten facet wparował na łączkę, jak pan i władca - posuńcie się wszyscy, bo oto nadchodzę z moimi psami! :roll: Jak wsiadaliśmy do samochodu to tylko bez przerwy było słychać jego gwizdanie, pewnie pieseczki postanowiły pognać do drugiego czworonoga, który na łączce był...


lepiej, zeby nie gwizdal i nie odwolywal psow:)))))


moje psy tez specjalnie blisko sie nie trzymaja-co wiecej cesto ich nie widze, a jak chce je zobaczyc, to gwizdze:evil_lol:
i o dziwo...nie robia zadym, nie pyszcza do innych psow, nie podbijaja do nich itd.


ten watek robi sie coraz bardziej absurdalny-agresywn 5tyg szczeniaki maltanczyka, gosc, ktory przychodzi z psami bez smyczy w miejsce, gdzie psy moga pobiegac luzem i jeszcze GWIZDZE NA NIE.
no naprawde straszne rzeczy spotykaja ludzi na spacerach:)))

Posted

Tylko facet co minutę musiał gwizdać, bo pieseczek zbliżał się na te 5m i spierniczał z powrotem. ;) Nie trzymał się blisko faceta, tylko "zameldował się" i na nowo biegł do obiektu swojego zainteresowania. Twoje psy zadym nie robią - OK. Ale tak się składa, że nie spotkałam Twoich swetrów tylko pieseczki, które pomimo wielkości do Młodego mogły podbić, a aktualnie u niego jajka się z rozumem pozamieniały. Dlatego też jest na lince. I w takich przypadkach, kiedy pieseczki swojego właściciela mają w D, wolę nie sprawdzać czy mój je pokocha czy też nie.

Posted

Dioranne napisał(a):
Dzisiaj pierwszy raz byłam z Młodym na lotnisku, które jest bardzo fajnym terenem na wybieganie psa. Dość dużo psiarzy spotkaliśmy, ale wszystkie przechodzące niedaleko nas były pod kontrolą właściciela. Aż nagle przyjeżdża samochód. Wysiada z niego facet, za nim dwa pieseczki - bez smyczy oczywiście. Jako, że byłyśmy blisko "parkingu" jeden z nich od razu do nas ruszył... Zatrzymał się tak z 15m przed nami. Po chwili facet zagwizdał, pies przybiegł, ale trzymał się tak z 5m od właściciela. Także ciężko stwierdzić czy były w stu procentach odwoływalne - wolałyśmy wrócić do domu niż mieć niepotrzebną zadymę. Ogólnie rzecz biorąc to ten facet wparował na łączkę, jak pan i władca - posuńcie się wszyscy, bo oto nadchodzę z moimi psami! :roll: Jak wsiadaliśmy do samochodu to tylko bez przerwy było słychać jego gwizdanie, pewnie pieseczki postanowiły pognać do drugiego czworonoga, który na łączce był...


Serio to jest aż takie straszne, że musiałaś to tu opisać? Przecież to codzienność, nic niezwykłego.
Mi ostatnio dziewczyny spieprzyły do suki na smyczy, bo zbierałam kupę i wykorzystały okazję. Babka się na mnie wydarła, że jak jej ugryzie to będzie moja wina i była bardzo bojowo nastawiona, chyba przygotowana na kłótnię :evil_lol: Ja przeprosiłam i przyznałam jej rację, zapięłam suki i musiałam się przejść, żeby ich nie zabić :evil_lol:

Posted

W moim przypadku to nie jest codzienność. Rzadko spotykamy psy, które biegają luzem - większość idzie na flexi.

Nie przejęłabym się nim zbytnio, ale denerwuje mnie zachowanie w stylu "zapnijcie swoje psy, bo ja wbijam ze swoimi". Czy na prawdę tak ciężko byłoby mu wziąć smycze i psiaki odpiąć kawałek dalej, gdzie nie było nikogo?

Posted

FLY napisał(a):
mogłabyś przyznać rację, że trochę Cię poniosła wyobraźnia z tym 5tygodniowym szczenięciem atakującym obce psy zamiast dalej w to brnąć. Nikt nie pisał o tym, że agresywne psy małych ras są zabawne. Zabawne jest czytanie tu historii ludzi, którzy ze swoim talentem do ubarwiania rzeczywistości powinni zostać "dziennikarzami" albo pisać scenariusze do filmów grozy;)


Jeśli właściciel twierdzi że pies ma 5-tygodni to czemu mam mu nie wierzyć, nie znam się na małych rasach więc nie wiem jak powinien taki pies wyglądać w danym wieku czy się zachowywać. Nikomu w metrykę (o ile w ogóle dostali jakieś papiery) nie patrzę. W sumie urósł przez te czas jakieś 3-4x - teraz ma 3+lata. Mam jedynie odniesienie do większych ras.
Tym bardziej że ja swoją miałam 6-tyg sukę (ze schroniska) i potrafiła sobie normalnie pognać do psa czy kota tyle że z intencją zabawy, różnica była taka że się szybciej męczyła i trzeba było ją na rękach znosić/wnosić po schodach i nieść wracając ze spaceru. Więc też nie przesadzajmy że pies w tym wieku jedyne co potrafi to ledwo oczy otworzyć i wywracać się chodząc, bo to co opisujesz (sposób poruszania się) to miał szczeniak który był u mnie na DT - mając 4-tygodnie. Tu faktycznie się zgodzę że ona w wieku 4-tyg tylko jadła, spała i popiskiwała żeby czuć bliskość psa/człowieka.
I tak szczeniaki potrafią być na różnym tle agresywne, Moja po 'pewnym incydencie' z sąsiadem od wieku 9-tyg. atakowała na tle lękowym zaciekle koty i facetów. Teraz waży nie 4+kg tylko 20kg więc i jej agresor jest intensywniejszy i siła z jaką potrafi się miotać widząc kota.

Tak jak pisałam wpierw właścicieli śmieszyło że mała kuleczka drze mordę na psy, później pogryzał im nogawki. Teraz drze mordę na psy widząc je na 2gim końcu podwórka, właściciele już się nie śmieją tylko drą się na niego. Osobiście uważam że pies darł paszczę na tle lękowym (tak jak zresztą pisałam), teraz to już jest agresja.

Posted (edited)

omry napisał(a):
Serio to jest aż takie straszne, że musiałaś to tu opisać? Przecież to codzienność, nic niezwykłego.
Mi ostatnio dziewczyny spieprzyły do suki na smyczy, bo zbierałam kupę i wykorzystały okazję. Babka się na mnie wydarła, że jak jej ugryzie to będzie moja wina i była bardzo bojowo nastawiona, chyba przygotowana na kłótnię :evil_lol: Ja przeprosiłam i przyznałam jej rację, zapięłam suki i musiałam się przejść, żeby ich nie zabić :evil_lol:


Chamówa! :diabloti:

Muszę regularnie tu zaglądać, może niedługo ktoś opisze mnie i moją sukę, która lata luzem, bez kagańca i to niekoniecznie w miejscach dozwolonych
w dodatku nie kocha całego świata i na ogół kłapie zębami na inne zaczepiające nas psy

Maron86 napisał(a):
Jeśli właściciel twierdzi że pies ma 5-tygodni to czemu mam mu nie wierzyć, nie znam się na małych rasach więc nie wiem jak powinien taki pies wyglądać w danym wieku czy się zachowywać.[


5 tygodniowy szczylek maltana może przypuszczać jakieś marne wojny podjazdowe na zasadzie "ale ze mnie mały kozak/boje się", ale realna agresja w wykonaniu szczeniaka w tym wieku? w życiu


w tym wątku poziom absurdu osiągnął już szczyty albo to ja mam jakieś luzackie podejście do życia bo wiszą mi i powiewają rzucające się na nas na spacerach psy (które u niektórych przytrafiają się na co 2 spacerze a u mnie chyba raz na ruski rok), byleby były na smyczy/flexi

Edited by klaki91
Posted

Dioranne napisał(a):
Nie przejęłabym się nim zbytnio, ale denerwuje mnie zachowanie w stylu "zapnijcie swoje psy, bo ja wbijam ze swoimi". Czy na prawdę tak ciężko byłoby mu wziąć smycze i psiaki odpiąć kawałek dalej, gdzie nie było nikogo?

a po co miał to robić? ja mojego też nie zapinam jak ktoś gdzieś ze swoim psem przechodzi, a ja nie muszę przejść tuż obok i też go wołam na zasadzie "zbliż się do mnie", a nie "chodź tu". nie znaczy to wcale, że swoim zachowaniem każę komukolwiek psy zapinać. no chyba, ze czyjś pies może podbiec a jego właściciel nie chce takiego kontaktu, więc wtedy by wypadało zasmyczyć psa, ale to nadal pozostaje sfera chęci tego człowieka, a nie mój nakaz.

Posted (edited)

Dioranne napisał(a):
Tylko facet co minutę musiał gwizdać, bo pieseczek zbliżał się na te 5m i spierniczał z powrotem. ;) Nie trzymał się blisko faceta, tylko "zameldował się" i na nowo biegł do obiektu swojego zainteresowania. Twoje psy zadym nie robią - OK. Ale tak się składa, że nie spotkałam Twoich swetrów tylko pieseczki, które pomimo wielkości do Młodego mogły podbić, a aktualnie u niego jajka się z rozumem pozamieniały. Dlatego też jest na lince. I w takich przypadkach, kiedy pieseczki swojego właściciela mają w D, wolę nie sprawdzać czy mój je pokocha czy też nie.


czy spotkalabys moje swetry czy moje kalesony, to bez znaczenia, bo to ty masz problem ze swoim psem, a nie gosc, ktory przyszedl na spacer ze swoimi.
wiec...trzymaj swojego pieska na smyczy, jesli zachowuje sie w stosunku do innych psow jak przystalo na ratlera czy to przez jaja czy brak wychowania, ale to jest twoj problem i jesli ktos ma psy luzem i do tego panuje nad nimi, to nie a bardzo on ma problem, ty za to nadal tak.

Edited by a_niusia
Posted (edited)

Dioranne napisał(a):
I jak zwykle Dogo wie wszystko najlepiej. :loveu:



No ale chwilka? Te psy do Twojego nie podbiegły, tak? Tylko zatrzymały się w odległości parunastu metrów, po czym zostały przywołane przez właściciela.
Nie bardzo rozumiem Twoje oburzenie i zgadzam się z przedmówcami.
Nie nazwałabym tego chamstwem - uważam wręcz przeciwnie na podstawie tego, co opisałaś: że facet ma ogarnięte psy.
Moje psy też bardzo często podczas spaceru poprostu "się meldują". Nie mają obowiązku, a ja - ochoty, żeby szły przylepione do mojej nogi.

Edited by Czekunia
Posted

Mój pies jest na lince, w tej sytuacji był przy mojej nodze. To tamten pies na nas leciał, kilka minut minęło zanim wrócił w okolice swojego właściciela. Później - gdy my już wracaliśmy do samochodu - psy bez przerwy leciały do innego czworonoga, który trzymał się swoich właścicieli. Nawiasem mówiąc tenże czworonóg też wchodził bez smyczy, ale nie było problemu, bo właściciele odwracali jego uwagę - kilka razy na nas spojrzał i na tym się skończyło, poszli dalej. Nie weszli jak jacyś królowie, nie mieli swojego psa w d.pie. Potrafili obok nas przejść, z psem blisko siebie.

Czekunia ogólnie mam problem ze zobrazowaniem odległości. Ale jeden z psów podleciał bardzo blisko nas, później podbiegały do drugiego psa, który na "łączce" był. Jeśli pies po prostu sobie biega, ale nie leci do innych czworonogów - nic złego w tym nie widzę. Jednak jeśli właściciel co po chwila musi psa wołać, bo podbiega to już zupełnie co innego.

Posted

Dioranne napisał(a):
Mój pies jest na lince, w tej sytuacji był przy mojej nodze. To tamten pies na nas leciał, kilka minut minęło zanim wrócił w okolice swojego właściciela. Później - gdy my już wracaliśmy do samochodu - psy bez przerwy leciały do innego czworonoga, który trzymał się swoich właścicieli. Nawiasem mówiąc tenże czworonóg też wchodził bez smyczy, ale nie było problemu, bo właściciele odwracali jego uwagę - kilka razy na nas spojrzał i na tym się skończyło, poszli dalej. Nie weszli jak jacyś królowie, nie mieli swojego psa w d.pie. Potrafili obok nas przejść, z psem blisko siebie.



ale wrócił/nie dobiegł do was

więc w czym tak na dobrą sprawę problem?

Posted

bo to dziala tak: ktos ma nieogarnietego psa, ktory sprawia klopoty i w kazdym innym psie widzi problem i wszystko w jego glowie rosnie do rangi mega chamstwa innych psiarzy.

moja najstarsza dziewczyna ma dobrego kolege owczara. naprawde sie uwielbaja i zawsze sie super bawia. moj sredni pies za punkt honoru wzial sobie hejtowanie tego psa na maxa, co jemu sie super podoba, a moj najmlodszy pies jest troche maly, wiec ucieka przed nimi wszystkimi-nawt jesli oni go wcale nie gonia. i taka grupa psow sobie biega ostatnio po polanie, dra paly, warcza itd-zaleznie od funkcji w pogoni. droga idzie typ z najbardziej histerycznym kundlem swiata i zamiast przejsc, wziac psa na smycz czy tam zastosowac inne srodki (nasz psy nawet nie spojrzaly na jego rozdarciucha nie mowiac o zblizaniu sie do niego) podszedl do mnie i do pancia owczarka i zaczal sie wydzerac na nas, ze taie duze psy pogonily jego psa i ze ten pies teraz sie boi i moglby wyleciec na ulice itd.

ja te spiewke od typa slyszalam z 20 razy, wiec powiedzialam mu to, co zwykle: zeby zabieral psa i sobie poszedl, bo jeszcze znow ktos go pogoni.
ale pan od owczarka sie przejal i zaczal mu tlumaczyc, ze jak jego piesek (rozdrty kundel caly czas pilowal dziob) sie boi to musi byc na smyczce, bo jakby sie przestraszyl to by mogl uciec:)))))

Posted

Dioranne napisał(a):

Czekunia ogólnie mam problem ze zobrazowaniem odległości. Ale jeden z psów podleciał bardzo blisko nas, później podbiegały do drugiego psa, który na "łączce" był. Jeśli pies po prostu sobie biega, ale nie leci do innych czworonogów - nic złego w tym nie widzę. Jednak jeśli właściciel co po chwila musi psa wołać, bo podbiega to już zupełnie co innego.


No dobrze - ale jeśli idziesz w miejsce, gdzie WIESZ, że będzie mnóstwo psiarzy, to chyba liczysz się z tym, że mogą zdarzyć się psy, które podbiegają ;)?
Pytam, bo sama takie miejsca omijam szerokim łukiem, ale gdybym się tam kiedyś wybrała to chyba musiałabym wziąć pod uwagę, że czyjś pies może do moich podbiec.

Posted (edited)

Generalnie chodzi mi nie chodzi o sam fakt, że pies podleciał do nas - raz się zdarzyło, OK, nie ma sprawy. Po tym, jak te psy weszły na "łączkę" my z niej wyszliśmy, bo chciałyśmy z mamą uniknąć jakichś niemiłych akcji. Ale został pies, który krótko po nas na owej łączce się pojawił. I bez przerwy było słychać gwizdanie, bo psy faceta postanowiły do tamtego bez przerwy biec. To nie było tak, że one po prostu sobie biegały - mi coś takiego nie przeszkadza. ;) Zupełnie inna bajka to ciągłe, nieustanne podbieganie do psów - takie, że właściciel non-stop odwołuje futra. A tak właśnie te psy się zachowywały. Przybiegły w okolice właściciela i z powrotem do innego pieseczka.

Czekunia myśmy tam byli pierwszy raz. A psiarzy wcale tak dużo nie było - sześciu się doliczyłam.

a_nusia my powoli wychodzimy na prostą, udało nam się znaleźć dobrą behawiorystkę, która zna się na tym co robi, a nie tylko macha dyplomem. Młody nie lubi każdego psa, prawda. Jednak nie można uogólniać, że nie lubi wszystkich psów świata. Jest na smyczy (w tym przypadku był na lince). Więc serio nie wiem czemu sobie ułożyłaś, że Młody rzuca się na wszystko co się rusza, lata luzem i ogólnie "róbta co chceta". ;)

Edited by Dioranne
Posted

Dioranne napisał(a):
Mój pies jest na lince, w tej sytuacji był przy mojej nodze. To tamten pies na nas leciał, kilka minut minęło zanim wrócił w okolice swojego właściciela. Później - gdy my już wracaliśmy do samochodu - psy bez przerwy leciały do innego czworonoga, który trzymał się swoich właścicieli. Nawiasem mówiąc tenże czworonóg też wchodził bez smyczy, ale nie było problemu, bo właściciele odwracali jego uwagę - kilka razy na nas spojrzał i na tym się skończyło, poszli dalej. Nie weszli jak jacyś królowie, nie mieli swojego psa w d.pie. Potrafili obok nas przejść, z psem blisko siebie.

Czekunia ogólnie mam problem ze zobrazowaniem odległości. Ale jeden z psów podleciał bardzo blisko nas, później podbiegały do drugiego psa, który na "łączce" był. Jeśli pies po prostu sobie biega, ale nie leci do innych czworonogów - nic złego w tym nie widzę. Jednak jeśli właściciel co po chwila musi psa wołać, bo podbiega to już zupełnie co innego.


jak ktos nie chce, zeby "inne czworonogi" podbiealy do jego "czworonoga" to po cholre lazi tam, gdzie spotyka sie duzo psow biegajacych luzem???
serio...nie moge tego zrozumiec.

owszem, spoko...kazdy powinien pilnowac swojego psa. ale w miejscu, gdzie licznie spotykaja sie psy, oczywiste jest to, ze twoj pies ma z nimi kontakt. ten gosc pilnowal swoich psow.
na tym polega pilnowanie swoich psow, zeby je odwolywac od innych pieskow.
jak ktos nie daje rady, to pies laduje na sznurku. tai to juz los niewychowanych pieskow.

Posted

a_niusia napisał(a):
bo to dziala tak: ktos ma nieogarnietego psa, ktory sprawia klopoty i w kazdym innym psie widzi problem i wszystko w jego glowie rosnie do rangi mega chamstwa innych psiarzy.


pewnie do tego się to sprowadza
sama tu przeżywałam podbiegaczy jak się spinałam z powodu nieogarnięcia rudej

Posted

klaki91 napisał(a):
Ciekawe w takim razie dlaczego moja suka na zaczepkę dużego psa odpowie- i wystarczy że ten pies się zjeży, wyszczerzy zęby, zawarczy, będzie się w nią wpatrywał, a na zaczepke chihuahua czy yorka odwróci głowę, pójdzie w swoją stronę i nie będzie próbowała mu spuścić łomotu za agresję chyba że za bardzo naruszy jej przestrzeń. Ale jak najbardziej oleje mordercze spojrzenia ciskane przez mini pieska i cały zestaw sygnałów, których u psa dużych rozmiarów by nie zignorowała.


Moja druga suka, znacznie większych rozmiarów od rudej, również nie spuszczała łomotów psom słabszym od siebie, mniejszym. Ignorowała jak skakał taki do niej podczas gdy większy prowokator od razu ją podburzał i nie pozostawała mu dłużna ;)


No to cudnie :) Widocznie na to liczą właściciele małych psów, którzy pozwalają swoim psom na atak na moje zwierzaki, bo to takie zabawne. Jako że ja nie mam tylko dużych psów, Luka czy Chibi są może dwa razy większe od yorka, dla nich taki atak jest jak najbardziej na serio. Hera czy Frotek zignorują obcego yorka, ale tego nagminnie szczutego przez ogrodzenie - niestety nie. Panuję nad nimi, jak warknę, że mają równać i zostawić, to to zrobią. Ale chętnie by mu parę piór z tyłka wyrwały i trudno się dziwić.

Alergicznie reaguję na wszelką obojętność wobec agresji psa, niezależnie od jego wieku czy rozmiaru. Słyszałam od babć, których mały kundel i york zaatakowały moje psy, że dlaczego moje psy nie mają kagańca!!! Szlag mnie trafił, teraz na ich widok spuszczam psy ze smyczy :diabloti: Oj, jak łapią te swoje maleństwa biedne :loveu:

Jako właścicielka i większych i mniejszych psów, uważam, że nie ma różnicy, jeśli chodzi o agresję. Mam teraz na tymczasie 6 kg pieska i jak zaczyna się drzeć na psy to nie pozostaję obojętna, bo on malutki i stary jak świat, tylko dostaje "NIE"+szarpnięcie. Działa. Da się.

A co do przesady, oczywiście, że nieraz człowieka krew zaleje, mimo że nic takiego się w sumie nie stało. A czasem jakiś pies się rzuci, ale jakoś to po mnie spłynie. Mi osobiście nie przeszkadzają ani podbiegacze, ani psy luzem, ani dzieci. Ale już rzucający się pies tak, szczególnie, kiedy jego właściciel ma do mnie pretensje o to, że jego pies jest walnięty.

Posted

Po raz drugi: w tym miejscu byliśmy pierwszy raz. Psiarzy nie było wielu, bo około sześciu. To nie jest miejsce, gdzie psy się licznie spotykają (chyba, że jest organizowany duży spacer Wesołej Łapki). Dla mnie kiepsko pilnował, skoro jego psy bez przerwy leciały do innego czworonoga - i w tym momencie nie mówię tu o Młodym, tylko o drugim psie, który na łączce został. Co do "stopnia" wychowania Młodego - praktycznie nikt z Dogo go nie zna, a wszyscy jakoś wiedzą jaki ma charakter, jak się zachowuje i co jadł na śniadanie. :evil_lol:

Posted

Dioranne napisał(a):
Dla mnie kiepsko pilnował, skoro jego psy bez przerwy leciały do innego czworonoga

skoro leciały, ale nie dolatywały bo się odwoływały to jednak dobrze ich pilnował. a że psy chciały podbiec do innych piesków to nic przerażającego, niektóre tak mają

Posted

FLY napisał(a):
No i o czym tu dyskutować. Ty wiesz, że atakował psy więc widocznie atakował.
P.S tu masz 5 tyg maltańczyki. http://www.youtube.com/watch?v=XpF8Pr_d9x4


Czasem sobie myślę że opowieści na tym wątku tworzone są podobnie http://www.youtube.com/watch?v=ZQhlUn8d7pQ ;)

O to teraz mnie zaskoczyłaś (prędzej link mi się nie otwierał, nie wiem czy problem mojego lap. czy coś z linkiem było nie teges), ten pies tak nie wyglądał. W życiu :shake: !
Wyglądał jak ten, może trochę mniejszy jednak długość futra podobna i 'gabaryty' (chociaż ciężko mi dosłownie powiedzieć jak wyglądał po 3latach):
http://www.youtube.com/watch?v=o225vPpFj-M
Tylko po co ktoś mówi że ich pies ma 5-tyg skoro jest o wiele starszy :-o?

Jeśli chodzi o podbiegające psy, to moim zdaniem (przynajmniej z doświadczenia) jeśli pies ma właściciela i się za blisko zbliża do naszego wystarczy wydrzeć japę 'proszę zawołać psa'. Ja wiem jakiego mam psa, wiem że jeśli inny samiec podbiegnie i nie ulegnie to będzie wojna. Ja trzymam swojego na lince i naprawdę jak jakiś podbiegnie kilka m od jego zasięgu to pech, niech się mój uczy że ma być grzeczny bo go inaczej 'zwinę'.
Mnie bardziej wnerwiają puszczane psy samopas które lezą cały spacer za nami, wkurzają samca bo się próbują do suk dobierać. Jeśli pies jest spokojny to pół biedy że się ciągnie, gorzej jeśli trafi się 'warczący'.
Nie trawię małych szczekających psów na flexi, mam psa 'problematycznego' i jasny szlag mnie trafia gdy mój w końcu przestaje na nie reagować ... po czym zdarza się jakiś głupi incydent którego nie potrafię przewidzieć. Cała praca na marne i znów 'startujemy od podstaw'.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...