Maron86 Posted March 1, 2014 Posted March 1, 2014 Tak jak pisałam rozmowy były, podsyłanie namiarów też bo rzekomo nie wiedzieli gdzie się zgłosić. Ja naprawdę mogę wszystko zrozumieć, ale jak ja siedzę po nocach i próbuję odespać w dzień - a pies zaczyna wyć od 8rano to mnie naprawdę jasny szlag trafia :angryy:. Mam trochę mieszane uczucia co do zgłaszania, prowadzę DT i wolałabym nie mieć spin z sąsiadami bo różne psy mogą się trafić :shake:... Jak znów poruszę temat z nimi tego wyjca, to zapewne od razu po kojarzą kto ich zgłosił. No i druga sprawa to jak to właściwie jest ze zgłoszeniem na policje. Zgłaszam, oni przyjadą, pies wyje jednak nikt im nie otwiera - co wtedy? Quote
Szura Posted March 1, 2014 Posted March 1, 2014 A Wasze psy się nie dogadują? Albo może jest inny sąsiad, który w trakcie dnia jest w domu? Bo może dałoby radę podrzucać psa na czas pracy komuś w pobliżu. Ja poniekąd rozumiem, bo sama mam psa z lękiem separacyjnym, żadne metody nie podziałały. Dopiero drugi pies coś pomógł, a i tak nie jest idealnie. Z kolei mój drugi pies czasem z nudów poszczekuje. Tylko o ile u niego bym mogła rozważyć użycie awersji, o tyle u psa z lękiem separacyjnym - no nie ma mowy. U mnie w klatce na parterze od lat mieszka pies szczekający i wyjący całe dnie, na szczęście wszystkich sąsiadów mamy wyrozumiałych. Quote
Maron86 Posted March 1, 2014 Posted March 1, 2014 Mój pies go nienawidzi, szuka tylko okazji żeby go dorwać... Ten pies go tak wkurza że jest to wręcz niemożliwością 'zaopiekować się nim'. Poza tym serio mam swoje 3 psy + psa na DT, to nie są małe psy i nie dają sobie dmuchać w kaszę. Jak jakiś na nie dziamga to robią porządek. Proponowaliśmy 'psie przedszkola' gdzie psem się zajmują na czas naszej nieobecności, usłyszeliśmy że ... 'ale to przecież kosztuje', to samo było z podesłaniem im nr tel do szkoleniowca, do behawiorysty. Ja staram się być wyrozumiała, między innymi dlatego jeszcze nie wzywałam policji. Pomimo że ktoś z mojej klatki wzywał na nas że niby psy ujadają - co było nie prawdą więc policja przyszłą, przeprosiła i poszła :roll:. Jednak naprawdę cierpliwość może się skończyć kiedy niezależnie w jaki dzień ten pies non-stop wyje. Najlepsze jest to że on nawet po nocach wyje, w soboty, w niedziele również. To nie jest tak że wyje te 8h dziennie i już. Ten pies ma ruch w postaci 2 spacerów, w przypływie rozpusty 3 ... około 100m - dosłownie w koło trawnika przed blokiem i do domu. Do tego żadnych zasad, ciągnie na flexi, drze paszczękę na wszystko co się rusza, atakuje psy, ostatnio na klatce nawet na mojego ojca wyrwał z paszczęką bo myślał że wyszedł któryś z moich psów :angryy:. Serio jakoś nie wierzę że ten pies ma lęk separacyjny, zwyczajnie on nie ma ruchu, nie ma zasad, w ogóle nie powinni byli brać psa :shake:. Kurcze powiedzcie mi ... gdzie są granicę? Ile można wytrzymać, czy naprawdę powinnam godzić się na to by ich pies przez najbliższe 10+ lat wył? Już naprawdę mam dość tego zwierzaka i tych ludzi Quote
rozi Posted March 2, 2014 Posted March 2, 2014 Ja tu koło siebie mam co najmniej cztery trzaśnięte (jazgoczące, niezrównoważone) psy, w trzech różnych domach. Wszystkie wzięte ze schronu. I teraz co. Czy to cale parcie na adopcje bierze pod uwagę, że ludzie psa nie wyszkolą w żaden sposób? Nie bierze. Szuka się domu, opiekun ma być dobrym człowiekiem, ma zapewnić miskę i posłanie, głaskać i koniec. Dawniej nie do pomyślenia było, żeby w bloku mieszkał pies, który jest utrapieniem dla sąsiadów, teraz co rusz ktoś bierze pieska i wolontariusze rozpływają się z wdzięczności, a sąsiedzi z bezsilności :D Biedne pieski, ja wiem że biedne, tylko że są psy, które bez szkolenia zwyczajnie nie nadają się do miasta. Tu się bardzo dużo pracuje, czasu na odpoczynek jest niewiele i jeśli ten krótki czas jest jeszcze zakłócany, to można szału dostać, niestety. Quote
Małgonia Posted March 2, 2014 Posted March 2, 2014 Mam pytanko. zglaszajac sprawe do TOZ moge pozostac anonimowa? i jak prawo odnosi sie do trzymania psa na lancuchu ok 2-3m? pies niedaleko nas, na lancuchu, teren nieogrodzony. czasem sie zrywa i jest agresywny. mojego juz raz zaatakowal- do gardla.sie rzucil... Quote
Beatrx Posted March 2, 2014 Posted March 2, 2014 łańcuch ma mieć trzy metry, pies może na nim przebywać max 12godzin dziennie. możesz zgłosić anonimowo, przynajmniej jak ja zgłaszałam to nikt ode mnie żadnych danych nie chciał. Quote
Berek Posted March 2, 2014 Posted March 2, 2014 "Tylko o ile u niego bym mogła rozważyć użycie awersji, o tyle u psa z lękiem separacyjnym - no nie ma mowy." Błąd... ;) Generalnie - co do meritum - zgłaszać, ludkowie, zgłaszać. Jest taki gatunek człowieka, który jest na tyle aspołeczny, socjopatyczny i uprawia "tumiwisizm" (a takich coraz więcej w naszym społeczeństwie, niestety) że odwoływanie się do dobra wspólnoty, jakichś zasad wyższych, nie szkodzenia innym itd. to stracony czas i nerwy. Kłopoty z tzw. władzami, nawet, jak dobrze pójdzie, kara finansowa - o tak, to już dyskomfort który dotyka bezpośrednio takiej osoby i wtedy nagle dostrzega ona problem. :angryy: Quote
Małgonia Posted March 2, 2014 Posted March 2, 2014 To jesli pies 24h na dobre jest na lancuchu to podlega karze? czasem go bierrze chyba na spacery ale mi chodzi bardziej o ucieczki i agresje bo jak zerwoe sie to nawet ogrodzenia nie ma do pokonania tylko od raziu siup w swiat... Quote
Beatrx Posted March 2, 2014 Posted March 2, 2014 jak się zerwie to nie sprawa dla TOZu tylko dla policji. jeśli pies jest non stop na łańcuchu to podlega to karze, tylko teraz kwestia udowodnienia tego. w końcu właściciel zawsze może powiedzieć, że pies jest na łańcuchu np. w dzień a w nocy zabierają go do domu. Quote
Małgonia Posted March 2, 2014 Posted March 2, 2014 Ja na szczescie nie mialam z nim prrzyjjemnosci na spacerze, ale TŻ jak szedl to wlasnie sie rzucil do naszego. nawet 3 kopniaki nie pomogly. szczegolow nie znam bo TŻ. stwoerdzil ze nie chce mnie stresowac :D i sama wole nie wiedziec chyba... ja teraz sama i tak z nim nie wychodze bo chyba by mi wody odeszly jakby nas zaatakowal jakis psiak... Quote
FLY Posted March 2, 2014 Posted March 2, 2014 Maron86 napisał(a):Rozmawialiśmy, tłumaczyliśmy, podsyłaliśmy namiary do szkoleniowców zdając sobie sprawę że ten kundel będzie żył minimum 15lat chyba że go prędzej szlag trafi w skutek zagryzienia... Pies wyje od grudnia 2010r - wiem bo był brany 2m-c po tym jak my Szamana adoprowaliśmy... Pseudo maltan z pseudohodowli :roll:, mają go od 5-tyg życia i od pierwszego dnia atakował inne psy. Teraz już jest tak powalony że drze ryja zbiegając po klatce, wychodząc na dwór, widząc XXm dalej innego psa - parę razy wydarł mordę na mojego 'z zaskoczenia', mój już na sam jego widok ma pianę na mordzie :angryy:. Nie dzwoniłam na policje... czasem mam szczerą ochotę jednak zawsze jakoś ich sobie tłumaczę że przecież inne psy też wyją, że moim też się zdarza gdy jakimś cudem nikogo niema w domu (suka przez 30min od kiedy wyjdziemy szczeka, samiec wyje jak wilki do księżyca przez 10-20min. później grzecznie śpią)... Dodam że naprawdę jak u nas w domu nikogo niema to jest jakiś cud, chociaż zdarza 1-2x na m-c. Naprawdę już mi 'witki opadają' i nie wiem czy dzwonić, czy starać się tłumaczyć, a może zwyczajnie postraszyć :shake: No, nie:D ja wiem, że ten wątek jest pełen mocno "ubarwionych" historii, ale tu to się naprawdę uśmiałam;) http://www.youtube.com/watch?v=er9LTSJCuK8 musiało być groźnie, jak taki pies (yyy przepraszam, powalony kundel) "atakował inne psy" ;) Quote
zmierzchnica Posted March 2, 2014 Posted March 2, 2014 FLY napisał(a):No, nie:D ja wiem, że ten wątek jest pełen mocno "ubarwionych" historii, ale tu to się naprawdę uśmiałam;) http://www.youtube.com/watch?v=er9LTSJCuK8 musiało być groźnie, jak taki pies (yyy przepraszam, powalony kundel) "atakował inne psy" ;) Mnie nie śmieszy agresja w żadnym wydaniu, nawet najmniejszego yorka. Zajadłe szczekanie, atak, rzucanie się z zębami, kłapanie zębami, dziki warkot, szarpanie na smyczy na widok psa - takie zachowania są niedopuszczalne. Właśnie przez takie pobłażliwe podejście do agresji, ludzie niezapsieni nienawidzą psów. Szczególnie, jak taki yorczek czy maltańczyk wbije im zęby w łydkę. W Australii maltany są najczęściej gryzącymi psami wg O'Heare. Twój osobisty pies nie analizuje, czy ten agresywny jest mały czy duży. Dla niego to bez różnicy, skoro jest prowokatorem. Więc takie małe agresywne coś robi sobie wrogów na ulicy. Nie daj Boże pęknie Twojemu zapięcie w obroży, karabińczyk przy smyczy puści, pies jakoś się okręci i smycz wypadnie z ręki... A akurat idzie ten "odważny maluch". A jaki potem pisk, że przecież mój taki malutki, a ten duży chciał go zaatakować! Mam taką sąsiadkę, którą bawi agresja jej yorka, podpuszcza go, żeby podbiegał pod moją bramę i żarł się z moimi 4 psami, które są od niego większe. Idzie i się śmieje wtedy. Ha, ha, ciekawe co będzie, jak kiedyś nie domknę bramy... Agresja nie jest śmieszna w żadnym wydaniu. A poza tym posty Maron piszą o prawdziwym problemie, jakim jest wycie psa non stop. A to nie jest śmieszne, szczególnie jeśli któryś z sąsiadów ma malutkie dzieci i tak dalej. Quote
motyleqq Posted March 2, 2014 Posted March 2, 2014 FLY napisał(a): musiało być groźnie, jak taki pies (yyy przepraszam, powalony kundel) "atakował inne psy" ;) cóż, może taki piesek nie jest zagrożeniem dla ludzi czy psów, ale dla siebie samego z pewnością. Quote
zmierzchnica Posted March 2, 2014 Posted March 2, 2014 motyleqq napisał(a):cóż, może taki piesek nie jest zagrożeniem dla ludzi czy psów, ale dla siebie samego z pewnością. Trochę jest, jak z jazgotem wyleci na ulicy, żeby rzucić się na obcego psa, a auta muszą gwałtownie hamować, żeby z niego nie zrobić plamy... Nie mówiąc o tym, że ugryzienie nawet takiego psa bardzo boli. Quote
FLY Posted March 2, 2014 Posted March 2, 2014 zmierzchnica napisał(a):Mnie nie śmieszy agresja w żadnym wydaniu, nawet najmniejszego yorka. Zajadłe szczekanie, atak, rzucanie się z zębami, kłapanie zębami, dziki warkot, szarpanie na smyczy na widok psa - takie zachowania są niedopuszczalne. Właśnie przez takie pobłażliwe podejście do agresji, ludzie niezapsieni nienawidzą psów. Szczególnie, jak taki yorczek czy maltańczyk wbije im zęby w łydkę. W Australii maltany są najczęściej gryzącymi psami wg O'Heare. Twój osobisty pies nie analizuje, czy ten agresywny jest mały czy duży. Dla niego to bez różnicy, skoro jest prowokatorem. Więc takie małe agresywne coś robi sobie wrogów na ulicy. Nie daj Boże pęknie Twojemu zapięcie w obroży, karabińczyk przy smyczy puści, pies jakoś się okręci i smycz wypadnie z ręki... A akurat idzie ten "odważny maluch". A jaki potem pisk, że przecież mój taki malutki, a ten duży chciał go zaatakować! Mam taką sąsiadkę, którą bawi agresja jej yorka, podpuszcza go, żeby podbiegał pod moją bramę i żarł się z moimi 4 psami, które są od niego większe. Idzie i się śmieje wtedy. Ha, ha, ciekawe co będzie, jak kiedyś nie domknę bramy... Agresja nie jest śmieszna w żadnym wydaniu. A poza tym posty Maron piszą o prawdziwym problemie, jakim jest wycie psa non stop. A to nie jest śmieszne, szczególnie jeśli któryś z sąsiadów ma malutkie dzieci i tak dalej. zmierzchnica napisał(a):Trochę jest, jak z jazgotem wyleci na ulicy, żeby rzucić się na obcego psa, a auta muszą gwałtownie hamować, żeby z niego nie zrobić plamy... Nie mówiąc o tym, że ugryzienie nawet takiego psa bardzo boli. o czym Ty piszesz? jakie pobłażliwe podejście do agresji? Widziałaś w ogóle ten filmik który wrzuciłam? Jakoś sobie średnio wyobrażam, że ten ledwo trzymający się na łapkach szczeniak jest w stanie robić te wszystkie straszne rzeczy, które jednym tchem wymieniasz:) Quote
zmierzchnica Posted March 2, 2014 Posted March 2, 2014 FLY napisał(a):o czym Ty piszesz? jakie pobłażliwe podejście do agresji? Widziałaś w ogóle ten filmik który wrzuciłam? Jakoś sobie średnio wyobrażam, że ten ledwo trzymający się na łapkach szczeniak jest w stanie robić te wszystkie straszne rzeczy, które jednym tchem wymieniasz:) Przecież Maron nie o takim malutkim psie pisała ;) Quote
FLY Posted March 2, 2014 Posted March 2, 2014 Może powinnam zacytować fragment zamiast całego postu. W każdym razie odniosłam się do tego fragmentu dokładnie: Maron86 napisał(a): Pseudo maltan z pseudohodowli :roll:, mają go od 5-tyg życia i od pierwszego dnia atakował inne psy.:shake: i tak jak z agresja mnie również nie bawi w żadnym wydaniu, to sorry ale to zdanie zestawione z filmikiem nieco tak;) Quote
motyleqq Posted March 2, 2014 Posted March 2, 2014 no tak. pewnie właściciele się śmiali, jak ich szczeniaczek od maleńkości przejawiał niefajne zachowania. przecież to tylko szczeniaczek, słodka biała kuleczka. że co, że dorósł? że zrobiło się z czasem gorzej? oj tam oj tam... Quote
zmierzchnica Posted March 2, 2014 Posted March 2, 2014 motyleqq napisał(a):no tak. pewnie właściciele się śmiali, jak ich szczeniaczek od maleńkości przejawiał niefajne zachowania. przecież to tylko szczeniaczek, słodka biała kuleczka. że co, że dorósł? że zrobiło się z czasem gorzej? oj tam oj tam... Uwielbiam właścicieli szczeniaków, których bardzo bawi, jak ich piesek na widok większego psa zaczyna się drzeć, chowa się za nogami i dostaje piany ;) Szkoda, że potem dorasta i zachowanie się nie zmienia, bo była taaakie zabawne, że nie zostało przepracowane. Quote
Unbelievable Posted March 2, 2014 Posted March 2, 2014 ja na przykład nie wyobrażam sobie pieseczka mającego 5 tygodni i atakującego psy ;) pies w tym wieku ledwo chodzi i widzi, ledwo zaczyna reagować na otoczenie i raczej nie jest na tyle rozwinięty żeby być agresywnym Quote
FLY Posted March 2, 2014 Posted March 2, 2014 Unbelievable napisał(a):ja na przykład nie wyobrażam sobie pieseczka mającego 5 tygodni i atakującego psy ;) pies w tym wieku ledwo chodzi i widzi, ledwo zaczyna reagować na otoczenie i raczej nie jest na tyle rozwinięty żeby być agresywnym właśnie dla mnie to jest absurd, zaraz się okaże, że hodowca powinien ingerować jak 3 tygodniowe pieski się "atakują" w kojcu i oduczać agresywnych zachowań... Quote
evel Posted March 2, 2014 Posted March 2, 2014 rozi napisał(a):Ja tu koło siebie mam co najmniej cztery trzaśnięte (jazgoczące, niezrównoważone) psy, w trzech różnych domach. Wszystkie wzięte ze schronu. I teraz co. Czy to cale parcie na adopcje bierze pod uwagę, że ludzie psa nie wyszkolą w żaden sposób? Nie bierze. Szuka się domu, opiekun ma być dobrym człowiekiem, ma zapewnić miskę i posłanie, głaskać i koniec. Dawniej nie do pomyślenia było, żeby w bloku mieszkał pies, który jest utrapieniem dla sąsiadów, teraz co rusz ktoś bierze pieska i wolontariusze rozpływają się z wdzięczności, a sąsiedzi z bezsilności :D Biedne pieski, ja wiem że biedne, tylko że są psy, które bez szkolenia zwyczajnie nie nadają się do miasta. Tu się bardzo dużo pracuje, czasu na odpoczynek jest niewiele i jeśli ten krótki czas jest jeszcze zakłócany, to można szału dostać, niestety. To jest straszne! Ostatnio zagrodził nam drogę piesek luzem, który piszczał i piszczał i piszczał... pańcia nie była w stanie go odwołać. Stwierdziła po jakimś czasie, że on tak ma "bo jest ze schroniska". Świetna wymówka, doprawdy. Pies okazał się być niespełna roczną niewielką suczką, pożyje jeszcze jakieś 15 lat i spoko, zawsze będzie się tak zachowywać "bo jest ze schroniska"? Pańcia nie zamierza robić z nim czegokolwiek "bo jest ze schroniska"? Masakra jakaś... Quote
Maron86 Posted March 2, 2014 Posted March 2, 2014 Nie wiem jak jest w kojcu, nie jestem hodowcą ani tym bardziej pseudo-hodowcą i szczerze nie wnikam czego ma hodowca psa nauczyć i kiedy reagować. Jak miałam 6tyg szczenie w domu to jakoś uczyłam je relacji z psami, uczyłam gdzie są granicę i że nie wolno podgryzać psów i na nie bez powodu szczekać. Więc zakładam że hodowca również socjalizuje szczeniaki tak by potrafiły żyć w społeczeństwie. Mnie żadna agresja u psów nie śmieszy, ani mały rozdziamgany 5tyg maltan, ani 3+letni (bo właśnie około tylu na dzień dzisiejszy pies ma) jeszcze bardziej rozdziamgany, wyjący po domu, plujący się na wszystko i wszystkich. Nie twierdzę że z taką samą zajadłością pies atakował - szarpał się na flexi i darł japę na co właściciele 'o jakiś ty odważny, bronisz pańci'. Pies dorastał, jego agresja się rozwijała, nie raz też łapał za nogi swoich zarąbistych właścicieli gdzie ci dalej twierdzili że pies z tego sam wyrośnie... Proponowałam im nie raz puki mały był jeszcze szczylem żeby psy ze sobą zaprzyjaźnić, żeby później można było się normalnie mijać na klatce. Ten pies zwyczajnie reagował dziamganiem ze strachu, ale nie bo mój jest taki duży i jeszcze mu krzywdę zrobi :shake:. No i w ogóle to po co, on ma to po ojcu bo jego ojciec też żadnych psów nie toleruje tylko sukę z którą miał małe no i szczeniaki też przeganiał od matki :roll:... Jeśli kogoś śmieszy mały ujadający pies plujący się z 2giego końca podwórka na inne psy 'bo on je widzi', wyjący po kilka h dziennie niezależnie od dnia tygodnia czy pory. To naprawdę gratuluję poczucia humoru. Mnie do szału doprowadzają takie jazgoty, co z tego że on guzik zrobi bo i przez futro moich się nie przegryzie - mnie martwi że mój może się wkurzyć i zabić takiego natręta :angryy:. Quote
klaki91 Posted March 2, 2014 Posted March 2, 2014 (edited) zmierzchnica napisał(a): Twój osobisty pies nie analizuje, czy ten agresywny jest mały czy duży. Dla niego to bez różnicy, skoro jest prowokatorem. Ciekawe w takim razie dlaczego moja suka na zaczepkę dużego psa odpowie- i wystarczy że ten pies się zjeży, wyszczerzy zęby, zawarczy, będzie się w nią wpatrywał, a na zaczepke chihuahua czy yorka odwróci głowę, pójdzie w swoją stronę i nie będzie próbowała mu spuścić łomotu za agresję chyba że za bardzo naruszy jej przestrzeń. Ale jak najbardziej oleje mordercze spojrzenia ciskane przez mini pieska i cały zestaw sygnałów, których u psa dużych rozmiarów by nie zignorowała. Moja druga suka, znacznie większych rozmiarów od rudej, również nie spuszczała łomotów psom słabszym od siebie, mniejszym. Ignorowała jak skakał taki do niej podczas gdy większy prowokator od razu ją podburzał i nie pozostawała mu dłużna ;) Unbelievable napisał(a):ja na przykład nie wyobrażam sobie pieseczka mającego 5 tygodni i atakującego psy pies w tym wieku ledwo chodzi i widzi, ledwo zaczyna reagować na otoczenie i raczej nie jest na tyle rozwinięty żeby być agresywnym ja też nie zresztą ludzie...jaka agresja u 5-tygodniowego szczeniaka?! litości Edited March 2, 2014 by klaki91 Quote
FLY Posted March 2, 2014 Posted March 2, 2014 Maron86 napisał(a):Nie wiem jak jest w kojcu, nie jestem hodowcą ani tym bardziej pseudo-hodowcą i szczerze nie wnikam czego ma hodowca psa nauczyć i kiedy reagować. Jak miałam 6tyg szczenie w domu to jakoś uczyłam je relacji z psami, uczyłam gdzie są granicę i że nie wolno podgryzać psów i na nie bez powodu szczekać. Więc zakładam że hodowca również socjalizuje szczeniaki tak by potrafiły żyć w społeczeństwie. Mnie żadna agresja u psów nie śmieszy, ani mały rozdziamgany 5tyg maltan, ani 3+letni (bo właśnie około tylu na dzień dzisiejszy pies ma) jeszcze bardziej rozdziamgany, wyjący po domu, plujący się na wszystko i wszystkich. Nie twierdzę że z taką samą zajadłością pies atakował - szarpał się na flexi i darł japę na co właściciele 'o jakiś ty odważny, bronisz pańci'. Pies dorastał, jego agresja się rozwijała, nie raz też łapał za nogi swoich zarąbistych właścicieli gdzie ci dalej twierdzili że pies z tego sam wyrośnie... Proponowałam im nie raz puki mały był jeszcze szczylem żeby psy ze sobą zaprzyjaźnić, żeby później można było się normalnie mijać na klatce. Ten pies zwyczajnie reagował dziamganiem ze strachu, ale nie bo mój jest taki duży i jeszcze mu krzywdę zrobi :shake:. No i w ogóle to po co, on ma to po ojcu bo jego ojciec też żadnych psów nie toleruje tylko sukę z którą miał małe no i szczeniaki też przeganiał od matki :roll:... Jeśli kogoś śmieszy mały ujadający pies plujący się z 2giego końca podwórka na inne psy 'bo on je widzi', wyjący po kilka h dziennie niezależnie od dnia tygodnia czy pory. To naprawdę gratuluję poczucia humoru. Mnie do szału doprowadzają takie jazgoty, co z tego że on guzik zrobi bo i przez futro moich się nie przegryzie - mnie martwi że mój może się wkurzyć i zabić takiego natręta :angryy:. mogłabyś przyznać rację, że trochę Cię poniosła wyobraźnia z tym 5tygodniowym szczenięciem atakującym obce psy zamiast dalej w to brnąć. Nikt nie pisał o tym, że agresywne psy małych ras są zabawne. Zabawne jest czytanie tu historii ludzi, którzy ze swoim talentem do ubarwiania rzeczywistości powinni zostać "dziennikarzami" albo pisać scenariusze do filmów grozy;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.