Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='asiak_kasia']Coś w tym jest ;) aczkolwiek nadal mimo wszystko prędzej bym próbowała psa jednak własnie poddusić niż pchać łapy w pysk :eviltong: Chociaż tak "na sucho" to mozna sobie gdybac, wiadomo, że jak przychodzi co do czego to się wiele nie mysli tylko działa. Pytanie tylko czy działa się skutecznie ;)

No i druga kwestia, która tu wspomniałaś-suka się poddała. Znam przypadki, które na próbę wyciągnięcia z pyska ofiary (niekoniecznie psa) chwytają jeszcze mocniej. [/QUOTE]

No tak, tyle, że ja nie zdążyłam zejść z roweru i już myślałam, że Avril nie żyje. Byłam pewna, że ta suka złamała jej już kręgosłup. Zeskoczyliśmy z rowerów i w tym samym momencie dorwaliśmy sukę, najszybciej jak było można i tam, gdzie była Avril, czyli w paszczy. TŻ złapał ją za łeb, a ja za pysk, suka miała dezorient, puściła. Ja poleciałam za Avril, a TŻ dalej ją trzymał za kolczatkę. Poranił sobie ręce, bo suka się wyrywała w naszą stronę. No i wyrwała się, ale dostała kopa w zad aż się obróciła, a jak się obróciła to ugryzła mojego TŻ w piszczel, ja akurat się odwróciłam i to widziałam. Za dłoń też jeszcze zdążyła go złapać.
Najlepsza była córka właścicielki, wypełzła dosłownie z tego domu, SZŁA I PŁAKAŁA. Nie biegła, nie krzyczała, nic. Ona sobie szła powolutku i płakała. Mój TŻ w nerwach ją zwyzywał, dopiero się ruszyła i zabrała sukę. Później chciał ją przepraszać, ale zabroniłam, może na następny raz się ogarnie.

Bez wątpienia podduszanie to dużo lepsza opcja niż wkładanie rąk w paszczę :evil_lol: Mam nadzieję, że jeśli kiedyś będę musiała to zrobię to automatycznie, ale głowy nie dam. Ciężko zachować trzeźwe myślenie, kiedy myślisz, że Twój pies nie żyje albo zaraz zginie. Przy Iwanie nie mam takich skrajnych odczuć, jemu jakiś pies co najwyżej naderwie ucho czy coś tam, nie muszę bać się, że w następnej sekundzie będzie martwy.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

[quote name='omry']No tak, tyle, że ja nie zdążyłam zejść z roweru i już myślałam, że Avril nie żyje. Byłam pewna, że ta suka złamała jej już kręgosłup.

Bez wątpienia podduszanie to dużo lepsza opcja niż wkładanie rąk w paszczę :evil_lol: Mam nadzieję, że jeśli kiedyś będę musiała to zrobię to automatycznie, ale głowy nie dam. Ciężko zachować trzeźwe myślenie, kiedy myślisz, że Twój pies nie żyje albo zaraz zginie. Przy Iwanie nie mam takich skrajnych odczuć, jemu jakiś pies co najwyżej naderwie ucho czy coś tam, nie muszę bać się, że w następnej sekundzie będzie martwy.[/QUOTE]

Nie zazdroszczę :shake:

I faktycznie dużo łatwiej o względny spokój przy dużym psie, któremu mimo wszystko nie trzaśnie kręgosłup jak zapałka. Ja teraz będę miała stresik jak zaczniemy socjalizować srajde. Już się nie mogę doczekać :roll:
tyle dobrego, że w okolicy mamy same w miarę ogarnięte futra, więc licze, że obejdzie się bez adrenalinowych akcji :razz:

Posted

To chore ale też tak mam , przy suce panikowałam bardziej , bałam sie pdobiegających agresywnie psów dużo bardziej niż teraz .
To chyba świadomość że teraz mój pies sobie jakoś poradzi i zanim ewentualnie zginie to trochę to potrwa i mam czas na reagowanie .

A pudel zawsze lądował na rękach zanim pies podszedł (pies z nieznanym nastawieniem) .
I raz uratowało mu to życie , najpierw pies szedł na nas ale gdy kazałam kuzynce wziąć pudla na ręce i sie odwrócić a ja stanęłam przed nimi gotowa bić tego psa (duży bokser kopniak by nic nie dał) pies zrezygnował i zaatakował psa który wyszedł akurat z działki obok .
Pies ten nie przeżył , był dużo większy niż mój pudel a nie żył już po kilkunastu sekundach.
Środek wsi , dzwoniłam na policje ale dostali tylko upominienie a boksera podobno za jakiś czas poporstu odstrzelili sąsiedzi bo zabijał im zwierzęta .
To był jedyny raz gdy widziałam jak pies zagryzł psa .

Posted

Wcale nie twierdzę że trzeba się litować nad psem, zresztą nie ma czasu na litość trzeba działać i to tak jak pisałam niezależnie czy to nasz pies 'zjada' czy jest 'zjadany'. Później jest czas na złość, przepraszanie, wyzywanie - zależnie od sytuacji.
Podduszenie to chyba mimo wszystko najlepsze rozwiązanie, tylko trzeba pamiętać że obroża musi być na krtani inaczej faktycznie guzik to da.
Mój pies nie boi się wody i też jakoś nie wierzę w jej działanie, no chyba że takim wężem strażackim z mocnym ciśnieniem co by psa 'wymiotło' :diabloti:. Chociaż nie wiem czy wtedy nie wymiotło by dwóch psów.
Próba rozwarcia szczęk w przypadku mojego psa niemożliwa, mimo nawet w przypadku gdy trzyma zabawkę. Nauczył się ostatni (nie zawsze to potrafił) bawiąc z suką którą mam ze schroniska, zawsze mu wyrywała zabawki i go miała w nosie... aż w końcu pies zaczął trzymać tak że naprawdę jak sam nie puści to można go ciągnąc za daną rzecz i przeciągać po wszystkim. Ostatnio przeciągnęłam go po domy 'na jego szczekach' gdy stwierdził że nie odda mi poduchy którą uwielbia gryźć (pewnie dlatego że to skóra, sobie zrobił z niej zabawkę). Tak samo po jajach nie ma co kopać, bo to kastrat :evil_lol:.
Zatykanie nosa też dla mnie bez sensu, po pierwsze trzeba tam łapy wepchać między te gryzące się pyski, po drugie pies oddycha również przez pysk więc mając zwierzaka w ryju sobie poradzi.

Rozdzielając psy w inny sposób niż podduszenie, czy przywalenie do ziemi pilnując paszczy by nie dostać (wiedząc w których miejscach chwycić by tą paszczę utrzymać) jest mocno ryzykowny. Ja swojego ściągałam za szelki norwegi (więc wiadomo że ta rączka jest daleeeeekooo od paszcz) z 'haszczaka' (mój nie gryzł, tylko przygniótł cielskiem) dostałam zębami od tego cholernego kundla.
Bluzgów było co nie miara, właściciela nigdzie pies sobie ot tak biegał po mieście i szukał zaczepek, do tego przekierowanie agresji w sytuacji gdzie na dobrą sprawę nic się nie działo, do tego gdyby nie Szaman który w tamtym momencie odstraszył haszczaka. Ogólnie masakra którą przepłaciłam 4 szwami na ledwo odratowanym palcu.... To mnie nauczyło jednego - jeśli nie leje się krew, nie wtrącam się.
Oczywiście w przypadku moich psów, bądź zwad między tymczasem zawsze reaguję zanim do czegokolwiek dojdzie. Jednak to są inne sytuacje bo mogę spokojnie obserwować i jestem gotowa że coś może pójść nie tak.

Tym od małych psów to trochę zazdroszczę gdy się żrą, je to wystarczy że jedna osoba rozdzieli i po krzyku. Z drugiej strony współczuję sytuacji gdy duży pies ma ochotę na 'psinę', bo wtedy nie mają żadnych szans lub bardzo nikłe...

Posted

Jeśli chodzi o podduszenie a pies ma obrożę, to najprościej wsadzić pod nią cokolwiek, patyk, można i dłoń (byle nie pod kolce) i przekręcić- dużo szybszy efekt niż przy normalnym zaciskaniu i działa się tak samo mocno na większości obwodu szyi odcinając nie tylko dopływ powietrza ale i krwi do mózgu; ;) brutalne, ale na tyle skuteczne, że pies szybko odpuszcza (albo traci przytomność).

Posted

Jeżeli chodzi o odciąganie psów które się w siebie wgryzły, słyszałem o metodzie "na taczkę" - łapie się psa za tylne łapy, podnosi do góry i odchodzi jak z taczką. Ze wszystkich tu podanych (podduszanie itp) ten wydaje mi się najlepszy i najbardziej humanitarny

Posted

To, czy dany sposób będzie skuteczny zależy jednak od agresora. Złapanie za jajka, taczka, etc. nie zadziała jak pies jest zbyt nabuzowany i jednak na poważnie chce drugiego psa uszkodzić. Też inaczej będzie jak się będą tłukły psy a inaczej jak się będę tłukły suki - te, wiadomo, zazwyczaj robią to na śmierć i życie.
Podduszenie, ale nie takie chaotyczne, jest wg mnie najlepsze, bo zadziała na każdego psa.
Omry otwierała bernardynowi pysk. Ja złapałam ręką za żuchwę i pociągnęłam do ziemi unieruchamiając psa. W sytuacji, gdy nasz pies może stracić życie nie ma czasu na chłodne kalkulacje co i jak.
Rozwieranie zębów scyzorykiem i dźganie psa scyzorykiem rozbawiło mnie do łez. Ale to pewnie wynik dosyć specyficznych psów z jakimi mam kontakt. Duże, asertywne, jak coś robią to robią porządnie a nie na odwal. Nie zapominajmy też, że jak pies atakuje to może nawet nie poczuć, że właśnie dostał nożem, odczuje już po wszystkim, ale podczas ataku może nie zauważyć lub się nie przejąć.

Posted

Scyzoryk wziełam z historii, kiedy człowieka zaatakował niedźwiedź. Nożem poderżnął gardło zwierzowi i przeżył. Od razu nie puścił, ale taki pies szybciej by padł niż niedźwiedź, poza tym w między czasie staje się słabszy itd. Teraz muszę skombinować jakąś linę z blokadą czy czymś do mojego arsenału (nie wszystkie psy mają obroże).

Posted

[quote name='Robertx']Jeżeli chodzi o odciąganie psów które się w siebie wgryzły, słyszałem o metodzie "na taczkę" - łapie się psa za tylne łapy, podnosi do góry i odchodzi jak z taczką. Ze wszystkich tu podanych (podduszanie itp) ten wydaje mi się najlepszy i najbardziej humanitarny[/QUOTE]

W przypadku, gdy jakiś pies usiłuje zabić mojego, najmniej mnie obchodzi, czy mój sposób będzie humanitarny. Ma być skuteczny.

Ech, wykrakałyśmy tutaj...:roll: Poradźcie proszę, co robić.
Sąsiad ma pseudo-asta. Pseudo-ast chadza na kolcach i jest spokojny. Jak tylko jest bez smyczy i nie czuje nad sobą władzy, atakuje pierwszego lepszego psa. Byłam świadkiem: ast gonił pudla przez psią łączkę. Pudel skręcił gwałtownie. Ast popędził dalej, przed siebie, wpadł do ogródka ludzi (!) i dorwał psa, który siedział pod krzesłem (!!!). I tylko to uratowało moją Lukę, że ten pies tam był... Byłyśmy zaraz obok, przeniósłby agresję na nią. Innym razem dorwał czarnego pudla na smyczy, pan szedł z nim na spacer, pies uciekł z ogródka i go złapał. Jeszcze innym razem podobna sytuacja - dorwał szczyla labka, jak dziewczynka szła z nim na spacer. Szczyl wyłożył się na plecka, a ast złapał go za nogę i rzucał nim. Dziecko było jak sparaliżowane, myślę, że już więcej z psem na spacer nie wyjdzie :roll:
No i wczoraj kolejny raz, dorwał staruszka jamnika na smyczy. Koleś go puścił luzem, ast zobaczył jamnika i go złapał. Za każdym razem psy przeżyły, bo ten ast jest jak w amoku, nawet nie chce zabić, łapie za cokolwiek! A właściciel daje w łapę ludziom od pogryzionych psów. Stąd też nie ma dowodu i nikt zeznawać nie będzie, nikt tego na policję nie zgłosi. Sprawa jakby się nie wydarzyła. Kagańca nie nosi oczywiście.

Ostatnio byłam na tej psiej łączce, kiedy ów człowiek szedł z tym astem luzem, gadał przez komórkę. Na szczęście zdążyłam się ewakuować zanim kundel mnie zauważył... Ale nie wyobrażam sobie, co by się działo, jakby podbiegł. Byłam z czterema psami, to byłaby jatka :shake:

Nie mam już pomysłu... Boję się osobiście cokolwiek robić, bo mi ten człowiek psy otruje albo coś takiego :roll: Nie mam żadnego dowodu, nikt się nie przyzna, widocznie daje ludziom do łapy kupę kasy za pogryzionego psa. Noszę gaz ze sobą, ale nie sądzę, żeby na tego walniętego psa to podziałało. Nawet jakbym anonimowo to zgłosiła, to by się domyślił, że to ja chyba...:shake:

Posted

[quote name='Klingos']No to po stokroć 'większe' okrucieństwo aniżeli podduszanie. Mój znajomy musiał oddzielać kiedyś swojego asta, który został zaatakowały przez onka, z tym, że onek był jeszcze młodym, ale już agresywnym psem no i dodatkowo przy podduszaniu przewrócił psa i przytrzymał kolanem, bo zdezorientowane psy mocno się motają, zanim ogarną co się dzieje.[/QUOTE]

ale co, podważenie szczęki, żeby otworzył?
[quote name='asiak_kasia']Jakoś kiepsko widzę rozwieranie szczęk scyzorykiem (:diabloti:) że już nie wspomnę o tym, że serio to nie jest tak, że piesek sobie stoi i czeka, aż ktoś coś zrobi. To są naprawde chwile, i o ile szybkie odcięcie dopływu powietrza jest stosunkowo proste do zrobienia, to serio chciałabym widzieć jak ktoś scyzorykiem próbuje psu gębe otworzyć-jakoś nie umiem sobie tego wyobrazić. ;)

Inna sprawa, że jeżeli moj pies by zaatakował to może i bym się odważyła gmerać mu scyzorykiem przy zębach, to w przypadku obcego agresora, jakoś nie miałabym ochoty nastawiać swoich rąk- cholera wie, czy nie przekierował by agresji na mnie.
Dlatego serio podduszenie jest najłatwiejszą i stosunkowo najbezpieczniejszą opcją na rozdzielenie psów.[/QUOTE]

scyzoryk jest na tyle niepewny, że potniesz psa i siebie przy okazji, ale - patrz niżej ;-)

[quote name='gops']Podduszanie , zatykanie nosa nie zawsze działa (niestety raz miałam przykrą sytuacje i miałam możliwość sprawdzić co działa na mojego psa , zadziałało ściśnięcie jajek ..).
Ja mam zawsze przy sobie zrobioną przez siebie klepke (od kilku miesięcy) , na szczęście używam jej tylko do odbierania zabawek jak się piesek zapomni , jednak wiem że w przypadku mojego psa to najlepsza metoda i dzięki klepce puścił by psa bardzo szybko .[/QUOTE]


suce jajek nie ściśniesz ;-)

ja z tym scyzorykiem to na półserio, bo ktoś wspominał o scyzoryku i że po co. a ktoś drugi, ze nie każdy ma brejk stika. no to zamiast brejk stika wystarczy np długi klucz (albo ten nieszczęsny scyzoryk). wsadzasz, podważasz,a potem wystawiasz rachunek właścicielowi agresora za amortyzację narzędzia ;-).


w sumie to metod kilka jest, a ktora i w jakiej sytuacji zadziała - nie wiadomo, dopóki sie nie przydarzy.

Posted

Czy faktycznie łapanie psa za stawy i ciągnięcie jest takie humanitarne? Ja bym się o to kłóciła że jest mniej szkodliwe niż podduszenie psa, można np takiemu psy stawy wybić i będzie masakra bo duży pies ze zniszczonymi stawami ...
Inną sprawą jest to że 'jaką metodę' się wybierze zależy wyłącznie od danej sytuacji i tego co nam do głowy przyjdzie. Faktycznie niektóre psy nic na sobie nie noszą i wtedy rodzi się pytanie 'czym poddusić'.
Ja osobiście lata temu miałam sytuację gdzie mój mały pies (a byłam wtedy 'dzieciakiem' jakoś 11-12letnim) -mały porównując d tych ma mam teraz, według tabel był średni - został złapany przez ONkę i tarmoszony tak że mi smycz z ręki wyrwało. Jedyne co mi wtedy przyszło do głowy to dorwanie Onki i ... wykręcenie jej uszu jednocześnie wgniatając łeb na dół. Myślę że pomogło tylko dlatego że w większości ONki są jakie są i szczerze myślę że innego psa np takiego Asta to by tylko rozzłościło. Tylko że to były czasy gdzie Asty tak o sobie nie biegały.

zmierzchnica, jeśli nie możesz sama niczego zgłosić bo się boisz o psy to nie dziw się innym... Osobiście nie mam tego problemu mieszkając w bloku, nikt mi psów nie otruje itp. Jednak u nas np w gminie jest 'prawo', a właściwie obowiązek noszenia kagańca przez psy spuszczone ze smyczy.

Posted

kto się zastanawia w ogniu walki o życie swojego psa, czy sposób na odciągnięcie agresora jest dla niego humanitarny?
problem jest nawet z zastanowieniem sie, czy działa się skutecznie i sensownie,a co dopiero takie rozważania :-)

Posted

porozważać można jedynie jak nic się nie dzieje, jak faktycznie sytuacja jest niebezpieczna to się nie patrzy, czy takiemu agresorowi np. złamie się szczękę kopiąc w rozdziabiony ryj tuż przy nodze naszego psa tylko po prostu się działa. a jak emocje opadną to można sobie porozważać, że przecież mógł na naszą nogę agresję przekierować albo mogliśmy mu coś zrobić i jednak bardziej humanitarne by było np. podłożenie mu pod pysk torby trzymanej w ręku.

Posted

[quote name='Maron86']
zmierzchnica, jeśli nie możesz sama niczego zgłosić bo się boisz o psy to nie dziw się innym... Osobiście nie mam tego problemu mieszkając w bloku, nikt mi psów nie otruje itp. Jednak u nas np w gminie jest 'prawo', a właściwie obowiązek noszenia kagańca przez psy spuszczone ze smyczy.[/QUOTE]

Gdyby to nie był mój sąsiad, to bym się nie zastanawiała. Miałam spięcia z innymi radosnymi właścicielami psów, na przykład agresywnego labradora, który pogryzł mojego psa. Facet mi groził, mało mnie nie pobił, ale mieszka na tyle daleko, że miałam go gdzieś, nawet nie wiedział, gdzie ja mieszkam. Groziłam mu policją, od tej pory łapał kundla na smycz, nagrałam go i gdyby jeszcze raz to się zdarzyło, nie zastanawiałabym się długo nad zadzwonieniem.
No i właśnie, większość z tych psich ofiar to mieszkańcy bloku. Mi do ogródka łatwo coś wrzucić, żeby się zemścić :roll: A psy wychodzą zawsze z kimś na podwórko, ale przecież nie na smyczy, łatwo im coś chapnąć... W przypadku tamtych ludzi zadecydowała kasa, a nie strach :)

U nas też jest taki obowiązek, ale nikt go nie przestrzega, ja też nie. Nie wiem, jak miałabym ćwiczyć z psami OBI, aportowanie czy sztuczki w kagańcu :cool3: Kwestia jest taka, że pies już zaatakował pięciokrotnie. W sumie porozmawiam chyba z kolesiem osobiście, a jeśli to nie poskutkuje, pozostanie mi rozmowa z dzielnicowym.

Posted

Bo z rozdzielaniem psów jest jak z ripostami, pomysły przychodzą po fakcie :diabloti:...

Np ostatnio byłam sobie z mamą i trójcą na spacerku wieczornym (koło 22-23), Szaman zasiadł żeby zrobić co trzeba. Gdy skończył to go ustawiłam żeby nie wyrwał do faceta z dzieciakiem i szukałam worka na G. Kiedy już miałam zbierać G z workiem na ręce doszedł do mnie wrzask faceta 'teraz zbieraj to gówno, nie udawaj że go nie widzisz (tu epitety)', ja pochylona nad tym G z myślą 'a sam se zbieraj frajerze', matka do mnie 'zostaw to, będzie ci szmaciarz wtykał'. Miałam ochotę tym zebranym gównem rzucić w niego, jednak szkoda mi było dziecka - takie z 4lata gdzieś. W sumie dziecko nagle do ojca powiedziało 'przestań, przecież pani sprząta. Wstydzę się ciebie'. Nagle cała złość mi minęła, a tak o wracając do domu przyszła do głowy masa epitetów i ripost :lol:.

Swoją drogą wkurzają mnie ludzie którzy czepiają się że pies 'stawia kloca' na trawie, jednak się nie odezwą słowem do ludzi z yorasami s**** po chodniku. Dziwi mnie to.

Posted

[quote name='Maron86']Bo z rozdzielaniem psów jest jak z ripostami, pomysły przychodzą po fakcie :diabloti:...

Np ostatnio byłam sobie z mamą i trójcą na spacerku wieczornym (koło 22-23), Szaman zasiadł żeby zrobić co trzeba. Gdy skończył to go ustawiłam żeby nie wyrwał do faceta z dzieciakiem i szukałam worka na G. Kiedy już miałam zbierać G z workiem na ręce doszedł do mnie wrzask faceta 'teraz zbieraj to gówno, nie udawaj że go nie widzisz (tu epitety)', ja pochylona nad tym G z myślą 'a sam se zbieraj frajerze', matka do mnie 'zostaw to, będzie ci szmaciarz wtykał'. Miałam ochotę tym zebranym gównem rzucić w niego, jednak szkoda mi było dziecka - takie z 4lata gdzieś. W sumie dziecko nagle do ojca powiedziało 'przestań, przecież pani sprząta. Wstydzę się ciebie'. Nagle cała złość mi minęła, a tak o wracając do domu przyszła do głowy masa epitetów i ripost :lol:.

Swoją drogą wkurzają mnie ludzie którzy czepiają się że pies 'stawia kloca' na trawie, jednak się nie odezwą słowem do ludzi z yorasami s**** po chodniku. Dziwi mnie to.[/QUOTE]

Ja sobie już obiecałam, że jeżeli spotka mnie coś takiego - wytykanie kup, że nie zbieram i tak dalej - a będę akurat miała woreczek z psimi odchodami... To podejdę i podetknę prosto pod nos, mówiąc: przecież zebrane, nie czuje pan(i)? :diabloti: (W wersji makabrycznej smaruję twarz danej osoby zawartością woreczka, ale to sobie wyobrażam, jak jestem naprawdę podenerwowana...:p)

Swoją drogą, fajny dzieciak.

Posted

Osobiście jeżeli miałbym do wyboru wpychać się z scyzorykiem czy gołymi palcami między zęby dwóch gryzących się psów, albo odstawić jednego z nich na taczkę, to wybrałbym taczkę. Oczywiście nie mojego :diabloti:

Tak sobie pomyślałem, że gdyby do mojego psa jakiś inny dobrał się na poważnie z zębami, to chyba pierwszą reakcją było by przejechanie mu z kopa po szczęce. Pozostaje mieć nadzieję, że do takiej sytuacji nigdy nie dojdzie.



Co do sprzątania po psach, mnie osobiście najbardziej irytuje to, że ochrzan za to, że pies się wysra na trawniku czy w innym miejscu dostaję ja, mimo tego, że sprzątam. Właścicieli psów, którzy puszczają swoje pupile samopas samemu siedząc w kapciach przed telewizorem nikt za to nie opierdzieli, bo komu by się chciało ich szukać...

Posted

ja się już przyzwyczaiłam najśmieszniejsze jest to jak osoba stanie koło ciebie jak pies jeszcze robi kupę i się drze żeby posprzątać ....następnym razem uwiąże psu worek przy ogonie kiedyś dostałam ochrzan za to że pies wysikał się na publicznym trawniku ...

Posted

mnie też kiedys baba z okna ochrzaniła, ze pies sra, zanim sprzątnęłam, no co mam mu wydzierac spod ogona ;-)?

worek już miałam w ręku, pokazałam i huknęłam,ze sprzątam i niech się odczepi. oczywiście naród najbardziej to sie wstydzi słowa przepraszam, bo co to szkodzi powiedzieć z dodatkiem, że "wie pani, nikt prawie nie sprząta, to wkurzające i człowiek niecierpliwy się robi". co ja tego nie wiem, to bym zrozumiała. ale nie, baka jeszcze na mnie hukneła, że "bo wy wszyscy nie sprzątacie".

ja rozumiem, bo w sumie sprząta promil i nic dziwnego, że ludzie zakładają, ze się nie sprząta. ale o ile przyjemniej byłoby wszystkim, jakby zamiast dodatkowego nakręcania kobieta "a to sorki" z siebie wydusiła, zwyczajnie i tyle.

Posted (edited)

Bo ludzie nie potrafią posprzątać nawet po sobie. Rozumiem już że można wyjść do parku napić się piwa ale osobiście mnie to wkurwi* to zostają potem: butelki całe i porozbijane. Amstaffka znajomego przecieła sobie tętnice na takim szkle. Wczoraj były plamy wylanego denaturatu na trawie, bułka i ćwiartka flaszki, nie wspomnę o ludziach srającyc* między garażami. Ogólna patologia. Ludzie czepiają się psiarzy a sami nie są wcale lepsi. Wywalanie pokarmu dla ptaków przez okna typu: chleb, ziemniaki, kasza, ryba etc. Najpierw niech ludzie nauczą się życia w społeczeństwie a dopiero potem niech wymagają od innych czyt. psiarzy sprzątania po swoich pupilach.

Edited by Losiek1990
Posted

[QUOTE]"Swoją drogą wkurzają mnie ludzie którzy czepiają się że pies 'stawia kloca' na trawie, jednak się nie odezwą słowem do ludzi z yorasami s**** po chodniku. Dziwi mnie to."[/QUOTE]

Hm, a ja zauważam pewną prawidłowość: im większy pies, tym mniej chętnie sprzątają odchody właściciele.
Na lekcjach to właśnie przewodnicy mikropsów nawykowym, wytrenowanym ruchem wyciągają woreczek i sprzątają - ci od większych stosują rozmaite wygibasy byleby tylko nie ruszyć kupy z trawnika. :evil_lol:
Nawet miałam teorię że chodzi o... obrzydzenie - jednak mała kupa mniej [I]odrzuca[/I]. :lol:

P.S.
A mnie się ostatnio przytrafiło... warunkowanie pozytywne od pewnej starszej pani!
Nie-psiary, ma się rozumieć.
Widząc jak pracowicie zbieram to, co to wicie rozumicie :-) powiedziała z uśmiechem: jaki ładny pies i jaka dobra pani która po nim sprząta.

Po prostu klik/smakołyk zarobiliśmy... od społeczeństwa.

Posted

[quote name='Berek']Hm, a ja zauważam pewną prawidłowość: im większy pies, tym mniej chętnie sprzątają odchody właściciele.[/QUOTE]

Bo mniej ludzi ich zaczepia. Ja miałam już mnóstwo sytuacji "a co pani tu sra tym psem" z małą suczką o miłej aparycji (nawet gdy czekałam z workiem w dłoni), przyjaciółka z czarnym DONem, który nawet na chodniku sobie lubi poczuć potrzebę - ani jednej, ludzie ją tylko mijali bez słowa. Oczywiście sprząta, ale bez żadnych komentarzy z otoczenia :lol:

Posted

U nas to działa wręcz na odwrót, ludzie się czepiają dużych psów, opiekunowie sprzątają po dużych spach, duże psy robią na trawie. Natomiast paniusie po yoraskach niehańbiący się sprzątaniem G bo przecież to małe G i go pawie nie widać, jednak dupkę psy chusteczką wytrą, yorasy srają po chodnikach i jest ok.
Swoją drogą jeśli chodzi o wielkość odchodów, ostatnio się zdziwiłam że z takiego małego yorasa wyszło więcej jak z mojego MT ... i to na chodnik!
Chamstwo jest ogromne, nie raz się z chamskimi tekstami spotkałam pomimo że ludzie boją się podejść do psów to ryja na całą okolicę wydrą - pomimo że sprzątam G!
Chociaż nie powiem są sytuację gdzie G nie zbieram: a) nie ma nigdzie śmietnika b) pies biega w lesie na lince c) pies ma takie rozwolnienie że fizycznie nie da się zebrać d) ktoś mnie tak wku**** że chowam worek i mam wszystko gdzieś e) akurat mi się skończyły worki czego nie zauważyłam

Posted

Ja we Wrocławiu zauważyłam zależność - po rasowych sprzątają, po tych w typie i kundelkach nie ;) Oczywiście, mówię o psach z okolicy, które znałam. Ogólnie też widzę, że im bardziej ktoś z psem "coś" robi, to tym większe prawdopodobieństwo, że sprząta ;) A obecnie po przeprowadzce - nie sprząta tu właściwie nikt. Woreczków nie ma, kosze stoją jedynie pod Urzędem Miasta, chyba dwa czy trzy.

Posted

a u mnie, miasto małe, nawet są kosze :cool3: przynajmniej na osiedlu niedaleko mnie, bo tak to nie łażę za bardzo nigdzie indziej. ale nie ma tam woreczków, albo nikt nie uzupełnia, albo ktoś zabiera wszystkie :evil_lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...