Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Dardamell']
Wcześniej była mowa o wylewaniu pomyj i sytuacji, że może się zdarzyło. Komu może się zdarzyć temu może. Jakoś nie widzę oczyma wyobraźni jak ktoś zupełnie bez reakcji lub z pobłażaniem mówi "nic się nie stało, zdarza się" facetowi, któremu z rąk smycze wyrwały dwa kaukazy i poleciały do czyjegoś psa warcząc. Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia.
Na tym wątku wylewane są wiadra pomyj, nawet na tych, którym się "zdarza", zazwyczaj średnio co spacer się im zdarza.[/QUOTE]

Ja poruszyłam ten temat i 2 razy podkreśliłam o co mi chodzi i o czym mówię. Jak ktoś 2 razy nie zrozumiał to chyba 3 też nie zrozumie więc nie będę się produkować. Tak powinnaś właściciela kaukaza przeprosić, że wyszłaś z domu i uśmiechnąć się pojednawczo, dokładnie o to mi chodziło <to jest ironia, podkreślam bo zaraz znajdę mój cytat w kontekście całkiem serio>

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

[quote name='rozi']Przymierzam się pomalutku do ONa, mam jak najlepsze wspomnienia i mimo, że podobają mi się gładkie TTB na przykład, albo CC, to charakter ONa - taki, jaki ja znam - jest dla mnie optymalny. Czytałam wielokrotnie o anomaliach teraz, będę szukać w użytkowych czeskich, a może ktoś wie o naszych prawidłowych?[/QUOTE] Wejdź na owczarek.pl/, tam znajdziesz i dobre hodowle, i samych hodowców. Dużo dobrych opinii ma De-Bes - eksteriery, a użytki to Marzena G. [URL]http://www.owczarek.pl/forum/forum_posts.asp?TID=19120[/URL] Jak dla mnie, ON to najlepszy wybór :lol:

/

Posted

[quote name='FLY']Ja poruszyłam ten temat i 2 razy podkreśliłam o co mi chodzi i o czym mówię. Jak ktoś 2 razy nie zrozumiał to chyba 3 też nie zrozumie więc nie będę się produkować. Tak powinnaś właściciela kaukaza przeprosić, że wyszłaś z domu i uśmiechnąć się pojednawczo, dokładnie o to mi chodziło <to jest ironia, podkreślam bo zaraz znajdę mój cytat w kontekście całkiem serio>[/QUOTE]
fajnie, że zrozumiałaś co napisałam

Posted

[quote name='Dardamell']
Jak się chce to można poradzić sobie z agresywnym psem, i jak się chce to można normalnie funkcjonować i dogadywać się z innymi. Tylko trzeba chcieć.[/QUOTE]

Oczywiście. Można sobie poradzić z najbardziej zeschizowanym psem, choć wymaga to masy czasu i wytężonej pracy. Ale przykładowo moja suka, która nienawidzi na wszelki wypadek wszelkich ONków, była wczoraj na spacerku z dwoma luzem, w tym jedną suką, która też do innych psów aniołkiem nie jest. Był też z nami upierdliwy szczeniak, żeby było weselej. I jakoś wszyscy żyją :evil_lol:

U moich rodziców w bloku była b. agresywna suka ON, z którą nikt chyba nigdy nie miał żadnego problemu oprócz baby, która puszczała luzem swoją młodą niby-ONkę i suki się złapały parę razy, gdy "agresorka" wychodziła na smyczy z klatki. Oczywiście babka od młodej miała wielkie żale, koniec końców sukę oddała (ponoć na wieś na łańcuch), jakieś 2 lata był spokój a teraz sobie sprawiła kolejnego psa, który raczej nie wygląda jakby miał wyrosnąć na coś małego, też sukę. Coś czuję, że będzie wesoło jak z dziewczynkami będziemy jeździć do rodziców :roll:

Posted

[quote name='Sowroneczka']My znamy jednego labka - to nasz najczęstszy spacerowy kolega. Kilkuletni samiec, któremu natura poskąpiła trybu "hamuj", kiedy biegnie się przywitać. Właścicielem jest uroczy starszy pan, który nawet nad nim w miarę panuje, ale pies miewa wyskoki (głupawe - nie agresywne).
Na początku Pyzę onieśmielał, ale z czasem bardzo się polubiły. Niestety suka szybko zaczęła bawić się w jego stylu także z innymi psami :roll: No i kilka razy dostała burę, bo chyba tylko Antoś lubi takie zabawy... Już teraz wie, że przeskakiwać (zazwyczaj nieudolnie ;) ) może TYLKO jego, inne pieski się z takich sztuczek nie za bardzo cieszą :evil_lol:[/QUOTE]

Tak po prawdzie to moje psy też mają bardzo brutalny styl zabawy, w domu walą sobą o podłogę aż dudni :evil_lol: na spacerze potrafią wbiec na siebie, przywalić z bara, potarzać po ziemi - ale one nigdy nie robią tak z miejsca z nowopoznanym psem ;) Samiec na ogół zupełnie unika kontaktu; suka wita się spokojnie i przyjaźnie, i dopiero po dłuższej chwili nawiązuje zabawę, i też zwraca uwagę na reakcje psa; yorka nie tratuje tak jak innego ttb ;)
A u labów właśnie brak mi tego wstępu, spokojnego podejścia, przywitania z lekkim dystansem - laby w większości znajomość z moimi psami próbują zaczynać od takiego levelu poufałości i gwałtowności, jakie moje psy okazują tylko sobie, i to dopiero po kilku tygodniach wspólnego mieszkania ;) i moje psy, mimo że same lubią się tak bawić, nie przyjmują tego zachowania z aprobatą :diabloti: i w sumie im się nie dziwię, bo laby kojarzą mi się z takim specyficznym gatunkiem ludzi, którzy najpierw energicznie obcałowują Cię po policzkach, a potem się przedstawiają, na wejście poklepują po plecach, obściskują, mimo że zamieniliście w życiu jedno zdanie, albo i to nie. Ja tego gatunku nie trawię, i nie dziwię się, że moje psy nie lubią jego psiej wersji ;)

Posted

[quote name='Dardamell']fajnie, że zrozumiałaś co napisałam[/QUOTE]

Dobrze, wygląda na to że wszystkie sytuacje, w których ktoś na tym wątku obrażał właściciela psa, bo przeszedł za blisko, za daleko, niepotrzebnie się zatrzymał, ściągnął smycz, poluzował, krzyczał do psa albo wołał za cicho itd. sobie wymyśliłam.

Posted

[quote name='FLY']Dobrze, wygląda na to że wszystkie sytuacje, w których ktoś na tym wątku obrażał właściciela psa, bo przeszedł za blisko, za daleko, niepotrzebnie się zatrzymał, ściągnął smycz, poluzował, krzyczał do psa albo wołał za cicho itd. sobie wymyśliłam.[/QUOTE]

Obrażał właściciela albo kopał pieska, bo podszedł :loveu::diabloti:

Do mnie ostatnio pobiegł najeżony jak diabli samiec boksera, nie kumam - dziewczyna go złapała na mój widok z dwoma psami, gapiła się, a potem puściła. Na szczęście Hera to sunia, a Fro-kastrat też jest "jak sunia", więc bokser olał sprawę i zachęcał do zabawy, ale wyglądał co najmniej na bojowo nastawionego. Przez całą akcję witania się i poznawania psów, dziewczyna stała jak słup soli i się gapiła na nas :roll: Poszłam dalej, boksio za nami i to ona miała problem, także nawet nic nie powiedziałam, a niech za nim biega i go łapie :loveu:
Za to dziś koleś na nasz widok tak wyszarpał goldena, że się nie powstrzymałam od komentarza :roll: Klnął na niego, szarpał, ciągnął za sobą... I to taki starszy pan, najpierw do nas się odezwał "normalnie", coś na temat ilości psów, a psa traktował jak szmatę. Szczerze mówiąc, wolę tysiąc razy podbiegające psy/obszczekujące nas psy ze smyczy i takie tam, niż takie przykre sytuacje :roll:

Posted

ja tez wolę, żeby pies do nas podbiegł, niż żeby został brzydko potraktowany. kiedyś leciał za nami pewien piesek, ja już szłam do domu, poprosiłam pana, by zabrał swojego psa, bo nie mogę normalnie iść. facet za bardzo nie potrafił ani psa zawołać, ani złapać i w pewnym momencie zamachnął się smyczą i solidnie przywalił, prawie trafiając też Etnę :angryy: myślałam, że sama zrobię krzywdę kolesiowi. oczywiście wydarłam się na niego, a ten krzyczał, że to nie jest jego pies, tylko kolegi, więc to nie jego wina :roll: tylko po co go spuścił w takim razie...?

Posted

motyleqq, ja miałam podobną sytuację - koleś równo opierdzielił, a potem jeszcze uderzył swojego [U]szczeniaka[/U] za to, że pies nie wracał na wołanie, bo chciał się bawić z moją suką i psem koleżanki. Niestety krótkie, treściwe wytłumaczenie, że pies nigdy nie będzie do niego przychodził, jeżeli dostanie za to lanie nie trafiło do pustej mózgownicy właściciela. Facet stwierdził, że ma inne metody niż ja.
Naprawdę nie rozumiem, czemu ludzie są tak... już nawet nie chodzi o to, że głupi i zadufani w sobie, bo oni na pewno mają rację i co taka smarkula (bo ja zdecydowanie na swój wiek nie wyglądam) może wiedzieć, tylko o zwykły brak empatii. Zwłaszcza że facet był na spacerze jednocześnie z żoną i dzieckiem w wózku. Piękne wzorce będzie ma to dziecko od najmłodszych lat, nie ma co.

Posted

kiedys miałam sukę w typie labka, w miarę ogarnietą :lol: czesto spacerując z nia łaziła za nami kobieta z czarnym niby terierem/pudlem, pies był wykastrowany.
jak odpiełam Tekile ona też swojego spuszczała, pobawiły sie może 5 minut bo ten walnięty pies(kastrat) cały czas obskakiwał moja sucz co ja bardzo irytowało. Na co kobieta, "on jest wykastrowany, on nie zrobi jej szczeniaków, niech sobie poskacze :angryy: " i tak kilka razy w tygodniu, musiałam się dosłownie skradac żeby czasem mnie nie zobaczyła heh teraz sie z tego śmieje ale wtedy byłam tak wkurzona że jej powiedziałam wprost żeby go zabrała bo pies sie wysr*ć nie może :evil_lol: Raczej do niej nie dotarło bo dalej za mna łaziła :shake:

Posted

Ja wczoraj wieczorem miałam zajebistą sytuację z ludźmi od 'tego psa z wielką mordą'. Wpierw szłam sobie z mamą i naszym stadkiem chodnikiem 'opuszczonym', wyszła kobieta z facetem i ich suką (zawsze sukę prowadził starszy pan, tylko patrzyła nienawistnie i czasem mordę darła). Suka zaczęła do moich psów ciągnąć, mordę drzeć, na koniec wywaliła kobietę na chodnik i ... ją dobre 4m przeciągnęła po chodniku i ulicy zanim facet podbiegł i złapał smycz :crazyeye:. Serio nie wiedziałam jak się zachować, moje suki w szoku, samiec gotowy do walki - jedyne co zrobiłam to kazałam suką siąść z dupą, pościągałam kagańce (no jakoś się w razie czego bronić muszą), samca wycofałam trochę do suk żeby w razie czego suki od razu pomogły... W sumie na szczęście do niczego nie doszło, facet złapał za smycz - a że sam też sobie rady nie dawał to razem tą sukę odciągnęli na smyczy i zniknęli. Czyli teoretycznie prócz 'zeszmacenia kobiety', zawału mojej matki oraz mega mojego przerażenia nic się nie stało...
Tylko że na tą samą sukę z tymi samymi ludźmi trafiliśmy wracając po 30min do domu! Tym razem w bliższej odległości i naprawdę byłam przekonana że dojdzie do nieszczęścia :angryy:... Ogólnie 2ga sytuacja taka że wracaliśmy do domu prostą drogą, a ci ludzie wyskoczyli z za winkla, suka znów przewaliła kobietę. Tym razem moje całe stado mocno się podminowało i z mordą na sukę, Szaman dostał takiej furii że ledwo go utrzymałam - dopiero się uspokoił ja o zgrozo dostał przez łeb :-(. Naprawdę nie wyrobiłam i mocno tą babę o*******iłam tym bardziej że naprawdę tych ludzi dość często widujemy z tą suką i zawsze są akcję że suka mordę drze i próbuje doskoczyć - tyle że mało mnie to interesowało do momentu puki psa byli w stanie utrzymać.
Naprawdę mam wrażenie że to ludzie wyprani z mózgu, bez kagańca, prowadzi baba która jest ciągnięta za sobą jak szmata, suka nie szkolona ani nic w tym stylu... Przecież wiedząc jakiego mam psa powinnam go zabezpieczyć, ja rozumiem że mogą być sytuację że wleziemy na kogoś i nasz pies jest podminowany i naprawdę ciężko go uspokoić.
Nie wiem jakie tak naprawdę ma szanse stado psów (w typie: mastifa tybetańskiego, hovawarta + 20kg kundel) z 'takim psem z wielką mordą', wiem że one dostają szczękościsku - szczerze nigdy nie chcę się o tym przekonać 'który pies silniejszy'.

Tego samego wyjścia miałam inna sytuację tym razem z gościem bez psa. Widzieliśmy że jakiś dziwny gościu i Szaman się zaczął na niego przyczajać. Posadziłam psy, kazałam zostać i czekam z mamą aż się facet upłynni. Dróg było sporo w danym miejscu. Facetowi się ewidentnie nie śpieszyło, gadał do siebie. Byłam pewna że gościu widząc całą sytuację (wpatrywał się w psy i widział reakcję Szamana, widział że go koryguje i uspakajam), wlazł centralnie na nas - pomimo że sam chodnik był 4m szerokości to pchał się na mnie z psem. Jak Szaman wyrwał z mordą (suki ofc dołączyły...) to nagle jak by facet się ocknął, odsunął i wyskoczył z komentarzem 'a tym co, ja tylko chciałem się przytulić, jak tak można'.
Jak już przy sytuacjach to 2dni temu jakiś gościu szybkim krokiem 'wlazł na nas' i łapę do Szamana i mu kaganiec rusza. Szaman się wku**** i go walnął kagańcem, a że miał ograniczone ruchy przez to że gościu mu za kaganiec trzymał to trafił mu w ... klejnoty :evil_lol:. Później się burał że psa nie umiem upilnować, nie wyrobiłam i stwierdziłam że jak się obcemu psy w kaganiec paluchy wtyka to niech się cieszy że ich nie stracił.

I właśnie dlatego moje psy chodzą w kagańcach, bo są duże i włochate to ludzie lezą do nich z łapami 'się tulić, głaskać' i inne pierdoły. Często sami bezmyślnie prowokują sytuację. Mam wrażenie że nie da się uniknąć takich ludzi i sytuacji mieszkając w większym skupisku ludzi, w blokowisku. Jeszcze gorzej jest gdy się ma kudłatego psa który wygląda jak misiu do przytulania, jak miałam dużą ONkę to ludzie omijali szerokim łukiem odwracając wzrok - teraz jest to nie możliwe, albo się wpatrują psu w gały, albo lezą z łapami.

Posted

Mamy całodobowy supermarket niedaleko bloku, praktycznie co ostatni spacer, czyli już w nocy (zerowa najwcześniej) tam po coś chodzimy, standardowo jedno wchodzi, drugie zostaje z psami. Wczoraj TŻ stoi już przy kasie, a sprzedawczyni niby do ochroniarza, że psy to się na spacer zabiera a nie do sklepu z nimi chodzi. TŻ pyta z czym ma problem, a ta dalej do ochroniarza, że te psy to ruchu potrzebują a nie tak tylko stać pod sklepem :lol:
Usłyszała, że ma rację, ale w życiu nie zrobiła tylu km co nasze psy (co kurcze było widać wyraźnie), więc żeby sobie takie komentarze schowała w kieszeń i zajęła się liczeniem.

Może pani sprzedawczyni jest na Dogo :diabloti: Jak tak to pozdrawiam! :evil_lol:

Posted

[quote name='Beatrx']a może on nie chciał przytulić psa tylko Ciebie:eviltong:[/QUOTE]

Ja wyglądam groźniej od swojego psa :lol:, więc to na pewno psa chciał tulić :razz:

Posted

Ja mam takich dalszych sąsiadów który mają sukę mieszańca boksera z amstafem .Pies rzuca się na inne zwierzaki dzieci itp .Gdy ją prowadzi kobieta to nie może jej utrzymać dosłownie hamuje na piętach .
Jak idę swoją to uciekam przed nimi .Jak owa "właścicielka " próbuje panować nad nią krzykiem i biciem .Raz zwróciłam jej uwagę ale musiałam się szybko oddalić bo pies nas chciał zjeść a wiem że ona i tak by jej nie utrzymała .Natomiast właściciela bardziej słucha wiec gdy pies się rzuca on jej każe usiąść później ją dotyka stopą (ala milan ) na końcu wydaje odgłos kszy kszy (trochę mili kolejność i robi psu sieczkę ale grunt że nad nim panuje )

Posted

[quote name='Maron86']Suka zaczęła do moich psów ciągnąć, mordę drzeć, na koniec wywaliła kobietę na chodnik i ... ją dobre 4m przeciągnęła po chodniku[/QUOTE]

To już wiem czemu jedna babka z nabuzowanym przerośniętym bokserem na smyczy, na nasz widok usiadła na trawniku... Mówią, że jakby człowiek wiedział, że się przewróci, to by usiadł; ona wiedziała :D

Posted

Ja ostatnio stwierdziłam że serio mam gdzieś jakimi metodami ludzie próbują panować nad swoimi agresorwami, ważne żeby taki pies był zabezpieczony i bym nie musiała w duchu się modlić by nie doszło do walki... Jak się gryzą 2 yorki to co najwyżej sobie futro powyrywają, jednak gdy się gryzą 2 psy to naprawdę różnie może się skończyć.
Dlatego staram się swoje zabezpieczać i unikać konfrontacji, jasny szlag mnie trafia gdy widzę że czyjś pies ciągnie tego kogoś za sobą i ewidentnie może dojść do walki - a najgorzej gdy osoba taka się nie uczy na własnych błędach :angryy:. Kurcze przecież nikt nie mówi że mają psa oddać - chociaż nie wiem czy to by nie było lepszym rozwiązaniem dla tego psa, bo starszy facet z 80letni jakoś sobie z nią radził chociaż też nie był idealny i wiele sytuacji prowokował. Miałam często wrażenie że bawią go sytuacje gdy idzie za kimś, a jego pies mordę drze i próbuje atakować - nawet gdy ktoś drogę zmieniał to on też nagle zmieniał. Dopiero gdy się stawało to jakoś do niego docierało że jednak tędy nie przejdzie i zmieniał kierunek... ale ten kaganiec naprawdę tego psa nie zabije ani mu nie uwłaczy.

Posted

[quote name='Martens']To już wiem czemu jedna babka z nabuzowanym przerośniętym bokserem na smyczy, na nasz widok usiadła na trawniku... Mówią, że jakby człowiek wiedział, że się przewróci, to by usiadł; ona wiedziała :D[/QUOTE]

Padłam :megagrin:

[quote name='Maron86']Jak się gryzą 2 yorki to co najwyżej sobie futro powyrywają, jednak gdy się gryzą 2 psy to naprawdę różnie może się skończyć. [/QUOTE]
A tu to już w ogóle :roflt:

Posted

[quote name='omry']Padłam :megagrin:


A tu to już w ogóle :roflt:[/QUOTE]

Ja tam w tym nic śmiesznego nie widzę :cool3:. Widziałam kiedyś jak się yorki' gryzą, więcej hałasu, pisku typu zarzynanego prosiaka i fruwających kłaków niż czegokolwiek innego. Taki widok mnie wręcz rozśmieszył, biedni właściciele trzymający swoje 'strasznie silne' pieseczki na flexi nie potrafili ich rozdzielić :lol:.
U mnie się w domu ściął Szaman z Jeanne i walnęli się po 1 razie zębami, a krwi było masakrycznie dużo. Suka rozerwane ucho na pół, samiec morda rozcięta i nos. Naprawdę nie chcę być świadkiem jak się duże psy gryzą...

Posted

[quote name='Maron86']Ja tam w tym nic śmiesznego nie widzę :cool3:. Widziałam kiedyś jak się yorki' gryzą, więcej hałasu, pisku typu zarzynanego prosiaka i fruwających kłaków niż czegokolwiek innego. Taki widok mnie wręcz rozśmieszył, biedni właściciele trzymający swoje 'strasznie silne' pieseczki na flexi nie potrafili ich rozdzielić :lol:.
U mnie się w domu ściął Szaman z Jeanne i walnęli się po 1 razie zębami, a krwi było masakrycznie dużo. Suka rozerwane ucho na pół, samiec morda rozcięta i nos. Naprawdę nie chcę być świadkiem jak się duże psy gryzą...[/QUOTE]

Chodziło mi o podział na yorki i na psy ;)

Posted

Wiesz, ja mam cziłki i jak one chcą to potrafią naprawdę użyć zębów....

Część psich bójek, niezależnie od rozmiaru wygląda właśnie tak pozorowanie, dużo wrzasku, leci pierze, ale nikomu nic się nie dzieje, a bywają i poważne bijatyki - też niezależnie od rozmiaru. Widziałam efekty krwawej jatki w schronisku na wybiegu dla małych piesków, w dodatku staruszków...

Posted

Nigdy nie byłam świadkiem poważnej walki małych psów, wszystkie które widziałam wyglądały tak jak wyżej opisałam. Dużo hałasu, kwików, łającego futra, bezradni właściciele którzy nie potrafią rozdzielić psów jak by najmierniej rozdzielali niedźwiedzie :lol:. Zawsze mnie te 'walki' śmieszą, możliwe że właśnie dlatego że nigdy sobie nic zwierzaki nie robią, ahh i ta komedia przy tańczeniu przy psach i wielka próba odciągnięcia.
Tak samo nigdy nie widziałam dużych psów które by się 'gryzły' w taki sposób jak yorki, shih-tzu czy maltany (bo właściwie tylko o tych piszę ;)). Zazwyczaj psy manifestują swoją siłę na dystans, starają się samą postawą ustawić sobie przeciwnika. Niestety jak już dojdzie do bójki to idzie na poważnie i bez rozlewu krwi się nigdy nie obeszło, szkoda tylko że 2x mojej krwi przy rozdzielaniu żeby niedajboże się nie złapały :mad:.
Nigdy nie widziałam jak się żrą chiłki więc nie wiem czy tak samo :eviltong:, a to że i mały pies potrafi ustawić sobie dużego to też wiem tylko że to nie jest ustawianie na płaszczyźnie fizycznej tylko psychicznej. Jednak bądźmy szczerzy jakie szanse ma np taki york z powiedzmy DONkem (oba długowłose :evil_lol:), nawet zakładając że york będzie kąsać na serio? Nie umniejszając małym rasą prawda jest taka że nie są w stanie same się obronić przed dużymi psami nawet gdy te chcą się wyłącznie wylewnie przywitać, dlatego zawsze przewiduję te kilka 'nieprzewidywalnych sytuacji' i nie dopuszczam do eskalacji złości moich psów na te mniejsze - nawet gdy 'maluchy' mają za właścicieli idiotów którzy uważają że pies w kagańcu (chopo wielkości ich psa) nic nie zrobi i ten ich może pod biedź i dziabnąć :-o.

Dodam tak od siebie że piszę na podstawie swoich własnych doświadczeń i 'obserwacji'.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...