Maron86 Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 Chodziło mi o dobieranie kolejnego towarzysza po zmarłym już towarzyszu, a nie branie osobnika osobno gdzie zwierze jest stadne. Co do chomików miałam 4ry Dżungary samice i się świetnie dogadywały, miały 3klatki połączone tunelami, jak któreś coś nie pasowało to sobie odchodziła od reszty. Papugi falki miałam 3 - została jedna i nie mam w planie dobierać jej towarzysza pomimo że ma sporą wolierę. Zwyczajnie nie mam już siły przez to przechodzić kolejny raz. Świnki też zawsze parkami, królik był sam jednak 90% czasu siedział u kogoś na rękach wtulony bo to uwielbiał. Co do niewiedzy pracowników sklepu zoologicznego sama się o tym przekonałam kupując aksolotla (bo taki piękny) jako zwykłą rybę. Po czym okazało się że nawet za granicę go nie zabiorę bo jest z odłowu (tolerowała wyłącznie żywy pokarm) i trzeba na niego certyfikat hodowli w niewoli. Już pomijam fakt 'warunków' w jakich powinien być ten płaz trzymany, żywienia, charakteru, itp... Quote
Pani Profesor Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 tamten z guzem na łapie też był z zoologika, w ogóle komu przychodzi do głowy kupować chomika albo szczura z hodowli? mnóstwo ludzi nie widzi różnicy w gryzoniu z zoologa, a w socjalizowanym gryzoniu z domowej hodowli, stąd takie kwiatki i przeświadczenie, że szczur pożyje tyle co chomik. całkiem inna bajka, że mi do chomika sprzedawca wręcz polecił akwarium, bo "z klatki będzie wywalał trociny i nabrudzi", do bojownika też dostałam kulkę w komplecie, dopiero mając 20-kilka lat dowiedziałam się, że taka ryba potrzebuje dużego akwarium. skoro w sklepach doradzają tak a nie inaczej, to skąd ma to wiedzieć osoba, której nie chce się wklepać w google "wymagania dla chomika"? Quote
Guest Parysek Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 (edited) [quote name='Pani Profesor']tamten z guzem na łapie też był z zoologika, w ogóle komu przychodzi do głowy kupować chomika albo szczura z hodowli? mnóstwo ludzi nie widzi różnicy w gryzoniu z zoologa, a w socjalizowanym gryzoniu z domowej hodowli, stąd takie kwiatki i przeświadczenie, że szczur pożyje tyle co chomik. całkiem inna bajka, że mi do chomika sprzedawca wręcz polecił akwarium, bo "z klatki będzie wywalał trociny i nabrudzi", do bojownika też dostałam kulkę w komplecie, dopiero mając 20-kilka lat dowiedziałam się, że taka ryba potrzebuje dużego akwarium. skoro w sklepach doradzają tak a nie inaczej, to skąd ma to wiedzieć osoba, której nie chce się wklepać w google "wymagania dla chomika"?[/QUOTE] Z tego zoologika kupowało wiele osób bo miał gryzonie przebadane wcześniej przez Veta a potem dowiedziałem się z pewnego źródła że od jakiegoś czasu gość zaczął zbierać po wsiach gryzonie i sprzedawać. Więcej już tam nie kupiłem i nie decydowałem się na żadnego gryzonia. Często jest tak że dzieci po prostu ciągną rodziców do sklepu bo chcą zwierzątko. Nie dość że sprzedadzą chore to jeszcze wcisną coś nie odpowiedniego dla niego i gdy ktoś wklepie w google np. wymagania dla chomika i poczyta że ma akwarium zamiast klatki to niestety ktoś myśli sobie: "to tylko gryzoń" i zostaje w tym akwarium bo często szkoda pieniędzy na klatkę skoro jest akwarium. Niestety tacy pseudo sprzedawcy zarabiają na nie wiedzy ludzi. Dla mnie klatka nie jest żadnym problemem. Szczur siedział w klatce i owszem wywalał trociny ale ta klatka stała w pudełku kartonowym obciętym tak na wysokość ok 5cm i trociny zostawały obok klatki w pudełku nadal a nie w całym mieszkaniu. Edited January 28, 2014 by Parysek Quote
Pani Profesor Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 podejście "to tylko gryzonie" najlepiej to ilustruje, bo u mnie było to samo - po co Ci ta klatka, miejsca tyle, trociny się będą sypać, bierz akwarium - no i wzięłam. inna bajka, że te zoologi to najbardziej przystępne miejsce dla dzieciaka do upatrzenia sobie zwierzątka, w galeriach handlowych i tak dalej - króliczki siedzą przy szybie, widać je, następuje więc 'mamo,kup', a nie każda mama wie, że można poszukać w sieci hodowli takowych zwierzątek, gdzie doradzą, wytłumaczą, dadzą oswojonego zwierza. w Krk jest jeden zoologiczny, gdzie mają dwie wiewióry jakiegoś dziwacznego gatunku, są ogromne - wielkości tchórzofretki. latają sobie w dosyć dużej klatce, kosztują co prawda półtora klocka za sztukę, ale nie sądzę, że sprzedawca będzie dobierał potencjalnego właściciela, a zwierz wygląda egzotycznie, pierwszy raz widziałam tak wielką wiewiórę, na dodatek w klatce. ktoś przyjdzie z gotówką i wiewióra do niego trafi - tak niestety sądzę. Quote
Pani Profesor Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 mam, wiewiórka trójbarwna - taki oto delikwent: w necie jest o nich parę wątków na forum, ciekawe zatem, co doradziłby sprzedawca w kwestii konkretnej opieki nad takim stworem - aż się chyba przejdę i poudaję potencjalną klientkę. Quote
ailema Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 Miałam dużo szczurów zawsze 2 tej samej płci bądź samice i kastrata . Tylko 2 były z sklepu .Reszta tylko z adopcji .Teraz został jeden gryzoń jest starszy a związku z tym że rezygnuje z szczurów nie sprawiam mu towarzysz Quote
marta1624 Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 Widzę że nie tylko ja miałam zoo w domu:) ja nie mam nic przeciwko trzymaniu chomika w akwarium, sama wymieniłam klatkę na akwarium. Tylko akwarium musi być odpowiednio zabezpieczone od góry, by zapewniać wentylację, mieć dużo zabawek, i być odpowiedniej wielkości. Naprawdę bardziej polecam akwa, bo można nasypać dużo trocin, porobić tunele itp. A wiedza w sklepach ze zwierzętami jest wprost proporcjonalna do wiedzy weterynarzy, jeśli chodzi o gryzonie. Mój chomik miał guzy, to jedyne co mi poradzono to uśpić. Królik z kolei dostał paraliżu z dnia na dzień, przejeździliśmy wielu wetów, a i tak skończyło się na uśpieniu po miesięcznej walce o łapy. Wielu ludzi z otoczenia uważa mnie za wariatkę, bo mam dla papużki wolierę (były 3 papużki, został samiec staruszek), a bojownika trzymam w 112l akwa z 1 zbrojnikiem:) Quote
Guest Parysek Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 (edited) [quote name='Pani Profesor']podejście "to tylko gryzonie" najlepiej to ilustruje, bo u mnie było to samo - po co Ci ta klatka, miejsca tyle, trociny się będą sypać, bierz akwarium - no i wzięłam. inna bajka, że te zoologi to najbardziej przystępne miejsce dla dzieciaka do upatrzenia sobie zwierzątka, w galeriach handlowych i tak dalej - króliczki siedzą przy szybie, widać je, następuje więc 'mamo,kup', a nie każda mama wie, że można poszukać w sieci hodowli takowych zwierzątek, gdzie doradzą, wytłumaczą, dadzą oswojonego zwierza. w Krk jest jeden zoologiczny, gdzie mają dwie wiewióry jakiegoś dziwacznego gatunku, są ogromne - wielkości tchórzofretki. latają sobie w dosyć dużej klatce, kosztują co prawda półtora klocka za sztukę, ale nie sądzę, że sprzedawca będzie dobierał potencjalnego właściciela, a zwierz wygląda egzotycznie, pierwszy raz widziałam tak wielką wiewiórę, na dodatek w klatce. ktoś przyjdzie z gotówką i wiewióra do niego trafi - tak niestety sądzę.[/QUOTE] Ludzie mowią że to tylko gryzonie bo są przekonania że pożyje 1 góra 2 lata i będzie z głowy. To nie jest coś takiego jak opieka nad psem bo wtedy ludzie wiedzą że to różnie, czasami 10, czasem 15 lat "wyjęte z życiorysu" stąd też bierze się przekonanie "to tylko gryzoń" i ludzie często albo wyrzucają gryzonia albo po prostu dobijają bo "coś mu jest", jest chory, ospały ale nie biorą go do Veta. Nie rozumiem takiego podejścia bo biorąc żywe zwierzątku to biorę również na siebie odpowiedzialność za nie. Za jego bezpieczeństwo, pożywienie i stan zdrowia. Często właśnie ludzie kupując gryzonia po prostu go krzywdzą psychicznie bo on się boi a ludzie tego nie rozumieją i biorą na siłę na ręce, czy też tarmoszą nim jak by to była zabawka. Często się trafia że taki osobnik narobi na koszulkę a potem wkładamy go do klatki i tam siedzi sam sobie. Ograniczamy się do wymieniania trocin, wody i zapewnienia mu tylko pożywienia bo szczurek jest be, mamo narobił mi na koszulkę. Ja kiedyś kupiłem od hodowcy ptasznika Brachypelma Smithi. Propomuję sobie wpisać w google i zobaczyć zdjęcia. Rośnie on do wielkości dużego talerza. Pytając pewnego razu o podłoże, sprzedawca polecił mi zwykłą trawę i położyć tam połówkę kokosa, żeby miał swoje miejsce. Z kokosem się zgodzę a trawa? dla ptasznika najlepszy jest torf kokosowy, terarium obłożone korkiem, jakieś kryjówki porobione nawet z gałęzi. Ciekawe dlaczego sprzedawca nie powiedział też o tym że ptaszniki nie widzą czerwonego koloru? Sam to wynalazłem w google i zamontowałem mu czerwone światełka ledowe. Pająk ich nie widział, za czym idzie nie bał się ich i funkcjonował tak jak w nocy a przez szybę można go było podziwiać i obserwować jego zachowanie. Kompetencji sprzedawcy tego nie będę komentował. Ja wiem że ludzie mogą nie mieć pojęcia o wszystkim ale skoro sprzedaje drewnojady i pinki (pożywienie dla ptasznika) to powinien mieć również jakieś pojęcie o ich aklimatyzacji/przyrządzeniu "mieszkania" Edited January 28, 2014 by Parysek Quote
dog193 Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 (edited) [quote name='Parysek']Króliczki na szelkach, świnka morska. Niby widok śmieszny a jednak są ludzie którzy zajmują się zwierzakami z głową i wiedzą że też potrzebują ruchu jak kot, pies czy tam inne zwierzę.[/QUOTE] Prowadziłeś kiedyś królika na szelkach? Ja miałam okazję i absolutnie nie - to nie jest to, czego te zwierzęta potrzebują. Tak, potrzebują ruchu, tylko jak zapewnić królikowi ruch trzymają go na sznurku? To jest ofiara, jeśli będziesz za nim podążać - będzie uciekać, szelki oczywiście zatrzymają ruch, królik usilnie będzie próbował się wyrwać i uroczy spacerek skończy się dla niego potężną dawką stresu + może skończyć się poważną kontuzją. Ja gorąco polecam każdemu, kto ma okazję (dobrze zabezpieczona działka) wypuścić królika, żeby sobie pobrykał (jeśli ma towarzysza, to jeszcze lepiej) swobodnie. Naprawdę gołym okiem widać wtedy czyste szczęście zwierzaka. Edited January 28, 2014 by dog193 Quote
motyleqq Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 [quote name='marta1624']Widzę że nie tylko ja miałam zoo w domu:) ja nie mam nic przeciwko trzymaniu chomika w akwarium, sama wymieniłam klatkę na akwarium. Tylko akwarium musi być odpowiednio zabezpieczone od góry, by zapewniać wentylację, mieć dużo zabawek, i być odpowiedniej wielkości. Naprawdę bardziej polecam akwa, bo można nasypać dużo trocin, porobić tunele itp. A wiedza w sklepach ze zwierzętami jest wprost proporcjonalna do wiedzy weterynarzy, jeśli chodzi o gryzonie. Mój chomik miał guzy, to jedyne co mi poradzono to uśpić. Królik z kolei dostał paraliżu z dnia na dzień, przejeździliśmy wielu wetów, a i tak skończyło się na uśpieniu po miesięcznej walce o łapy. Wielu ludzi z otoczenia uważa mnie za wariatkę, bo mam dla papużki wolierę (były 3 papużki, został samiec staruszek), a bojownika trzymam w 112l akwa z 1 zbrojnikiem:)[/QUOTE] chomik tak, świnka morska w akwarium absolutnie nie. i na litość boską, Parysek, szelki są niebezpieczne dla świnek ze względu na ich kręgosłup! to nie jest troska o potrzeby ruchowe zwierząt, tylko bezmyślność. wybieg, woliera-tak, szelki-nigdy. Quote
Guest Parysek Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 (edited) [quote name='motyleqq'] i na litość boską, Parysek, szelki są niebezpieczne dla świnek ze względu na ich kręgosłup! to nie jest troska o potrzeby ruchowe zwierząt, tylko bezmyślność. wybieg, woliera-tak, szelki-nigdy.[/QUOTE] Na litość boską ciężkie plecaki noszone do szkoły przez dzieci też obciążają kręgosłup, to co? mają nie nosić książek w ogóle? Bez przesady już. Jeżeli ktoś dostał gryzonia w prezencie i nie ma żadnego wybiegu dla niego i innych gadżetów to lepiej chyba taka forma prowadzenia? Ty też tak uważasz na siebie? nie pracujesz fizycznie bo to kręgosłup obciąża? Też powiesz żę bezmyślnością rodziców jest wysyłanie dzieci do szkoły z plecakiem ? Edited January 28, 2014 by Parysek Quote
marta1624 Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 Jeśli chodzi o szelki dla królika- stanowcze nie. Miałam króliki już ładnych pare lat (obecnie mam 3, ale duuuuże, hodowlane:)), więc jako mala dziewczyna prowadzałam sobie królika na szelkach. I to była najgorsze co może być, nie dla mnie, tylko dla niego. Cały czas uciekał, bo myślał że go gonie. Jak się spłoszył to się tak wyrywał, że złamał pazury. Nie było to dla niego żadną przyjemnością. Dużo bardziej cieszył się z biegania po domu, był otwarty (i bieganie na dworze u przyjaciół, luzem). Quote
ailema Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 (edited) [quote name='Parysek']Na litość boską ciężkie plecaki noszone do szkoły przez dzieci też obciążają kręgosłup, to co? mają nie nosić książek w ogóle? Bez przesady już. Jeżeli ktoś dostał gryzonia w prezencie i nie ma żadnego wybiegu dla niego i innych gadżetów to lepiej chyba taka forma prowadzenia? Ty też tak uważasz na siebie? nie pracujesz fizycznie bo to kręgosłup obciąża? Też powiesz żę bezmyślnością rodziców jest wysyłanie dzieci do szkoły z plecakiem ?[/QUOTE] świnki morskie mają strasznie kruche kości i ogólnie są delikatne .Mój jeden prosiak przy zabawie z drugim walną delikatnie o framuge drzwi okazało się że ma pękniętą szczęke i musiałam ją uśpić Więc szelki to zły pomysł .Pamiętam że moja świnka chodziła mi przy nodze jak pies reagowała na komendę chodź i stój więc często w lecie brałam ją na trawę za domem .A gdy chciała iść do domu to opierała się o nogi swoimi łapkami lub biegła pod schody i kwiczała uwielbiałam ją Edited January 28, 2014 by ailema tekst Quote
motyleqq Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 [quote name='Parysek']Na litość boską ciężkie plecaki noszone do szkoły przez dzieci też obciążają kręgosłup, to co? mają nie nosić książek w ogóle? Bez przesady już. Jeżeli ktoś dostał gryzonia w prezencie i nie ma żadnego wybiegu dla niego i innych gadżetów to lepiej chyba taka forma prowadzenia? Ty też tak uważasz na siebie? nie pracujesz fizycznie bo to kręgosłup obciąża? Też powiesz żę bezmyślnością rodziców jest wysyłanie dzieci do szkoły z plecakiem ?[/QUOTE] nie widzę powodu, by narażać świnkę na takie obciążenia i dodatkowo stres na dworze. wybiegiem dla świnki jest pokój i to w zupełności jej wystarcza. a to, że dzieci mają zbyt ciężkie plecaki uważam za pomyłkę naszego systemu edukacji i tak, uważam, że nie powinno tak być, ale to nie wina rodziców. natomiast jak ktoś nakłada śwince szelki, to sam będzie winien konsekwencji. Quote
Guest Parysek Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 (edited) [quote name='motyleqq']nie widzę powodu, by narażać świnkę na takie obciążenia i dodatkowo stres na dworze. wybiegiem dla świnki jest pokój i to w zupełności jej wystarcza. a to, że dzieci mają zbyt ciężkie plecaki uważam za pomyłkę naszego systemu edukacji i tak, uważam, że nie powinno tak być, ale to nie wina rodziców. natomiast jak ktoś nakłada śwince szelki, to sam będzie winien konsekwencji.[/QUOTE] DObrze ale jeśli ktoś dostał świnkę i szelki a go nie stać po prostu na inny gadżet to co? To tak samo psu ciągnące na smyczy nie nauczone nie powinny być wyprowadzane na smyczy bo sobie mogą uszkodzić kręgi szyjne lub tchawicę. Nie każdy inwestuje w szelki, haltery... Wszystko ma swoje plusy i minusy, WSZYSTKO. Idąc takim tokiem rozumowania mogę śmiało stwierdzić że wszyscy którzy prowadzą ciągnące psy na smyczy to idioci bo narażają pieska na urazę kręgów szyjnych. Wiem że z psem należy pracować i uczyć chodzenia przy nodze, komendy typu noga etc. ale ciekaw jestem czy wszyscy co się tutaj wypisują i zarzekają, faktycznie postępują tak idealnie jak tutaj przedstawiają. Nie mówię że nie, bo widzę że niektórzy posiadają sporą wiedzę i praktykę ale czy wszyscy tak na prawdę postępują podręcznikowo i tak "idealnie" ? Możesz stwierdzić śmiało że ludzie którzy są w trakcie szkolenia swoich psów, które prowadzą na smyczy, są idiotami bo narażają ich kręgi. Nie należy generalizować tutaj. Edited January 28, 2014 by Parysek Quote
dog193 Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 [quote name='Parysek']Jeżeli ktoś dostał gryzonia w prezencie i nie ma żadnego wybiegu dla niego i innych gadżetów to lepiej chyba taka forma prowadzenia? Nie, wtedy lepiej trzymać zwierzaka w domu. Pisałam wcześniej czemu. Porównywanie do dzieci z plecakami jest tak komiczne, że nawet nie będę komentować. [quote name='Parysek'] Wszystko ma swoje plusy i minusy, WSZYSTKO. Prowadzenie królika czy gryzonia na szelkach nie ma żadnych plusów. ŻADNYCH. I ponownie - porównywanie do ciągnących psów... Człowieku, kończ waść... Quote
Dardamell Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 [quote name='Pani Profesor']miałam podobną sytuację za dzieciaka, miałam chomika (jak każde dziecko 'na próbę przed psem' :diabloti:, makabra) (...)[/QUOTE] ej, ja nie miałam chomika... Ale co mi się dziwić, na komunię jak dzieci dostawały zegarki i rowery to ja dostałam meble. Ale chomika nigdy nie miałam. Świnkę przez tydzień ale się okazało, że ja panicznie się ich boję. Jak była wypuszczana z latki to ja uciekałam. A ona "biegała z psem", a właściwie to leżały i wzajemnie pielęgnowały. Quote
motyleqq Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 [quote name='Parysek']DObrze ale jeśli ktoś dostał świnkę i szelki a go nie stać po prostu na inny gadżet to co? [/QUOTE] jaki inny gadżet? nie ma przyrządów do wyprowadzania świnek. tego się po prostu nie robi. Quote
a_niusia Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 ja mialam szelki dla swinki morskiej i ja bralam w tych szelkach do babki na dzialke. ale nie prowadzilam jej jak psa, tylko siedzialam i ona zarla sobie trawe. mowilam babce, ze nie moge pomagac na dzialce, bo pilnuje swinki. ej kurde...co wy tu piszecie:)) moja swinka wyniesiona na trawe tylko przemieszczala sie jak zabraklo jej trawy. chyba byla dziwna, ale nie lamala sobie kosci od szelek. Quote
dog193 Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 Ja piszę o królikach, które posadzone na trawie nie będą siedziały w bezruchu, tylko zrobią kic-kic-kic. Żeby sznurka nie zabrakło, człowiek za królikiem będzie podążał, często biegiem, żeby nadążyć, co królik automatycznie weźmie za zagrożenie, więc tym bardziej będzie chciał uciec, a szelki tym bardziej będą mu to utrudniać, ku przerażeniu zwierzaka. Wystarczy trochę wyobraźni żeby wiedzieć, jak to może wyglądać. I w szarpaninie owszem, może sobie zrobić krzywdę, kiedy rozpaczliwie będzie chciał się wydostać. Quote
a_niusia Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 dobra, jak dla mnie nie ma o czym gadac. pomjajac wsystko...dorosla osoba z krolikiem czzy swinka na smyczy to musialby byc jakis swir:))) Quote
dog193 Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 Dla królika jest mało istotne, czy to dorosła osoba czy dziecko :) Tego się nie robi i już. Quote
Maron86 Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 A mi i świnka i królik wylazły z szelek po pierwszym założeniu więc sobie darowałam :evil_lol:. U mnie dwa świniaki biegały codziennie po pokoju, kiedyś się zdziwiłam bo chciałam je do klatki schować (śpieszyłam się do szkoły)... ja tu patrzę i jest jeden świniak! Przez pół dnia próbowałyśmy z mamą świniaka wyciągnąć z za szafy, wyglądał jak by się zaklinował. Okazało się że właściwie to on chodzić nie chciał bo wlazł w pajęczynę, ale jak zgłodniał to wylazł frędzel jeden :diabloti:. Ogólnie moje zwierzaki gryzonie były traktowane tak samo jak pies, jak zmarły to były chowane jak pełnoprawny członek rodziny. Chomik dżungarski (znaleziony na podwórku) przez weterynarza był operowany bo miał guzka na brzuszku, weta to wcale nie dziwiło i wręcz sam to zaproponował bo chomiś był młody i organizm da radę. Quote
Pani Profesor Posted January 28, 2014 Posted January 28, 2014 [quote name='Maron86']A mi i świnka i królik wylazły z szelek po pierwszym założeniu więc sobie darowałam :evil_lol:. U mnie dwa świniaki biegały codziennie po pokoju, kiedyś się zdziwiłam bo chciałam je do klatki schować (śpieszyłam się do szkoły)... ja tu patrzę i jest jeden świniak! Przez pół dnia próbowałyśmy z mamą świniaka wyciągnąć z za szafy, wyglądał jak by się zaklinował. Okazało się że właściwie to on chodzić nie chciał bo wlazł w pajęczynę, ale jak zgłodniał to wylazł frędzel jeden :diabloti:. Ogólnie moje zwierzaki gryzonie były traktowane tak samo jak pies, jak zmarły to były chowane jak pełnoprawny członek rodziny. Chomik dżungarski (znaleziony na podwórku) przez weterynarza był operowany bo miał guzka na brzuszku, weta to wcale nie dziwiło i wręcz sam to zaproponował bo chomiś był młody i organizm da radę.[/QUOTE] o, to jesteś pierwszą osobą o której słyszę, że przeprowadzała jakieś 'poważniejsze' zabiegi na chomiku. a co do gryzoni za szafą... spędziłam takie same pół doby na wyciąganiu szczura z przyjaciółką w podstawówce, za nic w świecie nie chciał wyleźć zza meblościanki, a ani to ustrojstwo przesunąć, ani się tam dostać... i po wielu godzinach wypędziłyśmy go odświeżaczem powietrza... :roll: teraz jak to sobie przypomnę, to...ehhh,no cóż, mało człowiek wiedział wtedy o humanitarnych metodach :diabloti: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.