Beatrx Posted January 19, 2014 Posted January 19, 2014 Furie napisał(a): Jak byście zareagowali, gdyby na Waszego psa, grzecznie idącego na smyczy, nagle przez płot wyskoczył inny pies, ze zjeżoną siercią i wyszczerzonymi zębiskami i kierował się wprost na Waszego Bogu ducha winnego psa? Właściciel w tym czasie bezskutecznie nawołuje zza płota swoją bestię, zafiksowaną tylko na jedno: atak ... jeśli bym widziała, ze serio zaatakuje i miałabym czas na reakcje (a zdarzało się, ze nie miałam, bo czasem pies wyskoczył z dziury w płocie metro od mojego psa) to próbowałabym krzykiem go odgonić, jakby to nie pomogło to użyłabym albo buta albo czegoś co mam w ręce, a jakby i to nie pomogło to mój pies poradzi sobie sam. Quote
NETALBERTYNA95 Posted January 19, 2014 Posted January 19, 2014 Może to i niezbyt miłe, ale dlatego wiele osób chodzi z gazem pieprzowym, dla samoobrony i obrony najbliższych ;) Quote
ailema Posted January 19, 2014 Posted January 19, 2014 ja chodzę z dezodorantem( bo nie chce aby z wiatrem moja psica nie obaerwała gazem )Na owczarka sąsiada który biega luzem przy otwartej bramie i nas atakuje a właściciel to ma gdzieś .Na szczęście nie użyłam go zawsze się staram moją postawą i słownie odganiać psy (chociaż się ich strasznie boje ale przy Łajce jestem odważniejsza ) Quote
filodendron Posted January 20, 2014 Posted January 20, 2014 Tylko, czy taki dezodorant nie wkurzy psa jeszcze bardziej w przypadku, gdy mamy do czynienia z realnym, agresywnym atakiem zdeterminowanego psa? Noszę gaz (ten wątek tak zmienia ludzi - sie naczytałam ;)) ale nigdy go nie użyłam. Raz rozdzielałam psy, wtedy jeszcze nie miałam gazu, ale gdybym miała, to też bym nie użyła, no bo jak w tej kotłowaninie? Z kolei dopóki nie dojdzie do takiego spięcia, to człowiek też nie wie, czy na pewno skończy się źle - czasem psy się stawiają, a potem odpuszczają i tak walić gazem na zapas też nie bardzo. Więc jeśli już to chyba pozostają tylko takie sytuacje, w których wiemy na pewno, że pies zaatakuje, bo go znamy, bo już tak robił i wiemy, że leci z rządzą mordu. Ewentualnie jak pies chwyci i nie puszcza. Quote
Guest Parysek Posted January 20, 2014 Posted January 20, 2014 Różnie to się może skończyć. Ja jakiś czasu temu miałem taki incydent że byłem w parku ze swoimi psami a do parku wleciał jakiś skundlony ONek. Zobaczył Mojego psa i biegł w jego stronę a mój pies zaczął odchodzić. Podbiegłem i stanąłem miedzy nim a Moim z postawą wyraźnie stanowczą i taką bardziej dominującą i pies się zatrzymał, chciał mnie obejść ale przesuwałem się to w prawo to w lewo i w końcu stał. Chciał mnie obiec, ruszył i zaraz znalazł się przy Mojej lewej nodze i pyskiem strasznie zarzucał to mnie kagańcem metalowym w dłoń uderzył ale jakoś tak mi się udało że wsadziłem mu prawą rękę pod brzuch i rzuciłem na siatkę, podkulił ogon i uciekł. To były sekundy dosłownie no ale impuls i w ogóle. Czasami nie można się cofnąć i nigdy nie wiadomo co się stanie i jakie będą tego następstwa. Ja zareagowałem w obronie swojego "stada" Nie mam zwyczaju nosić żadnych psikaczy :) Quote
Sowroneczka Posted January 20, 2014 Posted January 20, 2014 Znalazłam kiedyś młodego ON-a i wzięłam na DT. Okazało się, że psiak był zupełnie "zielony", bo jego panu ktoś powiedział, że psa się szkoli dopiero od roku :crazyeye: Moja sąsiadka ma 6-miesięcznego cocer spaniela. Chodziła z nim do przedszkola, a kiedy zajęcia się skończyły, wybrała się do związku kynologicznego, żeby jej poradzili co dalej. A TERAZ UWAGA: powiedziano jej, że z kolejnymi szkoleniami należy poczekać aż pies skończy półtora roku, bo wtedy będzie rozumiał co się do niego mówi. Wcześniej to tylko strata czasu i pieniędzy! Osobiście padłam... Quote
WiedźmOla Posted January 20, 2014 Posted January 20, 2014 [quote name='Sowroneczka']Znalazłam kiedyś młodego ON-a i wzięłam na DT. Okazało się, że psiak był zupełnie "zielony", bo jego panu ktoś powiedział, że psa się szkoli dopiero od roku :crazyeye: Moja sąsiadka ma 6-miesięcznego cocer spaniela. Chodziła z nim do przedszkola, a kiedy zajęcia się skończyły, wybrała się do związku kynologicznego, żeby jej poradzili co dalej. A TERAZ UWAGA: powiedziano jej, że z kolejnymi szkoleniami należy poczekać aż pies skończy półtora roku, bo wtedy będzie rozumiał co się do niego mówi. Wcześniej to tylko strata czasu i pieniędzy! Osobiście padłam... No, a po dwóch latach może nauczyć się parzenia kawy :cool3: Quote
Sowroneczka Posted January 20, 2014 Posted January 20, 2014 WiedźmOla napisał(a):No, a po dwóch latach może nauczyć się parzenia kawy :cool3: Bo przecież da radę instrukcję obsługi ekspresu przeczytać ;) Quote
Paulina94 Posted January 21, 2014 Posted January 21, 2014 [quote name='Sowroneczka']Znalazłam kiedyś młodego ON-a i wzięłam na DT. Okazało się, że psiak był zupełnie "zielony", bo jego panu ktoś powiedział, że psa się szkoli dopiero od roku :crazyeye: Do mnie też ktoś kiedyś zaczął się wymądrzać, że psa powinno się szkolić dopiero jak dorośnie, żeby... nie odbierać szczeniakowi dzieciństwa :D Ale szkolenie rocznego psa i tak jest lepsze niż nieszkolenie w ogóle i pozwalanie psu wychować się samemu. Bo i tacy ludzie się zdarzają... Quote
filodendron Posted January 21, 2014 Posted January 21, 2014 Tylko bierzcie też trochę pod uwagę taką ewentualność, że podobne porady mogą pochodzić od osób ze starszego pokolenia, które obecnie nie mają kontaktu z psami. Zanim szkolenie pozytywne, a także zanim w ogóle idea samodzielnego szkolenia psa się rozpowszechniła, szkolenie oznaczało zazwyczaj zorganizowany kurs szkoleniowy na takich zasadach, że przesunięcie wieku szczeniaka na co najmniej sześć miesięcy było całkiem zdroworozsądkowym wyjściem. Nie było przedszkoli ;) Quote
Paulina94 Posted January 21, 2014 Posted January 21, 2014 filodendron napisał(a):Tylko bierzcie też trochę pod uwagę taką ewentualność, że podobne porady mogą pochodzić od osób ze starszego pokolenia, które obecnie nie mają kontaktu z psami.Mi to mówiła osoba ok 35-letnia, która "chciałaby mieć owczarka niemieckiego, bo te psy są mądre nawet bez szkolenia, bo mają mądrość we krwi, od urodzenia" :P No poziom wiedzy o psach ma naprawdę niezwykły :P I nie chodzi o inteligencję, którą owczarki naprawdę mają dużą, ale o znajomość komend itp :P Quote
NajAlethea1128 Posted January 21, 2014 Posted January 21, 2014 Mnie na szczęście nie spotkała jeszcze niemiła sytuacja z chamstwem psiarzy. Quote
Guest Parysek Posted January 21, 2014 Posted January 21, 2014 NajAlethea1128 napisał(a):Mnie na szczęście nie spotkała jeszcze niemiła sytuacja z chamstwem psiarzy. To się tutaj nie udzielaj :D Tu są osoby wyjątkowo "pokrzywdzone". Nie no żartuje przecież :) Quote
NajAlethea1128 Posted January 21, 2014 Posted January 21, 2014 Akurat odkąd mam swojego Husky'ego to nie doświadczyłam ale jak doświadczę czegoś takiego to na pewno opiszę;) :P Quote
gops Posted January 21, 2014 Posted January 21, 2014 Dzisiejszy tekst z parku usłyszany od właścielki małej suczki która lekko spanikowała jak suczka do nas podbiegła : "Nie ufam żadnemu co ma ryj szerszy niż dłuższy " :lol: Quote
Yorkomanka Posted January 22, 2014 Posted January 22, 2014 Ja tam nie ufam niczemu co ma łeb większy niż cały mój pies :diabloti: Quote
Golson Posted January 22, 2014 Posted January 22, 2014 [quote name='gops']"Nie ufam żadnemu co ma ryj szerszy niż dłuższy " :lol: [quote name='Yorkomanka']Ja tam nie ufam niczemu co ma łeb większy niż cały mój pies :diabloti: Straszne problemy musicie mieć z ludźmi w takim wypadku Quote
Yorkomanka Posted January 22, 2014 Posted January 22, 2014 Nie :p po prostu unikam dużych psów kiedy idę z moją pierdółką co nie jest specjalnie trudne bo unikam miejsc lubianych przez psiarzy :eviltong: Zwykła ostrożność biorąc pod uwagę że wystarczy żeby jakiś pieseczek "delikatnie" położył na moim łapę, tyle wystarczy...:roll: Quote
Golson Posted January 22, 2014 Posted January 22, 2014 O bardziej dosłowne podejście do tematu chodziło Quote
Guest Parysek Posted January 23, 2014 Posted January 23, 2014 A ja jestem ciekaw czy mieliście jakieś spory z gołębiarzami i innymi dokarmiaczami, nie tylko ptaków. Wrociłem ze spaceru z psami 10 minut temu a do tej pory mnie telepie. Widzę że baba stoi i rozsypuje coś to ja idę dalej, baba odeszła ale stoi i patrzyła chyba jak ptaszki będą jeść jabłuszka i orzeszki ale nic z tego bo mój w typie spaniela przeganiał je za każdym razem, kiedy chciały coś dziabnąć. Gdy już odgonił wszystkie to podszedłem i zasypałem to wszystko i rozkopałem, na to baba podchodzi i zaczyna się dialog: Ona: dlaczego pan to zasypał? Ja: Bo to nie jest miejsce na rozsypywanie śmieci i odpadków. Ona: to nie są śmieci tylko jabłuszka i orzechy. Ja: Dla mnie to są śmieci i nie życzę sobie tego, bo pani zaśmieca miejsce publiczne. Ona: piesek też może zjeść orzechy. Ja: Mówię po pierwsze pies orzechów nie może, druga sprawa to nie będzie jadł jakiegoś gówna. Chce pani dokarmiać ptaszki to proszę sobie karmik kupić i zamontować. Ona: Nie wiarygodne jaki pan bezduszny jest. Ja: Proszę pani, ostatnio tutaj ryba leżała skiśnięta tydzień czasu, do tego ryż, ziemniaki i buraki. Ona: że to zniknie w 5 minut. Ja: 5 minut czy nie, zaśmieca pani miejsce publiczne uczęszczane przez dzieci, innych ludzi i często biegają tu psu. Ona: jak bym miała 2 metry to bym panu wpieprzyła. Ja: ostatnio 2.5 metrowiec nie dał rady, powodzenia :D Ona: łysy, jeszcze bandyta jakiś. Ja: jeszcze raz to zobaczę to dzwonię na policję. Ona: co za bezduszność. Ja: jednego słowa się pani nauczyła? Ona: już zamilkła i poszła w długą :D Quote
Mapi Posted January 23, 2014 Posted January 23, 2014 Parysek napisał(a):A ja jestem ciekaw czy mieliście jakieś spory z gołębiarzami i innymi dokarmiaczami, nie tylko ptaków. Wrociłem ze spaceru z psami 10 minut temu a do tej pory mnie telepie. Widzę że baba stoi i rozsypuje coś to ja idę dalej, baba odeszła ale stoi i patrzyła chyba jak ptaszki będą jeść jabłuszka i orzeszki ale nic z tego bo mój w typie spaniela przeganiał je za każdym razem, kiedy chciały coś dziabnąć. Gdy już odgonił wszystkie to podszedłem i zasypałem to wszystko i rozkopałem, na to baba podchodzi i zaczyna się dialog: Ona: dlaczego pan to zasypał? Ja: Bo to nie jest miejsce na rozsypywanie śmieci i odpadków. Ona: to nie są śmieci tylko jabłuszka i orzechy. Ja: Dla mnie to są śmieci i nie życzę sobie tego, bo pani zaśmieca miejsce publiczne. Ona: piesek też może zjeść orzechy. Ja: Mówię po pierwsze pies orzechów nie może, druga sprawa to nie będzie jadł jakiegoś gówna. Chce pani dokarmiać ptaszki to proszę sobie karmik kupić i zamontować. Ona: Nie wiarygodne jaki pan bezduszny jest. Ja: Proszę pani, ostatnio tutaj ryba leżała skiśnięta tydzień czasu, do tego ryż, ziemniaki i buraki. Ona: że to zniknie w 5 minut. Ja: 5 minut czy nie, zaśmieca pani miejsce publiczne uczęszczane przez dzieci, innych ludzi i często biegają tu psu. Ona: jak bym miała 2 metry to bym panu wpieprzyła. Ja: ostatnio 2.5 metrowiec nie dał rady, powodzenia :D Ona: łysy, jeszcze bandyta jakiś. Ja: jeszcze raz to zobaczę to dzwonię na policję. Ona: co za bezduszność. Ja: jednego słowa się pani nauczyła? Ona: już zamilkła i poszła w długą :D Hi, Hi, hi - BOSKIE! U mnie za płotem osiedla ktoś także wysypuje resztki jedzenia dla zwiątek. I owszem korzystają - stada dzików! Quote
motyleqq Posted January 23, 2014 Posted January 23, 2014 zniknie w 5 minut, bo psy zjedzą :roll: koło mnie babka dokarmia... wrony :evil_lol: nigdy nie widziałam, żeby ktoś karmił wrony, ale ona autentycznie sypie im okruchy chleba, kilka razy dziennie, w to samo miejsce ;) w zasadzie to jest czyjeś pole, więc może próbuje komuś zaszkodzić :evil_lol: Quote
Guest Parysek Posted January 23, 2014 Posted January 23, 2014 (edited) hehhe no dokładnie pieski zjedzą ale kiedyś znajomy mówił mi że jego synek 3 latka jeździł na rowerze i pośliznął się właśnie na rozsypanych startych burakach i dlatego jest taka reakcja z Mojej strony teraz. W parku u mnie też sypią jakieś ziarenka, okruchy chleba tak jak piszesz motyleqq, to mi nie przeszkadza ale ostatnio leżały 3 bochenki chleba przekrojone na poł i do tego więcej było zieleni na tym chlebie niż tej mąki :D Może ta baba pszenice sadzi a nie okruchy chleba sypie a wrony korzystają przy okazji :D baba myśli, sypie przecie codziennie a tu nic nie rośnie :D W parku to już wszystko chyba leżało: chleb, ziarno, skórki z chleba, ryż, ziemniaki, makaron, ryba, kasza, kości to jest mnóstwo i uwaga, leżała też tam kiedyś czekolada w kostkach, nie wiem czy gorzka czy nie :D Edited January 23, 2014 by Parysek Quote
Golson Posted January 23, 2014 Posted January 23, 2014 Parysek napisał(a):leżała też tam kiedyś czekolada w kostkach, nie wiem czy gorzka czy nie :D Polizać trzeba było :evil_lol: Quote
motyleqq Posted January 23, 2014 Posted January 23, 2014 Parysek, ale jest zima... w śniegu sadzi tą pszenicę? :evil_lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.