Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Furie napisał(a):

Jak byście zareagowali, gdyby na Waszego psa, grzecznie idącego na smyczy, nagle przez płot wyskoczył inny pies, ze zjeżoną siercią i wyszczerzonymi zębiskami i kierował się wprost na Waszego Bogu ducha winnego psa? Właściciel w tym czasie bezskutecznie nawołuje zza płota swoją bestię, zafiksowaną tylko na jedno: atak ...

jeśli bym widziała, ze serio zaatakuje i miałabym czas na reakcje (a zdarzało się, ze nie miałam, bo czasem pies wyskoczył z dziury w płocie metro od mojego psa) to próbowałabym krzykiem go odgonić, jakby to nie pomogło to użyłabym albo buta albo czegoś co mam w ręce, a jakby i to nie pomogło to mój pies poradzi sobie sam.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

ja chodzę z dezodorantem( bo nie chce aby z wiatrem moja psica nie obaerwała gazem )Na owczarka sąsiada który biega luzem przy otwartej bramie i nas atakuje a właściciel to ma gdzieś .Na szczęście nie użyłam go zawsze się staram moją postawą i słownie odganiać psy (chociaż się ich strasznie boje ale przy Łajce jestem odważniejsza )

Posted

Tylko, czy taki dezodorant nie wkurzy psa jeszcze bardziej w przypadku, gdy mamy do czynienia z realnym, agresywnym atakiem zdeterminowanego psa?
Noszę gaz (ten wątek tak zmienia ludzi - sie naczytałam ;)) ale nigdy go nie użyłam. Raz rozdzielałam psy, wtedy jeszcze nie miałam gazu, ale gdybym miała, to też bym nie użyła, no bo jak w tej kotłowaninie?
Z kolei dopóki nie dojdzie do takiego spięcia, to człowiek też nie wie, czy na pewno skończy się źle - czasem psy się stawiają, a potem odpuszczają i tak walić gazem na zapas też nie bardzo.
Więc jeśli już to chyba pozostają tylko takie sytuacje, w których wiemy na pewno, że pies zaatakuje, bo go znamy, bo już tak robił i wiemy, że leci z rządzą mordu. Ewentualnie jak pies chwyci i nie puszcza.

Guest Parysek
Posted

Różnie to się może skończyć. Ja jakiś czasu temu miałem taki incydent że byłem w parku ze swoimi psami a do parku wleciał jakiś skundlony ONek. Zobaczył Mojego psa i biegł w jego stronę a mój pies zaczął odchodzić. Podbiegłem i stanąłem miedzy nim a Moim z postawą wyraźnie stanowczą i taką bardziej dominującą i pies się zatrzymał, chciał mnie obejść ale przesuwałem się to w prawo to w lewo i w końcu stał. Chciał mnie obiec, ruszył i zaraz znalazł się przy Mojej lewej nodze i pyskiem strasznie zarzucał to mnie kagańcem metalowym w dłoń uderzył ale jakoś tak mi się udało że wsadziłem mu prawą rękę pod brzuch i rzuciłem na siatkę, podkulił ogon i uciekł. To były sekundy dosłownie no ale impuls i w ogóle. Czasami nie można się cofnąć i nigdy nie wiadomo co się stanie i jakie będą tego następstwa. Ja zareagowałem w obronie swojego "stada" Nie mam zwyczaju nosić żadnych psikaczy :)

Posted

Znalazłam kiedyś młodego ON-a i wzięłam na DT. Okazało się, że psiak był zupełnie "zielony", bo jego panu ktoś powiedział, że psa się szkoli dopiero od roku :crazyeye:

Moja sąsiadka ma 6-miesięcznego cocer spaniela. Chodziła z nim do przedszkola, a kiedy zajęcia się skończyły, wybrała się do związku kynologicznego, żeby jej poradzili co dalej.

A TERAZ UWAGA: powiedziano jej, że z kolejnymi szkoleniami należy poczekać aż pies skończy półtora roku, bo wtedy będzie rozumiał co się do niego mówi. Wcześniej to tylko strata czasu i pieniędzy!

Osobiście padłam...

Posted

[quote name='Sowroneczka']Znalazłam kiedyś młodego ON-a i wzięłam na DT. Okazało się, że psiak był zupełnie "zielony", bo jego panu ktoś powiedział, że psa się szkoli dopiero od roku :crazyeye:

Moja sąsiadka ma 6-miesięcznego cocer spaniela. Chodziła z nim do przedszkola, a kiedy zajęcia się skończyły, wybrała się do związku kynologicznego, żeby jej poradzili co dalej.

A TERAZ UWAGA: powiedziano jej, że z kolejnymi szkoleniami należy poczekać aż pies skończy półtora roku, bo wtedy będzie rozumiał co się do niego mówi. Wcześniej to tylko strata czasu i pieniędzy!

Osobiście padłam...

No, a po dwóch latach może nauczyć się parzenia kawy :cool3:

Posted

[quote name='Sowroneczka']Znalazłam kiedyś młodego ON-a i wzięłam na DT. Okazało się, że psiak był zupełnie "zielony", bo jego panu ktoś powiedział, że psa się szkoli dopiero od roku :crazyeye:
Do mnie też ktoś kiedyś zaczął się wymądrzać, że psa powinno się szkolić dopiero jak dorośnie, żeby... nie odbierać szczeniakowi dzieciństwa :D
Ale szkolenie rocznego psa i tak jest lepsze niż nieszkolenie w ogóle i pozwalanie psu wychować się samemu. Bo i tacy ludzie się zdarzają...

Posted

Tylko bierzcie też trochę pod uwagę taką ewentualność, że podobne porady mogą pochodzić od osób ze starszego pokolenia, które obecnie nie mają kontaktu z psami. Zanim szkolenie pozytywne, a także zanim w ogóle idea samodzielnego szkolenia psa się rozpowszechniła, szkolenie oznaczało zazwyczaj zorganizowany kurs szkoleniowy na takich zasadach, że przesunięcie wieku szczeniaka na co najmniej sześć miesięcy było całkiem zdroworozsądkowym wyjściem. Nie było przedszkoli ;)

Posted

filodendron napisał(a):
Tylko bierzcie też trochę pod uwagę taką ewentualność, że podobne porady mogą pochodzić od osób ze starszego pokolenia, które obecnie nie mają kontaktu z psami.
Mi to mówiła osoba ok 35-letnia, która "chciałaby mieć owczarka niemieckiego, bo te psy są mądre nawet bez szkolenia, bo mają mądrość we krwi, od urodzenia" :P No poziom wiedzy o psach ma naprawdę niezwykły :P I nie chodzi o inteligencję, którą owczarki naprawdę mają dużą, ale o znajomość komend itp :P

Guest Parysek
Posted

NajAlethea1128 napisał(a):
Mnie na szczęście nie spotkała jeszcze niemiła sytuacja z chamstwem psiarzy.

To się tutaj nie udzielaj :D Tu są osoby wyjątkowo "pokrzywdzone". Nie no żartuje przecież :)

Posted

Dzisiejszy tekst z parku usłyszany od właścielki małej suczki która lekko spanikowała jak suczka do nas podbiegła : "Nie ufam żadnemu co ma ryj szerszy niż dłuższy " :lol:

Posted

[quote name='gops']"Nie ufam żadnemu co ma ryj szerszy niż dłuższy " :lol:

[quote name='Yorkomanka']Ja tam nie ufam niczemu co ma łeb większy niż cały mój pies :diabloti:

Straszne problemy musicie mieć z ludźmi w takim wypadku

Posted

Nie :p po prostu unikam dużych psów kiedy idę z moją pierdółką co nie jest specjalnie trudne bo unikam miejsc lubianych przez psiarzy :eviltong: Zwykła ostrożność biorąc pod uwagę że wystarczy żeby jakiś pieseczek "delikatnie" położył na moim łapę, tyle wystarczy...:roll:

Guest Parysek
Posted

A ja jestem ciekaw czy mieliście jakieś spory z gołębiarzami i innymi dokarmiaczami, nie tylko ptaków. Wrociłem ze spaceru z psami 10 minut temu a do tej pory mnie telepie. Widzę że baba stoi i rozsypuje coś to ja idę dalej, baba odeszła ale stoi i patrzyła chyba jak ptaszki będą jeść jabłuszka i orzeszki ale nic z tego bo mój w typie spaniela przeganiał je za każdym razem, kiedy chciały coś dziabnąć. Gdy już odgonił wszystkie to podszedłem i zasypałem to wszystko i rozkopałem, na to baba podchodzi i zaczyna się dialog: Ona: dlaczego pan to zasypał? Ja: Bo to nie jest miejsce na rozsypywanie śmieci i odpadków. Ona: to nie są śmieci tylko jabłuszka i orzechy. Ja: Dla mnie to są śmieci i nie życzę sobie tego, bo pani zaśmieca miejsce publiczne. Ona: piesek też może zjeść orzechy. Ja: Mówię po pierwsze pies orzechów nie może, druga sprawa to nie będzie jadł jakiegoś gówna. Chce pani dokarmiać ptaszki to proszę sobie karmik kupić i zamontować. Ona: Nie wiarygodne jaki pan bezduszny jest. Ja: Proszę pani, ostatnio tutaj ryba leżała skiśnięta tydzień czasu, do tego ryż, ziemniaki i buraki. Ona: że to zniknie w 5 minut. Ja: 5 minut czy nie, zaśmieca pani miejsce publiczne uczęszczane przez dzieci, innych ludzi i często biegają tu psu. Ona: jak bym miała 2 metry to bym panu wpieprzyła. Ja: ostatnio 2.5 metrowiec nie dał rady, powodzenia :D Ona: łysy, jeszcze bandyta jakiś. Ja: jeszcze raz to zobaczę to dzwonię na policję. Ona: co za bezduszność. Ja: jednego słowa się pani nauczyła? Ona: już zamilkła i poszła w długą :D

Posted

Parysek napisał(a):
A ja jestem ciekaw czy mieliście jakieś spory z gołębiarzami i innymi dokarmiaczami, nie tylko ptaków. Wrociłem ze spaceru z psami 10 minut temu a do tej pory mnie telepie. Widzę że baba stoi i rozsypuje coś to ja idę dalej, baba odeszła ale stoi i patrzyła chyba jak ptaszki będą jeść jabłuszka i orzeszki ale nic z tego bo mój w typie spaniela przeganiał je za każdym razem, kiedy chciały coś dziabnąć. Gdy już odgonił wszystkie to podszedłem i zasypałem to wszystko i rozkopałem, na to baba podchodzi i zaczyna się dialog: Ona: dlaczego pan to zasypał? Ja: Bo to nie jest miejsce na rozsypywanie śmieci i odpadków. Ona: to nie są śmieci tylko jabłuszka i orzechy. Ja: Dla mnie to są śmieci i nie życzę sobie tego, bo pani zaśmieca miejsce publiczne. Ona: piesek też może zjeść orzechy. Ja: Mówię po pierwsze pies orzechów nie może, druga sprawa to nie będzie jadł jakiegoś gówna. Chce pani dokarmiać ptaszki to proszę sobie karmik kupić i zamontować. Ona: Nie wiarygodne jaki pan bezduszny jest. Ja: Proszę pani, ostatnio tutaj ryba leżała skiśnięta tydzień czasu, do tego ryż, ziemniaki i buraki. Ona: że to zniknie w 5 minut. Ja: 5 minut czy nie, zaśmieca pani miejsce publiczne uczęszczane przez dzieci, innych ludzi i często biegają tu psu. Ona: jak bym miała 2 metry to bym panu wpieprzyła. Ja: ostatnio 2.5 metrowiec nie dał rady, powodzenia :D Ona: łysy, jeszcze bandyta jakiś. Ja: jeszcze raz to zobaczę to dzwonię na policję. Ona: co za bezduszność. Ja: jednego słowa się pani nauczyła? Ona: już zamilkła i poszła w długą :D

Hi, Hi, hi - BOSKIE!
U mnie za płotem osiedla ktoś także wysypuje resztki jedzenia dla zwiątek. I owszem korzystają - stada dzików!

Posted

zniknie w 5 minut, bo psy zjedzą :roll: koło mnie babka dokarmia... wrony :evil_lol: nigdy nie widziałam, żeby ktoś karmił wrony, ale ona autentycznie sypie im okruchy chleba, kilka razy dziennie, w to samo miejsce ;) w zasadzie to jest czyjeś pole, więc może próbuje komuś zaszkodzić :evil_lol:

Guest Parysek
Posted (edited)

hehhe no dokładnie pieski zjedzą ale kiedyś znajomy mówił mi że jego synek 3 latka jeździł na rowerze i pośliznął się właśnie na rozsypanych startych burakach i dlatego jest taka reakcja z Mojej strony teraz. W parku u mnie też sypią jakieś ziarenka, okruchy chleba tak jak piszesz motyleqq, to mi nie przeszkadza ale ostatnio leżały 3 bochenki chleba przekrojone na poł i do tego więcej było zieleni na tym chlebie niż tej mąki :D Może ta baba pszenice sadzi a nie okruchy chleba sypie a wrony korzystają przy okazji :D baba myśli, sypie przecie codziennie a tu nic nie rośnie :D W parku to już wszystko chyba leżało: chleb, ziarno, skórki z chleba, ryż, ziemniaki, makaron, ryba, kasza, kości to jest mnóstwo i uwaga, leżała też tam kiedyś czekolada w kostkach, nie wiem czy gorzka czy nie :D

Edited by Parysek

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...