Golson Posted January 17, 2014 Posted January 17, 2014 [quote name='N&N']Oooo, ktoś słyszał o Kalim. Imponujące. Teraz to chyba powinnam paść na twarz z zachwytu, błagać o przebaczenie, bo mój interlokutor ma jednak poziom? Tak? :lol: I ten poziom pokazuje ryczeniem/wrzaskami na dziecko/paniusiami i bachorami? Tak? To Ja jednak podziękuję za taki "poziom". Wolę pozostać przy swoim. Mało widowiskowym, ale za to nie wymagającym egzorcysty. :diabloti: Bo jak co tydzień atakują dorosłą osobę krwiożercze dzieci nie do opanowania, to naprawdę ktoś ma poważny problem ze sobą i z postrzeganiem świata. Kolejny raz poproszę Cię byś się zdecydowała. To w końcu interesują Cię te prywatne wycieczki czy też nie? Każdy kolejny Twój post jest coraz bardziej żenujący Quote
N&N Posted January 17, 2014 Posted January 17, 2014 Od kiedy to interesuje Cię opinia innych ludzi? Przecież liczysz się tylko Ty i twój pieseczek. Jego dobre samopoczucie oczywiście też. Bachory i Paniusie służą Ci do wrzeszczenia z tego co pamiętam. Quote
PaulinaBemol Posted January 17, 2014 Posted January 17, 2014 (edited) 1. Nigdy nie wolno krzyczeć i basta. 2. Bluźnisz, zawsze można wytłumaczyć dziecku "Nie ruszaj tego synku bo Ci skóreczka zejdzie z paluszków" 3. Nie lubisz dzieci. 4. Jeżeli Ty w takiej sytuacji krzyczysz to znaczy, że gnoisz dzieci. 5. Przecież zawsze można inaczej wyjść z sytuacji, szklana kula tak mówi, a ona się nie myli. 1. Są sporadyczne sytuacje gdy nie ma wyjścia (zacytuj gdzie było że nie wolno nigdy) 2. owszem można, w ostateczności po krzyknięciu 3. ja nie lubię 4. zależy od sytuacji w przypadku posiadania 6 miesięcznego psa na smyczy stojąc po prostu w rogu, w oddaleniu od wejścia z którego wybiega dziecko. Nie widzę problemu w wystąpieniu np. przed psa zamiast prehistorycznego ryku choć ryk tak jak najbardziej tylko na mamuśkę. no chyba że dziecko biegło z jakąś nadludzką prędkością 5. nie zawsze ale w większości przypadków. Innych forumowiczów dzieci nie atakują co tydzień zmuszając do ryku. I nie chodzi o jakiś uszczerbek na dziecięcej psychice tylko o zwykłą kulturę której wymagamy od innych. I nie wiem czy tak rzadko się drze na te dzieci skoro większość tu obecna stosuje taką metodę :eviltong: Ale to może dla mnie jest sytuacja abstrakcyjna bo dzieci się na mnie nie rzucają. Edited January 17, 2014 by PaulinaBemol Quote
N&N Posted January 17, 2014 Posted January 17, 2014 [quote name='PaulinaBemol'] I nie chodzi o jakiś uszczerbek na dziecięcej psychice tylko o zwykłą kulturę której wymagamy od innych. PaulinaBemol, nie wysilaj się. Nie zrozumie. Za ambitnie napisane. Po wpisach ostatnio zbanowanych użytkowników forum można stracić nadzieję w ludzi. :roll: Quote
Beatrx Posted January 17, 2014 Posted January 17, 2014 PaulinaBemol napisał(a):I nie chodzi o jakiś uszczerbek na dziecięcej psychice tylko o zwykłą kulturę której wymagamy od innych. kto nigdy nie odpowiedział chamstwem na chamstwo niech pierwszy rzuci kamień:cool3: Quote
PaulinaBemol Posted January 17, 2014 Posted January 17, 2014 ależ ja już pisałam że również nie jestem święta i pomyłki mi się zdarzają, zwłaszcza jak wchodzą emocje. Tylko ja to uznają za błąd a nie prawidłową reakcję żeby zrównywać się w chamstwie. Quote
N&N Posted January 17, 2014 Posted January 17, 2014 Beatrix, jest różnica, między pijackim bluzgiem, a biegiem dziecka. :-) Quote
Golson Posted January 17, 2014 Posted January 17, 2014 [quote name='Beatrx']kto nigdy nie odpowiedział chamstwem na chamstwo niech pierwszy rzuci kamień:cool3: To już nawet pomijam... wystarczy, że najbardziej radykalne zdanie mają Ci, którzy na początku dyskusji stwierdzaja: Ja nie wiem, co tam się stało. A to już jest tak idiotyczne, że aż śmieszne Quote
omry Posted January 17, 2014 Posted January 17, 2014 Już widzę, jakby mi dziecko wpadło na psa i coś by się stało (pies nie musi ugryźć, drapnąć czy cokolwiek, jeśli jest duży to wystarczy, że gwałtowanie wstanie) kulturę mamusi :evil_lol: Quote
Beatrx Posted January 17, 2014 Posted January 17, 2014 [quote name='N&N']Beatrix, jest różnica, między pijackim bluzgiem, a biegiem dziecka. :-) a i owszem, dlatego do dziecka można krzyknąć "STÓJ", a nie wyskakiwać mu z wiązanką jaką puściłoby się pijanemu, zaczepiającemu nas po chamsku gościowi;) ja tam nie oceniam zachowania Golsona. chociaż sama bym nie krzyczała i z takiej sytuacji raczej się ucieszyła, bo widziałabym w tym super sytuację szkoleniową na przyszłość to nie zamierzam robić z niego niezrównoważonego chama, bo krzyknął żeby się dzieciak zatrzymał. powtarzam po raz drugi: długotrwałe darcie ryja czy bluzgi do dziecka, które tylko chciało podbiec są niedopuszczalne ale krótkie "STÓJ" jest w porządku. Quote
N&N Posted January 17, 2014 Posted January 17, 2014 Beatrix, nie wiesz czy golson krzykną tylko "stój" i dlatego mama dziecka na niego naskoczyła. W pierwszej wiadomości pisał o wydarciu się na bachora. I reakcji paniusi. Oceniłam jego ZACHOWANIE w tej opowiastce pełnej dramatyzmu. Nie Golsona. Przynajmniej nie na początku. Tak naprawdę nie wiemy JAK się wydarł. Po reakcji mamy można przypuścić, że było to chamskie. Jakby kulturalnie/ostrzegawczo krzyknął, mama nie zrobiłaby rabanu. :roll: A on nie miałby powodów do wylewania żalów na forum. ;-) Nie podoba mi się chamskie zachowanie w stosunku do ludzi, "...bo pieseczek...". Trauma pieseczka nie może być powodem do dopasowywania pod niego wszystkich dookoła. Golson zobaczył, że nie ma powszechnego aplauzu dla jego opowiadania, więc i pomalutku jego opowieść ewoluowała. Wycofał się z "bachora". Zna już słowo dziecko. Nawet wiemy z dalszej części opowiastki, (dopowiedzianej potem), że krzyknął tylko "Stój". Serio nie widzę w "Stój" nic nagannego. Mimo to, historia jest niespójna i niewiarygodna. Nie przekonuje. Zaraz się okaże, że nie tylko dziecko było chamskie dla biednego golsona, ale i ludzie z forum się na niego uwzieli. ;-) Świat jest taki okrutny i niesprawiedliwy. :-( A propo okrucieństwa. Kończą mi się ciasteczka. :( Quote
pamela Posted January 17, 2014 Posted January 17, 2014 tak sobie czytam i mysle, że akurat w tym watku przykładów chamstwa kłócących się psiarzy jest mnóstwo, ;) Warto chyba wyluzowac troszke czasami Quote
Dioranne Posted January 17, 2014 Posted January 17, 2014 Może plagi "bachorów" jeszcze nie ma, ale zdarzają się sytuacje, z dzieciakami gdy po prostu ręce opadają. Raz szłam z Nico na nasz krótki spacer. Idziemy sobie spokojnie chodnikiem, w pewnym momencie widzę, że zza rogu wychodzi jakaś babcia z na oko 5-letnim chłopcem. Zaczął krzyczeć patrz babcia, piesek, piesek, piesek!, więc w obawie, że do nas podleci z łapskami przeszłam na drugą stronę ulicy. Myślałam, że już mamy spokój, a tu babcia z wnuczkiem postanowiła iść za nami. Dzieliła nas gdzieś cała długość ulicy, więc cały czas wmawiałam sobie, że będzie OK. Cały czas, jak ten chłopiec szedł to krzyczał chodź piesku do mnie, chodź! No chodź do mnie, chodź piesku! Skręcam na rogu, mając ogromną nadzieję, że w końcu dadzą nam spokój. I wtedy usłyszałam, że ktoś biegnie. Obracam głowę i co widzę? Dzieciak biegnie za nami. A jego babcia kompletnie, zero reakcji. Na całe szczęście jeszcze tylko jedną ulicę musiałam przejść z wołaniem za plecami chodź piesku do mnie, chodź! Jak wróciłam z tego spaceru to byłam cała wkurzona. Unikam kontaktu, pies przy nodze, idziemy szybkim krokiem - czy tak trudno zrozumieć, że nie chcę kontaktu na linii dziecko-pies? :roll: Ta babcia kompletnie zero reakcji, dreptała sobie gdzieś z tyłu. Poza tym trochę dziwne jest dla mnie sam fakt, że dziecko wołało obcego psa. Nigdy się z czymś takim nie spotkałam, po prostu szok. Jak ja byłam w tym wieku, chciałam pogłaskać jakiegoś psa, to podchodziłam do właściciela czworonoga i pytałam o zgodę. A nie takie cyrki. Dla mnie to nie jest normalne, tyle. Mi rodzice czy osoba w danym momencie za mnie odpowiedzialna po prostu nie pozwoliłaby na takie zachowanie. Ale ja byłam wychowywana według staroświeckich metod, to pewnie dlatego. :evil_lol: Quote
Furie Posted January 17, 2014 Posted January 17, 2014 Sądzę jednak, że 6 miesięczne szczenię nie jest agresorem rozorywającym kłami każdą dziecięcą twarzyczkę Agresorem - faktycznie nie. Aczkolwiek moja w tym wieku, była małą, słodką piranią z dynamitem w tyłku i sprężynami we wszystkich 4 łapach :cool3: Jednakże z bardzo przyjacielskimi zamiarami. Tak czy siak - potencjalny efekt w postaci wywróconego dziecka, które równie potencjalnie może sobie upadając rozbić głowę ten sam. Dlatego zdarza mi się krzyknąć, kiedy w mojej ocenie sytuacja tego wymaga i nie czuję się z tego powodu pozbawionym kultury chamem :cool1: Natomiast dzisiaj, dla kontrastu: ćwiczę sobie z Furią centralnie przed wejściem do Biedronki, a tu rodzice z małym dzieckiem: "zobacz, jak się ładnie piesek słucha" . A ja na to: - możesz popatrzeć, ale nie podchodź, bo to jest bardzo szybki piesek i mógłby cię przewrócić". I dziecko nie podeszło :) Niesprzątniętych kup też nie było. Quote
Golson Posted January 17, 2014 Posted January 17, 2014 [quote name='N&N']Beatrix, nie wiesz czy golson krzykną tylko "stój" i dlatego mama dziecka na niego naskoczyła. W pierwszej wiadomości pisał o wydarciu się na bachora. I reakcji paniusi. Oceniłam jego ZACHOWANIE w tej opowiastce pełnej dramatyzmu. Nie Golsona. Przynajmniej nie na początku. Tak naprawdę nie wiemy JAK się wydarł. Po reakcji mamy można przypuścić, że było to chamskie. Jakby kulturalnie/ostrzegawczo krzyknął, mama nie zrobiłaby rabanu. :roll: A on nie miałby powodów do wylewania żalów na forum. ;-) Nie podoba mi się chamskie zachowanie w stosunku do ludzi, "...bo pieseczek...". Trauma pieseczka nie może być powodem do dopasowywania pod niego wszystkich dookoła. Golson zobaczył, że nie ma powszechnego aplauzu dla jego opowiadania, więc i pomalutku jego opowieść ewoluowała. Wycofał się z "bachora". Zna już słowo dziecko. Nawet wiemy z dalszej części opowiastki, (dopowiedzianej potem), że krzyknął tylko "Stój". Serio nie widzę w "Stój" nic nagannego. Mimo to, historia jest niespójna i niewiarygodna. Nie przekonuje. Zaraz się okaże, że nie tylko dziecko było chamskie dla biednego golsona, ale i ludzie z forum się na niego uwzieli. ;-) Świat jest taki okrutny i niesprawiedliwy. :-( A propo okrucieństwa. Kończą mi się ciasteczka. :( Kobieta orkiestra! Wie lepiej, nie była ale wie na pewno! I nikt jej nie powie, że czarne jest czarne a białe jest białe... Mało tego, jej wiedza ciągle się powiększa, wcześniej wiedziała co ja krzyknąłem, teraz już wie jak zachowała by się "mama"... To już teraz musi jechać na dwie szklane kule... fiu fiu, stereo - pomyślał Stirlitz... Quote
PaulinaBemol Posted January 17, 2014 Posted January 17, 2014 Golson bo my najwidoczniej nie spotykamy tak nadwrażliwych matek, ba mi się zdarzyło dzieciaka i za rękę złapać i nie dość że mnie matka nie zaatakowała to podziękowała...Natomiast były opisy krwiożerczych matek. Zaczynam doceniać swoją okolicę :p naprawdę. To co opisujecie to dla mnie jakiś cyrk i zasadniczo współczuję takich spacerów. Choć nie raz w Warszawie widziałam taką matulę pożal się Boże w centrum handlowym, sama zajęta zakupami a dzieciak biegał za wieszakami od strony ściany. Jak sprzedawczyni zwróciła mu uwagę w mamusi włączył się instynkt obronny. Ale zaraz spacyfikowali ją inni kupujący :evil_lol: Quote
Golson Posted January 17, 2014 Posted January 17, 2014 [quote name='PaulinaBemol']Choć nie raz w Warszawie widziałam taką matulę pożal się Boże w centrum handlowym, sama zajęta zakupami a dzieciak biegał za wieszakami od strony ściany. Jak sprzedawczyni zwróciła mu uwagę w mamusi włączył się instynkt obronny. Ale zaraz spacyfikowali ją inni kupujący :evil_lol: A ja widziałem jak na bródnie koń chapsnął dzieciaka, matka stała obok, zupełnie nie reagowała gdy dzieciak okładał patykiem konia po pysku. A że zdarzyło mi się mieszkać kilka lat "przez płot" przy tej stadninie to i, jak się później okazało, był straszenie sądem, wzywanie policji - no bo jak to? synusia mamuni koń ugryzł? To grzeczny chłopczyk był, on chciał się zkonikiem pobawić. No ale zaraz dowiem się, że takie rzeczy w Puławach się nie dzieją więc tym bardziej w Warszawie zdarzyć się to nie mogło. I ona będzie to doskonale wiedziała bo przecież żadna matka nie będzie miała pretensji do konia. Na 100%. Zresztą, z tą matką co ją widziałaś też mało wiarygodne. W Pułąwach jest przecież galeria zielona, a też nie zanotowano tam takiego przypadku. Quote
Golson Posted January 18, 2014 Posted January 18, 2014 [quote name='rosa']Golson kurcze jak do tej pory rozumiałam prawie wszystko o czym pisałeś to ostatniego akapitu nie mogę załapać. Może to późna pora tak dzieła? Czytałam kilka razy i nic nie pomaga. Bo tyczy się on wyłącznie filozofii życiowej WSK N&N - czyli, z tego co zauwazyłem - bogini wszechwiedzy i forumowej strażniczki szklanej kuli. Ot taka mała dygresja... To taka moja prywatna fascynacja mechanizmami rozumowania osób, które nie były na miejscu zdarzenia ale zawsze wiedzą lepiej - co kto zrobił, co powinien zrobić, ba, nawet to co kto pomyślał i jakie motywy nim kierowały... Wszechwiedza w najczystszej postaci. Jej przypadek dziwi mnie jednak, bo oprócz wszechwiedzy najpierw pojawił się post o wydźwięku lekko ironicznym, nie podziałało więc zaczęły się wycieczki osobiste... a gdy ktoś odpowiedział tym samym to wycieczki osobiste nagle już stały się niedopuszczalne i "przestały ją interesować"... Nie udało się jej zabłysnąć, pozycja opiniotwórcy stała się zagrożona więc i analizy stały się coraz "ciekawsze" - skoro z czyjegoś wpisu nie wynikło zbyt wiele to zaczęło się wkładanie w czyjeś usta wyimaginowanych wypowiedzi. A gdy i to nic nie dało powróciliśmy do osobistych wycieczek. Smutne życie musi mieć ta kobieta Quote
Dardamell Posted January 18, 2014 Posted January 18, 2014 Mam wrażenie, że ludzie na tym wątku nie zdają sobie sprawy z jednej rzeczy. 6 miesięczny pies to nie jest szczenie a młodziak. Nie wiem jakiego psa ma Golson, po zdjeciach wnioskuję, że nie jest to duży pies, ale też nie malutki. Tak, 6 miesięczny pies może ugryźć i to naprawdę poważnie, bo to już nie jest szczeniak i zaczyna dorastać, a jak wiadomo u niektórych psów to naprawdę trudny okres. Dziecko jest znacznie delikatniejsze niż dorosły człowiek i jak nam pies zadraśnie skórę tak u dziecka może zostać blizna na całe życie. Jak mnie moja suka złapie przypadkowo za rękę bo nie trafi w gryzak to krzyknę z bólu ale po chwili już nic nie czuję, 5 letniemu dziecku potrzaskała by dłoń. Najłatwiej jest wieszac na Golsonie psy ludziom z niedużymi psami. A zapytajcie właścicieli molosów jakie gabartyty miały ich psy w wieku 6 miesięcy. Moja suka ważyła już prawie 30 kg, a ona z tych mniejszych molosów. N&N, mało matek w życiu widziałaś. jedne są normalne i nie robią rabanu jak ktoś im dziecku coś powie, czy w takiej sytuacji jak Golson krzyknie, a wręcz przeciwnie, jeszcze dziecku wytłumaczą, dlaczego pan krzyknął i że miał rację. A są takie, które uważają, że to Ty masz im dziecku zapewnić bezpieczeństwo w każdej sytuacji i to Ty jesteś za nie odpowiedzialna, bo to dziecko i mu wszystko wolno. Z drugiej strony fajnie, że się z takimi pindziami nie spotkałaś, bo to znaczy, że masz dobre wzorce. Ale matki łajzy też się zdarzają. Quote
isabelle301 Posted January 18, 2014 Posted January 18, 2014 golson - zaczynasz być śmieszny po prostu. Pasujesz do tego wątku jak ulał - chamstwo psiarzy w pełnej krasie. Dzieciak wybiegł ze sklepu i skąd ta nadinterpretacja że biegł akurat do twojego strachliwego psa? Dzieci biegają, wrzeszczą - takie ich prawo, taka przypadłość. Też byłeś takim wstrętnym bachorem co biegał i wrzeszczał... mówienie o paroletnim dziecku wychowany/niewychowany też jet śmieszne. Mały człowiek to nie pies - w wieku 5 lat ma jeszcze z 15 lat wychowywania przed sobą znaim będzie o nim można powiedzić wychowany/niewychowany. O tobie można już powiedzieć z całą stanowczością - nie wychowany absolutnie. Drzeć mordę na dziecko dlatego tylko że się nie potrafi zadbać o socjal i wychowanie swojego psa - żenada. Skoro wiesz że masz strachliwego psa dla którego człowiek wychodzący ze sklepu "zapędza go w róg" to po cholerę sam w tym rogu z tym psem stajesz? co - miejsca tam nie było? Plagi bachorów cię otaczają... ciekawe. Żyjesz w świecie ludzi, i to ludzie ustanawiają prawo i obyczaje. A ty możesz sobie co najwyżej popłakać w kąciku ale dotosować się do tego musisz. I pogodzić z faktem że twoj pies choć dla ciebie ważny w tym świecie ma znacznie niżze prawa niż nawet mały człowiek. Mały człowiek ma prawo biegać, (nie ma prawa bić nikogo), ale ma prawo także krzyczeć , śmiać się na głos. Twój pies nie ma prawa wyskakiwac domałego człowieka z zębami, pazurami czy czymkolwiek. I to jest twój obowiązek aby nauczyć go że takie zachowanie jest niewłasciwe i pilnować aby takie sytuacje nie miały miejsca. Jak już wiele razy zostało napisane - pies za nogami a ty robisz krok w przód i to wystarczy. Opisana przez ciebie sytuacja nie jest zagrażająca dziecku na tyle, by do dziecka wrzezczec... i matka miała rację że cię zjechałą jak burą sukę. ps1. nazywając kolejne dziecko bachorem pamiętaj że ten bachor za naście lat będzie pracowac na twoją emeryturę, leczyć ci e z chorób geriatrycznych, czy zmieniac ci pieluchy w domu starców - więc szacunek tu się kłąnia ps. 2 na Bródnie (nazwa włąsna piana powinna być z dużej litery wedle zasad pisowni języka polskiego) - nie ma stadniny - jest stajnia ale nie stadnina ps. 3 określenia twój, cię, ty - napisałam celowo z małej litery. Jeżeli chcesz szacunku - musisz sobie na to zasłużyć. ps. 4 - ktoś w tym wątku dawał góry złota za zobaczenie psa który nie spanikuje gdy będzie stał w rogu a dziecko z krzykiem będzie biegło do niego - chętnie skorzystam - góra złota by się przydała Quote
filodendron Posted January 18, 2014 Posted January 18, 2014 [quote name='Furie']Agresorem - faktycznie nie. Aczkolwiek moja w tym wieku, była małą, słodką piranią z dynamitem w tyłku i sprężynami we wszystkich 4 łapach :cool3: Jednakże z bardzo przyjacielskimi zamiarami. Tak czy siak - potencjalny efekt w postaci wywróconego dziecka, które równie potencjalnie może sobie upadając rozbić głowę ten sam. Ale tu nie chodzi o bezpieczeństwo dziecka. Przynajmniej nie w takim rozumieniu. [quote name='Golson'] Stojąc z ON-kiem zwyczajnie sprawę bym zignorował, po pierwsze dlatego, że ten dzieci lubi, po drugie dlatego, że naprzykrzające się dziecko pacnął by łapą i przewrócił bo waży dwa razy tyle co ono Tu od początku nie chodzi o dziecko, tylko o szczeniaka, do którego nie może podbiec dziecko, bo gdy ten nie ma możliwości gdzieś odejść lub się schować, to pokaże zęby. O jego dyskomfort chodzi. A w dalszej kolejności o komfort, którego nie udało się zapewnić inaczej niż rycząc zawczasu na bachora, bo - o dziwo - zachwycił się szczeniakiem. Z takim psem chodzi się właśnie w takie miejsca, parkuje pod sklepem, pod ścianą, parę metrów od wejścia i bez opracowanej strategii ;) Przecież matki z dziećmi nie robią zakupów. A jak robią, to jedną ręką trzymają trobę z zakupami, drugą odliczają pieniądze, a tą trzecią, którą ktoś tu wspomniał, w razie czego przytrzymują dzieciaka. Ta trzeciej nie miała, dzieciak wypadł ze sklepu a za nim matka, która zobaczyła, że ktoś na jej dziecko nakrzyczał. Nie zobaczyła za człowiekiem samochodu, potwora, jeziora tylko sześciomiesięczne szczenie, więc też wypyskowała. Klasyka rodzimych relacji międzyludzkich. I tak to się kręci w oparciu o empatię i wzajemny szacunek. Potem jak mi osiedlowa pizzeria wprowadza zakaz wchodzenia z psami do ogródka, bo "takie jest życzenie klientów" to bankowo wiem, co to za klienci - obok jest przedszkole i matki wpadają tu z dzieciakami na pizzę a ja właśnie zostałam sprowadzona do wspólnego mianownika z kimś, kto nie umiał zapobiec awanturze na linii pies - dziecko - rodzic. Tak na wszelki wypadek. Owszem, pewne sytuacje trudniej przewidzieć niż wschód słońca, ale konia z rzędem temu, kto będąc ze szczeniakiem w publicznym miejscu nigdy nie spotkał nadreaktywnego dziecka, które trochę głupieje na widok futrzaka. Nie oszukujmy się, rodzic z dzieckiem są zawsze na wygranej pozycji, dlatego psiarze muszą myśleć za nich. Jak nie zaczną, to w końcu nie tylko małe wspólnoty mieszkaniowe ale i te większe spółdzielnie wprowadzą zakaz posiadania psów, albo dużych psów, albo dwóch psów itd. I stanie się to na własne życzenie psiarzy. Do wyboru zostanie ulubiony przez wszystkich joreczek w torebeczce. Quote
Golson Posted January 18, 2014 Posted January 18, 2014 [quote name='isabelle301']Dzieciak wybiegł ze sklepu i skąd ta nadinterpretacja że biegł akurat do twojego strachliwego psa? Dzieci biegają, wrzeszczą - takie ich prawo, taka przypadłość. Też byłeś takim wstrętnym bachorem co biegał i wrzeszczał... mówienie o paroletnim dziecku wychowany/niewychowany też jet śmieszne. Mały człowiek to nie pies - w wieku 5 lat ma jeszcze z 15 lat wychowywania przed sobą znaim będzie o nim można powiedzić wychowany/niewychowany. Kolejne "objawienie" znające sytuację lepiej od jej uczestników... Kto biegł, gdzie biegł, co krzyczał... To standard tutaj obecnie? Dziecko, usiądź, weź głęboki wdech i zanim coś Ci znowu "ślina na język przyniesie" dwa razy zastanów się. Jeżeli dziecko w wieku 2 lat sra w pieluchy to nikt nie będzie mówił, że jest niewychowane ale jeżeli dziecko w wieku lat 5-6 nie potrafi spokojnie zachowywać się "między ludźmi" (czy to w sklepie, czy przed sklepem, w restauracji czy w kinie) to jest bachorem. Jeżeli wychowujesz swoje dzieci inaczej - cóż, Twoja sprawa - nie dziw się jednak, że w opinii innych osób najczęściej będą właśnie "bachorami". [quote name='isabelle301']O tobie można już powiedzieć z całą stanowczością - nie wychowany absolutnie. Drzeć mordę na dziecko dlatego tylko że się nie potrafi zadbać o socjal i wychowanie swojego psa - żenada. Skoro wiesz że masz strachliwego psa dla którego człowiek wychodzący ze sklepu "zapędza go w róg" to po cholerę sam w tym rogu z tym psem stajesz? Dziewczynko, nie przypominam sobie abym miał mordę. Dziwne wychowanie z domu wyniosłaś. Poza tym... "zapędza w róg" - gdzieś Ty to wyczytała? [quote name='isabelle301']ps1. nazywając kolejne dziecko bachorem pamiętaj że ten bachor za naście lat będzie pracowac na twoją emeryturę, leczyć ci e z chorób geriatrycznych, czy zmieniac ci pieluchy w domu starców - więc szacunek tu się kłąnia ps. 2 na Bródnie (nazwa włąsna piana powinna być z dużej litery wedle zasad pisowni języka polskiego) - nie ma stadniny - jest stajnia ale nie stadnina ps. 3 określenia twój, cię, ty - napisałam celowo z małej litery. Jeżeli chcesz szacunku - musisz sobie na to zasłużyć 1. Sam pracuję na swoją emeryturę, nie wybieram się do domu spokojnej starości - a jeżeli już to raczej stać mnie będzie na opłacenie tam pobytu - nie przypominam sobie by ktokolwiek komukolwiek za darmo w takim miejscu pieluchy zmieniał. 2. Na Bródnie jest ośrodek jeździecki jeżeli już mamy byc takimi formalistami, a nie żadna "stajnia". Poza tym zwracając uwagę w taki sposób w jaki to uczyniłaś na pisownię wypadało by najpierw spojrzeć na swoje "wypociny" i zastanowić się czy tak właściwie taka uwaga w tym kontekście nie będzie wyglądała komicznie 3. Jeżeli chcesz komentować i zwracać komuś uwagę - przeczytaj przynajmniej całą dyskusję. Póki co robisz z siebie wariata... Tak przy okazji, przed >że< stawiamy przecinek, >niewychowany< piszemy łącznie, wielką literą piszemy również skrót od >post scriptum< przy czym pamiętamy by od "treści" tegoż oddzielić go znakiem przestankowym, zdanie zazwyczaj rozpoczynamy wielką literą i kończymy kropką, pytajnikiem lub wykrzyknikiem... Wróć do szkoły zamiast bić pianę i popisywać się "domową łaciną". Quote
Golson Posted January 18, 2014 Posted January 18, 2014 filodendron napisał(a):Owszem, pewne sytuacje trudniej przewidzieć niż wschód słońca, ale konia z rzędem temu, kto będąc ze szczeniakiem w publicznym miejscu nigdy nie spotkał nadreaktywnego dziecka, które trochę głupieje na widok futrzaka. No przecież już rada mędrców ustaliła, że dzieci nigdy nie zachowują się nadreaktywnie. To w końcu jak to jest? Przecież każde dziecko albo spokojnie podchodzi, najczęściej wcześniej pyta, matka dopytuje upewniając się czy przypadkiem właściciel nie wstydzi się odmówić dziecku... (tak to ironia, nie nalezy brać tego dosłownie) filodendron napisał(a):Nie oszukujmy się, rodzic z dzieckiem są zawsze na wygranej pozycji, dlatego psiarze muszą myśleć za nich. Jak nie zaczną, to w końcu nie tylko małe wspólnoty mieszkaniowe ale i te większe spółdzielnie wprowadzą zakaz posiadania psów, albo dużych psów, albo dwóch psów itd. I stanie się to na własne życzenie psiarzy. Do wyboru zostanie ulubiony przez wszystkich joreczek w torebeczce. I najczęściej myślą. Przynajmniej Ci świadomi. Zakładają kagańce, nie puszczają psów co do których nie mają pewności luzem, a najczęściej nawet mając pewność na widok dziecka na horyzoncie zapinają na smycz. Idąc samemu do sklepu nie biorą psa, nie zostawiają luzem pod sklepem chociażby dlatego, że ktoś inny zwyczajnie może się ich bać. Jednakże jest jedno ale - mimo, że to robią to jednak "nie muszą". Nikt nie ma obowiązku myślenia za inną osobę, która nie pozostaje pod naszą opieką. Tym bardziej za osobę dorosłą - to ona ma myśleć o sobie i swoim dziecku. i kolejny raz napiszę - dziecku nie wolno wszystkiego, a cały świat nie będzie kręcił się wokół pewnej grupy niewychowanych bachorów tylko i wyłącznie dlatego, że rodzicom/opiekunom nie chce się pomyśleć. (kolejny raz podkreślę słowo >grupa< bo za chwilę ktoś zarzuci, że wrzucam wszystkich do jednego worka) Quote
isabelle301 Posted January 18, 2014 Posted January 18, 2014 Czyli kolejny chamek oszust z szarej strefy nie płacący ZUS-u? Zrób sobie dziecko, weź wychowanie na woje barki i wtedy pogadamy - twoje będzie zawsze i w kazdej sytuacji zachowywać się zgodnie z twoim wzorcem. Po tobie nie widać byś taką sztukę posiadł choć jesteś dorosły.... Następnym razem może za mamusią będzie szedł tatuś - wyciągnie telefon, zadzwoni gdzie potrzeba i będzie mandacik za pieseczka który szczerzy do ludzi ząbeczki i nie jest w kagańcu - policji czy SM nie będzie intereować wiek pieseczka, w przepisach jest słowo "pies"... czego ci serdecznie życzę.... Gdzie się człowiek nie obróci styka się z takimi "chamskimi psiarzami" dzięki którym tak jak Filodendron pięknie opisała - normalny człowiek z normalnym psem jest z góry traktowany jak intruz. Kurczę nawet na placu zabaw w stadzie dzieciaków nie mam takich sytuacji a mam wielkiego białego przytulaśnego pieseczka do którego ręce same się lepią... jakoś dzieci do niego podchodzą, nawet piszczą, głaszczą, czasem się na niego przewracają.... biegają z nim, szarpią się z nim szmatą, rzucają mu patyczki - wszystko to są obce dzieci. I kłopotu nigdy nie ma a żadne z nich nie zachowuje się jak bachor... może dlatego, że dla mnie są po prostu dziećmi? Quote
Golson Posted January 18, 2014 Posted January 18, 2014 isabelle301 napisał(a):Czyli kolejny chamek oszust z szarej strefy nie płacący ZUS-u? No proszę. Jak niewiele potrzeba by prawdziwa natura znać dała o sobie. Po powyższym dochodzę do wniosku, że z Tobą (zauważ, że mimo braku sympatii/szacunku wciąż piszę z wielkiej litery - mnie kiedyś uczono, że dbanie o styl i formę pisemnej wypowiedzi to bardziej oznaka szacunku do siebie niż adresata) raczej nie widzę szansy na kontynuowanie jakiejkolwiek dyskusji. Tym bardziej o kulturze bądź jej braku - no chyba, że w kontekście jogurtu... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.