Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

U mnie w tamtym roku strzelali 2 tygodnie przed i po więc było trudno z spacerami ....w tym roku jest spokojniej .
więc może jakoś damy rade ...a pomyśleć że wszystko zaczęło się od wrzucenia psu petardy pod łapy

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Fakt, petardy są doprawdy irytujące. Gdyby jeszcze ta strzelanina odbywała się wyłącznie na zasadzie pokazu fajerwerków w jakimś konkretnym miejscu w mieście, to ok. Albo gdyby ludzie strzelali tylko w sylwestra, tylko o północy. A tak jak jest teraz, no to... houston, mamy problem. Nie wspomnę o kwestiach jeździeckich...możecie sobie wyobrazić problemy, jakie podczas jazdy sprawiają konie, które boją się wystrzałów...
A w temacie chamstwa innych psiarzy, to...jestem mile zaskoczona (o dziwo!). Moi sąsiedzi (wielokrotnie przeze mnie wspominani w tym wątku) przepuścili mnie na spacerze, tym samy unikając darcia mord przez swoje i moje psy.

Posted

U mnie rok temu był spokój, w tym roku mam kawalkadę od 20 grudnia non stop.. Najgorzej jest wieczorami. Teraz w ogóle mój spacer to slalom - jak tylko widzę grupkę 2+ młodzieży w wieku szkolnym i starszym to zawracam, zmieniam trasę, przechodzę na drugą stronę itd. Byle tylko jakiemuś dzieciakowi nie wpadło do głowy rzucić psu petardę pod nogi :roll: Muszę fajnie wyglądać, jak na widok ludzi uciekam, jakbym miała agresywne psy czy coś :evil_lol: Ale boję się, że Hera i Frotek się zaczną bać, bo Chibi i Luka mi takie cyrki nieraz odstawiają przez petardy, że nawet nie chcę myśleć o bzikującej czwórce kudłaczy...:shake: Najgorsze, że nawet do lasu czy w pola nie pójdę, bo strzelają też dzieciaki z okolicznych wsi i na polach czy w lesie to bardzo słychać. Nie ma gdzie uciec - powoli zaczynam marzyć o jakiejś pustelni w głębi puszczy :diabloti:

Posted

rozi napisał(a):
Ja sądzę, że każdy ma do czynienia z tyloma idiotami, na ilu sobie zasłużył :diabloti:

ale na aż tylu? co ja ludziom zrobiłam??? Moja sąsiadka jest hitem nad hitami. Jakieś dwa lata temu zrobiła swojemu mężowi wielką awanturę, że na przeciwko nich mieszka rottweiler, czy on wie co to znaczy?! Rottweiler!!!
Od jakiegoś czasu mają chi. Chi rzuca się na psy i ludzi i oczywiście, że chodzi bez smyczy i oczywiście, że nic z tym nie robią.
podbiegła do mojej suki (ten straszny rottweiler), ale moja suka nie skumała, że ta się na nią rzuca i już przygotowana do zabawy, bo przecież pies ją zaprasza. Chi odskoczyła i oszczekiwała z daleka. Usadziłam sukę na dupce i uspokoiłam aby się nie szarpała na spacerze. W oddali słyszę tylko sąsiadkę jak mówi rozchichotana do męża "przekąska by była".
Oj byłaby, gdybym suka zakumała, że była atakowana a potem był by lament, że był pies i go nie ma.

Posted

zmierzchnica napisał(a):
Nie ma gdzie uciec - powoli zaczynam marzyć o jakiejś pustelni w głębi puszczy :diabloti:

Mogę wybrać się z tobą?:diabloti: U mnie tez wariuja i puszczają petardy... :shake:

Posted

Zrobię offa, bo to nie o chamstwie innych psiarzy, ale u mnie było wczoraj słychać z oddali jeden pojedynczy huk. Nic więcej. I tak od lat. Yeah. Zapraszam na Sylwestra za rok :D :diabloti:

Posted

U mnie niestety pełno jest niedopilnowanych bachorów rzucających petardy - i szczerze, to niesamowita ulga, że mam teraz psy, które petard się nie boją... Cyc czasem się zbulwersuje i szczeknie na głośniejszy huk, i ot cała reakcja towarzystwa - pikuś w porównaniu z tym co przeżywałam kiedyś ze spacerami po partyzancku, zaszczaną ze strachu przez psa klatką schodową, środkami uspokajającymi i sylwestrami spędzanymi z psem z kiblu z zapchaną ręcznikami wentylacją i puszczanie papierowych statków w wannie w ramach imprezy :roll:

I nawiązując do dyskusji na innych wątkach, męka z psem bojącym się huku (która osiągnęła kosmiczne rozmiary wraz z odchyłami na starość i chorobą) będzie chyba głównym powodem, dla którego dłuuugo nie zdecyduję się na psa niewiadomego pochodzenia albo z rasy skłonnej do nerwowych reakcji.

Posted

U nas na stare lata Filip coraz bardziej się boi. Na kilka dni przed dostaje już coś ziołowego, a w momencie szczytu mama stara się skupić go na jego największej namiętności, czyli ciasteczkach. Swoją drogą wiele lat temu na moim osiedlu była sprawa, że gnoje wrzuciły petardę do wózka z niemowlakiem i się zapalił sztuczny materiał śpiworka, dzieciak poparzony itd. Jak dla mnie sprzedaż petard powinna być zabroniona tak ogólnie, bo nie wiem, co jest ekscytującego w kolorowym huku. Owszem, na jakimś sporym sylwestrze miejskim, profesjonalnie zrobiony pokaz to fajna sprawa, ale puszczanie poperdywaczy przez dziesięcioletnie glutki powinno zostać wyeliminowane. Tym czasem na osiedlu mojej mamy coraz więcej przerażonych pogubionych psów, które pewnie uciekły przed hukiem, a ktoś nie wpadł na to, zeby w okolicach końca roku psa prowadzać na smyczy. U nas jeszcze nie widziałam, ale obecnie jestem mało mobilna i niestety bardzo rzadko mogę wyjść z domu, więc nie umiem ocenić skali.

Posted

Sybel napisał(a):
ktoś nie wpadł na to, zeby w okolicach końca roku psa prowadzać na smyczy.
,
to jeszcze nic. u mnie na wsi jakieś 4-5lat temu mundrzy ludzie o północy zabrali swojego yorka bez smyczy na spacerek popodziwiać petardy. psisko zwiało, a po 2 tygodniach poszukiwań kupili drugiego psa.

Posted

ja tez przez dwa pierwsze sylwestry zawsze baralam moja suke na ogladanie fajerwerkow, bo ona kocha strzaly. wybuchy, burze...nie mowiac juz o wystrzalach z broni.
ale rok temu normalnie w srodku dnia jakis debil rzucil jej swiszczaca petarde miedzy lapy.
nie strzelajaca, ale swiszczaca.

i od tego czasu tych swiszczacych bardzo, bardzo nie lubi i juz nie byla na fajerwerkach i nigdy nie pojdzie.
w zeszlym roku pierwszy raz spedzila sylwestra w klatce, z ktorej wyszla jak przestali strzelac. nie byla specjalnie spanikowana, ale po prostu juz jej sie to nie podobalo.
na strzaly nadal reaguje bardzo pozytywnie-jak trzeba, w koncu to pies mysliwski, burze uwielbia.
w tym roku u nas nie wolno strzelac poza sylwestrem i jest raczej cicho, ale wczoraj jakis debil puscil wlasnie takie swiszczace gowno to od razu poszla spac do klatki.
moje dwa mlodsze psy nawet oka nie otworzyly na ten swist.

Posted

Dlatego ja w okolicach świąt omijam z daleka ludzi potencjalnie mogących posiadać petardy, przy ludziach psów nie puszczam, bo a nuż nie zdążę zareagować na jakiegoś kretyna, który postanowi pieska podręczyć... Swoją drogą, jeśli miałaś świadków, trzeba było dzwonić na policję i się nie certolić. Pewnie by tylko gościa upomnieli, ale sam fakt, że by sobie uświadomił, że takie coś jest karalne, może coś by dało :roll:

U mnie dwie starsze sunie się boją, Frotek i Hera raczej nie, ale już widzę, że Frotka co głośniejsze petardy niepokoją, dlatego staram się raczej unikać wychodzenia wieczorami "w strefy strzałów" nawet z tymi niebojącymi się psami. Strach zasiać bardzo łatwo, a jak już pójdzie lawina, to się psa nie nauczy olewania...:roll:

Posted

Mój poprzedni pies uwielbiał petardy. Kiedyś podczas spaceru jakieś dzieciaki siedziały w krzakach i puszczały petardy. A mój pies poleciał w te krzaki i złapał petardę do pyska (na szczęście już zimną). Dzieciarnia psa się wystraszyła (bo wygląd wg wielu miał jak na mordercę przystało) a ja dołożyłam swoje kilka groszy że następnym razem pies nie weźmie do pyska petardę a ich dupska. Nie podziękowali za ostrzeżenie bo zwiewali do domu szybciej od charta. Ale serce mi stanęło jak zobaczyłam jak mi pies dumnie petardę w zębach przynosi....

Posted

zmierzchnica napisał(a):
Dlatego ja w okolicach świąt omijam z daleka ludzi potencjalnie mogących posiadać petardy, przy ludziach psów nie puszczam, bo a nuż nie zdążę zareagować na jakiegoś kretyna, który postanowi pieska podręczyć... Swoją drogą, jeśli miałaś świadków, trzeba było dzwonić na policję i się nie certolić. Pewnie by tylko gościa upomnieli, ale sam fakt, że by sobie uświadomił, że takie coś jest karalne, może coś by dało :roll:

U mnie dwie starsze sunie się boją, Frotek i Hera raczej nie, ale już widzę, że Frotka co głośniejsze petardy niepokoją, dlatego staram się raczej unikać wychodzenia wieczorami "w strefy strzałów" nawet z tymi niebojącymi się psami. Strach zasiać bardzo łatwo, a jak już pójdzie lawina, to się psa nie nauczy olewania...:roll:


maly gnojek to byl. policja nie zajmuje sie glupimi dziecmi. nimi musi sie zajac spoleczenstwo:evil_lol:

Posted

a_niusia napisał(a):
maly gnojek to byl. policja nie zajmuje sie glupimi dziecmi. nimi musi sie zajac spoleczenstwo:evil_lol:


Mam nadzieję, że się nim zajmie na poważnie...:diabloti:

No właśnie, co do omijania ludzi, żeby mi nikt psów nie wystraszył - chwaliłam się i mnie pokarało :roll: Idę z psami na teren opuszczonej kopalni wapienia, żeby NIKOGO nie spotkać i psy mogły swobodnie pohasać bez lęku. Żeby tam dojść muszę minąć stary budynek kopalni, jakieś zakłady budowlane, mechanika - i już jest ta kopalnia.
Z zakładów wychodzi akurat dwoje panów w garniturach, na oko 50-60 lat, siwe włosy, okulary itd. Idą do auta, ja z 4 psami ich mijam. "Ooo, ile piesków!", mówi jeden. Uśmiecham się, psy grzecznie na smyczach, uchodzimy te 7-8 metrów. Nagle za mną: "JEBUT!". Taa... To ci panowie. Walnęli za mną petardą i rozbawieni oglądali się za mną :shake: Zawołałam tylko "Wali wam na łeb?!", bo nawet nie miałam ochoty podchodzić i wdawać się w dyskusję, szczególnie, że Chibi jakoś aż tak to nie przeraziło i uznałam, że może uda mi się ją jeszcze nakręcić na bieganie. Ale kurdę, ja rozumiem - gimnazjaliści, licealiści, jeszcze nic w spodniach to nie ma i nadrabia hukiem petard. Ale, jasna kurka wodna, stare pryki? :roll: Żeby nie było - ludzie w moim wieku, czyli powyżej dwudziestki, to też dla mnie "stare pryki", za stare, żeby uznawać wybuchy za zabawne...:eviltong:
Jak wracałam to wyszła też melina z psami i walili petardami za mną. Ich psy wystraszone, moje suki przerażone na maksa... Takie to zabawne, oglądać dziewczynę metr pięćdziesiąt w kapeluszu szarpiącą się ze stadem psów? :roll: Jakby mi psy zwiały i pognały w siną dal to co, pewnie by się śmiali i opowiadali sobie przy piwku?

Posted

Komentarz znajomej z FB:
Mentalnym gimbusom rzucającym podpalone petardy na chodnik za siebie życzę co następuje: a) żeby im wybuch uje*ał rączki, aby więcej nie robili czegoś tak głupiego, b) żeby im wybuch uje*ał nóżki przy samej dupie, aby więcej nie stanęli na mojej drodze, c) aby im wybuch uje*ał jajka razem z kuśką, a dziewczynom wy*ierdolił w ci*ie dziurę jak tunel do Pendolino, aby przypadkiem nie spłodzili podobnych sobie idiotów. Tego im życzę z duszy, z serca. Dziękuję za uwagę.

Nic dodać nic ująć.

Posted

Sybel napisał(a):
Komentarz znajomej z FB:
Mentalnym gimbusom rzucającym podpalone petardy na chodnik za siebie życzę co następuje: a) żeby im wybuch uje*ał rączki, aby więcej nie robili czegoś tak głupiego, b) żeby im wybuch uje*ał nóżki przy samej dupie, aby więcej nie stanęli na mojej drodze, c) aby im wybuch uje*ał jajka razem z kuśką, a dziewczynom wy*ierdolił w ci*ie dziurę jak tunel do Pendolino, aby przypadkiem nie spłodzili podobnych sobie idiotów. Tego im życzę z duszy, z serca. Dziękuję za uwagę.

Nic dodać nic ująć.


Nie no brawo za wyobraźnię i słownictwo znajomej :)

Posted

Sybel napisał(a):
Komentarz znajomej z FB:
Mentalnym gimbusom rzucającym podpalone petardy na chodnik za siebie życzę co następuje: a) żeby im wybuch uje*ał rączki, aby więcej nie robili czegoś tak głupiego, b) żeby im wybuch uje*ał nóżki przy samej dupie, aby więcej nie stanęli na mojej drodze, c) aby im wybuch uje*ał jajka razem z kuśką, a dziewczynom wy*ierdolił w ci*ie dziurę jak tunel do Pendolino, aby przypadkiem nie spłodzili podobnych sobie idiotów. Tego im życzę z duszy, z serca. Dziękuję za uwagę.

Nic dodać nic ująć.


Brawo! Wyczerpała temat :evil_lol:

Posted

Martens napisał(a):
U mnie niestety pełno jest niedopilnowanych bachorów rzucających petardy - i szczerze, to niesamowita ulga, że mam teraz psy, które petard się nie boją... Cyc czasem się zbulwersuje i szczeknie na głośniejszy huk, i ot cała reakcja towarzystwa - pikuś w porównaniu z tym co przeżywałam kiedyś ze spacerami po partyzancku, zaszczaną ze strachu przez psa klatką schodową, środkami uspokajającymi i sylwestrami spędzanymi z psem z kiblu z zapchaną ręcznikami wentylacją i puszczanie papierowych statków w wannie w ramach imprezy :roll:

I nawiązując do dyskusji na innych wątkach, męka z psem bojącym się huku (która osiągnęła kosmiczne rozmiary wraz z odchyłami na starość i chorobą) będzie chyba głównym powodem, dla którego dłuuugo nie zdecyduję się na psa niewiadomego pochodzenia albo z rasy skłonnej do nerwowych reakcji.


Mój pies jest niewiadomego pochodzenia bo z schroniska ale nigdy nie bała się petard aż do pewnego spaceru jak 2 gówniarzy wrzuciła ją jej pod łapy .I od tego momentu zaczęły
się nasze problemy

Posted

ailema napisał(a):
Mój pies jest niewiadomego pochodzenia bo z schroniska ale nigdy nie bała się petard aż do pewnego spaceru jak 2 gówniarzy wrzuciła ją jej pod łapy .I od tego momentu zaczęły
się nasze problemy


Mi też trafił się inny pies niewiadomego pochodzenia, który huków się nie bał - ale właśnie, trafił, bo to loteria ;) a są rasy, w których ze względu na taki a nie inny charakter lęk przed strzałami to rzadkość. Jak patrzę po kundelkach znajomych to niestety jest bardzo różnie, niestety większość mniej lub bardziej panikuje... A w tej chwili mam dwa staffiki, z których żaden się wystrzałów nie boi, i z tego co rozmawiam z innymi właścicielami tych psów, mało który ma jakiekolwiek ekscesy z powodu strzałów.

Ludzkie chamstwo dużo łatwiej znosić mając zrównoważonego nieproblemowego psa ;) i widać to nie tylko na spacerach, ale też na tym wątku, bo praktycznie wszystkie osoby dziwiące się narzekaniu w tym temacie i ostrym reakcjom, same mają przyjaznego, pewnego siebie zwierzaka, który nie ma problemów z akceptowaniem obcych psów, lękiem, itd. I to samo tyczy się petard, bo w momencie kiedy nie mam w domu psa, który by się ich panicznie bał, sama mam zdrowsze nerwy i nie mam aż tak morderczych myśli o strzelających bachorach jak miałam kiedyś :evil_lol:

Posted

Zgadzam się z Martens, zawsze punkt widzenia zależy od punktu siedzenia ;) gdybym miała tylko Frotka i Herę to bym olewała sprawę, po prostu unikałabym ludzi w okolicach sylwka i już. A tak szlag mnie trafia, kiedy idę specjalnie do lasu z wystraszonymi suczkami, a akurat w lesie zabawia się grupka młodzieży - piwo i petardy, zestaw imprezowy :roll:

Dzisiaj malowniczo opieprzyłam trójeczkę dzieci płci męskiej (8-10 lat), które na widok psów na boisku postanowiły wejść i postrzelać :loveu: Nie zdążyły, bo ryknęłam niczym lwica, że won, bo dzwonię na policję :diabloti: Uciekały ładnie, jeszcze się obracały, pewnie myśląc, że mi na złość zrobią i ostatnią petardę rzucą, ale znowu ryknęłam "NA POLICJĘ!!!" to zrezygnowały :loveu:

Odejdę od tematu, bo od jakiegoś czasu jestem "obiektem" chamstwa nieuświadomionego zupełnie. Pewnie kojarzycie ten typ ludzi: wasi mili znajomi z ich miłymi, niewychowanymi pieskami. Pogada się z nimi, pieski się przywitają i jest fajnie :p A potem takie osoby przyłączają się do spaceru... I przestaje być tak miło.
Po pierwsze: właściciel już nawet nie widzi swojego psa, tylko zaczyna nawijać. Zwykle o tymże psie, który olany zupełnie- robi co chce. Czyli próbuje gwałcić moje suki, kradnie nam zabawki, ucieka, podbiega do innych psów w okolicy, żebrze u mnie o żarcie, skacze na mnie i tak dalej :p
Po drugie: moje psy się nie bawią z obcymi, bo spacer to czas zabawy ze mną. Więc czekają na piłeczkę. Rzucam piłeczkę, ignorując nawijacza, ale jego pies... Sruuu i kradnie piłkę, uciekając z nią w krzaki. "Haha, no on tak robi, już jej nie odda!". Super :loveu:
Po trzecie: zwykle taki pies znajomego to samiec albo młody zwierzak. Samce nieodmiennie obsikają mój plecak albo nogi, właściciel tego nawet nie zauważa (lub udaje) :evil_lol: Młody zwierzak zaś szarżuje na moje psy, przy czym Lusia i Chibi jako starsze panie z zasadami, baaardzo tego nie lubią. Muszę tłumaczyć się z "agresji" moich suk wobec super-hiper-kochaniutkiego przyjaznego psa wielkości cielaka.
I po czwarte: nie umiem się, głupia, powstrzymać, żeby takiego niewychowanego psa trochę poszkolić czy pouczyć aportowania. Po czymś takim pies jest już mój. Spragniony uwagi, którą dostaje zarówno ode mnie i od moich psów, najchętniej by nie wracał do olewającego go właściciela. Tak więc żegnam się z właścicielem psa, idę w swoją stronę, za minutę jest "Reeeekssssss!!!" - odwracam się, a tutaj uroczy piesek pędzi do nas i idzie z nami, a co :loveu:

A że zwykle lubię i psa i jego właściciela, to znoszę to na zasadzie "przynajmniej moje psy mają kumpla" :p Tylko ostatnio często jakoś znajomych spotykam i tak mi przyszło do głowy, że to w sumie też jest trochę uciążliwe.. Chociaż o niebo bardziej wolę takie sytuacje niż te nieprzyjemne ;)

Posted

a ja tam zawsze nie znosiłam tych gówniarzy i rzucania petard. mieszkałam większość życia na osiedlu, gdzie bałam się, że zwyczajnie tym badziewiem oberwę. nie trzeba mieć bojącego się psa, by było to wkurzające ;)

Posted

A my wczoraj o koło 18 wybraliśmy się na spacer z naszym czarnym. Strasznie podobają mu się petardy rozświetlające niebo. Zatrzymuje się i patrzy aż do wygaśnięcia. Zero strachu. Suka nawet z domu nie chce nosa wytknąć w tym czasie.
W czasie tego spaceru tylko raz zetknęłam się z chamstwem. W dodatku nie wiem czy psiarza. Koleś rzucił z balkonu petardę, która spadła 3 metry od nas. Zbluzgałam go tak, że od razu schował się do mieszkania. Szkoda bo liczyłam na odpysknięcie. A wtedy policja.

Posted

Jeśli chodzi o towarzystwo niewychowanych psów na spacerach, zdarza się. Też czasem kradną piłeczkę mojego. Wtedy grzecznie proszę żeby odebrali ją swojemu pieskowi, mam ubaw jak ganiają. Jeśli reakcja jest nie satysfakcjonująca dla mnie mówię, że w innym przypadku mój pies przyniesie piłeczkę razem z ich psem. Działa.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...