Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Victoria']no w to nie watpie :P
ale to co, jamnikom blizej pilke rzucasz?
Jasne ze duzy pies nie bedzie wcale zmeczony po przejsciu 10 km gdzie dla malucha bedzie to cala wyprawa, ale nadal nie widze zaleznosci miedzy wielkoscia psa a wielkoscia wybiegu. Moze to ze ONków sie tam mniej zmiesci :diabloti:[/QUOTE]

A nieprawda :) wszystko zalezy od treningu- a maluszki sa nadspodziewanie wytrzymałe (a może maja mniej do dźwigania), a regenerują się szybciej niż duży ;)
Chi są ciekawskie i ruchliwe, taki wybieg byłby dobry do krótkiego poganiania z kumplem, ale bardzo szybko małe wyszłyby z siebie z nudów....

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

[quote name='cayenka']Moje sznucki też by rozkopały co się da, biegałyby dookoła. Z małą grupką 5 miniatur już by był pełen wybieg.

Tak, rzeczywiście. Powinno się iść w kierunku parków dla psów, a nie małych wybiegów. Choć pytanie czy do tego właściciele psów w Polsce dorośli. Ja, mimo że mamy w Szczecinie, chyba najładniejsze wybiegi w Polsce, to z nich nie korzystam. Powodów jest wiele, choć dla mnie na czele stawki są dwa: 1) dziury wykopane przez psy, szkoda mi narażać swojego na kontuzję, a pobiegać szaleńczo to on lubi, 2) obecność całych gromad dzieciaków, wrzeszczących, biegających i niestety często niszczacych, np: przeszkody, które są najszybciej dewastowane właśnie przez dwunogi, a nie czteronogi.
Kiedyś ściągnełam trochę info o psich parkach w USA, ich ilość dość szybko rośnie (najszybciej te prywatne, płatne) http://psieforum.com/viewtopic.php?t=1954 Parki są różne, spora część ma wewnątrz wydzielone ogrodzone tereny, na których można się odseparować od reszty i puszczać psy w znanej sobie gromadce, do niektórych z nich nie wolno wprowadzać dzieci, w innych są ograniczenia wiekowe, ogólnie można sobie wybrać taki park, który najlepiej nam czy naszym psom odpowiada. Parki posiadają bogatą infrastrukturę: przeszkody do agility, piaskownice, zbiorniki wodne, poidła, gęstą sieć koszy do śmieci.

Posted (edited)

[quote name='ulvhedinn']A nieprawda :) wszystko zalezy od treningu- a maluszki sa nadspodziewanie wytrzymałe (a może maja mniej do dźwigania),
[/QUOTE]
Pies mniejszy pokonując ten sam dystans męczy się bardziej (spala więcej energii). Biorąc psy takie same anatomicznie, ważące 5 kg i 20 kg, które pokonują te 10km, mały pies musi wykonać 4 razy więcej skoków niż duży, aby pokonać ten sam dystans. I duży pies i mały robiąc jeden skok spalają tyle samo kcal w stosunku do swojej wagi.

Edited by Fju
Posted

[quote name='Okamia']Tak czysto teoretycznie to gdybym tam wpuściła moją grupę spacerową to była by jedna wielka frustracja że nie ma jak się rozpędzić ;)A w 'grupie' mamy 4/7 psów max[/QUOTE]

Nasza grupa spacerowa to by rozniosła ten płot i teren w pył :evil_lol:
Wyobrażasz sobie Prośke, Lunę i Polę na takim "wybiegu" ? :diabloti:

Posted (edited)

[quote name='Fju']Pies mniejszy pokonując ten sam dystans męczy się bardziej (spala więcej energii). Biorąc psy takie same anatomicznie, ważące 5 kg i 20 kg, które pokonują te 10km, mały pies musi wykonać 4 razy więcej skoków niż duży, aby pokonać ten sam dystans. I duży pies i mały robiąc jeden skok spalają tyle samo kcal w stosunku do swojej wagi.

Oj, w życiu! Małe psy są nieraz dużo bardziej wytrzymałe niż te duże, powyżej 40 kg. Porównuję moje suki - 12 i 15 kg z psem mojego chłopaka - 45 kg. Dla moich suk spacer 5 km to norma, pestka i nawet ich nie męczy. Dla jego psa taki spacer to już spanie na resztę dnia ;) Zresztą, to ogromnie zależy od psa, rasy, wytrzymałości danego egzemplarza. Nikt mi nie powie, że JRT zmęczy się szybciej niż rottweiler czy labek :evil_lol:

Ja zauważyłam, że wytrzymałość rośnie do pewnej granicy - do średniej wielkości. Psy średnie są zwykle najwytrzymalsze, najaktywniejsze, najbardziej wymagające. Powyżej "średniości" ta wytrzymałość spada, aż do molosów i ras olbrzymich. Tylko w sumie nie wiem, co rozumieć przez "wytrzymałość" - ilość kilometrów, które pies przejdzie? Zachowanie aktywności przez cały spacer (tj niepowłóczenie nogami i zwalnianie)? Bo np u moich psów taka Luka czy Chibi są znacznie wytrzymalsze niż o połowę od nich większa Hera. Więc tutaj Twoje wyliczenie się w ogóle nie sprawdza.

Myślę dlatego, że na wytrzymałość nie ma bezpośredniego przełożenia wielkość, raczej genetycznie zakodowana odporność i aktywność danego psa.

PS. Jako że jestem z natury pesymistką, uważam, że u nas się nie sprawdzą ani wybiegi, ani parki dla psów. Zasadniczo nic się nie sprawdzi, jeżeli nie będzie obwarowane stadem kamer i nie będzie nad tym stała straż miejska z lornetkami :roll: Wystarczy postawić cokolwiek w miejscu publicznym i obserwować, co się z tym dzieje...:loveu: Mam takie zdjęcie choinki ustawionej w moim mieście, na najbardziej uczęszczanym placu:


:loveu: Jak się dało sięgnąć to nawet i żarówki ukradli, nie mówiąc o bombkach...:diabloti:

Niech mnie ktoś zadziwi i pokaże świetnie prosperujący wybieg dla psów z przeszkodami, dobrze utrzymany, niezasrany...:p

Edited by zmierzchnica
Posted

[quote name='zmierzchnica']Oj, w życiu! Małe psy są nieraz dużo bardziej wytrzymałe niż te duże, powyżej 40 kg. Porównuję moje suki - 12 i 15 kg z psem mojego chłopaka - 45 kg. Dla moich suk spacer 5 km to norma, pestka i nawet ich nie męczy. Dla jego psa taki spacer to już spanie na resztę dnia ;-) Zresztą, to ogromnie zależy od psa, rasy, wytrzymałości danego egzemplarza. Nikt mi nie powie, że JRT zmęczy się szybciej niż rottweiler czy labek :evil_lol:
[/QUOTE]
No super, tylko kogo obchodzi w obliczeniach zmienne takie jak to, że jedni zapewniają więcej ruchu, a inni mniej? Napisałam o takiej samej anatomi, można się domyślić , że mają tak samo rozwinięte mięśnie, czyli mają tyle samo ruchu i są tak samo predysponowane. Tylko nie pisz, że jedne psy są bardziej dostowane do innyc aktywności, bo w obliczeniu jest konkretna sylwetka do konkretnego wysiłku, zmienna to tylko wielkość.

[quote name='zmierzchnica']
Ja zauważyłam, że wytrzymałość rośnie do pewnej granicy - do średniej wielkości. Psy średnie są zwykle najwytrzymalsze, najaktywniejsze, najbardziej wymagające. Powyżej "średniości" ta wytrzymałość spada, aż do molosów i ras olbrzymich. Tylko w sumie nie wiem, co rozumieć przez "wytrzymałość" - ilość kilometrów, które pies przejdzie? Zachowanie aktywności przez cały spacer (tj niepowłóczenie nogami i zwalnianie)? Bo np u moich psów taka Luka czy Chibi są znacznie wytrzymalsze niż o połowę od nich większa Hera. Więc tutaj Twoje wyliczenie się w ogóle nie sprawdza.

Myślę dlatego, że na wytrzymałość nie ma bezpośredniego przełożenia wielkość, raczej genetycznie zakodowana odporność i aktywność danego psa.[/QUOTE]
Bo układ zbliżony do wilka jest najbardziej optymalny. To tak ogólnie oczywiście
2,5m człowiek też się szybciej sypie, bo układ przy tej wielkości już nie jest korzystny jak u normalnej wielkości człowieka.

Posted

Fju, skąd Ty takie rewelacje wytrzasnąłeś?

Raz, że faktycznie rasy MAJĄ swoiste predyspozycje do określonej aktywności (zarówno pod względem sprawnościowym, jak i wytrzymałości)- nawet w obrębie zblizonych do siebie ras- jak myślisz czemu husky były używane do szybkich przejazdów/wyścigów z relatywnie lekkim obciążeniem, a malamuty do pokonywania długich tras z bardzo duzym ciężarem i czemu te drugie nazywano "lokomotywą Północy"?

Nawet pomijając ekstrema w rodzaju psów brachycefalicznych, najlepsze pod względem wytrzymałości są psy niewielkie do średnio-dużych. Tak po ludzku między foksem, a belgiem plus kilka większych ras typu malamut, przy czym one są już znacznie mniej szybkie.
Ja mam różne psy, i poza tymi, które z racji wieku, czy chorób są ograniczone ruchowo, wszystkie psy są w treningu. Zbliżonym pod kątem długości i intensywności. Wiesz co jest zabawne- mój chi nie tylko bez problemu dotrzymuje kroku dużym psom na długich wyprawach (mam na myśli takie 30-45 km), ale znacznie szybciej się regeneruje- większe psy śpią jak zabite do następnego dnia, Żubik jest żywy jak szczypiorek po odespanych 2-3 godzinach!!!!

Posted

[quote name='ulvhedinn']
Raz, że faktycznie rasy MAJĄ swoiste predyspozycje do określonej aktywności (zarówno pod względem sprawnościowym, jak i wytrzymałości)- nawet w obrębie zblizonych do siebie ras- jak myślisz czemu husky były używane do szybkich przejazdów/wyścigów z relatywnie lekkim obciążeniem, a malamuty do pokonywania długich tras z bardzo duzym ciężarem i czemu te drugie nazywano "lokomotywą Północy"?
[/QUOTE]
A kto pierwszy uprościł tylko do wielkości? Żeby uprościc do wielkości, czyli jak Ty zaczęłaś, to układ też uprościłam i osadziłam psy takie same anatomicznie.

Już widzę w czym problem. Odnosisz się do subiektywnego zmęczenia. Ja biorę pod uwagę ile organizm spala energii w stosunku do masy ciała. I tak mały pies mały pies o tej samej budowie pokonując ten sam odcinek spali więcej w stosunku do swojej masy energii niże ten większy. Nie wiem jak mam prościej to wytłumaczyć.

Posted

[quote name='Soko']W Toruniu jest niezasrany wybieg z fajnymi przeszkodami, ale po prostu wstęp jest w określonych godzinach z nadzorem trenera.[/QUOTE]

CZynny tylko przez godzinę codziennie, płatny (rozumiem że kasa idzie na schron, ale zawsze). Zimą w tych godzinach to średnia przyjemność.

Posted

[quote name='Soko']W Toruniu jest niezasrany wybieg z fajnymi przeszkodami, ale po prostu wstęp jest w określonych godzinach z nadzorem trenera.[/QUOTE]

Czyli się potwierdza to, co powiedziałam, że musi być nadzór, inaczej w naszym uroczym kraju wszystko pójdzie w rozsypkę :loveu: Tak jak mówiłam, jestem pesymistką i mam dość podły nastrój, więc próba nawrócenia mnie na kochanie PL i patriotyzm się nie uda :evil_lol:

Posted

[quote name='EBobbye1268']Ja jestem za kastrowaniem psów. Nie wykastrowane są agresywne i mnożą się na potęgę.[/QUOTE]
O! No i potem są przepełnione te wybiegi - proste jak budowa cepa przecież :razz:

Posted

[quote name='Dardamell']Ja jestem za kastrowaniem idiotów. Niekastrowani powodują u mnie agresję a sami mnożą się na potęgę.[/QUOTE]

a na czyj koszt? :eviltong:
Dardamell, zlituj się, połowę populacji trzeba by wykastrować! :diabloti:

Posted

[quote name='Itske']a na czyj koszt? :eviltong:
Dardamell, zlituj się, połowę populacji trzeba by wykastrować! :diabloti:[/QUOTE]

dołożę z własnej kieszenie za kastrowanie idiotów w mojej okolicy.

Posted

[quote name='Dardamell']Ja jestem za kastrowaniem idiotów. Niekastrowani powodują u mnie agresję a sami mnożą się na potęgę.[/QUOTE]

Obawiam się, że oni i po kastracji będą się mnożyć na potęgę.

Posted

[quote name='Dardamell']Ja jestem za kastrowaniem idiotów. Niekastrowani powodują u mnie agresję a sami mnożą się na potęgę.[/QUOTE]

Masz jakiś numer konta żeby wpłacać na ten cel?

W temacie wybiegów, z przed chwili(więc jestem mocno zirytowana). Poszłam sobie na boisko moje osiedlowe, zazwyczaj jest tam parę osób i czasem ktoś puści psa ale jest tak duże że raczej można psy ominąć. Cel miałam bardzo prosty- potrenować elementy obi , potrzebne mi był plac około mi 40x40m(a boisko ma ok 300x100m) najpierw przylazła młoda dziewczyna z szczylem ON i nie widziałam jej bo byłam skupiona na mojej, zorientowałam się jak pies leciał już do nas. Moja w trybie pracy goni(nie jest agresywna a awanturuje się i odpędza) i to samo zrobiła z szczylem. Dziewczyna oczywiście bezstresowo bo przecież miały się pieski pobawić łapała pas 15min a stał od niej 2m. Ok ,bywa nic się nie stało. poćwiczyłam ok 10min i wylatuje lab. Gość jest jakiś nie halo ogólnie bo namiętnie pies lata gdzie chce w podłazi do kogo ma ochotę. Mojej suce wolno akurat tego psa gnoić do woli(pies się ładuje na chama a ona ma operowane nogi więc ja nie będę dlatego operować psa bo gość nie panuje nad swoim) mamy komendę na to. Więc odlazł kawałek, facet chyba wie że nie życzę sobie kontaktu jego psem więc udaje że woła. Szkoda tylko że pies chyba nawet nie wie co to przywołanie. Niemniej pies prawie nalał mi na plecak gdybym mu nie przywaliła przed nim drewnianym aportem, a facet przeprasza mnie i się cieszy. Kurcze w takich sytuacjach żałuje że nie umiem być zwyczajnie chamska i zbluzgać takiego delikwenta.

wniosek "przepraszam że mam wychowanego psa i chcę z nim ćwiczyć".

Posted

[quote name='dance_macabre']Masz jakiś numer konta żeby wpłacać na ten cel?

W temacie wybiegów, z przed chwili(więc jestem mocno zirytowana). Poszłam sobie na boisko moje osiedlowe, zazwyczaj jest tam parę osób i czasem ktoś puści psa ale jest tak duże że raczej można psy ominąć. Cel miałam bardzo prosty- potrenować elementy obi , potrzebne mi był plac około mi 40x40m(a boisko ma ok 300x100m) najpierw przylazła młoda dziewczyna z szczylem ON i nie widziałam jej bo byłam skupiona na mojej, zorientowałam się jak pies leciał już do nas. Moja w trybie pracy goni(nie jest agresywna a awanturuje się i odpędza) i to samo zrobiła z szczylem. Dziewczyna oczywiście bezstresowo bo przecież miały się pieski pobawić łapała pas 15min a stał od niej 2m. Ok ,bywa nic się nie stało. poćwiczyłam ok 10min i wylatuje lab. Gość jest jakiś nie halo ogólnie bo namiętnie pies lata gdzie chce w podłazi do kogo ma ochotę. Mojej suce wolno akurat tego psa gnoić do woli(pies się ładuje na chama a ona ma operowane nogi więc ja nie będę dlatego operować psa bo gość nie panuje nad swoim) mamy komendę na to. Więc odlazł kawałek, facet chyba wie że nie życzę sobie kontaktu jego psem więc udaje że woła. Szkoda tylko że pies chyba nawet nie wie co to przywołanie. Niemniej pies prawie nalał mi na plecak gdybym mu nie przywaliła przed nim drewnianym aportem, a facet przeprasza mnie i się cieszy. Kurcze w takich sytuacjach żałuje że nie umiem być zwyczajnie chamska i zbluzgać takiego delikwenta.

wniosek "przepraszam że mam wychowanego psa i chcę z nim ćwiczyć".[/QUOTE]
Wiesz jeśli ćwiczysz w miejscu publicznym a nie na placu szkoleniowym musisz się z tym liczyć. W parku ludzie ćwiczący z psami czasami wygradzają sobie teren taśmą ostrzegawczą na pachołkach, może to trochę pomaga. Sporo psów się tej taśmy boi więc nie przełażą.
Ja trenuję z psami frisbee i to jest dopiero cyrk. Moje psy nie reagują na podbiegaczy tylko ćwiczą dalej. Czasami bywa, że odpuszczą dysk i podchodzą do mnie ale to rzadkość. Niestety, taki wypuszczony dysk może paść "ofiarą" podbiegacza a wtedy żarty się kończą i właściciel dostaje zj...ę i ostrzeżenie, że będzie płacił za starty.
Sikanie na plecaki, torby to codzienność dlatego rzeczy wieszam na drzewie. Jak siedzę na trawce i podchodzi do mnie obcy pies to wstaję bo też się zdarzało siknięcie:roll:

Posted

[quote name='badmasi']Wiesz jeśli ćwiczysz w miejscu publicznym a nie na placu szkoleniowym musisz się z tym liczyć. W parku ludzie ćwiczący z psami czasami wygradzają sobie teren taśmą ostrzegawczą na pachołkach, może to trochę pomaga. Sporo psów się tej taśmy boi więc nie przełażą.
Ja trenuję z psami frisbee i to jest dopiero cyrk. Moje psy nie reagują na podbiegaczy tylko ćwiczą dalej. Czasami bywa, że odpuszczą dysk i podchodzą do mnie ale to rzadkość. Niestety, taki wypuszczony dysk może paść "ofiarą" podbiegacza a wtedy żarty się kończą i właściciel dostaje zj...ę i ostrzeżenie, że będzie płacił za starty.
Sikanie na plecaki, torby to codzienność dlatego rzeczy wieszam na drzewie. Jak siedzę na trawce i podchodzi do mnie obcy pies to wstaję bo też się zdarzało siknięcie:roll:[/QUOTE]

Liczyć się licze ale gdzieś się musze wyżyć na takiego kogoś bo nietety jestem taką osobą co nie potrafi krzyczeć na inne osoby a szczególnie te obce(taka terapia ;)).

Z rzucaniem wiem co masz na myśli bo czasem zdarzał mi się rzucić coś mojej jak sama rzucałam dyskiem. Nie reaguję na inne psy dopóki nie zagrodzą jej drogi lub próbują zabrać dysk. I to też na zasadzie wypad a jak odejdą to biegną dalej. Tu różnica jest w cechach charakteru, są psy co odpuszczą a są takie co nie. A jak rzucam sama dla treningu i zabierze pies i grożę ceną(a mam superhero i jawzy więc wcale nie takie tanie plasticzki) to zazwyczaj pukają się w czoło albo mówią że było nie rzucać jak widziałam że pies biega.

Posted

ja tam mam takie troche a moze nawet mocno ironiczne podejscie do ludzi "cwiczacych z psem" w miejscach ogolnodostepnych, bo mimo ze sama raczej jestem wyrozumiala i grzeczna dla innych psiarzy, to bardzo czesto zdarzalo sie, ze ci ludzie po prostu byli niemili zupelnie bez potrzeby i probowali zagarnac dla siebie przestrzen publiczna i nie chodzi tylko o innych psiarzy, podbiegaczy, ale tez o matki z dziecmi i nawet ludzi, co chcieli sie na trawie browara napic. "my tu pracujemy" wysyczane przez zeby panieny z borderem to jest serio taka jakby ich wizytowka.

np. kilka razy mialam taka sytuacje, ze lasce uciekl border, z ktorym cwiczyla frisbee w parku, przez ktory przechodze idac na spacer lub po ktorym czasem laze z psami jak np nie chce z jakiejs przyczyny isc za wal na laki. i tak: za pierwszym razem bylam sama ze szczeniakiem, border chcial zaatakowac mojego psa, ale nie zrobil tego, bo moja reakcja byla dla niego troche niespodziewana i musial uciekac. za drugim razem podbil do mojego najstarszego psa, ktory byl troche kulawy i musial miec emeryckie spacerki. zostal odpowiednio pogoniony. a za trzecim razem znow napadl na mala grete tylko tym razem juz mu sie udalo. ale...juz bylismy calym stadem i po prostu moje dwie dorosle suki tak pogonily mu kota, ze poszedl w sina dal. moje psy oczywiscie odwolalam.

przy zadnej z tych sytuacji nie uslyszalam od wlascicielki zadnych przeprosin. serio nic.
pies jej spierdzielal, aby napasc psa, ktory byl w naprawde sporej odleglosci i nie wykazywal nim najmniejszego zainteresowania.

i wczoraj wracalam z moimi psami ze spaceru a tam znow on. moje suki najstarsza i najmlodsza lubie sie jeszcze troche pogonic po lace zanim pojdziemy do chaty. i mimo ze gonily sie w odleglosci dlugosci boiska pilkarskiego od nich i to wokol krzaka laska zawolala do mnie "prosze zapiac psy, bo my tu pracujemy". ta propozycja byla absurdalna ze wzgledu na wszystkie powyzsze okolicznosci:)))
wiec jej odpowiedzialam, ze mi to nie przeszadza i moga sobie pracowac:))) no to ta laska do mnie "kuur...wiesz do czego sluzy smycz?!!!"-po tym poznalam, ze na bank jest z dogomanii:))))) i w tym momencie jej pies jak zwyle spierdzielil...ale nie do moich bawiacych sie suk, tylko do ronji, ktora siedziala kolo mnie i czeala na reszte druzyny. oczywiscie nie mial poojowych zamiarow, ale ronja zglebila go z klasa i bez nadmiernego emocjonowania sie, bo to mieczak.



kolo nas tez jest boisko i przez ostatnie tygodnie, kiedy tiamina moja kurowala uszodzone sciegno, chodzilam z nia tam i robilysmy wechowke i sztuczki, zeby cos od zycia jedna miala. kilka razy zdarzylo sie, ze ktos tam z psem wbil, ale nie w celach wlasnych, tylko "zeby sie pobawily", ale moj pies nie ma problemow z rozpraszaniem sie wsrod innych kundli, wiec po prostu warowalam ja, a wlascicielowi tlumaczylam, ze my tu sie zamykamy, bo mamy niestety chora lapke i musimy unikac szalenstw, ale za kilka tygodni na pewno beda mogli sie spotkac i pobawic. ludzie zawsze zabierali swoje psy, a jeden gosc nawet po pewnym czasie zlapal swojego psa, jak nas spotkal i na wszelki wypadek wypytal, czy juz na pewno wszystko w porzo.
oczywiscie moj piesek pogonil jego pieska ja tylko zajrzal mu pod sukienke:))))
ale to juz inna sprawa:)))

tak wiec ja uwazam, ze jesli ktos nie ma swojego ogrodzonego terenu, to musi sie liczyc z towarzystwem nawet jesli sobie go nie zyczy, ale mozna tez pojsc na kompromis:)))

Posted (edited)

Ale w sytuacji jaką opisujesz ja nie mam problemu. Psy się bawią obok, jak najbardziej ok. Moja nie ma problemu z taka sytuacją, oba tamte psy zostały na terenie boiska tylko 10m dalej i nie podbiegały do nas. Kiedy pies odpuszcza zajęcie i leci do psa to nie jest trenowanie i należy przeprosić i tak też robię jeżeli gdzieś mi się zagapi za pieskiem nawet jeżeli podeszła grzecznie, ale nie w sytuacji kiedy ktoś puszcza psa tak że jedyne co widzi to mój pies bo nie chce mu się zająć swoim psem kompletnie nie biorąc pod uwagę mojego zdania i tego że jesteśmy zajęte(pies przy nodze a za trawie kwadrat i znaczniki).

A_niusia następnym razem zapytaj pani z borderem czemu jej nie na smyczy:diabloti:

A w przypadku ludzi to uważam że jednak osoba bez psa ma większe prawo więc staram się nie puszczać w miejscach gdzie ktoś siedzi albo gra w piłkę bo po co. Takie w sumie proszenie się o nieprzyjemności gdzie tak naprawdę tamten człowiek ma racje(bo pies powinien być na smyczy)

Edited by dance_macabre

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...