Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Faustus']Otóż widzisz: chcąc nie chcąc przede wszystkim jednak jest po to, aby psy się w nim bawiły, biegając po jego całej przestrzeni. Niezależnie od tego jakie były założenie przy zakładaniu takich parków, czy jakie jest Twoje na to patrzenie, to życie to zweryfikowało.[/QUOTE]
niezależnie od tego, co życie zweryfikowało psi park nie jest tylko od tego, żeby wszystkie psy ze sobą biegały i gdyby właściciel ONka się uparł to właściciel asta mógłby odpowiedzieć z art. 77 kw za niedopilnowanie swojego psa.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

[quote name='a_niusia']a moim zdaniem czesto latwiej sie dogadac z psiarzami, ktorzy nigdy nie byli na dogomanii niz z takimi, ktorzy wyznaja dogomaniackie zasady:)))

jest psi wybieg, ludie puszczaja tam swoje pieski, ktorych czesto nie moga puscic gdzies indziej, bo sa nieodwolywalne itd, pieski sie tam bawia, a ze jest ogrodzenie itd to ludzie nie maja oczu w dupie, bo sadza, ze jest bezpiecznie. i kurde na psim wybiegu nie mozna miec watow o to, ze pies jest narazony na kontakt z innymi psami.

serio...gdybym ja wpuscila na taki wybieg moje 3 psy i zaprzyjaznilyby sie z innymi pieskami i chcialyby sie wszystkie razem pobawic, to pewnie tez bym sie zajela gadka o psich kupach, jedzeniu i innych tematach poruszanych zwykle w grupie psiarzy i tylko bym patrzyla, czy ronka nikogo nie hejtuje, czy tiamina nie ma ochoty juz sie ewakuowac, bo ja troche meczy nadmierne towarzystwo innych psow i czy greta sobie radzi w grupie oraz czy nie drecy jakiegos malego pieska, bo wiadomo...jest szczeniakiem mimo ze juz osiagnela sluszne rozmiary.
mialabym gdzies, czy do kogos ta grupa podbiega czzy nie.
jestes tam, to przzyjmujesz zasady.

a jak pies ma dosc, to wylotka.
[/QUOTE]

I gdyby każdy miał takie podejście, to byłoby pięknie. Ale ludzie bardzo lubią utrudniać sobie i innym życie, więc to czasem wygląda jak wygląda.

Posted

[quote name='omry']Ja widzę różnice między psim wybiegiem, a zwykłym spacerem. Widzę, że ludzie zachowują się skrajnie różnie w tych dwóch miejscach i o ile na zwykłym spacerze potrafiłabym zrozumieć ONka i jego właściciela, tak na ogrodzonym wybiegu, gdzie wszystkie psy biegają luzem, już nie, bo chyba nikt nie liczy na to, że wszyscy psiarze mają idealnie wychowane pieski i że biegając w grupie luzem ominą akurat tego stojącego z boku ONka.

Mi chodzi tylko i wyłącznie o jedno - nie wszyscy psiarze wyznają dogomaniackie zasady, moim zdaniem wymagacie za dużo. I jeśli ten przykładowy właściciel tego ONka chce mieć spokój, to niech się w takie miejsca nie pakuje, po prostu.[/QUOTE]

co znaczy za dużo? Odwołanie swojego psa? Ast poleciał do ON i z opisu wynika że dzieliła ich jakaś odległość więc wystarczyło zawołać asta. Owczarek wraca do pracy ast zmienia zainteresowanie na właściciela/inne psy i wszyscy są zadowoleni. Posiadanie psa to przywilej a nie konieczność.

Czyli gdzie mam ćwiczyć mieszkając w mieście? Wcześniej było napisane że nawet dzikie polanki, większe trawniczki i w parkach też puszczają luzem i z moich doświadczeń wynika że tak samo są nieodwoływalne.

Posted

[quote name='dance_macabre']co znaczy za dużo? Odwołanie swojego psa? Ast poleciał do ON i z opisu wynika że dzieliła ich jakaś odległość więc wystarczyło zawołać asta. Owczarek wraca do pracy ast zmienia zainteresowanie na właściciela/inne psy i wszyscy są zadowoleni. Posiadanie psa to przywilej a nie konieczność. [/QUOTE]

No z mojego doświadczenia wynika, że nawet odwołanie swojego psa to dla wielu ludzi za dużo. Mi poważnie nie musisz tego tłumaczyć, ja zwyczajnie widzę, jakie ludzie mają podejście i w związku z tym nie oszukuję się, że żaden pies do nas nie podbiegnie.

[quote name='dance_macabre']Czyli gdzie mam ćwiczyć mieszkając w mieście? Wcześniej było napisane że nawet dzikie polanki, większe trawniczki i w parkach też puszczają luzem i z moich doświadczeń wynika że tak samo są nieodwoływalne.[/QUOTE]

Chodzi o prawdopodobieństwo. Chyba większe są szanse, że na wybiegu do psów podbiegnie do nas grupa luzem biegających psów, niż w innych miejscach? Pomijam te typowo spacerowe, choć nieogrodzone, w moim mieście takie miejsce jest przy zakładzie karnym i na opuszczonym poligonie.
Nikt Ci miejsca, gdzie możesz puścić psa luzem i poćwiczyć, a jednocześnie żaden pies nie podbiegnie nie zapewni, przykro mi. Psiarze z problemowymi psami, albo ci, ktorzy po prostu chcą mieć spokój, sami muszą się o siebie martwić.

Posted

[quote name='Beatrx']niezależnie od tego, co życie zweryfikowało psi park nie jest tylko od tego, żeby wszystkie psy ze sobą biegały i gdyby właściciel ONka się uparł to właściciel asta mógłby odpowiedzieć z art. 77 kw za niedopilnowanie swojego psa.[/QUOTE]

mam identyczne zdanie

gdzie zgodnie z prawem można puścić luzem psa, który nie ma ochoty na zawieranie znajomości z innymi czworonogami?

psie parki to nie jest jakiś hyde park dla zwierzaków, gdzie każdy robi co mu się żywnie podoba. wiem że do tego są sprowadzane przez ludzi dlatego nie bywam w takich miejscach ale irytujące jest to, że osoba która nie chce aby z jej psem witały się inne musi wymyślać gdzie tu psa puścić luzem żeby nikt się nie przyczepił (mandaty) a na stworzonym w tym celu obszarze mało że nie może tego psa puścić luzem- nie powinna tam w ogóle wchodzić! bo nagle sie okazuje ze polowa narodu uwaza, ze wstep tam maja tylko psy ubostwiajace inne czworonogi

z calym szacunkiem ale to gadanie w stylu: wchodzisz z psem ktory nie lubi innych do psiego parku to licz sie z tym ze moze byc nieprzyjemnie bardzo mi sie kojarzy z gadaniem duzej ilosci ludzi ze ofiara pobicia czy zgwałcenia sama sie prosila bo wracala po zmroku do domu przez podejrzane osiedle

Posted

[quote name='omry']Pomijam te typowo spacerowe, choć nieogrodzone, w moim mieście takie miejsce jest przy zakładzie karnym i na opuszczonym poligonie..[/QUOTE]
u mnie też jest opuszczony poligon. po nim latają luzem psy mieszkające na osiedlu sąsiadującym, które się ze sobą znają. jeśli psiarze widzą nowe zwierzątko, którego właściciel ewidentnie nie chce kontaktu (albo psa, o którym wiedzą, ze lepiej do niego nie podchodzić) to swoje psy łapią i czekają, aż taka osoba przejdzie. nikt nie wychodzi z założenia, ze skoro oni stoją i ich psy się ganiają to każdy ma im z drogi ustępować albo jego pies ma się z innymi witać.

Posted

[quote name='omry']No z mojego doświadczenia wynika, że nawet odwołanie swojego psa to dla wielu ludzi za dużo. Mi poważnie nie musisz tego tłumaczyć, ja zwyczajnie widzę, jakie ludzie mają podejście i w związku z tym nie oszukuję się, że żaden pies do nas nie podbiegnie.



Chodzi o prawdopodobieństwo. Chyba większe są szanse, że na wybiegu do psów podbiegnie do nas grupa luzem biegających psów, niż w innych miejscach? Pomijam te typowo spacerowe, choć nieogrodzone, w moim mieście takie miejsce jest przy zakładzie karnym i na opuszczonym poligonie.
Nikt Ci miejsca, gdzie możesz puścić psa luzem i poćwiczyć, a jednocześnie żaden pies nie podbiegnie nie zapewni, przykro mi. Psiarze z problemowymi psami, albo ci, ktorzy po prostu chcą mieć spokój, sami muszą się o siebie martwić.

Czyli w sumie mam wychowanego psa- przepraszam że żyje? Ja wiem jakie są jest ale przepraszam nie zamierzam grzecznie chować się po kątach bo ktoś nie umie zapanować nad swoim psem. Ja mam takiego psa jak ten ON, będzie gonić psy podczas pracy i jak dla mnie problem ma ten drugi człowiek, bo jak nie umie upilnować to jego sprawa a jego pies na pewno dostanie opieprz do mojej a że są tak blisko to jak spróbuje atakować to jeszcze kopa dostanie od mnie.
Wkurza mnie tylko jak ktoś gada takie tekst że człowiek jest sobie sam winy bo ma wychowanego psa a reszta nie.

Posted

[quote name='dance_macabre']Czyli w sumie mam wychowanego psa- przepraszam że żyje? Ja wiem jakie są jest ale przepraszam nie zamierzam grzecznie chować się po kątach bo ktoś nie umie zapanować nad swoim psem. Ja mam takiego psa jak ten ON, będzie gonić psy podczas pracy i jak dla mnie problem ma ten drugi człowiek, bo jak nie umie upilnować to jego sprawa a jego pies na pewno dostanie opieprz do mojej a że są tak blisko to jak spróbuje atakować to jeszcze kopa dostanie od mnie.
Wkurza mnie tylko jak ktoś gada takie tekst że człowiek jest sobie sam winy bo ma wychowanego psa a reszta nie.[/QUOTE]

Szkoda tylko że pokrzywdzeni są w tej sytuacji właściciele małych psów. Ja jak wychodzę z mastifem to nikt nie ma pretensji jak on zawarczy czy potarmosi psa ktory podskakuje. Wiekszosc jak mnie widzi to swoje psy łapie i nagle sie okazuje ze mozliwe jest funkcjonowanie z malo przyjacielskim psem wsrod innych psów.
Ale jak wychodze z psem mojej sąsiadki to juz tak wesolo nie jest. On ma 8 lat, jest czesciowo slepy i reaguje agresja jak mu inny pies wjedzie w tyłek czy pysk. Ludzie to mają gdzieś. A przeciez taki pies tez ma prawo spacerowac, nikogo nie zaczepia, jest nienachalny tylko nie chce zeby ktokolwiek go zaczepial. Rozumiem ze nie moglbym miec pretensji gdybym wszedl z nim do psiego parku i by wywiazala sie jakas spina miedzy nim a innym psem ktory by do nas podbiegl?

Posted

[quote name='Beatrx']u mnie też jest opuszczony poligon. po nim latają luzem psy mieszkające na osiedlu sąsiadującym, które się ze sobą znają. jeśli psiarze widzą nowe zwierzątko, którego właściciel ewidentnie nie chce kontaktu (albo psa, o którym wiedzą, ze lepiej do niego nie podchodzić) to swoje psy łapią i czekają, aż taka osoba przejdzie. nikt nie wychodzi z założenia, ze skoro oni stoją i ich psy się ganiają to każdy ma im z drogi ustępować albo jego pies ma się z innymi witać.[/QUOTE]

A u mnie tak nie jest :lol:
Ja oczywiście swoje zasady mam, zawsze pytam, przychodząc na zakład, czy mogę puścić swoje itd., ale to nie zmienia faktu, że większość ludzi nie stosuje się do niczego. A ci, którzy przychodzą tam codziennie mam wrażenie sądzą wręcz, że wszyscy mają schodzić im z drogi.

Za miesiąc opuszczam swoje miasto, będę miała okazje zobaczyć, jak w nowych rejonach psiarze będą się zachowywali, bo w Stargardzie niestety bardzo mało jest osób, które przejmują się tym, jak zachowuje się ich pies.

Posted

Co innego jest jak pies w sposób gatunkowi właściwy odpowiada na zaczepkę drugiego psa. Moja suka sama nigdy nie zaczyna ale jak się do niej z mordą to powala delikwenta na ziemie i przytrzymuje aż ten się uspokoi. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy to ona dostaje burę za swoje chamskie zachowanie, np. wpadniecie w psa. Wtedy nie odpowiada tylko idzie dalej.
W sytuacji z astem to ast podleciał do onka, dostał burę i zamiast odpuścić poszedł na niego. To nie jest dobre w kontaktach z psami, bo tak jak pisze Soko, mógł dostac burę od innego psa, bo np. przeszkadzał mu w sikaniu. I jak wtedy tez ruszyłby do boju to tez wszyscy by go tak bronili?
Psy mają swój, dosyć specyficzny repertuar zachowań. Nie zapraszają się na kawę z tekstem "chodź porozmawiamy o tym, jak we mnie wleciałeś gdy byłem zajety" tylko mówią sobie wprost "k***a, przeszkadzasz".

Omry, u mnie w pracy jedna z koleżanek zapytała czy suka w domu jest cały czas w kagańcu. Na moje stwierdzenie, że nie padło pytanie "a to wy się nie boicie?". No cóż, jesteśmy chyba lekkomyślni i nieodpowiedzialni, gdyż nie boimy sie mieszkać z rottkiem, który pomimo, że nie jest agresywny to do łagodnosci mu bardzo daleko.

Posted

[quote name='dance_macabre']Czyli w sumie mam wychowanego psa- przepraszam że żyje? Ja wiem jakie są jest ale przepraszam nie zamierzam grzecznie chować się po kątach bo ktoś nie umie zapanować nad swoim psem. Ja mam takiego psa jak ten ON, będzie gonić psy podczas pracy i jak dla mnie problem ma ten drugi człowiek, bo jak nie umie upilnować to jego sprawa a jego pies na pewno dostanie opieprz do mojej a że są tak blisko to jak spróbuje atakować to jeszcze kopa dostanie od mnie.
Wkurza mnie tylko jak ktoś gada takie tekst że człowiek jest sobie sam winy bo ma wychowanego psa a reszta nie.[/QUOTE]

Ja też się nie chowam po kątach, ale dociera do mnie, że nieproszeni goście mogą się zjawiać tam gdzie jestem ;)

Posted

No właśnie. Zanim poszłam na psi park pół roku szlifowałam przywołanie bo wiedziałam, że może wejść taki ON, może wejść pies, który z Werą się nie polubi i MUSZĘ mieć nad nią kontrolę - także tą bezsmyczową. Oh, zła ja, że psi park wykorzystywałam jako niepowtarzalną sytuację szkoleniową utwierdzającą Werę w przekonaniu, że JA jestem najlepsza mimo latających psów, zamiast uczenia jej, że jestem najnudniejsza.
I zaznaczam znowu, że robię to na uboczu, przerywam, jak ktoś się zbliża ale zanim doszłam do takiego etapu ogarniania psiego parku to trwało to trochę więcej niż godzinę. Dlatego uważam, że właściciel ONka też prędzej czy później pewnie dojdzie do tego, jak bezpiecznie i bezkonfliktowo móc wykorzystywać psie parki do szkolenia.

Posted

A mnie, osobie która dopiero będzie miała psa, się wydaje, że jeżeli jest grupka bawiących i ganiających na wybiegu psiaków to każdy ,,nowo przybyła" powinien się dopasować a nie ,,rościć" sobie O,JESTEM PAN I WŁADCA I TERAZ JA Z ONEM RZĄDZE i mam was wszystkich w du.... Trzeba się szanować wzajemnie i dopasować do sytuacji że nie jest się samym w tym danym miejscu.

Posted

[quote name='Whisky1'] Trzeba się szanować wzajemnie i dopasować do sytuacji że nie jest się samym w tym danym miejscu.[/QUOTE]
no właśnie. i z racji szacunku do innych nie należy się pchać, tam gdzie się nie jest mile widzianym (czyli np. nie należy pchać się do psa, który coś ćwiczy).

Posted

Jeszcze raz, wyobraźmy sobie sytuację. Pies sika, ast podbiega, dostaje wpieprz i się gryzą. No i co? ON mógł tak zareagować nie dlatego, że jest agresywny, ale dlatego, że będąc zajęty czymś innym został z tego brutalnie wyrwany (sikanie/ćwiczenie/zabawa/leżenie/cokolwiek).
Tak jak np. nam się spieszy i ktoś nam koniecznie chce wcisnąć ulotkę, albo odbieramy po raz 50ty telefon z super ofertą, na pewno nieraz zdarzyło się wielu z Was po prostu odłożyć słuchawkę, albo nawrzucać takiej konsultantce. Jeśli macie myśli zajęte czymś innym to też czasami warkniecie "no nie teraz kuźwa". I tyle.

Posted

Nie wiem jakie psie parki są u Was. Wiem jaki jest u mnie. Jak wspomniałem wyżej ok 10 arów. I bywa na nim naraz naprawdę spora grupa psów. Zwłaszcza w ładne dni i w wiadome godziny ;) I te 10 arów robi się wtedy naprawdę...małe. Małe dla psów, duże dla ludzi. Inaczej mówiąc: dla stada biegających psów przebiegnięcie od jednej strony na drugą zajmuje kilka sekund. Dla człowieka już znacznie więcej. Dodatkowo...średnio widzę przywoływanie z odległości 20 i więcej metrów przykładowo 10 psów na raz, przez 10 właścicieli na raz....bo akurat do parku wszedł pies, który może sobie nie życzyć kontaktów z innymi psami. Dodajmy do tego: 10 psów totalnie rozbawionych.
Więc sorry, ale jeśli masz psa agresywnego, jesteś niepewny jego zachowania itd to daruj sobie psie parki, bo zwyczajnie możesz nie mieć szans skorygować jego zachowania. Ja mimo wszystko traktuje psi park jako jakąś formę bonusu, która chcąc nie chcąc nie dla wszystkich jest dostępna.
Na koniec dwie refleksje: nie tak dawno nikt nie słyszał o ogrodzonych psich parkach. I wszyscy żyli. Jakoś się dało.
I druga sprawa: faktem jest, że psie parki mają często bardzo złą rolę wychowawczą. Głównie z powodu lenistwa właścicieli. Osobiście znam parę osób, które maja głęboko w d... jakiekolwiek wychowanie psa, odwoływanie go itd bo....mają przecież park. Ogrodzony, więc nie ucieknie. I tak z mieszkania/domu na smyczy do parku. W parku ławeczka, fajeczka, pogaduchy. Pies się wylata. Złapie go i do domu na smyczy. Więc...po cholerę coś tresować? ;)

Posted

Dlatego ja chodzę na psie parki w zimę gdy jest ciemno. Nie utrudniam ludziom życia w niedziele o 12 ;) wszystko da się tak zaplanować, żeby wyszło wszystkim na dobre.

Posted

U nas jest nieogrodzony teren należący częsciowo do miasta, częściowo do ASP. Latają tam osiedlowe psy, ale zwykle są łapane, jeśli idzie inny pies. Oczywiście są wyjątki, np. ogromna suka w typie mastifa, której pani na moją mamę naskoczyła, ze jak mama śmie chodzić po JEJ terenie spacerowym. Jest też parka z dzieckiem i agresywnym ONem, którego kompletnie nie kontrolują i nie przeszkadza im, ze trzyletnie dziecko patrzy, jak pies się rzuca na inne.

Posted

[quote name='Soko']Jeszcze raz, wyobraźmy sobie sytuację. Pies sika, ast podbiega, dostaje wpieprz i się gryzą. .[/QUOTE]
ja bym jeszcze dodała, ze tym sikającym psem jest np. york. nie trzeba mieć wybujałej wyobraźni, żeby wiedzieć, co zostanie z takiego małego pieseczka jak go ast zębami złapie. wtedy też ast byłby łagodnym psem, a winę za zajście zwaliłoby się na właściciela yorka, bo po co z takim maleństwem włazi do psiego parku, gdzie biegają duże psy?:roll:

Posted

[quote name='Beatrx']ja bym jeszcze dodała, ze tym sikającym psem jest np. york. nie trzeba mieć wybujałej wyobraźni, żeby wiedzieć, co zostanie z takiego małego pieseczka jak go ast zębami złapie. wtedy też ast byłby łagodnym psem, a winę za zajście zwaliłoby się na właściciela yorka, bo po co z takim maleństwem włazi do psiego parku, gdzie biegają duże psy?:roll:[/QUOTE]

Wychodzi na to, że najlepiej pozamykać psie parki, ewentualnie chodzić w nich z psami na smyczy ;) Serio nie dostrzegasz różnicy miedzy psem wkurzonym, bo ktoś go wącha jak sika (czyli robi to co w psim parku robią wszystkie psy), a wkurzonym bo ktoś przeszkodził mu w szkoleniu (czyli czymś czego w parku nie trzeba robić, a być może nawet nie powinno) ??? Dla mnie sprawa jest prosta: wchodząc do parku każdorazowo muszę liczyć się z tym, że może dojść tam do jakichś zgrzytów. I o ile zgrzyty "z sikania" jestem skłonny uznać jako normalne, to to że ktoś miał fanaberię zrobienia sobie z parku, placu ćwiczeń już nie.

Posted

[quote name='Faustus']Wychodzi na to, że najlepiej pozamykać psie parki, ewentualnie chodzić w nich z psami na smyczy ;) Serio nie dostrzegasz różnicy miedzy psem wkurzonym, bo ktoś go wącha jak sika (czyli robi to co w psim parku robią wszystkie psy), a wkurzonym bo ktoś przeszkodził mu w szkoleniu (czyli czymś czego w parku nie trzeba robić, a być może nawet nie powinno) ??? Dla mnie sprawa jest prosta: wchodząc do parku każdorazowo muszę liczyć się z tym, że może dojść tam do jakichś zgrzytów. I o ile zgrzyty "z sikania" jestem skłonny uznać jako normalne, to to że ktoś miał fanaberię zrobienia sobie z parku, placu ćwiczeń już nie.[/QUOTE]

Jak wracasz w nocy z imprezy to też każdorazowo liczysz się z tym, że możesz dostac w*******? ;)

gdzie jest napisane, że w psim parku nie można sobie ćwiczyć z psem? gdzie jest napisane, że psi park służy do puszczania w nim hordy psów nad którymi nikt nie panuje?

Posted

Tak liczę ;) Odpowiadając na pierwsze pytanie ;) I świadomie podejmuję ryzyko. Proste.

Gdzie jest napisane? Pewnie nigdzie. Natomiast zauważ, że jeśli parki właśnie w ten sposób są używane to znaczy, że takie są potrzeby. A zresztą...co według Ciebie psy powinny w psim parku robić? Chodzić przy nodze właściciela? Czy może biegać wytyczonymi ścieżkami, tak aby czasem nie wejść komuś w drogę? A może tylko grzecznie wąchać trawkę?

Posted

ej kuuurde:)))
jak wbijasz do psiego parku, gdzie lataja luzem pieski i czynia spustoszenie bawiac sie ze swoimi ziomami i oczekujesz, ze kazdy bedzie mial oczy z tylu glowy i zatruwasz ludziom zycie, bo bedziesz "cwiczyl w rozproszeniu" albo "twoj piesek nie lubi", to wychodzisz na kretyna.

wez sobie psa, ktory "nie lubi" gdzies indziej, a "cwicz w rozproszeniu" za plotkiem i tyle.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...