Gezowa Posted December 8, 2013 Posted December 8, 2013 Taaak, to zasadnicza różnica, bo jajek mu nie przykleję z powrotem :) Zapytam jeszcze weta co o tym sądzi i czy u nas w gabinecie coś takiego się praktykuje. Najwyżej zrobiłabym taki "okres próbny" i zdecydowała czy mi to odpowiada, jak pies się czuje itd. Dzięki Wam :) Quote
LubiePsy Posted December 8, 2013 Posted December 8, 2013 Regularnie chodzę do wybiegu dla psów. Pewnego razu do wybiegu wszedł amstaff 4 letni, wszyscy swoje psy pilnowali, zabierali, a jedna pani nawet wyszła ze swoim psem z obawy o swoje zycie. Jedyne osoby które miały luz to ja, moja córka i jakiś facet. Moja córka była zachwycona amstaffem i go głaskała a ten się witał. Po 10 minutach wszedł zdziczały owczarek niemiecki, ominal wszystkie psy szerokim łukiem i poszedł w puste miejsce trenować z właścicielami, amstaff pobiegł się przywitać a ten ON się na niego z kłami rzucił, a jako iż amstaffy się jeszcze bardziej nakręcają jak je coś boli to zaczęła się masakryczna walka, nie dało się tych psów rozdzielić, ale w końcu się udało..Oczywiście wszyscy zwalili winę na łagodnego amstaffa, bo groźnie wygląda. Chcę zaznaczyć, że ta pani o której na początku napisałem że uciekała z wybiegu, potem wróciła i zapytała się "Poszedł Amstaff??"(panowie z nim poszli bo bezsensu żeby się z ON'em znowu pogryzł, a wg. mnie to ON'a powinni wyprowadzić a ten dalej stał w tamtym miejscu) a co najlepsze, jeszcze przychodzi szczeniaczek amstaffa i ta pani go bardzo lubi..Nie dotyczy to mnie co prawda ale się wściekłem(Ten amstaff potem przychodził i się bardzo ladnie bawił, jest bardzo posłuszny). :angryy: Quote
omry Posted December 8, 2013 Posted December 8, 2013 Niby wina asta, bo podbiegł, ale z drugiej strony po kiego grzyba pchać się z agresorem na psi wybieg? 'Ma prawo', wiem, ale to jak proszenie się o kłopoty, a później wielki problem :razz: Quote
Soko Posted December 8, 2013 Posted December 8, 2013 ja też chodzę na psie parki i jeśli daję Werze nagrody, albo ćwiczę to zawsze z oczami dookoła głowy. Z tym, że jeśli widzę, że ktoś ćwiczy, to absolutnie nie pozwalam jej tam podbiegać bo sama rozumiem chęć wykorzystania super sytuacji szkoleniowej na pracę w rozproszeniach większych niż psy na smyczy mijane w parkach. Dzięki temu mamy z Werą świetne przywołanie od wszystkiego. Także uważam, że nazywając się "psiarzami" powinniśmy się szanować, tak jak np. niektórzy pchaja swojego psa do tunelu czy na kładkę mimo, że jeden już tam jest i 2 nieproszone.. to jest dla mnie nie do pomyślenia. Jeśli ktoś ćwiczy przeszkody a wiem, że Werę to bierze, to mam ją na smyczy lub zajmuję sobą. I nie jest to dla mnie problem bo traktuję to jako pracę w rozproszeniach. Jeśli ktoś przychodzi po to, żeby puscić swojego psa żeby ten bawił się z kim popadnie, to tego nie lubię. Zasada "o widzę psa, witam się" nie powinna być wprowadzona przez żadnego psa w życie. No chyba, że jest się nieuświadomionym psiarzem, ale wtedy też nie rozumiem, dlaczego przez wlasną ignorancję psuć czyjeś ćwiczenie (które u mnie trwa zazwyczaj max. minutę bo też nie chcę stanowić problemu, albo nie chcę żeby psy wyczaiły nagrody). Quote
Beatrx Posted December 8, 2013 Posted December 8, 2013 przecież tamten się nie rzucał na każdego przechodzącego psa, w dodatku właściciel omijając wszystkie psy łukiem dał wyraźny sygnał, ze kontaktów nie chce to po co do nich tego niby łagodnego amstaffa puszczali? Quote
filodendron Posted December 8, 2013 Posted December 8, 2013 [quote name='motyleqq']no tak, ale po tym czasie power powróci ;) po zwykłej kastracji nie. ale to też dobry sposób by się przekonać, czy faktycznie kastracja wpłynęłaby tak na psa[/QUOTE] A no jasne, że tak bezpieczniej, niż od razu na głęboką wodę. Jakoś tak zrozumiałam, że pies jest "w treningu" - wtedy i 6 miesięcy może stanowić jakiś problem. O ile w ogóle, bo zwolennicy kastracji utrzymują, że nie ma to żadnego znaczenia :) Quote
Dardamell Posted December 9, 2013 Posted December 9, 2013 Ale pies nie biega za suką tylko w dni płodne. A to oznaczałoby siedzenie na ogrodzie przez cały czas cieczkowania. Czyli przez trzy tygodnie odpadało by nam mnóstwo codziennych zajęć psa. Quote
barbarasz49 Posted December 9, 2013 Posted December 9, 2013 Pies jest bardzo mocno zainteresowany suką w dni płodne,wtedy wydziela ona charakterystyczny zapach. Może w dni niepłodne suki jakiś pies pobiegnie za nią z ciekawości i chcąc się bawić,ale z tego na pewno nie będzie szczeniaków,tak że nie ma powodu aby przez bite 3 tygodnie mieć sukę na oku. Quote
Soko Posted December 9, 2013 Posted December 9, 2013 No cóż, mi nieraz bite 3 tygodnie psy siedziały pod domem. W dni płodne zmienia się tylko tyle, że wtedy Happy się bardzo wdzięczy, a w pozostałe normalnie opiernicza, jak podchodzą za blisko. Ale tabuny na spacerach się za nami ciągną przez całą cieczkę. I tak samo z Werą, Rutą i wieloma innymi psami, jakie znam. Quote
evel Posted December 9, 2013 Posted December 9, 2013 [quote name='LubiePsy']Regularnie chodzę do wybiegu dla psów. Pewnego razu do wybiegu wszedł amstaff 4 letni, wszyscy swoje psy pilnowali, zabierali, a jedna pani nawet wyszła ze swoim psem z obawy o swoje zycie. Jedyne osoby które miały luz to ja, moja córka i jakiś facet. Moja córka była zachwycona amstaffem i go głaskała a ten się witał. Po 10 minutach wszedł zdziczały owczarek niemiecki, ominal wszystkie psy szerokim łukiem i poszedł w puste miejsce trenować z właścicielami, amstaff pobiegł się przywitać a ten ON się na niego z kłami rzucił, a jako iż amstaffy się jeszcze bardziej nakręcają jak je coś boli to zaczęła się masakryczna walka, nie dało się tych psów rozdzielić, ale w końcu się udało..Oczywiście wszyscy zwalili winę na łagodnego amstaffa, bo groźnie wygląda. Chcę zaznaczyć, że ta pani o której na początku napisałem że uciekała z wybiegu, potem wróciła i zapytała się "Poszedł Amstaff??"(panowie z nim poszli bo bezsensu żeby się z ON'em znowu pogryzł, a wg. mnie to ON'a powinni wyprowadzić a ten dalej stał w tamtym miejscu) a co najlepsze, jeszcze przychodzi szczeniaczek amstaffa i ta pani go bardzo lubi..Nie dotyczy to mnie co prawda ale się wściekłem(Ten amstaff potem przychodził i się bardzo ladnie bawił, jest bardzo posłuszny). :angryy:[/QUOTE] Jak "się pobiegł przywitać" to właściciel ASTa się powinien liczyć z tym, że to przywitanie z drugiej strony nie zawsze będzie przyjazne, zwłaszcza w przypadku psa mocno ukierunkowanego na właściciela. Zwłaszcza, że ttby mało kiedy są subtelne w swoich sygnałach i dla psa o niskim progu reakcji to już może być prowokacja. I albo pies "se biega się witać" albo "jest bardzo posłuszny". Inna sprawa, że ja bym z psem nielubiącym psów raczej nie weszła na wybieg, gdyby tam biegało cokolwiek żywego ;) Myśmy z kolei ostatnio chyba nieco wystraszyli chamskiego powarkującego podbiegacza i jego właściciela, bo chyba niecodziennie mają okazję oglądać 40kg wkur... ten tego szczeniaczka :evil_lol: Quote
Harnowa Posted December 9, 2013 Posted December 9, 2013 W mojej okolicy jest niepisany układ o tym, że właściciele unikają spotkań psów na spacerach, ustępują ścieżek, omijają , takie niepisane prawo osiedla:) Quote
Obama Posted December 10, 2013 Posted December 10, 2013 [quote name='Gezowa']Właśnie, co do cieczki... Trochę walnę offtopem (w sumie ten temat od jakiegoś czasu ociera się o off :diabloti:), ale mam pytanie. Zastanawia mnie jak radzą sobie hodowcy czy ludzie, którzy mają psa i sukę - oba psiaki nie są wykastrowane. Co robić w trakcie cieczki? Przecież taki pies musi się męczyć, jeśli w pomieszczeniu obok jest cieknąca suka... Wiem, że moje znajome "wymieniają" się psami na ten najgorszy okres, kiedy suka sama się wystawia i to jest faktycznie jakiś sposób... Ale czy coś jeszcze? Prócz kastracji oczywiście. Zastanawiam się od jakiegoś czasu bardzo poważnie nad suką, ale nie mam kastrowanego samca i prawdopodobnie nie będzie (ze względu na sporty, boję się, że cały ten power z niego zejdzie, zwłaszcza, że to nie jest typowo rasa nastawiona na pracę z człowiekiem i ze względu na jego charakter, całkiem możliwe, że stałby się lękliwy i wycofany...). Pozostałoby mi dwa razy w roku kombinować... Słyszałam też o tabletkach, dzięki którym "sprawdza się" jak pies będzie się zachowywał po kastracji, ale to hormony zamknięte w pigułce i przyznam, ze boję się z tego korzystać... Albo może jestem źle zorientowana w tym temacie?[/QUOTE] Jak ja miałam sukę i psa, to sukę wywoziłam na czas cieczki. Quote
Martens Posted December 10, 2013 Posted December 10, 2013 Dobrze, dni płodne u suki to nie są 3 tygodnie, ale standardowa żywotność plemników w drogach rodnych suki to 48-72 h, co już ten okres owulacji i dostępności jajeczek (który też nie trwa dzień) zdecydowanie wydłuża. Rekordowa żywotność plemników w drogach rodnych suki, to z tego co pamiętam ok. 7 dni... Do tego wcale nie jest tak łatwo wyznaczyć ten okres, kiedy suki trzeba pilnować, bo owulacja zdarza się i w 7-9 dniu cieczki, a zdarza i w 16, i później. Hodowcy miewają nawet problem z wyznaczeniem go przy badaniu hormonów - a co ma zrobić przeciętny Kowalski, szczególnie kiedy suka daje mylne objawy, np. wystawia się całą cieczkę, a nie tylko w płodne? Albo nie ma książkowej wydzieliny, czyli czerwonej w proestrusie i słomkowej w rui, tylko np. całą cieczkę różowawą, podbarwioną krwią? Cieczka to cieczka, całą cieczkę trzeba suki pilnować i tyle. Quote
Dardamell Posted December 10, 2013 Posted December 10, 2013 A może ludzie przyszli z owczakriem poszkolić sie w rozproszeniach, a może wcale nie był agresywny tylko sposób podchodzenia amstaffa był nieodpowiedni. A może wiele inych rzeczy. I nie jest powiedziane, który to pies zawinił. Quote
evel Posted December 10, 2013 Posted December 10, 2013 [quote name='Dardamell']A może ludzie przyszli z owczakriem poszkolić sie w rozproszeniach, a może wcale nie był agresywny tylko sposób podchodzenia amstaffa był nieodpowiedni. A może wiele inych rzeczy. I nie jest powiedziane, który to pies zawinił.[/QUOTE] No właśnie. Mnie żyłka wyskakuje na czole jak ktoś uznaje, że jego pies "się tylko przywita", bo akurat mam pieski (jeden mój, drugi dzierżawiony ;)), które się nie chcą witać a same nie dążą do kontaktu. I w przypadku mojej suki spoko, bo ona "tylko podziamgoli", ale pies już jest mniej miły i myślę, że jak mu się dorośnie i dojrzeje to zacznie serio prowadzić eksterminację tego, co w nas bezpardonowo wbiega. Quote
a_niusia Posted December 10, 2013 Posted December 10, 2013 a ja uwazam, ze miejsca takie jak psi wybieg to sa miejsca, gdzie z definicji psy biegaja luzem, maja prawo podbiegac do siebie nawzajem itd. jesli ktos sobie tego nie zyczy, to nie powinien przychodzic na psi wybieg. jesli ktos ma psa agresywnego, a chcialby "pocwiczyc z nim w rozproszeniach" to jest baaardzo nierozsadny, udajac sie w tym celu na teren psiego wybiegu. rozsadniej byloby pocwiczyc pod plotem. i owszem: w takich miejscach pewnie zadarzaja sie jakies tam spiny, ktos kogos pogoni itd. ale jedna wiedzac, ze nasz pies nie lubi innych przedstawicieli swojego gatunku, nie powinno sie z nim pchac na taki wbybieg. to troche jakby wziac kogos, kto rzyga na aruzeli, na wesole miasteczko i spodziewac sie, ze bedzie sie tam dobrze bawil, a potem dziwic sie, ze na kogos puscil pawia. ja sama np. wcale nie potrzebuje do szczescia psiego wybiegu i watpie, zebym korzystala z niego, gdyby wybudowali taki w mojej okolicy. poniewaz moje psy do szczescia potrzebuja czegos zupelnie innego niz zabawa z innymi pieskami i nie mam zamiaru uszczesliwiac ich na sile wizytami w takich miejscach. Quote
Dardamell Posted December 10, 2013 Posted December 10, 2013 (edited) Ale nie jest powiedziane, że ON jest/był psem agresywnym. Napisane zostało, że wywalił zęby na asta a ten odpowiedział i była bójka. Może gdyby ast nie odpowiedział to byłoby to zwykłe pogoneinie delikwenta. Oprócz obozu, który uważa TTB za zło całego świata jest jeszcze drugi niebezpieczny obóz twierdzący, że to cudowne misie kochające cały świat. Jeden i drugi opbóz tak naprawdę siebie wart. Ast to pies jak każdy inny i tak, one też mogą być agresywne, mogą być nieprzyjemne i mogą nie lubić jak inny pies na nie warczy. Edited December 10, 2013 by Dardamell Quote
Soko Posted December 10, 2013 Posted December 10, 2013 Kwestia pracy tez ma tutaj wpływ na sytuację. O ile jak ktoś Werę po prostu zaskoczy,to wydaje z siebie takie zdziwione burknięcie, ale jak ktoś nam przerwie ćwiczenie, to leci z japą. Dlatego nauczyłam się przerywać ćwiczenie szybko, gdy tylko widziałam, że ktoś się zbliża, ale mi też takie wpadki się zdarzyły. Być może właściciel ONka musi też się tego nauczyć. I powiem szczerze, że umiejętność obserwacji z otoczenia na psich parkach niesamowicie pomaga teraz normalnie na spacerach, bo jak na razie zauważam wszystko, zanim Wera to zobaczy :D Widuję też ludzi, którzy chcą coś porobić z psami, ale ktoś do nich non stop podbiega. Ja wtedy Wery nie puszczam (bo mam wychowanego psa, a nie debila bez rozumu), z szacunku i nie robię z tego problemu pod tytułem "bo ja przecież mam prawo i nikt mi nie zabroni". Oni nie wymuszają z szyldem "nie podchodzić" przestrzeni, nie robią cyrku, podobnie jak pan od ONka i szkoda mi tego, że wszyscy pozostali właściciele to olewają i wykorzystują. No fakt, nikt mi nie zabroni jej tam puścić, ale to mi się kłóci z moim poczuciem tego, co jest w porządku, a co już nie. Czasami warto odpuścić sobie robienie tego, do czego "ma się prawo", serio. Quote
Faustus Posted December 10, 2013 Posted December 10, 2013 [quote name='a_niusia']a ja uwazam, ze miejsca takie jak psi wybieg to sa miejsca, gdzie z definicji psy biegaja luzem, maja prawo podbiegac do siebie nawzajem itd. jesli ktos sobie tego nie zyczy, to nie powinien przychodzic na psi wybieg (...)[/QUOTE] Dokładnie tak! Na szkolenie jest naprawdę tysiąc innych miejsc. Zwłaszcza że cóż..nie czarujmy się: psie wybiegi zazwyczaj nie mają kilku hektarów powierzchni ;) przykładowo jeden z większych w Krakowie to niecałe 10 arów. I biega po nim czasem do 20 i więcej psów. Więc...sorry ale trudno aby ktoś sobie zawłaszczał jakiś rejon parku, bo "on tutaj szkoli". Quote
Soko Posted December 10, 2013 Posted December 10, 2013 A kto sobie zawłaszcza,ja się pytam? Przyszedł facet z płotkiem i go postawił wokół siebie? Nie - dał niemą prośbę, żeby mu nie przeszkadzać. I ja bym tej prośby posłuchała, nawet jakby to była wąska ścieżka i usunęła się w krzaki. Bo to jest w porządku wobec drugiej osoby i jednej z niewielu, które chcą wychowywać swoje psy. Dla mnie to postawa godna szacunku. Quote
omry Posted December 10, 2013 Posted December 10, 2013 [quote name='Dardamell']Ale nie jest powiedziane, że ON jest/był psem agresywnym. Napisane zostało, że wywalił zęby na asta a ten odpowiedział i była bójka. Może gdyby ast nie odpowiedział to byłoby to zwykłe pogoneinie delikwenta. Oprócz obozu, który uważa TTB za zło całego świata jest jeszcze drugi niebezpieczny obóz twierdzący, że to cudowne misie kochające cały świat. Jeden i drugi opbóz tak naprawdę siebie wart. Ast to pies jak każdy inny i tak, one też mogą być agresywne, mogą być nieprzyjemne i mogą nie lubić jak inny pies na nie warczy.[/QUOTE] Serio ten pies nie musiał być astem, żeby odpowiedzieć na zaczepkę ;) Quote
Soko Posted December 10, 2013 Posted December 10, 2013 Dardamell miała na myśli, że to, że był astem nie każe nam myśleć, że był łagodny (tak jak autorka postu opisującego to zdarzenie). Ast też MÓGŁ mieć problem z rzucającymi się na niego psami. Nigdzie nie napisała, że odpowiedział na zaczepkę BO jest astem. Quote
a_niusia Posted December 10, 2013 Posted December 10, 2013 [quote name='Soko']Kwestia pracy tez ma tutaj wpływ na sytuację. O ile jak ktoś Werę po prostu zaskoczy,to wydaje z siebie takie zdziwione burknięcie, ale jak ktoś nam przerwie ćwiczenie, to leci z japą. Dlatego nauczyłam się przerywać ćwiczenie szybko, gdy tylko widziałam, że ktoś się zbliża, ale mi też takie wpadki się zdarzyły. Być może właściciel ONka musi też się tego nauczyć. I powiem szczerze, że umiejętność obserwacji z otoczenia na psich parkach niesamowicie pomaga teraz normalnie na spacerach, bo jak na razie zauważam wszystko, zanim Wera to zobaczy :D Widuję też ludzi, którzy chcą coś porobić z psami, ale ktoś do nich non stop podbiega. Ja wtedy Wery nie puszczam (bo mam wychowanego psa, a nie debila bez rozumu), z szacunku i nie robię z tego problemu pod tytułem "bo ja przecież mam prawo i nikt mi nie zabroni". Oni nie wymuszają z szyldem "nie podchodzić" przestrzeni, nie robią cyrku, podobnie jak pan od ONka i szkoda mi tego, że wszyscy pozostali właściciele to olewają i wykorzystują. No fakt, nikt mi nie zabroni jej tam puścić, ale to mi się kłóci z moim poczuciem tego, co jest w porządku, a co już nie. Czasami warto odpuścić sobie robienie tego, do czego "ma się prawo", serio.[/QUOTE] no akurat puszczanie psow luzem na wybiegach dla nich rzeznaczonych jest jak najbardziej w porzadku:))) jesli ktos ma chec pocwiczyc z psem "w rozproszeniu" w takim miejscu, to raczej powinien zapytac sie obecnych tam ludzi, czy nie maja nic przeciwko temu, aby oni i ich psy byli tym rozproszeniem. kilka miesiecy temu mialam taka sytuacje: suka w typie ast ciagnela na smyczy do mojego szczeniaka, laska wypuscila ja na cala dluhosc flexi i suka na moja grete chciala sie rzucic. na szczescie mloda odskoczyla, bo byla bez smyczy. i laska do mnie "behawiorysta powiedzial, ze musze jej luzowac smycz przy psach i cwiczyc jak najwiecej". no wiec ja nie chce, zeby moje psy byly materialem szkoleniowym i jesli behawiorysta ma taki zajebisty pomyslunek, to niech udostepni swoje psy do treningu dla swoich klientow. tak samo raz podczas "treningu w rozproszeniu" gosciowie uciekl border i przybiegl do nas z watami. jesli ktos nie jest pewny, jak jego pies zareaguje "w rozproszeniu", to nie moze narazac innych psow i ich wlascicieli na stresowe sytuacje, bo oni moga miec w dupie czyjs trening w rozproszeniu i maja do tego pelne prawo. Quote
omry Posted December 10, 2013 Posted December 10, 2013 [quote name='Soko']Dardamell miała na myśli, że to, że był astem nie każe nam myśleć, że był łagodny (tak jak autorka postu opisującego to zdarzenie). Ast też MÓGŁ mieć problem z rzucającymi się na niego psami. Nigdzie nie napisała, że odpowiedział na zaczepkę BO jest astem. Dziwnym byłby astem, gdyby nie odpowiedział na zaczepkę ONka :lol: Dla mnie po prostu trzeba być idiotą, żeby pchać się na psi wybieg z psem, który nie toleruje innych i wierzyć w to, że żaden pies do niego nie podbiegnie. Jeśli chcemy, by nasz pies miał spokój, to sami musimy o to zadbać, a nie liczyć na innych i jeszcze pchać się w miejsca, gdzie psy biegają luzem. Quote
Soko Posted December 10, 2013 Posted December 10, 2013 ale wiadomo, że będą mieli coś przeciwko, bo 99% z nich ma niewychowane psy. Jakby tak się pytać, to z Werą nigdy bym na psi park nie weszła. A jednak da się bezkonfliktowo ćwiczyć z psem, tylko tego też trzeba się nauczyć, a nie wejść i od razu umieć na wszystko reagować. To jest przynajmniej kilka wejść, a potem jest z górki. Tą samą logiką można iść i powiedzieć, że właściciel ASTa nie mial pewności, jak jego pies zareaguje na burknięcie innego psa i nie powinien przychodzić, bo naraża właścicieli na stres. A burknąć nie musiał ćwiczący ONek, mogły burknąć dwa psy bawiące się akurat ze sobą, pies chcący chwilę odpocząć, pies sikający, pies stojący przy swoim właścicielu, blablabla. omry, jak widać, pies TOLERUJE inne psy, bo ćwiczył w skupieniu przed i po ataku. Więc może problemem jest wlatujący w niego w tempie rakiety inny pies, a tego nie musi tolerować żaden pies? Tego nie wiemy. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.