Berek Posted November 4, 2013 Posted November 4, 2013 "mogę spytać z ciekawości - dlaczego jesteś zła i ironizujesz, kiedy ktoś cytuje Twoje słowa jako słowa autorytetu? :cool3: nawet niechby i to były słowa wygooglowane, choć wiadomo, że wolałabyś, żeby ludzie znali całą Twoją publikację, a nie na wyrywki. Mi byłoby miło, gdyby ktoś się wspierał moimi słowami jako 'bazowym autorytetem', choćby wygooglowanym." Wręcz przeciwnie, zachwyt mnie ogarnia, że trafiam pod strzechy. :lol: No hard feelings. :lol: Mam nadzieję na postępy w tej dziedzinie (trafiania pod strzechy), czemu zresztą daję wszak wyraz. :multi: Quote
Pani Profesor Posted November 4, 2013 Posted November 4, 2013 żeś dożyła tej pociechy... ;) a poważnie, to nawet bez znaku cytatu, że korzysta się z czyichś słów - ja bym się cieszyła mocno :D jak na 1 roku klepią teraz referaty z mojej publikacji, to pękam z dumy :cool3: i niech se kopiują bezmyślnie i zbierają piątale :cool3: Quote
zmierzchnica Posted November 4, 2013 Posted November 4, 2013 a_niusia napisał(a):ale sobie wymarzylas...:)))ja tam mam pelna elektryczność na stanie i sadze, ze umiem uzywac tegolepiej niż wielu "trenerow z psiej szkoły". a na tej suce obroza elektryczna wcale nie zrobila wrazenia, bo "się uodpornila na bol" tylko po prostu podczas pogoni za sarna na psa myśliwskiego nawet naajwyzszy impuls nie podziala i można sobie wtedy elektryczka w dupe wsadzić. Kit z tym, efekt ten sam - suka nie reaguje na bodźce, bo nie wie o co babeczce chodzi, boli ją i nie wie co się dzieje. Widok paskudny. Nieważne, czy umiesz używać lepiej, większość ludzi nie umie i przydałoby im się zaplecze teoretyczne, które zdobyliby w psiej szkole :p Jest może 0,01% populacji psich właścicieli, którzy poczytają i się douczą, zanim czegoś użyją - reszta używa na heja banana i twierdzi, że pies jest gupi, bo nie rozumi. Myślę, że ta część myślących i czytających nie umarłaby od pójścia do trenera z prośbą o zaświadczenie. A reszta może by dostała ochrzan i zaczęła psa uczyć zamiast ranić kolcami/razić prądem :cool3: Ot, taka utopia, choć pewnie by trenerzy sprzedawali takie zaświadczenia za kilka dyszek bez rozmowy z właścicielem :loveu: Quote
Vectra Posted November 5, 2013 Posted November 5, 2013 a po co zaraz trener do OE i zaświadczenie ? do OE jest dołączona instrukcja obsługi , w której jasno jest napisane .... jak należy jej używać. Wystarczy przeczytać , no i zrozumieć :grins: paniusia myślała może , że to pilot zdalnego sterowania do pieska ;) temu tak sobie guziczki naciskała Quote
Martens Posted November 5, 2013 Posted November 5, 2013 [quote name='Yuki_']To jak nie ogarnia, to niech zmieni na np. kantarek, albo solidne szelki. A nie kolce. :( Żaden, nawet najtrudniejszy i najsilniejszy husky, nie będzie nigdy trudniejszy do opanowania w razie W od wkurzonego samca molosa, choćby przez różnicę masy, o innych czynnikach nie mówiąc. Jak będziesz miała okazję, weź sobie dorosłego charakternego kaukaza z jajami na szeleczkach albo w kantarku, i przejdź się w tłumie innych samców o równie miłych charakterkach. Niech jakiś wyskoczy do Twojego, sprowokuje. Tylko uprzedź mnie kiedy i gdzie, to wezmę popcorn i popatrzę jak robisz latawiec za psem, albo zostaje Ci w rękach porwany kantarek :evil_lol: [quote name='Yuki_']wiesz co ty mi możesz zabronić? Ja umiem używać kolczatki, lecz jestem przeciwna używania tego sprzętu. I na pewno mam więcej wiedzy jeśli chodzi o kolczatkę niż wszyscy wzięci właściciele psów z kolczatkami. Ego na pewno też masz większe :evil_lol: Przepraszam, musiałam. [quote name='Yuki_']Figa to trudny przypadek, tak naprawdę nie wiemy co się z nią dzieje. Raz się rzuca na wszystko, a raz jest spokojna i grzeczna. Może ma już dosyć kotów? Cieszę się bardzo z Twojej wielkiej wiedzy na temat kolczatki, mimo że jesteś jej przeciwniczką, jednak wielka szkoda, że nie posiadasz równie dużej wiedzy na temat sprzętu, którego osobiście używasz i polecasz. W opinii wielu autorytetów kantarek jest o wiele silniejszym sprzętem awersyjnym niż kolczatka, i jego stosowanie niesie za sobą o wiele poważniejsze konsekwencje, szczególnie w psychice psa, niż stosowanie kolczatki. Chwyt za pysk jest wśród psowatych jednym z najsilniejszych sygnałów zmuszających innego psa do podporządkowania się; w walce jest to chwyt dosłownie śmiertelny. Psowate łapią drugiego osobnika za pysk praktycznie tylko wtedy, kiedy chcą go zabić albo skrajnie nim pomiatać, podporządkować sobie. Nawet wtedy jest to chwila - a Ty wkładając psu kantarek, wysyłasz psu takie skrajne sygnały przez cały spacer. Są psy, po których spłynie to jak woda po kaczce, ale u wrażliwszych nie pozostaje to bez echa. Dla wrażliwego psa kantarek przez cały spacer to porównywalna presja co wychodzenie na spacer z dzieckiem trzymając nad nim cały czas kij bejsbolowy i szepcząc "zaraz ci zaj*bię". Nie zastanawiało Cię nigdy, czemu ten kantarek tak magicznie działa? Czemu pies przywyczaja się do kolców i na nich nawet ciągnie, a na kantarku nie? Że niby fizycznie nie może ciągnąć, bo mu głowa zostaje? Bzdura ;) Fizycznie jak najbardziej może; wkurzony molos zrobiłby z Ciebie latawiec i na kantarku. Ale większość psów na kantarku nie ciągnie z powodu opisanego wyżej - bo to tak silna awersja jak ktoś idący cały czas za Tobą z pałą nad Twoją głową. Zdajesz sobie sprawę, jaim stresem jest dla wrażliwego psa spacer na kantarku i jaki to może mieć wpływ na jego ogólne zachowanie? A to tylko strona psychologiczna - jest jeszcze strona fizyczna, zmuszanie psa do nienaturalnego skrętu głową, zagrożenie nawet uszkodzeniem rdzenia kręgowego przy silnym nagłym szarpnięciu (osobiście wolałabym psa podrapanego kolczatką niż ze skręconym karkiem, ale Tobie nikt nie zabroni woleć inaczej jak sama podkreślasz), pomijając mniej spektakularne skutki takie jak mikrouszkodzenia kręgów szyjnych, przez lata bezobjawowe, dopiero na starość wychodzące jako zmiany zwyrodnieniowe i neurologiczne niby "znikąd" ;) ale to na pewno wiesz, bo o metodach szkolenia psów zjadłaś już wszystkie rozumy :) Weź to wszystko pod uwagę, kiedy będziesz ubolewać, jaki z Twojej suki trudny przypadek, bo ja osobiście nie sądzę, żeby jej zmienne zachowania, agresja, brak zrównoważenia, brały się znikąd. Jak się doda dwa do dwóch, to zachowanie suki wcale mnie nie dziwi. Pomijając kwestie kantarka, trudno oczekiwać spokoju i zrównoważenia od psa, kiedy jego przewodnik takowych nie wykazuje. Jak masz niestabilnego psa, sama powinnaś być oazą zen, żeby go z tego wyprowadzić. A jak światła przewodniczka psa ma w głowie taki groch z kapustą, że raz psa kocha, raz chce kopnąć, a raz uśpić (i nie chodzi o to, czy to realizujesz, tylko o same myśli i emocje), to nie rozumiem, czemu ją dziwi, że pies raz jest spokojny, a raz rzuca się jak oszołom ;) Sorry, kantarek i jego "humanitaryzm" to chyba największe kłamstwo metod pozytywnych, i największe nieporozumienie na płaszczyźnie pies/człowiek. Dla człowieka kolce są straszne, bo metalowe i wyglądają jak narzędzie tortur; dla psa to po prostu ostrzejsza obroża. Dla człowieka kantarek to urocza zabaweczka z materiału, dla psa to co pisałam wyżej. Miałam porównanie stosowania na jednym psie w różnym czasie kolców i kantarka. U obecnych psów sto razy szybciej użyłabym w szkoleniu w razie potrzeby kolców i obroży elektrycznej, niż kantarka, bo uważam, że dla pobudliwych psów, jest wręcz niebezpieczny. No ale żeby dojść do pewnych wniosków, trzeba złapać trochę doświadczenia i samodzielnie pogłówkować, a nie bezmyślnie łykać jak pelikan filozofie pozytywistów, ktore z humanitaryzmem mają tyle wspólnego co ja z baletem, i dziwić się, że z psem coś nie gra ;) P.S. W kwestii American bully, w momencie kiedy pojawiały się te pierwsze hiper pokraczne egzemplarze, ja autentycznie myślałam, że to fotoszop :evil_lol: Quote
motyleqq Posted November 5, 2013 Posted November 5, 2013 [quote name='Vectra'] paniusia myślała może , że to pilot zdalnego sterowania do pieska ;) temu tak sobie guziczki naciskała tak właśnie chyba niektórzy myślą też kiedyś znałam taką panią, która miała pieska jakoś zmiksowanego chyba z beaglem. piesek ten robił co chciał, był miły, ale jej uciekał hen hen daleko. za pierwszym razem to myślałam, że się zgubił czy coś :evil_lol: właścicielka starsza pani o lasce. no i mądra córunia kupiła mamusi OE :) pani na moich oczach wciskała co się da na pilociku, a pies nie reagował W OGÓLE. nawet nie to, że się wzdrygał czy jakkolwiek pokazywał, że coś poczuł. po prostu zero reakcji. ale ona nadal wciskała... Martens, jedno tylko wtrącę, znam psy, które potrafią ciągnąć na kantarze :cool3: i to nie dlatego, że coś zobaczyły i nagle heja do przodu, tylko normalnie prą do przodu jakby kantara nie było ;) ale generalnie tak, smutne trochę, że poleca się kantar jako lek na całe zło, nie wspominając o negatywnych aspektach Quote
Martens Posted November 5, 2013 Posted November 5, 2013 [quote name='motyleqq'] Martens, jedno tylko wtrącę, znam psy, które potrafią ciągnąć na kantarze :cool3: i to nie dlatego, że coś zobaczyły i nagle heja do przodu, tylko normalnie prą do przodu jakby kantara nie było ;) ale generalnie tak, smutne trochę, że poleca się kantar jako lek na całe zło, nie wspominając o negatywnych aspektach Ano ja pisałam, że są psy, który w nosie mają i kantary, i kolce, i ciągną jak parowóz - ale dla wrażliwego psa kantar to masakra... I nie oceniałabym nawet, czy jak pies zachowuje się ok na kantarze to mu nie przeszkadza, czy że jak na nim ciągnie, to po nim spływa. Pies może ciągnąć nie tylko dlatego, że ma kantar gdzieś, ale dlatego, że chce się od niego uwolnić. Z kolei pies, który na kantarze chodzi idealnie, może przy tym odczuwać mega presję, która powoduje stres, i odchyły z zachowaniem w zupełnie innych momentach i w innych sytuacjach. Dlatego serio, smutne jest, kiedy jakaś dzierlatka wpada niemal w spazmy na widok psa w kolcach, jednocześnie bez mrugnięcia okiem prowadzając psa na kantarku i polecając to dookoła jako humanitarne... Quote
Vectra Posted November 5, 2013 Posted November 5, 2013 szczerze , to nie używałam nigdy dla psa kantara , jako obroży ... raczej jako kaganiec dla oczu straży miejskiej. tak na logikę , przy psie zrywnym , silnym , zawziętym ciałem i duchem ... to jest szansa łeb skręcić , nie ? Quote
Martens Posted November 5, 2013 Posted November 5, 2013 Jako kaganiec to i ja używałam, ale jest mega róznica, kiedy jest do tego przyczepiona smycz... Owszem, jak silny pies nagle szarpnie, np. spanikuje przy wybuchu petardy, to można mu humanitarnie skręcić kark ;) Quote
asiak_kasia Posted November 5, 2013 Posted November 5, 2013 Vectra napisał(a):szczerze , to nie używałam nigdy dla psa kantara , jako obroży ... raczej jako kaganiec dla oczu straży miejskiej. tak na logikę , przy psie zrywnym , silnym , zawziętym ciałem i duchem ... to jest szansa łeb skręcić , nie ? nigdy nie słyszałam o tym, ale zakładam, że to więcej niż możliwe. Poza tym wyobraz sobie takiego dogusia na kantarze, nie dość, że temperamencik to ma, to jeszcze mase i siłe. Jak zafunduje taki solidny zryw, to i sobie i trzymaczowi smyczy kuku zrobi. No ale wiadomo, lepszy, bo bez tego żelastwa okropnego :diabloti: i nie robi RAN na karku psa. Pomijajac juz fakt, że serio znam psy, które w kolcach chodzą xx lat i ani jeden nie miał szyjki pokaleczonej od kolczaty. Siersc wytartą owszem, jakies mikro zadrapanie, to tez, ale ran jako takich nie widziałam nigdy. Jeden jedyny przypadek to kolczatka w zestawie łańcuch plus wrośnięta w karczycho psa, ale to objaw skrajnego zaniedbania i parciana obroża tez by wrosła. :roll: Quote
Martens Posted November 5, 2013 Posted November 5, 2013 Też jakoś najgorsze obrażenia jakie widzialam przy stosowaniu kolczatki na spacer to małe zadrapania skóry (moje psy robią sobie straszniejsze na brzuchach jak buszują po krzakach), a z wywodów niektórych wynika, że te kolce to na wylot tchawicę przebijają aż na karku wychodzą :evil_lol: Quote
evel Posted November 5, 2013 Posted November 5, 2013 [quote name='asiak_kasia'] Jeden jedyny przypadek to kolczatka w zestawie łańcuch plus wrośnięta w karczycho psa, ale to objaw skrajnego zaniedbania i parciana obroża tez by wrosła. :roll: I tu dochodzimy do mojego ulubionego zdjęcia w dyskusji o kolcach :) http://3.bp.blogspot.com/-x7GbsV-4NUI/UKYuFinaM6I/AAAAAAAABYI/f1ZCn0sMGuQ/s1600/181798_385947604790568_134856493233015_1140443_2034554271_n-447x600.jpg Nie ma mowy, żeby takie rany powstały przy normalnym stosowaniu kolców. Ale są ludzie, którzy pieją nad tym zdjęciem z przerażenia i potępiają wszelkie używanie metod awersyjnych w czambuł. Oczywiście dla tych samych ludzi kantar jest spoko :cool3: [FONT=Verdana][quote name='Martens']Też jakoś najgorsze obrażenia jakie widzialam przy stosowaniu kolczatki na spacer to małe zadrapania skóry (moje psy robią sobie straszniejsze na brzuchach jak buszują po krzakach), a z wywodów niektórych wynika, że te kolce to na wylot tchawicę przebijają aż na karku wychodzą [/FONT]:evil_lol:[FONT=Verdana][/FONT] Moja suka sobie ostatnio prawie oko wydłubała o jakieś krzaki i ma ranę wojenną :evil_lol: P.S. Berek, czy to Ty jesteś autorką artykułu o halterku "lepszym niż kolczatka"? Quote
gops Posted November 5, 2013 Posted November 5, 2013 Ja mam złe doświadczenia z kantarem , próbowałam go używać przy agresywnej suce żeby ukrócić jej wyrywanie mojej ręki jak mijamy jakiegoś "nie fajnego" psa . Póki nie było psa suka szła na tym kantarze jak w obroży , nic nie szarpała , pięknie, elegancko ale w momencie gdy widziała "tego" psa mało sobie karku nie skręciła , skakała , wierzgała , stawała na łapach jak koń , trzepała łbem robiła wszystko żeby i tak pójść na tego psa i jedynym wyjściem żeby mi psa nie zabiło było złapanie za ten kantar i mocne trzymanie psa aż inny pies przejdzie . Próbowałam ją "oswoić" z nim kilka tygodni , nie udało się , w końcu zrezygnowałam bo to nie miało sensu . Za to jak założyłam jej kolczateczke i przy mijaniu psa w odpowiednim momencie dostała strzała nie było scen i elegancko nam się chodziło na spacerki nawet do parku gdzie była masa psów (robiłam przerwy dla wzmocnienia efektu) nie wiem czy od kolczatki ale moja suka ostatni rok jak żyła potrafiła minąć psa na obroży czy szeleczkach zjeżąc się tylko , burkając pod nosem ale bez żadnego wyskoku (dla nas to był gigantyczny sukces ) . Quote
asiak_kasia Posted November 5, 2013 Posted November 5, 2013 [quote name='Martens']Też jakoś najgorsze obrażenia jakie widzialam przy stosowaniu kolczatki na spacer to małe zadrapania skóry (moje psy robią sobie straszniejsze na brzuchach jak buszują po krzakach), a z wywodów niektórych wynika, że te kolce to na wylot tchawicę przebijają aż na karku wychodzą :evil_lol: no ja na swoim psie jeszcze ubytki w sierci widziałam, ale jemu tak samo łańcuszki przy rozgazch wycierały kłaki, wiec to osobnicze pewnie ( i zakładam, że u psów z delikatną długą siercią tez może byc coś w tym stylu widac). No a takie "zadrapania" to serio mniej groźnie wygladają niż spotkanie z mała piranią, która ma igły jeszcze. Serio, wtedy kolce to pieszczoty :evil_lol: [quote name='evel']I tu dochodzimy do mojego ulubionego zdjęcia w dyskusji o kolcach :) http://3.bp.blogspot.com/-x7GbsV-4NUI/UKYuFinaM6I/AAAAAAAABYI/f1ZCn0sMGuQ/s1600/181798_385947604790568_134856493233015_1140443_2034554271_n-447x600.jpg Nie ma mowy, żeby takie rany powstały przy normalnym stosowaniu kolców. Ale są ludzie, którzy pieją nad tym zdjęciem z przerażenia i potępiają wszelkie używanie metod awersyjnych w czambuł. Oczywiście dla tych samych ludzi kantar jest spoko :cool3: aa ta fota to juz nawet tutaj była, i na fejsbuczku. Ogólnie pojawia się zawsze przy argumentcie kolce to zło :diabloti: i niestety, niektórzy zapomnieli, że można samodzielnie korzystac z mózgu, i zamiast sugerowac się coraz to bardziej brutalnymi i strasznymi podpisami pod fotą, to sobie pomysleć i wyobrazic jak kolce, te dziury mogłby by zrobić :razz: No ale to dla 90% społeczeństwa jest za trudne zadanie, bo szerzą ciemnotę:roll: Quote
Vectra Posted November 5, 2013 Posted November 5, 2013 w sumie dog jak koń , to kantar jak znalazł :diabloti: jeszcze siodełko i patataj :grins: mnie przeraża to demonizowanie , płacze i lamenty ... mi się uruchamia instynkt bandziora i bym taką jedną z drugą , na te kolce nadziała i wyszarpała to może by się myślenie abstrakcyjne włączyło - to właściwe :evil_lol: Quote
asiak_kasia Posted November 5, 2013 Posted November 5, 2013 Vectra napisał(a):w sumie dog jak koń , to kantar jak znalazł :diabloti: jeszcze siodełko i patataj :grins: mnie przeraża to demonizowanie , płacze i lamenty ... mi się uruchamia instynkt bandziora i bym taką jedną z drugą , na te kolce nadziała i wyszarpała to może by się myślenie abstrakcyjne włączyło - to właściwe :evil_lol: Tyle, że u konisia to ciut inszy ten kantar jest i nieco inna role pełni. Poza tym, nie mo mocnych, jak się kopytny uprze, to zebys miała 5 kantarów nic nie zdziałasz :diabloti: ale o tym wyszarpaniu na kolcach. Ja sobie założyłam kolce na kark i owszem nic super, mega, przyjemnego-masaż to nie jest (:evil_lol:) natomiast nie jest to jakas straszna tortura. A dodajmy, że piesek to jeszcze jakies futro ma, wiec polecam sobie taki eksperymencik zrobić. OE tez się kopalismy z Bartoszem :cool3: Quote
Vectra Posted November 5, 2013 Posted November 5, 2013 ja kiedyś , w czasach gdy główne wiadomości w TV dla mnie , to był miś uszatek i tik tak ... wkroiłam siostrze kolczatką :diabloti: ona starsza odemnie , ale taka no , mało terrierkowa i tam doszło do wymiany zdań , zabrakło argumentów i dostała kolcami po łapach. Trochę dziur miała .... ale troszkę , dużo nie :grins: ale bardziej wściekła była , jak jej obcięłam włosy jak spała - jestem młodszą siostrą :diabloti: i to mi wypomina , o kolcach tak mniej pamięta - czyli nie są traumatycznym przeżyciem :evil_lol: Quote
Berek Posted November 5, 2013 Posted November 5, 2013 Okrutnicy się sami zebrali na tym wątku... ;) A tak w ogóle, to, cholibka, tyle już lat w tym siedzę i tyle dziwnych rzeczy zdarzyło mi się widzieć, różnych nieraz naprawdę niefajnych zachowań wobec psów - włącznie z celowym odwadnianiem psa żeby woda stanowiła dla niego motywator (!) - i jakoś nie mogę się dogrzebać w pamięci psa z ranami od kolczatki. Generalnie: chyba irytuje mnie bezrefleksyjność. Przyjmowanie jak gęś tuczona na stłuszczoną wątrobę zżera karmę - wszystkiego, co ktokolwiek napisze, byleby się ubrał w szaty dobrego, humanitarnego człowieka i podlał swoje wypowiedzi odpowiednim sosem emocji (a najlepiej histerii - wystarczy poczytać trochę emocjonalnych tekstów na temat kolczatek czy awersji w ogóle :shake: ). BTW pan który dręczył swojego psa nie podając mu wody nie zakładał na niego nigdy kolczatki. Humanitaryści wystawiliby mu więc chyba laurkę, bo pies nie nosił żelastwa. Dość łatwo wylać dziecię z kapielą w takich przypadkach. Nomen omen. Pani Profesor: a poważnie, to nawet bez znaku cytatu, że korzysta się z czyichś słów - ja bym się cieszyła mocno :-D jak na 1 roku klepią teraz referaty z mojej publikacji, to pękam z dumy :cool3: i niech se kopiują bezmyślnie i zbierają piątale Przypomina mi się opowieść Lema, jak jego syn dostał w szkole temat wypracowania, jakiś kompletnie absurdalny, o powiązaniach między zupełnie nie przystającymi do siebie utworami Mickiewicza i Słowackiego. Popędził do przyjaciela, profesora polonistyki na UJ, speca od romantyzmu. Ten patrzy, patrzy na ten temat i powiada zbaraniały: -Zwariowałeś? Nie ma takich powiązań! Biedny Stanisław Lem wrócił do domu, usiadł, obgryzł ołówek, ale wypracowanie napisał. Był bardzo dumny, bo dostał piątkę. * * dla młodszej części p.t. publiki wyjaśnienie: kiedyś, drzewiey, piątka byłą najwyższą oceną jaką można było otrzymać. :lol: Quote
Martens Posted November 5, 2013 Posted November 5, 2013 asiak_kasia napisał(a): OE tez się kopalismy z Bartoszem :cool3: Yyyy, to już taka monotonia w związku? :evil_lol: Quote
asiak_kasia Posted November 5, 2013 Posted November 5, 2013 Martens napisał(a):Yyyy, to już taka monotonia w związku? :evil_lol: no co no :diabloti: trzeba było sprawdzić jak bardzo to boli, ale my jesteśmy zaprawieni w bojach, nie raz się na pastucha nadzialiśmy, a to jednak dużo mniej przyjemne niz OE ;) szczególnie jak się dostanie pradem po plecach :loveu: a swego czasu rezydował u nas konik, który lubował się w zabawach z pradem, on sobie do tego strasznego elektrycznego pastuszka podchodził i tasme bral w ryj ( nie przegryzał, tylko memlał) albo sie nadstawiał zadem i trochę go popiesciło, kwiknał, baranka strzelił i znowu :cool3: także jakoś te narzedzi zbrodni mało straszne jakies, albo te moje stwory rodem z sado-masochistycznych związków :lol: Vectra, oo moi bracia się okładali kolcami w chacie :loveu: wesoło bylo, ale bezkrwawo, gorszą zbrodnią było wyrzucenie ulubionych trampek, albo zdezelowanej piłki do kosza :diabloti: Quote
Vectra Posted November 5, 2013 Posted November 5, 2013 Lalka , to by nauczyła niejednego elektryka , jak się gada z prądem. Co tam pastuch , co tam OE , jak odłączyła cały blok od prądu. Taka ekologiczna suka mi się trafiła. Pastuchem się bawiła , jak Franek boomerem ... oddałam bardziej wrażliwym pieskom ;) Z moją siostrą , to był konflikt pokoleń ... bo jest starsza o 8 lat. Cierpiała jak nie chciała mnie zabierać na randki :grins: np zamknięta na balkonie , ubrana w cienką piżamkę .. było tam z - 12 stopni .... niech dziękuje , bo do dziś dobre zdrowie ma , zahartowana od dziecka. Quote
Berek Posted November 5, 2013 Posted November 5, 2013 Vectra napisał(a):Lalka , to by nauczyła niejednego elektryka , jak się gada z prądem. Co tam pastuch , co tam OE , jak odłączyła cały blok od prądu. Taka ekologiczna suka mi się trafiła. Pastuchem się bawiła , jak Franek boomerem ... oddałam bardziej wrażliwym pieskom ;) Ja chcę staffika! :lol: Zdecydowanie, i charakter pasuje, i postura. (no dobra, wyciągnęłaś ze mnie najbardziej skrywaną tajemnicę...) Quote
Vectra Posted November 5, 2013 Posted November 5, 2013 Berek napisał(a):Ja chcę staffika! :lol: Zdecydowanie, i charakter pasuje, i postura. (no dobra, wyciągnęłaś ze mnie najbardziej skrywaną tajemnicę...) ale Lalka jest pitbullem :diabloti: 11 lat ma kretyn i dalej fetysz na kable :mdleje: za młodego , jej ex pan lał ją kablem od żelazka. Ale przeciwnikiem kolczatki też był. pić też jej nie dawał , żeby respekt czuła Quote
Berek Posted November 5, 2013 Posted November 5, 2013 Hm, coś jest na rzeczy z tym pojeniem (albo jego brakiem). :angryy: Pitbull, powiadasz... tu gorzej z uwagi na gabaryty chociażby. :lol: Ale, ogólnie, to bardzo fajna grupa jest... to tak off topic. Quote
Vectra Posted November 5, 2013 Posted November 5, 2013 Metody na głodzenie czy nie dawanie picia , to takie dość powszechne są - niestety no właśnie żeby sobie pies nie myślał , albo przemyślał , albo żeby czuł respekt .... co prawda , nie bardzo ja osobiście widzę związek ... między głodzeniem , a respektem ale co ja tam wiem żaden staffik i nawet 10 , nie wyrządziły mi takich szkód , jak Lalcia. ona jest , była i będzie - spec od remontów , prądu , kuchni to wgryzł w jej mózg - tamten pan , właśnie metodą na głoda i lincz , bez używania kolczatki ma się rozumieć. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.