lucky123 Posted October 24, 2013 Posted October 24, 2013 Za nami poleciał wczoraj DON z właścicielem (tj pieseczek ciągnął właściciela na smyczy, mimo że pieseczek miał kolce). Nic się nie odezwałam, bo w za dużym szoku byłam, że pan biegł ciągnięty przez pieseczka 10 m... Ale mało śmiesznie by było, gdyby Lucky się wkurzył i starł z DONkiem... no i jeszcze ostatnio zapytałam mądrej mamusi, która zachęcała gówniarza do rzucania w pieseczka, czy też mam rzucić kamieniem/cegłą w jej dzieciaczka, a jestem dobra w rzucaniu do celu... (bo "hahaha, piesek ucieka, rzuć jeszcze")... Quote
WATACHA Posted October 24, 2013 Posted October 24, 2013 U nas jest taka dziewczyna z yorkiem , która jak nas widzi to mimo iż szła w innym kierunku zaczyna leźć na nas.Dopiero jak są w odległości około 2 m i psy zaczynają szczekać to wydaje z siebie coś typu "yyyy" , "ooo" odwraca się i idzie gdzie indziej.Może mysli, że kiedyś się polubią ;) Quote
klaki91 Posted October 24, 2013 Posted October 24, 2013 Na mnie też ciągle ktoś lezie :) a ja chamsko ostentacyjnie schodzę w krzaki albo w inne zarośla :evil_lol: Quote
mch Posted October 25, 2013 Posted October 25, 2013 Ciekawe, że do nas nikt się jakoś z psami nie pcha :loveu:. Niby nie chamstwo, ale totalny brak myślenia obserwuję ostatnio co dzień prawie, pani prowadza często z córką na spacery dwa male pieseczki rasy rzadkiej. I wszystko byłoby super gdyby jeden z nich nie chadzał zawsze i wszędzie bez smyczy, osobiscie mi to zupelnie nie przeszkadza. Jednak widok stojącego malego czegos na ulicy bo się zainteresowalo psem idącym pod drugiej stronie, gdy tą ulicą jest szybka trasa 4 pasmowa, jest godzina 21a i widac jak ze swiateł rusza sznur samochodów, jest bezcenny i przerażający. Quote
sleepingbyday Posted October 25, 2013 Posted October 25, 2013 Pani Profesor napisał(a):jakbym czytała o swoim psie - dokładnie to samo, jak duży, pewny siebie pies podejdzie do niego bez ceregieli, to mimo wcześniejszego oszczeku - nie odważy się go 'ustawiać'. ze stróżowaniem jest identyko, nie odpuści nawet żadnemu owadowi :D .... to może zrobimy sobie zawody ;-). teraz to sie wygłupiam, ale to faktycznie męczące. 8kilowy pies chodzi na smyczy i w kagańcu, spuszczam go oczywiście, ale tylko jak nikogo nie ma w okolicy, cały czas musze patrzeć, czy an horyzoncie się ktoś nie pojawia.... oczywiście sa wypadki, nie zauważę, ktoś z krzaków z psem wychynie - dlatego na wszelki lisław spuszczony gania w kagańcu, ale ganiać musi -energia by go rozerwała. bo patykiem ze mną to on sie pobawi, owszem, ale trzy minuty i tyle tego - po prostu najbardziej uwielbia patrolować. Quote
Pani Profesor Posted October 25, 2013 Posted October 25, 2013 a, to tutaj jest różnica akurat - on lubi patrolować, ale piłka/patyk/cokolwiek,co lata - najważniejsze na świecie. nawet obok psa go czasem przeprowadzę luzem, jeśli skupiam go na piłce. spuszczanie i bieganie luzem u nas też jest ryzykowne i musiałam się nauczyć widzieć przed psem - teraz już jak nadchodzi jakiś burek, to zdążę Patryka zawołać, zapiąć i zbarować, zanim tamten podejdzie :D mój w kagańcu nie biega póki co, traktuje to jako karę - oczywiście zakładam mu, jeśli jest ryzyko, że coś się pojawi, ale po prostu wtedy nie biega, bo nie chce - robi się osowiały i lezie smętnie. kupię mu fizjologia chyba, może to zmieni postać rzeczy, bo teraz ma taką tubę materiałową. Quote
sleepingbyday Posted October 25, 2013 Posted October 25, 2013 lisław, jak miał pierwszy raz kaganiec na paszczy, to w ogóle nie zwrócił uwagi. no tak, no coś jest, ale nie mam czasu zawracać sobie głowy duperelami, patrol trzeba zrobić ;-). Quote
evel Posted October 26, 2013 Posted October 26, 2013 [quote name='Pani Profesor'] mój w kagańcu nie biega póki co, traktuje to jako karę - oczywiście zakładam mu, jeśli jest ryzyko, że coś się pojawi, ale po prostu wtedy nie biega, bo nie chce - robi się osowiały i lezie smętnie. kupię mu fizjologia chyba, może to zmieni postać rzeczy, bo teraz ma taką tubę materiałową. Tuba wygina wąsy i może ściskać pysk (zależy, jak jest założona), dlatego większość psów jej nie akceptuje jako "normalny kaganiec". Zresztą słusznie, bo jest to kaganiec weterynaryjny ;) Quote
sleepingbyday Posted October 29, 2013 Posted October 29, 2013 nie mówiąc o tym, że uniemożliwia dyszenie. w lato dobry pomysl na przegrzanie psa. Quote
Vectra Posted October 29, 2013 Posted October 29, 2013 ee ten kaganiec , można tak powycinać , że spoko pies dyszy , pije , biega i aportuje ale to tylko wtedy , gdy kaganiec ma być dla opinii publicznej , tylko warto mieć przy sobie opakowanie od tego kagańca , by mieć dowód rzeczowy dla władz - że to jest kaganiec. bo psy mają chodzić w kagańcu , tylko nie ma sprecyzowanego jak ma wyglądać kaganiec :cool3: w innych przypadkach , to tak nieludzka jest ta tubka na psiej mordzie - taniej bandaż kupić i psa zakneblować :roll: Quote
Beatrx Posted October 29, 2013 Posted October 29, 2013 Vectra napisał(a): bo psy mają chodzić w kagańcu , tylko nie ma sprecyzowanego jak ma wyglądać kaganiec :cool3: wiesz, na dobrą sprawę to nigdzie napisane nie jest, że kaganiec ma się na psim ryju znajdować a smycz ma trzymać właściciel w ręku:diabloti: Quote
Vectra Posted October 30, 2013 Posted October 30, 2013 Beatrx napisał(a):wiesz, na dobrą sprawę to nigdzie napisane nie jest, że kaganiec ma się na psim ryju znajdować a smycz ma trzymać właściciel w ręku:diabloti: ciiii , bo władza może czytać i się uczyć luk w przepisach :diabloti: a prawda że pies ma mieć kaganiec i być na smyczy .... kiedyś wymieniałam uprzejmości z SM , na temat tego "na smyczy" , że nijak się nie da , mieć psa na smyczy , bo nie produkują tak dużych smyczy , by na nią psa postawić :evilbat: niestety u nas ustawy , przepisy , uchwały - to taki luźny zapis , można różnie interpretować :evil_lol: Strażnikom miejskim , nigdy nie przepuszczę :evilbat: pogadanek. Tu już miłość kwitnie od kilku ciekawych spotkań , a największa wynikła , jak mi wmawiała strażniczka , że psy na podwórku mam mieć : - w kojcach , na łańcuchy i w kagańcu odpowiedziałam , że oczy wi ście , a teraz numer blachy i nazwisko i z której nory wyskoczyłaś , już tam jadę :grins: Władza jest taka butna , bo ludzie się zwyczajnie boją i nie walczą o swoje i dają sobie wmawiać dyrdymały , zastraszani wizją mandatów i sądów. Ale wszystko do czasu. Straż miejsca jest u mnie numero łan , jeśli idzie o sympatie i miłość w rozmowach. Nie tylko w kwestiach psich , no ale tu o psach mówimy. Quote
Martens Posted October 30, 2013 Posted October 30, 2013 Beatrx napisał(a):wiesz, na dobrą sprawę to nigdzie napisane nie jest, że kaganiec ma się na psim ryju znajdować a smycz ma trzymać właściciel w ręku:diabloti: Przepisy mojej spółdzielni mieszkaniowej głoszą, że każdy pies może być wyprowadzany poza teren nieruchomości na smyczy oraz musi POSIADAĆ kaganiec :) Moje posiadają, każdy ma swój własny - w pudełku na szafie :evil_lol: W sumie na smyczy też MOŻE być wyprowadzany, a nie musi :evil_lol: Quote
Gdarin Posted October 30, 2013 Posted October 30, 2013 Poza terenem nieruchomości to spółdzielnia nie ma nic do gadania. Co najwyżej mogą coś ustalić na terenie nieruchomości, pod waunkiem, że nie jest sprzeczne z innymi prawami. Quote
Martens Posted October 30, 2013 Posted October 30, 2013 Gdarin napisał(a):Poza terenem nieruchomości to spółdzielnia nie ma nic do gadania. Co najwyżej mogą coś ustalić na terenie nieruchomości, pod waunkiem, że nie jest sprzeczne z innymi prawami. Z tego co rozumiem, chodzi o tereny wokół domów (tudzież klatkę schodową), które to tereny do spółdzielni należą. Quote
Gdarin Posted October 30, 2013 Posted October 30, 2013 Martens napisał(a):Z tego co rozumiem, chodzi o tereny wokół domów (tudzież klatkę schodową), które to tereny do spółdzielni należą.Nieruchomość to termin oznaczający zarówno grunty jak i budynki postawione na nich, a więc spółdzielnia pisząc o terenie "poza nieruchomością" wypowiada się o czymś co do niej nie należy, tak jak Zagłoba o Niderlandach, które darował Szwedom. :) Quote
LeCoyotte Posted October 31, 2013 Posted October 31, 2013 Vectra napisał(a): a prawda że pies ma mieć kaganiec i być na smyczy .... Nie ma ogólnopolskich przepisów nakazujących smycz i kaganiec, każda gmina ma swoje przepisy porządkowe, w jednej jest nakaz noszenia albo posiadania (np w domu:lol:) kagańca, w innej nie;) Quote
EndyZ Posted October 31, 2013 Posted October 31, 2013 Znalazłam szczeniaka Maltańczyka, który się błąkał. Szukałam właściciela z jakąś Panią. Znalazłyśmy-jak się okazało jakieś ok.5letnie dziewczynki zgubiły. Potem okazało się, że Pani, która mi pomogła prowadzi hodowle (czy raczej pseudohodowle) "Yorkshire Terrierów". Zaczyna mi opowiadać: "Niedługo będą szczenięta Yorków. 600zł za szczeniaka. Ojciec ma rodowód, a matka nie, ale szczeniętom można w każdej chwili wyrobić. Tylko po co skoro to tylko papierek na wystawy? Ja polecam Yorki, one mają włosy, a nie sierść, więc wcale nie uczulają..." Tych bzdur było dużo więcej :shake: Quote
Martens Posted October 31, 2013 Posted October 31, 2013 A mi się już dawno odechciało edukować przypadkowych ludzi. Jest internet, jest literatura, wystarczy minimum chęci (bo nawet nie wysiłku), żeby się wszystkiego dowiedzieć. Jak ktoś tego nie zrobił, to szanse, że zmieni zdanie albo zakończy pseudohodowlę po moich kazaniach czy niewygodnych pytaniach są bliskie zera - a szkoda moich nerwów, jak i tego, żeby ktoś potem rozpowiadał, że jestem stuknięta. Jak miałam nastoletni okres buntu to i owszem miałam wywalone, czy nawet mnie to bawiło - teraz widzę z tego więcej szkody niż pożytku. Quote
motyleqq Posted October 31, 2013 Posted October 31, 2013 Martens, ja mam podobnie. tzn czasem tylko mówię, że to niezgodne z prawem i tyle. jak ktoś zechce, to się zreflektuje i zgłębi temat. za to nie bardzo mi się chce kłócić z ludźmi. jest to temat dla mnie bardzo drażliwy i jeśli poruszany przez kogoś, kogo dobrze znam, to czasem ponoszą mnie emocje ;) więc wolę w ogóle się nie odzywać... Quote
Beatrx Posted October 31, 2013 Posted October 31, 2013 wiecie, sprawa też jest taka, ze całej masie osób nie przyjdzie do głowy poczytać na ten temat w internecie czy gdziekolwiek, bo są święcie przekonani, ze mają rację. wystarczy wtedy chociażby jednym zdaniem zakłócić ich światopogląd i jak osoba jest myśląca, to sama będzie się chciała coś na ten temat dowiedzieć. a jak nie to i tak niepotrzebnie byśmy język strzępili. Quote
asiak_kasia Posted October 31, 2013 Posted October 31, 2013 Martens napisał(a):A mi się już dawno odechciało edukować przypadkowych ludzi. Jest internet, jest literatura, wystarczy minimum chęci (bo nawet nie wysiłku), żeby się wszystkiego dowiedzieć. Jak ktoś tego nie zrobił, to szanse, że zmieni zdanie albo zakończy pseudohodowlę po moich kazaniach czy niewygodnych pytaniach są bliskie zera - a szkoda moich nerwów, jak i tego, żeby ktoś potem rozpowiadał, że jestem stuknięta. Jak miałam nastoletni okres buntu to i owszem miałam wywalone, czy nawet mnie to bawiło - teraz widzę z tego więcej szkody niż pożytku. Pomijajac fakt, że czesto gęsto psy rodowodowe wcale nie są zdrowsze czy bardziej wzorcowe od kundli i wiele argumentów po prostu nie ma wiekszego sensu. Daleko patrzec nie trzeba, wystarczy się przejechać na wystawę jakakolwiek i popatrzec sobie na "wzorcowe" psy. Po miedzynarodówce w Poznaniu i ringu rotów, mam "kaca". Wygrywające psy i suki (o matko tragedia!) to egzemplarze, których bym w zyciu nie chciała miec u siebie. Inna kwestia, że teraz przy tych wszystkich stowarzyszeniach stycznionych trzeba jeszcze tłumaczyc, dlaczego rodowód FCI jest wazny, a reszta nie. Serio jeżeli ktoś do tej pory sam tej wiedzy nie posiadł, to rzadko da się dotrzec i cokolwiek w mysleniu takich osób zmienić. :roll: Quote
Martens Posted October 31, 2013 Posted October 31, 2013 motyleqq napisał(a):Martens, ja mam podobnie. tzn czasem tylko mówię, że to niezgodne z prawem i tyle. jak ktoś zechce, to się zreflektuje i zgłębi temat. za to nie bardzo mi się chce kłócić z ludźmi. jest to temat dla mnie bardzo drażliwy i jeśli poruszany przez kogoś, kogo dobrze znam, to czasem ponoszą mnie emocje ;) więc wolę w ogóle się nie odzywać... Mam podobnie. Znajoma ostatnio szukała cockera dla matki, pytała czy nie wiem o jakichś szczeniakach, że na rodo jej nie zależy. Jak powiedziałam, że sprzedaż bez rodo jest nielegalna, to mnie wyśmiała :evil_lol: że wszystko można, jak się chce. A to ogarnięta osoba, która swego czasu nawet pomagała bezdomniakom. I co ja mam jej powiedzieć? Beatrx napisał(a):wiecie, sprawa też jest taka, ze całej masie osób nie przyjdzie do głowy poczytać na ten temat w internecie czy gdziekolwiek, bo są święcie przekonani, ze mają rację. wystarczy wtedy chociażby jednym zdaniem zakłócić ich światopogląd i jak osoba jest myśląca, to sama będzie się chciała coś na ten temat dowiedzieć. a jak nie to i tak niepotrzebnie byśmy język strzępili. Ja z takich osób w swoim otoczeniu (nie licząc jednego eks) nie nawróciłam nikogo - a przez kilka lat naprawdę się starałam. Ludzi zwykle albo w ogóle nie trzeba nawracać, bo sami się w porę zainteresują i zgłębią temat, albo nijak ich nie przekona. A jak myślę, że dzięki genialnym twórcom nowej ustawy mam jeszcze ludziom tłumaczyć, że jedne rodowody są be, a inne cacy to sorry, wysiadam. Quote
motyleqq Posted October 31, 2013 Posted October 31, 2013 no, ja 'nawróciłam' swojego TŻ... ale co to za nawrócenie, jak on i tak by w życiu psa nie kupił, bo uważa, że to strasznie głupie, jak w schronisku są za darmo :diabloti: po prostu wie co i jak w psim świecie Quote
omry Posted October 31, 2013 Posted October 31, 2013 motyleqq napisał(a):no, ja 'nawróciłam' swojego TŻ... ale co to za nawrócenie, jak on i tak by w życiu psa nie kupił, bo uważa, że to strasznie głupie, jak w schronisku są za darmo :diabloti: po prostu wie co i jak w psim świecie Mój tak samo, on w ogóle nie rozumie po co kupować, wszystkie by adoptował, czy zgarniał z ulicy co się da :evil_lol: Ale zabronić mi nie zabroni, bo wie, że kupienie konkretnej rasy jest moim największym marzeniem. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.