dog193 Posted October 22, 2013 Posted October 22, 2013 Vectra napisał(a):ale tu poruszamy kwestie , już popsutego psa :) moje staffiki wyssały tą wiedzę z mlekiem matki :diabloti: nie musze rzucać , stosować OE - po prostu - gwizd i są. ale dużo ludzi ma duży problem z odwoływalnością psów , raczej tych się temat tyczy. bo jak ktoś jest świadom tego , że to się uczy od zęba mlecznego ... to problemu nie ma. ale przecież szczeniaczek tak fajnie się słuchał , a potem przestał :grins: a ile osób , ręka w górę ;) przeżyło tak w wieku psa 6-9 miesięcy ... taką falę "buntu" ? a może nie przyjdę ? a jak fajnie się zwiewa , a jak pysznie sie gania dookoła ciebie .... o jak się fantastycznie wkurzasz drogi panie :evil_lol: No nie wiem, Beatrx pisała o szczeniaku ;) Co do psów już popsutych, z problemami i bez przywołania - cóż, nie spuściłam bym takiego psa ze smyczy, bo ja nie jestem człowiekiem o silnych nerwach ;) A zastosowanie OE... cóż, żeby to zadziałało, to znów, kluczowa jest więź z psem, no i pies musi mieć przywołanie zrobione. Bo większośc uciekających psów nie ucieka, bo się całkowicie wyłączyło przez jakiś bodziec (gdzie OE by faktycznie zadziałało, żeby psa z tego letargu wybić). Większość psów ucieka, bo wszystko jest takie ciekawe i fajne, a właściciel nudny jak flaki z olejem, do tego przetrzepie mi skórę, jak już mnie złapie, więc trzeba uciekać :) W takich wypadkach (a jak już mówiłam myślę, że to znaczna większość) więź właściciela z psem pozostawia wiele do życzenia, no i OE może spowodować jedynie, że piesek spierdzieli jeszcze dalej :) Quote
Vectra Posted October 22, 2013 Posted October 22, 2013 no nie można wymagać od dzieciaka , by był taki super poukładany i idealny. działa w dwie strony .... to że jest szczylem , nie oznacza że ma tylko wolność i swobodę. We wszystkim musi być umiar i rozsądek i wtedy życie jest piękne :) ja mam teraz w domu .. dwa niespełna 4 miesięczne gnoje ... jedno ma 7 miesięcy , a drugie 8 miesięcy :diabloti: i to 8 miesięcy , to zwierzątko które jest tak grzeczne i słuchające .. że aż korci zacząć psuć :evil_lol: to co ma 7 miesięcy , podobno nie słuchało - bo ona nie mieszkała u mnie chwilkę ;) uciekała , nie wracała .. no nie wiem , u mnie przybiega najpierwsza :cool3: jedyne zastrzeżenie , to oddaje piłeczkę czasem po swojemu Quote
Naklejka Posted October 22, 2013 Posted October 22, 2013 dog193 napisał(a): Co do psów już popsutych, z problemami i bez przywołania - cóż, nie spuściłam bym takiego psa ze smyczy, bo ja nie jestem człowiekiem o silnych nerwach ;) A zastosowanie OE... cóż, żeby to zadziałało, to znów, kluczowa jest więź z psem, no i pies musi mieć przywołanie zrobione. Bo większośc uciekających psów nie ucieka, bo się całkowicie wyłączyło przez jakiś bodziec (gdzie OE by faktycznie zadziałało, żeby psa z tego letargu wybić). Większość psów ucieka, bo wszystko jest takie ciekawe i fajne, a właściciel nudny jak flaki z olejem, do tego przetrzepie mi skórę, jak już mnie złapie, więc trzeba uciekać :) W takich wypadkach (a jak już mówiłam myślę, że to znaczna większość) więź właściciela z psem pozostawia wiele do życzenia, no i OE może spowodować jedynie, że piesek spierdzieli jeszcze dalej :) Kiedyś Jetsana nie puszczałam, teraz trochę mu odpuściłam i biega bez smyczy, dopóki czegoś nie odwali :eviltong: Po prostu wiem gdzie i kiedy mogę go puścić, kiedy go muszę załapać. No i zawsze muszę mieć oczy dookoła głowy, bym ja pierwsza wypatrzyła psa, a nie on. Chociaż ostatnio mi się to nie udało i pobiegł za psem, który do nas przyleciał, a za chwilę zaczął uciekać. Jetsu zatrzymał się w połowie drogi i wrócił do mnie bez ociągania, co było dla mnie szokiem :lol: O OE myślałam nie raz, ale po co to? Wzięłam tybetana, to się z nim będę "męczyć" :) Na szczęście spacer tylko na smyczy też mu odpowiada, nie ma parcia na puszczanie go wolno. Quote
katasza1 Posted October 22, 2013 Posted October 22, 2013 A ja dzisiaj sobie strzelilam w kolano. Jak mnie to drazni czasami ze ja to wiem a mam jakies zamroczenie i robie zupelnie inaczej. Poszlismy sobie na jeziorko i po drodze cos zaczelo stukac w lesie, widze ze sie zainteresowal to go wolam a ten nic. Wolam drugi raz, dalej nic. Poszlam po niego, zapielm na smycz i .....dalam ciasteczko. No idiotka, po prostu idiotka. Quote
evel Posted October 22, 2013 Posted October 22, 2013 kamihash napisał(a):Czyli jaki? :cool3: Były już wymieniane, trzeba było śledzić uważniej :evil_lol: Quote
Vectra Posted October 22, 2013 Posted October 22, 2013 katasza1 napisał(a):A ja dzisiaj sobie strzelilam w kolano. Jak mnie to drazni czasami ze ja to wiem a mam jakies zamroczenie i robie zupelnie inaczej. Poszlismy sobie na jeziorko i po drodze cos zaczelo stukac w lesie, widze ze sie zainteresowal to go wolam a ten nic. Wolam drugi raz, dalej nic. Poszlam po niego, zapielm na smycz i .....dalam ciasteczko. No idiotka, po prostu idiotka. eee ale Ty tak poważnie czy dla jaj ? :diabloti: Quote
Karilka Posted October 22, 2013 Posted October 22, 2013 dog193 napisał(a):No nie wiem, Beatrx pisała o szczeniaku ;) Co do psów już popsutych, z problemami i bez przywołania - cóż, nie spuściłam bym takiego psa ze smyczy, bo ja nie jestem człowiekiem o silnych nerwach ;) A zastosowanie OE... cóż, żeby to zadziałało, to znów, kluczowa jest więź z psem, no i pies musi mieć przywołanie zrobione. Bo większośc uciekających psów nie ucieka, bo się całkowicie wyłączyło przez jakiś bodziec (gdzie OE by faktycznie zadziałało, żeby psa z tego letargu wybić). Większość psów ucieka, bo wszystko jest takie ciekawe i fajne, a właściciel nudny jak flaki z olejem, do tego przetrzepie mi skórę, jak już mnie złapie, więc trzeba uciekać :) W takich wypadkach (a jak już mówiłam myślę, że to znaczna większość) więź właściciela z psem pozostawia wiele do życzenia, no i OE może spowodować jedynie, że piesek spierdzieli jeszcze dalej :) Nie tylko więź z psem ale też odpowiedni pies. Jeden dostanie strzała i sie zastanowi a drugi dostanie strzała i spanikuje. Spanikowanemu psu juz nic nie wytłumaczysz. Quote
dog193 Posted October 22, 2013 Posted October 22, 2013 katasza1 napisał(a):A ja dzisiaj sobie strzelilam w kolano. Jak mnie to drazni czasami ze ja to wiem a mam jakies zamroczenie i robie zupelnie inaczej. Poszlismy sobie na jeziorko i po drodze cos zaczelo stukac w lesie, widze ze sie zainteresowal to go wolam a ten nic. Wolam drugi raz, dalej nic. Poszlam po niego, zapielm na smycz i .....dalam ciasteczko. No idiotka, po prostu idiotka. Ale za co to ciasteczko? :lol: Tzn co myślałaś w chwili, gdy mu je dawałaś? Mój to by raczej w tej sytuacji głośną "ku*wę" otrzymał ode mnie, to by się odwiesił :diabloti: Quote
motyleqq Posted October 22, 2013 Posted October 22, 2013 pozwolę sobie wrócić do głównego tematu tego wątku :evil_lol: mój TŻ mieszka na krótkiej ulicy, takiej po 3 domy na stronę. na prawie każdym podwórku pies drący mordę non stop. w sumie tylko Etna jest cicho na tej ulicy :evil_lol: jeden facet ma dwa psy. nie wiem, co mu odwaliło, ale ostatnio postanowił nie zamykać ich w kojcach, kiedy ma otwartą bramę :roll: no i niestety przed chwilą szłam tamtędy z Timim i jeden jego pies do nas wyskoczył. facet stał przy bramie i się patrzył, jak odganiam jego psa, a mój dostaje szału. więc mówię do niego, czy mógłby zabrać swojego psa, a ten do mnie... 'to Ty tu jesteś obca' :crazyeye: wnerwiłam się, a że przyjechała po mnie mama, to postanowiła wyjść i coś przygadać kretynowi. niestety bez skutku, gdyż dowiedziała się, że jego pies rządzi na jego ulicy :crazyeye: Quote
dog193 Posted October 22, 2013 Posted October 22, 2013 Karilka napisał(a):Nie tylko więź z psem ale też odpowiedni pies. Jeden dostanie strzała i sie zastanowi a drugi dostanie strzała i spanikuje. Spanikowanemu psu juz nic nie wytłumaczysz. Tak, tylko nawet jeśli pies spanikuje (załóżmy, że źle oceniliśmy swojego psa, myśląc, że OE będzie dla niego ok), a więź z właścicielem ma odpowiednią, to będzie szukał ratunku u niego, a nie spieprzy w siną dal. Quote
Karilka Posted October 22, 2013 Posted October 22, 2013 Oczywiście, ze wróci do właściciela...albo w stronę domu. I nie ma "przebacz". Quote
Beatrx Posted October 22, 2013 Posted October 22, 2013 dog193 napisał(a): Nie wiem, nigdy nie miałam takiej sytuacji, że jak już zwróciłam uwagę szczeniaczka na sobie, zawołałam, zaczęłam uciekać, piszczeć, robić z siebie debila to on nagle mnie olał i poleciał gdzieś indziej. . a ja miałam. co prawda nie piszczałam, nie uciekałam, bo wcześniej zawsze wystarczyło zawołać go po imieniu, jak już na mnie zwrócił uwagę to dać komendę na powrót i jak już wracał to w tym powrocie go dopingować to zasuwał pełnym galopem z uśmiechem na ryju prosto do mnie. niestety raz się nie udało, a ja byłam po lekturze poradników gdzie zalecano nagradzanie psa niezależnie od tego, czy wrócił od razu czy zrobił to co miał zrobić i dopiero wrócił. i nagrodziłam tak olanie mnie i potem miałam tego efekty w postaci opóźnionych powrotów. "zabawa" się skończyła jak poleciał do jakiegoś psiaka i wtedy zamiast czekać cierpliwie, aż się wybawi i wróci to po prostu po niego poszłam i wytłumaczyłam mu, że takie zachowanie akceptowane nie będzie. oczywiście tak jak piszesz, potem trzeba opierać się na pozytywnych wzmocnieniach, ale mój pies wiedział, że absolutnie nie opłaca się nie wrócić i jedyną słuszną drogą jest natychmiastowe przyjście do mnie. Quote
dog193 Posted October 22, 2013 Posted October 22, 2013 Karilka napisał(a):Oczywiście, ze wróci do właściciela...albo w stronę domu. I nie ma "przebacz". Jeśli uważa, że w domu jest bezpieczniej niż przy właścicielu... :) Beatrx napisał(a):a ja miałam. co prawda nie piszczałam, nie uciekałam, bo wcześniej zawsze wystarczyło zawołać go po imieniu, jak już na mnie zwrócił uwagę to dać komendę na powrót i jak już wracał to w tym powrocie go dopingować to zasuwał pełnym galopem z uśmiechem na ryju prosto do mnie. niestety raz się nie udało, a ja byłam po lekturze poradników gdzie zalecano nagradzanie psa niezależnie od tego, czy wrócił od razu czy zrobił to co miał zrobić i dopiero wrócił. i nagrodziłam tak olanie mnie i potem miałam tego efekty w postaci opóźnionych powrotów. "zabawa" się skończyła jak poleciał do jakiegoś psiaka i wtedy zamiast czekać cierpliwie, aż się wybawi i wróci to po prostu po niego poszłam i wytłumaczyłam mu, że takie zachowanie akceptowane nie będzie. oczywiście tak jak piszesz, potem trzeba opierać się na pozytywnych wzmocnieniach, ale mój pies wiedział, że absolutnie nie opłaca się nie wrócić i jedyną słuszną drogą jest natychmiastowe przyjście do mnie. No widzisz, a ja na etapie szczeniaka zawsze uciekałam i piszczałam. Gdybym go wołała tylko po imieniu to myślę, że po jakimś czasie, czy właśnie przy większych rozproszeniach uznałby, że w sumie to jestem nudna i są ciekawsze rzeczy :) Czasami teraz zdarzy mi się uciekać przy przywołaniu, od tak dla utrwalenia. No i ja nigdy nie nagrodziłam olania mnie, nie tak nas uczyli :) Quote
katasza1 Posted October 22, 2013 Posted October 22, 2013 No niestety serio. Troche mi ciasteczka poryly mozg. Pobiegl i nie chcial wrocic to dostal ku*wa, dalej nie wracal, podeszlam, kazalam usiasc i dalam ciastko. Stwierdzilam ze od dzisiaj chodze z tylko dwoma w kieszenie na sytuacje krytyczne. To juz mi serio ychodzi odruchowo, zrobil cos dobrze - smak. Tzn za siad, stoj itp. Ktore ma opanowane nie dostaje, nie wiem co mialam dzisiaj tam na mysli, zdarzylo mi sie to drugi raz, ale utwierdzilam sie w przekonaniu ze potrzebuje profesjonalisty :P Quote
Vectra Posted October 22, 2013 Posted October 22, 2013 ale co w tym złego co zrobiłaś ? żeby zmiatał przed Tobą i byś dawała mu nagrodę , bo to faktycznie głową w mur. Ale podeszłaś , pies usiadł , dostał ciastko - nie uciekł , nie zignorował polecenia siad pominiemy , że wcześniej nie wrócił ..... no ale jak podeszłaś nie uciekł Quote
katasza1 Posted October 22, 2013 Posted October 22, 2013 Czyli nie tak zle? Zawsze go nagradzalam jak przyszedl do mnie ('do mnie' przybiega i siada przede mna) jak ja musialam po niego isc to nie dostawal. Chociaz w sumie, nie gonilam go zeby dopasc bo mi spierdzielal. To moze nie tak tragicznie. szczerze mowiac to moj pieseczek sie mnie na tyle slucha ze jak mu eie zdazylo z trzy razy, lacznie z dzisiejszym, wystrzelic gdzies i miec mnie w dupie to lekko glupieje i nie wiem co zrobic :P ale tak to jest jak sie ma pieska idealnego :P Quote
Berek Posted October 22, 2013 Posted October 22, 2013 "Nie tylko więź z psem ale też odpowiedni pies. Jeden dostanie strzała i sie zastanowi a drugi dostanie strzała i spanikuje. Spanikowanemu psu juz nic nie wytłumaczysz." Yyy... eeee... pytanie mam - używała koleżanka kiedykolwiek o.e.? To naprawdę nie polega na założeniu na psa i "dawaniu strzała". :-( Quote
Vectra Posted October 23, 2013 Posted October 23, 2013 katasza1 napisał(a):Czyli nie tak zle? Zawsze go nagradzalam jak przyszedl do mnie ('do mnie' przybiega i siada przede mna) jak ja musialam po niego isc to nie dostawal. Chociaz w sumie, nie gonilam go zeby dopasc bo mi spierdzielal. To moze nie tak tragicznie. szczerze mowiac to moj pieseczek sie mnie na tyle slucha ze jak mu eie zdazylo z trzy razy, lacznie z dzisiejszym, wystrzelic gdzies i miec mnie w dupie to lekko glupieje i nie wiem co zrobic :P ale tak to jest jak sie ma pieska idealnego :P za bardzo przeżywasz tą chęć posiadania psa idealnego. Takich nie ma :cool3: a jak się człowiek tak mocno stara , a starasz się tak , to czasem nie wychodzi i jest frustracja. A ta nie pomaga. Wg nie zrobiłaś nic źle ... pies nie został nagrodzony za zły uczynek. Podeszłaś , dostał ciastko i już. No musisz się troszkę wystarać w nagradzaniu , gdy przyjdzie ... ciastko i fanfary. Nauczysz sie z czasem , w różny sposób nagradzać / karcić psa. Stosownie do sytuacji. To nie może być monotonia , bo pies nie będzie kumał o co ci chodzi. Obstawiam , że aktualnie macie problem lekki z komunikacją - to tak wnioskuje po Twoich postach. Mogę się mylić , niemniej tak to wygląda po opisach. Reakcja człowieka , powinna być różna , stosowna do efektu jaki osiąga. ale to jest długi temat i warto samemu przeanalizować , można użyć własnej osoby do testu .... jak i kiedy , w jaki sposób reagowała .... na nagradzanie. Berek napisał(a):Yyy... eeee... pytanie mam - używała koleżanka kiedykolwiek o.e.? To naprawdę nie polega na założeniu na psa i "dawaniu strzała". :-( Tak właśnie ludzie piszą i temu tak dramatyzują w temacie OE ... nie mając zielonego pojęcia jak się używa ten straszny prąd. Ale już słyszałam / czytałam różne wariacje na temat OE ... i faktycznie ktoś kto nie zna , niech nie dotyka , a nawet się nie zbliża. Bo hitem było , próba OE na psie siedzącym spokojnie w fotelu. Ot tak sprawdzić jak to działa i jak pies zareaguje. Żebym spotkała tego testera , to bym znienacka w łeb pizdnęła , tak w ramach testu jak reaguje na sucho gdy dostaje manto. Quote
Martens Posted October 23, 2013 Posted October 23, 2013 Vectra napisał(a): moje staffiki wyssały tą wiedzę z mlekiem matki :diabloti: nie musze rzucać , stosować OE - po prostu - gwizd i są. ale dużo ludzi ma duży problem z odwoływalnością psów , raczej tych się temat tyczy. bo jak ktoś jest świadom tego , że to się uczy od zęba mlecznego ... to problemu nie ma. ale przecież szczeniaczek tak fajnie się słuchał , a potem przestał :grins: a ile osób , ręka w górę ;) przeżyło tak w wieku psa 6-9 miesięcy ... taką falę "buntu" ? a może nie przyjdę ? a jak fajnie się zwiewa , a jak pysznie sie gania dookoła ciebie .... o jak się fantastycznie wkurzasz drogi panie :evil_lol: Ja fazę buntu przeżyłam tylko ze swoim pierwszym psem, Baryłą :evil_lol: było STRASZNIE :evil_lol: Wszystkie kolejne uczyły się już od niej, że na wołanie przybiega się w podskokach ;) Staffiki w ogóle okresu buntu nie miały; one się niezmiennie cieszą, że ktoś je woła ;) Tzn. w przypadku Cyca tylko ja, bo wołanie innych lubi sobie ostentacyjnie poignorować. Honey się cieszy nawet jak wołają ją żule w parku :diabloti: Quote
Vectra Posted October 23, 2013 Posted October 23, 2013 staffik jest rasą której nie za się zgubić :diabloti: to jest przywiązane jak chłop do roli :shake: kocham im uciec i się schować :evil_lol: ale szybko się uczą , mieć jedno oko na mnie i tylko naiwne młode , dają się tak robić w bambuko :( Quote
a_niusia Posted October 23, 2013 Posted October 23, 2013 moje psy to nie sa staffiki-przydupaski, a jednak tez sadze, ze nie da sie ich zgubic:) to chyba nie do konca zalezy od razy. Quote
katasza1 Posted October 23, 2013 Posted October 23, 2013 Vectra, z tym psem idealnym to sobie jaja robie. Mojemu do tego daleko, ale ja lubie w nim niektore rzeczy, ktore innym wydaja sie brakiem wychowania. Tzn nie lubilabym jakby sie rzucal do pieskow, ale sa inne rzeczy ktore sa nieszkodliwe, mi pasuja, jednak wiekszosci innych nie. psa mam 10 miesiecy, to moj pierwszy wiec chce robic jak najlepiej, co jie znaczy ze uwazam ze tak robie. Teraz mam dodatkowy ped do 'doskonalosci' bo w styczniu bedzie szczenior...pierwszy ktorym sama bede sie zajmowac i mi troche wali na dekielek. Quote
Vectra Posted October 23, 2013 Posted October 23, 2013 wiesz , każdy pies to nowe lekcje życia ;) Anusia , nie miałam w ręku setera , więc się nie wypowiem. Jedyny gordon jakiego znam , poznał nr mojego buta :diabloti: było to wielkie , tłuste , niewychowane samczysko .... rządne sexu z wszystkim co się rusza. Próbował zgwałcić mi szczeniaczka ... nie staffika ;) Quote
a_niusia Posted October 23, 2013 Posted October 23, 2013 no wiesz ja tez znam jednego staffika, co jest mega tlusty i zawsze ale to zawsze rzuca sie kopulatorsko na wszystko i jeszcze myla mu sie strony:))))) ale nie patrze na te rase przez pryzmat maxika:)))) Quote
N&N Posted October 23, 2013 Posted October 23, 2013 Doczekałam się i ja. Idę z dziećmi, suka przy nodze (na smyczy). Obok bawi się pani ze srebrną sznaucerką. Myślałam, że zwierzę w miarę ogarnięte, skoro luzem (a tabliczki wszędzie o trzymaniu psisków na smyczy). Błąd. Niestety, obca suka wystartowała do nas. Nawet nie miałam czasu zareagować! Nosz! :angryy: "Uwielbiam" takie akcje. Kotłujące się pieski pod nogami przerażonych dzieci to marzenie każdej mamy! :angryy::mad: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.