Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

No wiesz kolczatką się daje impulsy, a nie dusi nią psy. Ogólnie uważam, że jak ma się problem z psem to się idzie do profesjonalisty (nie mylić z behawiorystę co ma dyplom korespondencyjny) a nie szuka rady na forum u laików z zawyżoną samooceną, bo nie zgadzam się, że lepiej nie robić nic, a eksperymentować na psie różne bzdurki z netu. I tak i tak jest źle. Jak robić już to dobrze, a nie się bawić. Bo potem jest dopiero problem.

Dlatego mam szczerze gdzieś rady osoby, która nie wie jak wygląda kolczatka, a szkoda, bo pewnie wychowanie piesków by przyspieszyło. No ale lepiej zwalić za zły socjal, traumy młodości i inne zapychacze, tylko żeby nie widzieć własnej nieudolności podszytej tym, żeby aby pieska nie skrzywdzić, bo jest się eko i vege.

O kolcach już niejedna osoba pisała, że wcale nie jest tak, że ich używanie jest złe, be i okropne, tylko metodę się dobiera do psa. No ale trenerka psów ma braki w wiedzy i doświadczeniu zawodowym przede wszystkim, no my problem. Mam psa takiego kalibru, że klikerek czy smaczki mogę se wsadzić, no ale było by pewnie lepiej, żeby Jari latał na waleta, aby ludziom z dogo robiło się dobrze. Sorry mam psa dla siebie, nie dla ludzi z dogo :lol:

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

[quote name='Pani Profesor']
a na rzeczy grubszego kalibru, typu właśnie agresja do psów, nie ma OPCJI, że pomoże awersja - te TŻ-towe przygniatanie, szarpanie smyczą (pies się generalnie dusi, ma w dupie, że go skracamy na smyczy do granic, więc z kolczatą nie byłoby inaczej pewnie, on w adrenalinie nie zwraca uwagi na ból) nie dają NIC - za to barowanie daje, tak samo jak focus na piłce.[/QUOTE]

Widocznie nie wiesz jak prawidłowo używać kolcy :roll: na tym się psa nie ciągnie a daje krótki sygnał...

Posted

[quote name='dog193']I trochę mi hipokryzją zalatuje, że na jedne "żarciki" się oburzamy i komentujemy ich poziom, a drugie nas śmieszą wielce.
Mnie na przykład nie śmieszyło ani wklejenie zdjęcia dobka i komentarze, że trzeba go wrzucić pod samochód, ani pokazanie trutki na szczury pod prośbą Motylka o pomoc ze świnką, ani tekst o babie na rowerze...[/QUOTE]
Ze mnie też najwyraźniej nikt fajny, bo nic z wymienionych przykładów mnie nie bawi... :-(

Posted

O kuzwa. Zenujace to jest to ze ktos daje sobie rade z psem na smaczki i kliker to zamiast mu pogratulowac, nasmiewacie sie ze jest lamusem i ma lamerskie psy.
znam dobki i maliny tresowane pozytywnie i jakos nie zagryzaja pieseczkow na dworze.
nagle kolczatka ktora jest zwyklym narzedziem szkoleniowym staje sie zajebistym narzedziem, bo amber tak uwaza. I niech kazdy jej uzywa bo jest super.
ktos mowi ze kolczatka i rower jest niebezpieczna, ale wy i tak wiecie swoje, bo kolce sa zajebiste w kazdej sytuacji. No gratuluje.
Aniusia pisze ze jej pieski sa zajebiste i co w tym zlego? Moze sa, moj tez jest zajebisty.

A amber jak zwykle wskakuje w dyskusje zeby pokazac ze jej piesek jest inny i ona ma super metody a motyl sie nie zna. No kuzwa, dziecinada na maksa. Jak kogos to jara to wspolczuje, moze znajdzie sobie bardziej rozwijajaca prace?

Posted

[quote name='badmasi']Nie lubi cię za "niepozytywne" metody bo widzi, że ty jesteś ich sprawcą, trzeba to załatwiać inaczej ;)
Dla mnie osobiście targanie psa za skórę to trochę niebezpieczny sport, jeśli już gdzieś zawlec to na smyczy. Tak samo jak pies ujada przy drzwiach to chwytanie go za obrożę i odciąganie może się skończyć średniomiło. Psa zapinamy na smycz i dopiero "wleczemy" ;)[/QUOTE]

teraz już to wiem :) i właśnie jak dostawał ochrzan za wchodzenie do łóżka i NIERACZENIE ruszenia dupy celem zejścia z niego, to zapinałam go na smycz i odwlekałam na posłanie. tak czy siak, dopiero nagradzany smakami za zejście nauczył się schodzić na zawołanie :roll: powaga - z tą smyczą to mogłam wychodzić co 10min z pokoju i z powrotem trzeba było go zganiać, a na smaki schodził sam, przez co pozwalałam mu czasem poleżeć.

[quote name='Okamia']Widocznie nie wiesz jak prawidłowo używać kolcy :roll: na tym się psa nie ciągnie a daje krótki sygnał...[/QUOTE]

nie używałam w praktyce ani razu,bo ich po prostu nie mam, wiem jednak, że to nie służy do przeciągania psa po chodniku :roll: a do strzału/krótkiego sygnału, ale póki co - kolce zostają jako ostateczność, jeszcze powalczę.

Posted

aha, i to nie ja go duszę na tej smyczy, tylko ją po prostu skracam na maksa, każę mu iść przy nodze, ale pies sobie z tego nic nie robi, jeśli akurat wszedł w tryb "zabiję tego kundla z naprzeciwka". chodziło mi o to, że pies, ciągnąc na krótkiej, sam powoduje sobie ból/duszenie,bo smycz się magicznie nie wydłuża, a nie zraża go to nijak. to wybiórcza sytuacja, rzadko się aż tak nakręca, ale zdarza się.

za to jeżeli mam smaka albo piłkę i nakręcę go magicznym pytaniem "co ja mam?", to wtedy miniemy tegoż samego kundla nawet luzem - bez smyczy.

Posted

[quote name='Pani Profesor']teraz już to wiem :) i właśnie jak dostawał ochrzan za wchodzenie do łóżka i NIERACZENIE ruszenia dupy celem zejścia z niego, to zapinałam go na smycz i odwlekałam na posłanie. tak czy siak, dopiero nagradzany smakami za zejście nauczył się schodzić na zawołanie :roll: powaga - z tą smyczą to mogłam wychodzić co 10min z pokoju i z powrotem trzeba było go zganiać, a na smaki schodził sam, przez co pozwalałam mu czasem poleżeć.



nie używałam w praktyce ani razu,bo ich po prostu nie mam, wiem jednak, że to nie służy do przeciągania psa po chodniku :roll: a do strzału/krótkiego sygnału, ale póki co - kolce zostają jako ostateczność, jeszcze powalczę.[/QUOTE]
Zdecydowanie, z psem da się zrobić wiele rzeczy na żarcie. Dla mnie wogóle siłowe metody są bez sensu, szczególnie jak się ma silnego psa to takie użeranie się jest mega stresujące.

Posted

[quote name='Amber']No wiesz kolczatką się daje impulsy, a nie dusi nią psy. Ogólnie uważam, że jak ma się problem z psem to się idzie do profesjonalisty (nie mylić z behawiorystę co ma dyplom korespondencyjny) a nie szuka rady na forum u laików z zawyżoną samooceną, bo nie zgadzam się, że lepiej nie robić nic, a eksperymentować na psie różne bzdurki z netu. I tak i tak jest źle. Jak robić już to dobrze, a nie się bawić. Bo potem jest dopiero problem.

Dlatego mam szczerze gdzieś rady osoby, która nie wie jak wygląda kolczatka, a szkoda, bo pewnie wychowanie piesków by przyspieszyło. No ale lepiej zwalić za zły socjal, traumy młodości i inne zapychacze, tylko żeby nie widzieć własnej nieudolności podszytej tym, żeby aby pieska nie skrzywdzić, bo jest się eko i vege.

O kolcach już niejedna osoba pisała, że wcale nie jest tak, że ich używanie jest złe, be i okropne, tylko metodę się dobiera do psa. No ale trenerka psów ma braki w wiedzy i doświadczeniu zawodowym przede wszystkim, no my problem. Mam psa takiego kalibru, że klikerek czy smaczki mogę se wsadzić, no ale było by pewnie lepiej, żeby Jari latał na waleta, aby ludziom z dogo robiło się dobrze. Sorry mam psa dla siebie, nie dla ludzi z dogo :lol:

hehe zaraz jeszcze może będzie dyskusja o moim żywieniu :grins:

jak widać Pani Profesor jest zadowolona z moich beznadziejnych porad :evil_lol: jeśli komuś, kto nie chce używać kolczatki się ją wciska, to nie będzie z tego nic dobrego. bo do tego, co się robi, to trzeba mieć przekonanie. a Pani Profesor odczuła ulgę już na same słowa, że nie będzie musiała kupować kolczatki :)

i skoro wiesz, że metodę dobiera się do psa, to czemu wciskasz kolczatki moim psom? jestem przekonana, że gdyby Etna była u Ciebie, to skończyłaby w kolcach do końca życia, a nie ma takiej potrzeby :)
Etna MIAŁA problemy związane ze swoją przykrą przyszłością. jestem dumna, że już ich nie ma. mimo to, nadal wciska mi się kolczatkę :evil_lol: wiem też, że gdyby ktoś próbował używać siły wobec Timiego, to zostałby zaatakowany ze strachu. no, ale metoda do psa wg Ciebie oznacza, że dla każdego kolczatka :)

moja niechęć do kolczatki i innych tego typu nie wynika z tego, że jestem weganką :) wynika z licznych badań naukowych, wiedzy i doświadczenia różnych ludzi, również znanych mi osobiście, które uważam za tysiąckroć mądrzejsze w temacie psów od dogomaniaków. jest jeszcze taka różnica, że ja nie uważam, że nigdy dla żadnego psa żadnego rodzaju awersji. oczywiście parę osób tutaj tak twierdzi, że ciumkam całe życie do psów i nic poza tym. ale nabijanie się z klikera i smaczków świadczy o niewiedzy nabijającego się :)

poza tym... to Ty od początku dyskusji z tematu niebezpieczeństwa kolczatki przy rowerze, robisz dyskusję na temat użycia kolczatki w ogóle, której nikt nie chce podjąć :lol: niejedna osoba, która pisała, że czasem przydają się kolce, pisała też, że nie na rower. o tym była rozmowa. a Ty za wszelką cenę, chcesz by dyskusja była o moich metodach szkoleniowych... ;)

Posted

[quote name='Pani Profesor']
nie używałam w praktyce ani razu,bo ich po prostu nie mam, wiem jednak, że to nie służy do przeciągania psa po chodniku :roll: a do strzału/krótkiego sygnału, ale póki co - kolce zostają jako ostateczność, jeszcze powalczę.[/QUOTE]

Może to i dobrze. Co do niezwracania uwagi na ból myślałam podobnie z białą ;) Pierwszy spacer na kolcach przy mega silnej podjarce i piesek się nie dusił ;) Teraz tak ładnie mijamy się z innymi psami :loveu:

[quote name='badmasi']Zdecydowanie, z psem da się zrobić wiele rzeczy na żarcie. Dla mnie wogóle siłowe metody są bez sensu, szczególnie jak się ma silnego psa to takie użeranie się jest mega stresujące.[/QUOTE]

wszystko też zależy od psa u mnie metoda na smaczki nakręca psa dodatkowo a przy silnym pobudzeniu pies wyłącza mózg ;-) Z piłeczkami jest podobnie. A nie zawsze oczekuje od psa że będzie pobudzony.

Posted

Wiecie co jest sednem tych dyskusji? PMS :evil_lol:

Mnie osobiscie bawi taka paplanina, bo potem wyłacze kompa i tak zyje po swojemu. Zapewne tak samo jak motyl i reszta. Ale popisac sobie można.
Ja bym się bardzo ucieszyło gdyby "obóz przeciwny" przyznał, że bywają pieski, których się tylko pozytywnie nie da.
Moi rodzice mają pieska, który perfekcyjnie reaguje na smaki, za to każda próba przymusu konczy się opcją "choroby sierocej". Sama miałam na tymczasie suke, która szczała pod siebie jak się kichnęło i to są psy, którym kolczatki bym w zyciu nigdy nie założyła. No bo kurde blaszka po co, skoro dużo lepiej i szybciej się dojdzie z nimi do ładu po dobroci?
Ale miałam tez na tymczasie onka, który wracałz adopcji, btw do mnie tez wrócił, to był pies, któremu raz wystarczyło pokazac, że ie mozna fikac i odpuszczał. Jeżeli ktoś go ciumciał to piesek właził na głowie i pokazywał zęby. I tak zaliczył kilka domków, gdzie pomimo zalecen szkoleniowca, ludzie mu klikali. W efekcie piesek wyklikiwał im kolejne siniaki. Trafił do mojej kolezanki, która przy pierwszej próbie "przejecia włady" odruchowo strzeliła psa po łbie i co? Aniołek.
Także po raz milionowy, metode pod psa, a nie psa pod metode :lol:

Natomiast jak ktoś deklaruje stosowanie metod pozytywnych to ni cholery nie podpisze się pod propozycją kolców. Bo nie i juz. I to jest własnie coś co mnie mierzi. Dlatego tak bardzo mnie "boli" ten temat. :diabloti:

A co do mojej pracy-szczerze jej nienawidze, wiec wszystko lepsze niz papierki i cyferki :roll:

Posted

[quote name='asiak_kasia']Wiecie co jest sednem tych dyskusji? PMS :evil_lol:

Mnie osobiscie bawi taka paplanina, bo potem wyłacze kompa i tak zyje po swojemu. Zapewne tak samo jak motyl i reszta. Ale popisac sobie można.
Ja bym się bardzo ucieszyło gdyby "obóz przeciwny" przyznał, że bywają pieski, których się tylko pozytywnie nie da.
Moi rodzice mają pieska, który perfekcyjnie reaguje na smaki, za to każda próba przymusu konczy się opcją "choroby sierocej". Sama miałam na tymczasie suke, która szczała pod siebie jak się kichnęło i to są psy, którym kolczatki bym w zyciu nigdy nie założyła. No bo kurde blaszka po co, skoro dużo lepiej i szybciej się dojdzie z nimi do ładu po dobroci?
Ale miałam tez na tymczasie onka, który wracałz adopcji, btw do mnie tez wrócił, to był pies, któremu raz wystarczyło pokazac, że ie mozna fikac i odpuszczał. Jeżeli ktoś go ciumciał to piesek właził na głowie i pokazywał zęby. I tak zaliczył kilka domków, gdzie pomimo zalecen szkoleniowca, ludzie mu klikali. W efekcie piesek wyklikiwał im kolejne siniaki. Trafił do mojej kolezanki, która przy pierwszej próbie "przejecia włady" odruchowo strzeliła psa po łbie i co? Aniołek.
Także po raz milionowy, metode pod psa, a nie psa pod metode :lol:

Natomiast jak ktoś deklaruje stosowanie metod pozytywnych to ni cholery nie podpisze się pod propozycją kolców. Bo nie i juz. I to jest własnie coś co mnie mierzi. Dlatego tak bardzo mnie "boli" ten temat. :diabloti:

A co do mojej pracy-szczerze jej nienawidze, wiec wszystko lepsze niz papierki i cyferki :roll:

po raz kolejny pokazujesz, jak uważnie czytasz :cool3:

cytuję siebie

moja niechęć do kolczatki i innych tego typu nie wynika z tego, że jestem weganką :smile: wynika z licznych badań naukowych, wiedzy i doświadczenia różnych ludzi, również znanych mi osobiście, które uważam za tysiąckroć mądrzejsze w temacie psów od dogomaniaków. jest jeszcze taka różnica, że ja nie uważam, że nigdy dla żadnego psa żadnego rodzaju awersji. oczywiście parę osób tutaj tak twierdzi, że ciumkam całe życie do psów i nic poza tym. ale nabijanie się z klikera i smaczków świadczy o niewiedzy nabijającego się :smile:


pogrubiłam Ci najważniejsze ;)

Posted

Znałam psa, który na widok smaków bądź klikera, bądź też innych narzędzi do metod pozytywnych, dostawał głupawki, której ogarnąć się nie dało. Jego właściciele chodzili do różnych fachowców, żaden nie potrafił go ogarnąć metodami pozytywnymi. Trochę popracowali z nim na kolcach i pies zmienił się całkowicie. Kiedy widzi kliker, smaki itd., już nie biega po ścianach, nauczył się w tym momencie wyciszyć (aczkolwiek ogon mu chodzi w tą i we w tą). Więc nie można mówić, że kolce to zło, a każdy kto ich używa jest niespełna rozumu i tym podobne historie. ;) Natomiast w sytuacji, gdy pies biegnie przy rowerze - kolce są całkowicie nie na miejscu. Jeśli ktoś decyduje się na psa przy rowerze to znaczy, że ten pies jest w 100% ogarnięty i nie zareaguje na wyskakującego burka, bądź inną tego typu sytuację. Kolce w trakcie biegu przy rowerze stwarzają realne zagrożenie przede wszystkim dla psa, a nie dla człowieka. Różne sytuacje się na drogach zdarzają, mnie raz prawie auto potrąciło, gdy przechodziłam na zielonym świetle po pasach. Też się tego nie spodziewałam, ale wydarzyło się. Wcale nie potrzeba meteorytu.

Amber
czytałam już Twoje posty nie raz i nie dwa. W większości przypadków się z Tobą zgadzałam. W obecnym momencie, sorry, ale wyglądasz mi na leniwą babkę, której nie chce się pracować nad charakterem psa, więc zakładasz mu kolce i git majonez, bo pies nikogo nie użre, nie wyskoczy itp. Bądź też zasłaniasz się rasą. Kilka dobermanów miałam okazję poznać, w tym pełnojajeczne samce. Niektóre z nich kolczatki nie widziały nigdy, natomiast większość miała ją na szyi przez dość krótki okres czasu. Więc proponuję zabierz Jarka, pracuj z nim, a nie zasłaniasz się rasą, płcią, pochodzeniem i czym tam jeszcze Ci przyjdzie do głowy.

Natomiast jedynym słowem, jakim mogę skomentować wywlekanie czyjegoś wyglądu i naśmiewanie się z niego... Chamstwo. Cofnijcie się ludzie do przedszkola, bo na tym poziomie edukacji uczy się szacunku do innych. :roll:

Posted

[quote name='asiak_kasia']Wiecie co jest sednem tych dyskusji? PMS :evil_lol:

Mnie osobiscie bawi taka paplanina, bo potem wyłacze kompa i tak zyje po swojemu. Zapewne tak samo jak motyl i reszta. Ale popisac sobie można.
Ja bym się bardzo ucieszyło gdyby "obóz przeciwny" przyznał, że bywają pieski, których się tylko pozytywnie nie da.
Moi rodzice mają pieska, który perfekcyjnie reaguje na smaki, za to każda próba przymusu konczy się opcją "choroby sierocej". Sama miałam na tymczasie suke, która szczała pod siebie jak się kichnęło i to są psy, którym kolczatki bym w zyciu nigdy nie założyła. No bo kurde blaszka po co, skoro dużo lepiej i szybciej się dojdzie z nimi do ładu po dobroci?
Ale miałam tez na tymczasie onka, który wracałz adopcji, btw do mnie tez wrócił, to był pies, któremu raz wystarczyło pokazac, że ie mozna fikac i odpuszczał. Jeżeli ktoś go ciumciał to piesek właził na głowie i pokazywał zęby. I tak zaliczył kilka domków, gdzie pomimo zalecen szkoleniowca, ludzie mu klikali. W efekcie piesek wyklikiwał im kolejne siniaki. Trafił do mojej kolezanki, która przy pierwszej próbie "przejecia włady" odruchowo strzeliła psa po łbie i co? Aniołek.
Także po raz milionowy, metode pod psa, a nie psa pod metode :lol:

Natomiast jak ktoś deklaruje stosowanie metod pozytywnych to ni cholery nie podpisze się pod propozycją kolców. Bo nie i juz. I to jest własnie coś co mnie mierzi. Dlatego tak bardzo mnie "boli" ten temat. :diabloti:

A co do mojej pracy-szczerze jej nienawidze, wiec wszystko lepsze niz papierki i cyferki :roll:

Ja jestem dogomaniak niezrzeszony:diabloti:, kolców nigdy nie używałam, więc się nie wypowiadam akurat w tym temacie, a moje psy nie jeden raz zebrały OPR, proszę mnie tu nie mieszać z żadnym obozem.

Posted

[quote name='motyleqq']po raz kolejny pokazujesz, jak uważnie czytasz :cool3:
cytuję siebie
pogrubiłam Ci najważniejsze ;-)[/QUOTE]

w ogole nie widzialam Twojego postu, zaczełam odpisywac jak pojawił się post kataszy skonczyłam przed chwilą ;-)
Spoko, ja jestem prawie usatysfakcjonowana :diabloti:


[quote name='Czekunia']Ja jestem dogomaniak niezrzeszony:diabloti:, kolców nigdy nie używałam, więc się nie wypowiadam akurat w tym temacie, a moje psy nie jeden raz zebrały OPR, proszę mnie tu nie mieszać z żadnym obozem.[/QUOTE]

chciałabyś, Ty jestes obóz przeciwny, skoro ja testem TWA. Nie ma innej opcji :razz:

Celtik, a jak tego psa nauczyć, że na rowerze tez inne pieski są do ignorowania, jeżeli nie jeżdząc na nim? Bo z rotem miałam ten problem, że jak się pojawiał nowy element na spacerze, to w głowie był reset. I trzeba było sięcofać i od zera przerabiac scieżkę resocjalizacji. Gdybym miała czekac, aż pieska w pełi ogarne, to nigdy bym tego rowera nie wprowadziła.

Posted

[quote name='Okamia']
wszystko też zależy od psa u mnie metoda na smaczki nakręca psa dodatkowo a przy silnym pobudzeniu pies wyłącza mózg ;-) Z piłeczkami jest podobnie. A nie zawsze oczekuje od psa że będzie pobudzony.[/QUOTE]
Pewnie zależy. Z szetlandami pracowałam wyłącznie pozytywnie bo nic innego nie jest potrzebne, żarte to i posłuszne no i wpatrzone w panią. Collie to inna bajka, pobudliwa histeria, spostrzegawcza, przewrażliwiona, szybka w reakcjach, silna i bardzo szybka no i dużych suczek nie lubi no i czasami jakiś pan/pani się nie spodobał, dzieci od 5 r. życia w górę też nie... Pozytywnie było, awersyjnie czasami też ale to nie pies do kolczaty - zdechł by ze strachu o własną szyjkę. Siwieć zaczyna i w główce trochę się poukładało choć odpały bywają.
Mnie tam osobiście jest wszystko jedno jakie kto metody stosuje jeśli mnie to osobiście nie dotyczy a psiuńcio żyje i ma się dobrze.

Posted

[quote name='asiak_kasia']w ogole nie widzialam Twojego postu, zaczełam odpisywac jak pojawił się post kataszy skonczyłam przed chwilą ;-)
Spoko, ja jestem prawie usatysfakcjonowana :diabloti:
[/QUOTE]

za wolne tempo dla dogo :diabloti: ale pisałam o tym już nie raz
ślicznie, to co jeszcze mogę dla Ciebie zrobić, żebyś była pełna satysfakcji? :cool3:

Posted

[quote name='asiak_kasia']w ogole nie widzialam Twojego postu, zaczełam odpisywac jak pojawił się post kataszy skonczyłam przed chwilą ;-)
Spoko, ja jestem prawie usatysfakcjonowana :diabloti:




chciałabyś, Ty jestes obóz przeciwny, skoro ja testem TWA. Nie ma innej opcji :razz:

Celtik, a jak tego psa nauczyć, że na rowerze tez inne pieski są do ignorowania, jeżeli nie jeżdząc na nim? Bo z rotem miałam ten problem, że jak się pojawiał nowy element na spacerze, to w głowie był reset. I trzeba było sięcofać i od zera przerabiac scieżkę resocjalizacji. Gdybym miała czekac, aż pieska w pełi ogarne, to nigdy bym tego rowera nie wprowadziła.

Hahaha:evil_lol:... Gdybym wiedziała to lepiej bym się przygotowała do roli, a tak...
A tak serio to ja już nie wiem, o czym jest ta dyskusja:eviltong:

Posted

[quote name='badmasi']Pewnie zależy. Z szetlandami pracowałam wyłącznie pozytywnie bo nic innego nie jest potrzebne, żarte to i posłuszne no i wpatrzone w panią. Collie to inna bajka, pobudliwa histeria, spostrzegawcza, przewrażliwiona, szybka w reakcjach, silna i bardzo szybka no i dużych suczek nie lubi no i czasami jakiś pan/pani się nie spodobał, dzieci od 5 r. życia w górę też nie... Pozytywnie było, awersyjnie czasami też ale to nie pies do kolczaty - zdechł by ze strachu o własną szyjkę. Siwieć zaczyna i w główce trochę się poukładało choć odpały bywają.
Mnie tam osobiście jest wszystko jedno jakie kto metody stosuje jeśli mnie to osobiście nie dotyczy a psiuńcio żyje i ma się dobrze.[/QUOTE]

Nom ja mam psy ułomne :evil_lol: jeden nakręca się na żarcie jak dekiel a drugi... cóż... drugi jest pierwotniakiem i cieszy mnie, że się mnie słucha :evil_lol: I jak przy Ke kolce pomogły i nie bałam się ich używać bo jest suką pewną siebie i twardą, tak przy Prośce się długo wahałam ale udało się nie skrzywić psa i naprawić kilka rzeczy ;)

Posted

[quote name='motyleqq']za wolne tempo dla dogo :diabloti: ale pisałam o tym już nie raz
ślicznie, to co jeszcze mogę dla Ciebie zrobić, żebyś była pełna satysfakcji? :cool3:[/QUOTE]

Wiesz, Aga, pewnie juz nic, bo róznic w naszych pogladach nie zniwelujesz. I nie mówie tu tylko o psach ;)

niemniej piss end lof, musze isc wsadzic swoje 150kg dupsko na rower, bo pieski dzisiejszej porcji kolczatki nie zaznały :diabloti:

Posted

Jeśli już mowa o kolczatce i jej użyciu w ogóle, jest też druga strona tej rzeczywistości, na którą nikt nie zwrócił uwagi.

Nie interesuje mnie rasa psa, bo równie dobrze może to dotyczyć reaktywnego dobermana, który może ugryźć pijanego, zataczającego się człowieka czy zeschizowanego sweterka, ganiającego za kotami/mniejszymi psami, albo walniętego bordera, który będzie próbował zaganiać małe dzieci i je podgryzać w trakcie - kluczem jest świadomość i odpowiedzialność właściciela za zachowanie jego psa. I dlatego nieważne dla mnie będzie, czy ktoś potrzebuje kolczatki, OE, kagańca, czy metalowej klatki na kółkach; w momencie, w którym pies wykazuje agresję lub jest w jakikolwiek inny sposób niebezpieczny dla otoczenia, oprócz pracy z psem powinny być stosowane doraźne środki zaradcze, które zapewnią jak największe możliwe bezpieczeństwo wszystkim dookoła. I jeśli właściciel owego psa nie poradzi sobie z nim bez użycia kolców czy jakiejkolwiek innej metody awersyjnej, chwała mu za to, że zdaje sobie z tego sprawę.

W momencie, w którym pies stwarza zagrożenie dla otoczenia nie interesuje mnie nic poza tym, że właściciel jest w stanie nad nim zapanować. Nieważne jak, czy słownie czy fizycznie, powinien panować nad swoim psem.

Oczywiście (bo zaraz pójdzie w tę stronę) nie każdy pies musi chodzić na kolcach, czterech smyczach i w kagańcu. I jasne - jest masa łagodnych, cudownych, świetnie wychowanych, socjalizowanych/i milion innych rzeczy/ psów, które bez takich środków radzą sobie wśród ludzi, nawet kiedy ci je zaczepiają, miziają, głaskają i do nich mówią, tylko nie o takich pisałam powyżej.

Posted

[quote name='asiak_kasia']Wiesz, Aga, pewnie juz nic, bo róznic w naszych pogladach nie zniwelujesz. I nie mówie tu tylko o psach ;)

niemniej piss end lof, musze isc wsadzic swoje 150kg dupsko na rower, bo pieski dzisiejszej porcji kolczatki nie zaznały :diabloti:[/QUOTE]

nie wiem skąd znasz moje poglądy na inny temat, niż psy, no jeszcze jedzenie zwierząt ;) ale spoko, ja nie wiem w czym jeszcze się różnimy, ale nie dane mi to wiedzieć :cool3:

Posted

Instant, ja się zgadzam, choć nie do końca rozumiem, po co ktoś bierze psa, nad którym nie może zapanować fizycznie i musi go na kolce wkładać. ;) (wiadomo, różnie się w życiu składa, mam na myśli ludzi którzy ŚWIADOMIE biorą takie psy)

Posted

[quote name='Instant']Jeśli już mowa o kolczatce i jej użyciu w ogóle, jest też druga strona tej rzeczywistości, na którą nikt nie zwrócił uwagi.

Nie interesuje mnie rasa psa, bo równie dobrze może to dotyczyć reaktywnego dobermana, który może ugryźć pijanego, zataczającego się człowieka czy zeschizowanego sweterka, ganiającego za kotami/mniejszymi psami, albo walniętego bordera, który będzie próbował zaganiać małe dzieci i je podgryzać w trakcie - kluczem jest świadomość i odpowiedzialność właściciela za zachowanie jego psa. I dlatego nieważne dla mnie będzie, czy ktoś potrzebuje kolczatki, OE, kagańca, czy metalowej klatki na kółkach; w momencie, w którym pies wykazuje agresję lub jest w jakikolwiek inny sposób niebezpieczny dla otoczenia, oprócz pracy z psem powinny być stosowane doraźne środki zaradcze, które zapewnią jak największe możliwe bezpieczeństwo wszystkim dookoła. I jeśli właściciel owego psa nie poradzi sobie z nim bez użycia kolców czy jakiejkolwiek innej metody awersyjnej, chwała mu za to, że zdaje sobie z tego sprawę.

W momencie, w którym pies stwarza zagrożenie dla otoczenia nie interesuje mnie nic poza tym, że właściciel jest w stanie nad nim zapanować. Nieważne jak, czy słownie czy fizycznie, powinien panować nad swoim psem.

Oczywiście (bo zaraz pójdzie w tę stronę) nie każdy pies musi chodzić na kolcach, czterech smyczach i w kagańcu. I jasne - jest masa łagodnych, cudownych, świetnie wychowanych, socjalizowanych/i milion innych rzeczy/ psów, które bez takich środków radzą sobie wśród ludzi, nawet kiedy ci je zaczepiają, miziają, głaskają i do nich mówią, tylko nie o takich pisałam powyżej.[/QUOTE]


nie no zajebiscie, super spoko.

z tym ze teraz moze wysilmy wyobraznie i odpowiedzmy sobie, czy pelne panowanie nad takim kundlem jest w ogole mozliwe z roweru.

bo moim zdaniem nie. i jezeli pies potrzebuje kolczatki, aby "bezpiecznie" biegac przy rowerze, to nie powinien byc na ten rower w ogole zabierany dopoki nie znikna jego behawioralne klopoty.

Posted

[quote name='motyleqq']hehe zaraz jeszcze może będzie dyskusja o moim żywieniu :grins:

jak widać Pani Profesor jest zadowolona z moich beznadziejnych porad :evil_lol: jeśli komuś, kto nie chce używać kolczatki się ją wciska, to nie będzie z tego nic dobrego. bo do tego, co się robi, to trzeba mieć przekonanie. a Pani Profesor odczuła ulgę już na same słowa, że nie będzie musiała kupować kolczatki :)

i skoro wiesz, że metodę dobiera się do psa, to czemu wciskasz kolczatki moim psom? jestem przekonana, że gdyby Etna była u Ciebie, to skończyłaby w kolcach do końca życia, a nie ma takiej potrzeby :)
Etna MIAŁA problemy związane ze swoją przykrą przyszłością. jestem dumna, że już ich nie ma. mimo to, nadal wciska mi się kolczatkę :evil_lol: wiem też, że gdyby ktoś próbował używać siły wobec Timiego, to zostałby zaatakowany ze strachu. no, ale metoda do psa wg Ciebie oznacza, że dla każdego kolczatka :)

moja niechęć do kolczatki i innych tego typu nie wynika z tego, że jestem weganką :) wynika z licznych badań naukowych, wiedzy i doświadczenia różnych ludzi, również znanych mi osobiście, które uważam za tysiąckroć mądrzejsze w temacie psów od dogomaniaków. jest jeszcze taka różnica, że ja nie uważam, że nigdy dla żadnego psa żadnego rodzaju awersji. oczywiście parę osób tutaj tak twierdzi, że ciumkam całe życie do psów i nic poza tym. ale nabijanie się z klikera i smaczków świadczy o niewiedzy nabijającego się :)

poza tym... to Ty od początku dyskusji z tematu niebezpieczeństwa kolczatki przy rowerze, robisz dyskusję na temat użycia kolczatki w ogóle, której nikt nie chce podjąć :lol: niejedna osoba, która pisała, że czasem przydają się kolce, pisała też, że nie na rower. o tym była rozmowa. a Ty za wszelką cenę, chcesz by dyskusja była o moich metodach szkoleniowych... ;)
Po co miałabym Etnę prowadzać w kolcach przez całe życie? To nie jest piesek, który tego wymaga. Natomiast strzał z kolców, żeby się ogarnęła, byłby b. mile widziany. Prawda jest taka, że ty się uwiesiłaś jednej metody. Ja nie neguje klikerka bo np. przy uczeniu komend jest pewnie przydatny i sama go używałam, tak samo jak smaków, natomiast nie uważam, że powinno się na tym poprzestać. Ty nie masz pojęcia o kolcach, a je tak strasznie negujesz nie mając z nimi żadnego doświadczenia. To po co się wymądrzasz jak g wiesz?

[quote name='CELTIC']Znałam psa, który na widok smaków bądź klikera, bądź też innych narzędzi do metod pozytywnych, dostawał głupawki, której ogarnąć się nie dało. Jego właściciele chodzili do różnych fachowców, żaden nie potrafił go ogarnąć metodami pozytywnymi. Trochę popracowali z nim na kolcach i pies zmienił się całkowicie. Kiedy widzi kliker, smaki itd., już nie biega po ścianach, nauczył się w tym momencie wyciszyć (aczkolwiek ogon mu chodzi w tą i we w tą). Więc nie można mówić, że kolce to zło, a każdy kto ich używa jest niespełna rozumu i tym podobne historie. ;) Natomiast w sytuacji, gdy pies biegnie przy rowerze - kolce są całkowicie nie na miejscu. Jeśli ktoś decyduje się na psa przy rowerze to znaczy, że ten pies jest w 100% ogarnięty i nie zareaguje na wyskakującego burka, bądź inną tego typu sytuację. Kolce w trakcie biegu przy rowerze stwarzają realne zagrożenie przede wszystkim dla psa, a nie dla człowieka. Różne sytuacje się na drogach zdarzają, mnie raz prawie auto potrąciło, gdy przechodziłam na zielonym świetle po pasach. Też się tego nie spodziewałam, ale wydarzyło się. Wcale nie potrzeba meteorytu.

Amber
czytałam już Twoje posty nie raz i nie dwa. W większości przypadków się z Tobą zgadzałam. W obecnym momencie, sorry, ale wyglądasz mi na leniwą babkę, której nie chce się pracować nad charakterem psa, więc zakładasz mu kolce i git majonez, bo pies nikogo nie użre, nie wyskoczy itp. Bądź też zasłaniasz się rasą. Kilka dobermanów miałam okazję poznać, w tym pełnojajeczne samce. Niektóre z nich kolczatki nie widziały nigdy, natomiast większość miała ją na szyi przez dość krótki okres czasu. Więc proponuję zabierz Jarka, pracuj z nim, a nie zasłaniasz się rasą, płcią, pochodzeniem i czym tam jeszcze Ci przyjdzie do głowy.

Natomiast jedynym słowem, jakim mogę skomentować wywlekanie czyjegoś wyglądu i naśmiewanie się z niego... Chamstwo. Cofnijcie się ludzie do przedszkola, bo na tym poziomie edukacji uczy się szacunku do innych. :roll:
Ale ja nie mam potrzeby szczerze mówiąc na tym etapie pracować z Jarim bo on wszystko pięknie olewa. Jednak to nie jest i nie będzie piesek, który będzie stał spokojnie jak wiesza mu się na nodze inny pies. A ja bym wolała nie mieć wyrwanego barku przy takiej okazji.

A od zasłaniania się pochodzeniem :evil_lol: to kto inny jest specjalistą. Mój pies jest po dobrych rodzicach z dobrej hodowli, miał świetny socjal, a, że nie lubi innych piesków. OMG no wydaje mi się, że rasa i płeć jednak ma znaczenie w tym przypadku. Jednakże na zlocie obcował z innymi samcami i kurcze mam to na fotach nawet :evil_lol:

Nadal mam wrażenie, że prewencja jest dla niektórych niezrozumiałym i tajemniczym słowem...

Posted

[quote name='motyleqq']nie wiem skąd znasz moje poglądy na inny temat, niż psy, no jeszcze jedzenie zwierząt ;) ale spoko, ja nie wiem w czym jeszcze się różnimy, ale nie dane mi to wiedzieć :cool3:

Serio chce Ci się jeszcze bawic w jakies przepychanki? Jak dla mnie temat wyczerpany ;) Po prostu róznie myslimy w kwestiach zwierzat, zycia, jedzenia tez, i tyle.

Instant, ja o tym pisałam, ale chyba umknęło :eviltong: I przy całej miłosci do mojego mordercy, jakoś wolałam jego ból na kolcach niz moj przy wypłacie odszkodowania za pogryzienie.

Mnie tam osobiście jest wszystko jedno jakie kto metody stosuje jeśli mnie to osobiście nie dotyczy a psiuńcio żyje i ma się dobrze.


gdzie można kliknąc lubię to? :cool3:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...