Fauka Posted August 28, 2013 Posted August 28, 2013 Dla mnie pies pracujący to pies połuszny i skupiony na pracy. Jak przeszkadzają mu w niej inne psy to znaczy że kiepsko pracuje ;) Mój lab jak robimy aport formalny, uznajmy że to jest nasza praca (dla labradora typowa) to nie ma prawa skupić się na czymś innym niż wykonywane zadanie a jeśli to zrobi to mamy komende która go przywraca do tej pracy. Bieganie psa przed siebie to nie jest praca dopóki człowiek w pełni nad tym nie panuje, nie można zakładać że wszyscy będą rzucali się w dziką ucieczkę na widok "psów pracujących". W ogóle dla mnie określenie pies pracujący jest naciągane. Quote
palisiak Posted August 28, 2013 Posted August 28, 2013 Ja miałam ciekawą sytuację w parku: Mój pies waży tylko 1,25kg jest to miniaturka Chihuahua (na zdjęciu). Byłam z nim w parku przez który przepływa strumyczek (podchodzę zawsze blisko jak i inni psiarze żeby pies mógł wejść łapkami do wody czy się napić. Przy strumyku stały dwie koleżaneczki (koło 40stki) z psem który biegał luzem (koło 10 kg kundel niewysoki). Mój pies był na smyczy (!!) zainteresował sie tym psem z wzajemnością. Aż tu nagle tamten zaczął szybko biec (coś na wzór zachęty do zabawy). Wleciał z takim impetem w mojego psa, że zahaczył smycz w połowie i kolejnych kilka metrów biegł ciągnąc mojego psa po ziemi !!!! Podbiegłam szybko złapałam tego kundla ale zachowując zimną krew uśmiechnęłam się i tak jakby do niego powiedziałam "eeeej ty jesteś za duży trochę", na co babsztyl podszedł i z głupim uśmiechem powiedziała "nie - to on jest za mały" (mając na myśli mojego psa). I nawet nie przeprosila choć mój pies byl przerażony i cały się trzósł !!! Miałam małe wyrzuty sumienia że tak blisko podeszłam ale z drugiej strony - pies powinien być na smyczy. A mieszkam w Niemczech i tutaj to powinni szczególnie respektować (a jak widać nie każdy bierze to sobie do serca) Quote
palisiak Posted August 28, 2013 Posted August 28, 2013 veah napisał(a)::d:d no, nie ma to jak niektórzy ludzie;) dokladnie !! Quote
Pani Profesor Posted August 28, 2013 Posted August 28, 2013 palisiak napisał(a):Ja miałam ciekawą sytuację w parku: Mój pies waży tylko 1,25kg jest to miniaturka Chihuahua (na zdjęciu). Byłam z nim w parku przez który przepływa strumyczek (podchodzę zawsze blisko jak i inni psiarze żeby pies mógł wejść łapkami do wody czy się napić. Przy strumyku stały dwie koleżaneczki (koło 40stki) z psem który biegał luzem (koło 10 kg kundel niewysoki). Mój pies był na smyczy (!!) zainteresował sie tym psem z wzajemnością. Aż tu nagle tamten zaczął szybko biec (coś na wzór zachęty do zabawy). Wleciał z takim impetem w mojego psa, że zahaczył smycz w połowie i kolejnych kilka metrów biegł ciągnąc mojego psa po ziemi !!!! Podbiegłam szybko złapałam tego kundla ale zachowując zimną krew uśmiechnęłam się i tak jakby do niego powiedziałam "eeeej ty jesteś za duży trochę", na co babsztyl podszedł i z głupim uśmiechem powiedziała "nie - to on jest za mały" (mając na myśli mojego psa). I nawet nie przeprosila choć mój pies byl przerażony i cały się trzósł !!! Miałam małe wyrzuty sumienia że tak blisko podeszłam ale z drugiej strony - pies powinien być na smyczy. A mieszkam w Niemczech i tutaj to powinni szczególnie respektować (a jak widać nie każdy bierze to sobie do serca) nie ma czegoś takiego jak miniaturka Chihuahua :cool3: Quote
Fauka Posted August 28, 2013 Posted August 28, 2013 palisiak napisał(a):Ja miałam ciekawą sytuację w parku: Mój pies waży tylko 1,25kg jest to miniaturka Chihuahua (na zdjęciu). Byłam z nim w parku przez który przepływa strumyczek (podchodzę zawsze blisko jak i inni psiarze żeby pies mógł wejść łapkami do wody czy się napić. Przy strumyku stały dwie koleżaneczki (koło 40stki) z psem który biegał luzem (koło 10 kg kundel niewysoki). Mój pies był na smyczy (!!) zainteresował sie tym psem z wzajemnością. Aż tu nagle tamten zaczął szybko biec (coś na wzór zachęty do zabawy). Wleciał z takim impetem w mojego psa, że zahaczył smycz w połowie i kolejnych kilka metrów biegł ciągnąc mojego psa po ziemi !!!! Podbiegłam szybko złapałam tego kundla ale zachowując zimną krew uśmiechnęłam się i tak jakby do niego powiedziałam "eeeej ty jesteś za duży trochę", na co babsztyl podszedł i z głupim uśmiechem powiedziała "nie - to on jest za mały" (mając na myśli mojego psa). I nawet nie przeprosila choć mój pies byl przerażony i cały się trzósł !!! Miałam małe wyrzuty sumienia że tak blisko podeszłam ale z drugiej strony - pies powinien być na smyczy. A mieszkam w Niemczech i tutaj to powinni szczególnie respektować (a jak widać nie każdy bierze to sobie do serca) Dlatego na czas zabaw pies powinien mieć smycz odpiętą dla bezpieczeństwa. Jeżeli uważasz że kompan do zabawy jest dla niego zbyt duży to po prostu nie prowokuj, niestety nie wszystkie psy są wychowane i nie ma co ryzykować i ufać innym. Do mnie i mojego psa podchodzi sporo osób po to by tylko powiedzieć "on cię połkie" albo "on jest dla ciebie za duży" a kilka razy skończyło się to tak, że mały przerażony piesek stwierdził że da dyla i to prowokowało mojego psa do gonitwy dla zabawy. Quote
Joanna-F Posted August 28, 2013 Posted August 28, 2013 palisiak napisał(a): Podbiegłam szybko złapałam tego kundla ale zachowując zimną krew uśmiechnęłam się i tak jakby do niego powiedziałam "eeeej ty jesteś za duży trochę", na co babsztyl podszedł i z głupim uśmiechem powiedziała "nie - to on jest za mały" (mając na myśli mojego psa). I nawet nie przeprosila choć mój pies byl przerażony i cały się trzósł !!! Niektórych ludzi nigdy nie zrozumiem. Quote
Floriska Posted August 28, 2013 Posted August 28, 2013 palisiak napisał(a):Ja miałam ciekawą sytuację w parku: Mój pies waży tylko 1,25kg jest to miniaturka Chihuahua (na zdjęciu). Byłam z nim w parku przez który przepływa strumyczek (podchodzę zawsze blisko jak i inni psiarze żeby pies mógł wejść łapkami do wody czy się napić. Przy strumyku stały dwie koleżaneczki (koło 40stki) z psem który biegał luzem (koło 10 kg kundel niewysoki). Mój pies był na smyczy (!!) zainteresował sie tym psem z wzajemnością. Aż tu nagle tamten zaczął szybko biec (coś na wzór zachęty do zabawy). Wleciał z takim impetem w mojego psa, że zahaczył smycz w połowie i kolejnych kilka metrów biegł ciągnąc mojego psa po ziemi !!!! Podbiegłam szybko złapałam tego kundla ale zachowując zimną krew uśmiechnęłam się i tak jakby do niego powiedziałam "eeeej ty jesteś za duży trochę", na co babsztyl podszedł i z głupim uśmiechem powiedziała "nie - to on jest za mały" (mając na myśli mojego psa). I nawet nie przeprosila choć mój pies byl przerażony i cały się trzósł !!! Miałam małe wyrzuty sumienia że tak blisko podeszłam ale z drugiej strony - pies powinien być na smyczy. A mieszkam w Niemczech i tutaj to powinni szczególnie respektować (a jak widać nie każdy bierze to sobie do serca) Niektórzy to mają... tupet. :shake: Quote
Gelisia Posted August 28, 2013 Posted August 28, 2013 palisiak napisał(a):Ja miałam ciekawą sytuację w parku: Mój pies waży tylko 1,25kg jest to miniaturka Chihuahua (na zdjęciu). Byłam z nim w parku przez który przepływa strumyczek (podchodzę zawsze blisko jak i inni psiarze żeby pies mógł wejść łapkami do wody czy się napić. Przy strumyku stały dwie koleżaneczki (koło 40stki) z psem który biegał luzem (koło 10 kg kundel niewysoki). Mój pies był na smyczy (!!) zainteresował sie tym psem z wzajemnością. Aż tu nagle tamten zaczął szybko biec (coś na wzór zachęty do zabawy). Wleciał z takim impetem w mojego psa, że zahaczył smycz w połowie i kolejnych kilka metrów biegł ciągnąc mojego psa po ziemi !!!! Podbiegłam szybko złapałam tego kundla ale zachowując zimną krew uśmiechnęłam się i tak jakby do niego powiedziałam "eeeej ty jesteś za duży trochę", na co babsztyl podszedł i z głupim uśmiechem powiedziała "nie - to on jest za mały" (mając na myśli mojego psa). I nawet nie przeprosila choć mój pies byl przerażony i cały się trzósł !!! Miałam małe wyrzuty sumienia że tak blisko podeszłam ale z drugiej strony - pies powinien być na smyczy. A mieszkam w Niemczech i tutaj to powinni szczególnie respektować (a jak widać nie każdy bierze to sobie do serca) szczyt chamstwa,co za babsko. chyba bym puściła kwieciście przybraną wiązankę słówek w stronę tej pani Quote
sachma Posted August 28, 2013 Posted August 28, 2013 dawno nie spotkałam się z chamstwem, zawsze chodziłam w miejsca uczęszczane przez psiarzy i jakoś problemów nie miałam.. do dziś. Chcę nauczyć psy biegania przy rowerze, pojechałam najpierw z Odiem, ścieżką rowerową, przez nowe osiedle - swoją drogą bardzo ładne, ładna ścieżka, która zaczyna się niedaleko mnie, więc trasa marzenie :) trochę krótka, bo robiąc kółko miała ledwie 5km, to jednak fajnie, bo cały czas miałam ścieżkę rowerową, dość szeroką, dzięki czemu byłam z psem bezpieczna, zwłaszcza że oba się dopiero uczą i jeszcze potrafią mnie pociągnąć, albo stanąć w miejscu jak wryte :P Z Odiem nie było kłopotu, wróciłam do domu, wzięłam Lennego i wyruszyłam tą samą drogą. Lenny chudszy, bardziej wysportowany, więc i tempo o wiele lepsze niż z Odiem, tylko że Lenny bardziej narwany, ale daliśmy radę, przejechaliśmy obok szczekaczy, Lenny tylko warczał, nie rwał się. Wjechaliśmy na ścieżkę rowerową i tak sobie jechaliśmy, po jakimś czasie z naprzeciwka szła kobieta z zapasionym ONkiem, serio, tak wielkiego psa nie widziałam już dawno i to wcale nie komplement.. trochę zwolniłam, żeby mieć większe panowanie nad Lennym, złapałam smycz w rękę, tak na wszelki wypadek - robiłam tak za każdym razem jak mijaliśmy kogoś.. im byliśmy bliżej tym bardziej ONek się zasadzał.. nie miałam gdzie i jak uciekać, bo ten fragment ścieżki szedł między wałem a tzw "obwodnicą" miasta, może nie droga szybkiego ruchu, ale jednak samochody pędzą tamtędy dość szybko.. Byliśmy może 20m od kobiety i ONek zaczął szczekać - co zrobiła jego pani? rzuciła smycz! po prostu ją rzuciła i zaczęła się drzeć, że on nic nie zrobi - to na kiego grzyba puściła psa? Onek wyrwał w naszą stronę ujadając, ja się zatrzymałam, dojście do Lennego zablokowałam przednim kołem i dobrze, bo pies się w koło prawie wbił o.O machnęłam przednim kołem i ONek dostał nim mocno w pysk - a co jego pani? z mordą do mnie, że jej pies przecież nic nie zrobił o.O w tym czasie ja go odganiałam nogą, bo próbował się do Lennego dostać - aż dziwne, że mnie nie ugryzł o.O' oczywiście Lenny ani myślał mi pomagać, bo jak to Lenny, stwierdził, że żaden pies mu podskakiwać nie będzie i próbował się przedostać do ONka (czasem myślę, że ten mój pudel nie ma w ogóle instynktu samozachowawczego..) w pewnej chwili ONek dostał z kopa w pysk aż jęknął i odpuścił.. w sumie nie do końca, bo wybiegł na ulicę i chciał nas okrążyć z drugiej strony - nadjeżdżający samochód ledwo wyhamował i przepłoszył psa trąbieniem.. Oczywiście właścicielka onka do mnie z mordą, że to moja wina (!!) i że co ona teraz ma zrobić, że głupia, niepoważna i ogólnie jeszcze jakieś wiązanki (zamiast gonić albo chociaż wołać psa, który się spłoszył i pognał przed siebie drogą!!). Powiem szczerze, za bardzo nie wiem co tam do mnie wrzeszczała, bo odstawiłam rower i zaczęłam sprawdzać czy Lenny cały, później oględziny sprzętu. Pani się odczepiła i pobiegła za psem, dopiero jak zapytałam czy mam wzywać policję czy oddaje mi 300zł za nowe koło, bo jej pies mi szprychy wygiął - oczywiście na to dostałam kolejną wiązankę, więc wyciągnęłam telefon i zaczęłam dzwonić - zanim się dodzwoniłam to kobieta mi znikła.. okazało się że monitoring jeszcze tam nie działa i oni mogą przyjechać, ale nie wiele zrobią.. więc odpuściłam i po 15min palenia fajki i tulenia psa, ruszyliśmy do domu.. miejsca nie odpuszczę, bo to jedna z dłuższych tras rowerowych w moim mieście, po za tym jak wypatrzę tą babę to zrobię jej zdjęcie, niech dzielnicowy docieka kto to, ja zgłosiłam sprawę, jest nagranie, może się idiotka nauczy trzymać psa na smyczy.. Quote
klaki91 Posted August 28, 2013 Posted August 28, 2013 Tacy ludzie, co poradzisz :roll: ja też dostałam wiązankę jak potraktowałam z kopa psa który "nic nie zrobi" a z obłedem w oczach próbował zgwałcić najpierw moją sukę a potem skoczył mi na nogę Quote
Pani Profesor Posted August 28, 2013 Posted August 28, 2013 [quote name='sachma']dawno nie spotkałam się z chamstwem, zawsze chodziłam w miejsca uczęszczane przez psiarzy i jakoś problemów nie miałam.. do dziś. Chcę nauczyć psy biegania przy rowerze, pojechałam najpierw z Odiem, ścieżką rowerową, przez nowe osiedle - swoją drogą bardzo ładne, ładna ścieżka, która zaczyna się niedaleko mnie, więc trasa marzenie :) trochę krótka, bo robiąc kółko miała ledwie 5km, to jednak fajnie, bo cały czas miałam ścieżkę rowerową, dość szeroką, dzięki czemu byłam z psem bezpieczna, zwłaszcza że oba się dopiero uczą i jeszcze potrafią mnie pociągnąć, albo stanąć w miejscu jak wryte :P Z Odiem nie było kłopotu, wróciłam do domu, wzięłam Lennego i wyruszyłam tą samą drogą. Lenny chudszy, bardziej wysportowany, więc i tempo o wiele lepsze niż z Odiem, tylko że Lenny bardziej narwany, ale daliśmy radę, przejechaliśmy obok szczekaczy, Lenny tylko warczał, nie rwał się. Wjechaliśmy na ścieżkę rowerową i tak sobie jechaliśmy, po jakimś czasie z naprzeciwka szła kobieta z zapasionym ONkiem, serio, tak wielkiego psa nie widziałam już dawno i to wcale nie komplement.. trochę zwolniłam, żeby mieć większe panowanie nad Lennym, złapałam smycz w rękę, tak na wszelki wypadek - robiłam tak za każdym razem jak mijaliśmy kogoś.. im byliśmy bliżej tym bardziej ONek się zasadzał.. nie miałam gdzie i jak uciekać, bo ten fragment ścieżki szedł między wałem a tzw "obwodnicą" miasta, może nie droga szybkiego ruchu, ale jednak samochody pędzą tamtędy dość szybko.. Byliśmy może 20m od kobiety i ONek zaczął szczekać - co zrobiła jego pani? rzuciła smycz! po prostu ją rzuciła i zaczęła się drzeć, że on nic nie zrobi - to na kiego grzyba puściła psa? Onek wyrwał w naszą stronę ujadając, ja się zatrzymałam, dojście do Lennego zablokowałam przednim kołem i dobrze, bo pies się w koło prawie wbił o.O machnęłam przednim kołem i ONek dostał nim mocno w pysk - a co jego pani? z mordą do mnie, że jej pies przecież nic nie zrobił o.O w tym czasie ja go odganiałam nogą, bo próbował się do Lennego dostać - aż dziwne, że mnie nie ugryzł o.O' oczywiście Lenny ani myślał mi pomagać, bo jak to Lenny, stwierdził, że żaden pies mu podskakiwać nie będzie i próbował się przedostać do ONka (czasem myślę, że ten mój pudel nie ma w ogóle instynktu samozachowawczego..) w pewnej chwili ONek dostał z kopa w pysk aż jęknął i odpuścił.. w sumie nie do końca, bo wybiegł na ulicę i chciał nas okrążyć z drugiej strony - nadjeżdżający samochód ledwo wyhamował i przepłoszył psa trąbieniem.. Oczywiście właścicielka onka do mnie z mordą, że to moja wina (!!) i że co ona teraz ma zrobić, że głupia, niepoważna i ogólnie jeszcze jakieś wiązanki (zamiast gonić albo chociaż wołać psa, który się spłoszył i pognał przed siebie drogą!!). Powiem szczerze, za bardzo nie wiem co tam do mnie wrzeszczała, bo odstawiłam rower i zaczęłam sprawdzać czy Lenny cały, później oględziny sprzętu. Pani się odczepiła i pobiegła za psem, dopiero jak zapytałam czy mam wzywać policję czy oddaje mi 300zł za nowe koło, bo jej pies mi szprychy wygiął - oczywiście na to dostałam kolejną wiązankę, więc wyciągnęłam telefon i zaczęłam dzwonić - zanim się dodzwoniłam to kobieta mi znikła.. okazało się że monitoring jeszcze tam nie działa i oni mogą przyjechać, ale nie wiele zrobią.. więc odpuściłam i po 15min palenia fajki i tulenia psa, ruszyliśmy do domu.. miejsca nie odpuszczę, bo to jedna z dłuższych tras rowerowych w moim mieście, po za tym jak wypatrzę tą babę to zrobię jej zdjęcie, niech dzielnicowy docieka kto to, ja zgłosiłam sprawę, jest nagranie, może się idiotka nauczy trzymać psa na smyczy.. :crazyeye::crazyeye: u mnie non stop podobne apokalipsy z podbiegaczami, ale puszczenie psa jeszcze mi się nie zdarzyło. urwałabym babie łeb. Quote
darunia-puma Posted August 29, 2013 Posted August 29, 2013 współczuję sytuacji nie wiem jak ja bym się zachowała pewnie tak samo jak Ty, ale kobieta powinna się leczyć szkoda psa że ma idiotkę za właścicielkę!!! Quote
Fauka Posted August 29, 2013 Posted August 29, 2013 Ja mam sąsiadkę ktorej pies sobie po prostu biega, atakuje inne psy a ona beztrosko idzie dalej. Nawet nie przeszkadza jej to jak jej pies dostaje ode mnie gazem :evil_lol: Teraz nauczył się nas wreszcie omijać ale było kiepsko. Mojej innej sąsiadce wreszcie zabrali psa który jakiś czas temu dotkliwie pogryzł mojego. Znowu zaatakował ludzi, pogryzł 2 osoby a jego pani była zbyt pijana by go ogarnąć i to wreszcie był powod by psa zabrano, pewnie już nie wróci. Uf! Quote
gops Posted August 29, 2013 Posted August 29, 2013 Kiepska sytuacja , ale zachowałabym się tak samo z pewnością , no może dostał by szybciej kopa odemnie . My na dzielnicy mamy bezdomnego psa , od prawie 3 lat . Pies jest średni taki może 15kg , ludzie go dokarmiają , schronisko próbowało go łapać już kilka razy ale on teren zna lepiej od wszystkich więc nie mają szans . Więc pies od 3 lat rządzi na dzielni , nie daje obcym ludziom przejść z psami (swoim daje), ugryzł już kilka osób , pogryzł wiele psów a nikt nie jest w stanie go złapać . Z moją suką żył w zgodzie , schodził jej z drogi i nie podchodził , sielanka skończyła się jak przywiozłam psa . Co podchodził do nas to warczał nad moim,kładł głowe , pokazywał swoje więc zaczęłam go odganiać i takie podejście zdarzało się bardzo coraz rzadziej . Jak mój pies miał już rok biegał luzem pod blokiem w kagańcu , było bardzo późno pewnie koło 1 i nie spodziewałam się nikogo to na pewno ale ten bezdomny pies nas wyczaił i podszedł . Nie panikowałam , stwierdziłam że mój ma kaganiec i jak w końcu sobie tego nie wyjaśnią to będę do końca życia musiała na niego uważać i czekałam co sie wydarzy . Tamten podszedł jak zawsze warcząc i położył głowe na moim, mój już prawie dorosły pies się nie dał i wgniótł psa kagańcem w śnieg , musiałam trochę interweniować bo był wysoki śnieg i bałam się żeby pies się nie poddusił . Od tej pory (minęło 8 miesięcy) psy się ignorują , jak bezdomny nas widzi nawet nie warczy, ignoruje i żyjemy sobie spokojnie jak nigdy . Czasami warto zostawić psy same sobie , oczywiście mając pewność że to nasz wygra . Chiłki sąsiada też już nas nie atakują , raz pozwoliłam psu je pacnąć łapą (chciał się bawić) . Quote
dog193 Posted August 29, 2013 Posted August 29, 2013 gops napisał(a): Czasami warto zostawić psy same sobie , oczywiście mając pewność że to nasz wygra . No nie wiem, czy w przypadku TTB to jest zbyt mądre :roll: Quote
asiak_kasia Posted August 29, 2013 Posted August 29, 2013 dog193 napisał(a):No nie wiem, czy w przypadku TTB to jest zbyt mądre :roll: ogólnie w przypadku ras, które zdają sobie sprawę ze swojej siły, to nie jest dla mnie mądre posunięcie. Takie upewnienie psa, że może sobie sam radzić w takich sytuacjach, jest trochę za bardzo ryzykowne. Ja tam wolę, żeby to na mnie pies polegał. I wiedział, że to do mnie należy decyzja. Chociaż ja po moim ostatnim agresorze jestem trochę przewrażliwiona na punkcie relacji pies-pies. :roll: Quote
Gelisia Posted August 29, 2013 Posted August 29, 2013 dog193 napisał(a):No nie wiem, czy w przypadku TTB to jest zbyt mądre :roll: Jeśli pies jest odwoływalny nawet w przypadku chęci ataku,to myślę że nie ma w tym nic strasznego.Gorzej jak nas oleje. Quote
gops Posted August 29, 2013 Posted August 29, 2013 dog193 napisał(a):No nie wiem, czy w przypadku TTB to jest zbyt mądre :roll: Zależy na ile zna się swojego psa , ja wiedziałam co mój pies zrobi(miałam podobne sytuacje nie z naszej winy czyt. mój był na smyczy) , nawet jakby nie miał kagańca zrobiłby to samo , nie użył by zębów tylko siły . Tu nie chodziło o pogryzienie się (tamtemu również bo jakby chciał to by złapał zębami a nie zrobił tego), tylko pokazanie że sobie już nie życzy takich zachowań i jest silniejszy więc potraktował go na zasadzie "lepiej się odwal " . I jestem zadowolona z efektu , mijamy się codziennie , od 8 miesięcy nie podszedł. Quote
Pani Profesor Posted August 29, 2013 Posted August 29, 2013 dog193 napisał(a):No nie wiem, czy w przypadku TTB to jest zbyt mądre :roll: no, ale w kagańcu, więc w zasadzie interwencja nie polegałaby na rozszczepianiu szczęk u takiego misia :) a odciągnięciu (tak jak zrobiła autorka) choć przyznam, że nie zdecydowałabym się chyba na to z bezdomniakiem, którego 'możliwości' do końca nie znam. ja też parę razy puściłam swego gnoja na żywioł, bo z labem TŻ-ta zwyczajnie MUSIAŁ się dogadać, przebywam chwilę w rodzinnym mieście i trudno, żebym nie odwiedzała TŻ z którym mieszkam 5 rok :shake: a że labrador jest "na stanie", a poza tym jest ogród i idealne miejsce, żeby mój młody się wyszalał, to musieliśmy zaryzykować. podchody "po bożemu" nie dały nic (czyli TŻ na smyczy z labem z pewnej odległości, ja też z młodym na smyczy), bo jest serenada wrzasku mego psa a tamten wyrywa ręce z zainteresowania. a puszczenie luzem zaryzykowałam, bo wiem, że lab ma tak miękki pysk że nawet w dzikiej zabawie kąsa jakby nie miał zębów, a poza tym jest uległy i łagodny, a mój Patryk bardziej straszy i cwaniakuje, niż rzeczywiście atakuje. no i suma sumarum, jakoś się dogadały - chociażby na tyle, żeby się dziko ganiać co jakiś czas, ale miłości z tego nie będzie (chyba, że gejowska, bo mój kastrowany chłopczyk bardzo chętnie "dosiada" laba, a on sobie z tego nic nie robi :razz:) choć czasem zdarzy się im poprztykać, ale to kwestia jednego WRRR i spokój. chętnie za to współpracują, jeżeli chodzi o wyżeranie jabłek z ogrodu :cool3: Quote
gops Posted August 29, 2013 Posted August 29, 2013 Pani Profesor napisał(a):no, ale w kagańcu, więc w zasadzie interwencja nie polegałaby na rozszczepianiu szczęk u takiego misia :) a odciągnięciu (tak jak zrobiła autorka) choć przyznam, że nie zdecydowałabym się chyba na to z bezdomniakiem, którego 'możliwości' do końca nie znam. Nikogo nie odciągałam :) Podeszłam i powiedziałam "starczy" i zostawił psa. To nie była walka .. Quote
Gelisia Posted August 29, 2013 Posted August 29, 2013 gops napisał(a):Nikogo nie odciągałam :) Podeszłam i powiedziałam "starczy" i zostawił psa. To nie była walka .. Nie ma co rozpatrywać,pies jest odwoływalny,a na dodatek problem z bezdomniakiem się rozwiązał :) Quote
dog193 Posted August 29, 2013 Posted August 29, 2013 Cóż, z tego co wiem, to TTB bardzo łatwo się wkręcają w takich sytuacjach. No nie jest to dla mnie mądre i tyle. Quote
Gelisia Posted August 29, 2013 Posted August 29, 2013 [quote name='dog193']Cóż, z tego co wiem, to TTB bardzo łatwo się wkręcają w takich sytuacjach. No nie jest to dla mnie mądre i tyle. Ok ale na podstawie swoich doświadczeń nie można stwierdzić że akurat pies gops tez taki jest,skoro tak postąpiła to zna swojego psa.Akurat ta sytuacja wyszła jej na dobre. Quote
gops Posted August 29, 2013 Posted August 29, 2013 dog193 napisał(a):Cóż, z tego co wiem, to TTB bardzo łatwo się wkręcają w takich sytuacjach. No nie jest to dla mnie mądre i tyle. Nie znaczy to że każdy ttb na próbe dominacji ze strony innego psa go zagryza ;) Nie za przeczam że mój pies zaatakowany odda i nie odpuści , tylko sytuacja którą opisałam była całkiem inna , psy sobie ustalały co i jak a nie gryzły się . Każdy zna swojego psa (powinien) i raczej przewiduje jego zachowania w różnych sytuacjach , np. moja suka w identycznej sytuacji zaatakowała by tego psa i pogryzła a wcześniejszy pies by uciekł za moje nogi. Powiem nie skromnie że mój ttb jest bardzo cierpliwy jeśli o taki sytuacje chodzi . Quote
omry Posted August 29, 2013 Posted August 29, 2013 Ja popieram gops, zresztą już kilka razy pewnie w tym wątku pisałam, że Iwan w razie ataku na dziewczyny czy siebie zawsze broni, z tym właśnie, że on jest odwoływalny nawet w trakcie starcia i jeśli tylko uda nam się złapać agresora Iwan automatycznie przestaje. Podobnie było jak z Toriką zaczęłam przychodzić do domu TŻ, gdzie była suka młodsza od niej o 6 lat, też york. Bardzo się nie lubiły, co jakiś czas było spięcie, a my to stopowaliśmy. W końcu stwierdziłam, że same muszą sobie coś wyjaśnić, no i wyjaśniły. Wszystko trwało kilka sekund i Doksa więcej nie wchodziła Tori w drogę. Teraz mieszkamy tu z Avril i Doksa automatycznie się jej podporządkowała, bo jest od niej większa i bardzo pewna siebie. Kwestia tego, na ile znamy swojego psa. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.