Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Beatrx napisał(a):
Floriska, po prostu zawsze pytaj;) nie wychodź z założenia, że masz szczyla i to małego szczyla to weźmiesz go na ręce i już. mi się zdarzyło wejść do sklepu, restauracji, pizzerii, kawiarni, stacji benzynowej, pralni, sklepu żelaznego czy innych budynków z owczarkiem niemieckim i nikt nigdy problemu nie robił, bo wcześniej zawsze z uśmiechem na ustach zadaję pytanie: czy mogę na chwilę z pieskiem? z mojego psa sierść nie wypada tonami i nie wyściela nią przebytej drogi, nie wącha, nie wsadza nigdzie nosa, nie załatwia potrzeb fizjologicznych, nikogo nie zaczepia więc nie widzę powodów, dla których nie miałabym z nim gdzieś wejść jeśli właściciel budynku/sprzedawca wyrazi zgodę. oczywiście nie znaczy to, że wszędzie zabieram psa ze sobą i planując zakupy czy załatwianie spraw już smycz szykuję.


Dzięki, to też wezmę pod uwagę :)) Mam jeszcze jedną opcję, bo na długie wypady mam dla niego transporter, zawsze nawet jak sprzedawca się zgodzi, to klientom nie rzuci się w oczy i nie będą mieć mi niczego za złe :D Mój właśnie też nie gubi sierści i nic nie wącha, siedzi grzecznie na rękach i stawiać go na ziemi oczywiście nie zamierzam :D

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Dzisiaj przeżyłam szok na spacerze, bo usłyszałam pytanie "przepraszam, czy pies jest na smyczy?". Aż się rozejrzałam czy to na pewno do mnie, ale było ciemno, wchodziłam na łączkę i żywej duszy wokół poza panią z labkiem i mną z Shinuchą. Zgodnie z prawdą odpowiedziałam że tak (cóż, jak zawsze przy ulicach), na co pani "całe szczęście". Moje zdziwienie wynikło stąd, że lab zwykle radośnie biega bez smyczy, łomot od Shi zebrał nie raz za wybieganie z ciemności wprost na nas, a teraz nawet się polubili. Pani chyba chciała podkreślić fakt że swojego psa na smyczy wyprowadziła i stąd jej pytanie było :evil_lol: . Albo myślała że się odwdzięczę i swoją puszczę żeby tym razem pani na smyczy pofruwała :diabloti:. Niestety moją suk bym musiała bardzo ładnie prosić żeby sama z siebie poszła się do psa przywitać...

Co do wchodzenia do sklepu z psem to mam jeden sklep do którego chodzę z suczą po fajki. Za pierwszym razem nie chciałam wchodzić, chciałam zapłacić odliczoną kwotę w drzwiach ale szefowa pozwoliła wejść z psem, później kilka razy pytałam i uzyskiwałam zgodę więc teraz wchodzę i żadna z pracownic mi uwagi nie zwróciła. Kasa jest prawie przy samych drzwiach, więc nie chodzę między półki, bułek ani warzyw pies nie wącha ;). Oczywiście jak są ludzie to czekam, żeby się nie tłoczyć z nimi i psem ale zwykle kolejki nie ma więc tylko wchodzę, proszę co chcę, płacę i wychodzę.

Posted

badmasi napisał(a):
Mnie tam psy ani w restauracjach ani w sklepach nie przeszkadzają. Moja babcia miała gigantyczną kuchnię, psy tam zawsze wylegiwały się pod stołem i jakoś to nikomu nie wadziło a można powiedzieć że miały "kontakt" z jedzeniem. Wyjątkiem był dzień jak babcia "produkowała" makaron ale wtedy i my mieliśmy zakaz wstępu bo ciasto suszyło się na wielkich chustach rozłożonych na wszelkich obiektach.
Nie były to też jakieś wymuskane, wykąpane pieski a zwykłe burki podwórkowe. Ich zadaniem było wyłapywanie kąsków upadających przypadkiem na podłogę. Takie samo zadanie mają moje psy. Podczas jedzenia leżą pod krzesłem mojej córki - wiedzą że fleja i zawsze coś jej upadnie ;)


O, widzę pokrewna dusza ;) Też nie widzę problemu ani w psach w sklepie czy kawiarni, ani w dzieciach, które w poważnej restauracji robią raban.. Kiedyś, gdy chodziłam do kościoła, moją ulubioną rozrywką było obserwowanie znudzonych dzieciaków, wznosiły się nieraz w pomysłach na zabicie nudy na szczyty kreatywności :evil_lol:

Ja byłam w Warszawie w czasie mroźnej zimy, a we Wrocku w upały, więc wchodziłam do środka kawiarni czy restauracji. Przyznam, że w Wawie w szoku byłam, że do takiej eleganckiej kawiarni z dywanem i fortepianem nas wpuścili :) Fakt, że jeśli o Herę chodzi, to nie mam czego się wstydzić, po prostu kładzie się pod stołem, nie żebrze, nie wącha i nie zaczepia nikogo. Prędzej ludzie jej nie dają spokoju, w Polsce jakoś nie potrafimy po prostu przejść obok psa, żeby nie skomentować, zaczepić, wyciągnąć łapy, pomarudzić, pogłaskać, zacmokać... Mimo to, dobrze wspominam zarówno obsługę owych lokali jak i jej gości.

U mnie w mieście jest sklep monopolowy, gdzie moja mama fajki kupuje, a że to od zwierzolubnych ludzi sklep, wpadamy tam nieraz z psami. Tylko wstyd jest, jak bez mamy idę, a psy mnie do monopolowego ciągną :evil_lol:

Posted

A nas na rynku w Poznaniu do jednej kawiarni nie chcieli wpuscic a to byl ogródek tyle że ze sztuczną trawą :<
pani tłumaczyła że ostatnio komuś pozwolili a potem na koniec państwo z psem się zwineli zostawiajac piękne kupsko pod stołem

Posted

Wczoraj byliśmy na psim ognisku.
Było suuper do póki ktoś nie zaczął zaczepiać psa koleżanki, który ze względów na zachowanie był zamkniety w klatce.
Ludzie widzą że pies specjalnie zakryty zeby odpoczął w spokoju i warczy gdu ktoś podchodzi do niej to dalej na upartego do psa cmoka, woła i wkłada paluchy. No listości:angryy:
W końcu wkurzyłam się i usiadłam koło psa i sunia się uspokoiła. Aż tu nagle idzie facet i się pyta co z nią że siedzi w klatce.
No to mu mówie że pies potrzbuje spokoju i prosze żeby nie była zaczepiana bo będzie wyła i piszczała, ja nie odeszłam nawet na 5m i słysze za sobą cmokania, migdolenie klatki a od psa tylko rrrrrrrr:roll:

Posted

irytuje mnie tak jak Ciebie cmokanie do obcych psów, tym bardziej jeżeli właściciel zwraca uwagę albo pies nie reaguje lub reaguje agresją. Przyznam że to tak tylko jest w Polsce zero kultury i poszanowania czyjejś przestrzeni... ostatnio siedziała grupka ludzi i pili piwo na ławce w parku zaczęli cmokać na moje psy widać że byli podpici i pogadaj z takimi burakami :roll: przeszliśmy z mężem obok nich mówiąc krótko " na waszym miejscu bym tego nie robiła..." a na zdziwienie i pytanie "a czemu by nie" ( z wyrzutem ), odpowiedziałam " bo pewnie chcecie mieć ręce?" a najlepsze jest to że ludzie boją się mojego asta, a on jest przekochany, jednocześnie wciskając łapska do mojego malamuta, który jest skory do odgryzienia łap delikwentom za pogłaskanie, ale przecież to taki miś ... brak wyobraźni mnie zabija
ale uwierzcie mi że niektórym nie da rady wytłumaczyć i tyle lepiej omijać ich szerokim łukiem i mieć spokój psychiczny...

Posted

Ja kiedyś,ale dosyć dawno temu to było (jakieś 2-3 lata temu) wyjechałam z psami pod namiot nad jezioro.No i tam był taki jeden gościu,też z pieskiem,który moim psom wprost nie dawał spokoju i głuchy był na wszelkie sygnały zarówno z mojej jak i z ich strony.Któregoś dnia po prostu podszedł (nie pamiętam czy się zapytał czy nie,nieważne,w końcu to,że pozwoliłam pogłaskać RAZ nie oznacza,że można to robić ciągle) i zaczął głaskać jednego z moich psów no ok,przez chwilę jest wszystko w porządku,pies spokojny,może nawet zadowolony,nie robię problemu.Ale ten facet odchodzi tylko na chwilę,wraca i znów zaczyna.Tego już zaczynało być za wiele,pies zaczął odwracać głowę i odsuwać się.Ten człowiek to zignorował,pies zaczynał się poważnie denerwować,więc mówię do gościa-,,proszę pana,jemu to się już nie podoba,proszę przestać."A gościu nic.Olał mnie kompletnie.Pies zaczyna cichutko warczeć,ja mówię ,,on jest naprawdę zły,proszę przestać go głaskać."A ten człowiek nic sobie nie robi z moich próśb ani z warczenia mojego psa,dalej głaszcze.Pies już serio zdenerwowany,warczy coraz głośniej i groźniej,mar.zczy pysk,pokazuje zęby.Mówię-,,pies jest bardzo zdenerwowany,ma dosyć,nie podoba mu się,warczy.Może ugryźć.Mógłby pan przestać wreszcie go głaskać?" Facio sobie głaszcze dalej.Mimo,że pies z natury raczej z tych łagodnych,dawno stracił już cierpliwość (wcale mu się nie dziwię) i sytuacja stawała się groźna.Mówię więc jeszcze raz do gościa-,,Czy pan nie widzi,że mój pies nie życzy sobie więcej głaskania?! Proszę natychmiast przestać go dotykać! Ten głaszcze dalej.Ja już nie wiem co mam zrobić.Odejść się nie da,bo polezie za nami.Jak zdejmę łapę z psa,położy z powrotem.Słowa nie pomagają,warczenie psa również nie trafia.Pies zawarczał naprawdę groźnie,ostrzegawczo kłapiąc zębami.Mówię,,NIECH PAN W TEJ CHWILI PRZESTANIE GO GŁASKAĆ!" Gościu dalej głaszcze,ignorując jakby był głuchy,a przecież wiem,że tak nie jest.Pies go w końcu dziabnął.Ciężko to nazwać ugryzieniem,tylko go drasnął ząbkami,nie pozostał żaden,nawet najmniejszy,ślad.Ja tylko burknęłam pod nosem ,,a nie mówiłam",gościu w końcu sobie poszedł.Krzyknęłam za nim ,,przepraszam pana bardzo!" i tyle.Na szczęście więcej do nas się nawet nie zbliżał :evil_lol:.

Posted

aussie&husky napisał(a):
Ja kiedyś,ale dosyć dawno temu to było (jakieś 2-3 lata temu) wyjechałam z psami pod namiot nad jezioro.No i tam był taki jeden gościu,też z pieskiem,który moim psom wprost nie dawał spokoju i głuchy był na wszelkie sygnały zarówno z mojej jak i z ich strony.Któregoś dnia po prostu podszedł (nie pamiętam czy się zapytał czy nie,nieważne,w końcu to,że pozwoliłam pogłaskać RAZ nie oznacza,że można to robić ciągle) i zaczął głaskać jednego z moich psów no ok,przez chwilę jest wszystko w porządku,pies spokojny,może nawet zadowolony,nie robię problemu.Ale ten facet odchodzi tylko na chwilę,wraca i znów zaczyna.Tego już zaczynało być za wiele,pies zaczął odwracać głowę i odsuwać się.Ten człowiek to zignorował,pies zaczynał się poważnie denerwować,więc mówię do gościa-,,proszę pana,jemu to się już nie podoba,proszę przestać."A gościu nic.Olał mnie kompletnie.Pies zaczyna cichutko warczeć,ja mówię ,,on jest naprawdę zły,proszę przestać go głaskać."A ten człowiek nic sobie nie robi z moich próśb ani z warczenia mojego psa,dalej głaszcze.Pies już serio zdenerwowany,warczy coraz głośniej i groźniej,mar.zczy pysk,pokazuje zęby.Mówię-,,pies jest bardzo zdenerwowany,ma dosyć,nie podoba mu się,warczy.Może ugryźć.Mógłby pan przestać wreszcie go głaskać?" Facio sobie głaszcze dalej.Mimo,że pies z natury raczej z tych łagodnych,dawno stracił już cierpliwość (wcale mu się nie dziwię) i sytuacja stawała się groźna.Mówię więc jeszcze raz do gościa-,,Czy pan nie widzi,że mój pies nie życzy sobie więcej głaskania?! Proszę natychmiast przestać go dotykać! Ten głaszcze dalej.Ja już nie wiem co mam zrobić.Odejść się nie da,bo polezie za nami.Jak zdejmę łapę z psa,położy z powrotem.Słowa nie pomagają,warczenie psa również nie trafia.Pies zawarczał naprawdę groźnie,ostrzegawczo kłapiąc zębami.Mówię,,NIECH PAN W TEJ CHWILI PRZESTANIE GO GŁASKAĆ!" Gościu dalej głaszcze,ignorując jakby był głuchy,a przecież wiem,że tak nie jest.Pies go w końcu dziabnął.Ciężko to nazwać ugryzieniem,tylko go drasnął ząbkami,nie pozostał żaden,nawet najmniejszy,ślad.Ja tylko burknęłam pod nosem ,,a nie mówiłam",gościu w końcu sobie poszedł.Krzyknęłam za nim ,,przepraszam pana bardzo!" i tyle.Na szczęście więcej do nas się nawet nie zbliżał :evil_lol:.


mam nadzieje, ze zmyslasz.

Posted

aussie&husky napisał(a):
Ja kiedyś,ale dosyć dawno temu to było (jakieś 2-3 lata temu) wyjechałam z psami pod namiot nad jezioro.No i tam był taki jeden gościu,też z pieskiem,który moim psom wprost nie dawał spokoju i głuchy był na wszelkie sygnały zarówno z mojej jak i z ich strony.Któregoś dnia po prostu podszedł (nie pamiętam czy się zapytał czy nie,nieważne,w końcu to,że pozwoliłam pogłaskać RAZ nie oznacza,że można to robić ciągle) i zaczął głaskać jednego z moich psów no ok,przez chwilę jest wszystko w porządku,pies spokojny,może nawet zadowolony,nie robię problemu.Ale ten facet odchodzi tylko na chwilę,wraca i znów zaczyna.Tego już zaczynało być za wiele,pies zaczął odwracać głowę i odsuwać się.Ten człowiek to zignorował,pies zaczynał się poważnie denerwować,więc mówię do gościa-,,proszę pana,jemu to się już nie podoba,proszę przestać."A gościu nic.Olał mnie kompletnie.Pies zaczyna cichutko warczeć,ja mówię ,,on jest naprawdę zły,proszę przestać go głaskać."A ten człowiek nic sobie nie robi z moich próśb ani z warczenia mojego psa,dalej głaszcze.Pies już serio zdenerwowany,warczy coraz głośniej i groźniej,mar.zczy pysk,pokazuje zęby.Mówię-,,pies jest bardzo zdenerwowany,ma dosyć,nie podoba mu się,warczy.Może ugryźć.Mógłby pan przestać wreszcie go głaskać?" Facio sobie głaszcze dalej.Mimo,że pies z natury raczej z tych łagodnych,dawno stracił już cierpliwość (wcale mu się nie dziwię) i sytuacja stawała się groźna.Mówię więc jeszcze raz do gościa-,,Czy pan nie widzi,że mój pies nie życzy sobie więcej głaskania?! Proszę natychmiast przestać go dotykać! Ten głaszcze dalej.Ja już nie wiem co mam zrobić.Odejść się nie da,bo polezie za nami.Jak zdejmę łapę z psa,położy z powrotem.Słowa nie pomagają,warczenie psa również nie trafia.Pies zawarczał naprawdę groźnie,ostrzegawczo kłapiąc zębami.Mówię,,NIECH PAN W TEJ CHWILI PRZESTANIE GO GŁASKAĆ!" Gościu dalej głaszcze,ignorując jakby był głuchy,a przecież wiem,że tak nie jest.Pies go w końcu dziabnął.Ciężko to nazwać ugryzieniem,tylko go drasnął ząbkami,nie pozostał żaden,nawet najmniejszy,ślad.Ja tylko burknęłam pod nosem ,,a nie mówiłam",gościu w końcu sobie poszedł.Krzyknęłam za nim ,,przepraszam pana bardzo!" i tyle.Na szczęście więcej do nas się nawet nie zbliżał :evil_lol:.



To jest sytuacja z rodzaju tych,w których trzeba umieć sobie radzić.
Ja osobiście bym nie pozwoliła mojej suce na samodzielnie działanie, ale każdy robi to co uważa za słuszne.

Posted (edited)

No masz ci los:shake:.Biedny ten mój pies naprawdę........ Przecież napisałam-za pierwszym razem był spokojny i zadowolony,nawet chętnie pozwolił się pogłaskać.Dopiero potem,gdy gościu go głaskał nonstop zaczął się denerwować.Próbowałam temu zaradzić na wszelkie możliwe sposoby-mówiłam do gościa,najpierw grzecznie i spokojnie,potem ostrzej.Nie pomogło.Próbowałam odejść-łaził za mną i głaskał mojego psa.Ba! Nawet posunęłam się do tego,że zdjęłam głaszczącą rękę z mojego psa,a facet i tak miał do za przeproszeniem w dupie i kontynuował głaskanie.To co miałam według Was zrobić jeszcze?!
Pozwoliłam mu na samodzielne działanie........To co miałam robić? Karcić i tak już stresującego się psa? Zostawić go samego z tym namolnym obcym człowiekiem i pójść do samochodu po kaganiec? Pies nigdy nie był i nie jest agresywny,więc nie chodzi nonstop w kagańcu,chyba najłagodniejszy pies ma prawo stracić cierpliwość? Na początku był chętny do głaskania,a potem ja robiłam wszystko żeby przyhamować tego obcego faceta.Odejść się nie dało,mówiłam już.To co miałam robić,żeby ,,nie pozwalać na samodzielne działanie"

Edited by aussie&husky
Posted

aussie&husky napisał(a):
No masz ci los:shake:.Biedny ten mój pies naprawdę........ Przecież napisałam-za pierwszym razem był spokojny i zadowolony,nawet chętnie pozwolił się pogłaskać.Dopiero potem,gdy gościu go głaskał nonstop zaczął się denerwować.Próbowałam temu zaradzić na wszelkie możliwe sposoby-mówiłam do gościa,najpierw grzecznie i spokojnie,potem ostrzej.Nie pomogło.Próbowałam odejść-łaził za mną i głaskał mojego psa.Ba! Nawet posunęłam się do tego,że zdjęłam głaszczącą rękę z mojego psa,a facet i tak miał do za przeproszeniem w dupie i kontynuował głaskanie.To co miałam według Was zrobić jeszcze?!


kurde musisz byc na maxa malo asertywna osoba:))
a na forum kozaczysz:)))))

Posted

aussie&husky napisał(a):
No masz ci los:shake:.Biedny ten mój pies naprawdę........ Przecież napisałam-za pierwszym razem był spokojny i zadowolony,nawet chętnie pozwolił się pogłaskać.Dopiero potem,gdy gościu go głaskał nonstop zaczął się denerwować.Próbowałam temu zaradzić na wszelkie możliwe sposoby-mówiłam do gościa,najpierw grzecznie i spokojnie,potem ostrzej.Nie pomogło.Próbowałam odejść-łaził za mną i głaskał mojego psa.Ba! Nawet posunęłam się do tego,że zdjęłam głaszczącą rękę z mojego psa,a facet i tak miał do za przeproszeniem w dupie i kontynuował głaskanie.To co miałam według Was zrobić jeszcze?!


Kwestia asertywności.

Posted

evel napisał(a):
Zdmuchnąć faceta falą dźwiękową z dużą ilością dźwięcznych wyrazów zawierających literę R? :evil_lol:


a ja uwazam, ze wcale nie trzeba tak robic.
ja nigdy tak nie robie.

wykorzystuje bardzo, bardzo chlodny i do bolu grzeczny ton. to dziala lepiej i nie wymaga wykrzykiwania bluzgow w miejscach publicznych, co nie jest w moim stylu.


a tak na serio...jeden z moich psow jest dosc niedotykalski. jednoczesnie pies ten jest mega slodki w wyrazie i mimo ze mam teraz 4mies szczenie to gdy ide z trzema psami i tak wszyscy pchaja sie do ronji. i jakos nigdy nie mialam problemow, aby skutecznie poinformowac ludzi o tym, ze rece powinni trzymac przy sobie. moj pies o tym doskonale wie i kiedy ida jacys potencjalni chetni do glaskania i sie przy nas zatrzymuja, ona siada tuz przy mojej nodze, bo wie, ze zareaguje i ja zostawia w spokoju.



moje psy mi ufaja i ja nie moge ich zawiezc.

Posted

Dobra,okej,czekam na porady.Co w takim razie powinnam powiedzieć i/lub zrobić? Słucham chętnie,może przyda się w przyszłości (chociaż wolałabym unikać podobnych sytuacji,ale nie zawsze się da).Mówię spokojnie,na zimno człowiekowi,żeby przestał głaskać,bo pies się denerwuje.Nic.Mówię bardziej stanowczym,ostrzejszym tonem,że pies jest bardzo zły,może ugryźć i proszę przestać go głaskać.Nic.Mówię już bardzo ostrym,podniesionym tonem,żeby nas zostawił w spokoju.Próbuję odchodzić,zdejmować rękę faceta z psa.Nic.Krzyczę,żeby natychmiast przestać dotykać mojego psa.Nic.Może macie rację,może faktycznie nie byłam dość asertywna.Ale jak jesteście takie mądre,to proszę o konkretne porady.Z chęcią się czegoś dowiem.

Posted

ailema napisał(a):

Ostatnio wracałam z moją i z daleka widziałam labradora-sukę .Proszę aby babka ją zapięła a ta nic . 40 kg już biegnie do nas (ja się boje dużych nie znanych mi psów ) .Swoją schowałam za siebie i czekam na reakcje babki .Wysłała 5 letnie dziecko po kundla ale ono nie potrafiło odciągnąć psa .Wiec sama przyczłapała z oburzeniem odpowiedziała "nie wie pani że to jest labrador " ? Odpowiedziałam jej tak samo grzecznie czy nie wie do czego służy smycz .


Ja miałam podobną sytuację, moja sunia 7kg na smyczy, z krzaków wyskakuje labrador, moja Szarka od razu panika, kładzie się, kuli, a wielka bestia do niej. Krzyczę do właścicielki, która była dość daleko, żeby zabrała psa, ona mi mówi, że on chce tylko powąchać. Więc proszę drugi raz żeby założyła pieskowi smycz, ona ponownie twierdzi, że jej pies chce tylko moją sunię powąchać i nic jej nie zrobi. Niewiele myśląc powiedziałam "więc proszę to wytłumaczyć mojemu psu!". Pani zapięła pieskowi smycz i bez słowa odeszła tam skąd przyszła.

Posted

Założmy że ty jesteś swoim psem, jakiś facet podchodzi do ciebie i łapie cię tam gdzie łapać nie powinien, robi się niebezpiecznie, łazi za tobą i nie możesz się go pozbyć, co byś zrobiła? Bo ja prułabym się do skutku, rzuciła mięsem lub postraszyła że zaraz kogoś zawołam. Serio, gdyby ktoś tak uśilnie chodził za mną i moim psem i byłby tak natarczywy to zaczęłabym się go obawiać i narobiłabym rabanu na całą okolicę.

Posted

Fauka-Zapewne zapytałabym się człowieka co on do licha robi,zaczęła krzyczeć,mięsem raczej bym nie rzucała,to nie w moim stylu,chociaż kto wie......Z tym,że jednak dotykanie przez kogoś cudzego psa robi na ludziach dookoła znacznie mniejsze wrażenie niż naruszanie ludzkiej niedotykalności i tu może kryć się problem w praktyce.Ale fakt mogłam spróbować,tylko jakoś nie pomyślałam,bo na słowa nie reagował,odejść się nie dało i ogólnie jakiś taki nawiedzony był.Niemniej,dzięki za poradę.Cenię sobie ludzi,którzy radzą,a nie tylko krytykują.
a_niusia-to,że się z Tobą w wielu kwestiach nie zgadzam i mamy często skrajnie odmienne poglądy i każda z nas chce jakimiś argumentami przekonać się nawzajem do swoich racji (na tym chyba polega przecież dyskusja),jeszcze nie oznacza,że ,,kozaczę",cokolwiek to słowo miałoby oznaczać.Poza tym,w realu jestem taka sama jak na forum-próbuję różnymi argumentami przekonać drugą stronę.Wtedy ta technika nie zadziałała,pisałam przecież,że facio totalnie ignorował moje słowa,jakby nagle ogłuchł.

Posted

[quote name='aussie&husky']
a_niusia-to,że się z Tobą w wielu kwestiach nie zgadzam i mamy często skrajnie odmienne poglądy i każda z nas chce jakimiś argumentami przekonać się nawzajem do swoich racji (na tym chyba polega przecież dyskusja),jeszcze nie oznacza,że ,,kozaczę",cokolwiek to słowo miałoby oznaczać.Poza tym,w realu jestem taka sama jak na forum-próbuję różnymi argumentami przekonać drugą stronę.Wtedy ta technika nie zadziałała,pisałam przecież,że facio totalnie ignorował moje słowa,jakby nagle ogłuchł.

hahahahahahaha

dobre:)))))

Posted

Miałam raz sytuacje że jakiś obcy facet zaczął mi głaskać suke jak stałyśmy na światłach , grzecznie zaczęłam zwracać uwage żeby tego nie robił bo z psem różnie bywa , nie zdążyłam w sumie powiedzieć tego zdania do końca bo moja suka już na niego poszła i walnęła go kagańcem który na szczęście miała . Facetowi było głupio mi jeszcze bardziej , przeprosił mnie i stwierdził że najpierw powinien spytać .

A wczoraj wracałam z parku z psem ,na drodze najpierw szła kobieta z owczarkiem a kilka metrów za nią dziewczyna k.7lat , owczarek zaczął pyskówke mój coś tam odburknął spiął się i był zdenerwowany(po nim to widać ,ogon na plecy i idzie na palcach) , chwile po minięciu gdy mijamy dziewczynke nagle ona schyla się i głaszcze mi psa..
Powiem szczerze że przez moment mnie zamurowało , nie wiedziałam tak naprawde jak mój pies zareguje bo dziewczynka zaczeła bardzo nagle go głaskać i ani ja ani pies się tego nie spodziewaliśmy . Zareagował bardzo dobrze , dał się pogłaskać i odszedł .
Jakby to dziecko natrafiło na innego psa mogłoby zostać pogryzione .

Posted

W takich sytuacjach serio nie ma co się opierniczać ani dbać o kulturę osobistą, z tego co opisujesz sytuacja serio była przerażająca bo coś z kolesiem było nie tak. Gdyby pies ugryzł mocniej to ty byś miała problemy, a wiadomo co takiemu kolesiowi chodzi po głowie? Mógł chcieć w ten sposób wyłudzić odszkodowanie. Ja jestem przewrażliwiona bo jak miałam jakieś 12 lat poszłam jesienią z psem nad stawy, nikogo nie było poza jakimś dziwnym facetem który wypytywał czy pies gryzie, czy może pogłaskać a potem przez całą trasę za mną szedł aż w końcu zwiałam na krańcówkę prosto do autobusu. W ogóle sporo przygód w parkach już miałam, teraz już się nie boję ale muszę pilnować Larego by po krzakach nie chodził bo raz sobie patrzył jak jakiś zboczek onanizuje się w krzakach i musiałam tam po niego iść :roll:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...