a_niusia Posted August 26, 2013 Posted August 26, 2013 dla mnie tez nie jest to jednoznaczne i dlatego zawsze pytam, czy moge wejsc z psem. Quote
rmkowalczyk Posted August 26, 2013 Posted August 26, 2013 Ja zwracam uwagę i mówię , że to nie w porządku wobec innych właścicieli . Tak jak wyżej dla mnie najgorsi są dziadki ze swoimi bońciucznymi psami . Mają gdzieś wszystko i wszystkich . Trochę szacunku ! Quote
aussie&husky Posted August 26, 2013 Posted August 26, 2013 a_niusia napisał(a):niezdrowe wywyzszanie sie?:)) ja buleczki kupuje w piekarni na rogu, gdzie kasia z kaukazem nawet by sie razem nie zmiescili. nie wiem, gdzie widzisz w moim poscie "niezdrowe wywyzszanie sie". Owszem,niezdrowe wywyższanie się.Jeśli tego nie widzisz-minus dla Ciebie. Quote
a_niusia Posted August 26, 2013 Posted August 26, 2013 aussie&husky napisał(a):Owszem,niezdrowe wywyższanie się.Jeśli tego nie widzisz-minus dla Ciebie. nie, nie widze tego:)))) przyjmuje minus hahahahahaha Quote
ailema Posted August 26, 2013 Posted August 26, 2013 Tak szczerze nie ma jasno sprecyzowanych przepisów czy pies może wchodzić do sklepu czy też nie .Wszystko zależy od właściciela obiektu .Ja z swoją wchodzę tylko do nocnego czy zoologicznego .Fajny artykuł http://www.podrozezpsem.pl/2012/06/rozmowa-co-ma-sanepid-do-psa-w.html Ostatnio wracałam z moją i z daleka widziałam labradora-sukę .Proszę aby babka ją zapięła a ta nic . 40 kg już biegnie do nas (ja się boje dużych nie znanych mi psów ) .Swoją schowałam za siebie i czekam na reakcje babki .Wysłała 5 letnie dziecko po kundla ale ono nie potrafiło odciągnąć psa .Wiec sama przyczłapała z oburzeniem odpowiedziała "nie wie pani że to jest labrador " ? Odpowiedziałam jej tak samo grzecznie czy nie wie do czego służy smycz . Quote
PaulinaBemol Posted August 26, 2013 Posted August 26, 2013 a ja również jestem za tym by z psami nie włazić do sklepów nie tylko spożywczych. Jak wszyscy wiemy nie każdy ma wychowanego psa, i co z tego że ktoś ma nieproblemowego jak potem sprzedawca bedzie słuchał pretensji ze tamta Pani weszła czemu ja nie mogę etc. ? Po co pies na zakupach? Ostatnio byłam świadkiem w drogerii sytuacji że pańcia weszla z yorckiem na raczkach ale jak cos tam ogladała pieskowi zaczło sie nudzić i na chwilkę ! go postawial co piesio wykorzystał do załatwienia potrzeb fizjologicznych.... Quote
Unbelievable Posted August 26, 2013 Posted August 26, 2013 ja kiedyś byłam ze szczeniakiem w biedrze :grins: bo bałam się ją jeszcze samą zostawić i to dobra socjalka ;) do monopolowego też wchodzę z psem, nawet bez pytania, bo kasa jest dokładnie na przeciwko drzwi, a Brum w sumie tam tylko stoi i ewentualnie idzie za mną do lodówki :diabloti: nigdy mnie nikt nie wyrzucił ;) Quote
giedymin200 Posted August 26, 2013 Posted August 26, 2013 stratoos napisał(a):Już druga część, szybko zleciało :evil_lol: To ja opiszę dzisiejsze zajście. Poszłam z psem i po drodze mijaliśmy panią z dzieckiem i yorkiem. Dziecko, jak to dziecko wyrwało do Timka chcąc go pogłaskać, a tu nagle matka wrzeszczy do niego: - Kacper, wracaj nie dotykaj tego kundla, bo później będziesz przecież głaskał Kubusia!!!!! (imię yorka ;)) Dziecko trochę zdziwione i rozczarowane zawróciło w połowie drogi i grzecznie poszło dalej za mamą i zostawili mnie z głupią miną, nawet nie zdążyłam niczego wymyślić żeby się odgryźć :shake: :diabloti: Całkowicie arbitralne i niezrozumiałe przeświadczenie o wyższości swoich pupili nad pupilami innych ludzi jest niestety nagminne i bardzo często skutkuje nieprzyjemnymi sytuacjami. Psom to pewnie wszystko jedno. tylko ludzie takie głupie Quote
Pani Profesor Posted August 26, 2013 Posted August 26, 2013 PaulinaBemol napisał(a):a ja również jestem za tym by z psami nie włazić do sklepów nie tylko spożywczych. Jak wszyscy wiemy nie każdy ma wychowanego psa, i co z tego że ktoś ma nieproblemowego jak potem sprzedawca bedzie słuchał pretensji ze tamta Pani weszła czemu ja nie mogę etc. ? Po co pies na zakupach? Ostatnio byłam świadkiem w drogerii sytuacji że pańcia weszla z yorckiem na raczkach ale jak cos tam ogladała pieskowi zaczło sie nudzić i na chwilkę ! go postawial co piesio wykorzystał do załatwienia potrzeb fizjologicznych.... chciałabym zobaczyć jak ta pańcia później to sprząta :evil_lol: a odnośnie wprowadzania psów, to u mnie na poczcie na psa się kobity nigdy nie zgodziły - poczta jest w paskudnej okolicy (ziomeczki z różnymi TTB, obok jest jakiś monopol i kupa żuli 24/7) i jak już MUSZĘ wziąć młodego, to biorę też koleżankę :) i sterczą sobie w najlepsze kilka minut nieopodal. nie przywiązuję psa NIGDY, nawet pod małymi sklepikami, bo jest agresywny do psów - i koniec. czasami TŻ coś przebąkuje, że jestem nienormalna, ale jemu też suszę głowę i nie sądzę, że się odważył sprzeciwić i gdzieś zostawić Patryka ;) odnośnie wchodzenia z psami to mam raczej tak, że mi nie przeszkadzają - ale mi ogólnie mało co przeszkadza w kwestii psów, nie brzydzę się, jeśli obcy pies mnie ślini/całuje, lubię psy w pociągu, tramwaju, bo zawsze można pogadać z psiarzem, czasem pomiziać psa - fajnie. Jeśli się np. załatwi w Auchan, to przecież nie ja to będę sprzątać, a i mała jest szansa, że akurat 'wdepnę'. O wiele bardziej mnie irytują psie zachowania względem mojego psa, a nie mnie (typu ataki 'bezsmyczowców'). ja bym najchętniej spała z psem i jadła z jednego talerza :D ale odkąd mam swojego, to musiałam wprowadzić zasady i elementarną higienię :P więc Patryk śpi ze mną tylko w rodzinnym domu (np. dziś :loveu:) a z jednego talerza nie jemy, bo mamusia lubi na ostro :P o wiele bardziej niż pies w spożywce (widziałam nieraz, no ale yorki i inne kieszonkowce) irytuje mnie, jak ktoś nakłada bułki gołą łapą, mimo że wisi wielka kartka, żeby tego nie robić, leżą szczypce i jednorazowe rękawiczki... bo zazwyczaj mało rzeczy jest w zasięgu psiej mordy, a nawet jeśli, to jakieś kartony, palety, itd. Nikt nie daje przecież wilczarzowi zajrzeć do podajnika z pieczywem :evil_lol: Quote
Pani Profesor Posted August 26, 2013 Posted August 26, 2013 giedymin200 napisał(a):Całkowicie arbitralne i niezrozumiałe przeświadczenie o wyższości swoich pupili nad pupilami innych ludzi jest niestety nagminne i bardzo często skutkuje nieprzyjemnymi sytuacjami. Psom to pewnie wszystko jedno. tylko ludzie takie głupie ja jestem przeświadczona o wyższości mojego pupila nad innym, kiedy ten inny - przez głupotę i nieogar właściciela - biegnie na mnie z kłami na wierzchu, wtedy jest mi obojętny jego los, właściciela również :shake: zaraz mam spacer na tym wspaniałym osiedlu wolnych bezsmyczowców, zobaczymy, co tym razem... już zaczynam skradać się jak hiena, zanim skręcę za bloki, czy przypadkiem nie biega żaden dzikus... Quote
rika Posted August 26, 2013 Posted August 26, 2013 A ja bym chciała, żeby można było wchodzić do sklepów, restauracji itp z psami- czasem jest tak, że psa trzeba zabrać ze sobą i koniec, bo np jesteśmy na wakacjach, czy w podróży. Wystarczyłby mi nakaz sprzątania po psie... Już gorsze są dzieciaki, które wszędzie wkładają brudne łapska :roll: (pomijam już to, co dzieje się na plażach, bo to jakiś kosmos) Sama psów do sklepu raczej nie zabieram- chyba, że wiem, iż właściciel nie ma nic przeciwko ;) kilka razy zdarzyło mi się wejść z psami i nikt nigdy pretensji nie miał, co nie znaczy, że pcham się na chama z grzywkami gdzie popadnie :eviltong: Quote
vege* Posted August 26, 2013 Posted August 26, 2013 Jak Nuka miała 3 mies i jeszcze byłam w stanie wziąć ją na ręce to raz zdarzyło mi się wejść do osiedlowego sklepu. Oczywiście zapytałam się czy mogę wejść bo takiego szczeniaka nie chciałam zostawiać bo może ktoś by dla żartów ją odpiął czy ukradł :shake: Pani pozwoliła mi wejść, Nukę wygłaskała, a ja byłam w tym sklepie chwilę bo weszłam tylko po wodę, która stała przy kasie ;) Ale teraz jej nie biorę do sklepu bo ludzi wszystko wąchać :lol: Quote
evel Posted August 26, 2013 Posted August 26, 2013 Tak się złożyło, że organizowaliśmy wczoraj piknik. Psio-rodzinny. Chodziłam i przypominałam, że psy mają być na smyczach, takie są przepisy i nie ma odstępstw, na końcu polany jest ogrodzony psi wybieg, gdzie można spokojnie puszczać psa. Rozwaliły mnie dwie rzeczy - pierwsza: ktoś przyszedł na wybieg z cieczkującą suką i ją puścił. Można sobie wyobrazić, co zaczęło się dziać... Natomiast druga - ludzie z fundacji labradorowej, którzy mimo jasnych komunikatów potrzebowali osobistego i nieprzyjemnego zwrócenia uwagi po tym, jak labiszony po raz kolejny napadły na innego psa (niestety padło na aussiczkę, która ma charakter podobny jak moja suka, przez co tym bardziej współczuję właścicielce). Normalnie wszystko mi opadło, bo zawsze mi się wydawało, że ludzie zorganizowani w jakieś stowarzyszenie czy fundację powinni świecić przykładem, zwłaszcza w takich okolicznościach, ale widać nie. Quote
zmierzchnica Posted August 26, 2013 Posted August 26, 2013 evel napisał(a):Tak się złożyło, że organizowaliśmy wczoraj piknik. Psio-rodzinny. Chodziłam i przypominałam, że psy mają być na smyczach, takie są przepisy i nie ma odstępstw, na końcu polany jest ogrodzony psi wybieg, gdzie można spokojnie puszczać psa. Rozwaliły mnie dwie rzeczy - pierwsza: ktoś przyszedł na wybieg z cieczkującą suką i ją puścił. Można sobie wyobrazić, co zaczęło się dziać... Natomiast druga - ludzie z fundacji labradorowej, którzy mimo jasnych komunikatów potrzebowali osobistego i nieprzyjemnego zwrócenia uwagi po tym, jak labiszony po raz kolejny napadły na innego psa (niestety padło na aussiczkę, która ma charakter podobny jak moja suka, przez co tym bardziej współczuję właścicielce). Normalnie wszystko mi opadło, bo zawsze mi się wydawało, że ludzie zorganizowani w jakieś stowarzyszenie czy fundację powinni świecić przykładem, zwłaszcza w takich okolicznościach, ale widać nie. Dlatego ja zarzuciłam pomysł organizowana psiego festynu w moim mieście... Już widzę te dzieciaki z nieopanowanymi psami, gryzienie się psów, bo "muszą się poznać", inteligentnych właścicieli, którzy zaczną rzucać swojemu psu patyk w gromadzie innych psów, a tak - żeby się pożarły :diabloti: Także współczuję, ale i gratuluję odwagi ;) A ogólnie, jak było? Pozytywnie? PS. Skoro was brzydzi wchodzenie psa do sklepu, to co z restauracjami? Ja w Warszawie czy Wrocławiu wchodziłam z psem do restauracji, kawiarni (oczywiście po uprzednim zapytaniu czy mogę), nie miałam z tego tytułu nieprzyjemności. Zapewne, jakbym natrafiła na dogomaniaków, to bym się nasłuchała na temat mój i psa wielu "miłych" rzeczy - o, ironio! :roll: Quote
Pani Profesor Posted August 26, 2013 Posted August 26, 2013 a u mnie pierwsze światełko w tunelu :multi: byłam z pieskiem i chciałam go spuścić na odludnej polance, robiłam naokoło patrol, czy nikt nie czai się za krzakami z psem, wypatrzyłam babeczkę i cockera bez smyczy, już chciałam zawracać, a pani wypatrzyła nas i od razu zapięła swego psiaka i odeszła w inną stronę :) nawet jeżeli nie z altruizmu, tylko przez świadomość, że jej pies jest agresywny - to i tak plus. Quote
evel Posted August 26, 2013 Posted August 26, 2013 zmierzchnica napisał(a):Dlatego ja zarzuciłam pomysł organizowana psiego festynu w moim mieście... Już widzę te dzieciaki z nieopanowanymi psami, gryzienie się psów, bo "muszą się poznać", inteligentnych właścicieli, którzy zaczną rzucać swojemu psu patyk w gromadzie innych psów, a tak - żeby się pożarły :diabloti: Także współczuję, ale i gratuluję odwagi ;) A ogólnie, jak było? Pozytywnie? Ogólnie było fajnie, myślę, że ludzie zadowoleni, za jakiś czas pewnie pojawią się relacje tu i tam w sieci ;) Quote
klaki91 Posted August 26, 2013 Posted August 26, 2013 evel napisał(a):Tak się złożyło, że organizowaliśmy wczoraj piknik. Psio-rodzinny. Chodziłam i przypominałam, że psy mają być na smyczach, takie są przepisy i nie ma odstępstw, na końcu polany jest ogrodzony psi wybieg, gdzie można spokojnie puszczać psa. Rozwaliły mnie dwie rzeczy - pierwsza: ktoś przyszedł na wybieg z cieczkującą suką i ją puścił. Można sobie wyobrazić, co zaczęło się dziać... Natomiast druga - ludzie z fundacji labradorowej, którzy mimo jasnych komunikatów potrzebowali osobistego i nieprzyjemnego zwrócenia uwagi po tym, jak labiszony po raz kolejny napadły na innego psa (niestety padło na aussiczkę, która ma charakter podobny jak moja suka, przez co tym bardziej współczuję właścicielce). Normalnie wszystko mi opadło, bo zawsze mi się wydawało, że ludzie zorganizowani w jakieś stowarzyszenie czy fundację powinni świecić przykładem, zwłaszcza w takich okolicznościach, ale widać nie. to może i lepiej że nie byłam razem z rudą, jakby nas miała zdeptać gromadka labiszonów to bym cały Marcelin rozniosła łącznie z właścicielami idiotami z tego też powodu nie chodzę w ogóle do psich parków w Poznaniu i nienawidzę weekendów nad Rusałką czy na Cytadeli gdy się zjeżdża okoliczne buractwo i puszcza luzem kompletnie nieodwoływalne buractwo, tyle że psie Quote
asiak_kasia Posted August 26, 2013 Posted August 26, 2013 zmierzchnica napisał(a): PS. Skoro was brzydzi wchodzenie psa do sklepu, to co z restauracjami? Ja w Warszawie czy Wrocławiu wchodziłam z psem do restauracji, kawiarni (oczywiście po uprzednim zapytaniu czy mogę), nie miałam z tego tytułu nieprzyjemności. Zapewne, jakbym natrafiła na dogomaniaków, to bym się nasłuchała na temat mój i psa wielu "miłych" rzeczy - o, ironio! :roll: Pies lezący sobie pod stołem, opanowany i dobrze wychowany jakoś mnie nie mierzi. Szczególnie, że do knajp z żarciem, jak już ktoś z psem idzie, to raczej nie jest to piesek problematyczny. Wtedy mnie to nie rusza. Chociaż prawdę mówiąc, jakoś nie miałam okazji się spotkać z psem w samym lokalu. Na ogół jeżeli się pojawiają to w ogródkach. I właściciele robią wszystko, żeby psiak był jak najmniej uciążliwy. Będąc w Paryżu, w wielu knajpach spotkałam psiaki, były totalnie bezproblemowe, właściciele tez mega pozytywni. Inna kultura posiadania psa. W PL mało kto ma psa, z którym można iść bez wstydu na spacer, a co dopiero gdzieś dalej. No i co innego wyjście na kilka-kilkanaście godzin z psem (często na wyjeździe), a co innego codzienny spacer do sklepu po bułki, kiedy serio, można to inaczej zorganizować. ;) Quote
PaulinaBemol Posted August 26, 2013 Posted August 26, 2013 (edited) mi psiaki w restauracji nie przeszkadzają puki nie łazisz z nim po kuchni :cool3: zasadniczo w sklepie tez mi jakos nie przeszkadzają jednak nie widze sensu w zabieraniu psa na zakupy żadna to dla niego przyjemność no i nie załatwiaja się gdzie popadnie a jak już pisałam róznie z tym bywa a trudno żeby sprzedawca musiał się domyślać czy ktoś ma wychowanego psa czy nie bardzo. Na Tajwanie pupile są wszedzie z jednej strony super można wszędzie z psem iść nikt się nie czepia ale muszę przyznać że większość tych psów wyglądała jakby zdecydowanie wolała zostać w domu a nie łazić po zatłoczonych pabach wieczorem ;) w ogóle tam psy jakieś ledwo żywe łaziły w końcu dość gorąco musiało im być, mój przy 40 stopniach zdecydowanie woli leżeć na zimnych kafelkach :p Edited August 26, 2013 by PaulinaBemol Quote
aussie&husky Posted August 26, 2013 Posted August 26, 2013 Właśnie.Pies w restauracji to zupełnie inna baja, nie ma kontaktu z jedzeniem bo nie wchodzi do kuchni,a więc nie jest to nie higieniczne. Quote
PaulinaBemol Posted August 26, 2013 Posted August 26, 2013 chciałabym zobaczyć jak ta pańcia później to sprząta :evil_lol: a wyjęła chusteczkę i przetarła wcale nie zdziwiona (ewentualnie podziwiam minę pokerzystki) czy zażenowana i kontynuowała zakupy jak Panie poszły po mopa. Nie było nawet przepraszam, piesek po załatwieniu potrzep łaził sobie dumny po sklepie. Quote
badmasi Posted August 26, 2013 Posted August 26, 2013 Mnie tam psy ani w restauracjach ani w sklepach nie przeszkadzają. Moja babcia miała gigantyczną kuchnię, psy tam zawsze wylegiwały się pod stołem i jakoś to nikomu nie wadziło a można powiedzieć że miały "kontakt" z jedzeniem. Wyjątkiem był dzień jak babcia "produkowała" makaron ale wtedy i my mieliśmy zakaz wstępu bo ciasto suszyło się na wielkich chustach rozłożonych na wszelkich obiektach. Nie były to też jakieś wymuskane, wykąpane pieski a zwykłe burki podwórkowe. Ich zadaniem było wyłapywanie kąsków upadających przypadkiem na podłogę. Takie samo zadanie mają moje psy. Podczas jedzenia leżą pod krzesłem mojej córki - wiedzą że fleja i zawsze coś jej upadnie ;) Quote
motylek1007 Posted August 26, 2013 Posted August 26, 2013 evel napisał(a):Tak się złożyło, że organizowaliśmy wczoraj piknik. Psio-rodzinny. Chodziłam i przypominałam, że psy mają być na smyczach, takie są przepisy i nie ma odstępstw, na końcu polany jest ogrodzony psi wybieg, gdzie można spokojnie puszczać psa. Rozwaliły mnie dwie rzeczy - pierwsza: ktoś przyszedł na wybieg z cieczkującą suką i ją puścił. Można sobie wyobrazić, co zaczęło się dziać... Byłam wczoraj na tym pikniku i korzystaliśmy z tego wybiegu na szczęscie nie było tam tej cieczkującej panny. Ludzie nie myślą za bardzo niestety. Z nami był jeden bardzo spokojny labek, drugi pies (kundelek) był agresywny, ale miał kaganiec, także chociaż w tym przypadku pomyśleli ci ludzie evel napisał(a):Natomiast druga - ludzie z fundacji labradorowej, którzy mimo jasnych komunikatów potrzebowali osobistego i nieprzyjemnego zwrócenia uwagi po tym, jak labiszony po raz kolejny napadły na innego psa (niestety padło na aussiczkę, która ma charakter podobny jak moja suka, przez co tym bardziej współczuję właścicielce). o matko :shake: Quote
Floriska Posted August 26, 2013 Posted August 26, 2013 Dzięki za wszystkie opinie na temat psów wprowadzanych do sklepów ;P Przyjęłam do wiadomości, że moje zachowanie nie było dobre. Zawsze mi się wydawało, że kultura osobista nie jest mi obca a jednak :D Człowiek się uczy całe życie. Ja patrzyłam na tą sytuację pod kątem swoich wcześniejszych doświadczeń z psami i tego, że jak ktoś wchodził do sklepu z psem małej rasy na rękach nigdy mi to nie przeszkadzało, wręcz zazdrościłam zwierzaka :) Teraz moja zwykle dobrze rozwinięta empatia (która w tym przypadku nie podziałała) zna też drugą stronę medalu. Jeśli będę koniecznie chciała wejść do sklepu będac z psem na dworze, TŻ zostanie z nim na zewnątrz i tyle. Jeśli będę sama trudno, pies do domu a ja do sklepu ;D Chociaż są dwa sklepy osiedlowe, w których panie nie mają nic przeciwko noszenia psa i zrobienia wiadomo, szybkich zakupów, to będę miała na uwadze Wasze opinie i poniekąd też oburzenie, na wnoszenie psów do spożywczaka. Quote
Beatrx Posted August 26, 2013 Posted August 26, 2013 Floriska, po prostu zawsze pytaj;) nie wychodź z założenia, że masz szczyla i to małego szczyla to weźmiesz go na ręce i już. mi się zdarzyło wejść do sklepu, restauracji, pizzerii, kawiarni, stacji benzynowej, pralni, sklepu żelaznego czy innych budynków z owczarkiem niemieckim i nikt nigdy problemu nie robił, bo wcześniej zawsze z uśmiechem na ustach zadaję pytanie: czy mogę na chwilę z pieskiem? z mojego psa sierść nie wypada tonami i nie wyściela nią przebytej drogi, nie wącha, nie wsadza nigdzie nosa, nie załatwia potrzeb fizjologicznych, nikogo nie zaczepia więc nie widzę powodów, dla których nie miałabym z nim gdzieś wejść jeśli właściciel budynku/sprzedawca wyrazi zgodę. oczywiście nie znaczy to, że wszędzie zabieram psa ze sobą i planując zakupy czy załatwianie spraw już smycz szykuję. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.