Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='ulvhedinn']A ubranka "funkcjonalne" są wielu rasom potrzebne, niekoniecznie łysym, przede wszystkim miniaturom, małe psy tracą ciepło znacznie szybciej niż duże (inne proporcje między masą, a powierzchnią ciała), mi się zdarza zakładać małemu ubranko nawet jak nie ma mrozu, jeśli jest chłodny wieczór, a jest po wysiłku. A czy to będzie bury polarek, czy wdzianko z futerkiem i złotymi haftami, to psu nie robi różnicy, pod warunkiem wygody ;)[/QUOTE]
temu nie przeczę :p
Zresztą kiedyś sama szukałam ubranka dla Figi, bo zimą jej było strasznie zimno w miejscu gdzie miała sterylkę i nie mogłam znaleźć bo wszystkie były takie że tam miał odsłonięte...:mad:

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Ja nie uważam, że podnoszenie psa do góry to dobry pomysł. Rozumiem kiedy inny pies nas atakuje, ale 99% ludzi, których spotykam, którzy podnosza psa robi to ... no właśnie nie wiem czemu.

Posted

A podnoszenie nie potęguje lęku? Ja tam nie jestem za tym ogólnie, uważam, że psy też muszą umieć sobie radzić, ale wszystko zależy od sytuacji, bo jak jakiś spory pies ewidentnie milusi nie jest to nie zamierzam ryzykować zdrowiem/życiem moich małych psów.

Posted

[quote name='omry']A podnoszenie nie potęguje lęku? Ja tam nie jestem za tym ogólnie, uważam, że psy też muszą umieć sobie radzić, ale wszystko zależy od sytuacji, bo jak jakiś spory pies ewidentnie milusi nie jest to nie zamierzam ryzykować zdrowiem/życiem moich małych psów.[/QUOTE]


Mam to samo zdanie.

Mam w domu małego histeryka ktory na serio wpada w agresywna histerie jak sie innego psa wystraszy (a niewiele jej trzeba zwlaszcza jak pies 10 razy wiekszy od niej) ale nigdy jej nie podnosze :shake: jak widze ze sie boi to po prostu wchodze miedzy nia a innego psa ze stanowczym "wypad" i powoli sie wycofujemy. Raz się zdarzyło że kopnęłam innego psa jak nie załapał że ma spadać.

Dzięki temu moja suka widzi ze jej jak coś "pomogę" i nauczyla sie odchodzić, szukac wsparcia u mnie zamiast od razu atakowac na wszelki wypadek.

I miałyśmy już sytuacje z agresorami różnej wielkości, na szczęście póki co agresory się mnie boją jak stanowczo ruszam w ich stronę.

Posted

Jak masz akurat mikropsa, którmu zaszkodzić może nawet pacnięcie łapą przez dużego, to nic dziwnego, ze go łapiesz na ręce, owszem, najlepiej jest jeśłi się da sytuację rozwiazać "przyziemnie", ale życie i zdrowie jednak jest najważniejsze ;)

Posted

Czy pod chamstwo psiarzy da się też podciągnąć ociężałość umysłową (żeby nie powiedzieć - skrajny kretynizm)?
Miałam dwie identyczne sytuacje w ciągu dwóch ostatnich dni :shake:
Mój neurastenik zauważył nadchodzącego z daleka sąsiada z mixem boksera (tak durnym, że potyka się o własne nogi - dopóki go nie znałam, to nie wiedziałam, że pies może być faktycznie głupi, a nie po prostu "źle wychowany"). Siedzę na ławce, pies wyskakuje spod niej z jazgotem na boksera, a co robi facet?

STOI.

I się gapi.
Jestem w trakcie uczenia psa, że można się zamknąć przy innych psach, pcham mu smakole, uspokajam, a sąsiad co? STOI! Gapi się jak cielak, pies to samo - ja zaczynam się denerwować, pies to czuje, ujada głośniej, no to w końcu ruszam się i odchodzę kawałek, a sąsiad coooo? KILKA KROKÓW W MOJĄ STRONĘ! I znowu stoi jak słup. Bokser się gapi tępo, mój pies coraz bardziej wściekły, ręce opadają. Dostał wiązankę, ale chyba nie przemówiłam mu do rozsądku :shake:
Jak wylazł na spacer, to po cholerę zatrzymuje się do ujadającego psa?

Dziś to samo, IDENTYKO - starszy facet z chow-chowem, mój pies z mordą, odchodzę, uspokajam go, smakol, smakol, a facet zmienia stronę chodnika i kieruje się na nas...
Wydarłam się, że po kiego grzyba pan lezie, że mój pies się stresuje i proszę się nie zbliżać, i co usłyszałam w odpowiedzi? Ignoranckie "aaaj tam,nic nie zrobi..." :placz:

Czasem żałuję, że mój Patryk to nie ast,bo może wtedy ludzie by zrozumieli, że jak mówię NIE PODCHODŹ albo DAJ MI ODEJŚĆ DO CHOLERY, to nie oznacza, że obawiam się "ataku" sznaucera na smyczy, tylko że go wychowuję, ćwiczę, cokolwiek...
A to wszystko w 30-to stopniowy upale. Odechciewa się wychodzić.

Posted

Wczoraj sobie idę z Larym dosyć wąskim prześciem, z jednej strony auta i warzywniak, z drugiej krzaczki a za nimi skwerek. W jednej ręce mam smycz, w drugiej 2 litry coli, nagle słyszę jazgot. Odwracam się i widzę gościa który ledwo utrzymuje na smyczy rzucającego się w naszym kierunku psa, myślę spoko przejdziemy szybciej i będzie ok. I co się stało? Okazało się że prócz tamtego ma dwa inne spore bez smyczy któe na nas wyskoczyły, koleś nie ogarniał, starsza pani idąca z przeciwnego kierunku stanęła i zamarła a ja miałam zły humor i wyprułam się na kundle tak, że się pięknie wyofały choć dalej mordy pruły. Jest jeden mały plusik sytuacji, Lary w ogóle nie zareagował! Jedynie się odwrócił, w 100% polegał na mnie i to mnie bardzo cieszy.
Strasznie mnie wkurza jak ktoś nie ogarnia jednego psa ale weźmie kolejne i ostatecznie nie ogarnia całej gromady.

Posted

[quote name='Pani Profesor']Czy pod chamstwo psiarzy da się też podciągnąć ociężałość umysłową (żeby nie powiedzieć - skrajny kretynizm)?
Miałam dwie identyczne sytuacje w ciągu dwóch ostatnich dni :shake:
Mój neurastenik zauważył nadchodzącego z daleka sąsiada z mixem boksera (tak durnym, że potyka się o własne nogi - dopóki go nie znałam, to nie wiedziałam, że pies może być faktycznie głupi, a nie po prostu "źle wychowany"). Siedzę na ławce, pies wyskakuje spod niej z jazgotem na boksera, a co robi facet?

STOI.

I się gapi.
Jestem w trakcie uczenia psa, że można się zamknąć przy innych psach, pcham mu smakole, uspokajam, a sąsiad co? STOI! Gapi się jak cielak, pies to samo - ja zaczynam się denerwować, pies to czuje, ujada głośniej, no to w końcu ruszam się i odchodzę kawałek, a sąsiad coooo? KILKA KROKÓW W MOJĄ STRONĘ! I znowu stoi jak słup. Bokser się gapi tępo, mój pies coraz bardziej wściekły, ręce opadają. Dostał wiązankę, ale chyba nie przemówiłam mu do rozsądku :shake:
Jak wylazł na spacer, to po cholerę zatrzymuje się do ujadającego psa?.[/QUOTE]
trzeba było wykorzystać sytuację, że jego pies tylko sobie stoi nie rzucając się na Twojego i potraktować to jako sesję szkoleniową, a nie się denerwować i niepotrzebnie nakręcać psa.

Posted

[quote name='Jara']Nagradzanie psa smakołykami w momencie kiedy ujada nie odciąga jego uwagi, a daje mu sygnał, że dobrze reaguje ujadając na inne psy.[/QUOTE]

ee Pani Profesor chyba napisała, że najpierw uspokaja psa, a potem go nagradza.

swoją drogą mam taką samą sytuację z psem, który też bezsensu ujada. i też najpierw uciszam, a potem nagradzam i szczekania jest coraz mniej.
spotykam dużo psów latających bez właściciela i nauczyłam się je w miarę możliwości ignorować. są, to są, nic na to nie poradzę, skupiam się po prostu na swoim psie. jak za blisko podbiegają z wyraźnie nieprzyjaznymi zamiarami to tupię, albo rzucam kamieniem, ale to drugie sprawia, że mój pies chce zaaportować :evil_lol: jak jakiś pies podbiega do nas bez ujadania, to wykorzystuję te rzadkie chwile do przywitania się i przerywam w razie potrzeby ;) nasze nerwy nie pomagają naszym nerwowym psom

Posted

Ja to wczoraj szału dostałam! Ide sobie spokojnie do swojej klatki ze spaceru z psem i co słysze, głupiego kundla sąsiada!
Facet durny, a tekścik mu się z ust wylał : Aro chodz! Zostawa.
Pies jego dalej na mnie biegnie, mój już zły, ja zła a gościu sobie poszedł.
Już nawet swoje buty rzucałam w psa żeby uciekł:angryy: dobrze że się odsunął bo musiałm wleźć z psem na góre do domu bez butów.

*****
Teraz nie o psach ale to przeszło moje chwile wytrzymałości.
Godzina 3 w nocy słysze cały czas chałas dochodzący spod mojego okna.
Słychać jakieś miałczenie i śmiechy. Wychylam się ciutke zaspana z okna zobaczyć co się dzieje i nie wierze!
Gościu żeby zabawić towarzystwo wziął kota za ogon i nim kręcił bo fajnie miałczał!! No co za bezmózg.
Zjeby dostał od razu! Bez patrzenia czy ktoś inny się na mnie gapi czy nie!
Pokazałam mu telefon że zaczne to nagrywać i zadzwonie na policję- odłozył kota i sobie poszli.

Posted

[quote name='Beatrx']trzeba było wykorzystać sytuację, że jego pies tylko sobie stoi nie rzucając się na Twojego i potraktować to jako sesję szkoleniową, a nie się denerwować i niepotrzebnie nakręcać psa.[/QUOTE]

najpierw tak robiłam, miało być grzeczne gapienie się na siebie bez warczenia i już może by się udało, ale bokser też zaczął po jakimś czasie się denerwować, bo mój najpierw jazgotał, no i niestety zaczęły się nawzajem nakręcać.

nie umiem multicytować ;) ale ktoś pisał o nagradzaniu - tak, najpierw go uspokajam, odwracam zadem do mnie, każę usiąść, jak spokojnie wykona "siad" to dopiero smakol, albo jak nie spojrzy w stronę psa i idzie przy nodze (chociaż popiskuje zawsze).
nie nagradzam za darcie japy, spokojnie :)
dzisiaj znowu widziałam tego sąsiada, z daleka się zatrzymał, bokser na naprężonej smyczy, chyba dziś od razu wyczuł, że będzie spina - mój oczywiście zaczyna warczeć, sąsiad stoi jak debil, na szczęście to było daleko i zdołałam czmychnąć w drugą stronę. sąsiad jest niereformowalny, żal na niego tracić nerwy.

Posted

Wczoraj myślałam że mnie szlag jasny trafi, krew nagła zaleje. :angryy:
Idę ze sowim psiurem i widzę, że z daleka leci jakie małe gówienko. Pies siad, bo miałam okazję przećwiczyć jego ekscytację. Podlatywacz okazał się również dziamgotaczem. Mój pies nie wytrzymał, zbyt ekstremalna jeszcze sytuacja i zaczął mnie ciągnąć do tamtego psa. Oczywiście mu nie pozwalam. Widzę, że leci w naszą stronę babsko i nagle z ryjem do mnie "NIECH PANI WEŹMIE SWOJEGO PSA!" Jestem bardzo uczulona na niewychowane dziamgające pieski, które są bez smyczy to mnie ostro szarpnęło i zwyzywałam babę równo.

Jej pierdzielutek podleciał do mojego psa, który był na smyczy i to ja mam zabierać psa. Pier **lić logikę :loveu:

Posted

[quote name='WiedźmOla']Wczoraj myślałam że mnie szlag jasny trafi, krew nagła zaleje. :angryy:
Idę ze sowim psiurem i widzę, że z daleka leci jakie małe gówienko. Pies siad, bo miałam okazję przećwiczyć jego ekscytację. Podlatywacz okazał się również dziamgotaczem. Mój pies nie wytrzymał, zbyt ekstremalna jeszcze sytuacja i zaczął mnie ciągnąć do tamtego psa. Oczywiście mu nie pozwalam. Widzę, że leci w naszą stronę babsko i nagle z ryjem do mnie "NIECH PANI WEŹMIE SWOJEGO PSA!" Jestem bardzo uczulona na niewychowane dziamgające pieski, które są bez smyczy to mnie ostro szarpnęło i zwyzywałam babę równo.

Jej pierdzielutek podleciał do mojego psa, który był na smyczy i to ja mam zabierać psa. Pier **lić logikę :loveu:[/QUOTE]

Dlatego kupiłam gaz :loveu:

Posted

Jestem patologiczna - łatwiej byłoby mi użyć gazu wobec właściciela, niż agresywnego szczekacza :shake:

:D

ale odpędzanie maluchów jakoś mi dobrze idzie - jak podbiega jeden starszy kundelek z ryjem, to mój podejmuje tak agresywne szczekanie, że mały spierdziela. nie musiałam nigdy ganiać żadnych pchełek, więc to czasem dobrze, że się sam broni ;)

Posted

[quote name='Yuki_']A jak to wytłumaczysz policji? :mad:
Bo kobieta na pewno wezwie policję i masz przerąbane, szczególnie jak przyjadą tacy którzy nie przepadają za psami.:diabloti:[/QUOTE]

To nie ja/ nic nie wiem/ musieliście mnie z kimś pomylić :lol:
A tak serio, to jeśli ma się dużego psa to najlepiej wystraszyć trochę malucha ;)

Posted

To był żart, nie użyłabym oczywiście gazu wobec osoby niestwarzającej mi zagrożenia, chodziło mi raczej o to, że miałabym mniejsze wyrzuty sumienia dowalając gazem jakiejś agresywnej mendzie w ciemnym zaułku, niż jakbym musiała zaaplikować to psu ;)

Posted

[quote name='Pani Profesor']To był żart, nie użyłabym oczywiście gazu wobec osoby niestwarzającej mi zagrożenia, chodziło mi raczej o to, że miałabym mniejsze wyrzuty sumienia dowalając gazem jakiejś agresywnej mendzie w ciemnym zaułku, niż jakbym musiała zaaplikować to psu ;)[/QUOTE]
Przecież wiem, i zrobiłabym to samo :diabloti:

Posted

[quote name='Pani Profesor']To był żart, nie użyłabym oczywiście gazu wobec osoby niestwarzającej mi zagrożenia, chodziło mi raczej o to, że miałabym mniejsze wyrzuty sumienia dowalając gazem jakiejś agresywnej mendzie w ciemnym zaułku, niż jakbym musiała zaaplikować to psu ;)[/QUOTE]

W sytuacji zagrożenia zdrowia mojego psa, ja się nie zastanawiam, czy właściciel obcego wariata to kretyn ;) Tylko chcę odgonić psa za wszelką cenę. Raczej w przypadku takiego szczekacza, pogroziłabym właścicielowi, że użyję gazu. Ale zdarza mi się, że atakują moje psy takie małe szczekacze, które nagle rzucają się do nogi i gryzą psa całkiem na serio. Nie będzie mi żal, jak taki dostanie gazem.

Posted

Chciałam naładować się pozytywnymi energiami, poszłam na pielgrzymkę... Jak to na pielgrzymce, idzie się i asfaltem, i lasami.
No i idziemy przez taki las, 2 godziny już przez totalne pustkowie (park krajobrazowy "Dolinki Krakowskie", jak konkretnie lokalizację chcecie:P), jest zarządzony postój - kto może, leci w krzaki by pozałatwiać potrzeby.
No i co? Znajdujemy uwiązane 2 psy, na "sąsiednich" drzewach. Typowe kundelki... No to inaczej niż "typowy chrześcijański moher", całe 300 osób zajęło się tymi psami - kanapki, woda, chwała służbie Maltańskiej za przemycie wodą utlenioną ran u jednego po kolczatce...
Cóż, nie mogliśmy nic innego zrobić, jak zadzwonić na SM, psy podobno pojechały do (i się nie po chrześcijańsku wkurzyłam) Olkusza...

Posted

..takie szybkie pytanie do właścicieli duzych ras a wiem że Was tu pełno:) : ile tak +/- wydajecie miesięcznie na swojego psiaka? Chodzi o psa 25-35kg, setera. Pytam o wydatki takie stałe:na karme, przysmaki i co tam jeszcze...Prosze nie ujmować w cenie zabiegu np zszywania łap czy operacji,przypadków losowych, choroby..
I też nie pisze o szczotkach, smyczasz, szamponach to co ma być w wyprawce:)
Dziekuje za odpowiedzi w mojej sprawie:)

Posted

Sytuacja sprzed kilku dni, akurat wpasowująca się w temat brania psów na ręce. Idę z młodym na codzienny, wieczorny spacer po okolicy. Taki, żeby mógł sobie powąchać, ominąć dziamgające psy, posłuchać różnych odgłosów itp. Jesteśmy na wąskim chodniku - z jednej strony ogrodzenie, z drugiej płot oddzielający od jezdni i trochę krzaków. Widzę, że z naprzeciwka idą jacyś tępi ludzie z upasionym beaglem na flexi. Oczywiście całą szerokością chodnika! :loveu: Nico szedł ładnie przy nodze, zbliżyliśmy się do tamtych, a oni nawet nie raczyli skrócić flexi... Beagle już wkurzony, prawie szarżuje na młodego. Musiałam go wziąć na ręce, bo inaczej beagle mógłby go staranować. Państwo smyczkę skrócili dopiero, jak okrągły niczym beczka beagle zaczął podchodzić do mojej nogi. Kiedy nas mijali nagle odkryli, jak skrócić smyczkę tak, by innym nie psuć nerwów. Szkoda, że tak późno, bo inaczej minęlibyśmy się spokojnie, Nico poćwiczyłby ignorowanie dziamgających i charczących piesków... Później, kiedy państwo byli już kilka metrów za nami, słyszę, jak pan karci pieseczka: "No co ty robisz? Co robisz?" i idą dalej, nadal całą szerokością chodnika. Miałam ochotę do niego podejść i też powiedzieć to samo: "No co ty robisz? Co robisz?". :evil_lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...