Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='badmasi']Tak, pytam się ciebie. Czy jesteś zdrowa na umyśle? Bardziej łopatologicznie się nie da.[/QUOTE]

Serio? :eviltong: to ktoś tu jest zdrowy? :crazyeye:

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

[quote name='rika']Byle dobrze. Chcesz żyletkę? Zrobisz przysługę społeczeństwu...[/QUOTE]

[quote name='rika']Za słabo się pocięłaś, skoro wciąż tu siedzisz :roll:[/QUOTE]

Ty tak serio dziewczyno? Ogarnij trochę.

Posted

[quote name='omry']Ty tak serio dziewczyno? Ogarnij trochę.[/QUOTE]


No chyba nikt normalny nie wziąłby tego na serio, nie sądzisz? Skoro ktoś sobie robi jaja, to ja też poważna nie jestem...

Posted

[quote name='Beatrx']ja cały czas mówię o tym, ze jak komuś pies przeszkadza (nie ważne, czy zakagańcowany czy nie) to i w komunikacji publicznej może iść w inne miejsce, a nie na siłę stać przy psie i rozpaczać nad tym, jak to on jest przerażony, "bo pies". i nie chodzi o wybujałe ego czy dostosowywanie się świata do potrzeb psiarzy, bo to każdy człowiek powinien trochę zrozumienia i pokory mieć w sobie i jak mu coś przeszkadza to może odejść na bok a nie koniecznie czegoś od innych wymagać. jak już wcześniej wspomniałam, ja nie pcham się tam, gdzie są małe dzieci, nawet grzeczne, bo wiadomo, ze takie dziecko będzie się nudziło i zacznie w końcu coś robić. a mi będzie to w czytaniu książki przeszkadzało. i mogłabym się władować do takiego przedziału z dzieckiem, a potem zwracać co i raz opiekunom uwagę tylko po co? wygodniej dla wszystkich jest po prostu iść dalej i znaleźć przedział bez dzieci.
i gdybym bała się psów na tyle, że nie mogłabym normalnie funkcjonować widząc psa to przede wszystkim poszłabym na leczenie, a w takim autobusie szłabym na drugą stronę pojazdu w ogóle na tego psa nie patrząc.[/QUOTE]

A co w sytuacji w której wsiadasz z psem do prawie pustego autobusu a w pewnym momencie robi się już bardzo duży tłok i nie ma się gdzie przesunąć? A właśnie wtedy wsiada ktoś kto musi tym konkretnym autobusem jechać (do pracy, szkoły na konkretną godzinę)? Gdzie ma stanąć? ma zrezygnować z jazdy autobusem? Nie załatwić swoich może bardzo ważnych spraw bo ty masz problem z kagańcem?

Posted

[quote name='rika']No chyba nikt normalny nie wziąłby tego na serio, nie sądzisz? Skoro ktoś sobie robi jaja, to ja też poważna nie jestem...[/QUOTE]

Nawet w 'robieniu jaj' trzeba znać umiar. Przesadyzm nie jest zdrowy. Ani w jedną, ani w drugą stronę :)

Posted

[quote name='wiki4']Nawet w 'robieniu jaj' trzeba znać umiar. Przesadyzm nie jest zdrowy. Ani w jedną, ani w drugą stronę :)[/QUOTE]

Nie wiem, o co ta spina... Sama napisała, że się potnie :p

Za to robienie sobie jaj z czyjegoś lęku, czy zarzucanie choroby psychicznej jest całkiem spoko :roll:

Posted

[quote name='rika']Nie wiem, o co ta spina... Sama napisała, że się potnie :p

Za to robienie sobie jaj z czyjegoś lęku, czy zarzucanie choroby psychicznej jest całkiem spoko :roll:[/QUOTE]
Nie wiem czy jesteś tylko chamska czy masz problem z głową. Dlatego się spytałam czy jesteś zdrowa. No ale teraz obstawiam wersję nr.1 chociaż biorąc pod uwagę twoje wcześniejsze przekleństwa można zastanowić się nad ZT co by trochę tłumaczyło brak kontroli nad językiem.

Posted

[quote name='motyleqq']... zapytałam o konkretną sytuację ..
.[/QUOTE]
Wydaje mi się, że stres wywołany biegającym sobie gdzieś tam psem na otwartej przestrzeni jest dużo mniejszy niż ten wynikający ze świadomości, że jesteś z tym psem zamknieta w pomieszczeniu, z którego nie masz bezpośredniej ucieczki.

Ale zgadzam się z Tobą, że nie możemy tez być całkowicie ograniczeni przez innych ludzi, bo większość robi afery z czystej złosliwości, nie lubią psów i już.
Wystarczy trochę wyobraźni, trochę uprzejmości i troszkę pomysleć o innych.

Zastanówcie się ... wchodzi do autobusu osoba z 3 kaukazami i mówi, że luzik, psy wychowane. Jestem ciekawa ile osób w duchu modliłoby się o kagańce :evil_lol: I to nie osoby z fobią, zwykły człowiek nawet lubiący psy.

Posted

[quote name='rika']Nie wiem, o co ta spina... Sama napisała, że się potnie :p

Za to robienie sobie jaj z czyjegoś lęku, czy zarzucanie choroby psychicznej jest całkiem spoko :roll:[/QUOTE]

Jaka spina? :)
Akurat Twoja wypowiedź jakoś najbardziej mnie zniesmaczyła. Podsuwanie komuś pomysłu kaleczenia się, czy odebrania sobie życia, tym bardziej nie znając tej osoby, nie jest na miejscu...

Posted

[quote name='wiki4']Jaka spina? :)
Akurat Twoja wypowiedź jakoś najbardziej mnie zniesmaczyła. Podsuwanie komuś pomysłu kaleczenia się, czy odebrania sobie życia, tym bardziej nie znając tej osoby, nie jest na miejscu...[/QUOTE]

Tylko, że to nie był mój pomysł :eviltong: ja jedynie odpowiedziałam na podobnym poziomie :p choć możliwe, że było to zbyt trudne i przegięłam :lol:

Posted

[quote name='rika']Tylko, że to nie był mój pomysł :eviltong: ja jedynie odpowiedziałam na podobnym poziomie :p choć możliwe, że było to zbyt trudne i przegięłam :lol:

Tylko, że ona powiedziała sarkastycznie o swojej osobie. A Ty tą wypowiedzią 'Byle dobrze. Chcesz żyletkę? Zrobisz przysługę społeczeństwu...' stwierdziłaś, że jest nic nie wartym człowiekiem. Tylko o to mi chodziło.

A żeby było choć trochę na temat, to jeżdżę z psem pociągiem, autobusem i jakoś nikt się nigdy nie przyczepił braku kagańca, choć zawsze mam w torbie w razie 'w' ;)


Posted

Wiecie co... z niektórych postów sączy się taki jad, że aż mi niedobrze czytając to. Te wszystkie "dyskusje" już dawno straciły jakąkolwiek wartość merytoryczną, ale zaczyna być coraz gorzej. Dziwnym trafem dodatkowo ZAWSZE zgadzają się ze sobą te same osoby, no dosłownie zawsze. Dlatego uważam, że tu już nie chodzi o wymianę argumentów, bo akurat ktoś się z czymś tam nie zgodził. Tu się już rozchodzi o sympatie i antypatie, a jadu coraz więcej.

Posted

[quote name='Ania!']Wydaje mi się, że stres wywołany biegającym sobie gdzieś tam psem na otwartej przestrzeni jest dużo mniejszy niż ten wynikający ze świadomości, że jesteś z tym psem zamknieta w pomieszczeniu, z którego nie masz bezpośredniej ucieczki.

Ale zgadzam się z Tobą, że nie możemy tez być całkowicie ograniczeni przez innych ludzi, bo większość robi afery z czystej złosliwości, nie lubią psów i już.
Wystarczy trochę wyobraźni, trochę uprzejmości i troszkę pomysleć o innych.

Zastanówcie się ... wchodzi do autobusu osoba z 3 kaukazami i mówi, że luzik, psy wychowane. Jestem ciekawa ile osób w duchu modliłoby się o kagańce :evil_lol: I to nie osoby z fobią, zwykły człowiek nawet lubiący psy.[/QUOTE]

no ale to Tobie się tak wydaje, natomiast jak ktoś ma jakieś lęki, to trochę inaczej postrzega świat ;) o to mi chodzi.

ja nie jestem nieuprzejma czy nieżyczliwa. gdybym weszła do autobusu z trzema kaukazami i gołym okiem widać byłoby spinę u ludzi, czy też ktoś poprosiłby o kagańce, to po prostu bym je założyła. tak jak robię z moją suką. po prostu jest ona tak skrajnie uległą wobec ludzi, że nie widzę potrzeby zakładać jej kagańca(kiedyś jakiś koleś złapał ją nagle za pysk, zero reakcji z jej strony), ale jeśli współpasażer wyrazi taką potrzebę, to zaakceptuję to i zrobię co należy ;) za to jak mój młodszy pies się kiedyś wybierze gdzieś komunikacją to na tą chwilę na 100% byłby w kagańcu

Posted

Chciałabym zaznaczyć, że tu nie chodzi o to jak bardzo macie spokojne, ułożone, wychowane i cudowne psy.
Tu chodzi o czyjś komfort psychiczny. A mówienie, że 'nie, bo mam to* w dupie' jest delikatnie ujmując chamstwem, spotykanym niestety coraz częściej.

*czyjąś obawę o własne lub czyjeś (np dziecka) zdrowie

Nie kieruję swoich słów do wszystkich, żeby nie było.
I nie plujcie tak jadem, bo mi wycieka z monitora na klawiaturę. Jeszcze mi się komp zepsuje i co wtedy? :cool3:

Posted

[quote name='WiedźmOla']Chciałabym zaznaczyć, że tu nie chodzi o to jak bardzo macie spokojne, ułożone, wychowane i cudowne psy.
Tu chodzi o czyjś komfort psychiczny. A mówienie, że 'nie, bo mam to* w dupie' jest delikatnie ujmując chamstwem, spotykanym niestety coraz częściej.

*czyjąś obawę o własne lub czyjeś (np dziecka) zdrowie

Nie kieruję swoich słów do wszystkich, żeby nie było.
I nie plujcie tak jadem, bo mi wycieka z monitora na klawiaturę. Jeszcze mi się komp zepsuje i co wtedy? :cool3:

orety, faktycznie strasznie chamskie, że ktoś, komu przeszkadza pies bez kagańca, musi się do mnie odezwać, bym kaganiec założyła. no cham ze mnie straszny!

Posted

Muszę być okropnym najgorszym chamidłem, ale jak schodzę z Iwanem na bok na wąskim chodniku, czy zakładałam ten kantar w autobusie to nie robię tego z troski o czyjeś lęki, tylko po prostu nie chce mi się z żadnymi ludźmi dyskutować.

Posted

[quote name='motyleqq']orety, faktycznie strasznie chamskie, że ktoś, komu przeszkadza pies bez kagańca, musi się do mnie odezwać, bym kaganiec założyła. no cham ze mnie straszny![/QUOTE]

Napisałam wyraźnie, że ktoś kto ma W DUPIE. Ty nie masz, bo jesteś przygotowana na ewentualną prośbę o kaganiec.

Nakręcacie się jak jakieś bachory tylko, żeby się pokłócić trochę na forum. Idźcie lepiej na spacer, zamiast uskuteczniać bezsensowne pyskówki. Jest piękna pogoda przecież ;)

Posted

Żeby odbiec od tematu chamstwa i nie chamstwa z kagańcem w roli głównej... ;)
Trzy tygodnie temu byliśmy na wakacjach, nad jeziorem. Generalnie nie ma tam jako takiej plaży, ale jest mały pagórek na którym można przesiadywać, opalać się itp. Nad jezioro na dłuższy czas szliśmy w sumie trzy dni pod rząd, potem popsuła się pogoda. Pierwszego dnia wszystkie napotkane psy były na smyczy, na swoim kocu i nie przeszkadzały innym plażowiczom. Drugiego dnia po całym terenie "plażowym" luzem latał pies, mieszaniec. Podchodził do innych plażowiczów (rył im nawet w torbach) oraz kąpał się w miejscu, gdzie przebywają małe dzieci. Oprócz niego na tym samym terenie, były dwa inne psy - Nico i york jakiś. Oba na smyczy. Kiedy mówiłam do mamy: Ciężko zakupić smycz i założyć ją psu pies był akurat obok nas, a jego właścicielka przechodziła przy naszym kocu. Spojrzała na mnie tak, jakby chciała mnie zabić, następnie pierwszy raz odkąd się pojawiła - odwołała psa. I poszedł się taplać w miejscu, w którym jest zakaz kąpieli psów. Ratownik nawet nie zareagował, a babka i reszta ferajny od tego psa miała to głęboko w d.... Nie można się było położyć, zostawić otwartego jedzenia, bo zaraz tenże pies przybiegał. Właściciele smyczy nie mieli nawet przy sobie. Może jestem dziwna, nie wiem, ale nie lubię, jak obcy pies stoi nad moją głową lub grzebie w mojej torbie czy też kąpie się w miejscu przeznaczonym właściwie dla ludzi. Był to pies mały, zwykła smycz ile może dla takiego kosztować? Góra 10zł? Nie wiem czy to tak bardzo nadszarpnęłoby budżet tej rodziny, czy może pokazało innym, że mają niewychowanego psa, ale cóż... Z pewnością zapewniłoby spokój innym plażowiczom. Za trzecim razem ten sam york, który poprzedniego dnia był zapięty na smycz, leżał na swoim kocu, latał luzem. Był daleko od nas, więc jakby nie musiałam się nim "przejmować", ale widziałam, jak osikał materac pozostawiony do wysuszenia (jego właściciele akurat się kąpali). Tłumów może na plaży wówczas nie było, ale kurcze coby im szkodziło zapiąć psa na smycz i trzymać przy sobie? :roll:

Posted

[quote name='dog193']Wiecie co... z niektórych postów sączy się taki jad, że aż mi niedobrze czytając to. Te wszystkie "dyskusje" już dawno straciły jakąkolwiek wartość merytoryczną, ale zaczyna być coraz gorzej. Dziwnym trafem dodatkowo ZAWSZE zgadzają się ze sobą te same osoby, no dosłownie zawsze. Dlatego uważam, że tu już nie chodzi o wymianę argumentów, bo akurat ktoś się z czymś tam nie zgodził. Tu się już rozchodzi o sympatie i antypatie, a jadu coraz więcej.[/QUOTE]


:loveu::loveu::loveu:
Czyli nie zwariowałam! Idealne podsumowanie całej żenującej dyskusji i tego, co się dzieje ostatnimi czasy na dogo.
Kiedyś lubiłam czytać dogo, bo między sprzeczkami można było znaleźć coś merytorycznego, a teraz... :roll:. Żenua.

Posted

A ja nie rozumiem, dlaczego ktoś musi PROSIĆ o założenie kagańca w komunikacji publicznej. To podobnie jak z podbiegaczami - ja muszę prosić jaśnie państwa, żeby zabierali swojego burka. A naturalnym stanem powinno być to, że każdy panuje nad swoim psem. Ja kaganiec zakładam dla świętego spokoju, psa łapię dla świętego spokoju jak kogoś mijam na alejce spacerowej, schodzę na bok jak widzę rowerzystę, rolkarza czy kogoś tam, mimo że WIEM, że mój pies nie podejdzie, nie podbiegnie i nic nie zrobi, i jakoś ani mi korona z głowy nie spadła ani mi kaktus na czole nie wyrósł a wiele razy przechodnie mi dziękowali, więc zupełnie nie rozumiem w czym problem, jeśli się myśli o czymkolwiek innym w życiu niż czubek własnego nosa.

Posted

[quote name='evel']A ja nie rozumiem, dlaczego ktoś musi PROSIĆ o założenie kagańca w komunikacji publicznej. To podobnie jak z podbiegaczami - ja muszę prosić jaśnie państwa, żeby zabierali swojego burka. A naturalnym stanem powinno być to, że każdy panuje nad swoim psem. Ja kaganiec zakładam dla świętego spokoju, psa łapię dla świętego spokoju jak kogoś mijam na alejce spacerowej, schodzę na bok jak widzę rowerzystę, rolkarza czy kogoś tam, mimo że WIEM, że mój pies nie podejdzie, nie podbiegnie i nic nie zrobi, i jakoś ani mi korona z głowy nie spadła ani mi kaktus na czole nie wyrósł a wiele razy przechodnie mi dziękowali, więc zupełnie nie rozumiem w czym problem, jeśli się myśli o czymkolwiek innym w życiu niż czubek własnego nosa.[/QUOTE]
Popieram w 200%. :)

Posted

[quote name='evel']A ja nie rozumiem, dlaczego ktoś musi PROSIĆ o założenie kagańca w komunikacji publicznej. To podobnie jak z podbiegaczami - ja muszę prosić jaśnie państwa, żeby zabierali swojego burka. A naturalnym stanem powinno być to, że każdy panuje nad swoim psem. Ja kaganiec zakładam dla świętego spokoju, psa łapię dla świętego spokoju jak kogoś mijam na alejce spacerowej, schodzę na bok jak widzę rowerzystę, rolkarza czy kogoś tam, mimo że WIEM, że mój pies nie podejdzie, nie podbiegnie i nic nie zrobi, i jakoś ani mi korona z głowy nie spadła ani mi kaktus na czole nie wyrósł a wiele razy przechodnie mi dziękowali, więc zupełnie nie rozumiem w czym problem, jeśli się myśli o czymkolwiek innym w życiu niż czubek własnego nosa.[/QUOTE]

dobrze wiedzieć że brak kagańca to brak panowania nad swoim psem ;)

Posted

[quote name='motyleqq']dobrze wiedzieć że brak kagańca to brak panowania nad swoim psem ;)[/QUOTE]

Jeśli to Twoja jedyna refleksja po przeczytaniu tego posta to spoko.

Posted

[quote name='evel']A ja nie rozumiem, dlaczego ktoś musi PROSIĆ o założenie kagańca w komunikacji publicznej. To podobnie jak z podbiegaczami - ja muszę prosić jaśnie państwa, żeby zabierali swojego burka. A naturalnym stanem powinno być to, że każdy panuje nad swoim psem. Ja kaganiec zakładam dla świętego spokoju, psa łapię dla świętego spokoju jak kogoś mijam na alejce spacerowej, schodzę na bok jak widzę rowerzystę, rolkarza czy kogoś tam, mimo że WIEM, że mój pies nie podejdzie, nie podbiegnie i nic nie zrobi, i jakoś ani mi korona z głowy nie spadła ani mi kaktus na czole nie wyrósł a wiele razy przechodnie mi dziękowali, więc zupełnie nie rozumiem w czym problem, jeśli się myśli o czymkolwiek innym w życiu niż czubek własnego nosa.[/QUOTE]
Evel naprawdę za każdym razem łapiesz psa jak spacerujesz i kogoś mijasz? Ja bym zwariowała, psy dostają komendę równaj i idą przy nodze ale ich nie łapię. Wyjątkowo zapinam collie jak idzie małe dziecko bo to pies w zestawieniu z takim maluchem duży i nie chcę powodować dyskomfortu u matki.
Jak widzę rowerzystę też schodzę na bok ale nie dlatego żeby rowerzysta poczuł się mega komfortowo tylko żeby mnie i psów nie rozjechał. W Warszawie rowerzyści rozplenili się jak muchy i niestety większość z nich kompletnie nie zna umiaru - szaleją po chodnikach a po ścieżkach pieszorowerowych, jakich jest pełno w parkach pędzą z prędkością światła. Jestem tak wredna, że aż się czasami cieszę jak takiego delikwenta oszczeka jakiś pies.
Kiedyś siedziałyśmy w nocy z koleżanką w parku obok ścieżki. Psy przysypiały przy ławce. Kilka razy w tą i spowrotem przebiegł facet. Psy nie zwróciły na niego uwagi. Za czwartym razem koleś pękł i ze złością wykrzyczał, że mamy się wynosić z psami bo on tu biega. Na tak miłą interwencję pozostało mi zwrócić mu uwagę, że park jest wielki i może sobie biegać gdzie indziej.

Posted

[quote name='evel']Jeśli to Twoja jedyna refleksja po przeczytaniu tego posta to spoko.[/QUOTE]

wszystko co miałam do powiedzenia w tym temacie napisałam przed Twoim postem, po co miałabym się powtarzać? bo chyba nie sądzisz, że po Twojej wypowiedzi powinnam pokornie spuścić głowę, zmienić zdanie i od dziś zakładać Etnie kaganiec zawsze do komunikacji? tak samo nie mam zamiaru wołać jej co chwilę, bo ktoś idzie, zwłaszcza jak gdzieś z boku w krzakach zajmuje się swoimi sprawami. jak ktoś boi się przejść, to oczywiście przytrzymam psa. jak jeżdżą szaleni rowerzyści to też ją wołam(jeśli idzie ścieżką, inaczej nie ma to sensu), ale z takich powodów jak badmasi: żeby mi ktoś psa nie rozjechał. nie mam refleksji na temat Twojego posta, bo tylko mnie rozśmieszyła sugestia, że brak kagańca to brak kontroli. albo może brak wołania co minutę.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...