asiak_kasia Posted July 24, 2013 Posted July 24, 2013 [quote name='omry']Ej no kurcze nie oszukujmy się, molosa, ttb czy innego silnego psychicznie psa NIE zglebujesz, a nawet jeśli to na pewno nie zyskasz takich efektów, jakich oczekujesz. Takiego psa nie stłamsisz, nie ustawisz siłą, on będzie szanował człowieka tylko wtedy, kiedy człowiek będzie dla niego przede wszystkim partnerem, któremu może zaufać, a dopiero później przewodnikiem. Te psy (nie wszystkie oczywiście, ale o takich piszemy) są bardzo silne zarówno psychicznie, jak i fizycznie i nie pozwolą się traktować jak szmatę, problem w ten sposób może się już tylko pogłębić.[/QUOTE] No kurde, ja zasadniczo glebowałam Rota :roll: On mi się w takiej pozycji momentalnie uspokajał. Tyle, że ja się z nim nie szarpałam, ani na nim nie kładłam, tu wystarczyło jedno pchnięcie ręką w bok i pies kładł się spokojnie. Szczególnie dobrze nam sięto sprawdzało jak zdarzył się już wypyszczyć do psa, ogarnać za pomoca kolców, ale nadal był taki nabuzowany. Takie położenie na boczku działało cuda. Także w sumie nie wiem pod co to podciągnać :eviltong: Natomiast nie wyobrazam sobie czegoś takiego zrobić w tym punkcie kulminacyjnym, bo był bardzo mocno tego załowała :diabloti: I to własnie uwielbiam w molosach, one mają swoją dumę, nie dadzą się pomiatac, i na pewno ściery do podłogi nie dadzą z siebie zrobić. Ktoś kto bedzie próbował rota wychować tak jak setera, albo pudla, może się bardzo mocno zdziwić. A co do reszty anusia, Ty serio nie rozumiesz o co lotto czy tylko udajesz, zeby wyszło na Twoje? Nikt nie kwestionował tego, czy Twoje psy zasługują na kaganiec ( w domyśle są niewychowane-bo WSZYSCY juz wiedza ze są ekstra) tylko, że w busie/tramwaju/pks/pkp ten kaganiec jest OBOWIĄZKOWY dla KAŻDEGO psa. W temacie kolców. Jak ja uwielbiam to stwierdzenie, że to metoda szkoleniowa i nie można jej stosować ciagle. No świetnie, JA z moim agresywnym Rotem kolce miałam na prawie kazdym spacerze przez 3lata i POMIMO tego, że pod koniec swojego zycia pieski olewął całkowicie, to nadal NIE UFAŁAM mu na tyle, żeby się bez tych kolców wybrać. Zakładane miał prewencyjnie, bo GDYBY coś jednak mu odpaliło to ja miałam nad nim KONTROLĘ. Pies agresywny będzie psem agresywnym już zawsze. Coś jak z alkoholikiem, moze nie pic 5 lat, ale nadal jest alkoholikiem. Z agresją jest to samo, może być super 3-5-8lat, ale zdarzy się jedna sytuacja w której (być może z naszej winy) pieskowi jednak się zapomni i dojdzie do tragedii. Po co to prowokować? Ja milion razy bardziej wolę psa w kolcach całe życie niz iluzoryczne przekonanie, że moj piesek ma problem odpracowany na tyle, że może sobie śmigać bez nich. A szczególnie majac psa takiego jak dobek bym sobie nie mogła pozwolić na cień wątpliwości. Serio, dla kogos kto ma pieski kochajace cały świat-to jest trudne do pojęcia. Punkt widzenia się zmienia diametralnie, w momencie kiedy trafia się na psa z takim problemem. I jeżeli ktoś lubi ryzykowac zdrowiem swoim i swojego psa, cudzym i cudzych psów-droga wolna. Ja tam jednak wolę być przygotowana na wszelkie niezapowiedziane atrakcje. Quote
a_niusia Posted July 24, 2013 Posted July 24, 2013 zacznijmy od tego, ze ja po prostu napisalam, ze moje psy nie uzywaja kagancow w mpk, bo tak je wychowuje, aby ich nie potrzebowaly. tak, to sa gordony. dwa dobrze wychowane gordny. i taaak, nie przestrzegam przepisu...to nie jest jedyyny przepis, ktorego nie przestrzegam, wiec skonczmy o tym gadac:))) to nie sa jedyne psy, jakie mialam w zyciu. mialam psa, ktory dwa pierwsze lata spedzil na lancuchu przy budzie. tez seter, z tym ze irlandzki i tez rodowodowy, charakter bez zarzutu. to nie przeszkadzalo mu przez pierwsze pol roku rzucac sie na wszystkie psy. wiadomo-nosil kolce, taka kolie z kolcow jak to kiedys nosily wszystkie psy. ale potem kupilismy mu obroze. czerwona dingo:)) jesli czyjs doberman wije sie na smyczy i potrzebuje ciaglego chodzenia w kolcach, bo jego wlasciciel panuje nad nim w tych kolcach fizycznie to jasne, niech nosi kolce-to jest zapewnienie bezpiecznstwa innym ludziom i psom. ale nie nazywajmy tego metoda szkoleniowa. bo metoda szkoleniowa ma dzialac. ja nic nie mam do kolczatki samej w sobie. ale np gdyby moje psy potrzebowaly obrozy elektrycznej na kazdy spacer to oznaczaloby, ze zle tej obrozy uzywam i ona nie dziala. Quote
omry Posted July 24, 2013 Posted July 24, 2013 Mnie się za to nie wydaje, żeby Amber na każdym spacerze strzelała Jariemu kolcami, bo nad nim nie panuje. Z tego, co pisze kolce są w razie co, gdyby cokolwiek nieprzyjemnego się działo. To jest pies nerwowy, nadpobudliwy i ma możliwości, wydaje mi się, że wyprowadzanie go tylko na obroży dingo mogłoby być okej, ale do jakiegoś momentu, gdzie Jarek się bardziej zdenerwuje i będzie konieczny szybki i wyraźny impuls, żeby chłopa momentalnie otrzeźwić. Absolutnie nie uważam, by to było złe użytkowanie kolców. Uważam za to, że przy takim psie to po prostu zdrowy rozsądek. Quote
asiak_kasia Posted July 24, 2013 Posted July 24, 2013 [quote name='a_niusia']zacznijmy od tego, ze ja po prostu napisalam, ze moje psy nie uzywaja kagancow w mpk, bo tak je wychowuje, aby ich nie potrzebowaly. tak, to sa gordony. dwa dobrze wychowane gordny. i taaak, nie przestrzegam przepisu...to nie jest jedyyny przepis, ktorego nie przestrzegam, wiec skonczmy o tym gadac:))) to nie sa jedyne psy, jakie mialam w zyciu. mialam psa, ktory dwa pierwsze lata spedzil na lancuchu przy budzie. tez seter, z tym ze irlandzki i tez rodowodowy, charakter bez zarzutu. to nie przeszkadzalo mu przez pierwsze pol roku rzucac sie na wszystkie psy. wiadomo-nosil kolce, taka kolie z kolcow jak to kiedys nosily wszystkie psy. ale potem kupilismy mu obroze. czerwona dingo:)) jesli czyjs doberman wije sie na smyczy i potrzebuje ciaglego chodzenia w kolcach, bo jego wlasciciel panuje nad nim w tych kolcach fizycznie to jasne, niech nosi kolce-to jest zapewnienie bezpiecznstwa innym ludziom i psom. ale nie nazywajmy tego metoda szkoleniowa. bo metoda szkoleniowa ma dzialac. ja nic nie mam do kolczatki samej w sobie. ale np gdyby moje psy potrzebowaly obrozy elektrycznej na kazdy spacer to oznaczaloby, ze zle tej obrozy uzywam i ona nie dziala. Spoko. Powiedz to mojemu kumplowi, który na widok cziłki zaczyna się dusić ze strachu. Powiedz mu, że Twoje pieski są super wychowane i on nie ma się czego bać :lol: Tu nie chodzi o Ciebie i Twoje psy, ale o komfort innych ludzi. Skoro masz to w dupie, no cóz-Twoja sprawa. ;) No ja w swoim zyciu miałam chyba wszystko poza ttb i dobkiem, miałam miksy miksów i rasowe, na ogół z problemami. I tak się składa, że są psy z którymi trzeba czasem pracować całe życie. I znowu się tu odwołam do Rota, trafił do mnie jako 6-8miesieczny szczyl. I on naprawdę rzucał się na psa, żeby zabić. Nie terytorialnie, nie z lęku. On mordował (pomijam fakt, że w 2 przypadkach udało mu się to skutecznie). Z ludźmi miał podobnie Nie wiedziałam o tym jak go brałam, bo sama bym go wysłała po witaminkę M. Ale pies trafił do nas i skoro już był to stwierdziliśmy, że spróbujemy zrobić co w naszej mocy. Na poczatku próbowałam pozytywnie, do czasu kiedy pies mi wyleciał za DZIECKIEM, a ja próbując go powstrzymać zaryłam ryjem po asfalcie, i jechałam tak z 20m. A wierz mi kawał ze mnie baby. I 3 lata psa próbowałam naprostować, udało mi się to. Natomiast gdyby żył nadal chodziły w kolcach, bo cel szkoleniowy został osiągnięty. On tej kolczatki nie potrzebował, ale potrzebowałam ja. I otoczenie. To był tylko pies i w dodatku pies z problemem, i ja musiałam być profilaktycznie wyposażona w narzędzie, które umożliwi mi zastopowanie psa, w każdej sytuacji. I o tym mówimy cały czas z Amberową, szkolenie swoją drogą, ale 100% kontrola nad psem to wymóg nie tylko ze względu na psa, ale tez na siebie i innych. Trudno to zrozumieć? Pewnie tak jak ten przepis o kagancu...:roll: Quote
a_niusia Posted July 24, 2013 Posted July 24, 2013 no to spoko. jedni potrzebuja kaganca i kolcow, inni nie. serio...nie ma co sie jarac i opisywac historii swojego zycia tylko dlatego, ze moj pies nie nosi kaganca...bo przypominam: od tego wszystko sie zaczelo...ta dyskusja na serio przybrala absurdalna forme:))) Quote
asiak_kasia Posted July 24, 2013 Posted July 24, 2013 [quote name='a_niusia']no to spoko. jedni potrzebuja kaganca i kolcow, inni nie. serio...nie ma co sie jarac i opisywac historii swojego zycia tylko dlatego, ze moj pies nie nosi kaganca...bo przypominam: od tego wszystko sie zaczelo...ta dyskusja na serio przybrala absurdalna forme:)))[/QUOTE] Dyskusje mają to do siebie ze ewoluują. a ja już prościej niż na przykładzie nie umiem wyjaśnić. ;) btw w temacie chamstwa laska z bullikiem, ja z Rudą, pieski się bawią w najlepsze, nagle bulek dość obficie rzygnał mi na sukę staruszków. Co robi właścicielka? Zapina psa i ucieka. :roll: Quote
aussie&husky Posted July 24, 2013 Posted July 24, 2013 [quote name='a_niusia'] taaak, nie przestrzegam przepisu...to nie jest jedyyny przepis, ktorego nie przestrzegam, wiec skonczmy o tym gadac:))) [/QUOTE] Nie ma się czym chwalić.Ty chyba w ogóle nie rozumiesz od czego zaczęła się ta dyskusja.A zaczęła się od tego,że wykazujesz brak szacunku w stosunku do osób,które psów nie lubią i/lub boją się ich,nie mając przy sobie kagańca/kagańców i nie zakładając ich swojemu psu/psom,nawet wtedy,kiedy widzisz,że ktoś nie czuje się z tego powodu komfortowo-i w dodatku chełpisz się tym,że twoje psy nie potrzebują kagańca,bo są dobrze wychowane.No okej,spoko.Z tym,że nie masz i nigdy nie będziesz mieć całkowitej pewności,na ile to,że Twoje psy nie potrzebują kagańca jest spowodowane wychowaniem a na ile cechami rasowymi,charakterem i temperamentem Twoich psów.Mówienie komuś,kogo pies chodzi w kagańcu,że źle wychował swojego psa jest nie na miejscu.A poza tym-tak jak już wyżej pisałam,w publicznych środkach transportu (moim zdaniem) nie musisz zakładać Twojemu psu kagańca,ale powinnaś go mieć ze sobą i w założyć,gdyby ktoś sobie tego życzył.Jeśli tego nie robisz,Twoja sprawa.Ponieważ jest to wątek o chamstwie innych psiarzy,powiem tylko,że moim zdaniem Twoje postępowanie jest zwyczajnie chamskie.I kropka.Koniec dyskusji.Nie dojdziemy do niczego w tej rozmowie. Quote
motyleqq Posted July 24, 2013 Posted July 24, 2013 [quote name='Amber'] Mi Jari nic nigdy nie odgryzie, bo wiem jak postępować z takim psem jak on. Ty, nie, jeżeli chciałabyś stosować długotrwałą. mechaniczną metodę przymusu przy agresywnym, nerwowym psie w szczycie pobudzenia. [/QUOTE] jak dla mnie, to mimo że kolce są impulsem, to stosowane całe życie są "metodą" długotrwałą. u Jariego to w ogóle było widać postępy: najpierw kantarek, potem łańcuszek, teraz kolce ;) [quote name='a_niusia'] jesli czyjs doberman wije sie na smyczy i potrzebuje ciaglego chodzenia w kolcach, bo jego wlasciciel panuje nad nim w tych kolcach fizycznie to jasne, niech nosi kolce-to jest zapewnienie bezpiecznstwa innym ludziom i psom. ale nie nazywajmy tego metoda szkoleniowa. bo metoda szkoleniowa ma dzialac. ja nic nie mam do kolczatki samej w sobie. ale np gdyby moje psy potrzebowaly obrozy elektrycznej na kazdy spacer to oznaczaloby, ze zle tej obrozy uzywam i ona nie dziala.[/QUOTE] o, to jest dla mnie bardzo trafne podsumowanie. w takiej sytuacji, gdy kolce stanowią zabezpieczenie, są takim samym środkiem jak kaganiec, a nie metodą szkoleniową. bo szkolenie powinno prowadzić do jakiegoś konkretnego sukcesu, zmiany w zachowaniu. swoją drogą przy takim podejściu jak Amber, pewnie oba moje psy też skończyłyby w kolcach ;) co z tego, że są mniejsze. oba by się totalnie zgasiły, ale to pewnie byłby sukces. Quote
Fauka Posted July 24, 2013 Posted July 24, 2013 Ja mam labradora, rasę którą ludzie kochają a i tak często dostaję opierdziel za brak kagańca na ulicy. Raz usłyszałam że z takim bydlakiem nie powinnam z domu bez niego wychodzić, za co? Za to że po prostu stał i oddychał. Niedawno pan kierowca autobusu przyjechał sobie 4 minuty za wcześnie, dobiegłam do autobusu i nie chciał mi otworzyć, otworzył bo kilka innych osób zaczęło pukać w szybę. Dlaczego? Ano dlatego że Lary nie miał kagańca, na nic zdały się tłumaczenia że nie zdąrzyłam mu go założyć, ludzie mieli w dupie to że kaganiec od razu po wejściu mu założyłam. Była nagonka, było że bydle a starsze panie jak piranie się nawzajem nakręcały. Co robił mój pies? całą drogę spał jak zabity. Lepiej unikać takich sytuacji bo nie są przyjemne, choć większość naszych podróży mpk jest miła. Ludzie pytają, głaszczą, rozmawiają ze mną, raz jechaliśmy z maluchami z podstawówki, 20stka dzieci się na nim uwiesiła i było ok, ostatnio jechaliśmy autobusem z dwoma wózkami, pani przejechała mu po łapach, dzieciak kopał nogami a Lary nawet się nie ruszył, matki też nie miały nic przeciwko niemu ale miał kaganiec na wypadek, gdyby ktoś miał ochotę się uczepić. Poza tym są ludzie którzy czarnego laba czy gordona pomylą z rottweilerem i narobią szumu na cały autobus. Raz jakaś babka widząc ze wsiadam z psem wyskoczyła z tramwaju bo tak się bała. Quote
a_niusia Posted July 24, 2013 Posted July 24, 2013 a jak mi raz motorniczy kazal zalozyc suce kaganiec w tramwaju, to zalozylam jej kantarek na ryj, a wpolasazerowie zaczeli mnie namawiac, zeby sciagnac i jeszcze powiedzieli motorniczemu, zeby nie przeginal:))))))))))) Quote
badmasi Posted July 24, 2013 Posted July 24, 2013 Moje psy w parku też chodzą luzem bez kagańca, też łamię przepis i jakoś mnie to nie wzrusza. Zaraz mi ktoś powie, że w końcu dostanę mandat - szczerze wątpię. Policja chodzi po tym parku regularnie, także patrole z belgami, widzieli mnie setki razy i co ? ano nic...Kiedyś jakaś panna mądralińska pouczała mnie na dogo (bo widziała moje psy w parku luzem), że nawet jak aportują czy łapią frisbee to powinny być na lince bo dostanę mandat, bo ludzie się boją itd. Tę radę całkowicie olałam, minęło kilka lat ani mandatu nie dostałam ani nie widziałam aby ktoś dostał zawału serca z powodu moich psów. Może jest w tym jakaś prawidłowość, że ludzie którzy mają agresywne, nieposłuszne psy wymagają aby każdy choćby miał psa super łagodnego to tak jak i oni prowadzał psa na smyczy i w kagańcu. Wszyscy przecież muszą mieć tak samo źle. Niestety do nich nigdy nie dotrze, że można mieć psa łagodnego, dobrze wychowanego, który wymaga kontroli w znikomym stopniu. Na to czy ludzie boją się psow czy nie mam znikomy wpływ. Moje psy do ludzi nie podchodzą, nie atakują, nie szczekają. Jeśli ktoś boi się psa idącego spokojnie i nie zwracającego uwagi na człowieka to niestety powinien się leczyć. Quote
asiak_kasia Posted July 24, 2013 Posted July 24, 2013 [quote name='badmasi']Moje psy w parku też chodzą luzem bez kagańca, też łamię przepis i jakoś mnie to nie wzrusza. Zaraz mi ktoś powie, że w końcu dostanę mandat - szczerze wątpię. Policja chodzi po tym parku regularnie, także patrole z belgami, widzieli mnie setki razy i co ? ano nic...Kiedyś jakaś panna mądralińska pouczała mnie na dogo (bo widziała moje psy w parku luzem), że nawet jak aportują czy łapią frisbee to powinny być na lince bo dostanę mandat, bo ludzie się boją itd. Tę radę całkowicie olałam, minęło kilka lat ani mandatu nie dostałam ani nie widziałam aby ktoś dostał zawału serca z powodu moich psów. Może jest w tym jakaś prawidłowość, że ludzie którzy mają agresywne, nieposłuszne psy wymagają aby każdy choćby miał psa super łagodnego to tak jak i oni prowadzał psa na smyczy i w kagańcu. Wszyscy przecież muszą mieć tak samo źle. Niestety do nich nigdy nie dotrze, że można mieć psa łagodnego, dobrze wychowanego, który wymaga kontroli w znikomym stopniu. Na to czy ludzie boją się psow czy nie mam znikomy wpływ. Moje psy do ludzi nie podchodzą, nie atakują, nie szczekają. Jeśli ktoś boi się psa idącego spokojnie i nie zwracającego uwagi na człowieka to niestety powinien się leczyć.[/QUOTE] Ale czym innym są psy w parku, a czym innym w komunikacji miejskiej. Psa w parku można ominac, zmienić trasę, obejść lukiem. Możliwości jest sporo. Mi ogarnięte i te mniej psy spuszczone ze smyczy w ogóle, ale to w ogóle nie przeszkadzają. Natomiast w busie/tramwaju/pksie miejsca jest dużo mniej. I wtedy trzeba w pewną interakcję z tym psem wejsc. I można się czuć niepewnie. Szczególnie, ze jakoś czesciej spotykam nieogarnięte pieski, niz te wychowane. I tu nie chodzi o psa na spacerze, tylko o kaganiec w busie. Różnica dość znaczna. I tak się składa, ze miałam psa agresora, a teraz mam sukę kochająca inne pieski i nadal myślenie mi się nie zmieniło. Bus=kaganiec. Dla każdego pieska. Quote
a_niusia Posted July 24, 2013 Posted July 24, 2013 [quote name='badmasi']Moje psy w parku też chodzą luzem bez kagańca, też łamię przepis i jakoś mnie to nie wzrusza. Zaraz mi ktoś powie, że w końcu dostanę mandat - szczerze wątpię. Policja chodzi po tym parku regularnie, także patrole z belgami, widzieli mnie setki razy i co ? ano nic...Kiedyś jakaś panna mądralińska pouczała mnie na dogo (bo widziała moje psy w parku luzem), że nawet jak aportują czy łapią frisbee to powinny być na lince bo dostanę mandat, bo ludzie się boją itd. Tę radę całkowicie olałam, minęło kilka lat ani mandatu nie dostałam ani nie widziałam aby ktoś dostał zawału serca z powodu moich psów. Może jest w tym jakaś prawidłowość, że ludzie którzy mają agresywne, nieposłuszne psy wymagają aby każdy choćby miał psa super łagodnego to tak jak i oni prowadzał psa na smyczy i w kagańcu. Wszyscy przecież muszą mieć tak samo źle. Niestety do nich nigdy nie dotrze, że można mieć psa łagodnego, dobrze wychowanego, który wymaga kontroli w znikomym stopniu. Na to czy ludzie boją się psow czy nie mam znikomy wpływ. Moje psy do ludzi nie podchodzą, nie atakują, nie szczekają. Jeśli ktoś boi się psa idącego spokojnie i nie zwracającego uwagi na człowieka to niestety powinien się leczyć.[/QUOTE] mnie raz zaczepil patrol, kiedy wracala zza walow przez park i mialam psy luzem. zagwizdalam, wrocily, usiadly przy nodze. i jeden straznik powiedzial do drugiego "daj spokoj, psy pod kontrola". kilka miesiecy pozniej znow spotkalam tego straznika z innym niz poprzednio kolega, kiedy bylam z psami na sikaniu kolo chaty na trawniku. jeden pies byl luzem. i tez powiedzial do kumpla "spokojnie, znam te psy. sa bardzo grzeczne". ja nie mam linki na stanie, nie widze zastosowania. Quote
gops Posted July 24, 2013 Posted July 24, 2013 Mój pies także lata luzem po parku mimo wielkiej tabliczki na wejściu "psy tylko na smyczach i w kagańcach" po to ide do parku by mój pies sobie pobiegał , łamie przepis i juz raz dostałam upomnienie od miłych panów policjantów ale nadal to robię bo gdybym chciała psa trzymać na smyczy poszłabym pod blok . Jak widzę ludzi z dziećmi lub psami łapie psa na smycz i puszczam znowu gdy już ich miniemy , z dziećmi dlatego że to właśnie one najczęściej się boją a mój pies wygląda "groźnie" . Nie raz nie dwa usłyszałam że mój pies powinien być na smyczy i wtedy nie dyskutuje łapie psa i tyle bo ludzie mają racje , z tym że puszczam go znowu za moment. Kolczateczke posiadam i używam w razie potrzeby np. gdy w okolicy są cieczki mój pies robi się nieznośny i wcale nie uważam tego za porażke szkoleniową , nosi kolce dla bezpieczeństwa mojego(mozliwość urwania ręki;) ) i innych psów. Quote
motyleqq Posted July 24, 2013 Posted July 24, 2013 [quote name='asiak_kasia']Ale czym innym są psy w parku, a czym innym w komunikacji miejskiej. Psa w parku można ominac, zmienić trasę, obejść lukiem. Możliwości jest sporo. Mi ogarnięte i te mniej psy spuszczone ze smyczy w ogóle, ale to w ogóle nie przeszkadzają. Natomiast w busie/tramwaju/pksie miejsca jest dużo mniej. I wtedy trzeba w pewną interakcję z tym psem wejsc. I można się czuć niepewnie. Szczególnie, ze jakoś czesciej spotykam nieogarnięte pieski, niz te wychowane. I tu nie chodzi o psa na spacerze, tylko o kaganiec w busie. Różnica dość znaczna. I tak się składa, ze miałam psa agresora, a teraz mam sukę kochająca inne pieski i nadal myślenie mi się nie zmieniło. Bus=kaganiec. Dla każdego pieska.[/QUOTE] a ja myślę, że jak ktoś się boi psów, tak jak wspomniany przez Ciebie kolega, to taki luzem biegający, bez kagańca, jest równie albo nawet bardziej przerażający, niż ten na smyczy przy nodze w autobusie. też mam kolegę, który panicznie boi się psów i jak jakiś stał w okolicy jego bloku(luzem), to chłopak bał się wrócić do domu. z Etną chodziłam do parku praktycznie codziennie, gdzie nie można spuszczać psów. spotykałam tam strażników miejskich i nigdy nie zwrócono mi uwagi. raz pod blokiem, jak spotkała się grupa psiarzy, same szczeniaczki(Etna również była wtedy szczeniaczkiem), pani z amstaffem(jak sądzę, agresywnym, gdyż był zawsze w kagańcu i zawsze tuż przy nodze), zadzwoniła po SM, bo psy biegają. oczywiście żaden pies nawet nie miał zamiaru podbiec do jej psa, bo wszyscy właściciele mieli olej w głowie. SM przyjechała, powiedziała nam że musieli to przyjechali i tyle. to, że ktoś ma jakieś tam problemy ze sobą nie znaczy, że cały świat ma się do niego dostosowywać. oczywiście wszystko ma swoje granice, ale nie uważam, że pies bez kagańca w autobusie to ich przekroczenie. jak ktoś poprosi, to założę, ale jak pisałam wcześniej, nie mam takiej potrzeby przy Etnie. przepisy to przepisy. nie wiem czemu nie nałożenie kagańca w autobusie jest takie straszne, a puszczanie luzem psa gdy przepisy zabraniają już jest ok. tak samo ludzie mogą się bać. Quote
asiak_kasia Posted July 24, 2013 Posted July 24, 2013 [quote name='motyleqq'] przepisy to przepisy. nie wiem czemu nie nałożenie kagańca w autobusie jest takie straszne, a puszczanie luzem psa gdy przepisy zabraniają już jest ok. tak samo ludzie mogą się bać.[/QUOTE] Dlatego, że idąc po parku masz możliwość cofnięcia się, wybrania innej drogi, ominięcia psa. W busie taka możliwość jest mocno ograniczona. Jakub żyje w społeczeństwie, funkcjonuje, bo musi, dlatego nauczył się jakoś sobie z tym radzić, i stara się nie poddawać panice. I o ile tak jak sam mówi, widząc psa w parku ma możliwość wycofania się,(najczesciej tez rozpoznaje "znajome" psy-wie czego siępo nich spodziewać), o tyle w komunikacji miejskiej już niekoniecznie(szczególnie, że raczej spotyka psy, które widzi po raz pierwszy). I dla niego stanie w busie obok psa, który w dodatku nie ma kagańca, jest męczarnią. Mi założenie kagańca nie sprawia problemu, jeżeli dla kogoś to taka wielka trauma, no to ja nie mam nic do dodania. :roll: Nie umiem po prostu pojac tego absurdalnego argumentu, "ja nie widzę takiej potrzeby", no ale ja widzę i przepisy widzą, jak komuś sięto nie podoba-nie ma obowiązku jeżdżenia MPK. A skoro juz pakuje zad do busa, to niech stara się być w miarę bezproblemowy i stosować sie do zasad, które obowiązują wszystkich. ;) Quote
Beatrx Posted July 24, 2013 Posted July 24, 2013 [quote name='Amber']Ja jej nie zarzucam, że tą metodą wychowała swoje psy, ja piszę, że ta metoda może być niebezpieczna dla psów (a zwłaszcza właścicieli), które mają w sobie nieco więcej ikry niż gordon. Poza tym kolczatka jest krótkotrwałą metodą, już to pisałam. Ale jak widać, to pisanie do ściany. Śmieszne jest za to pisanie, samemu mając łatwe pieski, pouczających postów do kogoś kto takiego pieska nie ma. Jeszcze raz sie pytam, o jakich innych metodach piszesz? Ja innych metod nie będę ryzykować, gdyż jestem za mojego psa oraz jego otoczenie odpowiedzialna. Odnoszę wrażenie, że dla niektórych byłabym bardziej spoko codziennie ryzykujac pogryzienie psa/człowieka byleby mój pies nie łaził w kolcach. Pasjonujące :) [/QUOTE] piszesz, że długotrwała mechaniczna metoda stosowana na Twoim psie spowodowałaby ogryzienie głowy osobie metodę tą stosującą, a sama długotrwale kolce stosujesz. nie mówię tu o tym, że twój pies chodzi non stop na kolcach na napiętej smyczy tylko o tym, że ciągle te kolce ma i ciągle tych korekt wymaga, więc coś tu jest nie halo. ja bym pracę z nim zaczęła od zapewnienia mu ruchu i zajęcia odpowiedniego dla jego rasy i temperamentu, bo bez zaspokojenia podstawowych psich potrzeb nie pójdzie się do przodu w pracy. i ja suk seterów w domu nie trzymam, mam za to pełnojajecznego ONka, który też jest psem dominującym i dzięki pracy z nim mogę bez kolców i kagańca łazić z nim w tłumie ludzi i wiem, ze nikomu krzywdy nie zrobi. wiem, że zaraz padnie argument, ze pies psu nierówny i na pewno mój ONek ma charakter zbliżony do suki gordona, ale prawda jest taka, że co z nim przeszłam to moje i z pewnością wylądowałby w końcu na kolcach i musiałby non stop chodzić w kagańcu, gdybym się nim porządnie nie zajęła i przede wszystkim nie zapewniła porządnego zajęcia. Quote
a_niusia Posted July 24, 2013 Posted July 24, 2013 no to tez racja...przeciez pies zawsze moze do kogos podbic jak biega luzem:)) a w autobusie czy tramwaju jest na krotkiej smyczy. wiec pies luzem jest STRASZNIEJSZY:)) Quote
asiak_kasia Posted July 24, 2013 Posted July 24, 2013 [quote name='a_niusia']no to tez racja...przeciez pies zawsze moze do kogos podbic jak biega luzem:)) a w autobusie czy tramwaju jest na krotkiej smyczy. wiec pies luzem jest STRASZNIEJSZY:))[/QUOTE] A możesz wziąć łaskawie w tej swojej yntelygencji fakt, że lęki takie jak np ten mojego znajomego nie opierają się na logice i są dość mocno IRRACJONALNE? ;) Quote
a_niusia Posted July 24, 2013 Posted July 24, 2013 [quote name='Beatrx']piszesz, że długotrwała mechaniczna metoda stosowana na Twoim psie spowodowałaby ogryzienie głowy osobie metodę tą stosującą, a sama długotrwale kolce stosujesz. nie mówię tu o tym, że twój pies chodzi non stop na kolcach na napiętej smyczy tylko o tym, że ciągle te kolce ma i ciągle tych korekt wymaga, więc coś tu jest nie halo. ja bym pracę z nim zaczęła od zapewnienia mu ruchu i zajęcia odpowiedniego dla jego rasy i temperamentu, bo bez zaspokojenia podstawowych psich potrzeb nie pójdzie się do przodu w pracy. i ja suk seterów w domu nie trzymam, mam za to pełnojajecznego ONka, który też jest psem dominującym i dzięki pracy z nim mogę bez kolców i kagańca łazić z nim w tłumie ludzi i wiem, ze nikomu krzywdy nie zrobi. wiem, że zaraz padnie argument, ze pies psu nierówny i na pewno mój ONek ma charakter zbliżony do suki gordona, ale prawda jest taka, że co z nim przeszłam to moje i z pewnością wylądowałby w końcu na kolcach i musiałby non stop chodzić w kagańcu, gdybym się nim porządnie nie zajęła i przede wszystkim nie zapewniła porządnego zajęcia.[/QUOTE] warto dodac, ze moje trzy "suki gordona" maja skrajnie rozne charaktery mimo ze maja od szczeniaka tych samych wlascicieli:)) dlatego pytalam, ile amber zna "suk gordona" osobiscie skoro z takim przekonaniem o nich pisze. Quote
a_niusia Posted July 24, 2013 Posted July 24, 2013 [quote name='asiak_kasia']A możesz wziąć łaskawie w tej swojej yntelygencji fakt, że lęki takie jak np ten mojego znajomego nie opierają się na logice i są dość mocno IRRACJONALNE? ;)[/QUOTE] ej dobra...to ty wysil swoja YNTELYGENCJE i zrozum, ze mam gdzies twojego znajomego i jego leki. jak ktos ma irracjonalne leki, to sa od tego specjalisci. Quote
motyleqq Posted July 24, 2013 Posted July 24, 2013 w parku też zasady obowiązują wszystkich. Twój kolega akurat mniej boi się psów w parku, ale z pewnością jest całe mnóstwo osób, które i w przestrzeni otwartej panikują na widok psa, zwłaszcza biegnącego luzem. czy ich strach jest mniej ważny? może wobec tego w ogóle nie powinniśmy spuszczać swoich psów? miałam raz sytuację, że moje psy się bawiły nad rzeką, a robią to dość ostro i dla osoby nie znającej się na psach może być to straszne, i pewien pan bał się wyjść ze swojej działki. zabrałam psy, ale może w takim razie w ogóle nie powinnam tam chodzić? nie stwarzam problemów w komunikacji. moja suka prawie natychmiast idzie w kimę w pociągu, w autobusach miejskich po prostu sobie siedzi/leży. nie sprawia mi problemu założenie kagańca i robię to, gdy ktoś sobie zażyczy. jeśli ludziom bojącym się psów brakuje języka w gębie i wolą w ciszy się bać, to przykro mi, na to już nic nie poradzę. Quote
asiak_kasia Posted July 24, 2013 Posted July 24, 2013 [quote name='a_niusia']ej dobra...to ty wysil swoja YNTELYGENCJE i zrozum, ze mam gdzies twojego znajomego i jego leki. jak ktos ma irracjonalne leki, to sa od tego specjalisci. No i to jest kwintesencja Twojej osoby i to o czym cały czas tutaj mowa ;) \ dziękuję skończyłam. Quote
a_niusia Posted July 24, 2013 Posted July 24, 2013 [quote name='asiak_kasia']No i to jest kwintesencja Twojej osoby i to o czym cały czas tutaj mowa ;) \ dziękuję skończyłam.[/QUOTE] nareszcie... Quote
badmasi Posted July 24, 2013 Posted July 24, 2013 [quote name='asiak_kasia'] Nie umiem po prostu pojac tego absurdalnego argumentu, "ja nie widzę takiej potrzeby", no ale ja widzę i przepisy widzą, jak komuś sięto nie podoba-nie ma obowiązku jeżdżenia MPK. A skoro juz pakuje zad do busa, to niech stara się być w miarę bezproblemowy i stosować sie do zasad, które obowiązują wszystkich. ;)[/QUOTE] Ja nie jestem hipokrytką i otwarcie mówię - nie przestrzegam niektórych przepisów, nie stosuję się do zsad, które obowiązują wszystkich. Nie do końca rozumiem Twoje stanowisko. Dopuszczasz bieganie psa luzem w parku choć to zakazane a nalegasz aby wszyscy kagańcowali swoje psy w komunikacji miejskiej. Żeby innych pouczać to samemu trzeba być wzorem. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.