rika Posted July 23, 2013 Posted July 23, 2013 [quote name='a_niusia']no jakos:))) a przez to, ze moj pies tego kaganca nie ma niektorzy nawet wspolczuja mojemu facetowi hahahahaha[/QUOTE] Przykro mi, że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem, ale to nie mój problem :lol: i nie- nie współczuję mu z tego powodu, a z tego najbardziej oczywistego, który zrozumiał każdy, poza Tobą :eviltong: To smutne, że próbujesz z innych robić głupków, podczas gdy najbardziej wygłupiasz się Ty... :roll: Quote
Unbelievable Posted July 23, 2013 Posted July 23, 2013 [quote name='asiak_kasia']dopiero teraz? Ja tam obstawiam ze to już ładnych kilka lat temu ;)[/QUOTE] ale ja mówię o was, a nie o aniusi :) Quote
a_niusia Posted July 23, 2013 Posted July 23, 2013 dobra, zajebisie:))) ale to nie zmienia faktu, ze i tak nie zamierzam przestrzegac przepisow dotyczacych kaganca jak i rozmaitych innych przepisow:))) Quote
asiak_kasia Posted July 23, 2013 Posted July 23, 2013 [quote name='Unbelievable']ale ja mówię o was, a nie o aniusi :)[/QUOTE] serio? W zyciu bym na to nie wpadła :diabloti: W przeciwieństwie co do niektórych mam ciut dystansu i nie mam problemu z tym, że komuś się nie podoba moja osoba ;) Quote
Amber Posted July 23, 2013 Posted July 23, 2013 A ja nie wiedziałam, że "my" to dogo :diabloti: Quote
Unbelievable Posted July 23, 2013 Posted July 23, 2013 [quote name='asiak_kasia']serio? W zyciu bym na to nie wpadła :diabloti: W przeciwieństwie co do niektórych mam ciut dystansu i nie mam problemu z tym, że komuś się nie podoba moja osoba ;)[/QUOTE] :mdleje: nie mam zielonego pojęcia po co dorabiasz sobie do tego ideologię. Po prostu dla mnie odstawiacie straszną dzieciniadę ;) można by sobie znaleźć jakiś inny temat niż niezaprzeczalna zajebistość aniusi, serio Quote
asiak_kasia Posted July 23, 2013 Posted July 23, 2013 [quote name='Unbelievable']:mdleje: nie mam zielonego pojęcia po co dorabiasz sobie do tego ideologię. Po prostu dla mnie odstawiacie straszną dzieciniadę ;) można by sobie znaleźć jakiś inny temat niż niezaprzeczalna zajebistość aniusi, serio[/QUOTE] Boże, Boże,Bożenko...jaką znowu ideologię? :lol: Quote
Unbelievable Posted July 23, 2013 Posted July 23, 2013 [quote name='asiak_kasia']Boże, Boże,Bożenko...jaką znowu ideologię? :lol:[/QUOTE] [quote name='asiak_kasia'] W przeciwieństwie co do niektórych mam ciut dystansu i nie mam problemu z tym, że komuś się nie podoba moja osoba ;)[/QUOTE] wtf? ja nie mam dystansu, czy aniusia nie ma? a może ty masz i się chwalisz, albo nie masz i udajesz? :evil_lol: po prostu nie mam pojęcia po co to napisałaś, bo to totalnie nie na temat, albo ja nie rozumiem : P Quote
a_niusia Posted July 23, 2013 Posted July 23, 2013 ja nie mam dystansu!!! wszyscy inni pisza "z humorem i przymruzeniem oka":)) Quote
asiak_kasia Posted July 23, 2013 Posted July 23, 2013 [quote name='Unbelievable']wtf? ja nie mam dystansu, czy aniusia nie ma? a może ty masz i się chwalisz, albo nie masz i udajesz? :evil_lol: po prostu nie mam pojęcia po co to napisałaś, bo to totalnie nie na temat, albo ja nie rozumiem : P[/QUOTE] aaa juz rozumiem. Odpisałas, że Twój post odnosił się do nas, zakładam, że do mnie również, wiec odpisałam, że to nie teraz "dogo" sięgnęło dna, ino juz dużo wcześniej. Taki żarcik. I dodałam, że po prostu mam trochę dystansu i umiem żartować z siebie tez. Ani do Ciebie, ani do anusi, ani do nikogo konkretnego nie piałam. Chyba musze zaprzestać korzystania z dogo i ogarniania nowych projektów, bo mało precyzyjnie zaczynam się wyrażać. :shake: Quote
Amber Posted July 23, 2013 Posted July 23, 2013 Widzę, że ci się spodobał mój tekst :loveu: Fakt, jest wszystkim czym ty nie jesteś :eviltong: Quote
Unbelievable Posted July 23, 2013 Posted July 23, 2013 [quote name='asiak_kasia']aaa juz rozumiem. Odpisałas, że Twój post odnosił się do nas, zakładam, że do mnie również, wiec odpisałam, że to nie teraz "dogo" sięgnęło dna, ino juz dużo wcześniej. Taki żarcik. I dodałam, że po prostu mam trochę dystansu i umiem żartować z siebie tez. Ani do Ciebie, ani do anusi, ani do nikogo konkretnego nie piałam. Chyba musze zaprzestać korzystania z dogo i ogarniania nowych projektów, bo mało precyzyjnie zaczynam się wyrażać. :shake:[/QUOTE] teraz rozumiem :diabloti: przerwa od dogo chyba wszystkim by dobrze zrobiła, polecam :grins: Quote
aussie&husky Posted July 23, 2013 Posted July 23, 2013 [quote name='a_niusia']ej serio, mam to gdzies. u mnie w miescie jest tez przepis, ze pies moze byc puszczony luzem wtedy, gdy ma zalozony kaganiec. moje psy biegaja luzem codziennie i nie nosza kagancow. bez ryzyka nie ma zabawy:))))[/QUOTE] Sorry,ale jak dla mnie swoją wypowiedzią okazałaś szczyt chamstwa,samolubności,ignorancji i braku wyrozumiałości dla ludzi,którzy psów się boją. Quote
asiak_kasia Posted July 23, 2013 Posted July 23, 2013 [quote name='Unbelievable']teraz rozumiem :diabloti: przerwa od dogo chyba wszystkim by dobrze zrobiła, polecam :grins:[/QUOTE] jeszcze tylko 3 dni :diabloti: chyba ze mi wcześniej bana zaserwują:eviltong: Quote
zmierzchnica Posted July 23, 2013 Posted July 23, 2013 [quote name='aussie&husky']Sorry,ale jak dla mnie swoją wypowiedzią okazałaś szczyt chamstwa,samolubności,ignorancji i braku wyrozumiałości dla ludzi,którzy psów się boją.[/QUOTE] Hm, u mnie też jest taki przepis i też moje psy biegają luzem codziennie. Nie podbiegają do ludzi, na widok kogoś je wołam, usadzam na tyłku, czekam aż ktoś przejdzie i puszczam, idąc w inną stronę, ew zapinam na smycz i puszczam dalej. Nie widzę tutaj szczytu chamstwa, bo ignoruję przepis "albo smycz albo kaganiec". Miałam różne sytuacje z różnymi ludźmi i różnymi psami, dlatego wolę jak moje psy luzem są bez kagańca. Zdarza się, że wąchają coś daleko ode mnie, podbiegnie do nich obcy i agresywny pies - co wtedy? Miałam taką sytuację z śp. rottkiem, podleciał agresywny owczar samopas, bez pana. W kagańcu mój pies nie miałby szans :roll: Inny pan radośnie zinterpretował ten przepis na swoją korzyść i swoją bydlastą, agresywną sukę puścił luzem w metalowym kagańcu, musiałam nieźle zwiewać z moją malutką Lusią... W zatłoczonym busie - założę psu kaganiec. W zatłoczonym pociągu też. Ale jeśli jest pusto, nikogo nie ma i mam miejsce dla siebie i psa, to nie. Mam w pociągu całą czwórkę dla siebie - wakacje, nikt nie jeździ. Jeśli konduktor ewidentnie mi nie każe psu założyć kagańca, to nie założę, bo po co? Szczególnie, że wokół jest dużo miejsca. Zaczęłam tą dyskusję i znowu się zrobiły dwa fronty. A mi chodzi o prostą sytuację, w której pies nikomu nie przeszkadza. Chodzi mi o przepis "jeżeli wymagają tego warunki, załóż psu kaganiec" zamiast "pies jest niebezpieczny, więc niezależnie od tego co się dzieje i jakie są warunki musi być kaganiec, bo na pewno kogoś uwali". Tak jak pisze badmasi - jej mała szetlandka to oaza spokoju, więc kaganiec zbędny, collie bardziej reaktywna, to nosi tam gdzie trzeba. Jak miałam problemy z Frotkową agresją to miał kaganiec na ryju, jak nie mam z Herą problemów, to nie zakładam, jeżeli znowu nie mówimy o ekstremalnych sytuacjach, do których ciągle się odwołujecie. Szczytem są Gliwice, Katowice i inne śląskie miasta - tam w ogóle nie można wyjść z domu bez kagańca i smyczy, a pies może biegać luzem na TWOJEJ posesji "jedynie jeśli jest dobrze zabezpieczona". Chodzi mi tutaj o wymowę tego przepisu: a wymowa brzmi, że pies jest zwierzęciem potencjalnie niebezpiecznym i niezależnie od tego, czy Ty go szkolisz, wychowujesz, uczysz i socjalizujesz, to na pewno jest bestią i na pewno kogoś zeżre. Ja w pociągu (nie ekstremalnie zatłoczonym, chyba muszę to na czerwono pisać :roll:) zakładam Herze kaganiec na szyję. I nie ma go na pysku, ale mogę założyć, jeżeli wlezie jakieś nadpobudliwe dziecko, zrobi się tłok, ktoś mi powie, że się boi i tak dalej. Generalnie nigdy nie ma problemu, bo miejsca w pkp jest dużo, zwykle dosiadają się psiarze i jest fajna rozmowa. Widać ludzie poza dogomanią mają normalniejsze podejście zarówno do przepisów, jak i do psów - ale nie pierwszy raz to odkrywam :p Quote
dog193 Posted July 23, 2013 Posted July 23, 2013 [quote name='zmierzchnica'] Szczytem są Gliwice, Katowice i inne śląskie miasta - tam w ogóle nie można wyjść z domu bez kagańca i smyczy, a pies może biegać luzem na TWOJEJ posesji "jedynie jeśli jest dobrze zabezpieczona". Chodzi mi tutaj o wymowę tego przepisu: a wymowa brzmi, że pies jest zwierzęciem potencjalnie niebezpiecznym i niezależnie od tego, czy Ty go szkolisz, wychowujesz, uczysz i socjalizujesz, to na pewno jest bestią i na pewno kogoś zeżre. [/QUOTE] Nie ma tak źle ;) Quote
Litterka Posted July 23, 2013 Posted July 23, 2013 A ja Wam po cichu powiem, ze chcialabym jechac z moja sucza w autobusie bez kaganca. Ale tego nie zrobie, bo zdaje sobie sprawe, ze pies jest niestabilny psychicznie i czasem reaguje nieadekwatnie do sytuacji. I choc to male futrzaste cos, to nie chce miec potem problemow, tlumaczyc, pokazywac zaswiadczenia o szczepieniu i takie tam. Nie mam na to ochoty. Chociaz... Kiedy jest w autobusie pusto, sciagam psu kaganiec, bo zazwyczaj jedziemy ok. godziny w jedna strone i mimo, ze Mikra moze dosc szeroko otworzyc pysk, widze, ze sie meczy... Ale jak tylko ktos sie dosiada, trudno - kaganiec na ryj ;) i spokoj :cool3: Quote
motyleqq Posted July 23, 2013 Posted July 23, 2013 u mnie są takie przepisy, że w ogóle, nigdzie, o żadnej porze nie mogę puścić psów luzem. i jest dla mnie oczywiste, że mam to gdzieś, bo moje psy mają swoje potrzeby i realizując je nikomu nie wadzą. ani razu nie zwrócono mi uwagi. za to za picie piwa w parku raz w życiu dostałam od razu mandat :diabloti: Etna w komunikacji jeździ bez kagańca. mam go przy sobie, jak ktoś sobie zażyczy, to zakładam. ale generalnie nie widzę takiej potrzeby, bo nie reaguje nawet na takie bezpośrednie zaczepki jak złapanie ją za pysk przez obcą osobę. mały nie miał przyjemności jeździć, ale nie ufam mu i jak już się gdzieś wybierzemy, to na pewno w kagańcu. Quote
a_niusia Posted July 23, 2013 Posted July 23, 2013 [quote name='zmierzchnica']Hm, u mnie też jest taki przepis i też moje psy biegają luzem codziennie. Nie podbiegają do ludzi, na widok kogoś je wołam, usadzam na tyłku, czekam aż ktoś przejdzie i puszczam, idąc w inną stronę, ew zapinam na smycz i puszczam dalej. Nie widzę tutaj szczytu chamstwa, bo ignoruję przepis "albo smycz albo kaganiec". Miałam różne sytuacje z różnymi ludźmi i różnymi psami, dlatego wolę jak moje psy luzem są bez kagańca. Zdarza się, że wąchają coś daleko ode mnie, podbiegnie do nich obcy i agresywny pies - co wtedy? Miałam taką sytuację z śp. rottkiem, podleciał agresywny owczar samopas, bez pana. W kagańcu mój pies nie miałby szans :roll: Inny pan radośnie zinterpretował ten przepis na swoją korzyść i swoją bydlastą, agresywną sukę puścił luzem w metalowym kagańcu, musiałam nieźle zwiewać z moją malutką Lusią... W zatłoczonym busie - założę psu kaganiec. W zatłoczonym pociągu też. Ale jeśli jest pusto, nikogo nie ma i mam miejsce dla siebie i psa, to nie. Mam w pociągu całą czwórkę dla siebie - wakacje, nikt nie jeździ. Jeśli konduktor ewidentnie mi nie każe psu założyć kagańca, to nie założę, bo po co? Szczególnie, że wokół jest dużo miejsca. Zaczęłam tą dyskusję i znowu się zrobiły dwa fronty. A mi chodzi o prostą sytuację, w której pies nikomu nie przeszkadza. Chodzi mi o przepis "jeżeli wymagają tego warunki, załóż psu kaganiec" zamiast "pies jest niebezpieczny, więc niezależnie od tego co się dzieje i jakie są warunki musi być kaganiec, bo na pewno kogoś uwali". Tak jak pisze badmasi - jej mała szetlandka to oaza spokoju, więc kaganiec zbędny, collie bardziej reaktywna, to nosi tam gdzie trzeba. Jak miałam problemy z Frotkową agresją to miał kaganiec na ryju, jak nie mam z Herą problemów, to nie zakładam, jeżeli znowu nie mówimy o ekstremalnych sytuacjach, do których ciągle się odwołujecie. Szczytem są Gliwice, Katowice i inne śląskie miasta - tam w ogóle nie można wyjść z domu bez kagańca i smyczy, a pies może biegać luzem na TWOJEJ posesji "jedynie jeśli jest dobrze zabezpieczona". Chodzi mi tutaj o wymowę tego przepisu: a wymowa brzmi, że pies jest zwierzęciem potencjalnie niebezpiecznym i niezależnie od tego, czy Ty go szkolisz, wychowujesz, uczysz i socjalizujesz, to na pewno jest bestią i na pewno kogoś zeżre. Ja w pociągu (nie ekstremalnie zatłoczonym, chyba muszę to na czerwono pisać :roll:) zakładam Herze kaganiec na szyję. I nie ma go na pysku, ale mogę założyć, jeżeli wlezie jakieś nadpobudliwe dziecko, zrobi się tłok, ktoś mi powie, że się boi i tak dalej. Generalnie nigdy nie ma problemu, bo miejsca w pkp jest dużo, zwykle dosiadają się psiarze i jest fajna rozmowa. Widać ludzie poza dogomanią mają normalniejsze podejście zarówno do przepisów, jak i do psów - ale nie pierwszy raz to odkrywam :p[/QUOTE] zgadzam sie ogolnie z wydzwiekiem twojego posta. szczegolnie z ostatnim akapitem. moje psy rowniez do nikogo nie podbiegaja, nikogo nie zaczepiaja...najmlodszej zdarza sie czasem odwrocic sie i podbiec pare krokow, kiedy zainteresuje ja pani z kijkami czy rowerzysta, ale sa to naprawde bardzo sporadyczne przypadki, a ona jest 3miesiecznym, slodkim pupsem. moja najstarsza suka w czerwcu tego roku zdala w 100% egzamin na psa miejskiego, bo bylysmy razem na wroclawskim swiecie rowerzysty i zanim towarzystwo wsiadlo na rowery, przeszla przez 3000 tlum ludzi. i to baaardzo gesty tlum. nie miala kaganca, wszyscy wyciagali do niej rece, dzieci ja glaskaly, a ona zachowywala sie zajebiscie. a po przejechaniu na rowerze wroclawia normalnie nafestynie w parku miejskim tez byla bez kaganca, a nawet poniewaz bylo goraco kapala sie w stawie BEZ SMYCZY, bo kto to widzial, zeby za pilka plywac na smyczy. nie dosc, ze wzbudzala mega pozytywne emocje u wszystkich to jeszcze jakies male dzieci przyszly porzucac jej pilke. ja na serio bardzo intensywnie propaguje wizerunek psa jako dobrego obywatela. mam 3 psy w miescie, nie mam z tego powodu nieprzyjemnosci, sasiedzi nas lubia i nasze psy tez. co wiecej...zamiast patrzec na nas jak na debili, ktorzy maja za duzo psow, jedni sasiedzi po wakacjach planuja gordona. ja tak wychowuje moje psy, zeby kaganiec i kolczata nie byly nam potrzebne i zeby ludzie reagowali na nie pozytywnie. i mi sie to sprawdza. Quote
aussie&husky Posted July 23, 2013 Posted July 23, 2013 [quote name='zmierzchnica']Hm, u mnie też jest taki przepis i też moje psy biegają luzem codziennie. Nie podbiegają do ludzi, na widok kogoś je wołam, usadzam na tyłku, czekam aż ktoś przejdzie i puszczam, idąc w inną stronę, ew zapinam na smycz i puszczam dalej. Nie widzę tutaj szczytu chamstwa, bo ignoruję przepis "albo smycz albo kaganiec". Miałam różne sytuacje z różnymi ludźmi i różnymi psami, dlatego wolę jak moje psy luzem są bez kagańca. Zdarza się, że wąchają coś daleko ode mnie, podbiegnie do nich obcy i agresywny pies - co wtedy? Miałam taką sytuację z śp. rottkiem, podleciał agresywny owczar samopas, bez pana. W kagańcu mój pies nie miałby szans :roll: Inny pan radośnie zinterpretował ten przepis na swoją korzyść i swoją bydlastą, agresywną sukę puścił luzem w metalowym kagańcu, musiałam nieźle zwiewać z moją malutką Lusią... W zatłoczonym busie - założę psu kaganiec. W zatłoczonym pociągu też. Ale jeśli jest pusto, nikogo nie ma i mam miejsce dla siebie i psa, to nie. Mam w pociągu całą czwórkę dla siebie - wakacje, nikt nie jeździ. Jeśli konduktor ewidentnie mi nie każe psu założyć kagańca, to nie założę, bo po co? Szczególnie, że wokół jest dużo miejsca. Zaczęłam tą dyskusję i znowu się zrobiły dwa fronty. A mi chodzi o prostą sytuację, w której pies nikomu nie przeszkadza. Chodzi mi o przepis "jeżeli wymagają tego warunki, załóż psu kaganiec" zamiast "pies jest niebezpieczny, więc niezależnie od tego co się dzieje i jakie są warunki musi być kaganiec, bo na pewno kogoś uwali". Tak jak pisze badmasi - jej mała szetlandka to oaza spokoju, więc kaganiec zbędny, collie bardziej reaktywna, to nosi tam gdzie trzeba. Jak miałam problemy z Frotkową agresją to miał kaganiec na ryju, jak nie mam z Herą problemów, to nie zakładam, jeżeli znowu nie mówimy o ekstremalnych sytuacjach, do których ciągle się odwołujecie. Szczytem są Gliwice, Katowice i inne śląskie miasta - tam w ogóle nie można wyjść z domu bez kagańca i smyczy, a pies może biegać luzem na TWOJEJ posesji "jedynie jeśli jest dobrze zabezpieczona". Chodzi mi tutaj o wymowę tego przepisu: a wymowa brzmi, że pies jest zwierzęciem potencjalnie niebezpiecznym i niezależnie od tego, czy Ty go szkolisz, wychowujesz, uczysz i socjalizujesz, to na pewno jest bestią i na pewno kogoś zeżre. Ja w pociągu (nie ekstremalnie zatłoczonym, chyba muszę to na czerwono pisać :roll:) zakładam Herze kaganiec na szyję. I nie ma go na pysku, ale mogę założyć, jeżeli wlezie jakieś nadpobudliwe dziecko, zrobi się tłok, ktoś mi powie, że się boi i tak dalej. Generalnie nigdy nie ma problemu, bo miejsca w pkp jest dużo, zwykle dosiadają się psiarze i jest fajna rozmowa. Widać ludzie poza dogomanią mają normalniejsze podejście zarówno do przepisów, jak i do psów - ale nie pierwszy raz to odkrywam :p Do Ciebie nie mam nic-ponieważ Ty jadąc z psem środkami komunikacji miejskiej (typu bus,pociąg itp.) masz przy sobie kaganiec i jesteś gotowa go założyć jeśli zajdzie taka potrzeba (dosiądzie się małe dziecko,ktoś kto boi się psów itp.).To uważam za prawidłową postawę-skoro pies nie jest agresywny,to nie zakładam mu od razu kagańca,ale mam go przy sobie i jestem gotowa założyć w razie konieczności. Skrajnym chamstwem natomiast jest (moim zdaniem) to,co w swoich wypowiedziach prezentowała a_niusia:kagańca przy sobie nie mam i nie zamierzam mieć,co mnie obchodzi,że ktoś się boi i ani mi ani mojemu psu nie ufa.Dokładnie ta sama zasada,według mnie,obowiązuje przy puszczaniu psa luzem w miejscach publicznych-nie trzeba od razu zakładać psu kagańca,ale trzeba być gotowym na założenie psu kagańca lub zapięcie go na smycz jeśli zajdzie taka konieczność. Quote
Amber Posted July 23, 2013 Posted July 23, 2013 ja tak wychowuje moje psy, zeby kaganiec i kolczata nie byly nam potrzebne i zeby ludzie reagowali na nie pozytywnie. i mi sie to sprawdza. No suki gordona niesamowicie ciężko wychować tak, żeby nie używać kagańca i kolców :diabloti: Moje jamnice też w tłumie ludzi, na starówce itp. kagańca ani kolców nie potrzebują :loveu: I wszyscy reagują na suodkie jamniczki pozytywnie. Ale jestem genialną właścicielką :lol: Quote
gops Posted July 23, 2013 Posted July 23, 2013 Ja jak miałam pudla też nie używałam kolców i kagańca , jestem miszczem :diabloti: Quote
a_niusia Posted July 23, 2013 Posted July 23, 2013 [quote name='Amber']No suki gordona niesamowicie ciężko wychować tak, żeby nie używać kagańca i kolców :diabloti: Moje jamnice też w tłumie ludzi, na starówce itp. kagańca ani kolców nie potrzebują :loveu: I wszyscy reagują na suodkie jamniczki pozytywnie. Ale jestem genialną właścicielką :lol:[/QUOTE] wychowalas jakas kiedys? Quote
Amber Posted July 23, 2013 Posted July 23, 2013 Nie w ogóle. Przecież srają po ścianach i zjadają niemowlęta :diabloti: Ty za to jak wychowasz jakiegokolwiek samca trudniej rasy w wielkim mieście się będziesz mogła się wypowiadać o kolczatkach i kagańcach, bo nie wiesz NIC na ten temat. Pewnie kolców nawet w ręku nie miałaś... Quote
a_niusia Posted July 23, 2013 Posted July 23, 2013 pytam o "suke gordona". musisz znac duzo "suk gordona" skoro wypowiadasz sie o tym z ttaka pewnoscia. jestem przekonana, ze twoja potencjalna "suka gordona" skonczylaby na kolcach tak jak twoj "samiec dobermana", bo by cie ciagnela za kotami i mialaby cie w dupie. tak jak jamniki. sama niejednokrotnie pisalas, ze maja cie gdzies na spacerach, bo interesuje je tylko kopanie a do tego jedna z twoich "suk jamnika" piluje jape do innych psow prowokujac tym twojego dobermana. nie, nie jestes "genialna wlascicielka" skoro nie powiodlo ci sie z jamnikiem prostym w obsludze niczym "suka gordona". Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.