Fauka Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 Ja myślę że super argumentem jest strzelenie psu gazem, działa lepiej niż awantury :diabloti: Mnie zdarzało się zmieniać trasę bo pies, pod warunkiem że było to bydle które rzeczywiście mogło zagrozić mnie i mojemu psu, a gościa znałam i wiedziałam że gówno zrobi. Ale od większości wymagałam kulturki, stawałam, łapałam psa za obrożę i groźnie dawałam do zrozumienia że oczekuję tego samego. Z czasem to nas omijali :evil_lol: Nie lubię podbiegaczy ani ludzi ganiających za mną i psem by się przywitały, bo znam mojego psa i muszę go przygotować do poznania innego, całkiem nowego psa. Musi mieć kaganiec i najlepiej nie mieć smyczy, inaczej na 70% delikwenta pogoni, nawet jeśli ma by to głupie nastraszenie. Niedawno po parku ścigał nas niski ale bardzo masywny kundel, babka cały czas pytała "to sunia" i nie docierała do niej odpowiedź "NIE" więc pytała znowu i znowu, dopiero jak wyciągnęłam gaz dostała speeda i złapała kundla który już się na nas sadził i warczał na mojego faceta który torował mu droge. Quote
filodendron Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 [quote name='Fauka']Ja myślę że super argumentem jest strzelenie psu gazem, działa lepiej niż awantury :diabloti: [/QUOTE] Zależy na kogo trafi. Mój pies ma wroga numer jeden, który jest notorycznie puszczany ze smyczy i nie pilnowany. Ma brzydki zwyczaj okrążania mojego psa z wystawionymi zębami albo wskakiwania mu na grzbiet bez uprzedzenia. Od pierwszego takiego widzenia chłopaki się po prostu nie lubią, ale do właściciela tego psa zupełnie to nie dociera. Wyznaje filozofię - niech się pogryzą, będzie miał nauczkę. Po dwóch czy trzech akcjach wyhaczyłam go kiedyś na spacerze, podeszłam i powiedziałam, że jeżeli jego pies jeszcze raz do nas podbiegnie bez smyczy, to potraktuję go gazem - gaz zademonstrowałam, że mam :evil_lol: W efekcie pan, który był świadkiem tej rozmowy, na mój widok w popłochu łapie na smycz swojego goldena - choć wcale tego nie wymagam, a właściciel awanturnika, dla którego gaz był ewentualnie przeznaczony, jak sobie bimbał, tak bimba nadal - zapewne w myśl tej samej filozofii - dostanie gazem, to się sam nauczy. Quote
a_niusia Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 mi to wisi-niech sobie bimba. najwyzej jego pies bedzie dostawal gazm albo z treka az sie nauczy. u nas na dzielni juz jest jeden golden, ktory jak tylko widzi mojego faceta, to spierdziela do swojego pancia jak rakieta:))) Quote
Luzia Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 Tylko co pies winny że właściciel debil? To właściciel gazem powinien zarobić a nie zwierze które reaguje tak jak zostało nauczone. Quote
Aleks89 Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 Jak ktoś mi psiknie gazem w mojego psa ,który jakimś cudem podbiegłby do innego to to się skończy w najlepszym wypadku na pogotowiu a w najgorszym w kostnicy ,bo mam słabe nerwy:diabloti: Quote
Luzia Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 [quote name='Aleks89']Jak ktoś mi psiknie gazem w mojego psa ,który jakimś cudem podbiegłby do innego to to się skończy w najlepszym wypadku na pogotowiu a w najgorszym w kostnicy ,bo mam słabe nerwy:diabloti:[/QUOTE] Podzielam zdanie Olka ;) Quote
asiak_kasia Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 Ja tam wolę się powyżywać na właścicielu niż na psie :diabloti: But idzie w ruch w sytuacji mega ekstremalnej, o dziwo na wsi mieszkając nie mam nawey 1/10 ptoblemów z miastowych spacerów. Tutaj pieski nawet jak latają to szybko wiedzą do kogo mozna, a kogo lepiej omijać. No i tak strasznie fajnie CSują, że aż szkoda się wtrącać miedzy psy :loveu: Quote
Aleks89 Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 Kopa proszę bardzo jak podbiegnie to na kopa zasłuży.Ale gaz zdecydowanie NIE.Znajoma dostała po ryju gazem pieprzowym i opisała to jako najgorsze zdarzenie w jej 23letnim życiu nie chodziło nawet o ból tylko o trudności w złapaniu oddechu ,pieczenie wszystkich możliwych śluzówek itd. Quote
asiak_kasia Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 No bo czemu pies ma cierpiec za głupote właściciela? Poza tym w zyciu sprzedałam chyba tylko 4 kopy, w bardzo ekstremalnych sytuacjach, na ogół moje wydarcie ryja stopuje pieski. ONki szczególnie, maja taka fajną mine w stylu "pierd*lnieta jakas" i się jeszcze ze dwa razy odwrócą jak spierniczają :evil_lol: Quote
Luzia Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 Ja też raz niechcący dostałam gazem od koleżanki, bo sprawdzała czy na pewno zablokowała... To była masakra, z oczu mi się lało jakieś 2 godziny, piekło całe gardło, nos. Uczucie nie do opisania. A poleciało w moją stronę niewiele, nie wyobrażam sobie jak by mi to strzelił ktoś bezpośrednio w twarz, o psie nie wspomnę :shake: Quote
Tree Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 To zależy od sytuacji. Nie miałabym oporów przed kopnięciem obcego psa lub gazem (jeśli bym gaz miała), ale to w sytuacji gdyby od tego zależało zdrowie/życie mojego. Czyli np. biegłby do nas z wyszczerzonymi kłami i warczeniem jakiś agresor. A i tak dostosowuję rodzaj obrony do zamiarów psa i jego rozmiarów. Najbardziej brutalna obrona w moim wykonaniu to był skok w stronę agresora, który warczał na nas i nie chciał odpuścić. Kilka razy próbowałam też pacnąć psa/złapać za kark, ale jak pies czuł mój dotyk (nie nieprzyjemny, bo jeszcze nie zdążyłam) i zatrzymał się lub odskoczył i nie próbował dalej atakować to odpuszczałam. Ale gdyby pies był całkowicie pozbawiony instynktu samozachowawczego i próbował zjeść mi mojego to nie wahałabym się. Tylko rzeczywiście czasem nawet przyjazny pies może zrobić krzywdę (bo on chciał się tylko przywitać). Tak jak przy wspomnianym wcześniej zerwaniu więzadła (wiem coś o tym, jak to jest mieć psa z kontuzją tego typu). Po prostu każdy powinien zrobić wszystko by nie pozwalać swoim psom na podbieganie do innych bez zgody właściciela. Quote
zmierzchnica Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 Ja jak idę z czterema psami to nawet nie mam szans na wyciągnięcie gazu :roll: A mam taki mały, fajny, barwi dodatkowo na żółto :diabloti: Ogólnie wolę psy latające bez właściciela. Wtedy można rozwinąć całą gamę psiej komunikacji, a jeżeli się nie dogadają to Frotek burknie, Hera szczeknie, ew Chibi kłapnie zębami z jednoczesnym ostrym szczekiem i z głowy. Właściciele większości psów mają manię wtrącania się do psich relacji, ściągania smyczy i panikowania, jak któryś z moich psów burknie. Dostają łatkę "agresywnych", mimo że nieraz to ich pies pierwszy zesztywniał, zdenerwował się czy okazał się napalonym gwałcicielem. Przyznam, że brak znajomości psich komunikatów u ludzi, którzy psy mają, baaaardzo mnie wnerwia... Psa powinni wydawać wraz z instrukcją obsługi. Ja bardzo często spotykam się z niezrozumieniem psiej mowy, w sensie dźwięków. Dwa moje psy są gadatliwe, tj burczą, szczekają, jęczą, chrumkają i takie tam. Oczywiście, nie wymagam od ludzi, by rozróżniali ich dźwięki ;) Ale ludzie boją się jakiegokolwiek odgłosu wydawanego przez psa. Szczekanie jest zawsze uznawane za agresję, a Hera drze się często jak widzi np mojego TZa, moją mamę, mnie, ogólnie jak zauważy kogoś kogo zna. Frotek nieraz robi takie łułułu! kiedy rzucam mu piłkę, a on chce, żeby ją kopać - komentarz: "oj, chyba jest wściekły". Tak samo jak np Hera się wita z innym psem i Fro robi te łułułuuu! - zwróćcie na mnie uwagę! - właściciele tego innego psa od razu czytają to jako złość. Nie wiem, może dlatego że się interesuję psami i poznałam ich mnóstwo, to wiem, że tylko mały procent psich odgłosów to faktycznie złość.. Znam mnóstwo psów, które emocje wyrażają dźwiękiem (znajomy sznaucer mini w tym przoduje, no i samojed oczywiście:diabloti:). Głupio mi nieraz, jak ktoś reaguje strachem na moje psy, ale przecież ich nie skarcę za naturalną komunikację :roll: PS. Za to merdanie ogonkiem jest zawsze słiiit :loveu: Nawet nerwowe machanie sztywnym ogonem z jednoczesnym naprężeniem całego ciała, co oznacza, że gdyby nie moje warknięcie "Frotek, nie wolno i o tym wiesz" - fruwałyby kłaki :evil_lol: "O, merdają ogonami, lubią się" :diabloti: Quote
Tree Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 Kiedyś, dawno temu mój pies na spacerze zaczął się krztusić, bo ma chore serce. Na to sąsiadka, że on na mnie warczy i żebym go skarciła :roll: O, to może facet który uważał, że jego pies nic nie zrobi, podczas gdy jego pies szykował się do yorka na kolację myślał tak, przez ten merdający sztywno ogon? :diabloti: Quote
a_niusia Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 ja mam w tej chwili w domu suke po tplo, ktora ma sruby i tytanowa blaszke w lapie. skok innego psa na nia czy inne manewry podbiegajacego pieska moze skonczyc sie reoperacja oraz trwalym inwalidztwem. szczerze mowiac mam w dupie, czy czyjegos psa zapiecze ryj czy nie. jesli ktos nie potrafi odwolac kundla w 15 sekund, kundel nie reaguje na standardowe "bezgazowe" odganiabie, to jestem zmuszona swojeg psa bronic, bo kontakt z innymi psami jest dla niej w tej chwili skrajnie niebezpieczny. Quote
Karoola Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 [quote name='Aleks89']Jak ktoś mi psiknie gazem w mojego psa ,który jakimś cudem podbiegłby do innego to to się skończy w najlepszym wypadku na pogotowiu a w najgorszym w kostnicy ,bo mam słabe nerwy:diabloti:[/QUOTE] Ale że kto tam wyląduje? :evil_lol: Gaz jest o tyle nietrafionym pomysłem, że a) równie łatwo możesz psiknąć nim w swojego psa; b)jak właściciel jest obeznany w przepisach może cię nieźle przeciorać po sądach itp. Ja na szczęście mam bardzo spokojną okolicę, same grzeczne pieski i dwa mini-agresorki na smyczkach, raczej nieszkodliwe. Raz pies w typie amstaffa rzucił się na mojego psa, od razu zaczął gryźć po głowie, mój był na smyczy, tamten luzem. Właściciel go "zdjął" z mojego psa, coś mu nagadałam, ale na szczęście drugi raz go już nie spotkałam. A jeśli nie ma się przy sobie żadnego gazu, a psy się już gryzą, to nie wolno bić (bo to wzmaga agresję), tylko zasadzić kopa w czuły punkt :diabloti: Quote
Fauka Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 [quote name='Aleks89']Kopa proszę bardzo jak podbiegnie to na kopa zasłuży.Ale gaz zdecydowanie NIE.Znajoma dostała po ryju gazem pieprzowym i opisała to jako najgorsze zdarzenie w jej 23letnim życiu nie chodziło nawet o ból tylko o trudności w złapaniu oddechu ,pieczenie wszystkich możliwych śluzówek itd.[/QUOTE] Jeszcze bardziej zachecające :diabloti: Do samych podbiegaczy gazem nie psikam, dopiero jak widzę że będą z tego niezłe jaja to gaz szykuję. Zawsze daję szansę właścicielowi, jeżeli pajac nic sobie z tego nie robi a za chwilę pewnie zostanę sama z dwoma walczącymi psami to ja jednak wybiorę gaz, w dupie mam cudzego pieska. Opory miałam aż w końcu słodki onek zatopił kły w mojej nodze, blizna została i już nie zejdzie, całego kła mi wpakował skurczybyk :roll: Zdarzają się takie kundle, których przeganianie nie rusza, ba! zawarczy taki na mnie i dalej mi do psa próbuje się dobrać. Nie po to noszę gaz by ryzykować zdrowie swoje lub swojego psa. Póki co na celowniku mam kundla sąsiadki który znienawidził moje psy, i w związku z tym mnie i warczy gdy przechodzę obok niego. Pani w pobliżu nigdy nie ma, śpi zachlana w domu. Jestem cierpliwa, jeszcze nie oberwał ale gnojka chętnie odwiozłabym do azylu :diabloti: Trochę się uspokoiło po interwencji SM, bo zaatakował 4 letniego syna sąsiadki. Quote
Fauka Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 [quote name='Karoola']bo to wzmaga agresję), tylko zasadzić kopa w czuły punkt :diabloti:[/QUOTE] Wtedy twoim czułym punktem będą wpakowane kły w nogę :razz: nie polecam. Piesek może zrobić odwet tak szybko, że nie zdążysz jeszcze zdjąć nogi z jego jaj, poważnie. Quote
a_niusia Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 ja tez bardzo dlugo mialam opory. az nagle w naszym kierunku zaczal popierdzielac przerosniety onek w kaganiu-kracie wielkosci wiadra, ktorego zawsze puszczaja luzem i ktory wpada kak dziki w inne pieski i powala je warczac na nie. jakos wszelkie opory mi puscily w tamtym momencie. kundel spierdzielil w krzaki, a jego wlascicielka wyzwala mnie wszystkimi bluzgami, jakie istnieja. a jej spokojnie wyjasnilam, czemu to zrobilam i pokazalam lape mojego psa. polozyla uszy po sobe i powiedziala "przepraszam, nie zdawalam sobie sprawy". Quote
Luzia Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 To jakaś nie ogarnięta baba, ja bym tego tak nie zostawiła ;) NIKT nie będzie walił gazem do mojego psa, tak samo jak ja nie zamierzam robić tego cudzym Quote
a_niusia Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 [quote name='Luzia']To jakaś nie ogarnięta baba, ja bym tego tak nie zostawiła ;) NIKT nie będzie walił gazem do mojego psa, tak samo jak ja nie zamierzam robić tego cudzym[/QUOTE] moglabys wezwac straz miejska, to otrzymalabys jeszcze mandacik za psa bez kontroli w parku pelnym dzieci:loveu: Quote
a_niusia Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 sadze, ze glupio by ci bylo w takiej sytuacji stawiac. gdyby moj pies mial chec staranowac pieska, dla ktorego byloby to smiertelnym niemal zagrozeniem i co wiecej w wyjatkowo malo pokojowych zamiarach, to ze wstydu bym sie spalila i poszlabym szybko do chaty umyc psu ryja. Quote
Luzia Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 oj uwierz nie było by mi głupio, jest dużo sposobów osłonięcia swojego psa przed napastnikiem nie używając gazu. O ile kopniaka rozumiem, o tyle gazu w życiu nie zdzierżę. Quote
a_niusia Posted June 4, 2013 Posted June 4, 2013 tak, sa sposoby. ten pies juz raz dostal ode mnie kopa. zreszta nie tylko ode mnie. ale jak masz psa, ktory jest po prostu chory to inaczej patrzysz na pewne sprawy. a twoje dzialanie musi byc blyskawiczne. nie mozesz tez szarpac sie, wywijac nogami i ciganac za smycz swojego psa. to wszystko jest dla niego niebezpieczne. poza tym...do mojego psa podlecial wielki, agresywny kundel, ktory chcial mojego uszkodzic i mial na to realne szanse. baba nie panowaa nad swoim psem w ogole, moj natomiast byl na smyczy. kundel dostal gazem i uwazam, ze zachowalam sie stosownie do sytuacji. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.