Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Może nie chamstwo, ale dość zabawna sytuacja mnie wczoraj spotkała...

Wracam sobie ze stacji PKP, przechodzę przez park by dostać się na akademiki (Dla zorientowanych trasa: PKP Katowice Piotrowice - Park Zadole - ul. Studencka). Wchodzę na boisko sportowe, jestem m/w w połowie. Nagle jazgot... odwracam się - dwa joraski szarżują w stronę moich nogawek. Za nimi niespiesznie dwie panie; smyczy oczywiście brak. (psy poczuły zapewne zapach innych psów - wracałam ze schroniska).
Oczywiście, panie wyartykułowały jakieś słabawe nawoływania, totalnie olane przez psy.
Psy zatrzymały się tuż po tym, jak się odwróciłam i mnie trochę olśniło xD Kojarzycie kawał o jorkach jako psach zaczepno-obronnych?
Teraz wiem, że nie wziął się znikąd :P

Wysłałam kilka CS-ów (no, dobra, próbowałam xD) i nagle z yorków agresora zrobił się uległy psiak.
Szkoda mi było tylko ich właścicielek, które musiały się trochę zdziwić, że ktoś zdołał ujarzmić ich jazgaczy... Miny miały dość niewyraźne. Chwilkę pogadałam i okazało się że kiedy te dwa psy wychodzą na spacery, to pak nagle się wyludnia, a przecież (standard) "One chcą się tylko pobawić" :)... no, ciekawe dlaczego wtedy w parku można byłoby nakręcić scenę poprzedzającą westernowy pojedynek?

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Beatrx napisał(a):
z doświadczenia: owszem, znajdą się tacy co będą ochoczo szczuli, cmokali, warczeli, szczekali czy w inny jeszcze sposób próbowali psa sprowokować. i mowa tu o dorosłych osobach, a nie jedynie o dzieciach czy młodzieży.



mam takiego faceta na osiedlu.... facet lat 40, a kompletny idiota, szczeka na psy albo znienacka jak się go mija potrafi nagle krzyknąć i tupnąć :roll: niektórzy mają coś z głowami

Posted

Magdalena_Kopy napisał(a):
mam takiego faceta na osiedlu.... facet lat 40, a kompletny idiota, szczeka na psy albo znienacka jak się go mija potrafi nagle krzyknąć i tupnąć :roll: niektórzy mają coś z głowami



Na pewno facet chory pychicznie :)

Posted

Diana S napisał(a):
Na pewno facet chory pychicznie :)


Właśnie problem z tym, że niekoniecznie.. Ludzie, którzy wydają się całkiem normalni i fajni, na widok psów głupieją - zachowują się idiotycznie, cmokają, szczekają na psa, tupią albo krzyczą. Ile miałam przypadków dziadków z wnukami, którzy szczekają na moje psy... Że dzieciaki to rozumiem, ale to już jest przesada :cool3:

Posted

Moja czarna jak była mała to w miejscach publicznych np. nad jeziorem to się ludzie rozpływali, teraz uśmiechy cmokania, głaskać pozwalam jak pies tego chce.
Ale teraz rzadko bywamy, zazwyczaj na wsi spacerujemy i mamy jeszcze rudą kopię ;) ludzie cmokają albo się uśmiechają, nie narzucają się.

Posted

Victoria napisał(a):
mam nagrane jak wielkopies sam łazi sobie po mojej ulicy. Mama mowi ze widuje go codziennie rano, wiec pewnie ktos go wypuszcza. Da sie cos z tym zrobic? Nie wiem gdzie pies mieszka, mam tylko filmik jak łazi. Niby jest stary i spokojny, ale i tak cholernie sie go boje i nie wyjde z moimi psami kiedy go widzę

Podjedź do SM albo na komisariat policji,lub wydrukuj zdjęcie psa i złóż zawiadomienie o tym,że ten pies bez przerwy jest wypuszczany.Nie wiem jak jest u Was,ale nie wszędzie SM odławia psy.Za to odpowiedzialna jest gmina.
Jeśli patrol zauważy tego psa może dotrze do właściciela.

Posted

No właśnie dziś miałam napisać ;) Luzia, przypomniałaś mi :lol:

Z serii "mój nic nie zrobi":
Idę ze swoim psem wzdłuż rzeki wąskim przejściem między wodą a gęstymi zaroślami. Słysząc, że nadchodzi z naprzeciwka inny pies, zeszłam ze swoim na bok (akurat jedyne miejsce, gdzie można odejść na bok, bo dalej jest wąsko), posadziłam i trzymałam na wszelki wypadek. Idzie facet z psem i oczywiście od razu do mnie, że niepotrzebnie, że on nic mojemu nie zrobi... Mówię mu, że mój może zacząć, a facet dalej swoje, jakby nie dotarło to, co mówię. A co robi jego pies? Patrzy nam w oczy, jeży się i warczy... Pewnie według tego faceta zapraszał do zabawy... Już przemilczałam sytuację, bo chciałam, żeby jak najszybciej sobie poszedł.. Najlepsze było to, że jak mój zaczął odwarkiwać na zaczepki tamtego, to facet zaczął żartować, że takie małe to obronne... Taaa, ale swojego psa języka to się nie rozumie ;)

Posted

Polecam się na przyszłość ;)

No mój pies ma problem z innymi i zwykle reaguje jeżąc się z postawioną kitą dlatego też oczy mam dookoła głowy i jak widzę innego piesa od razu go odwołuję :)

Posted

Szkoda, że większość społeczeństwa tak nie robi ;) Tylko np. wolą stanąć z wrogo nastawionym psem na wprost nas i bez sensu przekonywać, że czający się z mordem w oczach pies nic nie zrobi ;)

Posted

Ja ostatnio jak tupnęłam na jakiegoś "jorcka" co szedł bez smyczy i co chwila podlatywał do nóg mojego Pamira to zarobiłam śmiercionośnym spojrzeniem :diabloti:

Posted

Och jejku, masz szczęście, że obrońca/obrończyni yoreczka ograniczył się tylko do śmiercionośnego spojrzenia :P Jakim prawem bronisz swojego pupila przed takim słodkim, niegroźnym pieseczkiem! Przecież york to nie pies tylko krucha maskotka!

Posted

Jak by podbiegł bliżej to by zasmakował mojego buta, nie po to uczę swojego psa nie reagować na inne i się nie rzucać, po to by mała glizda zniszczyła całą moją prace w 2 minuty :diabloti::diabloti::diabloti:

Posted

Luzia napisał(a):
Ja ostatnio jak tupnęłam na jakiegoś "jorcka" co szedł bez smyczy i co chwila podlatywał do nóg mojego Pamira to zarobiłam śmiercionośnym spojrzeniem :diabloti:

Ja tak potraktowałam słodkiego cavisia :) bo mi podlatywał do mojej suki :) ale Pan przeprosił :) za drugim razem zapiął psa na smycz !! :)

Posted

No to inna kultura, jak by mój coś takiego odstawił tez bym przeprosiła.
Tu u mnie inny poziom, mały piesek może wszystko, jak ja bym swojego puściła to zaraz by podniósł larum :roll:

Posted

Mnie denerwują właściciele małych psów... Nie pracują nad nimi, a później jak się pytam czy mój większy może się przywitać, to Broń Cię panie Boże, bo Fafik się boi dużych piesków! A w moich okolicach większość psów to takie małe, bojaźliwe pierdki... I oczywiście ja muszę chodzić w inne alejki, bo pańcia z mini-psem nawet nie pomyśli, żeby może tym razem ustąpić.
Ja się już nie denerwuje tylko jestem zrezygnowana, bo mój pies fakt faktem jest dosyć energiczny, ale nie agresywny do psów i często Bestia nie może podejść do żadnego psa na całym spacerze :shake:

Posted

Nie można uogólniać.:shake: Mam małego psa i nie rzuca się z jazgotem na psy ani na ludzi. Ze znajomymi psami wita się radośnie:lol: do nieznajomych odnosi się z rezerwą ale bez lęku czy agresji. Wszystko zależy od charakteru i wychowania psa, a nie od jego rozmiarow.

Posted

Handzia, jednak chwilami ciężko nie uogólniać, gdy w okolicy są same małe jazgoczące psy. ;) U mnie przykładowo niektóre jorecki przestają być dla właścicielami porcelanowymi laleczkami, gdy zostają spuszczone ze smyczy. Wtedy są ze stali... Mogą swobodnie podbiegać do nawet najbardziej wywijającego, jeżącego się psa, ale właściciela g*wno to obchodzi, bo jego jorcek nagle stał się niezniszczalny i czemu nie może sobie podbiec? :roll:

Posted

A ja się nie dziwię, że małe psy się mogą bać większych jak niektóre z nich zupełnie nie mają ogłady i wydaje im się, że wszystkie psy są ich wielkości. Kończy się to w najlepszym przypadku pacnięciem łapą, a w najgorszym przygnieceniem albo przeoraniem po ziemi. Prym w tym wiodą wszelkiej maści labradorki.

Poza tym akurat moje maluchy są kompletnie niezainteresowane nawiązywaniem znajomości z obcymi psami, to też trzeba uszanować.

Posted

U mnie wczoraj typowa sytuacja z joreckiem:
babcia siedzi na ławce, yorkopodobne cuś luzem. Idę z dwoma mniejszymi suniami. Jorecek widzi nas i z wrzaskiem podlatuje, biegnie za nami i szczeka. Co na to staruszka? Ano... "DUŻY! Duży! Uciekaj, duży! Duży pies! Zagryzie cię! Duży!!!" i tak cały czas. Wrzeszczy tak za każdym razem, kiedy jej pies podbiega do innych psów i się na nie rzuca :roll: Dodam, że jej pies ma na imię Kuba, a nie "Duży" :diabloti: No i rozumiem, że wg babci na małe psy jej jorecek może się rzucać, a na duże nie, bo mu zrobią kuku? Oj, a jak ja mam czasem na to ochotę...

No ale moje psy nie reagują na niego, więc olewam sprawę ;) Jak szłam raz z przerażonymi tymczasowiczkami to nie byłam miła.

Posted

Dziamgotów i u nas nie brakuje:cool3: Tak jak napisała Amber, zdecydowanie gorsze są duże psy, bez żadnej ogłady, które małemu mogą zrobić krzywdę, nawet bez złych zamiarów. Mój waży 6 kg i nie jest nawet joreckopodobny i może dlatego bez trudu dał się nauczyć dobrych manier.:evil_lol: Zimą widziałam jak dwa yorki się gryzły:mdleje: i to nie na żarty. Na śniegu były kropelki krwi a paniusie krzyczały, machały rękami i nie potrafily rozdzielić gnojków:shake: Nie wiem jak to sie skończylo, bo śpieszyłam się na autobus.

Posted

WiedźmOla napisał(a):
Mnie denerwują właściciele małych psów... Nie pracują nad nimi, a później jak się pytam czy mój większy może się przywitać, to Broń Cię panie Boże, bo Fafik się boi dużych piesków! A w moich okolicach większość psów to takie małe, bojaźliwe pierdki... I oczywiście ja muszę chodzić w inne alejki, bo pańcia z mini-psem nawet nie pomyśli, żeby może tym razem ustąpić.
Ja się już nie denerwuje tylko jestem zrezygnowana, bo mój pies fakt faktem jest dosyć energiczny, ale nie agresywny do psów i często Bestia nie może podejść do żadnego psa na całym spacerze :shake:

Moja grubsza sunia waży 6kg, chudsza może ze 4kg, grubaskę przeorała bernardynka ok. 60kg i ledwo ją powstrzymałam przed zjedzeniem małej. Nieraz została też nadeptana przez duże psy.
Dziwisz się, że mój klusek może nerwowo reagować na duże psy?
Gdyby Cię 10razy cięższy od Ciebie stwór chciał zjeść albo podeptał stałabyś i patrzyła?
Wychodziły razem na spacer żeby załagodzić sytuację ale tamta rzadko spaceruje.

Posted

zaginiona sara napisał(a):
Moja grubsza sunia waży 6kg, chudsza może ze 4kg, grubaskę przeorała bernardynka ok. 60kg i ledwo ją powstrzymałam przed zjedzeniem małej. Nieraz została też nadeptana przez duże psy.
Dziwisz się, że mój klusek może nerwowo reagować na duże psy?
Gdyby Cię 10razy cięższy od Ciebie stwór chciał zjeść albo podeptał stałabyś i patrzyła?
Wychodziły razem na spacer żeby załagodzić sytuację ale tamta rzadko spaceruje.


Wtedy widząc dużego psa idącego w naszą stronę zapięłabym swojego na smycz. Moja młoda też nerwowo reaguje na większe od niej psy chodź mała nie jest ale wiedząc o tym i zdając sobie sprawę z tego zapinam ją na smycz w takiej sytuacji i zajmuje czymś innym niż dziamganiem i napinaniem się. Za to starsza suka jest typem 'przeoracza' małych piesków i wiedząc o tym nie puszczam jej do nich chyba, że właściciel debil nie potrafi dopilnować by piesek nie podbiegał do innych. Dzięki takim ynteligentnym właścicielom suka stała się niezbyt przyjazna dla piesków poniżej kolana ;) Niestety to jest błędne koło... Jedynie co to możemy jako Ci mądrzejsi pilnować swoich psów, aby do takich sytuacji dochodziło jak najrzadziej ;)

Posted

Jeżeli chodzenie na smyczy rozwiązywało by problemy podbiegaczy to wtedy moje jamnice nigdy by nie zostały przeorane przez wesołe "on się chce tylko bawić" labusie :eviltong:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...