Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ja dzisiaj sobie idę z Larym, idzie koleś w dresie, łysy i woła jakiegoś psa. Myślę sobie że będzie fajnie jak na nas jakiś bydle wyskoczy, nagle wyskakuje... biały pudelek miniaturka, a koleś woła "Puszek! chodź tu!!" :lol:

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

[quote name='ajeczka']Na szczęście mam mało wrażliwego psa. Rana jest poważna, a on tego nie liże, bo pani nie pozwala. Na noc smaruję maścią z wit. A i zakładam lekki opatrunek.
Nowy owczarek lata luzem. Jak się do nas zbliży w złych zamiarach potraktuję gazem. Mój pies nie będzie się gryzł z innymi, nie po to go wychowuję![/QUOTE]

No tak, bo czym więcej takich sytuacji tym gorzej będzie psiaka oduczyć :(

Ja dzisiaj już 4ty raz w ciągu dwóch dni spotkałam rozdartą suczkę shi-tsu (lub coś w ten deseń :P), obszczekującą mojego psa... Oczywiście żadnej smyczy i oczywiście za każdym razem pani suczki: "No co za diablica!". Kiedyś się nie będę przejmowała i nie zejdę z drogi... Bo zawsze to JA muszę schodzić z drogi... :angryy:

Posted

Wypróbowałam gaz. Byłam z suką laba i alano na spacerze. Z daleka zobaczyłam na ścieżce przy polu psa bez właściciela. To wielkie czarne bydle. Wzięłam alano za obrożę i idę dalej. Pies podszedł do suki, która wystraszona zaczęła piszczeć. Alano się zjeżył i był gotowy do ataku.
Mam dość psich walk na długi czas, próbowałam go odgonić, ale ani myślał odejść. Psiknęłam mu gazem obok głowy. Uciekł.
On często biega luzem. Mam nadzieję, że do nas już nie podjedzie.

Posted

Ja już jakiś czas temu, gdy to jeszcze byłam 11 letnim szczylkiem bawiłam się z siostrą i moim starym kundelkiem (mały, mieszaniec jack russell, whippet i cośtam) na łące. Pies był na smyczy. Nagle zauważyłam, że biegną na nas dwa potężne owczarki niemieckie długowłose z obnażonymi kłami. Ostrzeżenia nie było. Po prostu na nas runęły. Skotłowaliśmy się, wyszło tak, że moja siostra leżała na moim psie, a ja stałam nad nimi w rozkroku szarpiąc się z owczarkami. Gryzły, nie bawiły się. Kocham psy i nigdy nie zrobiłabym żadnemu krzywdy, ale wtedy okładałam je jak się dało: po ryjach, po grzbietach i wszędzie. Myślcie sobie, że jestem sadystką, ale to była obrona własna. Moja siostra miała 9 lat. Byłyśmy chucherkami, a nasz pies to już nawet nie wspominając. Uwaga! Co jest najlepsze! jakieś trzydzieści metrów za psami szli sobie spokojnie właściciele (sąsiedzi). Nie próbowali ich odwołać, ani nic. Tak o sobie spacerowali. Gdy już do nas doszli psy łaskawie odstąpiły. Sąsiadka tylko zapytała, czy nic się nie stało i sobie poszła.
Jakoś niedawno mój ojciec poruszył ten temat twierdząc iż to była nasza wina. Bo tamte psy są RODOWODOWE i były SZKOLONE przez SPECJALISTĘ. Ale przepraszam bardzo, co mnie obchodzi ich pochodzenia i wyszkolenie, skoro mają nieodpowiedzialnych właścicieli?
Ciekawa jestem, jak ojciec by zareagował, jakby historia inaczej się skończyła. Gdzie takie małe dzieci i dwa co najmniej 45kg owczarki -.-

Posted

Przepraszam, gdzie była Wasza wina?? Jak coś atakuje moje psy albo mnie nie waham się. Od dzisiaj wiem, że będę używać gazu. Moje psy nikogo nie atakują, są odwoływalne i pod kontrolą. Jak będzie trzeba, puszczę dwa samce i one sobie poradzą z każdym psem.

Posted

Ojciec twierdzi, że musieliśmy je jakoś sprowokować. Chyba tym, że wyszłyśmy na spacer z psem na smyczy i nie oddałyśmy go na pożarcie. Ja rozumiem, że jedni chcą duże psy, inni małe. Ale też trzeba zdawać sobie sprawę z różnicy kontrolowania ich i tego jakie stanowią zagrożenie, gdy się ich nie pilnuje. Nie dyskryminuję tu psów dużego kalibru, tylko ich właścicieli. To, że pies w ogóle atakuje jest dla mnie karygodne i postrzegane jako porażka jego pana, ale jednak wolałabym odpierać jamniki niż owczarki ;p

Posted

jeśli pies daje się sprowokować dwójcie dzieciaków bawiących się z małym psem w oddali to znaczy, że powinien chodzić na smyczy, a nie być puszczany samopas. ja na miejscu Twojego taty niezłą wojnę bym rozpętała, a nie zwalała na was winę.

Posted

Ojciec po prostu uważa sąsiadkę za wzór cnót. Ok, niech będzie dobrym człowiekiem ogólnie, ale w kwestii psów się nie sprawdza. Atak na nas nie był pierwszym i nie ostatnim. Mieli jeszcze rottweilera, który lubił forsować płot.

Posted

nawet jeśli by była najlepszym człowiekiem na świecie, a psów nie dopilnowała przez przypadek to powinna biec najszybciej jak potrafiła w waszą stronę, swoje zwierzęta odciągnąć, was do domu odprowadzić, przeprosić i sprawę wyjaśnić, a nie udawać, ze nic się nie stało.

Posted

[quote name='Beatrx']nawet jeśli by była najlepszym człowiekiem na świecie, a psów nie dopilnowała przez przypadek to powinna biec najszybciej jak potrafiła w waszą stronę, swoje zwierzęta odciągnąć, was do domu odprowadzić, przeprosić i sprawę wyjaśnić, a nie udawać, ze nic się nie stało.[/QUOTE]

No tak by się zachował normalny człowiek. A kobieta musi mieć coś z czerepem.

Miałam za dzieciaka bardzo podobną przygodę, z dużym pseudo bernardynem. Właściciele stwierdzili że najlepiej jak się odwrócą i zaczną powolnym tempem uciekać. Raz gwizdnęli. Problem w tym, że nie zadziałało a pies próbował rozszarpać moją sukę i atakował też mnie bo stanęłam w jej obronie.

Z tym, że moi rodzice po tej akcji taką jazdę zrobili tym ludziom że pies w efekcie w ogóle na spacery nie wychodził bez kagańca i smyczy.

Posted

Dobrze, że Wam się nic nie stało.
Ja na Twoim miejscu zrobiłabym tacie awanturę. Mało Was psy nie zeżarły, a tatko jeszcze z takimi tekstami... I to jeszcze wierzy bardziej w sąsiadkę niż w we własne dziecko :roll:

Posted

[quote name='Rinuś']Nie wiem gdzie te super fanty? uwielbiam bazarki na których sprzedaje się coś już użytego kilka razy, otwartego, do połowy, noszonego...masakra :shake:[/QUOTE]

wstydź się :diabloti:, to dla dobra pieskuf :eviltong:

Posted

[quote name='asiak_kasia']wstydź się :diabloti:, to dla dobra pieskuf :eviltong:[/QUOTE]

tiaaa, a Ty dostaniesz grzybicę albo jeszcze nie wiadomo co :diabloti:

Posted

[quote name='Rinuś']tiaaa, a Ty dostaniesz grzybicę albo jeszcze nie wiadomo co :diabloti:[/QUOTE]

dla dobra pieskóffff zniese :evil_lol:

a tak serio, ja rozumiem, że nikomu się kasa nie mnoży, no ale ludziska bez przesady jakies granice chyba są...czy nie?

Posted

Dziękuję bardzo za jakieś używane rzeczy:shake:bleeeh.
Jeszcze jak kogoś znam osobiście i mam zaufanie to ok. ale od obcej osoby nigdy :diabloti: Zaraz dostałbym podświadomego świerzbu ,albo innej grzybicy:lol:

Posted

[quote name='Aleks89']Dziękuję bardzo za jakieś używane rzeczy:shake:bleeeh.
Jeszcze jak kogoś znam osobiście i mam zaufanie to ok. ale od obcej osoby nigdy :diabloti: Zaraz dostałbym podświadomego świerzbu ,albo innej grzybicy:lol:[/QUOTE]

JA w takich przypadkach mam od razu myśl, że to pewnie jakiś bubel jest, albo powoduje syfy czy inne skażenia. Dlatego stanowczo mówię "nie" dla używanych kosmetyków.
Bo to serio wyglada tak jakby ktos zrobił przeglad łazienki i oddał to co się nie zużyło :shake:

Posted

Dzisiaj miałam skrajnie nieprzyjemną sytuację.
Byłam z psami i mamą na spacerze. Już po, mama skoczyła do Lidla po coś, a ja czekałam na nią na takim małym trawniku za parkingiem z całą czwórką. Mama wyszła, mamy iść dalej, podbiega do mnie facet i wrzeszczy, że: to nie szalet, gówniaro jedna, to nie szalet, dzwonię na policję. Chwila pyskówki - pobiegł dzwonić na policję :p Wyleciał z komórką, udawał, że dzwoni.
Poszłyśmy za nim - jesteśmy niewinne przecież - a nie chcemy, żeby wyglądało, że uciekamy przed policją. Czekamy przed domem kolesia, wyszła jego żona.
Znowu pyskówka, jestem gówniarą, smarkiem itd. Oczywiście atakowali głównie mnie - najmłodsza, "najsłabsza". Nasze psy przerażone, biedne :roll: Stwierdziłam do mamy, że to patologia jakaś - oooj, zabolało ich. No niestety, potem się dowiedziałam od znajomej, że miałam rację, może dlatego tak się spienili. Zaczęłam rozmowę nagrywać na dyktafon, koleś mnie uderzył w rękę i spadła mi komórka, potem zaczął mną szarpać. Zadzwoniłam na policję. Przyjechali po 10 minutach.
No niestety, SM u nas nie ma, więc wyglądało to tak - jeden policjant poszedł do nich, jeden do nas, spisali mnie i faceta. Mogę wejść na drogę cywilno-prawną, bo to "słowo przeciwko słowu" i oni więcej nie zdziałają. Przynajmniej agresywny koleś trochę się wystraszył, ale chyba jest równo nienormalny, bo nawet przy policjantach nadal mnie obrażał, wyzywając od gówniar i smarków.
Miałam nawet przy sobie specjalne woreczki na psie odchody z narysowanym pieskiem ;) Ja i mama jako jedyne zbieramy po psach w naszym mieście. No i jak zawsze, to mi się dostało, sytuacja paskudna, choć nie moja wina - żeby w ogóle trawnik był kolesia, ale nie należy do niego. Po prostu zobaczył "dziewczynkę" z 4 psami i postanowił się wyżyć.


Przyznam, że mam serdecznie dosyć. Do tego wchodzę na facebooka, a tutaj pyskówka - mieszkańcy miasta, do którego planuję przeprowadzkę, chcą wprowadzić ogromne mandaty za brak kagańców i smyczy dla psów. Teraz się zastanawiam - czy warto w ogóle tam mieszkać? Psy to całe moje życie, moja pasja, chcę ją w spokoju realizować, nie wadząc nikomu. Nie wyobrażam sobie życia z psami non stop na uwięzi, ciągle w kagańcu. Dlaczego musimy żyć w takim chorym świecie?

Posted

Ja pier... ale przeżycia :shake: Za dużo alkoholu robi ludziom wodę z mózgu...

Czasem się cieszę, że mam "psa mordercę", koleś spróbowałby mnie w rękę trzepnąć, to nie miał by za sekundę swojej :diabloti:

Posted

[quote name='zmierzchnica']Poszłyśmy za nim - jesteśmy niewinne przecież - a nie chcemy, żeby wyglądało, że uciekamy przed policją.[/QUOTE]
a ja bym poszła w swoją stronę i nawet się do wariata nie odezwała, bo niby po co? nerwy sobie psuć? a do antypsiego miasta przeprowadzić bym się nie chciała, bo znając życie mimo iż wszystkie psy byś zakagańcowane i zasmyczone miała zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie się czepiał.

Posted

[quote name='Amber']Ja pier... ale przeżycia :shake: Za dużo alkoholu robi ludziom wodę z mózgu...

Czasem się cieszę, że mam "psa mordercę", koleś spróbowałby mnie w rękę trzepnąć, to nie miał by za sekundę swojej :diabloti:

I miałabyś przez resztę jego życia problemy. Ja dziękowałam Bogu, że moje psy nie mnie zaczęły bronić, bo skończyłoby się bardzo niefajnie - pies jest zawsze na straconej pozycji, zawsze jest winny właściciel psa, niezależnie od tego, co zrobił Ci napastnik. I niestety, obelgi u mnie są na porządku dziennym, i to nie od patologii...

Beatrx - wiesz, na początku nie wyglądał na wariata, potem było za późno.
Antypsie miasto to jedyne, które oferuje mi i mojemu TZowi pracę :(

Posted

No wiesz, gdyby jakiś dziad zaczął się do mnie pluć i straszyć policją za nic, to bym go od zboczeńców zaczęła wyzywać. To działa najlepiej. Nie mówiąc o tym, że musiał by się pluć z daleka :diabloti:

Posted

[quote name='asiak_kasia']
Bo to serio wyglada tak jakby ktos zrobił przeglad łazienki i oddał to co się nie zużyło :shake:[/QUOTE]

tak to ja też mam wtedy baaardzo dużo rzeczy na taki bazarek...ale dla mnie to porażka jest i tyle.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...